

Polskiego Towarzystwa Medycyny Stylu Życia.

1. Jesteś cały czas na nogach. Nogi, kręgosłup to czują.
Podczas dnia pracy, zależy to od konkretnego charakteru stanowiska, ale np. ja obecnie przechodzę w dniu pracy od 10 do 20 km.
Nierzadko z ciężarem od kilku do w moim wypadku tylko 20 kg. Ale nie jest w niczym nadzwyczajnym w tej pracy noszenie worków 50 kg warzyw.
2. Jest gorąco i wilgotno
Najgorsze jest oczywiście lato, bo w kuchni jest zawsze kilka co najmniej stopni więcej niż na zewnątrz. Dramatyczne było dla mnie lato 2019 roku, kiedy padały rekordy temperatury niedaleko, bo w Dolnej Saksonii było 42, 5 stopnia. U mnie tylko 41. Na zewnątrz…
W warszawie zdarzyło się zemdleć w pracy jednemu z moich znajomych z powodu gorąca. Oczywistem skutkiem pracy w takich warunkach jest odwodnienie. Teraz już raczej pilnuję, żeby pic, ale nieraz zdarzało mi się z odwodnienia czuć jak na kacu.
3. Ciągły kontakt z żywnością powoduje zaburzenia odżywiania
Mózg nie za bardzo odróżnia to, co sobie wyobrażamy od tego, co przeżywamy i trochę wariuje, jeżeli ktoś cały dzień jest otoczony widokiem, zapachami jedzenia. I smakami, bo dań trzeba próbować (a czasami aż odrzuca samo próbowanie)
Wokół nas jest pełną jedzenia, a my nie jemy. Ewolucyjnie nie jesteśmy do tego przystosowani. Więc nic dziwnego, że wywołuje problemy.
To mogą być bardzo różne rzeczy - od jadłowstrętu i braku odczuwania głodu, poprzez smaki na bardzo określone rzeczy (i nic innego i zazwyczaj to cos innego niż samemu się cały dzień gotuje)
Aż po ataki kompulsywnego obżarstwa
4. Toksyczne środowisko pracy i mobbing
Jak w kuchni nikt nie wrzeszczy ani nie wyzywa to jest dziwnie. Jak kiedyś, akurat wtedy pracowałem w świetnej ekipie przyjechaliśmy gościnnie zrobić wegańskie wesele w domu weselnym w rezerwacie czasów PRL to szefowa kuchni z tego domu dziwiła się „u was tak spokojnie wszystko”.
A też jest to praca, że łatwo o to, żeby nerwy puściły. Bo skutki błędów są katastrofalne i nieodwracalne.
Sam swego czasu zbluzgałem pomocnika, w dwóch językach, który miał odcedzić wywar owocowy na chyba kisiel. I zostawił wygotowane owoce a wywar wylał do zlewu
To nie jest błąd w mailu, jest coś namacalnego i nieodwracalnego. Wylany wywar nie wróci, nowy to kolejna godzina gotowania, na co nie ma już czasu.
Jak w The Bear "liczy się każda sekunda “. Jeżeli masz podać obiad na 12.30, to oznacza, że makaron z sosem powinien na stole wylądować tuż przed 12.30.
2-3 minuty. Za wcześnie to zrobi się niedobry, zamieni w papkę. Jeżeli masz na określoną godzinę przygotować dania do podania, to musisz zgrać wszystkie procesy w czasie. Błąd w którymkolwiek procesie wywala całość. I jest to nieodwracalne jak na 12.30. nie będę miał gotowanego makaronu, to nie da się z nim zrobić tylko. tylko czekać aż go ugotuję za wcześnie, to nie da się sprawić, żeby był gorący i nie nie zmieniał swojej konsystencji. Żadne prezentacje tego nie zakryją
5. Godziny pracy utrudniają, a nawet wykluczają potrzebną dla zdrowia psychicznego kontakty społecznych i są fatalne dla relacji rodzinnych i romantycznych.
Z czasów pracy w knajpach w Polsce pamiętam jak w Warszawie przychodziłem na imprezę po tym jak skończyłem pracę i impreza też się kończyła.
A ze Ślaska jak regularnie wracając rano z pracy za barem spotykałem znajomego który do pracy właśnie jechał.
To jest TYLKO pięć punktów. Jestem pewien, że wiele osób pracujących w gastro dorzuciłoby swoje jak kwestie związane z zarobkami, ale chciałem skupić sie tylko na tym, co bezpośrednio dzieje się w kuchni.
I nie jest tak oczywiście, że wszędzie gdzie pójdziecie zjeść jest dramatycznie źle a kiepsko opłacana ekipa nienawidzi swojej roboty, ale musi z czegoś zyc.
Ale i tak bywa.
Wakacje to złote żniwa dla lokali w miejscach wakacyjnych. I dramatyczny zapierdol dla pracowników gastronomii.
Chciałbym, żebyście po prostu pamiętali o tym, że ci ludzie mają bardzo ciężkie warunki pracy. W sezonie pracuje się nieraz po miesiąc, dwa, trzy bez dnia wolnego, po kilkanaście godzin dziennie. I żebyście okazali szacunek ich ciężkiej pracy. I również, kiedy coś spierdolą, a to się zdarza, zwłaszcza przy takim nasileniu ruchu, jaki jest w sezonie wakacyjnym. Żebyście byli po prostu miłymi, grzecznymi klientami.
Bo jeżeli jesteście w tej chwili na wakacje to na 90% co najmniej macie lepiej płatną i lżejszą pracę niż ludzie, którzy was obsługują.
I oczywiście pamiętajcie o napiwku u nas w gastro najlepszą formą okazania szacunku do czyjejś pracy i motywowania do lepszej jest danie napiwku.
Więc też możecie mi dać napiwek, jeżeli lubicie czytać, to co piszę