Urodzinowy Eintopf

Eintopf to danie znane w wielu kulturach, zwłaszcza pasterskich i rolniczych, wszędzie tam gdzie używano otwartego paleniska (albo ogniska) nad którym można było zawiesić jeden kociołek. Polskie “pieczonki/duszonki/prażonki” zwane też “kociołkiem” pochodzą z tego samego funkcjonalnego źródła. Tak samo jak klasyczne danie węgierskich pasterzy czyli “gulasz”.
Było to też wszędzie danie ludowe, nie salonowe. W Niemczech, gdzie było powszechne w północnej części kraju, do książek kucharskich trafiły “Eintopfy” dopiero w czasie pierwszej wojny światowej. Wtedy też stały się ważnym daniem stołówkowym w publicznych jadłodajniach dla biednych. Eintopfy były tańsze, również dlatego, że do ich ugotowania potrzeba było mniej naczyń kuchennych.
Ale prawdziwą karierę społeczną i trwajacą do dziś popularność zawdzięcza Eintopf NSDAP. A dokładnie akcji “Wintershilfe” “pomocy zimowej”, ogólnonarodowej zbiórce na biednych, coś jak WOŚP. W ramach tej akcji zachęcano Niemców by jedną niedzielę w miesiącu rezygnowali z drogiego dania mięsnego i jedli tańszy “Eintopf” a zaoszczędzone pieniądze przekazywali “Wintershilfe”. Warto przypomnieć, ze praktycznie wszędzie do II wojny światowej mieso było przywilejem klasy średniej i wyższej. Tej samej, ktora teraz poprawia sobie samopoczucie rozmaita “dobroczynnością” )zamiast płacić- uczciwie podatki)

SKŁADNIKI:
Pomidory w puszce 1 szt (400 g)
Seler naciowy 4 łodygi (250 g)
Makaron z czerwonej soczewicy 150 g (patrz Uwagi)
Cebula 150 g (3 średnie)
Oliwa z oliwek 20 g (2 łyżki)
Czosnek 3 ząbki
bulion/woda 1L
czerwona fasola ugotowana lub z puszki 300 g (patrz Uawagi)
czosnek niedżwiedzi opcjonalnie (patrz Warianty)

SPOSÓB PRZYGOTOWANIA:
Cebule kroimy w kotkę, czosnek drobno siekamy. Pamiętajcie, żeby posiekany czosnek kilka minut reagował z powietrzem przed użyciem. Dzięki teamu zachodzą reakcje, aktywują w pełni jego pro-zdrowotne właściwości.
Seler naciowy obieramy i kroimy na grubsze plasterki, tak niecałe 05, cm.
W garnku rozgrzewamy oliwę i dodajemy cebulę i seler. Smażymy 5 minut i dodajemy czosnek i smażymy jeszcze minutę. Z czosnkiem ważne jest, aby go nie przypalić, bo robi się gorzki.
Dodajemy pomidory i wodę/bulion, doprowadzamy na średnim ogniu do wrzenia, dodajemy makaron i gotujemy według instrukcji al dente. Dodajemy ugotowana fasolę. Zagotowujemy i odstawiamy z ognia

WARIANTY:
Ja użyłem akurat czerwonej fasoli, której mam zapas, ugotowanej dość miękko. Danie będzie różnic się, zależnie jakiej odmiany fasoli użyjecie i jak mocno będzie wcześniej ugotowana. Fasola z puszki (albo cieciorka) też wchodzi w grę.
Podobnie jak inne proporcje składników. Istotą dań jednogarnkowych jest wykorzystanie tego co trzeba wykorzystać, w takiej ilości jaka jest.
Kolejnym elementem “regulacyjnym” jest tu ilość wody/bulionu. Możemy mieć gęstsze, gulaszowe danie lub rzadsze bardziej jak zupę.
Konsystencja dania zmienia się z upływem czasu, kiedy płyn stopniowo wsiąka w makaron.
Na koniec gotowania dodałem dużą ilość czosnku niedźwiedziego na który jest u nas w Dolnej Saksonii sezon i który, z tej okazji dodaję do wszystkiego.
Możecie danie doprawić takimi przyprawami jak wędzona pparyka, słodka papryka, pieprz, kolendra, kumin, jałowiec/gałka
Albo zostawić taki lekki, pomidorowy smak dodając najwyżej trochę świeżych ziół, kolendry czy choćby natki pietruszki. Która tu zagra znakomicie z pomidorami, również zdrowotnie, dzięki dużej zawartości żelaza.

UWAGI:
Tego typu dania powstawały z potrzeby chwili, z tego co akurat było pod ręką. Często z resztek, z jakiś niewykorzystanych ziemniaków czy resztki makaronu. Proporcje są w takich daniach mocno dowolne. Skład zresztą też.
Użyłem w daniu makarony białkowego z czerwonej soczewicy, jaki akurat udało mi sie kupic w Lidlu, oczywiście może to być inny makaron, raczej z małych form

SERWIS:
Dobrze pasuje podane z łyżką kwaśnego jogurtu roślinnego, ewentualnie skropionego limonką/cytryną, posypanego solą (wędzoną) i płatkami chili. Jeżeli ktoś bardzo lubi może do tego wziąć kromkę chleba lub grzankę

WARTOŚCI ODŻYWCZE
porcja 450g ma około 220 kcl, 11,5 g białka,, 5,5g tłuszczu i 33g węglowodanów. Przepis można znaleźć w aplikacji Fitatu

Spodobało mi się takie nietypowe, nowe dla mnie połączenie fasoli z makaronem A akurat udało mi się kupić makaron białkowy,więc pomyślałem że będzie z tego fajny białkowy Eintopf, tym bardziej, że akurat urodziny Adolfa...
Przepis widziałem oryginalnie w jakiejś niemieckiej gazetce, bodajże rozdawanej w “bioladen”, jakieś kostlisze vegetarisz czy jakoś tak.
Najlepiej zapijać Jegermaister, ulubioną wódką Hermana Goering. I juz można maszerować na Polskę.
A kto maszerował-biedota. Jak zawsze i wszędzie. panowie się delektowali Jaegermaistrem na polowaniach z Marszałkiem. A biedota ginęła i jadła Eintopfy. Po obu tronach frontu.
Eintopfy to tradycyjne danie biedoty gotowane z tego co akurat jest dostępne. To właściwie też najstarsze danie ludzkości. Pierwsze polewki powstawały dokładnie w ten sposób. Że gotowano razem ziarna zbóż, zioła i co jeszcze było.
Dzisiaj to oznacza: co akurat mamy w lodówce, co akurat kupiliśmy.
Mam zapas fasoli, którą teraz będę stopniowo zjadał, więc fasola jest u mnie punktem wyjścia. Pomidory w puszce to z kolei jeden z tych produktów jakie mam zawsze. Dzięki umami pomidory uniwersalnie dodają smaku i jak mam puszke pomidorów to wiem, zę zrobię coż dobrego.
Dużo też zależy od tego, jakie mamy nawyki nie tylko żywieniowe ale zakupowe. Np. jaki makaron kupujemy-zwykły, razowy czy białkowy. Od tego jakie mamy składniki w domu, zależy z czego ugotujemy więc czy będziemy jeść zdrowo.
Gotowanie to nie tylko ten czas kiedy stoimy w kuchni z nożem, garnki bulgoczą... to też ten moment w sklepie kiedy wybieramy produkt na półce. Do czego go użyję? Z czym? Czy mogę go użyć z produktami jakie mam czy coś muszę dokupić.

U nas w gastro najlepszą motywacją do dobrej pracy jest dobry napiwek. jeżeli podoba ci się, to co piszę zostaw mi napiwek

 

Share