

Polskiego Towarzystwa Medycyny Stylu Życia.
Lektura starych książek kucharskich pożyteczną jest wielce. Można np. dowiedzieć się że takie pomysły jak wegańska kiełbasa, ryba czy jaja to żadna nowość a kontynuacja starej polskiej tradycji. Więc oto przed wami staropolskie jaja z tofu i ciecierzycy.
SKŁADNIKI:
1/2 kostki tofu (ok. 100g)
3g agaru
czarna sól
100g cieciorki ugotowanej lub z puszki
drobny szczypiorek
olej rzepakowy (około 25 ml)
kurkuma (opcjonalnie)
Foremki do gotowania jaj bez skorupek

SPOSÓB PRZYGOTOWANIA:
Tofu kroimy i dolewamy wody tak by w sumie było 250 ml (szklanka). Blendujemy dokładnie. I na małym ogniu doprowadzamy do wrzenia.
W małej ilości (2-3 łyżki) gorącej wody rozpuszczamy dokładnie agar i dodajemy do gotującej się mieszaniny wody z tofu. Gotujemy 2-3 minuty na małym ogniu, cały czas mieszając.
Odstawiamy na kilka minut, żeby trochę przestygło.
Wlewamy do kształtek na jajka i odstawiamy do całkowitego wystygnięcia
Cieciorkę z dodatkiem czarnej soli blendujemy zi olejem. Olej dolewamy pomału, tak żeby masa miała możliwie jak najgęstszą konsystencję przypominającą ugotowane żółtko. W smaku powinna być lekko przesolona
Dodajemy drobno posiekany szczypiorek (1-2 łyżki) i mieszamy.
Wystudzone “jajka” wyjmujemy z foremek, przekrajamy wzdłuż na pół, łyżeczką wybieramy miejsce na “żółtko”, formujemy kulki z cieciorki i wkładamy jako “żółtko”.
WARIANTY:
Oczywiście można się pobawić formą i np. zabarwić tofu albo cieciorkę np. sokiem z buraka. “jajka” tez mogą mieć różne kształty w zależności od użytej foremki, mogą być nawet prostokątne albo w kubistycznie fantazyjne kształty. “Żótko” można też zrobić np. z avocado
UWAGI:
Bardzo ważna rzecz-na rynku jest dostępna Agartyna, której potrzeba więcej niż czystego agaru. Zwróćcie na to uwagę.
Szczypiorek nie jest bezwględnie konieczny ale bardzo podnosi walory smakowe masy bezjajecznej z cieciorki.
SERWIS:
Podajemy jak nam serce podpowie. Np. w towarzystwie takich atrybutów wielkanocno-wiosennych jak młode zioła, rzeżucha, kiełki. Oczywiście bardzo dobrze pasuje tu majonez wegański (z aquafaby z cieciorki), pomidory. Można też zrobić “muchomorki” stawiając “jajo” na sztorc a na wierz nakładając wydrążone pół pomidora i zrobić kropki z majonezu. Dla mnie to trochę comfort food bo pamiętam jakie “muchomorki” z dzieciństwa.
W XVI i XVII wieku na stołach ówczesnego 1% królowały w czasie postu (a post, to jak obliczył profesor Dumanowski po zsumowaniu była połowa roku) rozmaite “iluzje kulinarne”. Były one wręcz przykładem “statusowej konsumpcji”, oznaką że gospodarza stać zarówno na drogie i egzotyczne składniki (migdały, figi, drogie “szlachetne” ryby) jak i na zatrudnianie najwyższej klasy kuchmistrza. Były to dania które zarówno formą jak i charakterem, i smakiem nawiązywały do zakazanych w czas postu produktów. A przypomnijmy, że ówczesny post polski był bardzo surowy i nie dopuszczał również jajek , mleka, masła i innych produktów mlecznych. Przeto na stołach stały takie cuda jak prosiak uczyniony ze szczupaka (sic!), serek i mleko z migdałów (a także, ale to juz u mniej zasobnych, z konopi), kiełbasa z fig. A jako, że mentalność nasza aż tak bardzo się nie zmienia jak narzędzia jakimi dysponujemy w kuchni (jakie cuda by owi kuchmistrze wyczyniali jakby mieli do dyspozycji np. termomix, taki jak mi przyjechał wczoraj. Musiałem się pochwalić, marzyłem o tym sprzęcie od kilku lat) to jestem niemal pewien że ówcześni szefowie kuchni traktowali tworzenie takich iluzji jak zawodowe wyzwanie, tak jak dzisiaj traktujemy to często w kuchni roślinnej i zazwyczaj nieświadomie, wpisujemy się tym w staropolską tradycją kulinarną
Podoba Ci się ten przepis? Chciałbyś więcej tego typu materiałów?
Wesprzyj to co robię i ciesz się bonusami dla patronów bloga