

Polskiego Towarzystwa Medycyny Stylu Życia.

“In today’s fast-paced digital economy nawet kurestwo się scyfryzowało. Kto nigdy chuja w internecie nie pokazywał niech pierwszy rzuci dildem
Dżiza Qrwa Pierdolona Kryszna z Cukru! Co ja pierdolę?”
Wdepnięcie w kałuże po niedawnej krótkiej ulewie wyrwało go z tych dziwnych rozmyślań.
Na Reeperbahn kurestwo jest oczywiście jak najbardziej analogowe. W różnym wieku i kolorze skóry.
Ale choć on już był w tym wieku, że trzeba płacić za uwagę i czas młodej kobiety, to zdecydowanie wolał nie przyciągać niczyjej uwagi, nawet prostytutek.
Wszedł do jednego z kiosków. Po tylu latach nie przestało go zadziwiać, że w Niemczech można bez problemu pić alkohol na ulicy.
Wziął piwo i usiadł przy stojącym na zewnątrz stoliku. Prawie było widać jak paruje woda. Któregoś dnia spadnie tyle, że nie wyparuje ani nie spłynie i Hamburg zacznie tonąć. Najwspanialsze miasto Hansy wróci do swego boga Neptuna. No że co ja pierdolę? Jak będę taki rozkojarzony, to może być od razu pójdę na Dawidwachę niech mnie zawiną.
Ludzie wracali ulicę... To piątkowy wieczór. Nim wypił piwo, zrobiło się gwarno. Przy jego, jak i przy drugim stoliku siedziało po kilka osób. Pijąc piwo, wódkę, rozmawiając, śmiejąc się. Ciesząc weekendem.
Było gorąco. Wilgotno. Piwo było zimne. Moment był doskonały. Włożył rękę pod bluzę. I nacisnął zapalnik bomby. Tak właśnie chciał odejść. W doskonałym momencie. W doskonały sposób. Z mnóstwem ofiar Których ostatnia chwila będzie miła.