Najbanalniejsza i zarazem najbardziej polska (właściwie polska i niemiecka) rzecz na świecie czyli surówka z kiszonej kapusty. I przykład jak dania jakie jedliśmy i serwowaliśmy setki razy można, małymi zmianami, zrobić zupełnie inaczej i powalić gości na kolana (to znaczy osobiście najbardziej lubię jak mruczą z zadowolenia). Dobra kiszona kapusta to podstawa. Najlepiej zrobiona samodzielnie. Przepisów na kiszona kapustę jest w internecie więcej niż kremówek w Pendolino, najlepiej popróbować kilku i zostać przy tym jaki nam najbardziej odpowiada.
Jakoś tak ostatnio mam kompletny groch z kapustą w życiu i głowie. Znaczy, jak na nasze chillowe standardy (u nas wydarzeniem dnia jest przyjazd poczty). I właściwie zupełnie mi umknęło że to już, teraz, zaraz, Święta
SKŁADNIKI:
250 g suchego całego grochu
500 g kiszonej kapusty
40 g suszonych grzybów
150 g suszonych jabłek (całe plasterki)
250 g wędzonej śliwki
150 g suszonego jabłka (plasterki)
50 ml oleju konopnego
Mechanistyczny i redukcjonistyczny scjentyzm brutalnie odczarował świat. Był to właściwie gwałt na naszej duchowości i psychice i być może jedna z przyczyn epidemii depresji i epidemii teorii spiskowych. Człowiek rozpaczliwie potrzebuje sensu (jak to ujął Chesterton “człowiek który nie wierzy w Boga uwierzy w cokolwiek”) i gdy go poczucia sensu pozbawić umiera wewnętrznie. W szamanizmie wielkim źródłem sensu jest to co nazywamy (w zależności od naszego punktu widzenia) koincydencją lub synchronicznością.
Mam trochę wrażenie, ze klasyczna polska kuchnia, klasyczne polskie dania i składniki są obecnie często lekceważone i wypierane przez obce kulinarne wpływy. Nie żebym miał coś przeciwko obcym wpływom, kuchniom azjatyckim, meksykańskiej czy afrykańskiemu fufu (nie wiecie co to jest fufu? To się niedługo dowiecie, bo w mojej szafce z magicznymi ingrediencjami czeka na swoja kolej paczka fufu).
Święta w tym roku obchodzę szerokim łukiem, a jaszcze szerszym polską tradycję wigilijną, nieznaną w Niemczech. Kiedy opowiadam o kolacji z 12 dań moi niemieckim przyjaciołom, robią miny godne Jasia Fasoli. Co oczywiście nie przeszkadza mi cieszyć się smakiem i przygotowywaniem, bez żadnego trybu, tradycyjnych polskich dań świątecznych.