

Polskiego Towarzystwa Medycyny Stylu Życia.
Mam nadzieje, ze Was za bardzo nie zmęczyłem tym ostatnim depresyjnym wpisem.
Dzisiaj dla odmiany coś rozrywkowego.
Jak się mieszka na takim zadupiu, pięknym ale zadupiu, to nie ma za dużo możliwości rozrywkowych (jeżeli pomin ąc Netflixa i gry FPS). Ostatnio dużo słucham stand u-ów i jak wpadła mi w oko na fb (algorytmy działają) reklama niemieckiej trasy polskiego stand-upu to oczywiście się nakręciłem, tym bardziej, ze jest występ w Hanowerze.
No ale jak zrobiłem parę prostych wyliczeń i wyszło mi co najmniej 100 euro za taki wypad (prócz biletu na występ, pociąg w obie strony, nocleg) to jednak swierdziłem, że niekoniecznie.
No i z rozrywek to pozostaje mi głównie wycieczka na Wochenmarket do Schneverdingen.
Uwielbiam takie bazarki (jak się mówi w Warszawie), gdzie można kupić różne lokalne specjały i produkty bezpośrednio od producentów i rolników, nierzadko też fajnie o nich porozmawiać. Czasami zdarzają się prawdziwe rarytasy jak np. na bazarze Hale Banacha gdzie można czasami w sezonie kupić skorpiona. Nie tego pajęczaka a jedną z ekstremalnych odmian chili. Tylko dla twardzieli.
W lokalnej metropolii taki lokalny targ od trzydziestu lat odbywa się w czwartki rano, od 8 do 13, naprzeciwko ratusza. Ze stoiskami jest bardzo różnie. Najwięcej i najciekawiej było w grudniu.

W tym tygodniu nie było nic specjalnie ciekawego. Zaopatrzyłem się jedynie w chleb z lokalnej małej piekarni

W 3 różne chlebki:
Kromki to chleb z morelami, orzechami laskowymi, figami, żurawiną... RE-WELA-CJA. Uwielbiam łączenie słodkiego z wytrawnym, słonym, ostrym. ten chleb jest idealny w tej roli
Wyżej z lewej strony-klasyczny razowiec. To czego oczekujemy po razowcu. Zwarty, lekko wilgotny. Klasyka.
Z prawej. Posypany makiem chlebek z żurawiną. tego jeszcze nie jadłem. Sadząc po dwóch które spróbowałem, będą powody do mruczenia.
A wy jakie chleby najbardziej lubicie?