Należę do Polskiego Towarzystwa Medycyny Stylu Życia

Styczeń trzeżwy czy wegański

Postanowienia noworoczne są do dupy i lipne, tak jak wszystkie cudowne zmiany w życiu. Siłownie i podobne przybytki, cała branża związana ze zdrowym stylem życia, dbaniem o siebie notują w styczniu skok sprzedaży.

Dziękuję za przeczytanie! Jeżeli artykuł był dla Ciebie wartościowy…

I oczywiście częścią tego są kwestie związane z naszym odżywianiem. 

I oczywiście już w lutym sprzedaż karnetów na siłownie i chipsów z jarmużu wraca do poziomu poprzedniego poziomu.

I tu jest oczywiście wbrew trochę mojemu śmieszkowania całkiem poważny temat. Bo chociażby kwestia. Nadwagi i zadbanie o kondycję fizyczną jest. Kluczowa dla długości jakości naszego życia. I sensowne podejmowanie działań w ten sposób jest jedną z najlepszych rzeczy, jakie możemy robić dla siebie i do społeczeństwa, w którym żyjemy. 

I myślę, że bardziej sensowne i realne jest skromniejsze podejście, na przykład na miesiąc jednego miesiąca i przekonania się jak ta zmiana wpływa na nasze życie.

A że miesiąc to dostatecznie dużo czasu, żeby w mózgu wykształciły się nowe połączenia między neuronami to już do faktycznej zmiany nawyków (np. żywieniowych)już z górki.

I takich inicjatyw, pomysłów czy wyzwań na styczeń jest trochę

organizacja pozarządowa z Wielkiej Brytanii  Alcohol Change UK os 2013 roku prowadzi  akcję Dry January (zetknąłem się też z określeniem Sober January) czyli styczeń miseiącem trzeźwości.

Moja relacja z alkoholem jest… namiętna i zawiła, I gorąco popieram każdą taka akcję. Nie żebym był abstynentem. Z uczuciem grozy i podziwu patrzę na ludzi, którzy są w stanie przez to wszystko przejść na trzeźwo. 

Styczeń trzeźwy czy wegański to z zamierzenie fałszywa dychotomia, bo najlepszy byłby trzeźwy i roślinny.  Znika wtedy problem czy wino albo piwo jest wegańskie.

Bo do wyboru jest jeszcze Veganuary czyli rozpoczęta rok później niż Dry January, również w Wilk. Brytanii akcja (albo wyzwanie) 31 dni bez produktów odzwierzęcych w diecie/jadłospisie/na talerzu.

Powiedziałbym, że to zaproszenie, aby przez styczeń testować kuchnię w pełni roślinną. Wyzwanie 100% roślinny styczeń.

 Nie sądzicie, że to brzmi o wiele lepiej niż przeszli na weganizm?

Przejść na weganizm to brzmi jak coś między sektą a zmianą orientacji seksualnej. A wypróbowanie kuchni roślinnej to miłe doświadczenie kulinarne. I do tego doświadczenia chce wam jak w sumie cały rok, chcę was w ranch Veganuary nawiać

Jak to ja oczywiście od kuchni i strony, jak najbliżej ulicy, jak najbliżej realiów kuchni i zwykłego życia

I moja pierwsza wegańska porada (ciekaw jestem czy uda mi się wymyślić 31):

WYBIERAJ 

Czasy, kiedy problemem były chociażby wegańskie słodycze, zdecydowanie minęły.

Na rynku jest ogromna ilość wegańskich odpowiedników zamienników analogów. W przypadku niektórych produktów nie było to zresztą specjalnym problemem ani wyzwaniem. Czy mówimy słodyczach, czy mówimy o gotowych pierogach albo plackach

 Stałem punktem na liście moich zakupów. Są tortellini Alnatury które kupuję we Edece albo Rossmanna własna marka.

Zazwyczaj potem do tego pokrojone w kotkę tofu usmażone z cebulka jako okraską.

Większość takich produktów i jeśli chodzi o składy i jeśli chodzi o walory smakowe, nie odbiega im minus od odzwierzęcych odpowiedników. 

Jedyne czego nie polecam i co moim zdaniem jest fatalne, nad czym ubolewam, to sery,

Poza niebieskim serem pleśniowym z Francji, który jadłem w Berlinie i kilku przypadkach, przede wszystkim roślinnej fety (z dramatycznie słabym składem) wegańskie sery to jebany dramat. Przypominają smakiem i konsystencja świeczkę. I to kiepskiej jakości.

Nie pytajcie skąd wiem czym się różni smak rożnej jakości świeczek.

U nas w gastro najlepszą motywacją do dobrej pracy jest dobry napiwek. jeżeli podoba ci się, to co piszę zostaw mi napiwek

Moje media społecznościowe

 

Kuchnia to moja przestrzeń dla medycyny stylu życia.
Nie jestem dietetykiem ani lekarzem – jestem szefem kuchni, który należy do Polskiego Towarzystwa Medycyny Stylu Życia. Dietetyka jest niezbędna w nowoczesnej kuchni, i nie jest to niczym nowym: stosowanie zasad dietetyki hipokratejskiej było podstawą warsztatu szefów kuchni już wieki temu. Na Rude Kitchen łączę tę tradycję z nowoczesną nauką. I stylem życia Dowiedz się więcej o tym, jak łączę kulinaria z medycyną stylu życia na stronie "O mnie".

Jeśli to, co tu robię, ma dla Ciebie wartość, możesz mnie wesprzeć albo po prostu się odezwać — linktr.ee/rudekitchen. A jeśli gotujesz moje rzeczy u siebie i smakują Twoim gościom, tym bardziej daj znać.

Kliknij element aby go usunac z wydruku