Velocius quam asparagi coquantur
Lubicie szparagi? Bo ja ***** nienawidzę.
Mam uraz. W 2020 roku, w trakcie lockdownu przez tygodnie, siedzieliśmy w lesie, bez kontaktu ze światem. Przez cały sezon dostawaliśmy od jednego z wiernych szparagi.
I co tydzień miałem 3 czy 4 pęczki szparagów do zjedzenia.
Zielone, jak się je fajnie zrobi, spoko. Białe mi ni ch… nie pasują. Może ktoś ma pomysł? Chętnie się zapoznam.
Ale faktycznie wiele osób uważa (tylko część się przyznaje), że zielone szparagi są niedobre, nie lubi i ma rację.
Bo są źle ugotowane.
Zielone szparagi powinniśmy bardzo krótko gotować, smażyć. Do 5 minut, nawet krócej.
Oczywiście, jeżeli mówimy o grubych, starszych pędach, potrzebujemy trochę więcej czasu, zwłaszcza na tę niższą część pędu. Ale końcówki będą w tym czasie rozgotowane.
Ale to lepiej jest nawet wtedy, moim zdaniem, odkroić tę końcówkę i zrobić ją osobno, tak, żeby była al dente, chrupiąca niż jeść rozgotowane gówno.
Powinno to być właściwie bardziej zblanszowanie niż ugotowanie. Bardzo fajnie, takie młode pędy nam się zblanszują 2-3 minuty na gorącym oleju. Potem dajemy na przykład na ryż, troszkę soku z cytryny, soli i nic więcej nie potrzeba, o ile zrobicie je naprawdę dobrze al dente.
Velocius quam asparagi coquantur to po łacinie, zanim się ugotują szparagi. Według Swetoniusza to ulubione powiedzonko cesarza Oktawiana Augusta (wielkiego fana szparagów) oznaczające, że polecenie ma być wykonane natychmiast. Takie starożytne ASAP.