

Polskiego Towarzystwa Medycyny Stylu Życia.

Praca w kuchni a dieta, waga, odchudzanie, zaburzenia odżywiania.
Temat, który znam o wiele lepiej niż bym chciał. Tym bardziej że u mnie zaburzenia odżywiania są częścią depresji.
I powstaje efekt synergiczny z pracą kuchni.
Podczas pracy w kuchni twój mózg jest cały czas bombardowany mnóstwem bodźców związanych z jedzeniem.
Widokiem zapachem, smakiem, bo musisz próbować. Zawsze się dziwiłem jak można podawać dania, których się nie próbuje, ale teraz już mnie to nie dziwi.
Ostatnio sam podałem danie, którego nie nie spróbowałem ani razu. Zorientowałem się dopiero przy serwisie. Byłem przerażony, na szczęście było dobrze doprawione, gotowałem je już dziesiątki razy.
Są dni ostatnio, że muszę zmuszać się do próbowania tego, co gotuję. Co przeplata się z napadami kompulsywnego obżarstwa. Na koniec dnia, po pracy, to wszystko odpuszcza, przechodzi, zaczynam czuć jak jesteś bardzo głodny, jem byle co, w pośpiechu, za dużo naraz i bardzo często jest w tym dużo cukru, węglowodanów, takie comford foodowe jedzenie, bo potrzebuję odreagować po całym dniu ciężkiej i w chuj stresującej pracy.
Stres i presja leżą w naturze, w istocie tej pracy. W tym, że musisz wydać 5 różnych dań w tym samym czasie, czyli musisz skoordynować wszystkie procesy ich przygotowania.
Wszystko ma wyjść w tym samym czasie, ciepłe i najlepsze. A jak coś jest nie tak to reakcja jest reguły bardzo szybko.
Ja pracując sam, inaczej też niż w typowym lokalu. Ale też muszę jednocześnie kontrolować 4, a nawet 5 procesów, czyli np. rośnie ciasto na chleb, w jednym garnku gotuje się makaron, w drugim sos, w piecu pieką się ciastka, w tym czasie coś kroję, a w Krupsie kręci się humus.
Praca w kuchni jest pod presją, w stresie, wymaga skupienia i dużego wysiłku umysłowego, podejmowania błyskawicznych decyzji, kiedy nagle coś się zmienia czy kiedy jest jakiś fackup.
Już to samo wystarczy, żeby mieć problemy z prawidłowym odżywianiem.
Do tego normą w kuchni jest praca nawet ponad 10 godzin bez przerwy na posiłek.
Kiedy pracujesz w kuchni, twoje życie kręci się wokół jedzenia. Jeżeli masz być dobrym chefem, to ma być nie tylko pracą.
To ma być twoja pasja, więc nikogo nie będzie dziwić, że gromadzisz ogromne ilości produktów spożywczych, że gotujesz i wyrzucasz, że masz setki książek kucharskich i o niczym innym nie potrafisz mówić i myśleć. W przypadku każdego innego zawodu byłoby to sygnałem alarmowym. U Chefów takie zachowania są oczywiste, a nawet pożądane.
Temat właściwie nie istnieje w debacie, w mediach, w samej branży spożywczej.
Szukając materiałów do tego tekstu, nie znalazłem żadnych wyników po polsku dla połączenia: zaburzenia odżywiania i praca w kuchni. Po angielsku jedynie kilka artykułów. I może nie szukałem dostatecznie długo i dobrze, ale nie znalazłem żadnych danych liczbowych czy badań o korelacji pracy w kuchni z zaburzeniami odżywiania poza raportem organizacji pozarządowej „Not 9 to 5” zajmującej się tematyką zdrowia psychicznego pracowników hospitality.
Według ich ankiety z 2022 roku przeprowadzonej na ponad 600 pracownikach, zaburzenia psychiczne są w tych hospitality normą. A prawie dwie trzecie (63%) deklarowało zaburzenia odżywiania!
O organizacji i raporcie chce obszerniej napisać osobno, bo jak łatwo się domyślić to dla mnie temat ważny i osobisty.
Praca w kuchni jest także obciążająca fizycznie. W ostatni mój weekend, który nie był szczególnie intensywny w pracy, zrobiłem 34 kilometry w 3 dni, czyli 11 i 1/3 kilometra dziennie, spaliłem średnio dziennie ponad 600 kcal podczas aktywności.
Średni zakres podczas mojego dnia pracy to 10-15 kilometrów, ale bywa i ponad 20.
Więc generalne, kiedy dużo pracuję mam deficyt kaloryczny, ale zazwyczaj zdecydowanie za duży (co też wzmaga zaburzenia odżywiania i jest częścią pracy Chefa),ponad 100 kcal dziennie. Połączone jeszcze z deficytem białka.
W zeszłym roku latem w trakcie ponad miesiąca bardzo intensywnej pracy spaliłem sobie mięśnie i straciłem na sile i kondycji co dopiero, z trudem (w moim wieku) odbudowuję.
Teraz staram się bardziej zwracać uwagę, aby jeść jak najwięcej białka.
O ile u osoby dorosłej, o małej aktywności fizycznej, pracującej biurowo, zapotrzebowanie na białko to 0,8 do 1 g/kg masy ciała, to przy pracy fizycznej rośnie podobnie jak u sportowców i może wynosić nawet 2 g białka/kg masy ciała.
Co w tym wypadku istotne-podczas redukcji, czyli deficytu kalorycznego (jak u mnie, gdy mam dużo pracy) podaż białka powinna być nawet jeszcze większa, żeby redukcja masy nie odbywała się kosztem mięśni, czyli dokładnie jak zrobiłem sobie rok temu.
Do tego jeszcze dochodzi problem mieszkania w lesie, bez możliwości skoczenia do sklepu, poza czwartkowym wypadem po zakupy dla ośrodka.
Jest też pewien bardzo szkodliwy stereotyp. O który pytałem ostatnio na social mediach. Czyli jak wygląda dobry Chef?
Bo jest szkodliwy, ale uzasadniony historycznie stereotyp: never trust skinny Chef.
Ale dzisiaj uwarunkowania się zmieniły. Kiedyś nadwaga była oznaką powodzenia, bogactwa, życiowego sukcesu i umiejętności. Chroniła przed śmiercią z głodu w czasach powszechnego niedoboru żywności.
Dzisiaj częściej w krajach bogatej Północy umieramy z przeżarcia niż z głodu. Nie bez powodu jednym z ideałów klasy średniej stało się fit! Podczas gdy w czasach Rubensa ideałem były kobiety o … rubensowskich kształtach. jeszcze sto lat temu nadwaga znaczyła większą szanse na przeżycie i ponadprzeciętny status materialny. Dziś jest odwrotnie.
A w mojej pracy dodatkowe ponad 10 kg, gdy ważyłem 96 g, oznaczało noszenie przez cały dzień kilkunasto kilogramowego plecaka. To nie pomaga w pracy, w której jesteś cały czas na nogach.
Nadwaga u kucharza to znak nie tylko słabej samokontroli i samoświadomości, ale co jeszcze gorsze-umiejętności. Jeżeli nie potrafisz tak gotować i jeść, żeby się nie spaść to źle to świadczy o twoich umiejętnościach kulinarnych.
Będąc Chefem wiem więcej, umiem więcej, więc zamiast czekolady i batoników jem deser, którego który zawiera dodatek białka, owoce z błonnikiem i masa mikroskładników i jogurt wspomagający mikrobiotę jelitową a daje ten sam poziom przyjemności z comfort foodowego jedzenia
Jaki wpływ na naszą wagę, dietę ma praca w kuchni?
Reasumując, przede wszystkim fatalny.
Zaburzenia odżywiania są zawodową chorobą kucharzy. Powszechnie przemilczaną choroba kucharzy. Ale nie jest to nic dziwnego ani szczególnego. Tak samo nie mówi się o innej ważnej patologii „kulturze yes Chef” maskującej mobbing. Ani wielu innych związanych mocno z pracą. Zwłaszcza fizyczną.
Trochę jest tak jakby taka depresja czy zaburzenia odżywiania to były lepsze choroby, zarezerwowane dla lepszych, dla Jaśniepaństwa, klasy średnik tych, co robolami rządzą i z naszej pracy żyją, obsługiwani przez klasę służebną.
Jak w starym żarcie: migreny to ma Królowa Angielska a ciebie łeb napierdala.
W społeczeństwie klasowym wszystko ma charakter klasowy. Również to na co kto choruje i na co komu wolno chorować.