Coś jest w stereotypach narodowych. Wiadomo, Niemcy to kartofle. Polacy to cebula.
A Włosi?
Makaron Jeden z naszych Nauczycieli jest Włochem. I zawsze, gdy przyjeżdża, podaję makaron. Najczęściej jest to makaron ze szpinakiem. Przepis zatwierdzony i ulubiony przez prawdziwego Włocha (a nie takiego z turystycznego folderu)
Kiedyś bardzo popularne w ludowej kuchni. Dziś tak naprawdę niedoceniane i niewykorzystywane. Różnego rodzaju ziarna, nasiona, orzechy. Począwszy od słonecznika przez konopie, o fenomenalnej ilości białka, pestki dyni, po orzechy włoskie.
Z jednej strony przestały odgrywać dawną rolę w diecie, kiedy jeszcze sto lat temu orzechy i inne pestki były ważnym uzupełnieniem białka i kalorii w diecie.
A z drugiej strony stały się, nawet tak tak zwykłe jak orzechy włoskie, zbyt drogie, by używać ich w codziennej diecie.
Kuchennych remanentów ciąg dalszy. Soczewica, słonecznik i pomidory, ciągle bez cebuli, ale nie jak się mieszka w lesie to do sklepu jest cała wyprawa.
SKŁADNIKI:
2 różnego koloru papryki (około 150-200 g)
100 g słonecznika
50 g soczewicy czerwonej
30 g oliwy (3 łyżki)
30 g sosu hoisin
1 puszka krojonych pomidorów
1/2 łyżeczki kuminu
1/4 łyżeczki cynamonu
1/2 łyżeczki mielonego czosnki
1 łyżeczka pieprzu cytrynowego
Nie. nie na słodko.
Orzechy to trochę w codziennej diecie niedoceniany składnik. w kuchni roślinnej sięga się po nerkowce czy inne pestki jako zamienniki sera żółtego czy białego. Ale poza takimi niszowymi trochę przepisami i poza deserami, i ciastami orzechów, ani innych pestek raczej nie uświadczymy na naszych stołach.
A w tradycyjnej kuchni (oczywiście nie ludowej, bardziej kuchni dawnego 1%) migdały i orzechy obok takich owoców jak figi czy jabłka były stałym składnikiem dań wytrawnych, dań obiadowych np. w dawnej kuchni polskiej.
Często po kilkudniowej imprezie, gdy wyjeżdżają goście mam załamanie nerwowe i potworną niechęć do gotowania. i do jedzenia. I chodzę cały dzień głodny, bo nie chce mi się nic ugotować. Albo zaglądam cały dzień do szafek i lodówki i zastanawiam się co bym chciał zjeść. I nic mi nie odpowiada.
Ale pełne szafki jedzenia. No ale trzeba coś, żeby mi smakowało. Najlepiej to z resztek co zostały po imprezie. Ale mi się nie chce gotować. Qrwa. Coś prostego, tak w pięć minut. Takie gotowanie na odpierdol.
No i tak powstała moja interpretacja makaronu z pesto.
Co dobrze jest mieć w spiżarce?
No, zacznijmy od tego, ze spiżarka to dziś archaizm, słowo, które prawie wyszło z użycia. Tak jak i nikt, prawie dziś nie ma spiżarki, zwanej niekiedy “komorą”. Trochę tę funkcję przejęły w naszych czasach lodówki, trochę piwnice (jeśli ma się takową) a trochę nieograniczony dostępu do produktów przez cały rok i to, że nie ma ani potrzeby ani nawet możliwości (zwłaszcza jak się mieszka w mieście) robić przetworów i zapasów
Słyszeliście o walutach lokalnych? To taki bardzo ciekawy koncept, który działa (nie wiem jak to wygląda obecnie) miejscami w USA i we Francji, Hiszpanii czy Grecji. W Polsce były próby zaimplementowania takiego rozwiązania ale chyba niestety żaden nie odniósł sukcesu, pomimo pewnej popularności “banków czasu” matek. Jakieś 20 lat temu nawet ze znajomymi próbowaliśmy coś podobnego stworzyć. Zdaje się że w Polsce z jakiś przyczyn nie udało się stworzyć żadnego trwałego systemu waluty lokalnej czy to w formie LETS czy banków czasu.
Gdyby jeszcze dwa miesiące temu ktoś mi powiedział, że z wypiekami na twarzy, rozemocjonowany, będę po nawet kilka godzin dziennie, oglądać telewizje to bym mu powiedział żeby się… zastanowił głęboko nad sobą. Bo też telewizji od kiedy w weku 20 lat wyprowadziłem się od rodziców (tak to ładnie nazwijmy) praktycznie nigdy nie oglądałem. A i wcześniej niewiele.