Gdyby miał być jeden obraz pokazujący jednocześnie Polaków i Niemców byłby to obraz przedstawiający ziemniaki. Co właściwie jest nieco dziwne, bo w obu tych krajach ziemniak zagościł na stołach od niedawna, mniej niż 200 lat temu.
Zajął głównie miejsce kasz, trochę też chleba w roli dodatku węglowodanowego/skrobiowego do posiłku. Również na wigilii. Chociaż trudno mówić o tziemniakach, że to tradycyjne danie wigilijne.
Ryby były ważnym elementem diety podczas postu. Wynikało to jednak nie z tradycji biblijnej a z medycyny humoralnej Hipokratesa. Ważnym elementem postu była ogólna wstrzemięźliwość, post nie był tylko wstrzymaniem się od określonych pokarmów ale tez post duchowy, wstrzymanie popędów, można by powiedzieć pewien chłód emocjonalny, wyzbycie się gniewu, porywczości, popędu seksualnego. Sprzyjały temu pokarmy które według ówczesnej klasyfikacji miały naturę “zimną”, uspokajającą. Takie były wszystkie stworzenia wodne.
Barszcze od półtora tysiąca lat były jedną z podstaw kuchni polskiej i ogólnie wschodniosłowiańskiej. Początkowo robiony z kiszonych liści barszczu zwyczajnego (stąd nazwa) a później zaczął oznaczać zupy robione na różnego rodzaju zakwasach, czyli kiszonych warzywach. Współcześnie oczywiście najpopularniejszy jest barszcz buraczany, często nie będący tak naprawdę barszczem bo zaprawiany octem czy w lepszym wypadku sokiem z kiszonej kapusty czy kiszonych ogórków,
Kiedyś bardzo popularne w ludowej kuchni. Dziś tak naprawdę niedoceniane i niewykorzystywane. Różnego rodzaju ziarna, nasiona, orzechy. Począwszy od słonecznika przez konopie, o fenomenalnej ilości białka, pestki dyni, po orzechy włoskie.
Z jednej strony przestały odgrywać dawną rolę w diecie, kiedy jeszcze sto lat temu orzechy i inne pestki były ważnym uzupełnieniem białka i kalorii w diecie.
A z drugiej strony stały się, nawet tak tak zwykłe jak orzechy włoskie, zbyt drogie, by używać ich w codziennej diecie.
Co jest najgorsze w wakacjach? Zwłaszcza jak się mieszka samemu. W środku lasu.
Zawartość lodówki po powrocie.
Bo dobrze jest wszystkiego się pozbyć z lodówki, żeby nie przywitała cie po powrocie nowa cywilizacja która wyewoluowała w lodówce.
I jak wracasz to prawie nic nie ma do jedzenia w domu.
Ale jakaś puszka strączków, jakieś pomidory w puszce czy koncentrat zawsze się znajdą i to już jest podstawa, żeby coś dobrego ugotować.
Z życia Chefa
Pochwalę się wam.
Dostałem niedawno propozycję pracy jako wegański chef w hotelu w niemieckich górach.
Podstawowy problem był taki, że musiałbym podjąć tę pracę natychmiast, a na pewno nie zostawiłbym w środku sezonu, w sierpniu Ośrodka bez kucharza.
Ale powiem, że oferta ciekawa i kusząca, bo hotel to jest domyślnie wyższa półka.
I to, czego mi obecnie brakuje w pracy możliwości kreacji i zabawy, śmielszych rzeczy w menu. Najciekawsze dania, smaki etc. tworzę obecnie w czasie wolnym i hobbystycznie.
Kanapki zbudowały Niemcy. Właściwie nie tylko Niemcy. Całą Europę i Amerykę Północną. Kanapki, które robotnicy brali ze sobą do pracy. I nie były to kanapki z wyrafinowaną wędliną, bo na to nie było stać było robotnika.
Ale na przykład z różnymi smarowidłami, bo te łatwo było zrobić smaczne z resztek, z odpadów i najtańszych składników.
Kolejny efekt mojej fascynacji kuchnia niemiecką, czyli chlebem i smarowidłami do chleba
Moja najnowsza fascynacja kulinarna to…kuchnia niemiecka. Ta sama kuchnia niemiecka, na której regularnie wieszam psy.
A dokładnie coś, co według mnie jest niemiecką specjalnością
I wcale nie jest to Brawurst ani owsianka
Brotaufstrich! Czyli wszelkiego rodzaju smarowidła i pasty do chleba.