

Polskiego Towarzystwa Medycyny Stylu Życia.

A czy ty przyjąłeś do Serca naszego pana i Zbawcę Króliczka Wielkanocnego?
I ruszyłeś w głąb króliczej nory na te Święta...?
Zajączek Wielkanocny był wkurwiony. Właściwie to był tak wkurwiony co roku. Od tysięcy lat to samo. Tyle urozmaicenia, że raz ukrzyżują, a raz Bogini zarucha na śmierć.
Umierasz i wracasz do życia, umierasz i wracasz do życia, umierasz i wracasz do życia... i tak kurwa do zajebania
A w tym roku liczył na ruchanie, nawet kwiatki wziął dla Bogini i spryskał się perfumą...
Ale jedno trzeba przyznać, mruknął do siebie, stylówę mam zajebistą w tym roku. Glany, podwinięte dżinsy, ramoneska z ćwiekami.
Pół lasu spierdala. A drugie pół chce się ruchać albo napierdalać. Czuję się wreszcie w tej stylówie jak młody bóg. Zaśmiał się z własnego żartu. Bardziej dla dodania sobie otuchy.
Ale z tymi różami... jak jednak krzyżowanko to bardziej jak palant. Na pytongu sobie powieszę, jak mnie będą krzyżować.
Do takich przemyśleń nakłaniało też tegoroczne dekorum. Te wszystkie czaszki, krew, rogi. Lepiej na krzyżu niż by zakopali żywcem. A po wielbicielach takiej estetyki rożnych pomysłów można się spodziewać.
Albo głowę jakby odcięli. Jak ofiarnik sprawny, to raz dwa i po sprawie. Na krzyżu to się męczysz... do usranej śmierci... zaśmiał się z własnego żartu fekalnego, tym razem szczerze, takie zawsze lubił najbardziej.
Ale z drugiej strony, jak nowicjusz, to się pięć minut z głową pierdoli. Nic przyjemnego. Aż się wzdrygnął na to wspomnienie.
A czy ty przyjąłeś do serca naszego Pana i Zbawcę Króliczka Wielkanocnego?
I ruszyłeś w głąb króliczej nory na te Święta...?
było słychać coraz głośniej i bliżej
Przyjrzał się dokładniej nachodzącej procesji
Kurwa! jednak krzyż! I to qrwa bez podpórki na nogi. Ja pierdolę.