

Polskiego Towarzystwa Medycyny Stylu Życia.

Znowu. Ktoś chodzi. Oczywiście nikogo nie ma na korytarzu. Śmiech, odgłosy składanych talerzy. Stukanie na piętrze.
Dwa piętra. Kilkanaście apartamentów. Nikogo więcej w całym domu. Ani w promieniu 1,5 kilometra. Nietoperze latające w nocy. Sowa pohukująca za oknem.
Pierwszej nocy dodawałem sobie odwagi mówiąc do siebie: zaczyna się jak kiepski horror.
Kiedy znalazłem resztki zwłok w rezerwacie okazało się, że to jest kiepski horror. Potem znalazłem swoje zakrwawione ubrania w pralni.
Ale w nocy było jakoś ciszej i spałem spokojnie. Ale tylko przez kilka dni...