

Polskiego Towarzystwa Medycyny Stylu Życia.
Weekend otwarcia Olimpiady spędziłem w pracy. Podobnie jak mnóstwo ludzi w mojej branży i jak tysiące roboli obsługujących sportowców i gości, zapewniających serwis i paliwo dla łodzi na Sekwanie i sprzątających po turystach, sportowcach, celebrytach i politykach.
Nie miałem nigdy okazji pracować przy evencie o skali choćby jakkolwiek porównywalnej z Olimpiadą, pracowałem przy obsłudze różnych bez porównaniu mniejszych imprez i wiem, że rzeczywistość od kuchni, rzeczywistość kucharzy, ochroniarzy, stewardów, sprzątaczy jest zupełnie inna niż pokazują media. I niż widzą goście.
To rzeczywistość„Wehikułu Czasu” „Wehikułu Czasu”. Świat gdzie piękni i bogaci Elojowie uśmiechnięci, bawią się i cieszą rozkoszami życia w świetle reflektorów, śledzeni przez kamery i uwielbienie tłumów, podczas gdy pracujący na to, zapewniający to Morlokowie żyją w mroku, w podziemiach, kazamatach dosłownych i metaforycznych. Takich jak ślepe kuchnie, gdzie w sztucznych świetle zmiana trwa nieraz kilkanaście godzin.
Igrzyska olimpijskie w Paryżu wygenerowały 150 tysięcy miejsc pracy. Przygotowanie obiektów olimpijskich pochłonęło około 45 mln godzin pracy, z czego nieco ponad połowa to praca pracowników wykwalifikowanych.
Nie wiadomo ile godzin pracy pochłonęły „czystki społeczne” przeprowadzone w Paryżu przed Igrzyskami, kiedy uzbrojona policja usunęła z ulic Paryża 12,5 tysiąca bezdomnych.
Ale igrzyska to tez ciężki czas dla zwykłych mieszkańców, zwłaszcza tych, których nie stać na kilka tygodniowy urlop i ucieczkę z Paryża przed turystami i szaleństwem cezarów późnego kapitalizmu (te łodzie na Sekwanie na otwarcie igrzysk) i muszą codziennie docierać do pracy.
Jeżeli wykonują prace przy obsłudze olimpiady, to jest duża szansa, że pracują w urągających ludzkiej godności i prawom pracowniczym warunkach.
Więcej pracy mają pracownicy wszystkich służby miejskich czy to śmieciarze czy kierowcy autobusów, gastronomia i cała HoReca i branże ich obsługujące jak pralnie obsługujące hotele czy dostawcy do restauracji.
Praca przy takich wydarzeniach jest z założenia i z konieczności pracą tymczasową, jednorazowym zleceniem, co sprzyja patologiom pracy bez umowy i przeszkolenia (np. bhp) albo zasad bezpieczeństwa żywności, kluczowych w całej HoReCa.
Francuskie władze poszły krok dalej i zagwarantowały bezkarność specjalnym dekretem z listopada 2023, zmieniającym prawo pracy na czas Olimpiady i likwidującym prawo do wypoczynku. Przeciwko temu strajkowali pod koniec czerwca ochroniarze, dla których (jak dla wielu pracowników obsługi) oznaczało to miesiąc pracy bez dnia wolnego. Nic dziwnego, że wobec takich perspektyw brakowało około 20 tysięcy pracowników ochorny do obsługi Igrzysk. Na co rząd zareagował ściągając do pracy… emerytów i skróceniem czasu szkolenia z 175 do 107 godzin, czyli prawie o połowę.Zmiana prawa pracy wprowadzona przez Francję jest sprzeczna z prawem europejskim i z konwencją MIedzynarodowej Organizacji Pracy. Dziwnym trafem ta kwestia mniej zajęła klasę komentująca niż to, co który sportowiec ma w majtkach. Ciekawe dlaczego…
Kontrowersyjna ceremonia otwarcia igrzysk była majstersztykiem skierowującym dyskusję na urojone problemy klasy ideologicznej i odwracającym uwagę od problemów społecznych i konfliktów klasowych.
Da tych problemów i tych ludzi nie ma miejsca w mediach i opowieściach o Olimpiadzie. Jesteśmy Morlokami jakich się nie zauważa, którymi się pogardza i po których się depcze.
Imigracja czy to z Azji i Afryki czy od dwóch lat z Ukrainy, zwiększa szeregi podludzi, rezerwową armię pracę i służy utrzymaniu, a nawet pogłębianiu tego stanu rzeczy.
Jest majstersztykiem jeszcze większym niż otwarcie olimpiady ze wszczynający rozruchy Czarni (jak we Francji) czy biali (jak ostatnio w Wlk. Brytanii) atakują ludzi w podobnej jak oni sytuacji, tyle że o innym kolorze skór.
A zyskuje na tym biznes, bo zniszczenia trzeba odbudować po zamieszkach, a to zawsze okazja, żeby zarobić a tez okazja, aby ograniczać prawa obywatelskie, na czym biznes też zyskuje. Im mocniej pracownik trzymany jest za twarz, tym lepiej.
Tu warto odnieść się do profesora Leszka Nowaka z UAM w Poznaniu i jego koncepcji klas panujących: politycznej, ekonomicznej i ideologicznej, wspólnie trzymających hołotę za twarz. Ta sytuacja doskonale obrazuje mechanizm władzy trójpanów w warunkach późnego kapitalizmu.
Ciekawy jest też zwrot „tania siła robocza” pokazujący, jaki stosunek mają trójpanowie do podludzi z klasy pracującej. Nawet „nie zasoby ludzkie”, bo zasoby ludzkie pracują w korporacji. Siła robocza taka sama jak siła wołu czy maszyny. Nie jesteśmy dla nich w pełni ludźmi.
Tak jak w przypadku pracowników delivery, tu również podziały i konflikty klasowe nie przebiegają tylko między pracownikiem a kapitałem, ale też między pracownikiem a klasą średnią, klasa ideologiczną, klasa próżniaczą, różnie można tę grupę społeczną definiować. Również jako „kadry” z „Altermaksizmu” Jacquesq Bidetq i Gérardq Duménilq (znakomita książka, ale zgodnie z tradycja francuskich marksistów napisana, tak by nie dało się jej czytać) czy klasą menadżerską. W interesie tej klasy jest utrzymanie niskiej ceny pracy pracowników niskiego szczebla, pracowników fizycznych, pracowników usług i handlu, klasy służebnej.
Ma to znaczenie symboliczne, bo zwiększa dystans pomiędzy nimi a podludźmi, white trash, robolami, Morlokami. Ale przede wszystkim w sensie czysto materialistycznego interesy klasowe.
Niski koszt pracy to większe zyski dla firmy, a to oznacza możliwości premii, udziały w zyskach, awansu, ale tez niskie ceny usług. Widać to doskonale na przykładzie walki pracowników delivery, ale pozostając w moje branży to również wcześniej na etapie przygotowania posiłków dostarczanych przez kurierów, godne warunki pracy i płacy oznaczać będą wzrost cen.
W czasach katastrofy klimatycznej i generalnie katastrofy ekologicznej przy ogromnych problemach społecznych jakie w ostatnich latach narastają (nie tylko) we Francji pieniądze są przepalane na nie przynoszące żadnych społecznych korzyści imprezy takie jak Olimpiada, Mistrzostwa w Piłce Nożnej czy trasa koncertowa Taylor Swift. Ale tak oczywiście nie będzie, bo takie targowiska próżności to biznes i pieniądze, to waluta popularności, w czasach socjal mediów przekładająca się na realną władzę (25% amerykanów deklaruje, że weźmie pod uwagę co TS powie o wyborach prezydenckich) i pieniądze.
Ale nie tylko. Jest coś w tym z fin de siecle, lat 30. XX wieku i szaleństwa cezarów. I Francji sprzed Rewolucji Francuskiej. Jak jest się polskim imigrantem w Niemczech, te skojarzenia wywołują dreszcze (zwłaszcza jak się przyjrzeć wynikom AfD w sondażach przedwyborczych)
W znakomitym Fight Club Morlokowie, ci którzy sprzątają, gotują, wożą dzieci bogaczy do szkoły, połączeni w podziemnym klubie nielegalnych walk na pięści od zastraszania prokuratora wszczynającego śledztwo w sprawie klubu dochodzą do aktów terroryzmu.
Historia się powtarza, niekoniecznie jako farsa, ale przede wszystkim jako działanie takich samych mechanizmów panowania klasowego. W latach 30. klasa średnia i wyższa poparły nazistów w Niemczech, przeciwko zrewoltowanym, skomunizowanym robotnikom. Dzisiaj swoimi działania (i zaniechaniami, takimi jak brak polityki migracyjnej) wspiera konflikty rasowe i tożsamościowe („ideologiczne”).
Naziści za wszystko winili Żydów, dziś obwinia się imigrantów i woke, a na Olimpiadzie poluje na czarownice, czyli chłopa przebranego za babę. Bo to oni są winni zapaści usług publicznych, spadkowi dochodów większości społeczeństwa, brakowi mieszkań, a nie antyludzka akumulacja kapitału, pozbawiona jakichkolwiek ograniczeń, będąca sednem neoliberalizmu.
Lata 30 te skończyły się największą wojną, która doprowadziła do zwrotu socjaldemokratycznego rozwiniętych krajów kapitalistycznych i wyzwolenia krajów kolonialnych spod europejskich okupacji (często niewiele się różniących od niemieckiej okupacji lat 40.).
Czy była to ostania Olimpiada przed kolejną Wielką Wojną?
Jest rzeczą zadziwiającą, w jak niezwykłym poczuciu bezpieczeństwa żyli ci wszyscy mieszkańcy najwyższych i średnich pięter społecznego gmachu w chwili, gdy wybuchła rewolucja; w całej naiwności ducha rozprawiają o cnotach ludu, o jego łagodności, przywiązaniu, o jego niewinnych uciechach, kiedy już wisi nad nimi rok 73: komiczny i straszny to widok Alexis de Tocqueville “Dawny ustrój i rewolucja”
Podobał ci się ten artykuł? Chcesz więcej podobnych? Wesprzyj mojego bloga