Szczęśliwie nie przepadam, za quinoą co oszczędza mi dylematów etyczno-ideologicznych, jakie mam przy smaczliwce (zwanej też avocado) link. Do etycznej konsumpcji mam zresztą stosunek trochę podobny jak do coś-tam-waste, slow, minimalizmu czy podobnych “fanaberii” i ideologii (w znaczeniu marksowskim).
A jeżeli kogoś gniecie sumienie (i słusznie) przy jedzeniu quinoi to dodam taka ciekawostkę.
Weganizm i dieta roślinne to wbrew pozorom dwie różne rzeczy i ich mylenie bywa źródłem nieporozumień.
Z dietą roślinną sprawa jest w gruncie rzeczy dość prosta-to dieta eliminacyjna, bez składników pochodzenia zwierzęcego. Bez mięsa zwierząt i ryb, owoców morza, mleka i nabiału, miodu, żelatyny. W praktyce mogą pojawić się niespodzianki-na przykład bardzo wiele sorbetów (czyli niejako z definicji lodów roślinnych, zrobionych na bazie owoców i wody) zawiera mleko w proszku. Ale generalnie nie jest to mocno skomplikowana sprawa.
W przepisie na burgery znęcałem się nad modą na zero/nowaste wiec tu już odpuszczę, tych którzy nie czytali odsyłając do tamtego przepisu.
Powtórzę tylko, że jeszcze kilkadziesiąt lat temu to, co teraz nazywa się zero/no/les-waste było cytując klasyka “oczywistą oczywistością”. W swoim księgozbiorze mam “W mojej kuchni nic się nie marnuje” z roku 1982 z przepisami z resztek, sposobami jak wykorzystać podeschnięte pieczywo, itp. Takie książki kucharskie pod hasłem “oszczędna gospodyni” pojawiały sie już w początkach XX wieku.
Czasami nawet mi brakuje konceptu więc wegańska wariację na temat kremu maślanego nazwałem kremem cytrusowym (ze względu na dodatek smakowy), bo krem margarynowy brzmi strasznie a nic fajnego, oddającego sedno tego kremu nie mogłem wymyślić. Może ktoś ma jakiś pomysł? Tym bardziej, że ten krem można potraktować jako bazę pod wiele rodzajów kremów smakowych, z różnymi dodatkami.
SKŁADNIKI:
250g margaryny
200g cukru pudru
75 ml świeżo wyciśniętego soku z cytryny
Dzisiaj tak trochę z okazji Dnia Kobiet a trochę bez żadnego trybu przepis na jeszcze więcej słodyczy. Dołóżcie Panowie dobry deser do tych banalnych kwiatków i co tam jeszcze dziś w prezencie dajecie. Ale w sumie takie pyszności działają zawsze, nie tylko w Dzień Kobiet. Sprawdzone info.
Gdybym miał wymienić jeden produkt, który jest najbardziej charakterystyczny dla całej kuchni meksykańskiej to bym powiedział “chili”. i pewnie bym tym wzburzył rodowitych meksykanów. Bo dla kuchni meksykańskiej “chili” to tak jak dla Eskimosów czy Lapończyków śnieg.
Kolejny prosty przepis z tego co pod ręka i trzeba wreszcie zużyć, zanim zejdzie z tego świata na nieuleczalne przekroczenie terminu przydatności do spożycia..
Nie macie w swojej kuchni tapioki? Niemożliwe..przecież każdy ma tapiokę!
Nie ma się z czego śmiać. Wy też myślicie w ten sposób.
SKŁADNIKI:
100g tapioki
300 ml wody
25g maki z cieciorki
1/3 łyżeczki czarnej soli (opcjonalnie)
1 łyżeczka proszku do pieczenia
Olej do smażenia
Dip z egotycznych składników łączący smak słodki, ostry i kwaśny. I wbrew pozorom mający wiele wspólnego z polska tradycja kulinarna. na pewno więcej niż te wszystkie rzekomo “chłopskie jadła”
SKŁADNIKI:
1 dojrzałe mango
1/2 kostki silken tofu
150 ml mleka kokosowego
1 szt. chili habanero (lub innego patrz uwagi)
1-1,5 limonki
łyżka liści świeżej kolendry
szczypta soli
Kolejne danie skomponowane na zasadzie |na winie” czyli co sie nawinie to na patelnie. Wiem, że nie każdy ma w kuchni mirin czy nawet ocet jabłkowy ale można te składniki zastąpic innymi aromatycznymi dodatkami
SKŁADNIKI:
1 średni pak-choy
3 ząbki czosnku
2/3 kostki tofu
100 ml mirinu
50 ml octu ryżowego
Pomidorki koktajlowe około 20-25 sztuk
Oliwa do smażenia
Zjawisko kaca jest ciekawe
warto poświecić mu rozprawę
Kac ma nawet swój wymiar duchowy. patrząc z pewnego punktu widzenia jest to przykład “szybko działającej karmy”. A taki naprawdę potężny , kac-gigant (zwany w Rosji kac-świder, urocze określenie) pozwala niekiedy doświadczyć głębokiego wglądu w stan bez ego. Nie, żebym te metodę duchową polecał.