

Polskiego Towarzystwa Medycyny Stylu Życia.

Jakie programy kulinarne najchętniej oglądacie?
Właśnie odpaliłem jeden z odcinków „Miejsca nieznane” Anthony Borduaina i to taki, którego nie widziałem. Chociaż jego mógłbym oglądać w nieskończoność.
Dla tych, co nie znają to trochę jak Robert Makłowicz, ale taki który przeszedł głód, biedę, poniewierkę, depresję i uzależnienie od heroiny. I jest zawodowym kucharzem. I kocha punk rocka. Poza heroiną to w sumie mój życiorys.
Więc jak się łatwo domyślić to już by wystarczyło, żebym go kochał.
Ale jest coś więcej. Odcinek o Manili pokazuje, na czym polega fenomen Anthony'ego i dlaczego tak go kocham.
W mniej więcej piątej minucie Bourdain trafia na koncert do klubu filipińskiego, klubu motocyklowego Maddox, . Sam tez czułbym się tam jak u siebie.
Anthony'ego interesowało dokładnie to i dokładnie to pokazywał, co mnie interesuje, kiedy jadę do miasta i kiedy piszę o jedzeniu. To, czego zazwyczaj nie widać, czego nie ma w przewodnikach turystycznych. Te części nieznane, te zaułki i problemy, od których ucieka się odwraca kamerę, w programach kulinarnych (czy kulinarno-podrózniczych. Problemy społeczne, wojny, gangi, narkotyki, przemoc. Cały niedostrzegany społeczny aspekt jedzenia i jego związek z kulturą, historią i klasowym aspektem jedzenia.
No i White Wedding Billy Idola śpiewane przez Filipińczyków! No toż to program zrobiony dla dziaders punków!
Anthony jest dla mnie szczególnie ważny nie tylko ze względu na depresję, ale też dlatego, że był to nieudany pisarz, tak jak i ja, który został szefem kuchni i zaczął pisać, a później opowiadać o jedzeniu i gotowaniu. To zresztą aż bije po oczach (czy raczej uszach) że tworzył je ktoś, kto pisze.
I to pisze tak jak ja chciałbym pisać o jedzeniu i okolicach. Pokazując kontekst społeczny, pokazując społeczne doły, nieprzystosowanych, wyrzutków. Jak sądzę, Anthony Bourdain też czuł o wiele większą więź i wspólnotę z takimi ludźmi niż z bogatymi klientami fine diningu. Co też widać w programach, w jedzeniu jakie Anthony w nich pokazuje. O wiele więcej w nich ludowego comfort foodu niż elitarnego fine diningu
Na zdjęciu moje kolejne znalezisko. Ja 13 lat temu w domowej kuchni. Chyba zagniatam ciasto na chleb
A jak lubicie Can to polecam odcinek „Miejsc Nieznanych” o Kolonii w którym jednym z bohaterów jest zespół Can
Jak nie znacie Can to się nawet do tego nie przyznawajcie i posłuchajcie