Sałatka morska

W kuchni roślinnej nieraz staramy się “podrobić” danie mięsne. Czasami, bo brakuje nam tych smaków, czasami bo sprawia zawodową satysfakcję jeśli uzyskamy dobrą iluzję kulinarną. Najbardziej lubię, kiedy takie danie przechodzi “test mięsożercy”. I ktos stwierdza, ze tam musi być mięso.
No nie musi. Ale musi być smak. Musi być umami i parę jeszcze elementów smakowo-odżywczych. I nie musi to być wtedy naśladowanie smaków i tekstur dań mięsnych czy rybnych ale tworzenie nowych.

To danie czy dania a przede wszystkim stanowiąca ich podstawę mieszanka jest właśnie elementem takiego podejścia. Stworzenia smaku który będzie się “morsko” kojarzył. Dodatkowym ciekawym efektem jest tu kolor. Spirulina, zależnie od odmiany barwi na różne odcienie od zielonego do niebieskiego. Zafascynowałem się tym już jakiś czas temu, kiedy w Hamburgu wypiłem niebieskie smoothie ze spiruliną. A ten kolor zielono-niebiesko też się z morzem kojarzy, prawda?

Mieszanka morska
5 gram morszczynu
1 płat nori
5 gram wakame
10 g spiruliny
Mielimy razem w młynku, możliwie drobno.

Sałatka wersja podstawowa
1 puszka cieciorki (lub taka sama ilosc ciecirorki gotowanej
1 łyżka oleju lnianego
1 łyżeczka mieszanki morskiej
1 łyżeczka soku z limonki lub cytryny
sól drobnoziarnista (najlepiej)

Mieszamy dokładnie, ewentualnie jeszcze doprawiamy limonka, solą olejem i mieszanką

To jest najprostsza wersja sałatki morskiej.
Można do niej dodać np. jabłko i pora.
Można też cieciorkę rozgnieść widelcem czy praską do pure, podać na kanapce lub grzance. Z drobno posiekaną cebulka na wierzchu. Na przykład

Ciągle jeszcze używam różnych produktów jakie mi zostały po wyjeździe gości. Zostało mi jakoś tak np. około 1,5 chleba i jadłem przez kilka dni głownie grzanki. Został mi seler naciowy. Znalazłem też w moim osobistym skarbczyku dziewicy zapomnianą puszkę wegan-tuńczyka. Takie produkty się pojawiły jakoś nie tak dawno i bardzo mnie to ucieszyło bo akurat tuńczyka w puszce lubiłem . Chociaż generalnie, po okresie zachłyśnięcia, po przyjeździe do Niemiec w 2019 roku, kiedy w Polsce nic nie było w sklepach dość rzadko kupuje takie produkty. Zazwyczaj, żeby przetestować coś nowego czy jako convience, jakieś wegańskie kiełbaski, tortellini. Lubie tez wegan tuńczyka w puszce.
I do sałatki te ten wegan tuńczyk był punktem wyjścia ale uznałem, ze go jest za mało a chcę zrobić coś co mi starczy na kilka dni. W efekcie, moim zdaniem z ostatecznego przepisu można usunąć “tunvish”, który jest tu chyba najdroższym składnikiem, co szczególnie obecnie ma duże znaczenie.
Przepis podaję w takiej wersji jak powstał, z tunvish bo raczej nie będę go robił kolejny raz, żeby przetestować bez tego elementu i i zachęcam do modyfikacji. Na przepisy kulinarne nie istnieją prawa autorskie. Niestety
Jakby istniały to ja bym i tak publikował na licencji creative common jak w obecnie

SKŁADNIKI:
cieciorka z przyprawami z przepisu bazowego
1 puszka wegańskiego tuńczyka (140 g) opcjonalnie
3 łodygi selera naciowego (120 g)
50 g żurawiny suszonej
100 g ogórków konserwowych
100 g zielonych oliwek bez pestek
150 g majonezu z tego przepisu
100 gram jogurtu łubinowergo (lub innego)
1 łyżeczka (5 gram) mieszanki morskiej
sok z cytryny

SPOSÓB PRZYGOTOWANIA:
Do przygotowanej wcześniej cieciorki dodajemy tuńczyka wegańskiego (opcjonalnie) i pokrojonego w półksiężyc selera naciowego, razem z liśćmi, żurawinę, pokrojonego w półplasterki ogórka
Oliwki kroimy na pół (mniej więcej ale duże kawałk)i.
Dodajemy majonez, jogurt, doprawiamy sokiem z cytryny i mieszanką morską
Większość osób obiera selera naciowego. Moim zdaniem nie jest to konieczne Jeżeli selera gotujemy to nie ma potrzeby, a jeśli używamy surowego, jak w tym przepisie, to chrupiąca lekko skórka wzbogaci nam teksturę dania.
Do takiej sałatki dobrze jest dodać coś słodkiego. Tu użyłem żurawiny, jakiej mam otwartą dużą paczką. Sięgajcie najpierw po produkty starze, z krótszą datą, z paczki która już jest otwarta. To tez sposób na ograniczenie marnowania żywności
Ale zamiast żurawiny możecie śmiało użyć rodzynek, ananasa, jabłka czy gruszki.
Element kwaśny to ogórki konserwowe. Niemcy, pałający wielka miłością do kiszonej kapusty, nie znają w ogóle kiszonych (ani małosolnych) ogórków, więc konserwowe.
Tu ogórka pokroiłem w półplasterki, podobnie do kształtu selera naciowego.

WARIANTY:
Jak pisałem powyżej sałatka powstała trochę z potrzeby zużycia resztek, trochę z checi pobawienia się smakami.
I tak ją możecie traktować zmieniając skład. Używając różnych kiszonych czy piklowanych warzyw, różnych składników słodkich. Tak naprawdę to po prostu kierując się tym co mamy do zużycia. Sałatki i zupy to najlepsze potrawy resztkowe
Do tej sałatki będą też pasować, jak w ogóle do smaków morskich, kapary.
Cennym dodatkiem i smakowo i ze względu na zawartość żelaza będzie natka pietruszki. a w sezonie młoda pokrzywa

UWAGI:
W sałatce użyłem prócz majonezu jogurtu. Staram się ograniczać majonez ze względu na jego kaloryczność, natomiast nie każdy jogurt tu będzie dobry, musicie potestować sami. Ja używam, niedostępnego w Polsce jogurtu łubinowego. Powinien być jogurt o wyrazistym kwaskowatym smaku, gęstej konsystencji.
Pamiętajmy też, że są różne rodzaje spiruliny i w zależności od tego będzie się różnił kolor sałatki

SERWIS:
Można podać z pomidorkami koktajlowymi, które się bardzo fajnie kolorystycznie zakomponują, z grzankami (abo na grzance)

WARTOŚCI ODŻYWCZE:
z przepisy wychodzą 4 porce po około 250 g
na porcję przypada 40 kcal
10,5 g białka
27 g tłuszczu (majonez)
27 g węglowodanów

Jestem, jak o tym tak teraz myślę, zawiedziony brakiem takich propozycji, takich smaków, czy to w wegańskich knajpach czy na wegańskim Weinachtsmarkt w Hamburgu, a z drugiej strony brakiem wchodzenia z taka regionalną ofertą na szerszy rynek. Wiecie, Hamburg, Morze Północne, tutaj ryby to tradycyjna kuchnia i to zapewne, i na stołach bogaczy i biedoty.
Ale też jakoś nie trafiłem na wegańskie dania regionalne, jak choćby roślinne wersje jarżmuzu na gorąco, którego wersja z mięsem jest jednym z głównych punktów tutejszych Weinachtsmarkt.
W tej kwestii polskie, a przynajmniej warszawskie knajpy, imprezy wegańskie są ciekawsze. Ostatnio jadąc do Hamburga i szukając wege knajpy miałem takie “qffa, znowy azjatyckie”. W Hamburgu jest ogrom knajp z wegańską kuchnią azjatycka i niemal nic innego. A bardzo chętnie zjadłbym wegańskie czy roślinne wersje tradycyjnych dań regionalnych. Czy coś podobnego jak to, o czym myślałem jeszcze w Warszawie, lokal z roślinną kuchnią, street foodem i casual z różnych kontynentów. Niemcy by pewnie reprezentował Currywurst i Kartoffelsalat
Trochę taką kuchnię staram się tworzyć. W tych zresztą warunkach jakie mam to generalnie jest to poziom dobrej stołówki, taki casual i czasami street food, jak wtedy kiedy podałem podpłomyki z guacamole. Jedlibyście?

U nas w gastro najlepszą motywacją do dobrej pracy jest dobry napiwek. jeżeli podoba ci się, to co piszę zostaw mi napiwek

Share