A w wolnym czasie zajmuję się AI — zobacz, co z tego wyszło

Należę do Polskiego Towarzystwa Medycyny Stylu Życia

Najprostszy chleb bezglutenowy

Czytaliście kiedyś skład pieczywa bezglutenowego? Cytując Klasyka, „to jest, ***** dramat”. To lista dłuższa niż moich wierzycieli.
A bezglutenowość to ciągle jedna z najważniejszych religii żywieniowych.

Dziękuję za przeczytanie! Jeżeli artykuł był dla Ciebie wartościowy…

SKŁADNIKI:
kasza gryczana niepalona 500 g
woda — do namoczenia plus 200 ml do blendowania
sól szczypta, no taka trochę większa szczypta

SPOSÓB PRZYGOTOWANIA:
Kaszę gryczaną zalewacie ciepłą wodą na 8 godzin.
Odcedzacie.
W blenderze blendujecie kaszę na gładko z solą i 200 ml wody.
Przelewacie do miski.
Zostawiacie (patrz Uwagi), aż sfermentuje, urośnie i będzie śmierdzieć jak pięta szatana.
Przelewacie do foremki na chleb. Ostrożnie, żeby jak najmniej opadło.
Pieczemy 70 minut w 180°C.

UWAGI:
Dzika fermentacja kaszy gryczanej ma ten skutek uboczny, że potwornie śmierdzi, więc jeżeli fermentujecie ciasto w misce, szczelnie ją przykryjcie.
Fermentacja w temperaturze pokojowej trwa około 20 godzin, więc tu kolejny raz okazuje się mądry automat do pieczenia chleba. Nie wiem, czy mają wszystkie taką funkcję, jakby co, przy kupowaniu sprawdźcie, czy jest program, który trzyma stałe 40°C przez kilkanaście godzin — u różnych producentów nazywa się to fermentacja, kiszenie albo jogurt.
W moim automacie jest to ostatni, piętnasty program, który trwa kilkanaście godzin i utrzymuje stałą temperaturę 40°C.
W tych warunkach w ciągu około 8 godzin chlebek jest gotowy do pieczenia.
Robię go, jeżeli mam gości na diecie bezglutenowej.
Zazwyczaj wstawiam do fermentacji na koniec dnia i rano, kiedy przychodzę o piątej, chlebek jest gotowy do pieczenia. I śmierdzi jak pięta szatana.
I to taka długo niemyta.

Żebyśmy mieli jasność. Różne rodzaje nietolerancji glutenu są dla kilku procent populacji faktycznie problemem.
Faktycznie problemem. Problemem faktycznym.
A nie wymyślonym.
Od lat obserwuję od strony baru i kuchni religię bezglutenowości i mam wrażenie, że większość ludzi, która przychodzi do knajpy, niosąc wielką tablicę „BEZ GLUTENU”, to sobie tę swoją diagnozę wymyśliła.
Co gorsza, wiele z nich myli ją z nietolerancją grupy węglowodanów FODMAP.
Ponieważ węglowodany z tej grupy występują w pszenicy, życie i jęczmieniu (czyli zbożach zawierających gluten), nagminnie nietolerancja FODMAP jest w procesie internet/auto/pseudodiagnozy mylona z reakcją na gluten. Będący, notabene, białkiem.
Więc jak najbardziej ten i jeszcze jeden chleb bezglutenowy o krótkim, dobrym składzie serwuję moim gościom. I jak najbardziej wielu na pewno to pomaga. I jak najbardziej nie z tego powodu, co im się wydaje.
I wszystkim radziłbym zacząć od zrobienia porządnej diagnozy u lekarza, a nie magika uzdrowiciela. Który zna receptę na wszystkie dolegliwości, również pod kątem nietolerancji FODMAP.

Kuchnia to moja przestrzeń dla medycyny stylu życia.
Nie jestem dietetykiem ani lekarzem – jestem szefem kuchni, który należy do Polskiego Towarzystwa Medycyny Stylu Życia. Dietetyka jest niezbędna w nowoczesnej kuchni, i nie jest to niczym nowym: stosowanie zasad dietetyki hipokratejskiej było podstawą warsztatu szefów kuchni już wieki temu. Na Rude Kitchen łączę tę tradycję z nowoczesną nauką. I stylem życia Dowiedz się więcej o tym, jak łączę kulinaria z medycyną stylu życia na stronie "O mnie".

Jeśli to, co tu robię, ma dla Ciebie wartość, możesz mnie wesprzeć albo po prostu się odezwać — linktr.ee/rudekitchen. A jeśli gotujesz moje rzeczy u siebie i smakują Twoim gościom, tym bardziej daj znać.

Kliknij element aby go usunac z wydruku