Fałszowanie żywności ma długą tradycję, podobnie jak walka z nim. Jak krótkie łańcuchy dostaw chronią przed fałszowaniem żywności i dlaczego kluczowa postacią tego jest Joe Hill a rolnictwo Wspierane przez Społeczność nie ma prawa działać.
Fałszerstwo jest hołdem składanym prawdzie. Fałszywki są hołdem wobec oryginału. Tym razem stworzonego przez naturę
Opowieści o niemieckim zacofaniu technologicznym, mam wrażenie. są snute przez ludzi, którzy przyjechali do Niemiec na 2 dni i nie działał internet w roamingu. Co faktycznie jest problemem. Zauważyłem to przy korzystaniu z polskiej karty. Natomiast na niemieckich obu kartach internet działał dobrze. Fakt, że nie u mnie w domu. Ale ja mieszkam 500 m do przystanku, 600 m do najbliższego sąsiada 1,5 km do najbliższej wsi, a 300 m do najbliższego rezerwatu. Więc właściwie mieszkam w lesie.
Czterysta trzynaście. Tyle było strajków w branży cukierniczej w kraju związkowym Nadrenia Północna-Westfalia, zanim doszło do podpisania nowego układu zbiorowego. Od pierwszego listopada wszyscy pracownicy otrzymali podwyżki o 5% ale nie mniej niż 125 euro, a od października 2025 ma nastąpić kolejna podwyżka o 2,5% Dodatkowo najpóźniej w grudniu tego roku wszyscy pracownicy otrzymają 810 euro premii inflacyjnej. Co załatwia przynajmniej kwestie prezentów. W zeszłym roku Niemcy na prezenty na Boże Narodzenie wydali średnio po 507 euro.
Minęło już trochę czasu od mojej ostatniej wizyty w Bremen i w tamtejszym Veganbar, ale dopiero teraz mam czas, żeby kolejne notatki przepisywać na czysto więc czas na recenzję Veganbar. Najkrótszą jest to, że była to kolejna moja wizyta i że, jadąc do Bremen. jechałem w dużej mierze po to, żeby zjeść coś w VeganBar. I zapewne jeszcze nieraz tak zrobię. Dla mnie zdecydowanie numer jeden, jeśli chodzi o miejsce, gdzie jadłem w Niemczech. Numer dwa zresztą tez jest w Bremen. Ale o tym po następnym falafelu. bo numer dwa serwuje falafela. Ale jako, że jest tak dobrze.
Od pięciu i pół roku mieszkam i pracuję w ośrodku buddyjskim w Niemczech. 1,5 km do najbliższej wsi, 600 m do najbliższego sąsiada, 300 m do najblizżzego rezerwatu.
Jestem trochę jak pies żywiący się resztkami z ołtarza. I to prawie dosłownie.
Bo żywię się na przykład tym co zostaje z obiadów dla gości. Nie, żeby to było złe jedzenie. Jest bardzo dobre. Wiem bo bo to ja je gotuję.
Jeżeli nie muszę się meldować w kuchni o szóstej rano, to najbardziej lubię zaczynać dzień od dobrego punk rocka, kawy i przeglądania internetu. Wiecie jak to jest… Przeglądasz najnowsze wydarzenia i nagle nie wiadomo dlaczego, jesteś na stronie pod tytułem „2 karły ruchają murzynkę”. Ja mam zazwyczaj jednak odwrotnie. Nie wiadomo, dlaczego ląduje na stronie np. na temat wekowania.
Na deser pierożki które do menu wegilijnego trafią jako dodatek do zupy migdałowej, ale są też znakomite jako deser. Podane z sosem czy kremem karobowym. I o ów tajemniczy karob mię się tu rozchodzi. Karob to mączka z owoców drzewa szarańczyn strąkowy, bardziej znanych w Polsce jako chleb świętojański. Ciekawostka, historyczno-religijna. Prawie wszędzie funkcjonuje nazwa karob i drzewo karobowe. Poza Polską. I częściowo Anglią, gdzie funkcjonują nazwy obie nazwy, a do tego jeszcze trzecia „locust tree” (drzewo szarańczy). Już ktoś se połączył kropki…?
Weganina, czyli TVP texture vegetable protein. Do niedawna była dostępna na rynku tylko. TSP, czyli "texstur soya protein", proteina sojowa. To te wszystkie produkty typu suche kotlety sojowe (zwane pieszczotliwie kotletami z trocin), kawałki, granulat, steki-duże, prostokątne kotlety, mające włókienną teksturę. Produkty z TSP miały swój czas, przynajmniej w Polsce, w latach dziewięćdziesiątych, kiedy były właściwie jedynym produktem wegańskim/wegetariańskim dostępnym na rynku, nawet tofu wtedy nie można było w Polsce kupić.
Gotowaliście kiedyś klasyczne danie, o którym nie macie pojęcia jak powinno smakować? Ostatnio takie dostałem zadanie.
Mieliśmy odkładaną od czasu pandemii wizytę wysokiej rangi nauczyciela.
Nie ma obowiązku wiedzieć, więc wyjaśnię jakiego nauczyciela i o co chodzi. Gotuję w ośrodku buddyzmu tybetańskiego, czyli wadżrajany/diamentowego wozu. Nie mylić z Diamentową Drogą Ole Nydhala, znanego rasisty i seksisty. No, na St. Pauli by do knajpy nie wszedł.