

Polskiego Towarzystwa Medycyny Stylu Życia.
Dieta w Święta Tak czy nie? Kilka prostych zasad i sztuczka z talerzem, ze zjeśc mniej
Czy ma sens pilnowanie diety w okresie świątecznym?
Święta to czas obżarstwa. Jest to tyle szczególne, że w dawnych czasach było to jedyne obżarstwo w tej części roku. Potem do wiosny zjadano coraz malejące zapasy i generalnie niedożywienie i i głód były chlebem powszechnym 90% naszych przodków. Jako społeczeństwa zaczęliśmy się najadać do syta dopiero po II wojnie światowej.
Nasze nawyki i upodobania żywieniowe są efektem tysięcy lat niedożywienia, braku składników odżywczych (głód utajony częsty nawet u bogatych, powodujący np. w dawnej Japonii powszechnie chorobę beri beri). W dzisiejszych warunkach nieograniczonego dostępu przez cały rok do różnorodnej i wysokokalorycznej, bogatej w cukier i tłuszcze żywności, okazują się zgubne i powodują epidemie otyłości.
Orlando Health Specialty & Community Hospital Network opublikowało w listopadzie wyniki ogólnokrajowego badania, które wykazało, że prawie dwóch na pięciu (39%) Amerykanów martwi się o to, ile zjedzą w święta i z powodu troski o swoje zdrowie i sposób odżywiania... często je pogarszają.
Troska o ograniczenie nadmiarowych kalorii w okresie świątecznym prowadzi wiele osób do np. pomijania posiłków co nie jest dobrym rozwiązaniem. Na kolejny posiłek taka osoba je więcej niż zjadła by, jedząc normalnie wszystkie posiłki. I wikła się w zaburzający cykl pomijania posiłków i objadania.
Zdecydowanie lepiej jest jeśc kilka małych posiłków dziennie, pięć, sześć (napisałem: MAŁYCH, na małym talerzyku ale o tym będzie dalej ) niż mniej dużych.
Tu, co zauważyłem u siebie, jest też istotny mechanizm rozciągliwości naszego żołądka. Kiedy zacząłem się odchudzać i jeść mniej i mniejsze porcje po pewnym czasie mój żołądek się skurczył i nawet będąc bardzo głodnym nie jestem w stanie zjeść tyle co wcześniej.
Innym mitem jest “odtruwanie” albo “oczyszczanie” organizmu po świętach. To jeden z powszechniejszych mitów dietetycznych, w ekstremalnej postaci np. długotrwałych głodówek, monodiet, diet sokowych, diety Dąbrowskiej może doprowadzić do poważnych problemów zdrowotnych. Również ortoreksji, zaburzenia odżywiania polegającego na nadmiernej i źle ukierunkowanej trosce o zdrową dietę, nie mniej groźnego niż bulimia i anoreksja. Warto więc tym bardziej takim swoim zachowaniem krytycznie się przyglądać.
Dodatkowo sam stres związany z troska o wagę będzie powodować... że zjemy więcej. Kiedy jesteśmy zestresowani trudniej nam podejmować racjonalne decyzje (nie tylko) żywieniowe, tym bardziej ze naturalnym sposobem na stres jest jedzenie rekreacyjne.
Co więc zrobić
Wyluzować i pozwolić sobie, nawet (a właściwie zwłaszcza) jeżeli na co dzień jemy jarmuż z chlebem z płatków nasturcji fermentowanych w studni z nasionami japońskiego drzewowca szlachetnego, na czerpanie przyjemności ze świąt bez stresu.
Ani kolacja wigilijna, ani nawet trzy dni świątecznego dolce far niente, nie zmienią wiele jeżeli mamy na co dzień chociaż w miarę zdrowe nawyki żywieniowe. Jeżeli na co dzień jemy cukier z tłuszczem i smakiem i aromatem identycznym jak naturalne to Święta już wiele tu nie popsują. A paradoksalnie- Święta to może być u takich osób czas lepszej, zdrowszej, bardziej zrównoważonej diety/ Święta to czas bardziej domowego jedzenia niż wysokoprzetworzonych dań gotowych. Zwłaszcza w Polsce, gdzie czerwone mięso jest prawie nieobecne na stołach świątecznych, z mięs jest tylko mięso ryb i to raczej smażona na oleju a nie smalcu i duża ilość warzyw.
A przyjemność w Święta warto czerpać nie tylko z jedzenia. Jedną z przyczyn nadmiernego jedzenia jest nuda i brak innych przyjemności czy rozrywek pobudzających ośrodek przyjemności w mózgu. Chociażby jest Kevin sam w telewizji i wiele innych filmów. Jestem prawdopodobnie jedynym Polakiem który nigdy tego filmu nie widział. Ale z opisów już mi się nie podoba. Moje serce jest po stronie tych dwóch biedaków usiłujących jakoś przeżyć, niekoniecznie zgodnie z prawem a nie rozwydrzonego bachora z klasy średniej, któremu uprzywilejowana pozycja klasowa daje przewagę poznawczą. Ja bym chętnie zobaczył jaką kolejna ekranizacje “Opowieści wigilijnej” Dickensa ale “top Boy” jak by w pierwszy dzień świąt usiąść to przelecą oba dni Świąt i nawet zapomnisz żeby iść po coś do jedzenia. tak wciągnie.
Nie mówię o takich ekstremach jak czytanie książek (chociaż było co kupić, na święta, były ebooki z Plutopress za 20%, mam “St, Pauli. Inna piłka jest możliwa” zza niecałe 2,5 euro).
Ebooki maja tę zaletę, że możecie je mieć w minutę i nie dodajecie pracy sprzedawcom i kurierom którzy po przedświątecznym zapierdolu mają dosyć.
Ale Święta to też znakomita okazja do interakcji społecznych, a jak ktoś nie lubi to niech polubi. Mówię to jako człowiek dla którego półgodzinna interakcja przy przedświątecznym cieście wystarczyła na tyle, ze uciekłem (no ale ostatnio jestem cały czas na pograniczu załamania nerwowego a wtedy chowam się przed ludźmi jeszcze bardziej niż zwykle).
Te interakcje maja jeszcze jedną istotną cechę-że trzeba się ruszyć a nawet krótki spacer przy świątecznym obżarstwie, tuż po posiłku poprawia przyswajanie insuliny czyli przeciwdziała cukrzycy i insulinoodporności.
Warto tez zadbać o to by jeść świadomie. I powoli. Jak najwolniej, z przerwą po kolejnym daniu np. na obejrzenie prezentów czy zwyczajową wymianę świątecznych uprzejmości i powiedzenie wujkowi... może lepiej to sobie odpuścić. Mózg potrzebuje pewnego czasu, żeby dotarło do niego że, jesteśmy najedzeni, wydzieliły się hormony sytości.
Z tego też powodu dobrze jest nakładać sobie zwłaszcza pierwsze dania w mniejszych porcjach niż uważamy, że zjemy. Bo często nakładamy sobie dużo więcej niż możemy, chcemy, powinniśmy zjeść.
Jako kucharz dodam też, że uważne jedzenie, kiedy skupiasz się na tym, co jesz, czujesz smak, czujesz tekstury, doświadczasz tego co się dzieje, kiedy kęs włożony do ust uruchamia w całym twoim organizmie, przede wszystkim w mózgu, ale nie tylko szereg reakcji chemicznych, wydzielania hormonów to właściwy sposób jedzenia, kiedy jesteś w stanie odczuć, doświadczyć sobą tego co jesz. Jest też jakim sposobem wyrażenia uznania naszej ciężkiej pracy w kuchni. Jak w niezrównanym arcydziele “Kolacja” gdzie Chef Slovak mówi do klientów: jecie tu od dziesięciu lat i nawet nie co co jecie. A dania świąteczne są specjalne, wkłada się w nie więcej pracy i serca niż w codzienne gotowanie. Nieważne czy jesteś chefem w pięciogwiazdkowym hotelu czy gospodynia domową.
Warto zauważyć, jak bardzo nieuważne jedzenie stało się modelem biznesowym branży spożywczej. Jedzenie w kinie, w parkach rozrywki, czipsy i inne przekąski reklamowane do jedzenia podczas oglądania filmów i meczów. przy taki sposobie jedzenia nie czujemy że jesteśmy najedzeni i z reguły zjadamy więcej niż gdy skupiamy sie na smaku, na doświadczeniu tego co jemy.
Dzisiaj już niestety nie są czasy kuligów i i bitew na śnieżki, gdzie się spalało biegając po śniegu pół dnia, kalorie z wigilijnej kolacji. Dziś niestety białe święta mają tylko smakołysze kokainy. Ale o jakieś aktywności, żeby nie siedzieć cały dzień przy stole, przed telewizorem, czy nawet z książką warto zadbać, gdzieś się przejść, pójść do kogoś, z kimś spotkać.
I jeszcze coś co za podejściem do problemu narkotykowego nazywam “redukcją szkód”
Czyli robienia dań mniej tłustych, zwłaszcza wyeliminowanie tłuszczów nasyconych, z mniejsza ilością cukru ale nie smaków. Nie nazywam tego fit ani dietetycznym bo te określanie zazwyczaj kojarzą się i słusznie z brakiem smaku i sensu.
Uwielbiam Polską Wigilię, uwielbiam 12 dań na kolacji wigilijnej. I wiem, i sam przygotowując moje menu wigilijne na to zwracam uwagę, że te dania mogą być tak skomponowane, żeby były bardziej zrównoważone, bardziej zdrowe, z mniejszą ilością tłuszczu, z mniejszą ilością cukru, za to z większą ilością smaku. Naturalnych smaków z przypraw, owoców, które mogą nam zastąpić w pewnym stopniu smakowitość z tłuszczy i cukru.
Polska wigilia to święta w dużej części roślinne i moim zdaniem są doskonałym kompromisem między obżeraniem się na zdrowie a liczeniem kalorii i stresowaniem z powodu niezdrowego i w zbyt dużej ilości jedzenia w Święta.
Tutaj nasi przodkowie kultywujący Wigilię obfitą w jedzenie ale postną wykazali się zaskakującą intuicją dietetyczna. Bo nawet uwzględniając w menu wigilijnym ryby jest to zdecydowanie lepsze dla naszego organizmu niż dania z wieprzowiny czy wołowiny. które (u bogatych) jeżeli pojawiały się to dopiero w pierwszy dzień świat i raczej nie było jedzone w wielkich ilościach bo każdy był przeżarty jeszcze od kolacji wigilijnej.
Nie jest tak, ze dieta czy kuchnia roślinna jest zawsze zdrowa, zdrowsza od tradycyjnej, możesz jeść chipsy i popijać colą i będzie to dieta roślinna.
Ale jeżeli, zwłaszcza przy takiej gargantuicznej ilości jedzenia jak Święta narodzenia, ograniczysz mięsa, tłuszcze zwierzęce i generalnie produkty odzwierzęce, twoje ciało i mózg, twoje zdrowie i samopoczucie na tym zyskają.
I jeszcze na koniec PRO TIPy żywieniowe, który mogą wam bardzo pomóc w ograniczeniu nadmiernego jedzenia w święta:
PRO TIP żYWIENIOWY: talerz Delboeufa.
Na rysunku oba czarne koła mają taką samą średnicę ale otoczone mniejszym okręgiem wydaje się większe, większym mniejsze.
Na tej zasadzie na mniejszy talerz nakładamy mniejsze porcje. Ma to szczególnie znaczenie przy formie jedzenia szwedzki bufet, tak jak to jest na Polskiej Wigilii, gdzie każdy nakłada sobie porcje poszczególnych dań na talerz.
Kolejny Pro Tip: przerwa na rozmowy i prezenty po zjedzeniu pierwszego dania i po kolejnych... daje to naszemu organizmowi czas na to, żeby do mózgu dotarł sygnał sytości.
Kolejny Pro Tip który się wielu osobom nie spodoba ale zdecydowanie alkohol to najbardziej niezdrowy element posiłku a jeden kieliszek mocnego alkoholu to ponad sto kalorii i jak do wigilijnych pyszności dorzucimy jeszcze kilkaset kalorii z alkoholu to będzie zdecydowanie za dużo.
Poza alkoholem to tema napojów to warto wspomnieć bo to też może być nawet kilkaset kalorii dziennie. Wprawdzie o wiele mniej kalorii niż w alkoholu bo setka takiego napoju ma około 40-50 kalorii a też nikt w tak małych ilościach coli ani podobnych trunków nie pije. A szklanka czy butelka 250 ml to już 100 kalorii
I ostatni pro tip. Uniwersalny
Najgorsze podejście do odżywiania i stylu życia to wszystko albo nic. Restrykcyjne pilnowanie diety i zdrowego trybu życia abo żarcie najgorszego syfu, bez ograniczeń.
tak samo po przeczytaniu tego artykułu moesz podjąc “postanowienie poprawy” i zastosowania wszystkiego co opisałem.
Powodzenia. Kibicuję i będzie dobrze tyle ile zrobisz. Redukcja szkód. Nie musisz odstawiać słodyczy, jeżeli to dla Ciebie za trudne. na przykład zastąp te batoniki o plastikowo-słodkim smaku na jakiś własny deser z owocami. A jak to za dużo, na kupny
Przepisy na proste desery znajdziesz na mojej stronie, wrzucam też moje desery na stronę na fb. Są to proste i łatwe rzeczy, absolutnie nie jestem deserantem ani cukiernikiem.
Zdecydowanie lepiej jest po przeczytaniu takiego czy innego artykułu, na temat zdrowia w święta zacząć, wybrać jedna prostą zmianę, ktora jest dla ciebie ok i do zrobienia. Poprawisz jedną rzecz, jedną rzecz zrobisz zdrowiej, na przykład zrezygnujesz z alkoholu albo słodkiego napoju, pójdziesz na spacer po kolacji wigilijnej to już będzie dobrze. I będziecie mieć powód żeby być z siebie zadowolonym. A jak to jeszcze przedłużycie do Sylwestra albo nawet Trzech Króli to naprawdę duma!
Ja będę bardzo zadowolony, jak potem po Świętach napiszesz co zastosowałeś?. Będę wiedział ze to co pisze coś zmienia i komuś pomaga
Oczywiście będę jeszcze bardziej zadowolony jeżeli dostane od Ciebie napiwek za moje Pro Tipy na Święta.
Podobał ci się ten artykuł? Chcesz więcej podobnych? Wesprzyj mojego bloga