5 rzeczy do zabrania na jednodniową wycieczkę

na jednodniowej wycieczce w Hamburgu

Mój od kilku lat ulubiony sposób spędzania wolnego dnia (o ile w ramach tego wolnego nie gotuję) to krótka jednodniowa wycieczka po okolicy.
Dokładnie od pandemii, kiedy siedziałem sam w lesie i żeby nie zwariować, zacząłem spacerować po okolicy.

Od jakiegoś czasu jednak głównym celów moich micro-tours jest położony o 60 km  Hamburg.
Do wyboru mam jeszcze Bremen i Hanower, ale moje serce jest na St. Pauli, jak głosi, popularna w szczególnie w tej dzielnicy Hamburga, stara niemiecka piosenka. Na tyle stara by jej autor był zamieszany w nazizm. 
W Niemczech jest ten dodatkowy bonus dla fanów takich miejskich zwłaszcza wycieczek jakim jest Deutschlandticket, uprawniający do przejazdu komunikacją publiczną w całej Bundesrepublik.
Przez z górą pięć lat uzbierało się z kilkaset wypadów. I chyba czas na pewne podsumowania i wnioski. Na początek o tym, co zabrać, a  czego nie zabierać

5 elementów wyposażenia, które potrzebujesz na taką wycieczkę. 

1. Wygodny plecak ewentualnie (ale lepiej nie) torba. Jak najmniejszy i możliwie nieprzemakalny. 
Zdecydowanie plecak jest lepszy niż torba. Chociażby dlatego, ze nie ogranicza swobody ruchu np. w sytuacji zagrożenia. Coś  tym wiem. Nawet spierdalać wygodniej z plecakiem niż torbą
Ja używam torby-plecaka typu “na laptopa, ale dość pojemnego, noszonego na plecach.
Akurat u mnie ta pojemność jest ważna, bo czasami jadąc do dużego miasta robię na koniec zakupy. 
zdjęcie

2. Powerbank. Dzisiaj telefon zastępuje mapę, zegarek i rozkład jazdy. W Niemczech również bilet DT.
Dlatego potrzebujesz powerbanka z największą pojemnością i mocą ładowania 
na jaki Cię stać i jaki zdecydujesz się nosić cały dzień.
Przy wyborze warto się zastanowić jak go będziesz używać.
Czy telefon podłączony do powerbanka będziesz wkładać do plecaka czy do kieszeni.
W tym drugim przypadku potrzebujesz raczej mniejszego rozmiarami (ale dłuższego kabla, pamiętaj, żeby dokupić odpowiedni). Ale te maja z reguły mniejszą pojemność i większą cenę.
Co jest ważne, bardzo w chuj ważne, to szybkie ładowanie i moc 22,5 W (chyba że jak to czytasz są w normalnych cenach powerbanki z większą mocą ładowania). Sprawdziłem są powerbanki obecnie 30 watt i takie polecam
Ilość i rodzaj portów.
W tej chwili w Europie USB C staje się jednolitym dla wszystkich urządzeń (chwała Unii Europejskiej!) standardem, niemniej warto sprawdzić, jakie porty i jaki kabel dołączony ma powerbank. 
Warto też zastanowić się chwilę czy metal czy plastik. Metalowy jest cięższy, ale odporniejszy, co na wycieczce może mieć niemałe znaczenie.
Wyświetlacz jest już raczej standardem, poza najtańszymi modelami i jest bardzo ważny. Pozwala kontrolować poziom naładowania
Bo tu jest jeszcze rzecz banalna, ale warto ją przypominać.
Wszystko jest nietrwałe. Powerbanki również. Nieuchronnie nadchodzi moment, że naszego powerbanka należy  wyrzucić i kupić nowy.
U mnie się objawiło tym, że bardzo mocno spadła moc ładowania (taki spadek poznacie po mniejszym tempie ładowania.
Obniżyło się mocno napięcie wyjściowe z powerbanka i żeby telefon się ładował, musiałem go przełączać w tryb samolotowy. Jak masz bilet i mapę w telefonie to słabo.
Ale zazwyczaj takim objawem jest spadek pojemności. Poznacie po tym, że np. na wycieczce poziom energii w powerbanku po naładowaniu telefonu spada znacząco więcej niż wcześniej Do tego jest potrzebny wyświetlacz
Żeby przedłużyć żywotność powerbanka, pamiętajcie o tym, żeby przede wszystkim nie zostawiać go podłączonego do ładowania po pełnym naładowaniu. 
Czyli ładowanie przez noc odpada
Takie powerbanki można kupić już poniżej 20 ojro w Polsce od około 100 zł (prawie cała elektronika jest w Polsce i to niekiedy sporo, droższa niż w Niemczech)

3. Picie. 
Co?
Woda lub jakiś napój niesłodzony. I butelka.
Najlepsze są izotoniki, a w zimnej części roku dobry termos z gorącym napojem. U mnie to Yerba mate z dodatkiem jakiejś herbatki owocowej.
W ciepłej porze kupuję isotonic w proszku i jedną porcję rozpuszczam na taki bidon. 
Najprościej możecie nawet kranówkę doprawić sokiem z cytryny/limonki/pomarańczy/grejpfruta i solą z dużą ilością mikroelementów kłodawską lub himalajską.
 W czym?
Jakiś rowerowy, sportowy bidon, raczej większy, ale też zależy ile chcecie dźwigać i w czym. Ja mam bidon treningowy 0,7 litra i podobnej pojemności termos.
Zdecydowanie odradzam i ostrzegam przed naczyniami, butelkami ze szkła. I nie chodzi nawet o wagę takiego szkła.
Chyba że macie jakieś pancerne szkło, które wytrzyma jak stulecie się mając je w torbie czy plecaku z ruchomych schodów. Na przykład.
Nie żeby mi się to zdarzyło tfu, tfu, tfu odpukać czy komuś życzę, ale trzeba takie zdarzenie brać pod uwagę.
Jeżeli masz szklane naczynie (porcelanowe, ceramiczne) to może ci zrobić dużą krzywdę, jak się wypierdolisz na betonie na plecy. Masz w plecaku szklaną butelkę, kawałek ci się może wbić w plecy. Więc szkłu stanowcze nie na jednodniowej wycieczce
Ważna kwestią związana z wodą to bezpieczeństwo mikrobiologiczne. czyli kwestia np. polio w niektórych krajach, ale w Europie tez lepiej jest nie pić wody ze stojących czy nawet płynących otwartych zbiorników. To znaczy możecie pić tylko, że w takim wypadku dołączcie do listy koniecznych do zabrania papier toaletowy. 
Również jest to kwestia bezpieczeństwa samego bidonu. Czyli tego, że należy go dokładnie wymyć i regularnie wyparzać (np. w zmywarce, 60 C to wystarczająca temperatura do dezynfekcji)
Oczywiście w mieście mamy możliwość kupowania napojów. I zdecydowanie odradzam napoje typu cola czy pepsi, które właściwie nie gaszą pragnienia. Nie po to są.
Najlepiej woda mineralna. 
No i oczywiście jest też dostępny alkohol i oczywiście wiem, że wiele osób na takich wycieczkach pije alkohol i oczywiście wszyscy wiemy, że to nie jest dobrze.
Ale kto nie zachwycał się pięknem widoków gasząc pragnienie zimnym piwem do długim marszu niech pierwszy rzuci otwieraczem do butelek. 
Wypicie jednego czy 2 piwek was nie zabije, natomiast więcej już może tak, więc uważajcie. 
I nie wliczajcie sobie piwa jako tego napoju, który trzeba nosić i pić. Ani żadnego innego alkoholu, bo tak piwo to też alkohol, jakby ktoś jeszcze qrwa miał wątpliwości. 

4. Dobre buty (i ubranie).
Wygodne i przede wszystkim mocne i dostosowane do różnych i trudnych warunków. Doskonałe są buty trekkingowe, i wszelkiego rodzaju glany. 
Buty za kostkę, co stabilizuje stopy i chroni przed urazem na różnej nawierzchni.
Nieprzemakalne z dobrą antypoślizgową, przyczepną podeszwą
Większość obuwie street wear (a jakie gurwa buty mają być jak nie uliczne) old i new school hooligans to tego typu buty.
Bo takie było przeznaczenie takiego obuwia, zanim zaczęło być modne: żeby w nim cały dzień bruki szlifować.
Widzieliście jakieś filmy z Charlie Chaplinem? Z wczesnego okresu. Tę charakterystyczną postać włóczęgi? W za dużych butach.
I to jest dość istotne. Na taką wycieczkę but powinien być luźny. W miarę dnia, w miarę chodzenia stopa będzie. Go wypełniać będzie trochę puchła. Przyciasne buty to potworna męka. 
Osobny temat to obuwie barefood. Jestem wielkim fanemlink ale nie używałem do wycieczek więc nie wiem jak się sprawdzają na trasie. W pracy gdzie tez robię kilkanaście kilometrów dziennie sprawdzają się wspaniale i odmłodziły mnie o kilka lat
Zawsze dobrze jest sprawdzić pogodę i liczyć się z koniecznością zabrania dodatkowej kurtki czy odwrotnie z tym. że trzeba będzie kurtkę czy bluzę wpakować do plecaka (patrz p. 1)
Ze stylem ubioru jest związany jeden ważny aspekt ciuchów, zwłaszcza w mieście, zwłaszcza jeżeli jak ja lubicie się zapuszczać w niebezpieczne dzielnice.
O bezpieczeństwie napiszę osobno, ale ważne jest, żeby nie wyglądać jak łatwa ofiara. Niekoniecznie tak, że ochrona i psiarnia was będzie obcinać a dealerzy przybijać piątki, ale w tę stronę polecam.

5. Gotówka i karty.
Dobrze mieć jedno i drugie.
Zwłaszcza jeżeli wędrujecie gdzieś po zadupiach, kupujecie na przykład w Niemczech na Wochenmarkt, jakichś małych budkach z falafelem, możecie potrzebować gotówki
Ile? To zależy. Dla mnie kwota w gotówce to minimum 20 euro, tyle mniej więcej płacę za obiad w knajpie.
Taki mój podstawowy wydatek na jednodniowej wycieczce. Często ze względu na moja i pracę i pasje to główny punkt dnia
 Chociaż w porównaniu z 2019 rokiem miejsc, gdzie nie mogę płacić kartą już prawie nie ma poza targowiskami (ale i tu bywa terminal na stoisku). Jest za to coraz więcej miejsc, gdzie zapłacisz tylko kartą. Ostatnio w Manufakturze Musztardy na St. Pauli w Hamburgi zetknąłem się z tym, że płatność tylko kartą.
Warto też mieć kartę w telefonie czy zegarku. Prócz karty fizycznej. Najlepiej inną, żeby na wypadek utraty karty fizycznej, po jej zablokowaniu płacić w ten sposób.
A szczególnie zegarek bywa łatwiejszy i szybszy w użyciu.
Jest też kwestia dostępności bankomatów i przewalutowania, jeżeli jeździcie za granicę
Ja używam Revoluta i z płatnością kartą nie ma problemu w Niemczech, ale bankomaty niektóre pobierają nawet do 5 euro i to dobrze jest sprawdzić wcześniej z jakich bankomatów można bezpłatnie wypłacać pieniądze.
Ale generalnie darmowe konto Revoluta jest najlepsza i najprostsza opcja jak jeździcie za granicę.Jak z tego linku otworzysz konto Revoluta i dokonasz do 12 maja 3 transakcji po minimum 5 euro, to dostanę prowizję na moje kolejne wycieczki i pisanie o nich. Warto zainwestować, chocby po to zeby przeczytać jak dostałem w ryja. i jak tego uniknąć na ulicy w podłej dzielnicy

Punkt dodatkowy, dodany już po napisaniu pozostałych i chyba jednak najważniejszy.
6. Chusteczki/papier toaletowy

No, nawet jak zadbacie, żeby nie pić niepewnej wody i nie dostać sraczki, to jednak na całodniowej wycieczce dużą szansę na dwójkę macie. I jak nawet w mieście, znajdziecie toaletę (w Hamburgu o to raczej łatwo), są do tego nawet specjalne aplikacje, to nie liczcie na to, że zawsze będzie papier toaletowy. I pozostaje opcja palcem.
Albo z tym co macie ze sobą. Tak ze dwie trzy paczki chusteczek higienicznych warto mieć.
I również, ewentualnie, chusteczki dezynfekcyjne, żeby nie tylko w sytuacji toaletowej zdezynfekować nie tylko ręce. 
Czego nie brać
Wszystkiego, co nie jest niezbędne. Pamiętaj, że na takiej wycieczce chodzisz cały czas z tym wszystkim w plecaku albo w torbie

U nas w gastro najlepszą motywacją do dobrej pracy jest dobry napiwek. jeżeli podoba ci się, to co piszę zostaw mi napiwek

Moje media społecznościowe

 

Kategoria:

Share