Zaczęło się.Weinachtsmarkt i rady dla jadących do Niemiec

weinachtsmarkt

Opowieści o niemieckim zacofaniu technologicznym, mam wrażenie. są snute przez ludzi, którzy przyjechali do Niemiec na 2 dni i nie działał internet w roamingu. Co faktycznie jest problemem. Zauważyłem to przy korzystaniu z polskiej karty. Natomiast na niemieckich obu kartach internet działał dobrze. Fakt, że nie u mnie w domu. Ale ja mieszkam 500 m do przystanku, 600 m do najbliższego sąsiada 1,5 km do najbliższej wsi, a 300 m do najbliższego rezerwatu. Więc właściwie mieszkam w lesie. I to, że mam tu doprowadzony internet po kablu uważam na pewno nie za przejaw zacofania technologicznego
Natomiast co jest problemem to jest skonfigurowanie punktu dostępowego do internetu w telefonie… Ło matko.Strona internetowa strasznie kiepska, jakikolwiek kontakt tylko przez formularz internetowy na stronie i odpowiedz nawet po tygodniu, z nieaktualnym krótkim kodem. Więc jak wam się internet nie zainstaluje prawidłowo od razu, tak jak u mnie to macie duży problem.
Jest to duże utrudnienie w czasach kiedy papierowe mapy i przewodniki mają urok podobny jak patefony na korbkę, zwłaszcza jeżeli chcemy się gdzieś wybrać pierwszy raz i słabo znamy miejscowy język. Słabo, dramatycznie słabo!

Pro Tip: Zanim w Niemczech wyruszycie na wycieczkę, upewnijcie się, że działa wam internet w telefonie. Być może warto będzie wydać kilka euro na kartę prepaid z pakietem internetowym. Ale też trzeba się upewnić, że będzie działać, więc najlepiej zróbcie to w punkcie telefonii komórkowej gdzie kupicie kartę. 10 euro kosztuje karta prepaid z 10 G transferu. Karty prepaid zazwyczaj można kupić w jakimś punkcie na dworcu w każdym dużym mieście. U niektórych operatorów może być problem z zarejestrowaniem karty sim, jeżeli nie masz zameldowania w Niemczech, o ile pamiętam to kupowałem kartę prepaid w Telekom (polskie T-Mobile) na polski dowód bez problemu. Nie wiem jak jest u innych operatorów.

Pro Tip: Jeżeli poruszacie się na piechotę, to najlepiej posługiwać się Google maps. Jeżeli planujecie trasę komunikacją publiczną, zwłaszcza koleją, to najlepiej korzystajcie z aplikacji Deutsche Bahn, DB Navigator, która pokazuje nie tylko wszystkie połączenia kolejowe, ale też komunikację lokalną, autobusową, a nawet tramwaj wodny w Hamburgu, albo z aplikacji lokalnego przewoźnika.
W Hamburgu to jest hvv i taka jest nazwa aplikacji. W Bremie i Dolnej Saksonii VBN i aplikacja Fahrplaner. W każdej z tych aplikacji, aczkolwiek w każdej chyba wygląda to inaczej, możecie kupić i to jest kolejny

Pro tip: Deutschland Ticket, czyli za 49 € jeszcze do końca roku, a od stycznia za 59 €, możecie jeździć cały miesiąc komunikacją publiczną. W całej Bundesrepublik i wszystkimi środkami komunikacji,  poza Inter- i Eurocity. Czyli gdyby ktoś wpadł na pomysł żebpomysł, żeby Weinachtsmarkt w różnych miastach, to jest to znakomita opcja. Gorąco polecam każdemu. Cena DT to mniej więcej koszt przejazdu np. z Hamburga do Hanoweru und zuruck (w najtańszej opcji biletowej). Trasa z jedną przesiadką około 1,5 godziny.
 
Sytuacja na kolei nie jest taka, jak według Niemców być powinna i jaka była, kiedy przyjechałem do Niemiec w 2019 roku, ale nie jest to zapaść i ruina jaka była pod koniec 2022 roku po przeciążeniu w okresie letnim, kiedy przez trzy miesiące funkcjonował 9-euro-ticket, czyli cała komunikacja publiczna w Niemczech za 9 € miesięcznie.
Sam go intensywnie wykorzystywałem i faktycznie jeździłem w tłoku, a po miesiącach letnich podróż DB była nieustającą przygodą. Nigdy nie wiedziałeś gdzie dojedziesz, i o której.
Ale obecnie sytuacja jest powiedzmy, unormowana. Większość opóźnień zamyka się w granicach 10 minut.  Większą uciążliwością są zmiany w kursowaniu pociągów i np. w Hamburgu kolei miejskiej i metra, na skutek remontów i innych prac. Które w Hamburgu trwają chyba nieustannie od kilku lat, jak długo tam jeżdżę a 15 lipca zaczął się największy program remonto-modernizacyjny w dziejach DB, mający potrwać do 2030 roku. Pierwszym remontowanym odcinkiem jest Riedbahn, między Frankfurtem a Mannheim. Remont tego odcinka ma potrwać do stycznie 2025 roku.
Te remonty i zmiany w kursowaniu pociągów i opóźnienia niekoniecznie zobaczycie w Googlemaps.
A jest gdzie i po co jeździć. W poprzedni weekend zaczęły się w Niemczech Weinachtsmarkte czyli jarmarki bożonarodzeniowe. Tradycja ma ponad 700 lat i nie jest niczym nadzwyczajnym jarmark, który jest w tym samym miejscu od kilkuset lat.
Tradycja typowo i rdzennie niemiecka. Pierwszy jarmark Bożonarodzeniowy odbył się w Wiedniu, wówczas jeszcze nazywający się “Dezembermarkt“ (targ Grudniowy) w roku 1296. Już kilkanaście lat później odbył się pierwszy “Targ Św. Mikołaja” w Monachium w południowych Niemczech. Zwyczaj ten upowszechniał się powoli z południa na północne Niemcy. Targ w Bremie zaczął być organizowany dopiero w połowie XIX wieku, a w Hanowerze od końca XVII wieku.
Obecnie w Niemczech odbywa się około 2500 jarmarków Bożonarodzeniowych każdego roku. 
Zwyczaj upowszechnił się tez na tereny pod władaniem różnych władców niemieckich (a było ich jak stoisk z Gluckwein na dobrym Weinachtsmarkt) a zwłaszcza  Habsburgów. Stąd we Francji Targi Bożonarodzeniowe spotykamy w Alzacji, ale już we Włoszech czy krajach anglojęzycznych są one współczesnym zjawiskiem, czysto komercyjnym, mającym nie więcej niż kilkadziesiąt lat tradycji.
Ciekawa sytuacja jest w krajach Europy Środkowo-wschodniej, rządzonych do 1918 roku przez Habsburgów, gdzie po rozpadzie C.iK. zaniknęła praktycznie całkowicie i dopiero od około 2000 roku zaczynają się pojawiać jarmarki bożonarodzeniowe w na przykład Polsce, mające podobnie jak we Włoszech charakter czysto komercyjny, chociaż na niektórych terenach nawiazujące do tradycji jarmarków z czasów pruskich czy austriackich.
Aż trochę dziwi, że Niemcy nie wykorzystują Weinachtsmakrt jako swoje kulturowej „soft power”, pokazującej, że ich kraj ma dłuższą i bogatszą historię niż lata 30/40 XX wieku i nazizm. 
W tym roku jarmarki są dotknięte kryzysem, szczególnie wzrostem cen energii co może oznaczać rezygnację z części świątecznej iluminacji i organizowania takich energochłonnych atrakcji jak lodowiska.
Swoją „cegiełkę” dołożyła w tym roku jeszcze GEMA, organizacja zbiorowego zarządzania prawami autorskimi. która podniosła nawet 20-krotnie opłaty licencyjne za muzykę graną na jarmarkach.
Władze Hanoweru poinformowały, że koszt opłat licencyjnych wzrósł z  9 500 euro do 45 000 euro. Miasto Oldenburg mówi o 20-krotnym wzroście, miasto Brunszwik 15-krotnym. „To będzie około 18 000 euro dodatkowych kosztów tegorocznego jarmarku bożonarodzeniowego, to znacznie więcej, niż dostają same grupy muzyczne” – powiedział dyrektor ds. marketingu miasta Gerold Leppa. https://www.ndr.de/nachrichten/niedersachsen/Hohe-GEMA-Gebuehren-Weihnac...
Według przedstawicieli GEMA nie ma mowy o podwyżce opłat, nastąpiło jedynie zmiana zasad ich naliczana. Notabene na stronie GEMA temat nie istnieje w ogóle. Organizacje zarządzania prawami autorskimi to rak na nowotworze praw własności intelektualnej. Ani Szekspir ani Newton, ani Muramasa w ogóle ich nie potrzebowali, ani całej gównopracy marketingu, reklamy i sprzedaży.

Jak już jesteśmy przy targach w Niemczech to innym czysto niemieckim zwyczajem są Wochenmarkt czyli targi spożywcze odbywające się jeden dzień w tygodniu. W dużych ośrodkach może być nawet kilka takich targów w różne dni tygodnia. Wochenmarkt mają ponad tysiącletnią tradycję, pierwszy odbył się w 958 roku w Trewirze, w południowo-zachodnich Niemczech.
Szczególnie godne polecenia w rejonach takich jak Dolna Saksonia, Pustać Lunebarska (w uproszczeniu taki trójkąt, którego rogi tworzą Hamburg, Brema I Hanower), gdzie bije kartoflane serce Niemiec i jest to rejon typowo rolniczy, czy właściwie rolniczo-turystyczny. 

Grzane wino, grzane piwo mit schus oder nischt czyli z 20 ml mocnego alkoholu lub bez to podstawowy atrybut Weinachtsmarkt. Gastronomia... no taka niemiecka bym powiedział. Raczej niewiele poza bratwursztem, a w moim regionie gotowanym. duszonym jarmużem w różnych kombinacjach, ale zawsze z mięsem. Jak ktoś, jak ja nie je mięsa, to generalnie najwyżej frytki może. Bo nawet ciastka są smażone na smalcu, jedna ze specjalności na tutejszych Weinachtsmarkt.
Druga specjalność jarmarków to karuzela. Choćby mała. Obowiązkowy punkt na Weinachtsmarkt. I mnóstwo światełek poprzyczepianych wszędzie. Najlepiej więc na Weinachtsmarkt wybrać się po zmroku. Jest jak w komedii romantycznej
Albo jak na tym filmie

Tegoroczny tour po Weinachtsmarkt, z racji problemów z internetem w telefonie, zacząłem od wypadu w miejsce, które znam na tyle, że poradzę sobie bez mapy.

Hamburg Harburg. Robotnicze i imigranckie przedmieścia Hamburga. 
Kiedy jedziesz (koleją) do Hamburga z Zachodu i z południa, Z Bremen lub Hanoweru to musisz przejechać przez Harburg. I przez Harburg tez ja przejeżdżam po drodze do Hamburga i w samym Harburgu byłem już wiele razy.
Może dlatego, ze to pierwsze dni jarmarków i zabawa się jeszcze nie rozkręciła, ale wydawał mi się w tym roku skromniejszy niż w poprzednim. Ale oczywiście grzaniec musiał być.
Miasto przemysłowe Harburg zostało przyłączone do Hamburga w roku 1937 na podstawie Ustawy o Wielkim Hamburgu, która jednocześnie zlikwidowała jakąkolwiek odrębność terytorialną, prawną i rządową Hamkburga, mającego kilkaset lat tradycji niezależności.
Harburg do dziś zachował swój charakter biedniejszej, bardziej ludowej, proletariackiej części Hamburga. Również dlatego, że im dalej od centrum Hamburga, tym jest taniej za mieszkanie
W Harburgu mieszkali zamachowcy z 11 Września, niedaleko Uniwersytetu Technicznego, czyli politechniki, na której studiowali, a na lotnisku w Hamburgu uczyli się pilotażu. 

Gdybyście jeszcze w tym roku, czy w ogóle w najbliższym czasie przyjechali do Harburga to okolica, przejścia podziemne z dworca od strony centrum Harburga są rozkopane i nawet lokalsi mają czasem problem i błądzą.
Ale generalnie ludzie są tu chętni do pomocy i jeżeli mówicie po angielsku to raczej nie będzie problemu, jeżeli się zgubicie.
 Uważajcie też na samym dworcu i w przejściach, bo należą one do niebezpieczniejszych miejsc w Harburgu. Mi się nigdy nic nie zdarzyło, ale ja z moją stylową à la St. Pauli Skinhead wyglądam raczej na zagrożenie niż łatwą ofiarę niż łatwą ofiarę i najbardziej to się boję policji. policja zresztą zawsze stoi przy wyjściu głównym z dworca. Ja zawsz spluwam, ale wiele osób to uspokoi.

Idąc dalej 10 minut od Ratusza, wejdziecie w nieco inny świat. Historyczna ulica dziewiętnastowiecznych budynków z muru pruskiego, pełna różnych knajpek. pubów, restauracji. Częściowo oryginalnych, częściowo zrekonstruowanych. Budynków, które powstały od XVI do XVII wieku. W okolicznych też pozostały pojedyncze takie budynki. 

https://maps.app.goo.gl/5Jgnxra4rANPbPZL9

Jak dojechać do Harburga?
Z Hamburg Hauptbahof jeżdżą pociągi lokalne  i S-bahn, czyli kolej miejska, obiema możecie jeździć na DT lub na bilet  jednodniowy hvv Hamburg AB za 8,80 lub, jeżeli zaczniecie podróż po 9 rano to 7,5.

Podobał ci się ten artykuł? Chcesz więcej podobnych? Postaw mi kawę albo lunch podczas kolejnego wypadu jaki tu opiszę

Moje media społecznościowe

Share