1. Jesteś cały czas na nogach. Nogi, kręgosłup to czują.
Podczas dnia pracy, zależy to od konkretnego charakteru stanowiska, ale np. ja obecnie przechodzę w dniu pracy od 10 do 20 km.
Nierzadko z ciężarem od kilku do w moim wypadku tylko 20 kg. Ale nie jest w niczym nadzwyczajnym w tej pracy noszenie worków 50 kg warzyw.
Dramatyczny spadek zarobków w branży hospitality w Wlk. Brytanii. najbardziej spadły zarobki pracowników pierwszej linii, bezpośrednio obsługujących klienta z 24 332 funtów w 2024 r. do 21 276 funtów w 2025 r. Oczywiście grupą, której zarobki w tym czasie wzrosły są dyrektorzy. Zarobki chefów pozostały na tym samym poziomie
Najbardziej stracili pracownicy hoteli, ale poza cateringiem spadki miały miejsce we wszystkich obszarach hospitality
Prawicowy, islamofobiczny aktywista Tommy Robinson został wyrzucony z restauracji w Londynie… na prośbę pracowników.
I bardzo dobrze się stało, szkoda tylko, że nie dostał jeszcze kopa w dupę na zapęd.
Praca w kuchni a dieta, waga, odchudzanie, zaburzenia odżywiania.
Temat, który znam o wiele lepiej niż bym chciał. Tym bardziej że u mnie zaburzenia odżywiania są częścią depresji.
I powstaje efekt synergiczny z pracą kuchni.
Podczas pracy w kuchni twój mózg jest cały czas bombardowany mnóstwem bodźców związanych z jedzeniem.
Widokiem zapachem, smakiem, bo musisz próbować. Zawsze się dziwiłem jak można podawać dania, których się nie próbuje, ale teraz już mnie to nie dziwi.
...śpiewała w roku 1980 Krystyna Prońko, co jak przystało na dziaders punka doskonale pamiętam
Przyjeżdżają pierwsi goście i zaczyna się kilka miesięcy wytężonej pracy.
Sezon letni, urlopowy, wakacyjny, ciepło, słońce, okolica turystyczna. Mam wrażenie, że mieszkam w ulubionym regionie niemieckich emerytów i przede wszystkim emerytek, a niektóre w takim wieku, że pierwszy narzeczony to został pod Stalingradem. Więc również do nas ludzie chętniej przyjeżdżają i planowanych jest więcej wydarzeń niż w sezonie jesienno-zimowym
Kto się skusi?
Co byście powiedzieli na taki delikates? Ekskluzywna wysokiej jakości i bardzo droga czekolada. Z wyraźną nutą pleśni. I nie nie chodzi o jakiś nowy produkt, w którym grzybek pleśniowy camemberta zastosowano w czekoladzie. Nie. Chodzi o kolejną modę, kolejny hajp żywieniowy jakim jest czekolada dubajska, która jak się okazuje w praktyce jest bardziej pleśniowa niż pistacjowa.
Strajki w USA i Wielkiej Brytanii w walentynki. Polski strajk kurierów Glovo w drugiej połowie marca w Poznaniu. Manifestacja pracowników Just Eat Takeaway 26 kwietnia pod siedzibą firmy w Amsterdamie. 1 maja strajk pracowników tej firmy we Frankfurcie w Niemczech.
Jedna osoba zmarła, dwie są ciężko zatrute po spożyciu najprawdopodobniej, galaretki z wieprzowiną z targowiska w Nowej Dębie. Ta fakty chyba już wszystkim znane. I warto się zastanowić, dlaczego o tym mówią prawie wszystkie media. Z dzieciństwa w małym miasteczku na Pomorzu pamiętam np. masowe zatrucie pokarmowe lodami z miejscowej lodziarni. I nie było to w sumie niczym nadzwyczajnym. I to w lokalach działających legalnie, czyli, przynajmniej teoretycznie poddanych kontroli sanitarnej. Tu źródłem zatrucia była prawdopodobnie głupota.
Praca dostawców jedzenia to ciągłe ryzyko, konieczność wyboru miedzy zarobieniem kilku funtów czy dolarów więcej a ryzykiem śmierci przez nadmierną prędkość, ciężkie warunki pogodowe, wytężona praca w godzinach kiedy znajomi się bawią, narażenie na ataki klientów, niskie zarobki.
Co jakiś czas polskie media obiega wiadomość o kolejnym skazanym za kradzieżna przykład... batonika.
Głośna była sprawa chorego na schizofrenię mężczyzny który ukradł w 2011 roku batonik o wartości 99 groszy, za co został skazany na grzywnę a gdy tej nie zapłacił trafił do więzienia. Grzywna niewielka 100 zł a więzienia tylko 5 dni ale sprawa była tym bardziej bulwersująca, bo sprawcą był mężczyzna chory psychicznie i ubezwłasnowolniony.
Ale takie bulwersujące sprawy mają miejsce nie tylko w Polsce. Również w 2011 roku bezdomny pochodzący z Ukrainy ukradł w Genui kiełbaskę i ser za 4,07 euro. Próbował je wynieść pod kurtką ale został zadenucjonowany przez innego kupujacego[ Pamiętaqjcie: smacznej kawusi i jebać kapusi] właścicielowi sklepu który wezwał policję.
Bezdomny został skazany na 6 miesięcy więzienia i 100 euro grzywny. Od wyroku apelował prokurator, uzasadniając, że formalnie oskarżony powinien być sądzony za usiłowanie kradzieży a nie kradzież.
Najwyższy Sąd Kasacyjny jednak anulował wyrok całkowicie argumentując, że „stan oskarżonego i okoliczności, kradzieży wskazują, że ukradł niewielką ilość pożywienia, jakiej potrzebował, aby zaspokoić swoje bezpośrednie i podstawowe zapotrzebowanie na pożywienie”. Sąd stwierdził, że było jasne, że oskarżony „nie mógł żyć bez jedzenia, więc działał z konieczności” – stwierdził sąd. Kradzież niewielkiej ilości żywności by zaspokoić potrzebę przetrwania, gdy jest się głodnym, nie jest przestępstwem, tak można zreasumować orzeczenie włoskiego sądu.