

Polskiego Towarzystwa Medycyny Stylu Życia.

Jak wyglądałby świat, w którym, w którym każdy miałby dostępne zdrowe jedzenie? I kto by za to płacił?
Badania przeprowadzone w hrabstwie Alameda w Kalifornii pokazuje kawałek takiego świata i że darmowe obiady są ważną i potrzebną inwestycją społeczną.
Recipe4Health to program, który zapewnia bezpłatne, cotygodniowe dostawy lokalnie uprawianych warzyw i owoców dorosłym, korzystającym z opieki zdrowotnej w jednym z lokalnych ośrodków zdrowia. Przez 16 tygodni uczestnicy otrzymywali bezpłatną dostawę do domu świeżych produktów. Wyniki opublikowała w tym roku American Heart Association. Ta sama organizacja opublikowała również, pod koniec ubiegłego roku, wyniki innego programu w ramach którego uczestnicy otrzymywali dostawę produktów przez 6 miesięcy.
Dr Claudia Nau z centrum badawczego Kaiser Permanente w Południowej Kalifornii prowadzącego program skomentowała wyniki:
„Dostępność i przystępność cenowa świeżej żywności i warzyw to kluczowe społeczne determinanty zdrowia osób zmagających się z problemami zdrowotnymi związanymi z dietą. Zapewnianie zdrowej żywności i poradnictwo dietetyczne mogą stanowić ważne uzupełnienie opieki medycznej”
Wyniki tych programów wykazały, że u ich uczestników obniżył sie poziom cholesterolu i krwi, a także, a także poprawił się stan układu sercowo-naczyniowego. Efekty zdrowotne utrzymywały się nawet rok po zakończeniu programu. Ciekawym efektem stwierdzonym w Alameda, jest to, że uczestniczy programu zwiększyli czas swojej aktywności fizycznej o ponad pół godziny dziennie.
Dość oczywiste są takie efekty jak zwiększenie spożycia warzyw i owoców i zwiększenie poziomu poczucia bezpieczeństwa żywnościowego.
Świat, w którym wszyscy jesteśmy zdrowsi i bardziej aktywni fizycznie? Brzmi nieźle. Jak spełniony sen specjalistów od medycyny stylu życia.
Ale to dopiero początek. Bo co to oznacza w konsekwencji? Mniejsze obciążenie, zwłaszcza publicznej, służby zdrowia. I to są już wyliczalne w pieniądzach korzyści. Ale to też mniej chorych, czyli mniej absencji chorobowych w pracy, większa wydajność. I to są korzyści do wyliczenia, dla krajowej gospodarki i ekonomii.
I właściwie jest to sytuacja win-win czy nawet win-win-win albo win-win-win-win. Czyli sytuacja, gdy wygrywa dobro wspólne
Bo wszyscy zyskują. Sami beneficjenci programu, co oczywiste. Ale zyskują też rolnicy i biznes, zyskuje krajowa ekonomia i gospodarka. A przy starzejących się coraz szybciej społeczeństwach rozwiniętych odciążenie służby zdrowia jest dobrodziejstwem nie dającym się wyrazić w żadnych pieniądzach. Mniej młodych chorych to lepsza opieka nad coraz liczniejszymi 70-latkami.
Można też się zastanowić na to jak taka poprawa diety i poczucia bezpieczeństwa wpływa na relacje społeczne czy przestępczość, a nawet wyniki w nauce. W tej trzeciej kwestii istnieje wiele badań wykazujących związek zrównoważonej zdrowej diety z lepszymi wynikami w nauce.
Oczywiście w idealnym świecie, w którym nikt nie chodzi głodny, skrzynki z warzywami dla dzieci czy dla rodzin z dziećmi miałyby inny skład uwzględniający dziecięce potrzeby.
Lepsza dieta, dla dzieci z najuboższych rodzin będzie czynnikiem zwiększającym ich szanse w szkole i niwelującym różnice między nimi a dziećmi z bogatszych rodzin.
Oczywiście „darmowe obiady” wyrównywałyby nierówności jeszcze w inny sposób, odciążając znacząco budżety najuboższych, dla których żywność stanowi dużą część wydatków.
Ale jako kucharz patrzę jeszcze trochę inaczej, od strony łańcucha od pola do stołu.
Gdyby rolnicy mieli zapewniony zbyt, po dobrych cenach swoich produktów z wieloletnią perspektywą. I byli przez odbiorcę zachęcani do bardziej zrównoważonej i ekologicznej uprawy? W sposób zapewniający bezpieczeństwo finansowe dla rolników. Brak tego bezpieczeństwa był przyczyną fiaska Zielonego Ładu w Unii Europejskiej, przeciwko któremu ostatniej zimy protestowali rolnicy z całej Europy.
Do tego dochodzi logistyka, magazyny, dystrybucja, aż do kierowców dostarczających skrzynki z warzywami pod drzwi. A to oznacza nowe miejsca pracy.
A że produkty są jak to tylko możliwe lokalne to oznacza to krótkie łańcuchy dostaw, mniej gazów cieplarnianych, mniej spalonych paliw, mniej zanieczyszczeń.
Oznacza to stałe, bezpieczne miejsca pracy i więcej pieniędzy jakie pozostają w lokalnej społeczności.
A to oznacza, że na przykład lokalny sklep z przyprawami podwoi obroty, bo część zaoszczędzonych na darmowych warzywach i zarobionych pieniędzy mieszkańcy będą wydawać na przyprawy do tych warzyw. Że kino będzie puszczać jeden seans więcej i zatrudni dodatkowego biletera, bo będzie więcej chętnych na pójście do kina.
Pewną namiastką takiego świata jest program bezpłatnych posiłków w szkołach, o którym zrobiło się głośno przy okazji wyznaczenia Tima Walza gubernatora Minnesoty na wiceprezydenta przez Kamalę Harris. Walz (notabene przez lata nadzorujący szkolną stołówkę) w marcu` ubiegłego roku wprowadził program bezpłatnych śniadań i lunchy dla wszystkich uczniów w Minnesocie. Taki program funkcjonuje obecnie w 8 stanach USA i chociaż patrząc na koszty w Minnesocie, czyli 280 mln dolarów rocznie wydaje się to dużo to wystarczy to podzielić przez 1,1 mln śniadań i 1, 1 mln lunchy jakie wydano w szkołach tylko we wrześniu, żeby zaczęło to brzmieć zupełnie inaczej.
Jak podaje Hunger-Free Schools initiative koszt dzienny na jednego ucznia to jedynie 2 dolary!
Do ciekawych i ważnych efektów programu bezpłatnych posiłków jakie dostajemy jako społeczeństwo za tę skromną kwotę należy poprawa wyników w matematyce i zmniejszenie liczby zawieszeń uczniów.
Przy obiadach szkolnych warto wspomnieć o roli kuchni i kucharzy, w kształtowaniu nawyków żywieniowych i kulinarnych. Smaczne, zdrowe zrównoważone posiłki czy książeczki z przepisami dołączone do dostaw warzyw i owoców czy specjalna aplikacja dla korzystających z programu to przykłady pokazujące jak ważną role we wszelkich programach żywieniowych odgrywają szefowie kuchni. Żaden taki program nie odniesie skutku, jeśli jego beneficjenci nie będą potrafili przyrządzić naprawdę smacznych posiłków.
Darmowe obiady mają też, bardzo istotny, aspekt kulturalny i psychologiczny. Można powiedzieć, że bez pełnego brzucha nie ma poczucia bezpieczeństwa, a bez poczucia bezpieczeństwa nie ma zdrowych relacji i więzi społecznych.
Władza rodzi się na dnie garnka, a droga do wolności prowadzi przez żołądek link
Podobał ci się ten artykuł? Chcesz więcej podobnych? Wesprzyj mojego bloga