

Polskiego Towarzystwa Medycyny Stylu Życia.

Fast food? Fast foodowi nasze zdecydowane: czemu nie.
Duńska Noma uważana za najlepszą restaurację na świecie w czasie pandemii zaczęła serwować… hamburgery.
Można? Można!
Tak od kilku dni miałem ochotę na burgera w bułce. Kluczowym problemem stał się sos. Sos tysiąca wysp na ten przykład jest znakomity i uniwersalny ale na MAJONEZIE. No to można by popijać olej, tak samo to jest kaloryczne...
Obecnie coraz więcej jest na rynku dostępnych analogów mięsa również w postaci gotowych burgerów. W tym przepisie użyłem jednego z takich produktów ale nic nie stoi na przeszkodzie żeby użyć własnego domowego burgera lub kawałka tofu (o tym więcej w samym przepisie)
Przepis w którym każdy element można wymieniać uzyskując ogrom wersji.
Co potrzebujesz
1. Wege burger kupiony gotowiec z Edeki (duża niemiecka siec supermarketów), upieczony w minipiekarniku lub na grillu, nawet dobrej suchej patelni
Gotowce zawierają zazwyczaj dużo tłuszczu dla zapewnienia smaku (tłuszcz jest nośnikiem smaku)
2. Mix sałat, świeży ogórek i pomidor
tu też wszystko zależy od inwencji
wszelkie sezonowe warzywa, kiszone, marynowane są znakomitymi dodatkami do takich burgerów. Znakomity może byc burger z kimchi i kroplą ciemnego oleju sezmowego
3. Sosy
Sosy powinny się od siebie wyraźnie różnić. U mnie są to dwa moje nowe sosy
Biały łagodny, na jogurcie. Inspirowany sosem tysiąca wysp
Czerwony pomidorowo-paprykowy bardzo ostry, taka luźna inspiracja Meksykiem, z natką i kolendrą
4. Bułki jakiejś najzwyklejsze jakie są, byle się zmieścił burger jakiego użyjemy.
U mnie wygląda to tak, ze jak jestem w sklepie to biorę jedną czy dwie bułki, takie jak mi się spodobają. To też powoduje, ze ten burger jest za każdym razem inny
5. Wykałaczki do spięcia burgerów
Jak się przyjrzysz zdjęciu to zauważysz wystające końcówki dwóch wykałaczek. Dużo wygodniejsze w użyciu są specjalne długie wykałaczki. W tej roli można użyć też patyczków do grilla. Jeżeli uzwyamy długiej wykałaczki to wystaczy jedna
Jak to zrobisz?
1. Bułki przygotowujesz w tosterze
I znowu jak nauczał Budda, trzeba radzić sobie z tym co mamy. Wiec mozesz użyć suchej patelni, przygotować bułki w piekarniku.
2. Burgera/veganinę wkładasz do nagrzanego piekanrika (180-200C)
lub na grillu.
Można użyć dowolnego wegeburgera lub kawałka ładnie opieczonej w piekarniku lub na grillu weganiny. Ja będę testował w najbliższym czasie burgera z teksturowaną sojowiną.
Jeżeli to tofu, teksturowana sojowina, itp. to posmaruj je tłuszczem. Jeżeli masz to możesz użyć np. oliwy truflowej. Mozę być prawie każdy olej, również najzwyklejszy rzepakowy
3. Gotowe bułki smarujesz jedną połowę czerwonym drugą białym sosem
Ilość sosu zależy od twojego upodobania i chęci podjęcia ryzyka uświnienia siebie i wszystkiego wokół.
4. Na dolną część bułki kładziesz sałatę/kimchi/…
5. Na to burgera
6. Na burgera ogórek/pomidor/świeże/kiszone/marynowane plasterki warzyw
7. Nakładasz górną część bułki posmarowaną sosem
8. Ściskasz i spinasz wykałaczką
czas przygotowania: 10-15 minut
zależy od tego jak szybko jest gotowy burger
przy założeniu ze sosy mamy gotowe. Takie sosy jeżeli robimy sami to mozemy jeden czy dwa sosy robić większej ilości, takie o których wiemy ze je będziemy używać np. jako dodatek do kanapek
wartości odżywcze:
zależne od tego co użyjemy wiec tylko kilka wskazówek
sosy gotowe bywają bardzo kaloryczne z dużą zawartością cukru i tłuszczu, warto na to zwrócić uwagę
a najlepiej robić własne sosy, na jogurcie. Z ewentualną łyżką dwoma jakiegoś dobrego oleju, ja tutaj do białego sosu użyłem oleju z avocado.
Ostry sos można zrobić na bazie pomidorów z puszki, zblendowanych i doprawionych octem/sokiem z limonki/cytryny/pomarańczy, ostrym chili, świeżym lub łagodnym i ewentualnie jakimś słodziwem
bułki najlepiej z pełnej mąki, razowej. I naprawdę nie większe niż to jest konieczne. Bułka jest po to, żeby trzymać wszystko razem. Im jej mniej tym lepiej.
sałata, warzywa, im więcej tym lepiej, im bardziej różnorodnie tym lepiej. Tak jesteśmy ewolucyjnie ukształtowani, że im więcej tekstur, smaków, kolorów tym nam bardziej smakuje
Fast food nie ma od jakiegoś czasu dobrej prasy. Stał się wręcz synonimem zła kulinarnego i dietetycznego, junk foodu. Byle jakiego jedzenia, z byle jakich produktów, pełnego tłuszczy, soli, węglowodanów prostych i chemicznych polepszaczy smaku.
Przykład NOMy pokazuje jak błędne jest to myślenie.
Jednym z najnowszych trendów kulinarnych i gastronomicznych jest “zrównoważona kuchnia”, gdzie nacisk kładzie się na zrównoważenie środowiskowe ,co niejako z automatu eliminuje z niej (prawie całkowicie) mięso.
Równie istotne są tu dietetyczne/zdrowotbe aspekty jedzenia, wiec ograniczenie tłuszczów (zwłaszcza nasyconych czyli znowu eliminacja mięsa i produktów odzwierzęcych), cukru (węglowodanów prostych) i wykorzystanie wiedzy dietetycznej, przy projektowaniu dań i całego menu. To także ograniczenie marnowania żywności, co poniekąd nie jest niczym nowym a powrotem do dobrych praktyk z przeszłości takich jak choćby zapiekanki z czerstwego pieczywa (a pieczywo należy do najbardziej wyrzucanych produktów spożywczych)
Choć oczywiście “zrównoważenie” w kuchni nie ogranicza się do przepisów. Tak naprawdę oznacza przekształcenie każdego aspektu kuchni i gotowania, począwszy od pracy architekta projektującego kuchnię tak, by było w niej jak najwięcej dziennego światła, poprzez energooszczędne i przyjazne dla środowiska urządzenia kuchenne, po użyte środki czystości i zużycie wody.
Jeżeli ten trend się utrzyma, może być największszą rewolucją kuchenną od czasów Escoffiera, któremu zawdzięczamy współczesną organizację pracy w profesjonalnej kuchni. I jest to też trend dla każdego, nie tylko dla znudzonej i dysponującej ogromem czasu i pieniędzy klasy średniej, bo zrównoważenie obejmuje również takie aspekty jak ekonomiczny (czyli cena użytych produktów) i jeżeli nie eliminuje, to ogranicza użycie w kuchni egzotycznych i drogich produktów.
Tak kochani quinoa i avocado (no chyba, że z Hiszpanii) wylatuje z hukiem z jadłospisu a na ich miejsce wchodzą lokalne produkty.
I trochę w takim właśnie duchu zrobiłem te burgery. Bo tak jak kuchnia roślinna jest znakomitą szkołą modyfikacji tradycyjnej kuchni (i to w duchu s.k. poprzez eliminację mięsa) tak samo można dowolne dania czynić bardziej zrównoważonymi zachowując doskonały smak i wartości żywieniowe.