

Polskiego Towarzystwa Medycyny Stylu Życia.

Międzynarodowy Dzień słuchania Punk Rocka w kuchni przypada 26 sierpnia.
Dlaczego właśnie 26 sierpnia będzie na końcu. Zdziwisz się dlaczego...
2 dni wcześniej natomiast przypada Międzynarodowy Dzień Słuchania Dziwnej Muzyki.
Dla mnie to też powód do świętowania, choć dziwnej muzyki słucham obecnie mało. I nie przy pracy.
Na co dzień i w kuchni, i przy pisaniu towarzyszy mi punk rock.
Kto wie ten wie, a kto nie wie to informuję że w punk rocku jest wiele odmian, stylów i nurtów. Muzycznych, odzieżowych i ideowych Wiem, ze wiele osób nie jest w stanie tego usłyszeć. Tak samo wiele osób nie jest w stanie poczuć wszystkich smaków jakie Chef zawarł w daniu.
I jedną z odmian jest muzyka Oi! albo Oi!/street punk, choć to nie jest dokładnie to samo.
Energetyczna, taneczna (sic!) muzyka o przejebanym życiu biedoty, klasy robotniczej i wyrzutków społecznych. Dobra do tańca, piwa, pracy, zabawy i żeby dać mordę. Albo dostać w mordę.
Samo słowo “oi” pochodzi z języka klasy robotniczej i biedoty Londynu i znaczyło pierwotnie “hey”. W jednej ze scen filmu Green Street Hooligans, gdy pojawia się pierwszy raz Pete Dunham, kibol West Ham (najbardziej robotniczej drużyny piłkarskiej w historii futbolu) i wita się z każdym mówiąc gardłowo “oi”. Jak ktoś by chciał wiedzieć jak prawidłowo wymawiać “oi!” to niech obejrzy.
W kontekście stylu muzyki i drogi życia zaczęło być używane po tym jak zespół Cockney Rejects zatytułował jedną ze swoich piosenek "Oi, Oi, Oi"
Punk rocka i kuchnię łączy to, że są schronieniem dla wyrzutków. “The professional kitchen is the last refuge of the misfits”. Anthony Bourdain (jeden z największych punkowców w kuchni, fan i kumpel Iggy Popa, zwanego “dziadkiem punkrocka”)
To “schronienie dla wyrzutków” jakim jest punk pozwoliło mi przeżyć po tym jak w wieku 16 lat próbowałem popełnić samobójstwo.
Punk rock mi uratował życie. Przy całej ogromnej destrukcyjności, jaka, mam wrażenie dominowała wtedy w polskim punku.
Zawsze, teraz wiem że to część mojej choroby, miałem poczucie obcości, szklanej ściany miedzy mną a innymi ludźmi. No prawie zawsze... na pewno w wieku 16 lat. Jednocześnie bliskość innych ludzi wywołuje we mnie lęk, nieraz na granicy ataków paniki. Zwłaszcza w nowych sytuacjach. Wszystko we mnie krzyczy UCIEKAĆ!
Jak sytuacja się powtarza to jestem w stanie obecnie przechodzić przez np. Hauptbanhof w Hamburgu niewiele bardziej wkurwiony niż każdy z przeciskających się w tłumie na peronie.
Punk gdy byłem nastolatkiem i młodym dorosłym dał mi najmocniejsze, najgłębsze w moim życiu poczucie przynależności i wspólnoty, społeczności. Nie było tej szklanej ściany!!!
I to jest muzyka która bardzo dobrze pasuje do ciężkiej pracy w kuchni. Jest tak że dostosowujemy się do rytmu, który czy słyszymy, czy widzimy. I szybkie tempo punka podkręca tempo pracy, podkręca też adrenalinę, która jest jedną z najlepszych rzeczy, jakie ma się dzięki pracy w kuchni.
I to też łączy kuchnię i punk rock. Nie wiem jak teraz, jestem już dziaders punkiem, ale kiedyś jak byłeś punkiem (czy skinheadem) to wyjście na ulicę to była adrenalina za każdym razem. A tak groził z każdej strony.
To co było u samego zarania istotą punka, czyli przekroczenie granic, łamanie reguł, bycie pod prąd, przeciwko społeczeństwu, przełamywanie schematów, szukanie czegoś nowego, czegoś innego jest równie istotne w kuchni.
I tak myślę, a może tylko mam nadzieję, że trochę tego punk rocka czuć w mojej kuchni, w tym jak podchodzę do gotowania, do smaków. Możny by w ogóle połączyć różną muzykę ze smakami. Na przykład punka i metal do dobrego palącego chili a Taylor Swift do deseru z McDonalda. I to takiego po terminie...
Sam fakt zresztą ze gotuje roślinnie jest tu już połączeniem.
Po jasnej stronie punka jest też wegetarianizm i weganizm, będący w środowisku punkowym czymś normalnym, kiedy dla ogółu społeczeństwa była to egzotyka jak z Jowisza (bo z Marsa to za blisko). Polski oddział Ruchu Wyzwolenia Zwierząt na początku lat 90-tych tworzyły w dużej mierze punki.
Uświadomiłem też sobie ostatnio, że dzięki mojej obecnej pracy i związanej z nią sytuacji zawodowo-życiowej słucham najwięcej muzyki od lat, nawet wiem ilu. Ponad dwudziestu, od czasów gdy pracowałem za barem na Śląsku w klubie muzycznym. Z dwoma albo trzema koncertami w każdym tygodniu.
Znalazłem w lipcu w swoich notatkach adnotację pod tytułem Dzień Dziwnej Muzyki i zacząłem sprawdzać co to jest.
No i to jest dzień który pojawia się na tych wszystkich stronach z “nietypowymi świętami”, “jaki dziś dzień”, itp.
wiecie, dzień pizzy, dzień walenia konia, dzień rzeźbienia fujarek, dzień całowania szefa w dupę, itd. I nigdzie więcej poza tymi stronami nie znalazłem informacji, może źle szukałem.
I pomyślałem, że można by wymyślić taki dzień i puścić w obieg i opublikować, że na przykład dzisiaj czyli 26 sierpnia jest Międzynarodowy Dzień Słuchania Punkrocka w Kuchni.
Bo wiecie, jak się żyje samotnie i w lesie to nie dostaje się zbyt wielu prezentów. Więc sam sobie robię prezenty i Międzynarodowy Dzień Słuchania Punk Rocka W Kuchni w moje urodziny to zajebisty prezent urodzinowy. I to taki który raczej mi sie nie znidzi untill i die
Jak teraz słucham punka to wracają do mnie tamte emocje, tamta energia, tamta świeżość. Trudno o lepszy prezent na urodziny. Nie przyznam sie które .
Jakby powiedział poeta: historyjkę wam opowiedziałem a morał mam na względzie... a jaki to morał? pytacie a taki:
tak naprawdę nigdy nie wiemy jakie będą skutki waszych działań, co jest dobre, a co złe, da nas samych a co dopiero dla innych.
To, że się włóczyłem z bandą chuliganów, wystawałem po bramach i ulicach strasząc porządnych obywateli i robiłem wiele nieakceptowalnych (i często słusznie) społecznie i oficjalnie rzeczy, zdecydowanie nie wzbudzało zachwytu moich rodziców ani nauczycieli.
Ale gdybym tego nie robił, to prawdopodobnie bym już dawno nie żył
Co najmniej kilka osób by sobie pomyślało teraz: byłoby lepiej. Ja jednak wolą żyć. Na razie.
I myślę, że to, że punk uchronił mnie przed kolejną, skuteczną już zapewne, próbą samobójczą jest wystarczającym powodem żeby swoje urodziny uczcić Międzynarodowym Dniem Słuchania Punkrocka w Kuchni, co łączy dwie moje wielkie miłości, pasja, czy jak to zwał... Bo ciągle mi ratuje życie. Każdego dnia...