

Polskiego Towarzystwa Medycyny Stylu Życia.
Walnęliście kiedyś tak z porządnego rozpędu mordą w ścianę?
Jak nie to już niedługo walniecie. I wszyscy ma planecie
Pisałem niedawno o problemach z wodą miast ale to tylko część i to niewielka, dużo większego problemu
ONZ opublikowała 20 stycznia nowy raport pod znamiennym tytułem “Globalne bankructwo Wodne”
Raport ogłasza początek ery globalnego bankructwa wodnego i wzywa światowych przywódców do działań na rzecz „uczciwej, opartej na dowodach naukowych adaptacji do nowej rzeczywistości”.
Zużywamy więcej wody, niż Ziemia jest w stanie dostarczyć, wiele źródeł wody uległo już zniszczeniu w stopniu uniemożliwiającym ich naprawę a 3/4 światowej populacji żyje w krajach ze znacznym niedoborem wody.
Około 2,2 miliarda ludzi nie ma dostępu do bezpiecznej wody pitnej, 3,5 miliarda nie ma dostępu do bezpiecznie zarządzanych warunków sanitarnych, a około 4 miliardy doświadcza poważnego niedoboru wody przez co najmniej jeden miesiąc w roku
W wielu zbiornikach wodnych i warstwach wodonośnych długoterminowe zużycie wody przekroczyło odnawialne dopływy i bezpieczne limity wyczerpania, a część zasobów wodnych i naturalnych uległa zniszczeniu w stopniu nie dającym realistycznych perspektyw na ich pełną odbudowę.
Problem z niedoborem wody to nie tylko niedobór wody pitnej to także utrata bioróżnorodności, większe zmiany klimatyczne i rosnące ryzyko wojen o wodę, szczególnie w Azji i Afryce.
W ciągu ostatnich pięciu dekad świat stracił około 410 milionów hektarów naturalnych terenów podmokłych – niemal tyle, ile wynosi powierzchnia Unii Europejskiej – w tym około 177 milionów hektarów śródlądowych bagien i mokradeł, czyli mniej więcej tyle, co powierzchnia Libii lub siedmiokrotność powierzchni Wielkiej Brytanii.
Coraz większa część zasobów światowej wody nie nadaje się do picia z powodów rozmaitych zanieczyszczeń
Raport opublikowałaThe United Nations University Institute for Water, Environment and Health (UNU-INWEH) agencją Organizacji Narodów Zjednoczonych (ONZ) odpowiedzialną za rozwiązywanie kluczowych globalnych wyzwań w zakresie bezpieczeństwa i rozwoju na styku wody, środowiska i zdrowia
Zdaniem autorów raportu świat przeszedł od kryzysu wodnego, do wodnego bankructwa.
“Koncepcja bankructwa wodnego zwraca uwagę na dowody, że społeczeństwa polegają zarówno na odnawialnych przepływach wody, jak i na długoterminowych, naturalnych magazynach, porównywalnych do czerpania z dochodów i oszczędności, a w wielu zbiornikach i warstwach wodonośnych stały pobór wody przekroczył progi odnawialnego uzupełniania i bezpiecznego wyczerpania. W rezultacie dostępne zasoby wodne i związane z nimi funkcje ekosystemów uległy znacznemu zmniejszeniu, a niektóre skutki są nieodwracalne”
Kryzys jest przejsciowym odstępstwem od normy, czymś co można naprawić. Wystarczy nawodnić te pola, wybudować tę tamę. oczyścić tę rzekę to będzie jak należy i jak dawniej.
Przez ostanie sto lat człowiek gruntownie przebudował systemy wodne na świecie. Tamy, kanały, regulacje sztuczne jeziora (jak choćby dwa Alstery w Hamburgu), nawadnianie, osuszanie (utrata bagien i torfowisk!) . Ingerencja w obieg wody, w ekosystem równie świadoma jakby na chybił trafił brał przyprawy i losowe składniki, i wrzucał do garnka. Robiliśmy to bez świadomości skutków. Chociaż to w sumie nawet według “chłopskiego rozumu” jak w jednym miejscu zrobimy sztuczne jezioro to ta woda musi skądś przypłynąc do niego. I tam będzie susza.
Brak wody to nie tylko susza w rolnictwie i Dzień Zero, czyli brak wody w kranach w miastach. Ale to na przykład problemy, które w Polsce już występowały. Braku wody w elektrowniach i lockdowny tym spowodowane.
Cały przemysł potrzebuje dużych ilości wody. Wszystko jedno na czym to czytasz i gdzie jesteś to zarówno to, na czym czytasz ten tekst, jak i twoje otoczenie zostało wyprodukowane z udziałem dużych ilości wody.
Brak wody to więcej pożarów. Nie ma dziedziny naszego życia, której nie dotknie bankructwo wodne.
Wysychające rzeki i jeziora to zagęszczenie wszelkich zanieczyszczeń, rosnące zasolenie, wykwity glonów. Nraki wody przyczyniają się do wysychania i degradacji gruntów rolnych. Obecnie już połowa światowych gruntów rolnych uległa degradacji.
Około 1,2 miliarda ludzi żyje na obszarach rolniczych zmagających się z poważnymi niedoborami wody, a ponad 170 milionów hektarów nawadnianych gruntów ornych, tyle, ile łącznie Francjia, Hiszpania, Niemcy i Włochy, jest dotkniętych dużym lub bardzo dużym stresem wodnym.
Głód Zniknął z Europy dopiero po drugiej wojnie światowej. Brak wody może spowodować jeśli nie głód to choćby powrót do systemów “kartkowych” ograniczonych miesięcznych przydziałów produktów spożywczych na osobę.
“Zarządzanie kryzysowe mazasadniczo charakter naprawczy: ma na celu przetrwanie szoku i powrót do poprzedniej normalności(...)Zarządzanie bankructwem
jest inne. W finansach ogłoszenie upadłości jest warunkiem wstępnym nowego, bardziej zrównoważonego początku: długi są uznawane, roszczenia umarzane, a nowy bilans
tworzony, aby zapobiec dalszemu załamaniu. Podobnie zarządzanie bankructwem wodnym wymaga transformacyjnego nowego początku w relacjach człowiek woda.Wymaga to świadomego połączenia wysiłków na rzecz łagodzenia skutków i adaptacji do nowych warunków hydrologicznych i środowiskowych.
Zastosowana do wody koncepcja opiera się na trzech podstawowych cechach
Po pierwsze, systemy wodne działają jak konta bankowe: ludzie mogą korzystać zarówno z rocznego „dochodu”, jak i długoterminowych „oszczędności”, wykorzystując odnawialne zasoby wody (na przykład rzeki, zbiorniki, wilgotność gleby i śnieg) jako rachunek bieżący i nieodnawialnych lub bardzo wolno odnawialnych zasobów (na przykład wód gruntowych i lodowców) jako konto oszczędnościowe
Po drugie, w wielu miejscach te konta były systematycznie na debecie z wypłatami przekraczając odnawialne dopływy i bezpieczne limity wyczerpania przez lata lub dekady, degradując kapitał naturalny, który niegdyś stanowił podstawę odporności.
Po trzecie, w rezultacie niektóre z uszkodzenia są nieodwracalne lub praktycznie nieodwracalne w ludzkiej skali czasu, co oznacza, że pełne przywrócenie poprzedniego poziomu zaopatrzenia w wodę i funkcjonowania ekosystemu nie jest już realistycznym celem, nawet przy znacznych inwestycjach i sprzyjających warunkach klimatycznych”
Kiedy się mieszka niemalże w lesie kilometr od jeziorka w rezerwacie, ktore z roku na rok (jak chyba wszystkie jeziorka i stawy w okolicy) jest coraz mniejsze, za to na polach widać coraz więcej systemów nawadniających, te kwestie nie są suchym raportem ale codziennym doświadczeniem.
W wielu miejscach dochodzi do diabelskiego sprzężenia zwrotnego. Intensywne rolnictwo i zanieczyszczenia wyjaławiają glebę. Zdegradowana gleba nie wchłania wody, przez co opady spływają do morza lub parują i jest jeszcze bardziej sucho. A w tych warunkach gleba degraduje się jeszcze bardziej i jeszcze szybciej.
Efektem tego są tez powodzie błyskawiczne, gdy po długim okresie suszy spadają nawalne deszcze, nie wsiąkające w wysuszoną glebę. A w miastach w asfalt i beton.
Miasta są dla nas taka oczywistością wraz z betonem i asfaltem, ze nie zauważamy jak głęboko ingerują również w system wodny.
Zabetonowane kilkaset kilometrów kwadratowych zamieszkałe przez dwa miliony ludzi. To dane z Hamburga. Nie bez kozery bo Hamburg to najbardziej zielone z dużych niemieckich miast i ponad połowę miasta pokrywają tereny zielone. Wiec nie jest chyba tak źle?
Oczywiście że jest.
Bo cały obieg wodny, i tez np. cyrkulacje mas powietrza (a Hamburg leży w ważnym miejscu z punktu widzenia systemu wodnego. Na Elbie, w strefie oddziaływania dwóch mórz Bałtyckiego i Północnego. Tak jak góry i doliny kształtują klimat, tak samo kształtuje je wielkie miasto. Zwłaszcza jak ma w środku 2 sztuczne jeziora.
Hamburg to też jeden z największych portów w Europie i ważny ośrodek przemysłowy. czyli znowu: ogromne zużycie i zanieczyszczanie wody na dużą skalę.
Warto też pamiętać o masie ścieków jakie mieszkańcy takich miast produkują, które też przyczyniają się do zmniejszania zasobów wodnych, chociażby przysiąkając w wielu miastach na świecie dowód gruntowych.
Wielkie miasta to dylemat zasranego lasu.
Wyobraź sobie Las.
O powierzchni kilometra kwadratowego.
I chodzą tam grzybiarze, zbieracze jagód, zakochane pary, alkoholicy.
Jednemu z nich zachciało się kupę. Zdarza się. Zrobił, zakopał albo i nie,
Przyroda sobie poradziła.
Ale wieś czy miasteczko koło lasu zaczęła się rozrastać. I zaczęło przychodzić najpierw dzieisęc razy wiecej ludzi. Potem stor razy.
I staystycznie sralo tam w tym małym lasku stosób. I las zamienił się w gnojowisko. I tak działaą wielkie miasta na środowisko.
Ładniej nazywa się to efektem skali. Na świecie żyje ponad 8 miliardów ludzi, żyją oni coraz lepiej. Co między innymi wyczerpuje zasoby wody. i ludzie chcą zyc coraz lepiej i to jest dośc oczywiste i oznacza dalsze zwiększanie zużycia wody.
Właściwszym nawet od “bankructwo wodne” jest określenie “bankructwo ekologiczne” lub “bankructwo wzrostu”.
Osadzona w wizji świata jako nieskończonego pola zasobów i eksploatacji, z czasów wielkich odkryć, doktryna nieograniczonego wzrostu i akumulacji kapitału dochodzi do momentu gdy zostanie zniszczona przez wewnętrzne sprzeczności. Razem z nami wszystkimi.
Choć oczywiście autorzy raportu mówią o możliwych rozwiązaniach i działaniach w tym o sprawiedliwej transformacjo wodnej to było by to całkowicie pod prąd obecnego kierunku politycznego zwłaszcza w krajach rozwiniętych
Zresztą hasło sprawiedliwej transformacji tak zostało w ostatnich latach zużyte, wręcz sprostytuowane że dziś już nic nie znaczy.
Raport zawiera wiele odniesień do rolnictwa. I nic dziwnego. Rolnictwo odpowiada za 70% światowego zużycia wody.
I raport zawiera zalecenie aby rezygnować z upraw wymagających dużej ilości wody.
W obecnych realiach społecznoekonomicznych będzie to oznaczało że avocado stanie się drogim rarytasem ale nie tak drogim jak fasola!
Sam się zdziwiłem, ze tak ejst ale fasola potrzebuje ogromnych ilosci wody.
Oczywiscie nie tak ogromnych jak produkcja (piekny eufemizm) mięsa.
I to jest ciekawe, że raport nie wymienia w mięsa w kontekście rolnictwa i wody. A hodowla obecnie, to ogromne ilosci wody o wiele większe niż jakiekolwiek uprawy.
Innym z zaleceń dla rolnictwa jest odbudowa naturalnych systemów magazynujących i regulujących wodę.
Pomijjac wszelkie inne problemy (we Wrocławiu na dawnym takim zbiorniku nad Odrą jest wybudowane osiedle) to jest to zadanie jak z czasów Roosvelta czy odbudowy po Ii WŚ. Na poziomie wielkiego nad narodowego planu robót publicznych.
W obecnym klimacie politycznym jedyny wielki plan robót publicznych, to plan kopania okopów.
Również postulowane przez raport restrukturyzacja praw i roszczeń do wody będzie,. w praktyce obecnego sytemu ich sprywatyzowaniem. Sprywatyzowaniem dostepu do wody, studni, wodociągów, zbiorników wodnych, wód gruntowych.
Sprywatyzowane zostaną zyski z bankructwa wodnego a uspołecznione bankructwo.
Bo zawsze po bankructwie jest syndyk masy upadłościowej który dużo zarabia i od którego dużo zależy. Tutaj syndykiem a właściwe syndykami są władze krajowe i lokalne. Od których zależy np. kwestia wodociągów. Albo czy powstanie w okolicy zakład produkcyjny zużywający duże ilości wody.
I sprawa jest jeszcze bardziej skomplikowana i niejednoznaczna, pokazująca jak wszystko wpływa na siebie nawzajem. Bo jeżeli zakład powstanie to wyschną ogródki działkowe i krany.
A jeżeli zakład nie powstanie, to nie powstaniena przykład 100 miejsc pracy. I mieszkańcy będą mieć wodę ale nie będą mieli co jeść.
Zbiór rozwizań brzmi jak zbiór poboznych życzeń z minjionej epoki praw człowieka i przynajmniej pozorów praworzadnosci w ładzie miedzynarodowym.
Jak słowa z minionej epoki brzmią w czasach trumpizmu wezwania do stworzenia ram prawnych na poziomie międzynarodowym do rozstrzygania sporów pomiędzy państwami o wodę. A konflikty o wodę trwają od lat np. między Indiami a ChRL
“ Decyzje o tym, kto musi ograniczyć zużycie wody, kto otrzyma odszkodowanie, które regiony będą priorytetowo traktowane pod kątem inwestycji i jak wyceniane będą ekosystemy, będą kształtować spójność społeczną przez dziesięciolecia. Jeśli decyzje te będą podejmowane za zamkniętymi drzwiami lub będą systematycznie faworyzować i tak już wpływowe grupy, zarządzanie upadłością wodną może stać się motorem niestabilności i niesprawiedliwości, a nie drogą do odporności”
Jak transformacja wygląda w praktyce wie każdy, kto przeżył lata dziewięćdziesiąte w Polsce. Dla tych co tego nie przeżyli: zawsze płacą najbiedniejsi. A tort wpierdalają najbogatsi.
Gdy mamy do czynienia z dobrami rzadkimi, znaczna przeewagą popytu nad podażą, zwłaszcza tak newralgicznego i podstawowego dobra, rynek sprawia że że staje sie ono dostepne bogatym. I woda stanie się własnością, bo bogatych, bo zgodnie z logika neoliberalizmu (i trumpizmu) jako rozwiązanie problemów z niedoborem wody zostanie przeprowadzona jej prywatyzacja.
I woda będzie tak droga, ze na kąpiel będzie przywilejem bogaczy.
I nawet jeżeli Rząd będzie dystrybuowana wodę do biednej dzielnicy to zleci to prywatnej firmie.
Przeciętnemu Morlokowi będzie musiała wystarczyć miska z wodą. jedna na cała rodzinę. na trzy dni.
Pisałem, że całe nasze otoczenie jak i to na czym to czytasz powstało z udziałem dużych ilości wody. Bo to jest kolejny problem, który. sięga głębiej, pokazuje korzeń zła.
Bo moglibyśmy zużywać o wiele wiele mniej wody, gdybyśmy mniej konsumowali, gdybyśmy nie wymieniali telefonu co dwa lata, nie kupowali 100 książek, których nigdy nie przeczytamy, nie kupowali takiej ilości ciuchów, i tak dalej i tak dalej i tak dalej...
Ale to oznaczałoby załamanie gospodarki. Kryzys! Recesję! A nam łatwiej zaakceptować koniec świata niż koniec prosperity i wygodnego życia. który i tym własnie na siebie sprowadzamy.
W przerażającej książce “My dzieci z dworca Zoo” Christine F. opisała rzeczywistość narkomanów lat osiemdziesiątych w Berlinie Zachodnim. I robienie laski za działkę heroiny. No więc biednych będzie czekać robienie laski za butelkę wody. Czyż może być lepsza sytuacja dla wszystkich Epsteinów świata?
W każdym razie radze kupić tak przynajmniej jeden zbiornik o pojemności metra sześciennego i dbać by był zawsze napełniony. czasem zmiany odbywają się skokowo i Dzień Zero noże byc za nabliższym rogiem