<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?><rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
	xmlns:slash="http://purl.org/rss/1.0/modules/slash/"
	>

<channel>
	<title>Pieprz &#8211; Rude Kitchen</title>
	<atom:link href="https://rudekitchen.pl/skladnik/pieprz/feed/" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>https://rudekitchen.pl</link>
	<description>100% roślinne, 110% smaku · Stay Rude!</description>
	<lastBuildDate>Mon, 29 Jun 2026 12:30:01 +0000</lastBuildDate>
	<language>pl-PL</language>
	<sy:updatePeriod>
	hourly	</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>
	1	</sy:updateFrequency>
	

<image>
	<url>https://rudekitchen.pl/wp-content/uploads/2026/04/cropped-cropped-logo_rudekitchen-32x32.png</url>
	<title>Pieprz &#8211; Rude Kitchen</title>
	<link>https://rudekitchen.pl</link>
	<width>32</width>
	<height>32</height>
</image> 
	<item>
		<title>Makaron: przepis zatwierdzony przez Włocha</title>
		<link>https://rudekitchen.pl/makaron-ze-szpinakiem/</link>
		
		<dc:creator><![CDATA[Rude Kitchen]]></dc:creator>
		<pubDate>Sun, 15 Mar 2026 10:38:33 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Kuchnia]]></category>
		<category><![CDATA[Obiady]]></category>
		<category><![CDATA[Przepisy]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://nowy.rudekitchen.pl/makaron-ze-szpinakiem/</guid>

					<description><![CDATA[Makaron ze szpinakiem podany Włochowi z dyplomem kulinarnym. Przepis zatwierdzony, co przy Włochach i makaronie jest certyfikatem wyższym niż gwiazdka Michelin.]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<p>Coś jest w stereotypach narodowych. Wiadomo, Niemcy to kartofle. Polacy to cebula.</p>
<p>A Włosi?</p>
<p>Makaron Jeden z naszych Nauczycieli jest Włochem. I zawsze, gdy przyjeżdża, podaję makaron. Najczęściej jest to makaron ze szpinakiem. Przepis zatwierdzony i ulubiony przez prawdziwego Włocha (a nie takiego z turystycznego folderu)</p>
<p><strong>SKŁADNIKI:</strong></p>
<p>1 łyżeczka kolendry</p>
<p>1 łyżeczka kuminu</p>
<p>1/2 łyżeczki mielonego jałowca</p>
<p>1/2-1 łyżeczki pieprzu</p>
<p>1/4 łyżeczki mielonej &nbsp;gałki</p>
<p>1 łyżeczka wędzonej soli</p>
<p>900 g mrożonego szpinaku</p>
<p>600 g mrożonych grzybów</p>
<p>2 cebule (200-2500 g)</p>
<p>200 ml śmietany kokosowe</p>
<p>4-5 łyżek oliwy</p>
<p>Paczka 150 kawałków TVP</p>
<blockquote class="wp-embedded-content" data-secret="QViNjjZnq9"><p><a href="https://rudekitchen.pl/tsp-tvp-weganina/">TSP/TVP/weganina</a></p></blockquote>
<p><iframe class="wp-embedded-content" sandbox="allow-scripts" security="restricted"  title="&#8222;TSP/TVP/weganina&#8221; &#8212; Rude Kitchen" src="https://rudekitchen.pl/tsp-tvp-weganina/embed/#?secret=Z0YhPuaiRu#?secret=QViNjjZnq9" data-secret="QViNjjZnq9" width="600" height="338" frameborder="0" marginwidth="0" marginheight="0" scrolling="no"></iframe></p>
<p>sos sojowy/Worcester/marmite</p>
<p><strong>SPOSÓB PRZYGOTOWANIA:</strong></p>
<p>TVP zagotowujemy w wodzie z dodatkiem cremo balsamico i sosu sojowego/Worcester/marmite i odstawiamy co najmniej do ostygnięcia</p>
<p>Rozmrażamy grzyby i szpinak.</p>
<p>Cebule kroimy w kostkę</p>
<p>Kawałki TVP odcedzamy i lekko wyciskamy.</p>
<p>Na patelni rozgrzewamy oliwę</p>
<p>I smażymy cebule na złoto/jasno-brązowo</p>
<p>Dodajemy stopniowo odciśnięty TVP (tak, żeby nie obniżyć za bardzo temperatury na patelni) i smażymy kilka minut na małym ogniu.</p>
<p>Dodajemy dwie łyżki Worcester, łyżkę Cremo Balsamico i na małym ogniu redukujemy do zera i smażymy dalej pamiętając o mieszaniu</p>
<p>Dodajemy grzyby i szpinak razem z wodą która z nich wypłynęła po rozmrożeniu</p>
<p>Smażymy na małym ogniu tak żeby zredukować płyn, dodajemy śmietanę i znowu redukujemy, tak żeby mieć gesty sos</p>
<p><strong>WARIANTY:</strong></p>
<p>Możecie uzyskać różne odcienie smaku, jeżeli będziecie używać różnej kombinacji dodatków umami jakich jak sos sojowy, Worcester, Terijaki, marmite.</p>
<p>Oczywiście efekt końcowy różnić się będzie też w zależności od tego jakich kawałków TVP użyjecie, ja robię zazwyczaj dużą ilość. Na 10 do 20 porcji i używam 2 różnych takich produktów, różniących się trochę konsystencją, smakiem, kształtem.</p>
<p>Możecie też dać do tego dania zamiast grzybów lub oprócz, użyć suszonych pomidorów. Ja nie używam ze względu na alergię wspomnianego wcześniej Włocha. Być Włochem i nie móc jeść pomidorów! Very bad karma!</p>
<p><strong>UWAGI:</strong></p>
<p>Śmietana kokosowa to nie jest to samo co mleko kokosowe ani&nbsp; coco cremo, też niekiedy nazywane śmietanką kokosową lub kremem kokosowym.</p>
<p>W Polsce najłatwiej kupić Kokos Cuisine Alnatura w Rossmanie. Dokładnie ta sama, z jakiej ja najczęściej korzystam.</p>
<p>A na Allegro Cocos Cuisine Natumi, po które sięgam czasami.</p>
<p>w ostateczności użyj mleka kokosowego i owsianego pół na pół</p>
<p>TVP najlepiej jest namoczyć dzień wcześniej wieczorem.</p>
<p>Pamiętajcie tylko przy tem, żeby nie wkładać potem gorącego do lodówki</p>
<p>Jeżeli dajecie sos sojowy to lepiej zastąpić sól wędzoną papryką</p>
<p><strong>SERWIS:</strong></p>
<p>Podajemy z makaronem ugotowanym al dente</p>
<p>Kuchnia włoska to fenomen. Bo te dania, którymi zajada się i zachwyca cały świat, to były przede wszystkim kuchnia biedoty w biednym kraju.</p>
<p>Stąd makarony. Bo w biednym kraju dla biednych ludzi żywność jest droga, ale praca jest tania. A zboże to jeden z najtańszych produktów. Stąd takie potrawy jak pierogi w Polsce i Ukrainie czy włoskie pizze i makarony. Dania w których dominuje mąka i inne tanie i dostępne produkty.</p>
<p>A mięso pełni w tych daniach rolę dodatku, niemalże przyprawy i źródła umami.</p>
<p>Bo nawet nie białka, bo w daniach kuchni ludowej białko zapewniają przede wszystkim strączki i inne produkty roślinne.</p>
<p>Sytuacje taka jak obecnie w krajach Zachodu, gdzie normą dla całego społeczeństwa, nawet dla biednych, jest jedzenie codziennie mięsa. Jedzenie na każdy obiad mięsa. A nawet jedzenie mięsa kilka razy dziennie, bo kotlet na obiad, a na kanapkach na śniadanie i na kolację jest wędlina.</p>
<p>I nawet abstrahując od jakości która nieuchronnie przy tak masowej produkcji jak mięsa i wędlin, będzie gorsza to nie ma to nic wspólnego ani z tradycją, ani ze zdrowiem.</p>
<p>Ewolucyjnie jesteśmy przystosowani do tego, że mięsa jemy bardzo mało, niekiedy wręcz pomijalną w diecie ilość. Jak i do tego, że raczej jesteśmy niedożywieni niż przeżarci i się dużo ruszamy, pracujemy fizycznie, a nie siedzimy w pracy i w domu przy komputerze.</p>
<p data-rm-block-id="block-8">Więc ja się ruszam od komputerów. Do kuchni i na spacer. Co Tobie zalecam. Po długim spacerze oboad jeszcze lepiej będzie smakować</p>
<p data-rm-block-id="block-9"><a href="https://rudekitchen.pl/postaw-kawe">U nas w gastro najlepszą motywacją do dobrej pracy jest dobry napiwek. jeżeli podoba ci się, to co piszę zostaw mi napiwek</a></p>
<p data-rm-block-id="block-10"><a href="https://linktr.ee/rudekitchen" target="_blank" rel="noopener"><strong>Moje media społecznościowe</strong></a></p>
<p data-rm-block-id="block-11">
<p><a class="a2a_button_facebook" href="https://www.addtoany.com/add_to/facebook?linkurl=https%3A%2F%2Frudekitchen.pl%2Fmakaron-ze-szpinakiem%2F&amp;linkname=Makaron%3A%20przepis%20zatwierdzony%20przez%20W%C5%82ocha" title="Facebook" rel="nofollow noopener" target="_blank"></a><a class="a2a_button_email" href="https://www.addtoany.com/add_to/email?linkurl=https%3A%2F%2Frudekitchen.pl%2Fmakaron-ze-szpinakiem%2F&amp;linkname=Makaron%3A%20przepis%20zatwierdzony%20przez%20W%C5%82ocha" title="Email" rel="nofollow noopener" target="_blank"></a><a class="a2a_button_linkedin" href="https://www.addtoany.com/add_to/linkedin?linkurl=https%3A%2F%2Frudekitchen.pl%2Fmakaron-ze-szpinakiem%2F&amp;linkname=Makaron%3A%20przepis%20zatwierdzony%20przez%20W%C5%82ocha" title="LinkedIn" rel="nofollow noopener" target="_blank"></a><a class="a2a_button_twitter" href="https://www.addtoany.com/add_to/twitter?linkurl=https%3A%2F%2Frudekitchen.pl%2Fmakaron-ze-szpinakiem%2F&amp;linkname=Makaron%3A%20przepis%20zatwierdzony%20przez%20W%C5%82ocha" title="Twitter" rel="nofollow noopener" target="_blank"></a><a class="a2a_button_printfriendly" href="https://www.addtoany.com/add_to/printfriendly?linkurl=https%3A%2F%2Frudekitchen.pl%2Fmakaron-ze-szpinakiem%2F&amp;linkname=Makaron%3A%20przepis%20zatwierdzony%20przez%20W%C5%82ocha" title="PrintFriendly" rel="nofollow noopener" target="_blank"></a><a class="a2a_dd addtoany_share_save addtoany_share" href="https://www.addtoany.com/share#url=https%3A%2F%2Frudekitchen.pl%2Fmakaron-ze-szpinakiem%2F&#038;title=Makaron%3A%20przepis%20zatwierdzony%20przez%20W%C5%82ocha" data-a2a-url="https://rudekitchen.pl/makaron-ze-szpinakiem/" data-a2a-title="Makaron: przepis zatwierdzony przez Włocha"></a></p>]]></content:encoded>
					
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Faszerowana dynia</title>
		<link>https://rudekitchen.pl/faszerowana-dynia/</link>
		
		<dc:creator><![CDATA[Rude Kitchen]]></dc:creator>
		<pubDate>Fri, 31 Oct 2025 16:27:32 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Kuchnia]]></category>
		<category><![CDATA[Obiady]]></category>
		<category><![CDATA[Przepisy]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://nowy.rudekitchen.pl/faszerowana-dynia/</guid>

					<description><![CDATA[Faszerowana dynia hokkaido z kaszą jaglaną i TVP. Comfort food który wygląda na skomplikowany. Nie jest.]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<p>Faszerowane warzywa to mój osobisty comford food. Nie tylko przez sam smak, ale i przez skojarzenia z najlepszą rzeczą wz mojego dzieciństwa.</p>
<p><strong>SKŁADNIKI:</strong></p>
<p><a href="https://rudekitchen.pl/tsp-tvp-weganina">50 g granulatu TVP</a></p>
<p>marynata do granulatu</p>
<p>2 łyżki sosu sojowego</p>
<p>1 łyżka sosu Worcester</p>
<p>1 łyżka Cremo Balsamico</p>
<p>100 g kaszy jaglanej (najlepiej drobnej)</p>
<p>1 dynia Hokkaido (około 1,5 kg)</p>
<p>farsz</p>
<p>150 g cebuli</p>
<p>3 łyżki oleju</p>
<p>50 g koncentratu pomidorowego</p>
<p>1 łyżka sosu sojowego&nbsp;</p>
<p>2/3 łyżeczki mielonych nasion kolendry</p>
<p>1/3 łyżeczki jałowca</p>
<p>1/3 łyżeczki mielonej gałki muszkatołowej</p>
<p>2/3 łyżeczki pieprzu cytrynowego (lub zwykłego pieprzu czarnego)</p>
<p>1/2 łyżeczki kuminu lub kminku</p>
<p>1 łyżka syropu z agawy Lub innego słodziwa, ale opartego o cukry)</p>
<p>30 g mąki owsianej&nbsp;</p>
<p><strong>SPOSÓB PRZYGOTOWANIA:</strong></p>
<p>Granulat. Gotujemy. Z dodatkiem sosu sojowego sosu łączy stary kremu balsamico. 400 mililitrach wody około.&nbsp;</p>
<p>Jeżeli dodacie za dużo wody smak się nam rozrzedzi. Mało. Pamiętajcie, że granulat wchłania wodę dosyć mocno, więc jeżeli dacie jej za mało to. To się nie zagotuje a przypali, a jeżeli za dużo to nam się smak rozwodnić.&nbsp;</p>
<p>Zostawiamy do wystudzenia.&nbsp;</p>
<p>Gotujemy kaszę jaglaną w dużej ilości wody tak prawie do rozgotowania.</p>
<p>Przekładamy na sito, żeby się cała woda z niej od skończyła i czekamy aż wystygnie.&nbsp;</p>
<p>Odcedzamy na sicie dokładnie granulat.&nbsp;</p>
<p>Cebule kroimy w dość drobną kostkę</p>
<p>na patelni rozgrzewamy olej i smażymy cebule na złoto-brązowo.</p>
<p>Mieszamy razem cebulę, kaszę i granulat, koncentrat, sos sojowy i przyprawy i dokładnie mieszamy</p>
<p>Z dyni odkrawamy czapkę, czyli górną część.&nbsp;</p>
<p>Wydrążamy środek, tak, żeby zostało nam powiedzmy na centymetr półtorej grubości miąższu w środku. Jeżeli będzie za grubo miąższu to nie upiecze nam się to dobrze.&nbsp;</p>
<p>Faszerujemy dynie przykrywamy o krojoną „czapeczką”.</p>
<p>Wkładamy do rozgrzanego piekarnika. 200° około 40 minut. Sprawdzamy patyczkiem, czy wykałaczką, czy dynia jest miękka w środku.</p>
<p><strong>WARIANTY:</strong></p>
<p>Podanego przepisu na farsz możecie też. Użyć do faszerowania na przykład papryki. Lub innych warzyw.&nbsp;</p>
<p><strong>UWAGI:</strong></p>
<p>Jeżeli nie masz sosu Worcester możesz dać więcej sosu sojowego albo łyżkę Marmite</p>
<p>Zamiast Cremo Balsamico możesz użyć łyżki syropu owocowego, z agawy, dodać do wody soku owocowego albo w ostateczności cukru</p>
<p>Granulat, podobnie jak inne produkty TVP, najlepiej jest przygotować sobie dzień wcześniej, żeby się dłużej marynował</p>
<p>I w większej ilości tak, żebyśmy go mogli użyć do różnych dań jako odpowiednika mięsa.&nbsp;</p>
<p>Mąkę owsianą najlepiej robić samemu z płatków owsianych w młynku do kawy. Dużo młynków ma dwa kielichy. Wtedy jeden służy do kawy a drugi do innych produktów.</p>
<p>Pamiętajcie, żeby jeżeli mielicie w nim przyprawy. jakieś aromatyczne produkty dokładnie go wymyć, najlepiej zw zmywarce, żeby usunąć zapach.</p>
<p>Jeżeli użyjecie cukru, to też najlepiej go zmienić, żeby mieć cukier puder, który dzięki temu będzie dokładniej i równomiernie wymieszany z kaszą i granulatem. Cukier jest nam potrzebny do reakcji Maillarda, które wzmocnią smak.&nbsp;</p>
<p><strong>SERWIS</strong>:</p>
<p>Podajemy na gorąco lub ciepło lub zimno. Na przykład sosem pomidorowym lub grzybowym.&nbsp;</p>
<p>Pewnie kiedyś napiszę o tym fenomenie więcej, łączącym Polskę i Niemcy. To Kleingarten albo po polsku ogródki działkowe. Mam nawet zdjęcia z historycznych stuletnich prawie ogródków, działających do dzisiaj w Hanowerze</p>
<p>Bo to temat na poemat i epopeję i coś, co mi osobiście fizycznie i psychicznie pomogło przeżyć dzieciństwo. I czemu zawdzięczam, ąe (poza oczywiście depresją) praktycznie nie choruję. I co jak &nbsp;biochemiczka, profesor nauk medycznych i jedna z najlepszych w Polsce specjalistów medycyny stylu życia Stachowska wyjaśniała, jest kluczowym czynnikiem wydłużającym życie w tzw. niebieskich strefach</p>
<p>Bo tak zwana „działka”, ogródek działkowy, gdzie uprawiamy na niewielkim kawałku ziemi, własne warzywa i owoce, daje nam dwie wspaniałe rzeczy.</p>
<p>Pierwszą z nich jest wysiłek fizyczny. Umiarkowany, ale regularny wysiłek fizyczny jakim jest praca na działce jest o wiele lepszy dla zachowania zdrowia i długowieczności niż intensywny trening siłowym biegowy czy jakikolwiek inny.</p>
<p>Druga rzecz, która wzmocniła w dzieciństwie mój układ odpornościowy, to grzebanie się w ziemi, jedzenie warzyw prosto z ziemi, owoców z krzaka czy drzewa. Dzięki temu wzbogacamy i wzmacniamy nasz mikrobiom. Można powiedzieć, że to trening dla naszego mikrobiomu</p>
<p>Jest to jedno z moich zawodowych marzeń, gotować w miejscu, które ma własny ogródek, własny kawałek pola, gdzie moglibyśmy uprawiać choćby zioła.&nbsp;</p>
<p>&nbsp;</p>
<p><a href="https://rudekitchen.pl/postaw-kawe">U nas w gastro najlepszą motywacją do dobrej pracy jest dobry napiwek. jeżeli podoba ci się, to co piszę zostaw mi napiwek</a></p>
<p>&nbsp;</p>
<p><a href="https://linktr.ee/rudekitchen" target="_blank" rel="noopener"><strong>Moje media społecznościowe</strong></a></p>
<p>&nbsp;</p>
<p><a class="a2a_button_facebook" href="https://www.addtoany.com/add_to/facebook?linkurl=https%3A%2F%2Frudekitchen.pl%2Ffaszerowana-dynia%2F&amp;linkname=Faszerowana%20dynia" title="Facebook" rel="nofollow noopener" target="_blank"></a><a class="a2a_button_email" href="https://www.addtoany.com/add_to/email?linkurl=https%3A%2F%2Frudekitchen.pl%2Ffaszerowana-dynia%2F&amp;linkname=Faszerowana%20dynia" title="Email" rel="nofollow noopener" target="_blank"></a><a class="a2a_button_linkedin" href="https://www.addtoany.com/add_to/linkedin?linkurl=https%3A%2F%2Frudekitchen.pl%2Ffaszerowana-dynia%2F&amp;linkname=Faszerowana%20dynia" title="LinkedIn" rel="nofollow noopener" target="_blank"></a><a class="a2a_button_twitter" href="https://www.addtoany.com/add_to/twitter?linkurl=https%3A%2F%2Frudekitchen.pl%2Ffaszerowana-dynia%2F&amp;linkname=Faszerowana%20dynia" title="Twitter" rel="nofollow noopener" target="_blank"></a><a class="a2a_button_printfriendly" href="https://www.addtoany.com/add_to/printfriendly?linkurl=https%3A%2F%2Frudekitchen.pl%2Ffaszerowana-dynia%2F&amp;linkname=Faszerowana%20dynia" title="PrintFriendly" rel="nofollow noopener" target="_blank"></a><a class="a2a_dd addtoany_share_save addtoany_share" href="https://www.addtoany.com/share#url=https%3A%2F%2Frudekitchen.pl%2Ffaszerowana-dynia%2F&#038;title=Faszerowana%20dynia" data-a2a-url="https://rudekitchen.pl/faszerowana-dynia/" data-a2a-title="Faszerowana dynia"></a></p>]]></content:encoded>
					
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Seitan i yuba na Wielkanoc</title>
		<link>https://rudekitchen.pl/seitan-yuba-na-wielkanoc/</link>
		
		<dc:creator><![CDATA[Rude Kitchen]]></dc:creator>
		<pubDate>Fri, 18 Apr 2025 12:45:41 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Kuchnia]]></category>
		<category><![CDATA[Okolicznościowe]]></category>
		<category><![CDATA[Przepisy]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://nowy.rudekitchen.pl/seitan-yuba-na-wielkanoc/</guid>

					<description><![CDATA[Seitan to nie mięso, ale zachowuje się jak mięso i jest niedrogi. Skąd pochodzi, jak się go robi i dlaczego gluten nie jest wrogiem zdrowych ludzi.]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<p><a href="https://rudekitchen.pl/menu-wielkanocne"><em>Przepis z menu Wielkanocnego</em></a></p>
<p><strong>Hail Seitan Nie mylić z Satanem. No musiałem… niezmiennie mnie ta fonetyczna zbieżność bawi<br />
Chociaż nie zdziwiłbym się, gdyby okazało się, że ktoś traktuje ją poważnie i upatruje się w seitanie satanistycznego spisku</strong></p>
<p><strong>SKŁADNIKI:</strong><br />
200 g seitana w proszku<br />
50 g maki z konopi<br />
50 g suszonych pomidorów z oleju<br />
50 g oleju z suszonych pomidorów<br />
30 g pasty paprykowej (ostrej, ale niekoniecznie)<br />
1/2 łyżeczki mielonego jałowca<br />
1/3 łyżeczki gałki muszkatołowej<br />
1/2 łyżeczki mielonego ziarna kolendry<br />
1/2 łyżeczki kuminu<br />
1/2 łyżeczki pieprzu<br />
1/4 łyżeczki wędzonej soli\<br />
2 łyżki sosu sojowego<br />
2 łyżki sosu worcester<br />
50 bulionu<br />
1 łyżka cremo balsamico<br />
1 łyżka wędzonej papryki</p>
<p><strong>SPOSÓB PRZYGOTOWANIA:</strong><br />
Blendujemy suszone pomidory z olejem<br />
Jeżeli nie macie pasty paprykowej to upieczcie lub ugotujcie paprykę na parze (najlepiej zawinięta w alufolię), po wystygnięciu usuńcie skórkę i zblendujcie razem z pomidorami<br />
Dodajcie do seitana wszystkie pozostałe składniki i zagniećcie w miarę gładkie, jednolite ciasto.<br />
Seitana owijamy dokładnie folią spożywczą lub alufolią i gotujemy na parze przez godzinę.</p>
<p><strong>WARIANTY:</strong><br />
Smak wszystkich czy prawie wszystkich kiełbas wędlin nie jest tak naprawdę smakiem mięsa, z którego są zrobione, ale smakiem wędzenia, smakiem dodanych przypraw i tym tropem możecie jak najbardziej iść przy seitanie<br />
Używać takich przypraw jakich użylibyście do doprawienia kiełbas cz wędlin, nawet gotowych mieszanek<br />
Pamiętając o tym, że warto dodać trochę więcej niż w przepisie z mięsem. Pamiętając też o tym, że składniki takie jak sos sojowy, sos, worcester, marmite, pomidory w różnej formie są składnikami, które dodają umami, bardzo potrzebne jeśli chcemy zrobić roślinny produkt o smaku mięsnym…&nbsp;</p>
<p><strong>UWAGI:</strong><br />
Jeżeli nie macie naczynia do gotowania na parze to dokładnie i szczelnie owinięty, najlepiej w folię aluminiową, seitan gotujcie po prostu we wrzątku przez godzinę.&nbsp;</p>
<p><strong>SERWIS:</strong><br />
Najlepszy jest przed podaniem smażony prawa-lewa na gorącym oleju. Podany na ciepło lub na zimno&nbsp;</p>
<p><strong>Yuba egzotyczna</strong><br />
Yuba jest ze swej istoty dość egzotyczna. Bo to jest mówiąc najprościej odpad przy produkcji tofu. A dokładniej „kożuch” jaki tworzy się na powierzchni gotowanego mleka sojowego podczas produkcji tofu. Ten kożuch jest zbierany i suszony. Dlatego często yubę możemy kupić w postaci arkuszy. Jest też i ja wolę w takiej formie w postaci patyków-lasek. Tej drugiej formy użyłem w tym przepisie<br />
Uznałem że yuba może być bardziej egzotyczna i dodałem dużo egzotycznych smaków.&nbsp;<br />
<strong>SKŁADNIKI:</strong><br />
100 g yuby<br />
1 łyżka suszonego tamaryndu<br />
1 łyżka sosu sojowego<br />
1 łyżka miso<br />
1 łyżka cremo balsamico<br />
1 łyżka mielonego kafiru<br />
1 łyżeczka mielonego imbiru<br />
ciemny olej sezamowy</p>
<p><strong>SPOSÓB PRZYGOTOWANIA:</strong><br />
Laski yuby połam na mniejsze kawałki. Pozostałe składniki dokładnie wymieszaj z niewielką ilością wody.<br />
Do niewielkiego garnka włóż yubę, wlej pozostałe składniki i dodaj wody tyle, żeby yuba była zakryta<br />
Doprowadź do wrzenia na niewielkim ogniu, gotuj pod przykryciem na bardzo małym ogniu pół godziny<br />
Studzimy<br />
Odsączamy i smażymy na gorącym oleju</p>
<p><strong>WARIANTY:</strong><br />
Tu oczywiście tak jak przy seitanie kluczowa jest kwestia przypraw, które decydują o smaku aromacie, ale też oczywiście kwestia oleju. Ja użyłem oleju sezamowego, który jest bardzo aromatyczny, bardzo mocny, ale na przykład doskonały. Będzie też sądzę olej arachidowy, a jeżeli takiego nie masz, to świat się od tego nie zawali, wasz stół też nie.</p>
<p><strong>UWAGI:</strong><br />
Idealne do przyrządzenia tego przepisu są urządzenia typu multicooker, takie jak będący obiektem kultu religijnego thermomix. Chodzi urządzenia, które możesz dość szczelnie zamknąć i stała temperaturę gotowania na 95°.<br />
W takim gotowaniu gdzie chodzi nam o maksymalnie intensywne smaki i aromaty pełnie smaków ważne jest, żeby płyn, w którym gotujemy nie wrzał.<br />
Jeżeli gotujemy w garnku powinny się pojawiać tylko malutkie pojedyncze pęcherzyki wypływające na wierzch. Nie może wrzeć.<br />
W trakcie wrzenia czy gotowania na dużym ogniu razem z parą wodną tracimy smaki i aromaty<br />
&nbsp;Jeżeli wrze, tracimy aromaty, tracimy smaki, tracimy zapachy.&nbsp;</p>
<p><strong>SERWIS:</strong><br />
Podajemy na zimno lub gorąco.&nbsp;</p>
<p><a href="https://buy.stripe.com/aEU2bv7pr1rQg924gm" target="_blank" rel="noopener"><strong>Możesz wesprzeć moja pracę nad projektem Rok Obrzędowy dając mi napiwek. Przygotowywanie takich przepisów to nie tylko czas i praca, o wiele więcej niż widzisz na na większość przepisów składa się wiele prób i testów ale też koszt zakupu nieraz nietanich składników. Twoje wsparcie zachęci mnie do dalszej pracy. A jeżeli wpłacisz powyżej 20 zł będziesz otrzymywać co miesiąc maila z kolejnymi przepisami fragmentami książki</strong></a></p>
<p><a href="https://linktr.ee/kuchennybodhisatwa.pl" target="_blank" rel="noopener"><strong>Moje media społecznościowe</strong></a></p>
<p><a class="a2a_button_facebook" href="https://www.addtoany.com/add_to/facebook?linkurl=https%3A%2F%2Frudekitchen.pl%2Fseitan-yuba-na-wielkanoc%2F&amp;linkname=Seitan%20i%20yuba%20na%20Wielkanoc" title="Facebook" rel="nofollow noopener" target="_blank"></a><a class="a2a_button_email" href="https://www.addtoany.com/add_to/email?linkurl=https%3A%2F%2Frudekitchen.pl%2Fseitan-yuba-na-wielkanoc%2F&amp;linkname=Seitan%20i%20yuba%20na%20Wielkanoc" title="Email" rel="nofollow noopener" target="_blank"></a><a class="a2a_button_linkedin" href="https://www.addtoany.com/add_to/linkedin?linkurl=https%3A%2F%2Frudekitchen.pl%2Fseitan-yuba-na-wielkanoc%2F&amp;linkname=Seitan%20i%20yuba%20na%20Wielkanoc" title="LinkedIn" rel="nofollow noopener" target="_blank"></a><a class="a2a_button_twitter" href="https://www.addtoany.com/add_to/twitter?linkurl=https%3A%2F%2Frudekitchen.pl%2Fseitan-yuba-na-wielkanoc%2F&amp;linkname=Seitan%20i%20yuba%20na%20Wielkanoc" title="Twitter" rel="nofollow noopener" target="_blank"></a><a class="a2a_button_printfriendly" href="https://www.addtoany.com/add_to/printfriendly?linkurl=https%3A%2F%2Frudekitchen.pl%2Fseitan-yuba-na-wielkanoc%2F&amp;linkname=Seitan%20i%20yuba%20na%20Wielkanoc" title="PrintFriendly" rel="nofollow noopener" target="_blank"></a><a class="a2a_dd addtoany_share_save addtoany_share" href="https://www.addtoany.com/share#url=https%3A%2F%2Frudekitchen.pl%2Fseitan-yuba-na-wielkanoc%2F&#038;title=Seitan%20i%20yuba%20na%20Wielkanoc" data-a2a-url="https://rudekitchen.pl/seitan-yuba-na-wielkanoc/" data-a2a-title="Seitan i yuba na Wielkanoc"></a></p>]]></content:encoded>
					
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Niemcy, ale gdzie to jest?</title>
		<link>https://rudekitchen.pl/niemcy-przed-wyborami/</link>
		
		<dc:creator><![CDATA[Rude Kitchen]]></dc:creator>
		<pubDate>Sat, 22 Feb 2025 10:00:11 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Uncategorized]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://nowy.rudekitchen.pl/niemcy-przed-wyborami/</guid>

					<description><![CDATA[Ramen – nie z torebki. Bulion, jajko marynowane, makaron, nori. Jak zrobić ramen w domu który jest rzeczywiście ramenem a nie zupką instant.]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<p>test</p>
<p><a class="a2a_button_facebook" href="https://www.addtoany.com/add_to/facebook?linkurl=https%3A%2F%2Frudekitchen.pl%2Fniemcy-przed-wyborami%2F&amp;linkname=Niemcy%2C%20ale%20gdzie%20to%20jest%3F" title="Facebook" rel="nofollow noopener" target="_blank"></a><a class="a2a_button_email" href="https://www.addtoany.com/add_to/email?linkurl=https%3A%2F%2Frudekitchen.pl%2Fniemcy-przed-wyborami%2F&amp;linkname=Niemcy%2C%20ale%20gdzie%20to%20jest%3F" title="Email" rel="nofollow noopener" target="_blank"></a><a class="a2a_button_linkedin" href="https://www.addtoany.com/add_to/linkedin?linkurl=https%3A%2F%2Frudekitchen.pl%2Fniemcy-przed-wyborami%2F&amp;linkname=Niemcy%2C%20ale%20gdzie%20to%20jest%3F" title="LinkedIn" rel="nofollow noopener" target="_blank"></a><a class="a2a_button_twitter" href="https://www.addtoany.com/add_to/twitter?linkurl=https%3A%2F%2Frudekitchen.pl%2Fniemcy-przed-wyborami%2F&amp;linkname=Niemcy%2C%20ale%20gdzie%20to%20jest%3F" title="Twitter" rel="nofollow noopener" target="_blank"></a><a class="a2a_button_printfriendly" href="https://www.addtoany.com/add_to/printfriendly?linkurl=https%3A%2F%2Frudekitchen.pl%2Fniemcy-przed-wyborami%2F&amp;linkname=Niemcy%2C%20ale%20gdzie%20to%20jest%3F" title="PrintFriendly" rel="nofollow noopener" target="_blank"></a><a class="a2a_dd addtoany_share_save addtoany_share" href="https://www.addtoany.com/share#url=https%3A%2F%2Frudekitchen.pl%2Fniemcy-przed-wyborami%2F&#038;title=Niemcy%2C%20ale%20gdzie%20to%20jest%3F" data-a2a-url="https://rudekitchen.pl/niemcy-przed-wyborami/" data-a2a-title="Niemcy, ale gdzie to jest?"></a></p>]]></content:encoded>
					
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Co jedzą czefowie: zwykły niezwykły krupnik</title>
		<link>https://rudekitchen.pl/krupnik/</link>
		
		<dc:creator><![CDATA[Rude Kitchen]]></dc:creator>
		<pubDate>Sun, 29 Sep 2024 07:34:11 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Kuchnia]]></category>
		<category><![CDATA[Przepisy]]></category>
		<category><![CDATA[Zupy]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://nowy.rudekitchen.pl/krupnik/</guid>

					<description><![CDATA[Picie herbaty – nie myl z herbatą. Różnica między dobrą herbatą a wodą z torebki jest taka sama jak między świeżym makaronem a rozgotowanym spaghetti.]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<p><strong>Na kolacje serwuję regularnie zupę (nie wiem, czy to jakaś niemiecka czy tylko ośrodkowa specyfika, że zupy jada się na kolację), która ku mojemu zaskoczeniu zyskała ogromny aplauz u gości. Zwyczajny krupnik. No, nie do końca całkiem zwyczajny. W końcu kuchnia polska zupami stoi, żadna kuchnia na świecie nie ma takiej rozmaitości znakomitych zup jak kuchnia polska. A krupnik to kawał historii nie tylko polskiej kuchni, ale i polskiej historii ludowej.</p>
<p>Zupy to należą do najstarszych dań w historii ludzkości. Od kiedy tylko nauczyliśmy się robić naczynia i gotować wodę, to nic prostszego niż wrzucić do tej wody to co akurat było pod ręką, zagotować… i sprawdzić efekt.</p>
<p>Najciekawsze dla mnie i chyba na zawsze pozostanie tajemnicą, jest to jak ten proces przebiegał, jak zrodziła się myśl w czyjeś głowie, żeby tę paskudne i niestrawne bukwy wrzucić do wody i ugotować. I delektować się pierwszymi w historii ludzkości ziemniakami z wody. Jak dodał do tego jakieś zioło, grzyby to miał zupę.</p>
<p>Albo tripa. </p>
<p></strong>Według niektórych badaczy zupy gotowali już neandertalczycy ponad 30 tysięcy lat temu. Taką teorię dziesięć lat temu sformułował archeolog z University of Michigan John Speth. Jego zdaniem neandertalczycy, którzy nie znali naczyń glinianych, gotowali wodę w skórzanych torbach i pojemnikach z kory brzozowej. Chociaż w pierwszej chwili może się wydawać dziwnym gotowanie w palnym materiale to nie ma w tym żadnej magii. Jest prosta zasada fizyko-chemiczna: woda wrze w temperaturze dużo niższej niż temperatura zapłonu tych materiałów. Dopóki w naczyniu będzie woda, dopóty nie rozgrzeje się ono powyżej 100 stopni</p>
<p>Teorie, o tym, że neandertalczycy w jakiś sposób gotowali swoje jedzenie potwierdza badanie z 2011 r. opublikowane w Proceedings of the National Academy of Sciences wykazujące obecność gotowanych ziaren skrobi w 46 000-letnich skamieniałych szczękach neandertalczyków z Iraku.</p>
<p>„To nie dowodzi, że robili zupy lub gulasze, ale powiedziałbym, że jest to całkiem prawdopodobne” skomentował to badanie Speth.</p>
<p>Natomiast 20 tys. lat temu (o wiele wcześniej niż sądzono do niedawna) w Chinach wynaleziono ceramikę i ceramiczne naczynia. Na przykład do gotowania zupy. Tego też nie wiemy na pewno, czy zupy. Bardziej pewne są datowania na około 5 tys. lat przed naszą erą jako okres, gdy ludzi znali zupy.</p>
<p>Ale to oczywiście tez uproszczenie. Bo w tamtych czasach nie znano nie tylko internetu i telewizyjnych programów kulinarnych, lecz także telefonów (nawet na kablu) i gołębi pocztowych.  I coś znanego, codziennego i oczywistego w jednej części świata było czymś niezwykłym nieznanym i tajemniczym w innej, niekiedy nawet nieodległej.</p>
<p>To zresztą było normalną sytuacją w historii ludzkości, przez prawie cały okres naszych dziejów. W XII wieku najeżdżający Europe Mongołowie budzili postrach swoimi… latawcami w kształcie smoków wypuszczających iskry, hukiem i wybuchami prymitywnych rakiet prochowych. A niecałe sto lat temu mieszkańcy wysp na Pacyfiku brali amerykańskie samoloty za statki bogów dostarczające żywności i wszelkiego dobra (co dało początek kultom kargo).</p>
<p>To nasza dzisiejsza sytuacja, gdy ktoś pisze coś lesie w Dolnej Saksonii w Niemczech, a już po chwili może to przeczytać ktoś oddalony o tysiące kilometrów jest ewenementem.</p>
<p>Dlatego zapewne zupę wynajdywano wielokrotnie w różnych zakątkach świata na przestrzeni tysięcy lat.</p>
<p>Przez swoją prostotę, łatwość przyrządzenia i małe wymagania sprzętowe, bo wystarczał jeden garnek i ewentualnie nóż do pokrojenia większych kawałków przed wrzuceniem do garnka, zupa stała sie popularnym i najważniejszym pokarmem biedaków. Nie bez znaczenia było też to, że można zupę gotować zajmując się innymi pracami, inaczej niż np. przy smażeniu naleśników. Podobnie chleb, jest takim pokarmem gdzie najwięcej pracy wykonuje czas. </p>
<p>Można było wszystko wrzucić do garnka z woda i wrócić do np. rysowania rytualnego obrazu mamuta na ścianie jaskini. Albo iskania pcheł.</p>
<p>Kasze należały również jak zupy do najstarszych wynalazków kulinarnych i jadano je już 10 tysięcy lat temu. W Polsce na pewno od wczesnego średniowiecza. I od zawsze był to pokarm ludowy, jedzenie biednych.</p>
<p>Krupnik był przyrządzany najczęściej na kaszy jęczmiennej, ale nie ma powodu, by nie sięgnąć po kaszę jaglaną równie popularną w średniowiecznej Polsce jak jęczmienna. Kuchnia ludowa, kuchnia biedna, to kuchnia robiona z tego, co się akurat ma.</p>
<p>Przyprawy, oczywiście pieprz i wiele innych przypraw były naonczas pieruńsko drogie i wędrowały z krain bardziej baśniowych niż rzeczywistych, dla przeciętnego europejczyka. Ale lokalne zioło było jak najbardziej dostępne, rosło po łąkach i lasach. tak samo grzyby. Ja tym razem nie miałem grzybów, ale jak najbardziej. Suszone, świeże czy mrożone grzyby są dobrze widziane w krupniku.</p>
<p>W kuchni ludowej, przyprawy i olej (bo tłuszczu zwierzęcego i mięsa w tej kuchni biło- i to nieraz dosłownie-jak na lekarstwo) były sposobem dodanie smaku cienkiej zupie, bez mięsa. Podobnie grzyby, zwłaszcza suszone, które są źródłem umami. Doskonałym dodatkiem, takim bardziej z włoskiej cuccina povera są suszone pomidory, obfite w umami,</p>
<p>Krupnik to jedno z dań jakie gotuję tu regularnie i cały czas bez przepisu, bo gotuję je tylko dla gości, a wtedy nie mam czasu spisywać proporcji, a tez robię te dania trochę, z tego, co mam akurat, na przykład jakie daję zioło do krupniku. Najbardziej lubię kolendrę. Ale bardziej tradycyjna natka pietruszki czy świeży tymianek są tez doskonałe.</p>
<p>Ale przypadku zup, jest podstawowy schemat, na którym gotuję większość zup.</p>
<p>Zaczynam od smażenia cebuli, pokrojonej w piórka, na oliwie lub oleju i dodaniu pod koniec smażenia przypraw (technika z kuchni azjatyckiej, podbijająca mocno smak), potem dodaję mieszanki warzyw korzeniowych (2 części marchewki i po 1 części selera i pasternaku, pasternak używam zamiast pietruszki)</p>
<p>Potem bulion, który się rano gotował przez 4 godziny, według mojej receptury, RE-WE-LA-CYJ-NY!, </p>
<p>Bataty i kasza jaglana. Tyle, żeby zupa zrobiła się gęsta jak się kasza ugotuje. Wtedy dodaję mleka owsianego do pożądanej konsystencji. Ewentualnie jeszcze przyprawiam. I na sam koniec posiekana kolendra i odstawiam z ognia.</p>
<p>Bataty oczywiście zastępują ziemniaki, uwielbiam zupy z batatami, dodają głębi i słodyczy do każdej zupy. Polecam.</p>
<p>Kaszę jaglaną można zamienić na klasyczną jęczmienna, ale też jak najbardziej możecie sięgnąć po kaszą gryczaną czy quionę</p>
<p>To taka trochę kuchnia ludowa na bogato, bo jednak batat, no i zupa jest tylko na bulionie i mleku owsianym co też podnosi jej cenę, ale jest to zdecydowane warte efektu jaki uzyskujemy</p>
<p>I taka zupa to coś, co z przyjemnością zjadam regularnie na kolacje po ciężkim dniu w kuchni.</p>
<p>No, a że najbardziej mi smakuje to, czego nie jadam, coś nowego, coś innego niż gotuję dla gości to do zupy coś, czego nie jadam i czego nigdy nie byłem fanem. Brotaufstrich, bardzo popularne w Niemczech, czyli pasta kanapkowa. Vemondo, czyli marka wegańska Lidla. Agawa i gorczyca-rewelacja. czosnek niedźwiedzi-zawód.</p>
<p>Zupy to jedne z niewielu rzeczy jakie jestem w stanie jeść po całym dniu gotowania. I taki mój trochę comfort food. Krupnik, pomidorowa, buraczana to smaki mojego dzieciństwa. Podobnie jak soczyste dojrzałe pomidory, świeży ogórek z solą. I do tego swojski, ktoś jeszcze używa tego archaizmu poza mną?, majonez. Oczywiście roślinny, z aquafaby</p>
<p>https://rudekitchen.pl/banalnie-prosty-i-tani-majonez-domowy</p>
<p>Inną zupą jaka regularnie robię jest zupa na soku wielowarzywnym, właściwie za każdym razem inaczej. Właściwie to takie jest dzieło w procesie </p>
<p>W ostatniej wersji była to podobnie jak w krupniku, smażona cebula, zielony groszek, ryż. W 2/3 z soku i 1/3 bulionu, doprawiona przede wszystkim wędzona solą i wędzoną papryką. Do tego kumin, mielony jałowiec, mielona gałka muszkatołowa</p>
<p>Zamiast ryżu dobrze sprawdza się batat, można dać smażone kawałki tofu, cieciorkę jako źródło białka zamiast groszku</p>
<p>Zupy to też dobry sposób użycia składników których nam została niewielka ilość. Coś, co nazywam „zupą szefa kuchni” czyli warzywa, które domagają się zużycia wrzucone razem do gara i dobrze przyrządzone i doprawione. Stawiam nerkowce przeciwko słonecznikowi, że tak powstała na przykład słynna i wyśmienita zupa minestrone czy tybetańska tukpa, którą zaraz, według przepisu topowego szefa kuchni z Mombaju idę gotować dla naszego specjalnego gościa.</p>
<p><strong>Podobał ci się ten artykuł? Chcesz więcej podobnych? Wesprzyj mojego bloga </strong></p>
<div style="width:280px;"><iframe src='https://gogetfunding.com/embed-widget2?campaignid=7889144&#038;frame_type=t1' style='width:100%;height:460px; border: none;' scrolling='no'></iframe></div>
<p></iframe></p>
<p><a href="https://linktr.ee/kuchennybodhisatwa.pl" target="_blank" rel="noopener"><strong>Moje media społecznościowe</strong></a></p>
<p><a class="a2a_button_facebook" href="https://www.addtoany.com/add_to/facebook?linkurl=https%3A%2F%2Frudekitchen.pl%2Fkrupnik%2F&amp;linkname=Co%20jedz%C4%85%20czefowie%3A%20zwyk%C5%82y%20niezwyk%C5%82y%20krupnik" title="Facebook" rel="nofollow noopener" target="_blank"></a><a class="a2a_button_email" href="https://www.addtoany.com/add_to/email?linkurl=https%3A%2F%2Frudekitchen.pl%2Fkrupnik%2F&amp;linkname=Co%20jedz%C4%85%20czefowie%3A%20zwyk%C5%82y%20niezwyk%C5%82y%20krupnik" title="Email" rel="nofollow noopener" target="_blank"></a><a class="a2a_button_linkedin" href="https://www.addtoany.com/add_to/linkedin?linkurl=https%3A%2F%2Frudekitchen.pl%2Fkrupnik%2F&amp;linkname=Co%20jedz%C4%85%20czefowie%3A%20zwyk%C5%82y%20niezwyk%C5%82y%20krupnik" title="LinkedIn" rel="nofollow noopener" target="_blank"></a><a class="a2a_button_twitter" href="https://www.addtoany.com/add_to/twitter?linkurl=https%3A%2F%2Frudekitchen.pl%2Fkrupnik%2F&amp;linkname=Co%20jedz%C4%85%20czefowie%3A%20zwyk%C5%82y%20niezwyk%C5%82y%20krupnik" title="Twitter" rel="nofollow noopener" target="_blank"></a><a class="a2a_button_printfriendly" href="https://www.addtoany.com/add_to/printfriendly?linkurl=https%3A%2F%2Frudekitchen.pl%2Fkrupnik%2F&amp;linkname=Co%20jedz%C4%85%20czefowie%3A%20zwyk%C5%82y%20niezwyk%C5%82y%20krupnik" title="PrintFriendly" rel="nofollow noopener" target="_blank"></a><a class="a2a_dd addtoany_share_save addtoany_share" href="https://www.addtoany.com/share#url=https%3A%2F%2Frudekitchen.pl%2Fkrupnik%2F&#038;title=Co%20jedz%C4%85%20czefowie%3A%20zwyk%C5%82y%20niezwyk%C5%82y%20krupnik" data-a2a-url="https://rudekitchen.pl/krupnik/" data-a2a-title="Co jedzą czefowie: zwykły niezwykły krupnik"></a></p>]]></content:encoded>
					
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Wytrawna zapiekanka orzechowa</title>
		<link>https://rudekitchen.pl/wytrawna-zapiekanka-orzechowa/</link>
		
		<dc:creator><![CDATA[Rude Kitchen]]></dc:creator>
		<pubDate>Sun, 18 Aug 2024 10:27:07 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Kuchnia]]></category>
		<category><![CDATA[Obiady]]></category>
		<category><![CDATA[Przepisy]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://nowy.rudekitchen.pl/wytrawna-zapiekanka-orzechowa/</guid>

					<description><![CDATA[Wegańska pizza – nie musi być smutna. Bez sera mlecznego, bez mięsa, z sosem pomidorowym który coś znaczy. Jak zrobić ciasto i co na nie kłaść.]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<p><strong>Orzechy laskowe to nie jest raczej produkt codziennego spożycia. Na pewno przyczynia się do tego cena. W Niemczech orzechy laskowe są prawie o połowę droższe niż nerkowce. A przecież to tez był kiedyś typowy produkt kuchni ludowej.</p>
<p>Praca była tania i dostępna. Zwłaszcza tak lekka jak zbiory jagód, grzybów, ziół i orzechów. Prace, które mogły wykonywać nawet dzieci.</p>
<p>Zostałem z kilkoma kilogramami orzechów laskowych. Mąka, krojone i całe. Najwięcej mąki 2,5 kg. Wszystko z krótkim terminem. I kombinuję.</strong></p>
<p><strong>SKŁADNIKI:</strong></p>
<p>Jeden dojrzały (zbrązowiały) banan (ok. 80 g)</p>
<p>2 łyżki siemienia lnianego mielonego</p>
<p>100 g passaty</p>
<p>250 g mąki z orzechów laskowych</p>
<p>cokolwiek bądź na wierzch</p>
<p>Naczynie do zapiekania o wymiarach 25 × 15 cm</p>
<p>wędzona sól</p>
<p>czarny pieprz</p>
<p>gałka muszkatołowa</p>
<p>mielony jałowiec</p>
<p><strong>SPOSÓB PRZYGOTOWANIA:</strong></p>
<p>Siemię zalewamy czterema łyżkami wody. I odstawiamy do przestygnięcia Ważne jest, żeby nie dać za dużo wody, nie uzyskamy wówczas odpowiedniego efektu “gluta” zastąpującego jajko.</p>
<p>Banana rozgniatamy widelcem.</p>
<p>Mieszamy banana z siemieniem.</p>
<p>Passatę i mąkę z orzechów laskowych, siemię z bananem i przypraw, dokładnie mieszamy i wyrabiamy ciasto.</p>
<p>Na wierzch dajemy to co mamy i lekko wciskamy w ciasto</p>
<p>U mnie to była resztka mieszanki warzyw z mrożonki, kawałki tofu i czerwona fasola z puszki, com ją dzień wcześniej napoczął</p>
<p>Wkładamy na 220 st. na 20-30 minut</p>
<p><strong>WARIANTY:</strong></p>
<p>Tu mamy zupełną dowolność co do tego z czym skomponujemy naszą zapiekankę. Doskonale się do tej roli nadają wszelkie resztki i warzywa zmęczone życiem.</p>
<p>Wędzoną sól możecie zastąpić wędzona papryką. I generalnie użyć innego zestawy przypraw, ten kieruje nas w stronę smaków „myśliwskich” i pieczeniowych w jakich ostatnio gustuję</p>
<p><strong>UWAGI:</strong></p>
<p>Taka zapiekanka jest bardzo wysoko kaloryczna i ma dużo tłuszczu, zdecydowanie nie polecam do codziennej diety, a raczej jako posiłek regeneracyjny po naprawdę ciężkim treningu czy po 30 kilometrach na piechotę. Tym bardziej, ze prócz tłuszczy i kalorii ma sporo białka, zwłaszcza gdy jako dodatków użyjecie takich składników jak tofu czy czerwona fasola</p>
<p><strong>SERWIS:</strong></p>
<p>Najlepiej na zimno, z ostrym sosem, świeżymi/kiszonymi warzywami</p>
<p>Dwie duże i do czterech małych porcji. Najlepiej byłoby podać na cztery porcje plus jakaś skrobia. Ziemniaki, kasza, to byłoby w polskiej tradycji ludowej. Duszone albo na parze warzywa.</p>
<p>Zapiekanka jest bardzo kaloryczna i lepiej podać ją z dodatkami niskokalorycznymi. Czyli ziemniaki z wody, a nie frytki, warzywa na parze, a nie smażone.</p>
<p>Podobnie jeśli chodzi o sos. Sosy&nbsp;<a href="https://rudekitchen.pl/salsa-roja">niskokaloryczne, ostre</a>, ewentualnie jogurtowe, ale niech was ręka przed majonezem czy vinaigrette</p>
<p><strong>WARTOŚCI ODŻYWCZE:</strong></p>
<p>Jedna zapiekanka bez dodatków) to 1900 kcal</p>
<p>Ale też 40g białka i 13 g błonnika, jednego z najważniejszych dla naszego zdrowia składników żywności i wiele innych prozdrowotnych składników jak potas i arginina.</p>
<p>Jest ciekawe jak z naszej diety zniknęły w dużym stopniu tak wartościowe pokarmy jak orzechy. I nie sądzę, żeby cena była tu jedyną przyczyną.</p>
<p>A raczej cena jest przejawem tych samych procesów społecznych, które doprowadziły do zaniku reliktu społeczeństwa pierwotnego, jakim było zbieractwo, jako ważna gałąź ekonomii domowej, wzmacniającą pozycję kobiet</p>
<p>Ale nie był to męski spisek przeciwko kobietom, a ten sam mechanizm, który spowodował zanik, zbieranej na łąkach manny jadalnej w diecie, kiedy cena pracy poszła w górę a żywności, coraz łatwiej dostępnej i w coraz większej ilości, w dół i postępował dalszy podział pracy, specjalizacja.</p>
<p>jeżeli popatrzę nawet na te kilkadziesiąt lat mojego życia to widzą jak coraz więcej pracy domowej jest eksternalizowane i (co jest tego jednocześnie przyczyną i konsekwencją) utowarowione.</p>
<p>Z dzieciństwa pamiętam jeszcze jak moja matka robiła domowy makaron. Ale gdy byłem nastolatkiem (i sam zacząłem gotować) królowały już makarony gotowe.</p>
<p>Popularność gotowej żywności to nie tylko jednak kwestia wygody i mniejszej ceny za przygotowaną (choćby wstępnie, jak makaron) żywności, niż za pracę jaką można wykonać w tym czasie. To też efekt odwrotny. Im więcej i ciężej ktoś pracuje, tym bardziej potrzebuje gotowych produktów. Za eksportowanie pracy domowej płacimy własną pracą dzięki której kupujemy zewnętrzną pracę.</p>
<p>Tyczy się to nie tylko oczywiście gotowania, ale rozmaitych prac domowych, remontowych, naprawczych, krawieckich.</p>
<p>I właściwie ten proces jest naturalnym i oczywistym skutkiem rozwoju stosunków produkcji i bogacenia się społeczeństwa. bo czy mówimy o gotowaniu, sprzątaniu, szyciu czy wychowaniu dzieci to kupowały takie usługi od zawsze rodziny najbogatsze, dziś stać na to, w różnym stopniu, dużą część społeczeństwa.</p>
<p>Za to wręcz przeciwnie, własnoręczne szycie, własnego wypieku chleb czy sprzątanie według Konmari, a nie sprzątaczką, są oznaką, że mnie na to stać, mam na to czas (trochę jak w filmie s-f „Wyścig z czasem”, czas jest coraz bardziej krytycznym zasobem, w kulturze nadmiaru), przywilejem klasowym.</p>
<p>Gdyby dziś wróciła manna jadalna, byłaby luksusowym produktem, przebijającym wszelkie wymysły w rodzaju quinoi. manny nie da sie uprawiać, jej zbiór jest długi i żmudny i pozyskuje się bardzo niewielkie plony w hektara. Kiedy biedak mógł za darmo wysłać do zbierania piątkę dzieci była pokarmem biedaków. Dziś taki produkt byłby bardzo drogi i luksusowy.</p>
<p>kuchnia zmienia się wraz z rozwojem środków produkcji i zmieniającymi się za tym rozwojem stosunkami społecznymi. Cała historia jedzenia jest klasową historią społeczeństwa, które je. I które gotuje.</p>
<p><a href="https://rudekitchen.pl/postaw-kawe">U nas w gastro najlepszą motywacją do dobrej pracy jest dobry napiwek. jeżeli podoba ci się, to co piszę zostaw mi napiwek</a></p>
<p><a class="a2a_button_facebook" href="https://www.addtoany.com/add_to/facebook?linkurl=https%3A%2F%2Frudekitchen.pl%2Fwytrawna-zapiekanka-orzechowa%2F&amp;linkname=Wytrawna%20zapiekanka%20orzechowa" title="Facebook" rel="nofollow noopener" target="_blank"></a><a class="a2a_button_email" href="https://www.addtoany.com/add_to/email?linkurl=https%3A%2F%2Frudekitchen.pl%2Fwytrawna-zapiekanka-orzechowa%2F&amp;linkname=Wytrawna%20zapiekanka%20orzechowa" title="Email" rel="nofollow noopener" target="_blank"></a><a class="a2a_button_linkedin" href="https://www.addtoany.com/add_to/linkedin?linkurl=https%3A%2F%2Frudekitchen.pl%2Fwytrawna-zapiekanka-orzechowa%2F&amp;linkname=Wytrawna%20zapiekanka%20orzechowa" title="LinkedIn" rel="nofollow noopener" target="_blank"></a><a class="a2a_button_twitter" href="https://www.addtoany.com/add_to/twitter?linkurl=https%3A%2F%2Frudekitchen.pl%2Fwytrawna-zapiekanka-orzechowa%2F&amp;linkname=Wytrawna%20zapiekanka%20orzechowa" title="Twitter" rel="nofollow noopener" target="_blank"></a><a class="a2a_button_printfriendly" href="https://www.addtoany.com/add_to/printfriendly?linkurl=https%3A%2F%2Frudekitchen.pl%2Fwytrawna-zapiekanka-orzechowa%2F&amp;linkname=Wytrawna%20zapiekanka%20orzechowa" title="PrintFriendly" rel="nofollow noopener" target="_blank"></a><a class="a2a_dd addtoany_share_save addtoany_share" href="https://www.addtoany.com/share#url=https%3A%2F%2Frudekitchen.pl%2Fwytrawna-zapiekanka-orzechowa%2F&#038;title=Wytrawna%20zapiekanka%20orzechowa" data-a2a-url="https://rudekitchen.pl/wytrawna-zapiekanka-orzechowa/" data-a2a-title="Wytrawna zapiekanka orzechowa"></a></p>]]></content:encoded>
					
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Co się stanie z Schantzenpark?</title>
		<link>https://rudekitchen.pl/co-sie-stanie-z-schantzenpark/</link>
		
		<dc:creator><![CDATA[Rude Kitchen]]></dc:creator>
		<pubDate>Fri, 16 Aug 2024 20:34:45 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Anty-lifestyle]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://nowy.rudekitchen.pl/co-sie-stanie-z-schantzenpark/</guid>

					<description><![CDATA[Awokado – wszędzie i dlaczego. Historia awokado, ślad wodny, ceny i czy naprawdę warto jeść toast za 40 zł. Jeden z bardziej kontrowersyjnych owoców na talerzu.]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<p><strong>Jeśli zdarzy się wam w Hamburgu trafić w okolice Schantzenpark, rzut kamieniem od wegańskiego zagłębia na Schanztenstraße i tuż zaraz obok słynnego St. Pauli, jest duża szansa, ze młody czarnoskóry chłopak będzie do was kiwał w charakterystyczny sposób głową, ewentualnie zapyta: chcesz coś? Nie będzie chodziło o wpierdol bynajmniej.</strong></p>
<p>No w każdym razie, jeżeli tak jak ja, wyglądacie na target. No ale realia współczesne są takie, że właściwie wszystkie grupy społeczne są targetem dla handlarzy marihuany. Park i pobliska stacja metra to znane wszystkim miejsce handlu marihuaną. Ale nowe prawo zmienia wszystko. a może nie… <strong>Od pierwszego kwietnia 2004 roku marihuana została w Niemczech zalegalizowana. Przynajmniej częściowo. Zdekryminalizowana. No, nie zamkną cię za jointa. Ale mogą dać grzywnę.</strong></p>
<p>Policja oczywiście dobrze wie o tym miejscu. Co jakiś czas, co ciekawe szczególnie w zeszłym roku, gdy zapadły już pierwsze ustalenia co do legalizacji, policja w Hamburgu organizuje akcje przeciwko handlarzom. Aresztuje hurtowników, zatrzymuje dealerów w parku. Poza tym czasem, kiedy policja organizuje najazd i robi się nerwowe, park jest generalnie miłym, przyjaznym rodzinom miejscem. Handlarze nie są nachalni ani agresywni. Im spokojniej, tym lepiej dla interesu. Klienci się nie boją i nie ma powodów, żeby ktoś wzywał policję. Młodsi i starsi imigranci, rodziny z dziećmi, lokalsi z psami. Spotkałem kiedyś dwóch młodych imigrantów z Ghany, kiedyś handlarza ziołem z Polski. Pełno turków, arabów, urządzających grill przy pikniku. Czarni urządzający wyścigi z jajkiem na łyżce. Serio. Rastuchy palą zioło. Chociaż konsumpcja w parku nie jest powszechna.</p>
<p>Chociaż to może akurat się zmienić, bo pojawił się również crack. I możliwe, że to reakcja na legalizacje marihuany. Legalizacja marihuany była zapisana w umowie koalicyjnej obecnego rządu i początkowo miała przyjąć formę bardziej liberalną, ale przeszkodą okazały się przepisy Unii Europejskiej. I ostatecznie stanęło na legalizacji posiadania do 50 g, w tym 25 g przy sobie poza domem (w chuj dużo, tyle to dilerzy przy sobie nie noszą) lub 3 krzaków. Od lipca legalna jest również uprawa i dystrybucja przez specjalne niekomercyjne stowarzyszenia “kluby konopne “. Co w praktyce oznacza, że pierwsza legalnie wprowadzona do obiegu marihuana pojawi się na przełomie roku 2024/2025 Do klubu może należeć maksymalnie 500 osób, wyłącznie zamieszkałych na stałe w Niemczech (nie obywatele, ważny jest meldunek w Niemczech) co ma zapobiec turystyce konopnej, która stała się zmora Amsterdamu. Zabronione pozostają wszelkie produkty spożywcze z dodatkiem marihuany, takie jak żelki, ciastka, czekoladki, etc. Cena ma wynosić około 5-10 euro za g, obecnie cena u dilerów to około 10-20 e za gram. Wcześniej dozwolone było posiadanie „małej ilości na własny użytek”, co w praktyce oznaczało do 5 gramów, ale były przypadki zatrzymań i za ilości poniżej 1 g. W Niemczech jest też od kilku lat dostępna marihuana medyczna i są kliniki wyspecjalizowane w wystawianiu recept na marihuanę, również w cenie 5-10 euro. Minister Zdrowia Bundesrepublik Karl Lauterbach odpowiadając na pytania internautów niedługo po wejściu w życie zliberalizowanych przepisów, przeciwstawił niemiecki model legalizacji amerykańskiemu i holenderskiemu, gdzie marihuana jest towarem jak każdy inny i podlega prawom rynku i marketingi. I komercjalizacji. Chociaż Lauterbach jest z FPD to czuć w tym podejście bardziej socjaldemokratyczne niż wolnorynkowe. Podkreślał też znaczenie ochrony dzieci i młodzieży, jaka jest zaimplementowana w nowych przepisach</p>
<p>Limity zarówno zawartości THC, jak i dozwolonej ilości są dużo niższe dla osób w wieku 18 do 23 lat, zakazane jest palenie w obecności dzieci i osób niepełnoletnich w odległości 100 metrów od szkół, placów zabaw itp. W ogóle bardzo ograniczona jest możliwość palenia marihuany gdziekolwiek, poza własnym domem. Poza zakazem palenia w odległości do 100 metrów od szkół, placów zabaw, wszelkich placówek dla dzieci i młodzieży oraz na terenie obiektów sportowych, zakaz palenia obowiązuje w godzina od 7 do 20 w „strefach dla pieszych”, generalnie w miejscach publicznych, bo obejmuje to tez np. parki. <strong>Zakaz palenia w pobliżu dzieci praktycznie wyklucza wszelkie otwarte wydarzenia, knajpy itp.</strong></p>
<p>Kiedy na przełomie marca i kwietnia w wielu miejscach w Niemczech organizowano imprezy z okazji legalizacji to odbywały się one na wydzielonych, zamkniętych przestrzeniach, w dostatecznej odległości od szkół i podobnych obiektów. Można powiedzieć, że praktycznie wbrew temu, co komuś mogłoby się kojarzyć z hasłem legalizacji nie zapalimy w Niemczech poza własnym domem. Nawet wieczorem, bo idąc po ulicy nie mamy pewności czy dziś obok niedaleko nie idzie jakieś dziecko. Albo nie wyjdzie na nas nagle zza rogu. Dodatkowe restrykcje zaczęły wprowadzać rozmaite instytucje w Niemczech zaraz po 1 kwietnia. Pierwsze zakazy widziałem na przystankach w Bremen zaraz na początku kwietnia.</p>
<p>W tej chwili całkowity zakaz konsumpcji marihuany funkcjonuje na terenach Deutsche Bahn, czyli przede wszystkim na dworcach kolejowych. I to ma sens akurat, bo taki sam zakaz obowiązuje co do palenia tytoniu i picia alkoholu. Ale też w strefach dla palaczy tytoniu. Co w sumie jest logicznym zaimplementowaniem zakazu palenia w obecności/w pobliżu dzieci i młodzieży Już w kwietniu zakaz palenia na terenie wszystkich swoich obiektów ogłosiła niemiecka siec hoteli rodzinnych. Co było decyzja sensowna i uzasadnioną biznesowo decyzją. Hotele, knajpy i podobne muszą obecnie decydować czy wpuszczać palaczy marihuany czy wpuszczać dzieci. W przypadku sieci hoteli celującej w rodziny z dziećmi wybór jest raczej oczywisty.</p>
<p>Kary za palenie w niedozwolonym miejscy wynoszą od kilkuset do nawet 20 tysięcy euro. Więc lepiej uważać i jakby co grzecznie się pucować do psiarni. Trudno w tej chwili powiedzieć jakie od tej strony są skutki wprowadzenia nowego prawa, czy dochodzi częściej do ukarania palaczy marihuany, niż gdy było to przestępstwem, a nie wykroczeniem Warto dodać, że po wprowadzeniu nowego prawa z więzień wypuszczone odsiadujących wyroki za posiadanie marihuany, w sumie 125 osób w całej Bundesrepublik. Oczywiście zwolennicy legalizacji marihuany uważają restrykcje za zbyt daleko idące, zwłaszcza w zestawieniu z tym, jak w Niemczech liberalnie traktowany jest alkohol. Dostępny wszędzie, bez licencji, legalny w przestrzeni publicznej i dozwolony od 16 toku życia (wino i piwo)m zdjęcia dzieci pijących piwo na Oktoberfest wrzucał polityk CDU, znany ze swojego sprzeciwu wobec legalizacji marihuany.</p>
<p>Chociaż z moich doświadczeń ani zbyt wielu pijących, ani pijanych nie widać na ulicach. Oczywiście nie mówię o sobotnim wieczorze w St. Pauli. Chociaż nawet w sobotni wieczór na St. Pauli jak niedawno byłem, nie ma raczej zbyt wielu palących zioło. Cztery miesiące od legalizacji w przestrzeni publicznej niewiele się chyba zmieniło. Niemcy, zgodnie z narodową tradycją i stereotypami na swój temat, przestrzegają przepisów i nie palą w miejscach zakazanych, czyli nigdzie w przestrzeni publicznej. Nawet wieczorami. Nawet na dwóch koncertach na jakich byłem ostatnio, na lokalnych festynach, z okazji urodzin portu w Hamburgu-Harnurgu, gdzie grała lokalna ekipa ska Skaramanga ani na festiwalu Munzenviertel gdzie grała lokalna ekipa skinowska oi! Violent Instinct nie było jakoś specjalnie dużo palących zioło. Na pewno nie więcej niż byłoby przed legalizacja I chociaż mam wrażenie, że ostatnio pojawia się na ulicach więcej palaczy, ale może to być efekt wakacji a, nawet jeśli nie i to faktycznie trend wynikający ze zmiany prawa to Niemcy zdecydowanie nie są krajem gdzie zaczęto teraz marihuanę palić masowo na ulicach. I myślę, że nie tylko ze względu na restrykcyjne przepisy.</p>
<p>Bo jeśli chodzi o dostępność wiele się na razie nie zmieniło, kluby działają, ale nie mają jeszcze co rozprowadzać, więc kto palił wcześniej i kupował na ulicy u dealera tak samo robi nadal. Kto nie chce kupować od dealera i czeka na możliwość legalnego zakupu… ten czeka. Jest może jakaś grupa nowych konsumentów, których ośmieliła legalizacja. <strong>Tu warto się zatrzymać na chwilę nad tym jak wyglądała (i praktycznie wciąż wygląda) kwestia dostępności i kupowania marihuany w Niemczech.</strong></p>
<p>Myślę, że mógłbym pojechać do dowolnego dużego miasta w Niemczech, po drodze poszukać informacje w internecie i po przyjeździe bez zbytniego problemu kupić marihuanę. Niekiedy tez inne substancje. Nawet bez szukania przypadkowo tylko chodząc po takich dzielnicach po jakich lubię chodzić, czyli tych, gdzie się najgorsza hołota gromadzi, trafiłem i w Hamburgu i w Bremen na handlarzy marihuaną. Z reguły są to dzielnice imigranckie, cieszące się raczej kiepską reputacją. W Hamburgu stacja metra i pobliski park w Schanzenviertel, niedaleko od St. Pauli, a jakże, w Bremen to głowna ulica Viertel, szczególnie placyk obok pełnej turystów kawiarni. Co dość szokująco wygląda.</p>
<p>Kawiarnia pełna emerytowanych niemców i klasy średniej, a obok grupka dealerów, pytająca przechodniów co chcą. W Bremen na Viertel jest też mocno obecny crack. W jednej z bocznych uliczek, kiedy chodziłem po Viertel trafiłem na ekipę palącą crack. Jedynie w Hanowerze nie trafiłem na dealerów, chociaż właściwe to tez nie do końca… Pojechałem sprawdzić Steintor w Hanowerze, na którym jak dowiedziałem się z internetu swoje biznesy prowadzą młodzi przedsiębiorcy z Afryki w dość szczególnym dniu dla tego biznesu. Stentor to dość szczególna okolica. Z założeniu elegancki deptak, zaraz koło dworca pełen turystów w praktyce…w praktyce, trafiłem tam na najbardziej obrzydliwego, obsranego Toitoia w moim bujnym i pełnym toalet publicznych, życiu… takiego, że otworzyłem i zamknąłem. Ale nie na dealerów. Za to trafiłem na dobry wegański fast-food w jednej z bocznych uliczek. I na akcję policji. Nie byłem nigdy fanem fast foodów, burgerów, ale ten był całkiem niezły… i z taką myślą wyszedłem z baru i zobaczyłem jak policjant i policjantka sprawdzają siedzących na ławkach kilku czarnych. A potem policjantka zakłada nitrylowe rękawiczki i zagląda pod dużą donicę stojącą przy wejściu do eleganckiego sklepu, otwiera czekający na wywózkę duży kosz na śmieci i w nim grzebie. Dwóch gości, wyglądających na pierwszy rzut oka jak turyści, podeszło i coś ustalało z policjantami z radiowozie i tą dwójką na ulicy. Tajniacy?</p>
<p>Niekoniecznie orientujecie sie w szczegółach biznesu narkotykowego, zwłaszcza w Niemczech więc zdanie wyjaśnienia. Ten śmietnik i donica to typowe schowki dealerów Niemczech, również marihuany, którzy przy sobie mają jakąś minimalną ilość lub wcale, właśnie na wypadek takiej akcji. Jakoś dzień później w wiadomościach przeczytałem o wielkiej akcji antynarkotykowej policji w Hanowerze. Bo ustawa legalizacyjna raczej nie zatrzymała akcji policji. Jeszcze w zeszłym roku, kiedy sprawa legalizacji była już rozstrzygnięta do dużych akcji dochodziło w Hamburgu. W tej chwili (co akurat słusznie wytyka CDU) doszło do trochę absurdalnej sytuacji, w której nowe prawo zachęca do łamania prawa. Marihuanę w Niemczech można legalnie posiadać, można legalnie używać, ale nie można legalnie kupić, ani nawet dostać w prezencie. Prawicowa, opozycyjna CDU jest oczywiście przeciwko legalizacji i zapowiada cofnięcie legalizacji po zmianie władzy w Niemczech (co zapewne nastąpi po przyszłorocznych wyborach). Swoją drogą, to jest partia, która sprzeciwiała się postawieniu pomnika ofiarom obozów koncentracyjnych w miasteczku koło którego mieszkam, więc ich sprzeciw to rekomendacja. Ustawa budziła zresztą kontrowersje i wewnątrz rządzącej SPD. Przeciwko był np. minister spraw wewnętrznych Turyngii Georg Maier, który uważał ze legalizacja nastąpiła za szybko. I jest tu trochę racji. Widać ten sam, zupełnie niezgodny ze stereotypem o niemieckim ordnungu bałagan, co przy 9 euro/DT. Nie przygotowano wielu potrzebnych aktów wykonawczych i szczegółowych przepisów. Takich jak limit zawartości THC we krwi u kierowców, uchwalony na początku czerwca, czyli dwa miesiące po legalizacji.</p>
<p><strong>Co się więc właściwie zmieniło w kwestii marihuany w Niemczech od 1 kwietnia.</strong> Praktycznie niewiele. Nie zostaniesz aresztowany za jointa, chociaż możesz dostać mandat. I to o maksymalnej wysokości do 30 tys. euro. Palenie w przestrzeni publicznej jest bardzo mocno ograniczone i faktycznie, to że ktoś pali w miejscach publicznych marihuaną to raczej odosobnione przypadki i nic co nie mogłoby się zdarzyć przed legalizacją. Dostępność pozostała, na razie, na podobnym poziomie jak była, bo nadal jedynym sposobem zakupy jest nielegalny zakup od dealera. Sam forma zakupu przez zarejestrowanych członków w określonej ilości (do 50 g miesięcznie) będzie wpływać na model konsumpcji i jest skierowana do grupy regularnych palaczy marihuany. Nie ma możliwości okazyjnego zakupu jednego czy dwóch gramów, członek klubu jest zobowiązany do regularnego comiesięcznego zakupu określonej ilości konopi. <strong>Pytanie, jak wpłynie to na bardzo okazjonalnych palaczy kupujących do tej pory czasami jednego czy dwa gramy na weekend?</strong></p>
<p>I tu bym widział pierwsze niebezpieczeństwo niemieckiego modelu-zwiększenie konsumpcji marihuany przez okazjonalnych palaczy. Chociaż nie tylko bo fakt dostępności i legalności posiadania nawet 50 g i niższa cena niż na czarnym rynku, mogą spowodować również większe spożycie u stałych kobędzietów. Co to będzie oznaczało? Również w kontekście niemieckiej kultury alkoholowej? Marihuana, spośród wszystkich substancji psychoaktywnych należy do przynoszących najmniejsze szkody zarówno społeczne, jak i indywidualne, nie powodując równie silnego uzależnienia ani skutków zdrowotnych jak alkohol, opiaty czy crack. Więc pod tym względem nie należy spodziewać się bezpośrednich negatywnych następstw. Wręcz przeciwnie. gdyby marihuan zaczęła jak podstawowa substancja rekreacyjna wypierać alkohol przyniosłoby to pozytywne skutki. Choćby dlatego, że użytkownicy marihuany raczej nie trafiają na oiom z powodu skutków swoich wyczynów, ani nie wszczynają awantur. Niestety, takie były wnioski z pierwszych analiz po legalizacji marihuany w niektórych stanach USA, zwiększenie konsumpcji marihuany nie spowodowało zmniejszenia konsumpcji alkoholu. I tu jest niebezpieczeństwo jakim jest łączenie alkoholu i THC na większą skalę niż ma to miejsce obecnie. Jest to na pewno temat wart obserwacji, jak niemiecką kulturę przesiąknięta alkoholem i modele konsumpcji wpłynie legalizacja I jak wpłynie na kulturę gastronomiczną.</p>
<p>Jak pisałem. obecnie lokale, jeżeli deklarują to zakaz palenia marihuany, ale jest czymś oczywistym zjawisko zwane “gastrofazą”. Nie ma obowiązku wiedzieć więc wyjaśniam, że jest to efekt pobudzenia apetytu wywołany działaniem THC na ludzki mózg. Efektem marihuany jest też zintensyfikowanie i pogłębienie doznań zmysłowych i to samo tyczy się tez smaku. To otwiera nowe perspektywy dla gastronomii. Zamiast „zestawu dla dwojga” np. „zestaw dla zjarusów”, coś w rodzaju menu degustacyjnego z wszystkimi smakami. Zjarusy będą przeszczęśliwe. i być może pojawi sie rozróżnienie na lokale przyjazne rodzinom z dziećmi i na te przyjazne marihuanie. I to jest z jednej strony banał i drobiazg. przypis właściwie. Ale… Ale… Niemcy nie mają kubków smakowych. No w każdym razie ich podstawową cechą narodowa jest, że coś jest z tym nie tak. Gotuje zawodowo i mam w to myślę niezły wgląd. Niemiecka kuchnia jest nudna, kiepska, monotonna, niedoprawiona, bez polotu itd. Bez polotu. Wyszłoby całkiem na dobre, gdyby niemieccy kucharze przed rozpoczęciem pracy wypalali porządnego skręta, a i klienci, gdyby zamiast piwa do obiadu wypalali dobrego spliffa, byliby bardziej wrażliwi na doznania kulinarne. Ale też oczywiście, trzeba pamiętać, ze marihuana jest głowna przyczyną wpierdala po 22, a Niemcy jak cała bogata Północ borykają się z epidemią nadwagi i otyłości. I gdyby legalizacja doprowadziła faktycznie do upowszechnienia się konsumpcji konopi to może się to przełożyć na odczuwalne pogorszenie w tej kwestii Niemiecki model legalizacji natomiast bardzo ograniczy liczbę zjaranych turystów, którzy by mogli napędzić gastronomię. Jak mówił w swoim wystąpieniu w internecie minister Laurenbach, to był jeden z celów takiego, a nie innego kształtu ustawy i ograniczenia członkostwa w klubach konopnych do mieszkańców Niemiec Pierwotne plany szły zresztą dalej, ale okazały się niezgodne z przepisami unijnymi, chociaż i tak na przyszły rok planowane jest otworzeniu w kilku miastach, m.in. w Hanowerze, pilotażowych sklepów z konopiami THC, dostępnych dla wszystkich. Na razie, zarówno off line, jak i w internecie rozkwita biznes około konopny. Osprzęt do palenia był już wcześniej w wielu miejscach do kupienia, ale obecnie można kupić w internecie, nawet na szacownym domu wysyłkowym Otto, całe oprzyrządowanie do domowej uprawy marihuany.</p>
<p><strong>Tak samo jak wokół alkoholu, istnieje potężny, destrukcyjny dla społeczeństwa, biznes, tak samo wokół marihuany i wszystkich narkotyków istnieją tego typu biznesy, tyle że nielegalne. Pytanie brzmi jak ten nielegalny i legalny biznes będzie się kształtował i jakie powodował skutki społeczne.</strong> <strong>Jest jedna grupa, którą te skutki dotkną najmocniej. Jak legalizacja wpłynie na uliczną sprzedaż, jak wpłynie na sprzedawców?</strong> Nie mamy badań na temat sytuacji niemieckich dealerów narkotyków. Policja publikuje jedynie dane tyczące się przestępstw narkotykowych. I tu raport z dwudziestego drugiego roku jest zaskoczeniem. Wystarczy się przejść po Schanzenpark czy po Viertel, żeby zobaczyć, że handlują młodzi czarni, głównie imigranci z Afryki Północnej. Podczas gdy zarówno w handlu narkotykami, jak i w zorganizowanej przestępczości dominują Niemcy, a z cudzoziemców Turcy i Polacy, ex aequo, daleko za nimi Syryjczycy. Wygląda na to, że również w tym biznesie, imigranci, zwłaszcza o innym kolorze skóry zajmują najniższe miejsce w hierarchii społecznej. Coś jak dostawca na UbeEatsie. Czarni imigranci jedzenie i narkotyki. A właścicielami i managerami są biali, rodowici mieszkańcy. A jakie utrzymanie zapewnia im ta praca i co się stanie, jeżeli ich możliwości zarobku zmniejszą się znacząco, bo najlepsi klienci odejdą do klubów konopnych? Jak pisałem, nie mamy na ten temat żadnych danych, ale mamy punkt odniesienia. Są to wyniki badań Sudhir Venaktesha, socjologa z Uniwersytetu Chicagowskiego, który przeprowadził badania terenowe żyjąc przez kilka lat (sic!) z handlarzami crackiem. I odkrył ze uliczni handlarze zarabiają średnio 3,3 dolara na godzinę. Spadek dochodów z handlu marihuana jaki jest już na horyzoncie, oznacza dla tej grupy konieczność znalezienia innych źródeł zarobku. Tu jest największa słabość, nie tylko niemieckiej ustawy, Ani restrykcje ani legalizacja nie usuwają społecznych przyczyn problemów. Takich jak to, że dla wielu młodych ludzi ścieżka kariery zaczęta od pracy za 3 dolary za godzinę jest najlepszą i niemal jedyną możliwą. Niemal, bo inne opcje to włamania, kradzieże, napady. Albo zmiana asortymentu. Dlatego też zapewne, wszyscy juz oferują prócz marihuany crack. I to jest niemiecki problem, jaki eksplodował po pandemii a nasilił się jeszcze bardziej w ostatnich dwóch latach.</p>
<p>Niemcy są zalewane przez crack i w nieco mniejszym stopniu, opiaty. Generalnie ostatnie dwa lata, to okres, w którym dworce w dużych miastach zamieniły się przytułki dla bezdomnych, alkoholików i narkomanów, miejsca przemocy, kradzieży. przy znaczącym udziale imigrantów, głównie z Polski i (ostatnim czasie) z Ukrainy. W zeszłym roku status najbardziej niebezpiecznego dworca w Niemczech miał dworzec główny w Hamburgu. Obecnie sytuacja się zmieniła. Na dworcu wprowadzono zakaz posiadania broni (również, noży kuchennych i gazu pieprzowego), pojawiło się więcej patroli policji i policji kolejowej. Co nie rozwiązało problemu tylko go wypchnęło z dworca. Głównie na południe, w okolice „parku narkomanów”, gdzie już od jakiegoś czasu odbywa się handle i konsumpcja cracku i opiatów, obok Museum für Kunst und Gewerbe i dalej w stronę Münzviertel, cała okolica pełna jest konsumentów cracku i opiatów. Scenek w rodzaju tej, gdy na dojściu do dworca, w centrum miasta, na środku chodnika siedzi ktoś i pali bez przypału crack. Okolica upodabnia się do widoczków z amerykańskich miast zapełnianych przez „zombie”, ofiary fentanylu, ale taka charakterystyczna poza ciała, to „spływanie” i powolne ruchy są typowe również dla heroiny, też mocno obecnej w centrum Hamburga. Takie same widoczki pamiętam z lat 90 tych, gdy na polskich ulicach królował „kompot” czyli domowej produkcji heroina. Przesunięcie uwagi dotychczasowych dealerów marihuany na rynek cracku i opiatów może być głównym negatywnym skutkiem legalizacji marihuany w Niemczech. Małolaty handlujące marihuaną w Schanzenviertel zaczęły też oferować ostatnio crack. takie zmiany mogą spowodować przetasowania na przestępczej mapie Hamburga (pewnie podobnie jest w innych miastach) i wywołać nawet wojny gangów. I zwiększyć podaż i dostępność twardszych narkotyków jakimi zaczną handlować dotychczasowi handlarze marihuaną. Czyli większa dostępność i legalizacja marihuany mogą doprowadzić do zwiększenia konsumpcji twardych narkotyków. Ale jest to znów temat do obserwowania, bo może również zajść zjawisko odwrotne, bo legalność marihuany spowoduje, że wielu dotychczasowych konsumentów (i nowi) nie będzie mieć dostępu do nielegalnych substancji, gdy przestanie zaopatrywać się u dealera. Na razie będę bacznie obserwować czy Schanzenpark zostanie drugim parkiem narkomanów.&nbsp;</p>
<p><a href="https://rudekitchen.pl/postaw-kawe">U nas w gastro najlepszą motywacją do dobrej pracy jest dobry napiwek. jeżeli podoba ci się, to co piszę zostaw mi napiwek</a></p>
<p><a href="https://linktr.ee/kuchennybodhisatwa.pl" target="_blank" rel="noopener"><strong>Moje media społecznościowe</strong></a></p>
<p><a class="a2a_button_facebook" href="https://www.addtoany.com/add_to/facebook?linkurl=https%3A%2F%2Frudekitchen.pl%2Fco-sie-stanie-z-schantzenpark%2F&amp;linkname=Co%20si%C4%99%20stanie%20z%20Schantzenpark%3F" title="Facebook" rel="nofollow noopener" target="_blank"></a><a class="a2a_button_email" href="https://www.addtoany.com/add_to/email?linkurl=https%3A%2F%2Frudekitchen.pl%2Fco-sie-stanie-z-schantzenpark%2F&amp;linkname=Co%20si%C4%99%20stanie%20z%20Schantzenpark%3F" title="Email" rel="nofollow noopener" target="_blank"></a><a class="a2a_button_linkedin" href="https://www.addtoany.com/add_to/linkedin?linkurl=https%3A%2F%2Frudekitchen.pl%2Fco-sie-stanie-z-schantzenpark%2F&amp;linkname=Co%20si%C4%99%20stanie%20z%20Schantzenpark%3F" title="LinkedIn" rel="nofollow noopener" target="_blank"></a><a class="a2a_button_twitter" href="https://www.addtoany.com/add_to/twitter?linkurl=https%3A%2F%2Frudekitchen.pl%2Fco-sie-stanie-z-schantzenpark%2F&amp;linkname=Co%20si%C4%99%20stanie%20z%20Schantzenpark%3F" title="Twitter" rel="nofollow noopener" target="_blank"></a><a class="a2a_button_printfriendly" href="https://www.addtoany.com/add_to/printfriendly?linkurl=https%3A%2F%2Frudekitchen.pl%2Fco-sie-stanie-z-schantzenpark%2F&amp;linkname=Co%20si%C4%99%20stanie%20z%20Schantzenpark%3F" title="PrintFriendly" rel="nofollow noopener" target="_blank"></a><a class="a2a_dd addtoany_share_save addtoany_share" href="https://www.addtoany.com/share#url=https%3A%2F%2Frudekitchen.pl%2Fco-sie-stanie-z-schantzenpark%2F&#038;title=Co%20si%C4%99%20stanie%20z%20Schantzenpark%3F" data-a2a-url="https://rudekitchen.pl/co-sie-stanie-z-schantzenpark/" data-a2a-title="Co się stanie z Schantzenpark?"></a></p>]]></content:encoded>
					
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Soczewica, słonecznik i pomidory</title>
		<link>https://rudekitchen.pl/soczewica-slonecznik-i-pomidory/</link>
		
		<dc:creator><![CDATA[Rude Kitchen]]></dc:creator>
		<pubDate>Thu, 08 Aug 2024 12:13:01 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Kuchnia]]></category>
		<category><![CDATA[Obiady]]></category>
		<category><![CDATA[Przepisy]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://nowy.rudekitchen.pl/soczewica-slonecznik-i-pomidory/</guid>

					<description><![CDATA[Soczewica czerwona w 20 minut. Bez namaczania, bez kombinowania. Dal które jest sycące, tanie i zawiera więcej białka niż myślisz.]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<p>Kuchennych remanentów ciąg dalszy. Soczewica, słonecznik i pomidory, ciągle bez cebuli, ale nie jak się mieszka w lesie to do sklepu jest cała wyprawa.</p>
<p><strong>SKŁADNIKI:</strong></p>
<p>2 różnego koloru papryki (około 150-200 g)</p>
<p>100 g słonecznika</p>
<p>50 g soczewicy czerwonej</p>
<p>30 g oliwy (3 łyżki)</p>
<p>30 g sosu hoisin</p>
<p>1 puszka krojonych pomidorów</p>
<p>1/2 łyżeczki kuminu</p>
<p>1/4 łyżeczki cynamonu</p>
<p>1/2 łyżeczki mielonego czosnki</p>
<p>1 łyżeczka pieprzu cytrynowego</p>
<p><strong>SPOSÓB PRZYGOTOWANIA:</strong></p>
<p>Paprykę kroimy dość drobno w kostkę.</p>
<p>Na patelni rozgrzewamy oliwę i smażymy słonecznik</p>
<p>Po kilku minutach jak słonecznik zacznie brązowieć i pachnieć, dodajemy hoisin, paprykę i przyprawy, smażymy aż odparuje płyn z papryki</p>
<p>Dodajemy pomidory i soczewicę i pod przykryciem dusimy na małym ogniu 15-20 minut, do miękkości soczewicy. Ewentualnie doprawiamy łyżeczka cukru lub syropu z agawy, syropu klonowego</p>
<p>Soczewica powinna być al dente, bo nawet po zdjęciu z ognia w gorącym sosie będzie się cały czas rozgotowywać</p>
<p><strong>WARIANTY:</strong></p>
<p>Do tego sosu możecie dać też niemal cokolwiek, doskonale sprawdza się marchew starta na grubych oczkach, seler naciowy, cebula, por.</p>
<p>Pomidory możecie dawać w różnych postaciach, dobry efekt daje np. połączenie krojonych pomidorów z puszki z passatą.</p>
<p>Oczywiście jak ktoś ma czas i ochotę to jak najbardziej może użyć świeżych pomidorów.</p>
<p><strong>UWAGI:</strong></p>
<p>Dość ważne jest tu połączenie kuminu i cynamonu, bardzo popularne na Bliskim i Środkowym Wschodzie. Ale to nie znaczy, że nie możecie tego dania doprawić po swojemu.</p>
<p>Danie będzie zmieniać konsystencję i stopniowo gęstnieć, kiedy soczewica będzie coraz bardziej wchłaniać wodę. Będzie się też cały czas w gorącym sosie dogotowywać. Inny będzie ten sos zaraz po przygotowaniu, a inny po kilku godzinach czy następnego dnia. Jeżeli sos zbytnio zgęstnieje najlepiej rozrzedzić go kilkoma łyżkami bulionu.</p>
<p>Jeżeli nie macie, co całkiem zrozumiałe, własnego bulionu to użyjcie dobrego buliony warzywnego.</p>
<p>Jeszcze w Polsce używałem bulionu Rossman, teraz akurat mam, dostałem oczywiście od jednego z gości, bulion biozentrale, bardzo przyzwoity, przyzwoita niemiecka firma produkująca żywność bio/eko czy jak to zwał.</p>
<p><strong>SERWIS:</strong></p>
<p>Podajemy z makaronem, ewentualnie z innym dodatkiem skrobiowym</p>
<p>Proste i szybkie, bo jeżeli wstawicie wodę na makaron razem ze słonecznikiem na patelni to wszystko będzie gotowe w pół godziny albo krócej.</p>
<p>Dlatego też używam tu, jak i w innych przepisach pomidorów z puszki. Jak ktoś ma czas i ochotę się z tym pierdolić, parzyć te pomidory, obierać ze skórki. No, w restauracji gdzie obiad kosztuje więcej niż dniówka robotnika to można się tak bawić. Bo w cenie obiadu jest praca kogoś, kto się z tymi pomidorami pierdoli.</p>
<p>I tu mam uwagę do wszystkich, których oburza i szokuje mój nadmiernie gruby język. Cóż, pardon my French. takim językiem rozmawia się w kuchni.</p>
<p>Nie tej z pięknych seriali ani blogów. W prawdziwej kuchni to brzmi; co się qrwa będziesz pierdolić z tymi pomidorami, weź te z puszki pojebało cię. A nie: azaliż Waćpan rozważ, czy nie lepiej będzie onych z puszki pomidorów użyć.</p>
<p>Jedzenie to emocje. Bardzo głębokie, pierwotne podstawowe, bo związane z tym, co najważniejsze dla naszego przeżycia.</p>
<p>I chcesz w kuchni zrobić coś naprawdę, to musisz żyć w takich emocjach.</p>
<p>Ale niekoniecznie używać świeżych pomidorów tam, gdzie możesz sobie życie ułatwić pomidorami z puszki.</p>
<p>Nie chodzi o to żeby spędzić życie na gotowaniu. Chodzi o jak najlepszy stosunek ceny i wysiłku włożonego w przygotowanie dania do efektu. I o postęp technologiczny, który niesamowicie ułatwił pracę w kuchni. Nie tylko dzięki takim wynalazkom jak konserwy, gotowe makarony, ale tez albo przede wszystkim dzięki ogromowi urządzeń kuchennych. Od timerów, poprzez otwieracz do konserw po blendery, roboty kuchenne i multi cookery.</p>
<p>Szczela mię jak słyszę o „starych dobrych czasach”, jak kiedyś było lepiej, również w kuchni. No wściekłbym się jakbym miał kręcić humus ręcznie, a nie blenderem, ciasto na chleb bez robota planetarnego. Stare dobre czasy to urojenia z pop kultury pokazującej wyidealizowane życie klasy wyższej i średniej, tych, co jedzą przy stołach w eleganckich salonach, a nie tych, co ciężko pracują, żeby to przygotować w kazamatach kuchennych.</p>
<p>A czysto statystycznie-to każdy z nas, poza garstką potomków darmozjadów z arystokracji i szlachty, byłby w tamtych warunkach jednym z tych Morloków tyrających w kuchni lub na polu.</p>
<p><a href="https://rudekitchen.pl/postaw-kawe">U nas w gastro najlepszą motywacją do dobrej pracy jest dobry napiwek. jeżeli podoba ci się, to co piszę zostaw mi napiwek</a></p>
<p>&nbsp;</p>
<p><a class="a2a_button_facebook" href="https://www.addtoany.com/add_to/facebook?linkurl=https%3A%2F%2Frudekitchen.pl%2Fsoczewica-slonecznik-i-pomidory%2F&amp;linkname=Soczewica%2C%20s%C5%82onecznik%20i%20pomidory" title="Facebook" rel="nofollow noopener" target="_blank"></a><a class="a2a_button_email" href="https://www.addtoany.com/add_to/email?linkurl=https%3A%2F%2Frudekitchen.pl%2Fsoczewica-slonecznik-i-pomidory%2F&amp;linkname=Soczewica%2C%20s%C5%82onecznik%20i%20pomidory" title="Email" rel="nofollow noopener" target="_blank"></a><a class="a2a_button_linkedin" href="https://www.addtoany.com/add_to/linkedin?linkurl=https%3A%2F%2Frudekitchen.pl%2Fsoczewica-slonecznik-i-pomidory%2F&amp;linkname=Soczewica%2C%20s%C5%82onecznik%20i%20pomidory" title="LinkedIn" rel="nofollow noopener" target="_blank"></a><a class="a2a_button_twitter" href="https://www.addtoany.com/add_to/twitter?linkurl=https%3A%2F%2Frudekitchen.pl%2Fsoczewica-slonecznik-i-pomidory%2F&amp;linkname=Soczewica%2C%20s%C5%82onecznik%20i%20pomidory" title="Twitter" rel="nofollow noopener" target="_blank"></a><a class="a2a_button_printfriendly" href="https://www.addtoany.com/add_to/printfriendly?linkurl=https%3A%2F%2Frudekitchen.pl%2Fsoczewica-slonecznik-i-pomidory%2F&amp;linkname=Soczewica%2C%20s%C5%82onecznik%20i%20pomidory" title="PrintFriendly" rel="nofollow noopener" target="_blank"></a><a class="a2a_dd addtoany_share_save addtoany_share" href="https://www.addtoany.com/share#url=https%3A%2F%2Frudekitchen.pl%2Fsoczewica-slonecznik-i-pomidory%2F&#038;title=Soczewica%2C%20s%C5%82onecznik%20i%20pomidory" data-a2a-url="https://rudekitchen.pl/soczewica-slonecznik-i-pomidory/" data-a2a-title="Soczewica, słonecznik i pomidory"></a></p>]]></content:encoded>
					
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Jeszcze jedna romantyczna culinary story</title>
		<link>https://rudekitchen.pl/seasoned-with-love/</link>
		
		<dc:creator><![CDATA[Rude Kitchen]]></dc:creator>
		<pubDate>Sun, 09 Jun 2024 05:05:16 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Uncategorized]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://nowy.rudekitchen.pl/seasoned-with-love/</guid>

					<description><![CDATA[Gotowanie wsadowe – batch cooking. Dwa razy w tygodniu, cztery dania do przodu. System który pozwala jeść dobrze bez gotowania codziennie.]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<p><strong>UWAGA: recenzja zawiera opis fabuły, ale bez przesady, co to za fabuła.</strong></p>
<p><em>„Jedzenie podnosi na duchu, kiedy kogoś uraduję, czuję więź nawet z nieznajomymi”</em></p>
<p><strong>„Seasoned with Love” to jeszcze jedna komedia romantyczna z gotowaniem w tle.</p>
<p>To jest chyba najbardziej niesamowite w tego typu filmach. To jak bardzo one są przewidywalne. Jest oczywista intryga, główni protagoniści wylądują razem w łóżku. I będą żyli długo i szczęśliwie.</p>
<p>I wcale to nie przeszkadza w dobrej zabawie. O ile ta opowieść jest ciekawie opowiedziana a film dobrze nakręcony i zagrany. </strong></p>
<p>Nie ma obowiązku wiedzieć, więc dodam kontekst, bo kontekst jest wszystkim, dzieło sztuki istnieje tylko przez kontekst.</p>
<p>A kontekstem jest moja praca. I moje życie. Jestem szefem kuchni. Szefem kuchni mieszkającym właściwie w lesie. Nie kontaktuje się na co dzień z nikim poza ludźmi, dla których gotuję. Żyję tak od 5 lat. </p>
<p>Jeżeli chociaż trochę racji mają postmoderniści to każde działo jest dziełem otwartym, powstającym przy każdorazowej reinterpretacji przez odbiorcę. I możemy to samo działo postrzegać w bardzo różny sposób, w zależności od naszych „filtrów percepcyjnych” i naszego kontekstu.</p>
<p>Jakiś czas temu, oglądając film akcji, zatrzymałem akcję, pośrodku akcji, żeby przyjrzeć się restauracyjnej kuchni, przez którą przebiegał bohater.</p>
<p><strong>W „Seasoned&#8230;” jedzenie, a właściwie gotowanie jest osią filmu. I możemy ten film zobaczyć jako jeszcze jedną dość banalną komedię romantyczną, w coraz modniejszym, mam wrażenie, stylu culinary story. I właściwie tylko dla tego „culinary” wartym obejrzenia.</p>
<p>Ale możemy też ten film zobaczyć zupełnie inaczej.</strong></p>
<p>Bohaterka to znakomita szefowa kuchni i początkująca celebrytka. Po drodze do Nowego Yorku, gdzie ma zacząć prowadzić program telewizyjny ląduje na amerykańskim zadupiu i pomaga przygotować miejscowy Festiwal Kwiatów. I każdy, kto choć czasami wyjeżdża poza wielkie miasto zna takie imprezy, typu Dni Grzyba i Kaszanki. Tu gdzie mieszkam, są to coroczne obchody ziemniaczanych dożynek i Wybory Króla i Królowej Kartofla.</p>
<p>I jeżeli pójdziemy tropem festiwalu i związanej z nim tradycji, to możemy w tym filmie zobaczyć nostalgiczną opowieść, elegię dla lokalnych społeczności, niszczonych brutalnie przez neoliberalny kapitalizm (tu reprezentowany przez wielkie media). Właściwie to wręcz pochwała czasów sprzed rewolucji przemysłowej i obyczajowej. Czasów kiedy więzy rodzinne i społeczne były silne, ale nie było internetu, facebooka, filmów o gotowaniu na jutubie, ani multicoockerów, blenderów elektrycznych i automatów do wypieku chleba. Bynajmniej byście nie chcieli tak żyć. </p>
<p>To były czasy, kiedy każdy znał swoją rolę w hierarchicznym, patriarchalnym społeczeństwie. Czasy gdzie 90% społeczeństwa było poddanych brutalnej opresji biedy i nierówności społecznych.<strong> Za łagodnym uśmiechem amerykańskich przedmieść kryje się wykrzywiona z bólu twarz czarnego niewolnika. Za biblioteczka pełną mądrych książek polskiego inteligenta kryje się rozpacz, głód i nędza polskiego chłopa</strong></p>
<p>Idealna społeczność New Holland, gdzie zawsze można liczyć na pomoc innych to niekoniecznie społeczność z hipisowskiej utopii dla narkomanów. To może być równie dobrze dystopijna wizja Orwella. Albo Margaret Atwood. Sam gdy byłem zbuntowanym nastoletnim punkiem uciekałem z podobnego miasteczka.</p>
<p>Ale możemy podejść trochę lżej i zobaczyć opowieść o znaczeniu lokalności. Bo podróż do lokalności odbywa główna bohaterka, która po licznych perypetiach przyrządza potrawy na festiwal wyłącznie z lokalnych produktów. Co charakterystyczne-część z nich to produkty odrzucone przez supermarkety.</p>
<p>Ale gdy tutaj zajrzymy pod powierzchnię, to podróż do lokalności, do Idealnej Społeczności New Holland okazuje się podróżą mityczną. Jedzenie jest w tej podróży ważne, bo dostępność pysznego (comford foodowego) jedzenia jest jednym z podstawowych elementów rajskiej krainy w mitologii ludowej, Cocagne, Krainy Pieczonych Gołąbków. Mitologia złotego wieku i czasów przed upadkiem</p>
<p>Rajska kraina, świat doskonały, utopia umieszczona czy to w kosmosie, czy to w przeszłości, czy na odległej wyspie, czy w innym wymiarze jest jednym z najpopularniejszych mitów w historii człowieka, również w pop kulturze.</p>
<p> Eden, Szambhala, Kraina Pieczonych Gołąbków, Idealna Społeczność New Holland opowiadają te sama historię. Opowieść o idealnym kosmosie przed Upadkiem.</p>
<p> Możemy oglądać ten film (jak i wszystkie inne) w meta sposób, jako splot wielu różnych odniesień, sposobów interpretacji. Bo jak się postaramy to znajdziemy tu i „girl power” i kołczingową ideologię wiecznego zapierdolu i stereotypowy obraz kobiety, która odnosi sukcesy, ale jest nieszczęśliwa (nawet jeśli o tym nie wie) dopóki nie zostanie kurą domową. </p>
<p>Albo popatrzeć na parę głównych bohaterów, protagonistów jak na personifikację podstawowego, zdaniem wielu komentatorów, podziału politycznego naszych czasów. podziału, jaki zastępuje obecnie podział na prawicę i lewicę, na wspólnotowość i indywidualizm.</p>
<p>Zapewne gdyby film powstał dzisiaj (jest z 2021 roku) mieszkańcy New Holland byliby psychopatycznymi wyborcami Trumpa, z bronią chodzącymi nawet do sracza, a jeden po po pijaku pomylił papier toaletowy ze spluwą i sobie coś odstrzelił&#8230; taki subtelny humor polityczny. </p>
<p>Jest to też kawałek opowieści o pracy w kuchni, kawałek prawdy o kuchni. I ten kawałek  dla mnie jest najważniejszy i najbardziej mnie w tym filmie dotyka. O tym jak sie wszystko pieprzy i wali, i jak trzeba wtedy improwizować i czarować, żeby wszystko wyszło i goście byli zadowoleni.</p>
<p>Obejrzałem ten film tuż przed pracowitym weekendem. Podczas którego gościłem 30 osób. I to co dla mnie jest najważniejsze w tym filmie, co jest najważniejszym kawałkiem prawdy o gastro i całej branży hospitality.</p>
<p>Co jest najważniejsze w tej robocie? Ludzie, którzy są szczęśliwi. Związek zawodowy pracowników gastro w Niemczech nazywa się NGG, Nahrung-Genuss-Gaststätten Restauracje-Przyjemnośc-Jedzenie. </p>
<p>Czy to fine dinning czy wioskowy festyn czy zakazane dzielnice Hamburga chefowie starają się dostarczyć największych przyjemności, smaku uniwersalnego niczym zapach doskonały u Suskinda.</p>
<p>I duma jak się uda. W mało której robocie można tak mocno i tak szybko, tak bezpośrednio poczuć satysfakcję z dobrze zrobionej roboty. I kopa od tego… trochę dla tego kopa się gotuje.</p>
<p>I z tej strony, zawodowej są w tym filmie dwie rzeczy straszne.</p>
<p>Pierwsza. Sam mam długie włosy i wiem jaki to problem. I biegająca po kuchni i gotująca z rozwianym włosem bohaterka doprowadza mnie do szału i wrzeszczę: włosy qrwa zepnij i pod czapkę…ja jebię. </p>
<p>I druga rzecz. Kluczowym wydarzeniem w filmie jest duża, największa w roku impreza. Ostatnie godziny przed imprezą, ostatnie godziny do podania lunchu, rozstawianie stołów, zastawa, szykowanie serwisu… i mam: co oni się tak qrwa wolno ruszają!!!???</p>
<p><strong>W kuchni jest ciężko, jest brutalnie, jest praca w stresie i pod presją, gorąco i wilgoć jak w pieprzonych tropikach. połowa ma problem z alkoholem, a druga połowa z narkotykami. A wszyscy ze sobą. Nie ma nic lepszego.</p>
<p>Dlatego tak kocham takie filmy. Bo nie ma nic lepszego</strong></p>
<p><strong>Podobał ci się ten artykuł? Chcesz więcej podobnych? Wesprzyj mojego bloga </strong></p>
<div style="width:280px;"><iframe src='https://gogetfunding.com/embed-widget2?campaignid=7889144&#038;frame_type=t1' style='width:100%;height:460px; border: none;' scrolling='no'></iframe></div>
<p></iframe></p>
<p><a href="https://linktr.ee/kuchennybodhisatwa.pl" target="_blank" rel="noopener"><strong>Moje media społecznościowe</strong></a></p>
<p><a class="a2a_button_facebook" href="https://www.addtoany.com/add_to/facebook?linkurl=https%3A%2F%2Frudekitchen.pl%2Fseasoned-with-love%2F&amp;linkname=Jeszcze%20jedna%20romantyczna%20culinary%20story" title="Facebook" rel="nofollow noopener" target="_blank"></a><a class="a2a_button_email" href="https://www.addtoany.com/add_to/email?linkurl=https%3A%2F%2Frudekitchen.pl%2Fseasoned-with-love%2F&amp;linkname=Jeszcze%20jedna%20romantyczna%20culinary%20story" title="Email" rel="nofollow noopener" target="_blank"></a><a class="a2a_button_linkedin" href="https://www.addtoany.com/add_to/linkedin?linkurl=https%3A%2F%2Frudekitchen.pl%2Fseasoned-with-love%2F&amp;linkname=Jeszcze%20jedna%20romantyczna%20culinary%20story" title="LinkedIn" rel="nofollow noopener" target="_blank"></a><a class="a2a_button_twitter" href="https://www.addtoany.com/add_to/twitter?linkurl=https%3A%2F%2Frudekitchen.pl%2Fseasoned-with-love%2F&amp;linkname=Jeszcze%20jedna%20romantyczna%20culinary%20story" title="Twitter" rel="nofollow noopener" target="_blank"></a><a class="a2a_button_printfriendly" href="https://www.addtoany.com/add_to/printfriendly?linkurl=https%3A%2F%2Frudekitchen.pl%2Fseasoned-with-love%2F&amp;linkname=Jeszcze%20jedna%20romantyczna%20culinary%20story" title="PrintFriendly" rel="nofollow noopener" target="_blank"></a><a class="a2a_dd addtoany_share_save addtoany_share" href="https://www.addtoany.com/share#url=https%3A%2F%2Frudekitchen.pl%2Fseasoned-with-love%2F&#038;title=Jeszcze%20jedna%20romantyczna%20culinary%20story" data-a2a-url="https://rudekitchen.pl/seasoned-with-love/" data-a2a-title="Jeszcze jedna romantyczna culinary story"></a></p>]]></content:encoded>
					
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Burger marchewkowy</title>
		<link>https://rudekitchen.pl/burger-marchewkowy/</link>
		
		<dc:creator><![CDATA[Rude Kitchen]]></dc:creator>
		<pubDate>Fri, 12 Apr 2024 06:54:15 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Kuchnia]]></category>
		<category><![CDATA[Obiady]]></category>
		<category><![CDATA[Przepisy]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://nowy.rudekitchen.pl/burger-marchewkowy/</guid>

					<description><![CDATA[Kuchnia przez okno – foodie podróże po Europie. Co jeść w Hamburgu, Lizbonie, Berlinie bez turystycznych pułapek. Gdzie jedzą ci którzy tam mieszkają.]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<p><strong>Jakąś premią od losu jest, że nigdy nie byłem fanem ani słodzonych napojów gazowanych, ani tych straszliwe słodkich Marsów, Twiksów, Pigsów czy jak się to brązowe coś z syropem kukurydzianym i dodatkami, ulepszaczami itp. nazywa.</p>
<p>Podobnie fast foodu. Tych wszystkich zapiekanek, hot dogów, burgerów. Ani nawet pizzy. I tych fanów nawet tak nie za bardzo rozumiałem i tak w ogóle patrzyłem na to jak na… serio uważasz, że burger z frytkami to najlepsze co można zjeść? </p>
<p></strong> Więc jak odstawiłem produkty odzwierzęce, ani mi nie brakowało takich produktów ani nie szukałem za bardzo wegańskiego fast food (no poza falafelem, ale libański, podkreślam LIBAŃSKI falafel to król wszechkuchni)</p>
<p> Ani mi nie brakowało za bardzo, ani nie czułem potrzeby konsumpcji. Różne burgery roślinne, wchodzące na rynek, jadłem, żeby przetestować.</p>
<p>Trochę to taki mój zawodowy odruch, a trochę charakter, żeby ciągle próbować czegoś nowego. Nie tylko w kuchni… zaskoczyłoby was jakie zastosowania może mieć pilot do telewizora…</p>
<p>Sławnego Beyond Burgera pierwszy raz jadłem w Hamburgu w 2019 roku, w Vincent Vegan. Takie miałem… no jak ktoś lubi fast food to spoko. Dla mnie żadne aj waj.</p>
<p>Bardziej nawet smakują mi kraftowe burgery roślinne, robione według własnej receptury lokalu, chociaż raczej to nie jest mój pierwszy wybór jak mam jeść na mieście. Ale w takim Nieinaczej w Katowicach i Veganbar w Bremen chętnie bym zjadł jeszcze raz.</p>
<p><strong>Na razie wymyśliłem własnego burgera, racz waść zjeść</strong></p>
<p><strong>SKŁADNIKI:</strong></p>
<p>300 g marchewki</p>
<p>puszka cieciorki (lub analogiczna ilość cieciorki ugotowanej)</p>
<p>50 g łuskanego ziarna konopi</p>
<p>50 g oleju</p>
<p>50 g płatków owsianych</p>
<p>1/4 łyżeczki kuminu</p>
<p>1 łyżeczka wędzonej papryki</p>
<p>mielony pieprz</p>
<p>mielony czosnek</p>
<p>100 g suszonych pomidorów z oleju (osączonych)</p>
<p>60 g musztardy figowej (lub innej słodkiej)</p>
<p>3-4 łyżki maki ziemniaczanej</p>
<p>2 łyżki zmielonego siemienia lnianego lub chia</p>
<p><strong>SPOSÓB PRZYGOTOWANIA:</strong></p>
<p>Marchewkę ścieramy na tarce, na grubych oczkach.</p>
<p>Zmielone siemię lniane zalewamy kilkoma łyżkami gorącej wody, mieszamy i zostawiamy do spęcznienia na kilka minut.</p>
<p>Cieciorkę odsączamy (aqua fabę można wykorzystać do zrobienia majonezu) i razem z pomidorami olejem i przyprawami mielimy np.  w food procesorze</p>
<p>Dodajemy pozostałe składniki i dokładnie mieszamy</p>
<p>Odstawiamy na pół godziny</p>
<p>Formujemy okrągłe burgery np. ringiem do pierogów i pieczemy w piekarniku rozgrzanym na 200 stopni przez około 20 minut.</p>
<p><strong>WARIANTY:</strong></p>
<p>Burger to produkt, do którego można włożyć właściwie wszystko, byle dobrze zmielić i skleić.</p>
<p>Kluczowe jest w przypadku roślinnych burgerów użycie składników, które będą całość “sklejać’. W klasycznych mięsnych burgerach samo mięso w procesie pieczenia uzyskuje odpowiednią sklejoną konsystencję, dodatkowo działają używane często jajka.</p>
<p>Tutaj takie składniki jak siemię lniane, cieciorka, mąka ziemniaczana, kasza jaglana, płatki owsiane/mąka owsiana są składnikami klejącymi.</p>
<p>Ważne jest też, aby pamiętać, że burgery dostarczają białka i roślinne burgery oprzeć o składniki bogate w białko. Strączki, tofu, seitan, konopie, orzechy to przykładowe składniki z dużą ilością białka.</p>
<p><strong>UWAGI:</strong></p>
<p>Burgery warto zrobić w większej ilości i po upieczeniu zamrozić. I wcale to oczywiście nie muszą być burgery. Można je uformować w coś bardziej jak kotlet mielony czy rodzaj klopsika.</p>
<p><strong>SERWIS:</strong></p>
<p>Podajemy prosto z pieca lub odsmażone na małym ogniu i małej ilości oleju, pod przykryciem. </p>
<p>Jak typowy burger w bułce ze świeżymi i kiszonymi warzywami i sosem, lub jako danie obiadowe. </p>
<p>Z jakimiś węglowodanami i surówką.</p>
<p>U mnie to surówka z białej kapusty i kluski kładzione z mąki pszennej z polentą.</p>
<p>Moje dzieciństwo było czasem przede wszystkim, kiedy zaczęła się moja choroba. Tak mniej więcej w wieku osiem, dziewięć lat miałem objawy nerwicy, a prawdopodobnie była to depresja dziecięca. Może nerwica, która się rozwinęła w depresję? Więc nie był to zbyt radosny okres. A ponieważ miałem też lęki społeczne, to nie był to też czas budowania dobrych relacji z rówieśnikami. Wręcz przeciwnie. Moją super mocą jest tworzenie maksymalnie toksycznych relacji.</p>
<p>Ale jedna rzecz była, powiedzieć, że dobra to nic nie powiedzieć, w moim dzieciństwie. I której prawdopodobnie zawdzięczam to, że ani słodzona woda z bąbelkami, ani syrop kukurydziany o smaku identycznym z naturalnym mnie nie pociągają. I która wytrenowała mój system odpornościowy i dzięki której, poza depresją praktycznie nie choruję.</p>
<p>Fenomen ogródków działkowych, czy jak nazywało się to w czasach mojego dzieciństwa „pracowniczych ogrodów działkowych”, XIX wieczna inicjatywa, skierowana na wsparcie biednych, zazwyczaj robotniczych rodzin w Niemczech, a zaraz potem w Polsce.</p>
<p>Te dwa kraje są działkowym fenomenem.  Niemcy z prawie 900 tys. ogrodów działkowych i Polska z o połowę mniejszą populacją 850 tys.</p>
<p>Pierwszym celem ogródków działkowych było zapewnienie biedocie w miastach dodatkowego źródła kalorii. Często z inicjatywy czy przynajmniej przy wsparciu fabrykantów, bo robotnikowi wystarczało mniej pieniędzy, żeby przeżyć i był mniej zdeterminowany do walki strajkowej.</p>
<p>Drugim celem jaki pojawił się niedługo potem i uczynił ogródków działkowych fenomen kulturowy był cel rekreacyjny, promowanie zdrowego aktywnego wypoczynku, w naturze, najpierw dzieci, a potem całych rodzin.</p>
<p> Taka działka była pasją mojego ojca, który wychował się zresztą na wsi, w biednej chłopskiej rodzinie, gdzie na kilkoro dzieci były jedne buty. Dla mnie była miejscem, gdzie spędzałem dużą część dzieciństwa.</p>
<p><strong>I dzięki temu mam teraz szansę dożyc do 100 lat. </strong></p>
<p>Profesor Ewa Stachowska z Pomorskiego Uniwersytetu Medycznego, specjalistka od żywienia i mikrobioty jelitowej, a przy tym potrafiąca mówić językiem zrozumiałym dla prostego kuchty, opublikowała filmik o „błękitnych strefach”, rejonach o najdłuższej długości życia, największym odsetku żyjących stulatków. Zwróciła uwagę, że tym, co łączy te strefy są OGRÓDKI DZIAŁKOWE!</p>
<p>Na pewno jest to wpływ tego, że uprawa ogródka to ruch fizjologiczny, taka umiarkowana aktywność fizyczna jaka jest zalecana przez medycynę stylu życia, ale też, a może przede wszystkim o… brud. O grzebanie w ziemi, o bakterie. O to, że w ten sposób wzbogacamy i wzmacniamy naszą naturalną mikroflorę bakteryjną.</p>
<p>Moje dzieciństwo to były jabłka prosto z drzewa, pomidory z krzaka, truskawki, obżeranie się pod korek świeżymi warzywami i owocami. A mój ociec „miał rękę” i to wszystko było najwyższej jakości. Teraz się takie produkty oznacza bio, eco, tradycyjny i sprzedaje za mnóstwo kasy.</p>
<p>Oczywiście poza sezonem były, też bio, eko i kraftowe, przetwory, Przecier pomidorowy, kiszone i konserwowe ogórki, kiszona kapusta (skarb dla jelit i jeden z niewielu produktów jakie ze względu na swoje właściwości zdrowotne zasługują na określenie „super food”), dżemy, soki i kompoty własna suszona fasola i suszony groch na zimę. Pewnie o czymś zapomniałem</p>
<p>I wzmocniło moje zdrowie i ukształtowało moje smaki i nawyki żywieniowe.</p>
<p>I bez wątpienia wpływ ogródków działkowych na zdrowie populacyjne, na nawyki żywieniowe, na spożywane ilości warzyw i owoców jest na poziomie wyraźnie odczuwalnym dla obciążenia służby zdrowia.</p>
<p><strong>To, że jakieś dzieciaki, tak jak ja wychowują się na działce, jedząc owoce i warzywa prosto z krzaka, przekłada się na to, że mniej jest potem przypadków cukrzycy, otyłości, chorób serca, co oznacza krótsze kolejki do lekarzy, czyli lepsze i dłuższe, zdrowsze życie nie tylko dla tych dzieciaków (i ich rodzin) ale ogółu społeczeństwa.</strong></p>
<p>Jest w tym po drodze też inna ciekawa zależność. Bo jeżeli ktoś ma własne warzywa i owoce to oznacza, że będzie z nich gotować.  a im więcej domowego gotowania, tym mniej żywności wysoko przetworzonej i dań gotowych, tzw. convience a to oznacza mniej kwasów nasyconych i tłuszczy, mniej soli i cukru, a to oznacza też krótsze kolejki do lekarzy.</p>
<p>Działki pełnią też jeszcze jedną ważną rolę. Są w miastach (jak zresztą wszystkie tereny zielone) regulatorem pogody. W mieście, które jest zabetonowane woda nie ma podczas deszczu gdzie spływać i są podtopienia, i przez to, że nie wsiąka w ziemie, latem jest sucho i gorąco, a wybetonowany plac zamiast trawnika to ogromny izolator, czyli o wiele większe burze.</p>
<p>Dzisiaj na tamtych działkach jest osiedle mieszkaniowe. W 2009 r. neoliberalny polski rząd próbował zlikwidować w Polsce ogródki działkowe. Na miejscy ogródków na warszawskim Okęciu już był zaplanowany Biznes Park (piękne jest tu to „park”). Mobilizacja społeczna obroniła wówczas ogródki działkowe.</p>
<p><strong>Teraz po „powrocie demokracji” i odsunięcia od władzy zbrodniczych populistów, ta sama neoliberalna ekipa znowu tym razem od tyłu, przez nowelizacje ustawy o zagospodarowaniu przestrzennym chce likwidować ogródki działkowe. A biorąc pod uwagę, ze dominującym formatem są sklepy convience Żabka to polskie naśladowanie USA osiągnie sukces tworząc w miejsce ogródków działkowych „pustynie żywieniowe”.</strong></p>
<p><strong>Podobał ci się ten artykuł? Chcesz więcej podobnych? Wesprzyj mojego bloga </strong></p>
<div style="width:280px;"><iframe src='https://gogetfunding.com/embed-widget2?campaignid=7889144&#038;frame_type=t1' style='width:100%;height:460px; border: none;' scrolling='no'></iframe></div>
<p></iframe></p>
<p><a href="https://linktr.ee/kuchennybodhisatwa.pl" target="_blank" rel="noopener"><strong>Moje media społecznościowe</strong></a></p>
<p><a class="a2a_button_facebook" href="https://www.addtoany.com/add_to/facebook?linkurl=https%3A%2F%2Frudekitchen.pl%2Fburger-marchewkowy%2F&amp;linkname=Burger%20marchewkowy" title="Facebook" rel="nofollow noopener" target="_blank"></a><a class="a2a_button_email" href="https://www.addtoany.com/add_to/email?linkurl=https%3A%2F%2Frudekitchen.pl%2Fburger-marchewkowy%2F&amp;linkname=Burger%20marchewkowy" title="Email" rel="nofollow noopener" target="_blank"></a><a class="a2a_button_linkedin" href="https://www.addtoany.com/add_to/linkedin?linkurl=https%3A%2F%2Frudekitchen.pl%2Fburger-marchewkowy%2F&amp;linkname=Burger%20marchewkowy" title="LinkedIn" rel="nofollow noopener" target="_blank"></a><a class="a2a_button_twitter" href="https://www.addtoany.com/add_to/twitter?linkurl=https%3A%2F%2Frudekitchen.pl%2Fburger-marchewkowy%2F&amp;linkname=Burger%20marchewkowy" title="Twitter" rel="nofollow noopener" target="_blank"></a><a class="a2a_button_printfriendly" href="https://www.addtoany.com/add_to/printfriendly?linkurl=https%3A%2F%2Frudekitchen.pl%2Fburger-marchewkowy%2F&amp;linkname=Burger%20marchewkowy" title="PrintFriendly" rel="nofollow noopener" target="_blank"></a><a class="a2a_dd addtoany_share_save addtoany_share" href="https://www.addtoany.com/share#url=https%3A%2F%2Frudekitchen.pl%2Fburger-marchewkowy%2F&#038;title=Burger%20marchewkowy" data-a2a-url="https://rudekitchen.pl/burger-marchewkowy/" data-a2a-title="Burger marchewkowy"></a></p>]]></content:encoded>
					
		
		
			</item>
	</channel>
</rss>
