

Polskiego Towarzystwa Medycyny Stylu Życia.

Przy okazji pytania w mało popularnym w Polsce Quora nasunęło mi się kilka myśli odnośnie marketingu w gastro.
Bo (a pandemia to jeszcze nasiliła) od jakiegoś czasu ma miejsce fetyszyzacja marketingu w socjal mediach. Uprawiana, rzecz jasna, przede wszystkim przez tych którzy z marketingu w mediach społecznościowych żyją.
Bo tak naprawdę nikt (poza tymi co na sprzedawaniu usług marketingu internetowego zarabiają) nie potrzebuje marketingu internetowego. Potrzebuje np. zwiększenia sprzedaży. Marketing social mediów to jedno z wielu narządzi które mogą posłużyć do zwiększenia dochodów lokalu.
Może kiedyś pokuszę się o opisanie wszystkich narzędzi z jakimi spotkałem się w praktyce, jakie sam stosowałem z powodzeniem.
A tu kilka wniosków z lokalu który odniósł sukces na skalę ogólnopolską i namieszał w ogóle na gastronomicznej mapie Polski
Lokal z falafelem, tylko z dwoma hokerami, jak było ciepło ustawialiśmy “ogródek”, który nie był za przyjemny bo przy ulicy, w środku tylko dwa hokery bo na stoliki nie było miejsca. Atutem było położenie zaraz obok ważnego węzła przesiadkowego na placu Teatralnym
1. Najpierw idzie produkt. Falafel był bardzo dobry, warzywa ZAWSZE bardzo świeże. Bo co z tego ze przyciągniesz klienta marketingiem jeśli nie wróci. Wyrzucone pieniądze
2. Ulotki. Ta niemodna metoda okazała się bardzo skuteczna. Ulotki rozdawane przesiadającym się na przystankach.
3. Strona na fb. Zamiast płatnych reklam były na stronie ogłaszane promocje jakie były w lokalu a promocje były solidne. Np. w Dzień Falafela (jest taki, naprawdę) dwa falafele w cenie jednego. I przychodziło dużo nowych klientów. Którzy co ważniejsze, potem wracali (p. punkt 1)