Fasolka z pomidorami

Fasola z pomidorami to takie bardzo polskie klasycznie polskie, niektórzy powiedzieliby barowe czy stołówkowe połączenie.
Oczywiście chodzi o fasolkę po bretońsku, ktorej genza nie jest do końca jasna. Danie było znane w polskiej kuchni w XIX wieku co faktycznie wskazywałoby na Francję jako kraj pochodzenia, z którego potrawa przywędrowała do Polski, w okresie wojen napoleońskich. Tym bardziej, że w kuchni francuskiej jest danie nazywane “fasolka po bretońsku” a dokładnie “Cocos de Paimpol à la Bretonne”. Jest to fasola Cocos de Paimpol (kokosy z Paimpol, Francuzi to potrafią zwykłą fasolę nazwać tak, że urywa) podobna do polskiego “jasia” gotowana z pomidorami. Ale... prawdopodobnie to danie było z kolei zainspirowane brytyjską “baked beans”. Która z kolei wywodzi się.. z kuchni rdzennych amerykanów m.in. znanych z literatury młodzieżowej i westernów Irokezów. I tu czuje silny związek z tym daniem, we wczesnej młodości sam nosiłem szerokiego “irokeza”.
Ale... wcale może nie. Niektórzy wywodzą “baked beans” od rdzennie francuskiego, średniowiecznego cassoulet, które jak wiele dań “zbiedniało” i z gulaszu z dużą iloscia mięsa stało się potrawą, gdzie mięso pełni co najwyżej role przyprawy. Ale..również Anglia miła swoje rdzenne danie mogące być pierwowzorem polskiej “bretonki” jakim było “fasola i bekon”. Ciekawe, że w historycznym angielskim daniu ważnym składnikiem jest musztarda.
I to pokazuje nam jak możemy potraktować przepis na polską fasoladę. I wykorzystać to co mamy. I to nawet nie musi być fasola “Jaś”

SKŁADNIKI:
Tofu 200g (1 kostka)
Cebula 100g (2 średnie)
oliwa 40 g
gotowana fasola 350 g
pomidory w puszcze 1 puszka
woda/bulion 250g
koncentrat pomidorowy 50g
sos sojowy 20g
ocet 10 g (1 łyżka)
cukier 5 g (1 łyżeczka)
wędzona papryka
kumin
świeże chili (opcjonalne)
natka pietruszki lub inna zielenina

SPOSÓB PRZYGOTOWANIA:
Minusem fasoli jest czas. Najpierw trzeba fasolę przez kilka, osiem godzin moczyć a potem gotować co też trwa. Pamiętajcie aby po namoczeniu fasolę odcedzić i przepłukać.
Jeżeli mówimy o gotowaniu fasoli to dwie rzeczy o których warto wspomnieć. Pierwsza: najlepiej nie przykrywać, dopiero gdy się zagotuje po zmniejszeniu ognia. Jeżeli przykrywacie fasolę, to uważajcie, gotujcie najlepiej w dużym garnku, tak żeby tam było dużo miejsca na pójście do góry.
Fasola podczas gotowania bardzo bardzo kipi. Szumy z fasoli trzeba zabrać i wyrzucić, szumy zawierają substancje antyodżywcze.
Druga rzecz, przez którą fasola nam się będzie jeszcze bardziej pienić podczas gotowania ale która też usuwa czynniki antyodżywcze (cały proces moczenia i odlania wody zbierania szumu to również usuwanie czynników antyodżywczych) to dodanie sody oczyszczonej. Nie solimy, tylko dajemy sodę oczyszczonej, wtedy fasola się dużo prędzej ugotuje. Podobnie jak to się robi z cieciorką.
Ugotowaną fasolę odcedzamy i odstawiamy.
I bierzemy to co mamy. To jedno z dań “na winie”-co się nawinie to do gara).
Tofu kroimy w kostkę, u mnie dość dużą ale jak kto lubi.
Cebulę kroimy w kostkę.
Siekamy natkę
Na patelni rozgrzewamy mocno oliwę i wrzucamy cebule i czosnek. Smażymy mieszając, aż będą ładnie lekko zbrązowione. Dodajemy przyprawy i sol, i smażymy cały czas mieszając jeszcze dwie trzy minuty. Dodajemy sos sojowy, cukier i ocet. Redukujemy i smażymy chwilę.
Dodajemy pomidory z puszki i koncentrat, zagotowujemy na małym ogniu i dodajemy fasolę, natkę i wodę/bulion. Doprowadzamy do wrzenia i odstawiamy z ognia

WARIANTY:
Zamiast tofu można użyć innego rodzaju weganiny, czy to cos z nowych nie-mies czy tradycyjnych takich jak tempeh czy moja ukochana sojowiną.
Podobnie jest z ilością. Może to być fasola z tofu albo tofu z fasolą.
Cebulka dodana do dania podbija smak, możemy go wzbogacić tez dodatkiem czosnku, świeżego lub mielonego. Możemy też użyć warzyw korzeniowych, też pokrojonych w kostkę i wstępnie przesmażonych, co wydobędzie z nich smak i słodycz. Takie danie zresztą, fasola z pomidorami i warzywami korzeniowymi było jedną z moich pierwszych receptur, kilkadziesiąt lat temu. Stworzona z biedy i nazwane “Fasolka po Staromiejsku” od nazwy ulicy gdzie mieszkałem. Było to danie hitem pierwszego wege-baru w Katowicach, we wczesnych latach 90-tych.
Innym dobrym dodatkiem do fasoli będą grzyby, świeże lub suszone, leśny czy zwykłe pieczarki.
Kolejnym elementem do układania pozwalającym modyfikować danie są przyprawy. Pamiętajcie tylko, że kminek/kumin robi dobrze na problemy gastryczne po zjedzeniu fasoli.
Obok albo zamiast pomidorów z puszki można uzyć passaty. Osobiscie bardzo lubię (robię tak np. z chili) używać w jednym daniu wszystkich tych form pomidorów, uważam ze to pogłębia smak.
U mnie poszło do tej fasoli dużo natki ale to całkowicie kwestia tego na co macie ochotę i jak lubicie. Natka, warto pamiętać jest istotna ze względu na dużą zawartość żelaza

UWAGI:
Pamiętajcie, że tłuszcz powinien być naprawdę mocno gorący przed dodaniem smażonych składników. Dzięki temu “zamykają” się . Czyli na powierzchni tworzy się chrupiąca skórka, która nie dopuszcza tłuszczu do soczystego środka.
Jak pisałem wyżej problemem z fasolą jest czas potrzebny do wstępnej obróbki. Warto jest ugotować większą ilość i poporcjować, takie ilości jak zużyjemy na raz, i zamrozić.
Chyba, ze ktoś tak jak ja, nie ma nic przeciwko temu, żeby przez kilka dni jeść jest to samo, z jakimiś kolejnymi modyfikacjami, w kolejnych wersjach i gotuje sobie od razy, pół kilo suchej fasoli.
Jeżeli użyjecie cukru, to zdecydowanie polecam brązowy, najlepiej Dark Muscavado, który ma o wiele wiele więcej smaku niż tylko słodki. Doskonałe są też rozmaite syropy, u mnie ostatnio syrop z pigwy.
Możemy też użyć innego smakowego octu niż jabłkowy

SERWIS:
Jak tradycyjna polską fasolkę, możemy zjeść z pieczywem. Osobiście preferuję grzanki, które są też doskonałym sposobem na czerstwiejące pieczywo. Ale też ziemniaki np. pieczone by tu doskonale pasowały. Można by też np. pójść w stronę Meksyku, dać kolendrę i dużo chili i podać z ryżem, można zrobić gęstsze i dać do burrito. W kuchni jak w sexie ogranicza nas głownie nasza wyobraźnia.

Jedzenie i sex mają ze sobą bardzo wiele wspólnego. Jak żadne doświadczenie angażują wszystkie zmysły. Ewolucyjnie też jedzenie było związane z sexem. Jedzenie to też poczucie bezpieczeństwa.
Dzisiaj często jemy mechanicznie, bez przyjemności, bez doświadczenia zmysłowego. Warto się zatrzymać przy posiłku i uczynić z niego ucztę dla zmysłów, równie upajającą co noc z ukochaną osobą. Oczywiście najlepiej, jeśli ten posiłek dzielimy z ukochaną osobą.
Czego życzę Wam z mojej pustelni

U nas w gastro najlepszą motywacją do dobrej pracy jest dobry napiwek. jeżeli podoba ci się, to co piszę zostaw mi napiwek

Share