

Polskiego Towarzystwa Medycyny Stylu Życia.
Izolacja dzień….wolę nawet nie liczyć. No dobra-już ponad 3 tygodnie
Jesteśmy odcięci prawie całkowicie odcięci od świata.
W Schneverdingen jest juz 1 przypadków zakażenia koronawirusem a w całych Niemczech 72 tysięcy…codziennie przybywa ponad 5 tysiecy nowych zakażeń..
dni przeciekają mi między placami… bawią mnie komentarze i wpisy osób z wielkich miast jak to jest ciężko w izolacji domowej (błagam! Nie mówcie że to kwarantanna, na kwarantannie są osoby z podejrzeniem choroby) gdzie nawet przy wszystkich ograniczeniach spotykają więcej ludzi niż ja tutaj bez “kwarantanny”.
Jakiś czas temu zrobiłem zdjęcie skrzyżowania w pobliżu ośrodka I wrzuciłem na fb z komentarzem “niewiele się zmieniło”. Ale fakt, że nie mogę kiedy się nudzę wsiąść w autobus i pojechać do miasta, choćby tylko po to po, żeby pochodzić między ludźmi, wejść po kawę do cudownej lokalnej min-palarni, obejrzeć warzywka na Wochenmarkcie… No dużo rozrywek to lokalna metropolia nie oferowało, najbardziej szalone to były wizyta na Wochenmarkcie i kupno dziwnych żółtych grzybów,i chleba z żurawiną (ale bym zjadł takiego chleba. I półgodzinne wybieranie jakiejś super kawy I herbaty w sklepiku-palarni.
Ale zacząłem trochę pisać, raczej nic się do publikacji nie nadaje ale całkiem sporo pomysłów i luźnych mniejszych czy większych notatek mam. Nawet zainstalowałem sobie w laptopie specjalny program do pisania. Bo oczywiście to w magiczny sposób mnie zmotywuje i przełamie moje depresyjne problemy, acedię I prokrastynację
Nie sypiam. Nie, że w ogóle ale do późna siedzę, nie chce mi się spać, kładę się o 2 czy 3 a budzę po kilku godzinach, kolejny dzień jestem zmulony, zmęczony, ni to spać ni coś robić… Paskudna rzecz, przećwiczyłem to 6 lat temu przy moim nagorszym epizodzie depresyjnym. Na szczęście teraz jest o wiele łagodniej, wspieram się tez melatoniną. W ogóle ostatnio wiele moich typowych depresyjnych objawów nasila się czy w ogóle wraca. Począwszy od zaburzeń odżywiania i problemów z żołądkiem, poprzez problemy ze snem,stany lękowe i ataki rozpaczy po koszmarne bóle pleców, karku i szyi.
Na szczęście (z myślą o relaksie po pracy latem i jesienią, kiedy mieliśmy mieć dużo wydarzeń) kupiłem fotel niczym dla pilota statku kosmicznego i specjalną matę masującą.
No i wreszcie zaczynam odpalać różne ciekawe produkty które nakupywałem np. w sklepie azjatyckim. Na tapecie mam teraz grzyny słomiane (zwane też pochwiakami… hmmm). I sok z imbiru, który kupiłem podczas ostatniej wizyty w miasteczku. Właśnie spróbowałem. Nie róbcie tego w domu :) jest konkret.

Dostaliśmy też zaprowiantowanie od zarządu fundacji. Jest ogromna ilość płatków i musli, dżemy… lubi ktoś quinoę? Bo mam przydziałowe 5 kg a delikatnie mówią “nie mój smak”. Ciekawe czy jak zjem całe pięć kilo to zacznie mi smakować.
I co mnie bardzo podnosi na duchu i niejednokrotnie miło zaskakuje. Ile osób, często takich które znam jedynie z fb, okazuje mi swoja troskę I zainteresowanie zaniepokojonych ilością zachorowań w Niemczech i pytają jak się trzymam i czy jestem bezpieczny. Dziekuję wszystkim. To dla osoby z depresją coś bardzo ważnego. Chyba napisze coś więcej o depresji w czasie izolacji i pandemii, bo to dla ludzi z ta chorobą bardzo ciężki czas. O ile moja depresja mi w tym nie przeszkodzi.
Miałem juz kilka ciężkich dni, kiedy najpierw lęki wbijały mnie w fotel a potem chodziłem nerwowo po korytarzu (bo w pokoju po tym jak go ostatnio domeblowałem nie mam dosyć miejsca na nerwowe spacerowanie).
A z fajnych rzeczy to jeszcze.
Mam wreszcie czas, żeby uczyć się niemieckiego. Dwa razy w tygodniu biorę lekcje on-line przez Zoom. Przy okazji pomagam lektorce, która potraciła prawie wszystkich klientów. To jest coś fajnego co możecie zrobić jeżeli macie teraz więcej czasu i macie też jeszcze pracę i pieniądze. Dać zarobić komuć kto stracił źródło dochodu. Wiem dobrze, ze wiele osób nie ma tego przywileju obecnie i że ja sam jestem teraz w sytuacji o jakiej moi przyjaciele z branży mogą tylko marzyć..
No i mam wreszcie czas i możliwość uczestniczyć w praktykach (medytacjach). Zawsze były nauki u nas w ośrodku to miałem na tyle dużo pracy, że nie bardzo byłem w stanie uczestniczyć. Teraz większość sangh przeniosła swoja aktywność do internetu, praktyki i Nauki są dostępne w transmisjach na youtube i przez Zoom. Bardzo daleki jestem od nazywania takich niosących wielkie cierpienie nieszczęść jak obecna pandemia “błogosławieństwem” (tak są dzbany które tak mówią, co więcej uważają się za “uduchowionych”) ale jest jednak wielkim szczęściem dla nas wszystkich, że żyjemy w czasach takiego rozwoju techniki i nowych mediów i że Dharma jest teraz podczas epidemicznych lockdownów jeszcze bardziej dostępna dla wszystkich.
Jak ktos z Was nie miał jeszcze za bardzo styczności z teoria i praktyką buddyzmu to polecam szczególnie Nauki jakich udziela najwybitniejszy polski Nauczyciel Dharmy, czcigodny lama Rinchen na youtube.
W sobotę 4 kwietnia lama rozpocznie cykl "Podstawy nauk buddyjskich"
Nasz praktycznie jedyny w tej chwili fizyczny kontakt ze światem zewnętrznym to dostawy jedzenia. Raz w tygodniu przyjeżdza dostawa, zamaskowany a orękawiczony kierowca stawia skrzynki z naszymi zamówieniami na stolikach przez budynkiem. Prócz tego póki co postanowiłem się powstrzymywać od jakichkolwiek zakupów on-line (czego i wam życzę), nie tyle ze względu na ryzyko zarażenia wirusem przez paczkę (bo to jest niewielkie, tym bardziej że na ile poznałem Niemców i niemieckie podejście to juz działają odpowiednie procedury zabezpieczające przy pakowaniu i transporcie), ale dlatego że kurierzy są teraz jedną z najbardziej obciążonych praca i narażonych na zarażenie grup. Oni naprawdę i dosłownie ryzykują życie, i zdrowie żebyśmy mogli się pochwalić naszym nowym zakupem na facebooku czy instagrammie.
Weganizm to nie tylko dieta to też gotowanie. Pamiętajcie! A poważnie: to podejście do życia I zespól wyznawanych wartości, którego dieta jest tylko częścią a najważniejsza jest ta sama zasada co w buddyzmie “mniej cierpienia-dobrze, więcej cierpienia-źle”. Myślenie nie o swojej egoistycznej korzyści i przyjemności a o innych jest sednem tej postawy. Wiem, że to nie łatwe, sam też wiele razy tej zasadzie się sprzeciwiam każdego dnia, Ale jak powiedział kiedyś bodajże S.J. Lec “ideały są jak gwiazdy, nie można ich osiągnąć, ale można się według nich kierować. Myślę,że w takich dniach jak teraz ta zasada powinna nam jeszcze bardziej być gwiazdą przewodnią niż zazwyczaj. Siłę statku można poznać nie przy pięknej pogodzie a podczas sztormu, zasady sprawdza siew godzinie próby… oj, zaczyna być patetycznie i mentorsko.
To może ja lepiej pójdę coś ugotować…
Cholera miałem na urlopie w Polsce kupić palnik do creme brule. Już miałem wybrany model i sklep w Bytomiu...