Tak działa ekonomia skapywania

Dramatyczny spadek zarobków w branży hospitality w Wlk. Brytanii. najbardziej spadły zarobki pracowników pierwszej linii, bezpośrednio obsługujących klienta z 24 332 funtów w 2024 r. do 21 276 funtów w 2025 r. Oczywiście grupą, której zarobki w tym czasie wzrosły są dyrektorzy. Zarobki chefów pozostały na tym samym poziomie
Najbardziej stracili pracownicy hoteli, ale poza cateringiem spadki miały miejsce we wszystkich obszarach hospitality

UWAGA JĘZYKOWA:
angielskie słowo CHEF to nie to samo co polski szef kuchni. Bliżej do tego terminu jest polski „samodzielny kucharz”.
HOSPITALITY również nie ma na to słowa po polsku, można to przetłumaczyć jako branża gościnności i obejmuje branże takie jak 
zakwaterowanie, usługi gastronomiczne, planowanie imprez, parki rozrywki, biura podróży, turystykę, hotele, restauracje, kluby nocne i bary. Dobrze czym jest branża oddaje nazwa naszego niemieckiego związku zawodowego NGG „jedzenie, przyjemność, goszczenie”
Nie znam brytyjskich warunków ani rynku pracy, ale jeżeli gastro tam jest takie jak wszędzie indziej to źle to wróży również klientom. Duża rotacja personelu, mnóstwo przypadkowych ludzi bez wiedzy, doświadczenia i chęci. Złe warunki pracy i płacy to selekcja negatywna.
Dlaczego w gastro, hospitality tak źle się dzieje, bo rynek to tak uregulował, że branża, ze swojej natury, struktury rynku, sprzyja patologiom.
Wiele osobnych zakładów pracy, gdzie pracuje nie więcej niż kilkanaście a części kilkadziesiąt osób, w części imigrantów to możliwości zrzeszania się i obrony swoich interesów przez pracowników są niewielkie. 
Dlatego nie mamy w branży układów zbiorowych, uczciwie i w terminie rozliczanych wypłat, zatrudnienia kodeksowego, wysokich zarobków.
Za to oczywiście mamy rywalizację ceną o klienta i/lub wyższe zyski właścicieli kosztem pracowników, pracę na czarno, mobbing i ludzi bez kwalifikacji i ochoty do pracy.
I to jest zdrowy odruch. Nikt przy zdrowych zmysłach nie będzie się przykładał do pracy. Której w której płaca ledwo starcza mu na przeżycie i jest traktowany jak gówno. To jest naturalny, normalny i zdrowy odruch.
W czasie niemieckiej okupacji Polacy malowali na murach jako jeden z symboli oporu żółwia. Symbolizował powolną pracę i różnego rodzaju sabotaż gospodarczy.
N było niczym złym zepsuć maszynę czy ukraść coś z miejsca pracy należącego do okupanta.
I nie było niczym nowym. To długie trwanie oporu chłopów pańszczyźnianych, pracujących powoli i niedbale, i umyślnie uszkadzających narzędzia by nie pracować.
Tak jak włoski sąd uznał, że kradzież jedzenia z głodu nie jest przestępstwem
https://rudekitchen.pl/kradziez-zywnosci-nie-jest-przestepstwem
 tak nie jest nim opór społeczny.
W spółeczeństwie klasowym wszystko ma charakter klasowy, a nic bardziej nie umiejscawia nas na mapie walk klasowych jak nasza praca, nic nie jest też ważniejszym obszarem walki klasowej niż miejsce pracy.
Warren Buffet, 6 najbogatszy człowiek na planecie powiedział w 2016 roku w wywiadzie dla New York Timesa
„There’s class warfare, all right, but it’s my class, the rich class, that’s making war, and we’re winning”.
„tak trwa wojna klas, ale to moja klasa, klasa bogaczy ją wywołała i wygrywa”
widać to bardzo wyraźnie po tym, co pojawia się w tym wywiadzie, że Warren Buffett traci płaci mniejszy procent od swoich dochodów, a ma majątek szacowany na 165 miliardów dolarów, niż jego sekretarka. 
Kto wygrywa w tej walce widać po tym, kto płaci za kryzys. Jak widać po branży hospitality-najbiedniejsi.
To jak spadły zarobki w brytyjskim hospitality pokazuje też, jak naprawdę działa teoria skapywania, wyrażana też słowami „przypływ podnosi wszystkie łodzie”.
Jeśli bogacą się najbogatsi, to część ich majątku „skapuje” do niższych warstw społecznych. Jak bardzo jest to nie naukowa i bzdurna teoria pokazują np. opublikowane w 2020 roku wyniki badań London School of Economics.
Tym, co działa jest „efekt Mateusza”, zgodnie ze słowami ewangelii "Każdemu bowiem, kto ma, będzie dodane, tak że nadmiar mieć będzie. Temu zaś, kto nie ma, zabiorą nawet to, co ma”. „Skapywanie” bogactwa następuje z dołu do góry drabiny społecznej. Za kryzys płacą biedni a bogaci są jeszcze bogatsi. Rosną fortuny, a na ulicach coraz więcej żebraków i bezdomnych.
Mieszkam od 6 lat w Niemczech, gdzie podobna sytuacja miała miejsce w latach dwudziestych. I pamiętając, jak się to skończyło. Pocieszają mnie tylko słowa klasyka, że historia powtarza się jako farsa. 
Dlatego szczególnie ważne są w obecnej sytuacji związki zawodowe. Na zdjęciu pewnie jeden z kurierów Liferando (w Polsce pyszne.pl) którzy licznie przybyli na manifestację związku branży hospitality w Niemczech NGG.
Wydarzenia w Niemczech, w kontekście sytuacji w Wlk. brytanii i walki o to, kto ma płacić za kryzys są szczególnie ważne bo to kraj, w którym duża część gastronomii objęta jest układem zbiorowym pracy, a obecnie trwa walka między innymi o objęcie układami zbiorowymi kurierów delivery.

U nas w gastro najlepszą motywacją do dobrej pracy jest dobry napiwek. jeżeli podoba ci się, to co piszę zostaw mi napiwek

 

Moje media społecznościowe

 

Kategoria:

Share