Kto zapłaci za skup butelek?

Jak wiadomo PRL był anachronicznym tworem, który nie radził sobie z rozwiązywaniem żadnych problemów. Za to mnóstwo generował. Nie wchodząc w dłuższą dyskusje, to problemem z jakim radził sobie bez porównania lepiej niż demokratyczna i dynamicznie się rozwijająca Trzecia Rzeczpospolita był SKUP OPAKOWAŃ WTÓRNYCH. Każdy dziaders to pamięta i nie jeden zbierał butelki i makulaturę, i oddawał w skupie, za dzieciaka.
Kiedy w 2019 roku przyjechałem do Niemiec przez jakieś dwa czy trzy miesiące wyrzucałem co chwilę ćwierć ojro do śmieci. Zanim się zorientowałem jak działa w Niemczech system kaucyjny. Bardzo prosto. Butelki i puszki po napojach oznaczane są specjalnym logo z zawracającą strzałką i każdy sklep który sprzedaje takie kaucjonowane napoje odbiera opakowania. Nie ma znaczenia jaki to napój, gdzie kupiony, etc. Kaucja to stała cena 25 eurocentów. Jest albo stoisko, gdzieś z boku gdzie pracownik odbiera opakowania albo automat w który wrzuca się butelki i drukuje paragon do realizacji w kasie. Ja osobiście nagminnie potem zapominam o tym paragonie przy kasie. Ale pomijając moje nieogarnięcie to system jest ultraprosty i ultra wygodny dla klientów. W automacie odbierającym butelki możemy też wybrać opcje przekazania pieniędzy z kaucji na cel dobroczynny.
Kiedy w listopadzie 2019 roku przyjechałem na urlop do mojej siostry i jej męża na Śląsku, byłem totalnie zafascynowany działającym sprawnym systemem kaucyjnym. No i  siostra postanowiła pokazać mi taki automat kaucyjny w Gliwicach. Bo to jest qrwa atrakcja turystyczna-skup butelek. Nie widzieliście tego w Polsce po 1994 roku. Internauci są zszokowani.
No i pojechaliśmy….
No i był automat…
Popsuty… I trochę się obawiam, ze z wprowadzeniem systemu kaucyjnego będzie podobnie.

Ale może cofnijmy się trochę do tyłu i zacznijmy od tego, co być musi. A musi być system kaucyjny. 27 marca 2019 r., została przyjęta dyrektywa Parlamentu Europejskiego i Rady w sprawie ograniczenia wpływu niektórych produktów z tworzyw sztucznych na środowisko. Tzw. dyrektywa plastikowa.
Wyniknął z niej zakaz używania jednorazowych sztućców, talerzy, etc. Temat w pandemii umknął chyba uwadze prawie wszystkich a też jest to coś co branżę gastro dojechało dodatkowo.
I z tejże dyrektywy wynika również obowiązek zbiórki w 2025 roku (czyli już za chwilę!) 90% plastikowych butelek po napojach o pojemności do 3L. W Polsce w kwietniu tego roku zostały opublikowane…założenia do projektu sytemu kaucyjnego. ZA ŁO ŻE NIA DO Q RWA PRO JE KTU!
No ale już 2 czerwca wiceminister klimatu i środowiska Jacek Ozdoba przedstawił gotowy projekt systemu kaucyjnego. I obawiam się, ze ten teoretycznie niegłupi projekt, będzie zrealizowany na takim poziomie jak prezentacja w power poincie jaka przedstawił wiceminister.

Przeanalizujmy to co przedstawił wiceminister.
System kaucyjny obejmie butelki szklane do 1,5 l (jednorazowego oraz wielorazowego użytku), puszki aluminiowe do 1l oraz butelki z tworzywa sztucznego do 3l.
Co mi się rzuca w oczy to odbiór szklanych butelek. To różnica z systemem niemieckim, gdzie butelki szklane bardzo rzadko są zwrotne, za to prawie wszystkie lądują grzecznie posegregowane w TRZECH pojemnikach na szkło-białe, zielone, brązowe. System segregacji odpadków jest w Nieczech bardzo rozbudowany. Używamy 8 różnych pojemników na śmieci.
W Polsce segregacja (odpadów, hłę, hłę) jest na o wiele niższym poziomie niż w Niemczech, tak wiec pomysł włączenia do systemu kaucyjnego wydaje się sensowna. Wiceminister powiedział: Włączenie do systemu kaucyjnego szklanych butelek jednorazowego użytku o pojemności do 1,5l ma pomóc rozwiązać problem zanieczyszczania środowiska tzw. małpkami. W przypadku nieobjęcia ich systemem kaucyjnym istniałoby też ryzyko przechodzenia producentów z butelek wielokrotnego użytku na jednorazowe, czego chcemy uniknąć
I tylko pojawia się problem- szkło nie nadaje się do zwrotu w automatach typu niemieckiego. I generalnie komplikuje kwestie odbioru opakowań, wymaga dużo miejsca, jest ciężkie i kruche, potencjalnie niebezpieczne. Przykładowo-plastik i puszki po napojach mozna pakować w foliowe worki i pracownicy odbiertający je ze sklepów przerzucają je na pakę ciężarówki. No szkła tak nie przerzucą, szkło trzeba też zabezpieczyć w transporcie żeby się nie potrzaskało, czyli wraca temat skrzynek do napojów. Logiczne byłoby moim zdaniem w takim wypadku włączenie do systemu kaucyjnego skrzynek na butelki. Lub zamiast komplikowanie pozostawić szkło osobno i przyjąć podobny model jak w Niemczech.
 To duże utrudnienie dla wszystkich użytkowników systemu.

Idźmy dalej: Ustawa określi maksymalną stawkę kaucji, natomiast stawki dla poszczególnych rodzajów opakowań objętych systemem kaucyjnym będą określone w rozporządzeniu
I tu znowu różnica i kolejna komplikacja systemu. W Niemczech za KAŻDĄ butelkę czy puszkę płacę 25 centów. Takie różnicowanie jest kolejną niepotrzebną komplikacją systemu dla wszystkich interesariuszy, obniżającą jego efektywność. Żeby było jeszcze bardziej skomplikowane to maksymalna stawka kaucji nie jest określona za butelkę a za… kilogram opakowania.

Dalej mamy słowa wiceministra: Projekt ustawy nie narzuca przedsiębiorcom tworzącym system wyboru sposobu zbierania opakowań i odpadów opakowaniowych. Będą mogli więc oprzeć się wyłącznie na zbieraniu opakowań i odpadów przez sklepy, ale także instalować automaty do odbierania butelek w sklepach i poza nimi
I tu mam obawy, że system stanie się typową Polnische Wirschaft, gdzie każdy sklep, każda sieć supermarketów będzie stosować inny system odbioru, czyli mamy kolejną komplikację utrudniającą korzystanie z systemu.

Doświadczenia pandemii i wojny w Ukrainie (a wcześniej przykłady takich gospodarek jak Korea Płd.) pokazały, że rola państwa i centralnego planowania jest o wiele większa niż się to wydawało przez ostatnie 40 lat.  
I okazuje się, że potrzebujemy sprawnego państwa, Choćby po to, by wprowadzać jednolity system odbioru opakowań, tak by obywatel po przeprowadzce (na przykład) nie stał w sklepie z butelkami w ręku, zastanawiając się jak je zwrócić.
I nie mam złudzeń-zostawienie swobody biznesowi oznacza masę sztuczek,  by system omijać.  Na przykład duże sklepy podzielone na kilka mniejszych. Bo warto zwrócić uwagę, że dla sieci handlowych, zbiór opakowań jest dodatkowym kosztem.

Rauno Raal, ekspert Earth Care Consulting, który zajmował się wdrażaniem estońskiego systemu kaucyjnego, ocenił koszt systemu w Polsce w pierwszych trzech latach działania na 2mld euro a samych automatów do odbioru butelek na 430-500 mln euro.
Firma Deloitte w 2017 roku oceniła koszty wprowadzenia i utrzymania w Polsce sytemu kaucyjnego na 19-24 mld złotych. I zasadnicze pytanie brzmi-kto te koszty zapłaci. Bez dużego udziału państwa, również w kosztach, system zostanie zrobiony metodologią potaniości.  Bo głupotą jest sądzić, że w przypadku gdy system zostanie oddany całkowicie biznesowy może być inaczej.

Według obecnego projektu za funkcjonowanie i poniesienie kosztów systemu kaucyjnego będą odpowiedzialne firmy produkujący napoje.  I od ich decyzji zależy jak systemy te (bo ustawa dopuszcza wiele takich systemów) będą funkcjonować. Cytują klasyka “Jedynym celem przedsiębiorczości jest maksymalizacja zysku”. I ten cel stoi w sprzeczności z ekologicznym i społecznym celem tworzenia systemu kaucyjnego. System ten jest tworzony w celu zbierania, segregowania i odzysku jak największej ilości odpadów i budowania gospodarki obiegu zamkniętego oraz zwiększania świadomości ekologicznej obywateli.

W ustawie jest też zwrot który stanowi zagrożenie dla funkcjonowania całego  systemu.
W  artykule 44 proponowanej ustawy jest  “zbieranie odpadów opakowaniowych po produktach w opakowaniach, które znajdują się w ofercie handlowej tej jednostki”. Co otwiera furtkę do ograniczania zbiórki odpadów, podobnie jak ma to miejsce obecnie, do produktów z oferty sklepu.
W tym samym artykule w punkcie 4 mamy ”Przepisu ust. 2 nie stosuje się do jednostek świadczących wyłącznie usługi gastronomiczne”. Punkt 2 zobowiązuje jednostki handlowe do “pobierania i zwracania kaucji oraz odbierania pustych opakowań i odpadów opakowaniowych” czyli wyłącza z sytemu gastronomię.
Brakuje w tym kontekście zapisu o sprzedaży hurtowej. HoReCa zamawia od hurtowników czy nawet bezpośrednio producentów duże ilości napojów. I obecnie istnieje niebezpieczeństwo ze knajpy i hotele będą zostawać z ogromnymi ilościami opakowań, których hurtownik nie jest zobowiązany od nich odebrać.

Ale duży plus za stronę internetową. Poważnie. Chociaż minus za brak wersji w językach obcych. Moim zdaniem wersje angielska, niemiecka, rosyjska i ukraińska to minimum. No i kwestia tego czy strona będzie po wprowadzeniu systemu kaucyjnego aktualizowana o konkretne, praktyczne informacje i porady odnośnie korzystania z systemu kaucyjnego i segregacji odpadów, dbania o środowisko. No i znowu mam obawy, ze będzie jak zwykle.

Planowany system kaucyjny skrytykowała dzień później Agata Bator z Konferedacji Lewiatan mówiąc, że butelki wielorazowego użytku powinny być wyłączone i zbieranie jak do tej pory przez producentów. I tu z jednej strony trudno się nie zgodzić, zwłaszcza wobec tego co napisałem wyżej o niepotrzebnej komplikacji systemu ale też wiemy jak system zwrotu butelek wielorazowych działa a właściwie nie działa obecnie.
Odbiór szkła i butelek szklanych/wielorazowych zdecydowanie wymaga systemowych zmian ale w osobnym systemie. W modelu niemieckim są trzy kolory szkła odpadowego-białe, zielone i brązowe i generalnie butelki szklane są bezzwrotne. Ale w Polsce raczej nie sądzę, żeby wiele osób targało ze sobą idąc na zakupy (pojemniki na szkło są z reguły w pobliżu supermarketów) torbę szklanych butelek.

Brakuje też jakiegokolwiek odniesienia do tego co z butelkami będzie się działo. Ustawa określa tylko poziom selektywnej zbiórki… i co dalej? Hałdy z plastikowymi butelkami?
W Niemczech z plastiku z zebranych butelek robi się… plastik na butelki. Coraz wiecej butelek z napojami ma informację że plastik do produkcji butelki pochodzi z recyklingu. Ale żeby to mogło funkcjonować potrzebne są niemałe pieniądze. Na sortownie, linie produkcyjne dla butelek z recyklingu. Ustawa określa, że w 2025 roku 77% a od 2059-90%  plastikowych butelek ma trafiać do systemu kaucyjnego.

I znowu jest problem pieniędzy. Żeby to miało sens, to potrzebny jest nie tylko system kaucyjny ale i recyklingowy. Zużyty plastik może być cennym surowcem do produkcji nie tylko nowych butelek ale też ubrań, zabawek, dywanów i wielu rodzajów włókniny.
I tu znowu jest puste miejsce które powinno zająć państwo-żeby taki system się powiódł potrzebna jest szeroka akcja edukacyjno-reklamowa na rzecz korzystania z produktów z recyklingu a może też rządowe wsparcie branży recyklingowej np. mniejszy Vatt, dotacje do zakupu odpowiednich linii produkcyjnych i zamówienia publiczne.
Albo jak to ma miejsce w Niemczech-powołanie jednego operatora całości, działającego na zasadach non-profit. Ale inaczej niż  w Niemczech dobrze żeby nie była to spółka zrzeszająca tylko biznes (w Niemczech są to  Niemiecka Federacja Detalistów i Federacja
Niemieckiego Przemysłu Żywności i Napojów) ale też udziałem np. Ministerstwa Klimatu i Środowiska (i oczywiście rządowych pieniędzy), biznesu i organizacji pozarządowych. Bo w Polsce największe doświadczenie i know-how w kwestii zbiórki i segregacji odpadów ma właśnie trzeci sektor, takie np. organizacje jak Stowarzyszenie Ekon, przedsiębiorstwo społeczne, które od 20 lat prowadzi selektywną zbiórkę odpadów.

Jest jeszcze jeden aspekt selektywnej zbiórki odpadów, który mam wrażenie nie pojawia się prawie w dyskursie publicznym. To są koszty po stronie obywatela. Polacy są za biedni na ekologię. Używam w Niemczech 8 rodzajów pojemników na odpady czy dokładnie  rzecz ujmując segreguję odpady na osiem frakcji.  Co oznacza, że potrzebuję miejsca na te wszystkie posegregowane odpady. W Niemczech można kupić np. specjalne pojemniku na śmieci do domu, podzielone na trzy sekcje.
Ale to nadal wymaga miejsca. I pieniędzy na taki pojemnik, czasu żeby iść ze szkłem…
W Polskich warunkach mieszkaniowych, tych nieszczęsnych mieszkań typu studio aneksów kuchennych i mikro kuchni, ustawienie kilku pojemników na segregowane odpady i jeszcze kolejnego na butelki zwrotne jest problemem. Problemy społeczne nigdy nie istnieją osobno. Wykluczenie mieszkaniowe ogranicza możliwość istnienia w “zielonej transformacji”.
Podobnie osoby najuboższe najciężej i najdłużej pracują. Prawie 4 mln Polaków zarabia płacę minimalną lub mniej NA UMOWIE O PRACĘ, czyli 20% tej grupy. Wiemy, że zarobki osób na etacie są wyższe niż na umowach śmieciowych, możemy wiec spokojnie założyć że 25% zatrudnionych na śmieciówkach zarabia minimalną lub mniej.

Według analizy Polskiego Instytut Ekonomicznego na śmieciówkach pracuje w Polsce 25$ wolumenu zatrudnionych na umowie o pracę czyli ponad 4 mln. Po zsumowaniu wychodzi nam że ponad 5 mln Polaków zarabia na poziomie minimalnej lub mniej. Ponieważ polskie społeczeństwo jest bardzo mocno rozwarstwione i dodatkowo bardzo od siebie odseparowane można uznać, że problem dotyczy co najmniej 10 mln Polek i Polaków.
Za biednych na ekologię. Niemcy są o wiele bogatszym społeczeństwem od polskiego, z o wiele silniejszym i bardziej rozbudowanym system świadczeń socjalnych i usług publicznych. Reformy systemowe w tym obszarze są w Polsce konieczne, żeby takie działania jak system kaucyjny czy cała zielona transformacja zostały zaakceptowane społecznie. Przy-podkreślę to jeszcze raz-szerokiej akcji edukacyjnej na rzecz zmiany stylu życia na bardziej proekologiczny i prozdrowotny. Z UWZGLĘDNIENIEM SYTUACJI I MOŻLIWOŚCI NAJUBOŻSZYCH.     I takich zmian jak np. abonament na siłownię czy dietetyczny catering na refundowaną receptę.

Problem braku miejsca dotyczy również sklepów, szczególnie jeśli do systemu zostaną wprowadzone szklane opakowania. Nawet w wypadku odbierania opakowań przy kasach, potrzebny jest pojemnik na odebrane butelki i puszki, i miejsce na zapleczu.
 Swoją drogą system skupu opakowań szklanych (i generalnie surowców wtórnych jak to wtedy się nazywało) całkiem rozbudowany i działający istniał w Polsce. W latach pięćdziesiątych i sześćdziesiątych poziom recyklingu butelek po alkoholu wynosił 80%. Ale cały czas temat skupu butelek w PRL jeżeli się pojawia to w tonie prześmiewczo-pogardliwym z PRL-owskiej biedy.
Tym którzy tak podchodzą do skupu butelek warto powiedzieć, że skup butelek w Polsce urzędowo uchwalony został w czasach Drugiej RP. Wydanym 30 marca 1934 roku rozporządzeniem Ministerstwa Skarbu nakazującym obowiązkowy odbiór butelek zwrotnych od klientów przez punkty sprzedaży detalicznej.

Posumowując: bardzo dobrze, że taki projekt powstał, że ma być głosowany w sejmie, że jest wyznaczony harmonogram osiągania wymaganych przez UE poziomów recyklingu. Źle, jeżeli projekt zostanie uchwalony w przedstawionym kształcie. Jeszcze gorzej, jeżeli kwestia kształtu tej ustawy stanie się kolejną okazją do politycznej nawalanki. Ale też źle jeżeli problem będzie nadal tak lekceważony przez polityków i media.
Najgorzej jeśli projekt będzie dalej zamilczany przez polityków  i media. Jeżeli mówimy o “kryzysie klimatycznym: czy “katastrofie klimatycznej” to jest ona częścią szerszej katastrofy ekologicznej, nazywanej niekiedy szóstym wymieraniem i antropocenem.
I pracując na co dzień z żywnością, obserwując jak zmienia się rynek żywności pod wpływem kryzysów ekologicznych, a w ostatnich czasach pandemii i wojny w Ukrainie wiem, że rację ma Słavoj Żiżek mówiąc “Prędzej czy później będziemy musieli sięgnąć po środki kojarzone z komunizmem wojennym.” I nie może być to jak w przypadku neoliberanych recept takich polityków jak Macron, przerzucających koszta transformacji na biedniejsza część społeczeństwa i pracowników.
Słucham sobie właśnie konferencji branżowej, panelu o “zrównoważonej kuchni”, “zrównoważonej kuchni”. I gość z zagranicy, bardzo mądrze mówi o tym że wprowadzanie “suistustainable” musi odbywać się przez edukację zespołu w lokalu, na temat kosztów i ilości strat, sposobów ich ograniczania. I ja mam od razu, wynikające z praktyki pracy w kuchni pytanie: a kto zapłaci za te szkolenia? I jak to wpłynie na zakres obowiązków pracowników? Tego typu zmiany oznaczają często darmowy czas na szkoleniach i dodatkowe obowiązki za te same pieniądze.  
Nie można też zapomnieć, że zielona transformacja oznacza ogromne zmiany w rolnictwie i hodowli.
Podobne problemy występują na całym łańcuchu od pola do stołu. Kwestia selektywnej zbiórki opakowań jest tylko jednym z dziesiątków problemów dotykających pracowników tego sektora. I zielona transformacja musi uwzględniać i bronic ich interesów.

 

 

 

 

Share