Zupa krem na Walentynki

Zupy krem to dla mnie fenomen, którego za bardzo nie rozumiem. Nie wiem jak obecnie ale kilka lat temu była na nie w lokalach moda. Mnie to się kojarzyło z przecieranymi (jestem tak stary, że pamiętam czasy przed-blenderowe) zupkami dla dzieci i starszych nawet ode mnie. Obie te grupy łączy... brak zębów.
Osobiście jestem wyznawać zasady “dopóki mam zęby chcę gryźć”, ale ta jest naprawdę super. Nawet ja ją chętnie zjadłem

SKŁADNIKI:
Oliwa 20 g (2 łyżki)
Cebula 80 g (1 sztuka)
Śmietana owsiana 100 ml patrz WARIANTY
Mleko sojowe 500 ml patrz UWAGI
Marchew 500 g
Chili (opcjonalnie)

SPOSÓB PRZYGOTOWANIA:

1. Cebulę kroimy w piórka, marchew na kilkucentymetrowej kawałki, chili na malutkie kawałki.
2. W garnku (najlepiej o grubym dnie), smażymy cebule. Po 2-3 minutach smażenia, cebule solimy. Gdy zacznie się robić złoto-brązowa, dodajemy marchew.
3. Dusimy na małym ogniu, ewentualnie podlewając niewielką ilością bulionu lub wody
4. Kiedy marchewka zacznie być wyraźnie miękka (po jakiś 20 do 30 minut, jeżeli to naprawdę jest mały ogień) dodajemy śmietanę, tyle mleka żeby zakryło marchewki i ewentualnie posiekane chili. Zwiększamy ogień (patrz UWAGI) i gotujemy do miękkości marchwi.
3. Odstawiamy zupę do ostygnięcia.
4. Blendujemy zupę dokładnie, na gładko, jeśli jest za gęsta dodajemy jeszcze mleka. U mnie to było kolejne.
5. Dodajemy garść świeżej kolendry i krótko blendujemy. Chodzi o to, żeby w zupie były widoczne małe zielone kawałki kolendry
6. Delikatnie podgrzewamy gotową zupę.

WARIANTY:
Mleko sojowe można zastąpić np. owsianym, ewentualnie śmietanę można pominąć, dać więcej mleka

UWAGI:
Taki długi sposób duszenia, na małym ogniu, wydobywa z marchwi i cebuli słodycz, co ma kluczowe znaczenie w tej zupie
Mleko sojowe kipi jeszcze bardziej niż krowie, kipi też owsiane i trzeba ostrożnie zagotowywać zupę, żeby nie wykipiała
Zupy krem, im gęstsze tym bardziej, mają tendencję do dwóch niefajnych rzeczy. Przypalania się i strasznego kipienia. Przykrycie i mieszanie jest bardzo ważne, i zdecydowanie na małym ogniu.

SERWIS:
Podajemy garnirowaną siekaną świeżą i/lub marynowanym chili (jak lubicie na ostro). Może być też kolendra, siekane orzechy, pestki dyni czy siemię konopne.

W Edece (co to jestedekalink https://youtu.be/7uMQhDR7Hhc) można kupić marchew biała, żółtą, fioletową, w Polsce raczej się w zwykłych sklepach, czy supermarketach raczej takich kolorów się nie spotyka.
To jest ciekawostka historyczno-kulinarna bo oryginalna marchew dzika i uprawiana od starożytności w Persji (dzisiejszy Iran) była fioletowa, czy fioletowo czarna. Do Europy dotarła prawdopodobnie w XII wieku, do Hiszpanii, sprowadzona przez Maurów, którzy zajmowali wtedy dużą część Półwyspu Iberyjskiego. Stąd w XII wieku marchew dotarła do Włoch, stulecie później do Niemiec i Holandii.
I to Holendrzy, w XVII wieku wyhodowali pomarańczową marchew, prawdopodobnie na cześć Wilchelma I Orańskiego, bohatera wojny o niepodległość przeciwko Hiszpanii, która dała początek Republice Zjednoczonych Prowincji , z której pólnocnych, protestanckich stanów wyłoniła się dzisiejsza Holandia.
Wilhelm miał 4 żony i 15 dzieci. Więc tak przez magię sympatyczną, można uznać, że pomarańczowa marchew to dobre danie na Valentynki. Smacznego

pJak Ci się podoba ten przepis możesz mi postawić kawę. To motywuje mnie do pisania i opracowywania kolejnych przepisów.

Kategoria:

Share