

Polskiego Towarzystwa Medycyny Stylu Życia.
Szparagi to jedno z tych warzyw, których popularność i zachwyt jakie wzbudzają są dla mnie kompletnie niezrozumiałe. Po trosze zapewne dlatego, że całe życie lubię mocne, wyraziste doznania, również smakowe a wydelikacony szparag jak i typowo salonowy nimb, kulturowy kontekst tego warzywa sa dla mnie kompletnie nieatrakcyjne.
Miłośnikiem szparagów był bp Ignacy Krasicki, ktory na swoim dworze urządzał iscie lukullusowe uczty, a dużo wcześniej pierwszy cesarz rzymski Oktwian August wykorzystywał swoją władzę by zjadać się pędami dostarczanymi mu przez specjalne oddziały rzymskiego wojska. Był on też autorem troche juz chyba zapomnianego powiedzenia “prędzej niż się gotują szparagi” oznaczającego, że coś ma być wykonane natychmiast i błyskawicznie. Dzisiaj raczej m owi się ASAP. I jak tu nie wierzyć konserwatystom głoszącym upadek języka i cywilizacji…
Tego roku jednym z większych problemów wywołanych pandemią stało się pytanie “kto pozbiera szparagi?”. I tak jak jest jakiś kraj, nie pamiętam teraz jaki, który ma w godle pęk strzał to można by niemieckiemu orłu w godle dołożyć pęk szparagów, tak to warzywo jest polarne, wręcz wielbione w Niemczech.
Cóż, niemiecka kuchnia jest tym obszarem, którego moja germanofilia nie obejmuje. Znacie historyjkę o gumi-deutchu i szczurach? Tak a propo germanofilii?
Rzecz w tym, że okoliczni buddyści w ramach praktyki dana obdarowują nas tym przysmakiem. Co oczywiście jest cudownym i chwytającym za serce, gestem..no ale z drugiej strony muszę to zjeść! Ledwo dałem radę poprzedniej, już wjechała kolejna torba szparagów. I Niczym w sztuce Arnolda Weskera są “szparagi ze wszystkim” (czy raczej do wszystkiego, tak chyba będzie prawidłowo po polsku tytuł “Chips with everything"
"
SKŁADNIKI
2-3 pędy białych szparagów
1/3-1/2 kostki tofu
5-8 małych boczniaków
1-2 łyżki octu ryżowego ryżowego (lub innego aromatycznego)
1/2-1 łyżka syropu z mniszka lub innego słodziwa
10 pomidorków koktajlowych większych
świeże chili lub imbir-zależnie od upodobań smakowych
świeża kolendra
PRZYGOTOWANIE:
Prep:
-szparagi obrać i pokroić w kawałki 4-5 cm
-tofu pokroić w słupki
-imbir i chili drobno posiekać
Produkcja
-szparagi wrzucić na rozgrzaną oliwę, smażyć mieszając/obracjąc tak żeby obracając tak żeby smarzyły się z każdej strony. Mozna uzyc szczypców, widelca.
-kiedy zaczną brązowieć dodać tofu, cały czas mieszając
-kiedy tofu zacznie się brązowić dodać boczniaki (w całości)
-od tego momentu smażymy na małym ogniu
-dodać chili i imbir
-po minucie-dwóch dodać octu ryżowego i pod przykryciem wszystko dusić kilka minut, tak, żeby boczniaki lekko zmiękły
-zdjąć pokrywkę, dodać syrop z mniszka, odparować ocet i smażyć kilka minut, dosłownie 2-3, żeby lekko skarmelizować cukier
-dodać syropo z mniszka pół łyżki syropu z mniszka i smażykł kilka minut, żeby skarmelizować cukier
-dodajemy całe pomidorki koktajlowe, przykrywamy na jakieś 3 minuty. Chodzi o to, żeby pomidorki zmiękły, skórka zaczęła pękać ale żeby były al dente
-na sam koniec dodać kolendrę, minuta pod przykryciem
-ściągnąć z ognia
-podawać
Serwis:
-bardzo dobrze pasuje podane na quinoi ale też ziemniaki czy to z wody czy puree (polecam moje kolorowe puree) byłyby bardzo na miejscu
WARIANTY DANIA:
Użyłem w tym przepisie octu z czarnego ryżu ale może być jakikolwiek aromatyczny ocet nie tylko ryżowy, warto tu poeksperymentować.
Użyłem też syropu z mniszka, który kilka dni wcześniej zrobiłem i z którym teraz eksperymentuję, ale może być jakiekolwiek inne płynne słodziwo a nawet ciemny cukier (zwłaszcza muscavado) Ciekawy efekt mógłby dać na przykład syrop z daktyli. Odradzam natomiast słodziki takie jak ksylitol, bo chodzi tu o efekt karmelizacji cukru którego nie uzyskamy w przypadku cukrooli (alkoholi słodkich-alkoholi słodkich: ksilitol, erytrytol) czy stewii
UWAGI:
W tym daniu ważny jest balans miedzy smakiem kwaśnym, ostrym i słodkim dlatego jeżeli nie lubicie ostrego to dajcie przynajmniej odrobinę świeżego imbiru, który wspaniale podbije i wzbogaci smak.
Polski przekład, Anny Trzeciakowskiej i Jana Skotnickiego opublikowany w mieczniku Dialog (czytywało się, czytywało) ma niezbyt szczęśliwy tytuł “Ziemniaki do wszystkich dań”, zdradzający głęboką nieznajomość tradycji kulinarnych Wysp Brytyjskich i realiów gastronomii. Ale w przeciwieństwie do tego czołowego przedstawiciela “realizmu zlewu kuchennego” (tak naprawdę, to jest nazwa nurtu w literaturze brytyjskiej) tłumacze pewnie nigdy nie pracowali na kuchni. Tak, własnie tak “na kuchni” a nie “w kuchni”. Pracujesz albo “na kuchni” albo “na sali”. Albo “na zmywaku”. To tez w ramach realiów gastronomii