Nie boję sie piekła

Dzień dobry! Wita was człowiek sukcesu. Zajebistego sukcesu. Żyję!
Biorąc pod uwagę, skromnie licząc 30 lat niezdiagnozowanej nawracającej silnej depresji to jest osiągnięcie na miarę nie biznesową a religijną. Bo że to przeżyłem to jest cud. I ja to doceniam.
Jak mam lepszy dzień. Albo czasami pół godziny.

Bo to co się dzieje, kiedy mam gorszy prowadzi mnie prosto do myśli samobójczych. W sumie dla mnie norma.
Myśli samobójcze są dla mnie jak mycie zębów, nawet jeżeli nie codziennie, to często i regularnie. Jak się lepiej czuję. Jak się czuję gorzej, tak jak ostatnio są bardziej jak unstoppeed biegunka z siłą wodospadu. Biegunka też zazwyczaj się wtedy pojawia.
Jak ktoś myśli o depresji i o objawach, to nawet jeżeli wie, że to objawy to niekoniecznie tylko psychiczne to raczej rzadko przychodzi mu na myśl biegunka, a jednak. Z moich historyjek gdzie srałem i jak w panice szukałem gdzie się wysrać można by ułożyć godzinny stand up.
Ale takie przygody to i tak dopiero jeden z pierwszych kręgów do piekła.
Bo dzieją się wtedy, kiedy jestem w stanie wyjść z domu. Bywa, że nie jestem w stanie wyjść z pokoju
Ale mam hydro. Hydro jest dobre. Unosi i kołysze w obłoczku obojętności. I czasami zastanawiam się jaka jest śmiertelna dawka. 
Sprawdziłem. Hui! bardzo duża, nie ma pewności, że nawet jak całe opakowanie połknę to pomoże.
Tak pomoże. Bo tak się myśli w takim stanie o śmierci. Że to ulga, bo już nie cierpisz.
Jako buddysta mam przejebane, bo wiem, że to nie jest koniec cierpienia, wręcz przeciwnie. Ale to też od lat mnie powstrzymuje. 
Jak się chce popełnić samobójstwo to podstawowe pytanie brzmi: jak? Nie jest to wcale takie proste, zwłaszcza jak się mieszka w lesie. Nie ma ani wysokich budynków, ani samochodów, ani torów, ani mostu… można co najwyżej wyjść w nocy na spacer i liczyć, że wilki rozszarpią, bo są tu w okolicy i nieraz je słychać w nocy.
To znaczy oczywiście w tej chwili jest lepiej. Kiedy czuje się naprawdę źle nie jestem w stanie pisać. Generalnie nic nie jestem w stanie. Nawet czytać, w lodówce kiśnie mi namoczone ziarno słonecznika, a w swoim pokoju ja kisnę. A w każdym razie zaczynam śmierdzieć, bo od kilku dni się nie myje i nie zmieniam ubrania. To dość typowy objaw zresztą.
Zrobienie czegokolwiek. Choćby napisanie kilku zdań. Zajmuje godzinę. Kilka godzin zajmuje, zanim zdecyduje się coś zjeść. Bo po co jeść? Poza tym to za duży wysiłek wstać, iść do kuchni. Coś sobie przyszykować, jakby mi ktoś coś przyniósł gotowego to może bym zjadł. Starczyłoby mi na to siły, a i to nie wiem, bo zaburzenia odżywiania to też od dawna część mojej depresji.
Nieraz już było tak, że jadłem właściwie z rozsądku. Bo nie czułem w ogóle głodu. A nieraz jest tak, że czuję głód, ale mam po prostu jadłowstręt i tak patrzę nawet na coś dobrego co lubię, mnie odrzuca. No w tej kwestii akurat praca w kuchni, która bardzo mi pomaga, i w której czuję się lepiej nie pomaga, wręcz przeciwnie. 
Znam ten stan aż za dobrze. To w sumie trochę pomaga, bo wiem co się dzieje ze mną i jak odpocznę, będę brał leki i w góle starał się wytrzymać to przejdzie za jakiś czas. Ale to też jest przejebane, bo mam takie “noż qrwa, znowu, ileż można, to już lepiej się odjebać niż się tak resztę życia co i rusz się męczyć”
 Kilkanaście lat temu w identycznym stanie, zamiast pracować od rana oglądałem seriale i piłem wódę. Teraz po latach brania leków i latach psychoterapii, nie piję wódy. Ale nie wiem, czy to efekt leków i terapii czy tego, że mieszkam daleko do sklepu w lesie. Gdybym mieszkał w mieście to pewnie byłbym już pijany.
To jest temat który, to mnie trochę dziwi. Bo o ile głównie dzięki Jankowi Śpiewakowi problem alkoholu, alkoholizmu, spustoszeń, jakie czyni w społeczeństwie i w życiu jednostki i tego, że jest to jeden z najbardziej niszczących i zagrażających społeczeństwu i jednostce, narkotyków na równi z takimi jak heroina czy crack jest głośno obecny w przestrzeni publicznej to nie pojawia się temat związków alkoholizmu (i innych uzależnień, nie tylko od substancji) z depresją i innymi chorobami psychicznymi.
A w depresji, ale też np. stanach lękowych czy wielu innych zaburzeniach alkohol przynosi ulgę. Podobnie jak wiele innych substancji, alkohol jest po prostu bardzo dostępny.
Wiecie co jest jeszcze przejebane? Co zrobić z czasem. To nawet nie jest nuda. Chociaż wszystko cię nudzi, na nie niczym jesteś w stanie się skupić ani zainteresować.
Nie da się czytać, nie skupisz się. czasem sięgam po jakąś fantasy czy sensacje z wartką akcją. Albo po raz kolejny Pratchetta.
Ale nie tylko czytać, właściwie niczego się nie da, nie da się na niczym skupić ani zainteresować. Skończyłem niestety oglądać „Person of Interest”. Rzadko, ale zdarza mi się serial, który tak mnie wciągnie, że uda się spędzić cały dzień oglądając kolejne odcinku.
Ale to rzadko, zazwyczaj wyłączam po 5-10 minutach, oglądam film na 5 podejść, przerzucam w przód, bo mnie nudzi wszystko. Nie jestem w stanie się niczym zająć, chodzę czasem po pokoju tam i z powrotem, bo nie wiem co zrobić ze sobą i jak zrobić. 
Depresja, nie wiem jak jest z innymi chorobami psychicznymi, ale podejrzewam, że przynajmniej trochę podobnie, to choroba, której trzeba się nauczyć. I to w dwojakim sensie Zarówno teoretycznie, jak i praktycznie.
Teoretycznie to jest to, co zazwyczaj jest rozumiane jako psychoedukacja. To jest czytanie czy słuchanie o depresji.
I tu musi być bardzo ważne zastrzeżenie. Bardzo uważnie dobierajcie źródła, z których czerpiecie wiedzę. Podstawowe kryterium jest takie, że jak mówimy o problemach psychicznych, to wypowiadają się psychiatrzy, psychologowie, psychoterapeuci, osoby z potwierdzonymi kwalifikacjami. Jeżeli nie jesteście pewni, czy osoba ma takie kwalifikacje sprawdźcie, jak jesteście pewni sprawdźcie tym bardziej. Zwłaszcza jak ktoś mówi coś, co ze mną odpowiada. 
Bardzo można sobie zaszkodzić słuchając rozmaitych oszołomów z oczami jak spodki twierdzących, że stojąc przed lustrem i powtarzając „jest super” można się wyleczyć z depresji. 

Ale tutaj pojawia się praktyczna strona nauczenia się swojej depresji. Konceptów teoretycznych na temat depresji, przyczyn depresji jest bardzo wiele. Prawdopodobnie jest tak, że depresja może mieć wiele przyczyn i bardzo różny przebieg i bardzo różne objawy. Wyżej napisałem o kilku moich.
I na przykład ważnym sygnałem jest dla mnie ból barków, szyi, zazwyczaj z jednej strony. ZANIM poczuje się gorzej psychicznie.
I to jest dla mnie informacja, że mam bardziej zadbać o siebie. Odpocząć, wyspać się… Wiem, że to banał, ale niekiedy, nawet gdy zaczynam gorzej się czuć biorę Hydro i kładę się spać. 
Praktyczna wiedza, praktyczne doświadczenia jak u mnie działa depresja, co mi szkodzi co mi pomaga. Nawet takie drobiazgi jak specyficzna pozycja ciała z głową i całą sylwetką pochyloną i wzrokiem skierowanym w dół i w bok, tak moje ciało reaguje czasami, na pogorszenie mojego stanu. I wiem, ze zadbanie o wyprostowaną pozycję może mi trochę pomóc.
Chociaż oczywiście to wszystko działa, zanim zbliżysz się do jądra ciemności, w którym jak w crowleyowskiej Otchłani nic już nie możesz zrobić a napędza cie jedynie wiatr karmy czy też siła nawyków i popędów. O ile w tym stanie masz jeszcze jakiekolwiek popędy.
Nie boję się piekła, bo już tam byłem. Nawet pamiętam kiedy. Ostatnio wczoraj rano. A pierwszy raz jak miałem 14 lat.
 

Moje media społecznościowe

Kategoria:

Share