

Polskiego Towarzystwa Medycyny Stylu Życia.
W środę 14 czerwca w Niemczech nie wykupicie recepty ani nie kupicie żadnych leków. Na ten dzień Federalny Związek Związków Farmaceutów Niemieckich (ABDA) zapowiedział jednodniowy strajk aptekarzy. Prócz strajku związek zawodowy planuje również demonstracje, jedna z nich ma odbyć się w Düsseldorfie, stolicy kraju związkowego Nadrenia-Górna Westfalia.
Aptekarze chcą oczywiście podwyżek płac ale to tylko jeden, nawet nie najważniejszy z postulatów. ABDA ogłosiła listę 10 postulatów. Wśród postulatów jest podniesienie dofinansowania dla aptek, ograniczonego pod koniec ubiegłego roku ustawą oszczędnościową w opiece zdrowotnej. A dokładnie ustawą o stabilizacji finansowej ustawowych ubezpieczeń zdrowotnych. Od początku ustawa jest krytykowana jako prowadząca do pogorszenia dostępu do opieki zdrowotnej i leków.
Na większość żądań zgodziły się rządy krajowe (poszczególnych landów/krajów związkowych, Niemcy to kraj federalny), strajk jest skierowany do Bundestagu (parlamentu federalnego) i rządu federalnego.
Federalny minister zdrowia Karl Lauterbach, w wywiadzie dla Südkurier odrzucił postulaty związku aptekarzy i stwierdził, że ich zarzuty odnośnie finansowej sytuacji aptek są “sprzeczne z faktami”.
Strajki, demonstracje i niepokoje społeczne są elementem niemieckiej “nowej normalności”. Jak planuję jakiś wypad to sprawdzam czy kolej nie będzie strajkować. Ale ta nowa normalność nie jest niczym nowym. Jak popatrzymy choćby na sam XX wiek to ostatnie dwadzieścia-trzydzieści lat było ewenementem. Jak mowa o prawicowych i lewicowych bojówkach to warto sobie przypomnieć ze kilkadziesiąt lat temu, nie dawniej niż polska “Solidarność”, zachodnia Europa stała w ogniu. Od Belfastu, przez Niemcy i Francję po kraj Basków i Włochy, działały prawicowe, lewicowe, religijne, narodowe ugrupowania terrorystyczne. Strzelały, podkładały bomby, porywały zakładników. We wszystkich tych krajach strajki były wówczas normą, często wielomilionowe.
Jeszcze przed pandemią Niemcy były krajem gdzie o wiele częściej dochodziło zarówno do strajków jak i demonstracji i starć z policją. Powszechnie za symbol i esencję niemieckiej kultury uchodzi "Ordnung”. I taki jest bez wątpienia. Ale ten “Ordnung” ma swój cień. Ten cień najlepiej chyba oddaje swoim duchem XIX-wieczny Strum und Drang. Oczywiście należy tez pamiętać, że Niemcy jako najbardziej rozwinięty kraj kapitalistyczny mają najbardziej świadomą i zorganizowaną klasę robotniczą. Wprawdzie poszło to wszystko w innym kierunku niż Marks się spodziewał ale jak się jest prostym robolem to podejście marksistowskie najbardziej reprezentuje twój interes.
Niemniej, czy wierzymy w ducha narodu czy w analizę marksistowską to faktem jest, że w Niemczech obok Ordnungu jest potężna tradycja oporu pracowniczego i oporu społecznego. I dlatego pracownik w Niemczech jest w o wiele lepszej sytuacji niż pracownik w Polsce.
Podobał ci się ten artykuł? Chcesz więcej podobnych? Wesprzyj mojego bloga
Moje media społecznościowe
