<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?><rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
	xmlns:slash="http://purl.org/rss/1.0/modules/slash/"
	>

<channel>
	<title>Ogórek &#8211; Rude Kitchen</title>
	<atom:link href="https://rudekitchen.pl/skladnik/ogorek/feed/" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>https://rudekitchen.pl</link>
	<description>100% roślinne, 110% smaku · Stay Rude!</description>
	<lastBuildDate>Sun, 28 Jun 2026 16:49:12 +0000</lastBuildDate>
	<language>pl-PL</language>
	<sy:updatePeriod>
	hourly	</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>
	1	</sy:updateFrequency>
	

<image>
	<url>https://rudekitchen.pl/wp-content/uploads/2026/04/cropped-cropped-logo_rudekitchen-32x32.png</url>
	<title>Ogórek &#8211; Rude Kitchen</title>
	<link>https://rudekitchen.pl</link>
	<width>32</width>
	<height>32</height>
</image> 
	<item>
		<title>Brotaufstrich z tofu</title>
		<link>https://rudekitchen.pl/brotaufstrich-z-tofu/</link>
		
		<dc:creator><![CDATA[Rude Kitchen]]></dc:creator>
		<pubDate>Fri, 26 Sep 2025 15:04:16 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Kuchnia]]></category>
		<category><![CDATA[Przepisy]]></category>
		<category><![CDATA[Śniadania]]></category>
		<category><![CDATA[W 15 Minut]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://nowy.rudekitchen.pl/brotaufstrich-z-tofu/</guid>

					<description><![CDATA[Wędzone tofu, ogórek kiszony, majonez. Smarowidło do chleba w stylu niemieckim – kuchnia kanapkowa która zbudowała Europę.]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<p>Pasty do chleba i kanapki zbudowały Niemcy. Właściwie nie tylko Niemcy. Całą Europę i Amerykę Północną. Kanapki, które robotnicy brali ze sobą do pracy. I nie były to kanapki z wyrafinowaną wędliną, na którą nie stać było robotnika.</p>
<p>Ale na przykład z różnymi smarowidłami, bo te łatwo było zrobić smaczne z resztek, z odpadów i najtańszych składników.</p>
<p>Kolejny efekt mojej fascynacji kuchnią niemiecką, czyli chlebem i smarowidłami do chleba</p>
<p><strong>SKŁADNIKI:</strong></p>
<p>wędzone tofu 200 g</p>
<p>ogórek kiszony 80 g</p>
<p>majonez 100 g</p>
<p>Kala Namak (czarna sól) 1/4 łyżeczki</p>
<p>wędzona papryka 1/2 łyżeczki</p>
<p>gałka muszkatołowa mielona szczypta</p>
<p>jałowiec mielony szczypta</p>
<p>musztarda 1 łyżeczka</p>
<p><strong>SPOSÓB PRZYGOTOWANIA:</strong></p>
<p>Tofu ścieracie na tarce na drobnych oczkach.</p>
<p>Ogórka drobno kroicie w kostkę</p>
<p>Dodajecie do tofu, majonez, przyprawy i dokładnie mieszacie. Zostawiacie na pół godziny, żeby się smaki przegryzły.</p>
<p><strong>WARIANTY:</strong></p>
<p>Użyłem czarnej soli, żeby dodać do pasty nuty jajecznej, ale możecie użyć też soli wędzonej lub zwykłej.</p>
<p>Użyłem ogórka kiszonego, ale możecie go zastąpić oczywiście ogórkiem konserwowym, ale też na przykład użyć drobno posiekanych oliwek. Dodać drobno posiekanej świeżej lub marynowanej cebulki. Możliwości jest wiele</p>
<p><strong>UWAGI:</strong></p>
<p>Według tego schematu, czyli starte albo przemielone/zblendowane tofu z dodatkiem tłuszczu\majonezu\oleju, przypraw (tutaj bazowałem na smaku wędzonym), ewentualnie okrojonych drobno warzywach, możecie przyrządzać bardzo różne pasty, bardzo różne dodatki do pieczywa.</p>
<p><strong>SERWIS:</strong></p>
<p>Oczywiście na pieczywie. Możecie jeszcze dodać czy to pomidora czy sałatę czy inne warzywa świeże kiszone czy marynowane. Ostry sos np ten link</p>
<p>Jednym chyba z głupszych, ale ciągle mających się całkiem dobrze przesądów żywieniowych. est ten, że chleb (i ziemniaki) tuczy.</p>
<p>Tuczy wpierdalanie jak dzika świnia i siedzenie na dupie przed telewizorem. Czyli mówiąc inaczej tuczy nadmiar kalorii.</p>
<p>Ale w ramach podaży kalorii to nie chleb ani ziemniaki są najbardziej kaloryczne. 100 g chleba to około 200 kcal (gotowanych ziemniaków to tylko 150).</p>
<p>Nie tyjesz od chleba czy ziemniaków</p>
<p>Tyjesz od tłuszczu. Od grubej warstwy masła czy margaryny, ogromnych ilości majonezu, tłustej omasty oblewającej ziemniaki.</p>
<p>Dlatego jak lubisz kanapki, jak lubisz pieczywo to jedz z takimi pastami bez masła czy margaryny.</p>
<p>Za to dobrą rzeczą, którą warto stosować jak robicie jakieś tego typu pasty na chleb, czy w ogóle różne kanapki to warzywa</p>
<p>Świeże, marynowane, kiszone czy dodane tak jak tutaj pokrojony ogóreczek czy inne warzywa do samej pasty, czy dodatkowo na chleb.</p>
<p>Takie kanapki są też o niebo smaczniejsze i atrakcyjniejsze, ale mają też więcej niezbędnego błonnika i innych prozdrowotnych składników, a także niską gęstość energetyczną.</p>
<p>Co oznacza, że jak duża część twojego posiłku,a potem twojego żołądka zajmują warzywa to zjesz mniej kalorii a więcej prozdrowotnych mikroskładników.</p>
<p><a href="https://rudekitchen.pl/postaw-kawe"><strong>Kusi mnie zrobienie całego cyklu i małego ebooka z przepisami na Brotaufstrich czy w ogóle na różne kanapki takie jak robię dla siebie. Co o tym sądzicie?</p>
<p>jak podoba ci się taki pomysł to zmotywujesz mnie do napisania takiego zbioru przepisów napiwkiem </strong></a></p>
<p><a href="https://linktr.ee/rudekitchen" target="_blank" rel="noopener"><strong>Moje media społecznościowe</strong></a></p>
<p>&nbsp;</p>
<p><a class="a2a_button_facebook" href="https://www.addtoany.com/add_to/facebook?linkurl=https%3A%2F%2Frudekitchen.pl%2Fbrotaufstrich-z-tofu%2F&amp;linkname=Brotaufstrich%20z%20tofu" title="Facebook" rel="nofollow noopener" target="_blank"></a><a class="a2a_button_email" href="https://www.addtoany.com/add_to/email?linkurl=https%3A%2F%2Frudekitchen.pl%2Fbrotaufstrich-z-tofu%2F&amp;linkname=Brotaufstrich%20z%20tofu" title="Email" rel="nofollow noopener" target="_blank"></a><a class="a2a_button_linkedin" href="https://www.addtoany.com/add_to/linkedin?linkurl=https%3A%2F%2Frudekitchen.pl%2Fbrotaufstrich-z-tofu%2F&amp;linkname=Brotaufstrich%20z%20tofu" title="LinkedIn" rel="nofollow noopener" target="_blank"></a><a class="a2a_button_twitter" href="https://www.addtoany.com/add_to/twitter?linkurl=https%3A%2F%2Frudekitchen.pl%2Fbrotaufstrich-z-tofu%2F&amp;linkname=Brotaufstrich%20z%20tofu" title="Twitter" rel="nofollow noopener" target="_blank"></a><a class="a2a_button_printfriendly" href="https://www.addtoany.com/add_to/printfriendly?linkurl=https%3A%2F%2Frudekitchen.pl%2Fbrotaufstrich-z-tofu%2F&amp;linkname=Brotaufstrich%20z%20tofu" title="PrintFriendly" rel="nofollow noopener" target="_blank"></a><a class="a2a_dd addtoany_share_save addtoany_share" href="https://www.addtoany.com/share#url=https%3A%2F%2Frudekitchen.pl%2Fbrotaufstrich-z-tofu%2F&#038;title=Brotaufstrich%20z%20tofu" data-a2a-url="https://rudekitchen.pl/brotaufstrich-z-tofu/" data-a2a-title="Brotaufstrich z tofu"></a></p>]]></content:encoded>
					
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Brotaufstrich z cieciorki i tofu</title>
		<link>https://rudekitchen.pl/brotaufstrich-cieciorka-tofu/</link>
		
		<dc:creator><![CDATA[Rude Kitchen]]></dc:creator>
		<pubDate>Thu, 14 Aug 2025 04:01:39 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Kuchnia]]></category>
		<category><![CDATA[Przekąski]]></category>
		<category><![CDATA[Przepisy]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://nowy.rudekitchen.pl/brotaufstrich-cieciorka-tofu/</guid>

					<description><![CDATA[Pasta do chleba z cieciorki, kaparów i wędzonego tofu. Niemcy jedzą to od zawsze, tylko nie wiedzą że to wegańskie.]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<p>Moja najnowsza fascynacja kulinarna to…kuchnia niemiecka. Ta sama kuchnia niemiecka, na której regularnie wieszam psy.</p>
<p>A dokładnie coś, co według mnie jest niemiecką specjalnością</p>
<p>I wcale nie jest to Brawurst ani owsianka</p>
<p>Brotaufstrich! Czyli wszelkiego rodzaju smarowidła i pasty do chleba.</p>
<p><strong>SKŁADNIKI:</strong></p>
<p>200 g cieciorki z puszki lub ugotowanej</p>
<p>50 g kaparów</p>
<p>50 cebuli</p>
<p>100 g wędzonego tofu</p>
<p>1 łyżeczka wędzonej papryki</p>
<p>kolendra świeża około pół pęczka</p>
<p>75 g majonezu</p>
<p>1 łyżeczka kuminu</p>
<p>1 łyżeczka wędzonej papryki</p>
<p>1/2 pęczka kolendry (patrz uwagi)</p>
<p><strong>SPOSÓB PRZYGOTOWANIA:</strong></p>
<p>Cieciorkę rozgniatamy widelcem.&nbsp;</p>
<p>Kapary odsączamy (zostawiamy zalewę, przyda się)i siekamy.</p>
<p>Tofu ścieramy na tarce o drobnych oczkach</p>
<p>Cebule drobno (naprawdę drobno) siekamy</p>
<p>Kolendrę drobno siekamy</p>
<p>Mieszamy dokładnie. Dodajemy majonez</p>
<blockquote class="wp-embedded-content" data-secret="hrJgjAtwYw"><p><a href="https://rudekitchen.pl/banalnie-prosty-i-tani-majonez-domowy/">Banalnie prosty i tani majonez domowy</a></p></blockquote>
<p><iframe class="wp-embedded-content" sandbox="allow-scripts" security="restricted"  title="„Banalnie prosty i tani majonez domowy” — Rude Kitchen" src="https://rudekitchen.pl/banalnie-prosty-i-tani-majonez-domowy/embed/#?secret=sAGMcz8iDY#?secret=hrJgjAtwYw" data-secret="hrJgjAtwYw" width="600" height="338" frameborder="0" marginwidth="0" marginheight="0" scrolling="no"></iframe></p>
<p>i 2-3 łyżki zalewy z kaparów</p>
<p><strong>WARIANTY:</strong></p>
<p>Nie każdy jest takim fanem kolendry jak ja, więc możecie użyć np. świeżej natki pietruszki czy jakiś ziół</p>
<p>Kumin możecie zastąpić w ostateczności kminkiem, oczywiście zmielonym</p>
<p>UWAGI:</p>
<p>Kolendry dałem dużo, bo lubię. Wiem że nie każdy jest amatorem więc nie opisałem dokładnie, dajcie na swój smak</p>
<p>Zalewa z kaparów pełni podwójną funkcję. Raz: dodaje smaku Dwa: dzięki niej możemy skleić całą masę z mniejszą ilością majonezu. Zgadzam się, że majonez jest zajebisty. Ale to prawie sam tłuszcz. Wprawdzie to tłuszcze nienasycone, ale tłuszcze więc lepiej limitować.&nbsp;</p>
<p><strong>SERWIS:</strong></p>
<p>Klasycznie, czyli na pieczywie. Najlepiej ze świeżymi czy konserwowymi warzywami: pomidor, sałata, rzodkiewka, ogórek świeży czy kiszony</p>
<p>&nbsp;Ale ta pasta nadaje się tez doskonale do np. faszerowania pomidorów. W takich wypadku pasta powinna być odrobinę przesolona co dobrze zakomponuje się z pomidorem</p>
<p><strong>WARTOŚCI ODŻYWCZE:</strong></p>
<p>100 g pasty to około 130 kcal, 5,5 g białka, 7,5 g tłuszczy i 8,5 g węglowodanów</p>
<p>Skojarzenia kulinarne z Niemcami faktycznie nie są zbyt wyszukane. Bratwurst, Currywurst myt Kartofelsalat, czyli ziemniakami z octem i/lub majonezem, jarmuż duszony z mięsem. To typowe niemieckie specjały. Jeszcze jest wspólne z kuchnią polską kiszona kapusta i ziemniaki.</p>
<p>A także coś, co chyba nie jest oczywistym dla nie Niemców: chleb. Podobno, nie mam pojęcia w jakim stopniu jest tak faktycznie czy to kuchenna legenda, w Niemczech jest 300 rodzajów chleba. Ponieważ w szczytowym okresie rozbicia państw niemieckich, w siedemnastym wieku było państw niemieckich 300 i każde miało własny chleb.&nbsp;</p>
<p>Nie zdziwiłbym się, gdyby tyle samo było w Niemczech rozmaitych Brotaufstrich. Można po tym poznać rodowitego Niemca , że jest w stanie to słowo wymówić prawidłowo.</p>
<p>Warzywnych, mięsnych, szmalec ze skwarkami, masło, pasztetowa, dżemy, masła i margaryny to wszystko jest objęte tym jednym słowem.</p>
<p>Zapewne dla Niemców jest to oczywistą oczywistością. Tak samo niewidoczną, jak nie zauważamy ani panujące ideologii, ani powietrza, którym oddychamy. Ale dla przybysza z zewnątrz jest to fenomen. I najlepsza rzecz w niemieckiej kuchni moim zdaniem.&nbsp;</p>
<p><a href="https://rudekitchen.pl/postaw-kawe">U nas w gastro najlepszą motywacją do dobrej pracy jest dobry napiwek. jeżeli podoba ci się, to co piszę zostaw mi napiwek</a></p>
<p>&nbsp;</p>
<p><a href="https://linktr.ee/rudekitchen" target="_blank" rel="noopener"><strong>Moje media społecznościowe</strong></a></p>
<p>&nbsp;</p>
<p><a class="a2a_button_facebook" href="https://www.addtoany.com/add_to/facebook?linkurl=https%3A%2F%2Frudekitchen.pl%2Fbrotaufstrich-cieciorka-tofu%2F&amp;linkname=Brotaufstrich%20z%20cieciorki%20i%20tofu" title="Facebook" rel="nofollow noopener" target="_blank"></a><a class="a2a_button_email" href="https://www.addtoany.com/add_to/email?linkurl=https%3A%2F%2Frudekitchen.pl%2Fbrotaufstrich-cieciorka-tofu%2F&amp;linkname=Brotaufstrich%20z%20cieciorki%20i%20tofu" title="Email" rel="nofollow noopener" target="_blank"></a><a class="a2a_button_linkedin" href="https://www.addtoany.com/add_to/linkedin?linkurl=https%3A%2F%2Frudekitchen.pl%2Fbrotaufstrich-cieciorka-tofu%2F&amp;linkname=Brotaufstrich%20z%20cieciorki%20i%20tofu" title="LinkedIn" rel="nofollow noopener" target="_blank"></a><a class="a2a_button_twitter" href="https://www.addtoany.com/add_to/twitter?linkurl=https%3A%2F%2Frudekitchen.pl%2Fbrotaufstrich-cieciorka-tofu%2F&amp;linkname=Brotaufstrich%20z%20cieciorki%20i%20tofu" title="Twitter" rel="nofollow noopener" target="_blank"></a><a class="a2a_button_printfriendly" href="https://www.addtoany.com/add_to/printfriendly?linkurl=https%3A%2F%2Frudekitchen.pl%2Fbrotaufstrich-cieciorka-tofu%2F&amp;linkname=Brotaufstrich%20z%20cieciorki%20i%20tofu" title="PrintFriendly" rel="nofollow noopener" target="_blank"></a><a class="a2a_dd addtoany_share_save addtoany_share" href="https://www.addtoany.com/share#url=https%3A%2F%2Frudekitchen.pl%2Fbrotaufstrich-cieciorka-tofu%2F&#038;title=Brotaufstrich%20z%20cieciorki%20i%20tofu" data-a2a-url="https://rudekitchen.pl/brotaufstrich-cieciorka-tofu/" data-a2a-title="Brotaufstrich z cieciorki i tofu"></a></p>]]></content:encoded>
					
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Depresyjna kanapka</title>
		<link>https://rudekitchen.pl/depresyjna-kanapka/</link>
		
		<dc:creator><![CDATA[Rude Kitchen]]></dc:creator>
		<pubDate>Sun, 26 Jan 2025 15:13:09 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Kuchnia]]></category>
		<category><![CDATA[Przepisy]]></category>
		<category><![CDATA[Śniadania]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://nowy.rudekitchen.pl/depresyjna-kanapka/</guid>

					<description><![CDATA[Kanapka szefa kuchni po powrocie z długiej zmiany. Depresyjna, bo prosta. Chleb, cokolwiek zostało w lodówce i cisza. O jedzeniu jako przetrwaniu.]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<p><strong>Dawno nie było kanapki szefa kuchni i w ogóle jak popatrzyłem to ostatnio bardzo mało pisałem i publikowałem. Od jesieni przechodzę właściwie od przemęczenia, załamania nerwowego do wzmożenia pracowego i znowu załamania i tak do zajebania.</strong></p>
<p>Nawet jak pierwszy raz od 30 lat w mordę dostałem pomogło na krótko. Teraz mam kolejne 3 tygodnie luźniejsze między wydarzeniami i staram się dojść do jakiejś równowagi.</p>
<p>Trochę mam jak bohater „Ugotowanego”, że dobrze czuję się tylko w kuchni.</p>
<p>Kuchnia jest moim sposobem radzenia sobie z lękami społecznymi. Gotowanie dla innych jest dla mnie najmniej bolesną, a nawet przyjemną formą kontaktu z ludźmi, zwłaszcza kiedy chwalą to co ugotowałem. A zazwyczaj chwalą. Jak nie chwalą to od razu mam paranoje, że coś zjebałem</p>
<p>Dlatego dla samego siebie z reguły nie chce mi się gotować, chyba że wymyślę coś ciekawego co chcę opublikować jako przepis, czy co chce potem serwować moim gościom</p>
<p>Nie ma obowiązku wiedzieć więc wyjaśniam, że przez 30 skromnie licząc, lat chorowałem na niezdiagnozowaną depresję. Od 14 roku życia, co najmniej, a prawdopodobnie dłużej, bo jak pamiętam swoje różne zachowania i to co mi opowiadano o mnie w dzieciństwie to miałem objawy depresji dziecięcej i pewne rzeczy zaczęły się u mnie w wieku kilku lat jeszcze zdecydowanie przed okresem szkolnym. na pewno już wtedy miałem leki społeczne. I nie tylko społeczne</p>
<p>I tak statystycznie, to już dawno powinienem nie żyć. Czy to się jakoś odjebać (co wcale &nbsp;nie jest takie proste, jak przychodzi co do czego, chyba prochy są najlepsze) czy przez chlanie, ćpanie i ryzykowne zachowania. Właściwie, to poza depresją, jestem zaskakująco zdrowy. A z tym, co wyprawiałem, chlałem i ćpałem powinienem mieć wątrobę w strzępach, rozwalone serce i sto innych przypadłości, z których ze trzy już dawno powinny mnie zabić.</p>
<p>Więc mam taki trochę borrowed time. I że ja już wygrałem. Rozjebałem system. Potrzebowałem dwóch lat, żeby zrozumieć to co dom nie raz w momencie mojego załamania, powiedziała psychoterapeutka: żyjesz! Przeżyłeś to wszystko!</p>
<p>No qrwa! to jest cud i ja to doceniam. Religijnie, żaden inny cud mi nie jest potrzebny.&nbsp;</p>
<p>Co nie znaczy że jest cudownie. Wręcz przeciwnie. Ostatnio sypiam po 10 godzin na dobę i wciąż jestem zmulony i przysypiający. Ale gorsza jest depresja atypowa.</p>
<p>Od niedawna to jest już termin diagnostyczny z wyraźnymi kryteriami i objawami (cóż za niespodzianka-mam prawie wszystkie!) wśród których są (piękne określenie znalazłem) „odwrócone objawy biologiczne”. Takie jak ciągła senność, jak ostatnio u mnie. Typowa dla depresji jest bezsenność, którą zresztą tez poznałem bardzo dobrze w przebiegu mojej depresji. Innym, dla mnie przejebanym bardziej niż 5 kilo cebuli w drobną kostkę, objawem jest odwrócenie typowego dla depresji gorszego samopoczucia rano i lepszego wieczorem.</p>
<p>Za każdym razem mam nadzieję, że ten dzień będzie inny. I za każdym razem jest taki sam.</p>
<p>Budzę się wcześnie rano. Uwielbiam. Szósta najpóźniej. Kawka, przeglądanie wiadomości, mam zaabonowanych kilkadziesiąt chyba różnych newsletterów tyczących się tematyki gotowania, żywienia, dietetyki, od pola do stołu, czyli od cen nawozów po przepisy i trendy na domowych przyjęciach.</p>
<p>I potem jest tylko gorzej. I zazwyczaj coraz gorzej. &nbsp;Przy tej kawie i lekturze mam pomysły i plany na ten dzień, ale z każdą kolejną godziną coraz bardziej idzie to wszystko psu w dupę. Przeciwnie niż większość osób z zaburzeniami depresyjnymi najlepiej czuję się rano, a potem mam trwający do końca dnia zjazd. energii, nastroju, wszystkiego, co może zjechać.</p>
<p>Najlepiej czuję się wcześnie rano, a wieczorem jestem już tylko zmęczony i przytłoczony kolejnym dniem, jaki musiałem przeżyć</p>
<p>I też często, i nie miałem pojęcia do dziś, że to objaw depresji atypowej, towarzyszy temu, poczucie bezładu czy raczej ciężkości. Wręcz fizycznie odczuwanej ciężkości ciała, zwłaszcza rąk i nóg, przez które nie jestem w stanie się ruszyć. również częstsze w depresji atypowej napady leku uogólnionego, czyli niemającego żadnej przyczyny są u mnie jak mycie zębów. jeśli nawet nie codziennie to często i regularnie&nbsp;</p>
<p>jak pokonam lek i wyjdę z pokoju to mogę iść do kuchni zrobić sobie śniadanie.</p>
<p>Ostatnio kupiłem, nie wiem w sumie jak to nazwać. Coś w rodzaju bagietki czy ciabatki w formie i bardzo niemieckie w treści.</p>
<p>Urządzam sobie podśmiechujki i pomstuję czasami na niemiecką kuchnię, potwornie ubogą w porównaniu z sąsiednią Francją (ale i do polskiej kuchni Niemcom daleko) i również scena wegańska jest mniej ciekawa niż w Polsce, ale w jednej kwestii są niemcy niesamowite.</p>
<p>Nie wiem, czy historycznie więcej było państewek niemieckich czy rodzajów niemieckiego pieczywa. Państw niemieckich w okresie największego rozdrobnienia było około 300. I to ma sens. Każdy kraj miał jakieś własne pieczywo. To tłumaczy ofertę nawet w supermarketach tak wielu rodzajów dobrego pieczywa.</p>
<p>Ostatnio, po okresie, kiedy pieczywa jadłem mało albo wcale mam ostatnio wielką ochotę na dobre bułki chleb z jakimś ciekawym twistem smakowym, składem, dodatkami.</p>
<p>Tym razem to powiedzmy, że długa bułka z dodatkiem gotowanych ziemniaków i smażonej cebulki. Rewelka.&nbsp;</p>
<p>Zostało mi od uja kolendry, po zakupach w arabskim supermarkecie w hamburskim St. George, a właściwie łodyg kolendry. Te łodygi użyłem jako punktu wyjścia do sosu, który to chodził mi po głowie już od jakiegoś czasu, ale jako składnik mojej nowej interpretacji niemieckiej Kartoffelsalat, z pieczonymi ziemniakami. Przepis na sałatkę będzie na Boże Narodzenie. I dokładny przepis na sos też.&nbsp;</p>
<p>Jogurt sojowy, zielony ogórek, avocado i sok z limonki.&nbsp;</p>
<p>Sos poszedł na zgrzankowane kawałki bułki.</p>
<p>Na to sałata. Została mi po gościach paczka mixu sałat, takie mixu są ciekawszym wyborem niż kupno jednej konkretnej sałaty. Dzięki różnorodności zjemy sałaty więcej, a to nam tylko na dobrze wyjdzie. To nie salceson ani cukierki.</p>
<p>Na sałatę poszła sojowina, czyli TSP. Mój stały, obok tofu składnik białkowy w jadłospisie. Zazwyczaj namaczam od razu większą ilość na kilka dni. Takie zamoczone w wodzie z sosem sojowym i przyprawami, w której się gotowały czy zamarynowane kawałki sojowe można w lodówce przechowywać przez tydzień.</p>
<p>Sojowinę w gęstej marynacie: miso, sos sojowy, musztarda, syrop z agawy, wędzona papryka, passata, cremo balsamico, na mocno rozgrzany olej i mocno usmażone do brązowej chrupiącej skórki.</p>
<p>Na sojowinę jeszcze raz sos z avocado i pomidor z cebulą i kolendrą, który dzień wcześniej pokroiłem do burrito. Na zdjęciu w rogu, jak się przyjrzycie widać miseczkę z ostrym meksykańskim sosem, który też poszedł na kanapki, ale już po zrobieniu zdjęcia.</p>
<p><a href="https://rudekitchen.pl/postaw-kawe"><strong>Jeśli doceniasz moje historie i pracę, możesz postawić mi napiwek</strong></a></p>
<p><strong><a href="https://www.redbubble.com/people/RudeKitchen/shop?asc=u" rel="noopener ugc nofollow" target="_blank">lub kupić coś&nbsp;w&nbsp;moim sklepie na Redbbule</a></strong></p>
<p><a href="https://rudekitchen.pl/postaw-kawe"><img decoding="async" alt="" src="https://miro.medium.com/v2/resize:fit:700/1*I1D25Jo9-TinXAk75UCFUw.jpeg" style="height:700px; width:700px"></a></p>
<p><a href="https://linktr.ee/kuchennybodhisatwa.pl" target="_blank" rel="noopener"><strong>Moje media społecznościowe</strong></a></p>
<p><a class="a2a_button_facebook" href="https://www.addtoany.com/add_to/facebook?linkurl=https%3A%2F%2Frudekitchen.pl%2Fdepresyjna-kanapka%2F&amp;linkname=Depresyjna%20kanapka" title="Facebook" rel="nofollow noopener" target="_blank"></a><a class="a2a_button_email" href="https://www.addtoany.com/add_to/email?linkurl=https%3A%2F%2Frudekitchen.pl%2Fdepresyjna-kanapka%2F&amp;linkname=Depresyjna%20kanapka" title="Email" rel="nofollow noopener" target="_blank"></a><a class="a2a_button_linkedin" href="https://www.addtoany.com/add_to/linkedin?linkurl=https%3A%2F%2Frudekitchen.pl%2Fdepresyjna-kanapka%2F&amp;linkname=Depresyjna%20kanapka" title="LinkedIn" rel="nofollow noopener" target="_blank"></a><a class="a2a_button_twitter" href="https://www.addtoany.com/add_to/twitter?linkurl=https%3A%2F%2Frudekitchen.pl%2Fdepresyjna-kanapka%2F&amp;linkname=Depresyjna%20kanapka" title="Twitter" rel="nofollow noopener" target="_blank"></a><a class="a2a_button_printfriendly" href="https://www.addtoany.com/add_to/printfriendly?linkurl=https%3A%2F%2Frudekitchen.pl%2Fdepresyjna-kanapka%2F&amp;linkname=Depresyjna%20kanapka" title="PrintFriendly" rel="nofollow noopener" target="_blank"></a><a class="a2a_dd addtoany_share_save addtoany_share" href="https://www.addtoany.com/share#url=https%3A%2F%2Frudekitchen.pl%2Fdepresyjna-kanapka%2F&#038;title=Depresyjna%20kanapka" data-a2a-url="https://rudekitchen.pl/depresyjna-kanapka/" data-a2a-title="Depresyjna kanapka"></a></p>]]></content:encoded>
					
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Adwentowe Heleke</title>
		<link>https://rudekitchen.pl/hekele-na-adwent/</link>
		
		<dc:creator><![CDATA[Rude Kitchen]]></dc:creator>
		<pubDate>Mon, 09 Dec 2024 16:09:11 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Desery]]></category>
		<category><![CDATA[Kuchnia]]></category>
		<category><![CDATA[Przepisy]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://nowy.rudekitchen.pl/hekele-na-adwent/</guid>

					<description><![CDATA[Warzywa korzeniowe jesienią i zimą. Pasternak, seler, burak, topinambur. Kuchnia sezonowa bez romantyzowania – po prostu to co jest i co smakuje.]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<p><strong>Gryfny szałot na Adwynt To je tyle mojego śląskiego niewiele lepszego niż niemiecki. A bardzo te języki są tu na rzeczy bo Hekele to śląska sałatka adwentowa, czasami również wigilijna. A Śląsk to najbardziej fascynujących kawałków Europy. położony między Polską, Czechami i Niemcami wytworzył z konglomerat tych trzech kultur, języków i kuchni nadając mu jednak własny osobny czysto śląski sznyt, specyficzną kulturę i język.</strong></p>
<p><a href="https://youtu.be/d3U7CQSfjns?si=w50xJ0N9bFQpCJIL" target="_blank" rel="noopener">Hekele to śląski szałot, a czasami brotaustrich jak mówią Niemcy, czyli smarowidło do chleba, bardziej adwentowy niż wigilijny.</a></p>
<p><a href="https://youtu.be/d3U7CQSfjns?si=w50xJ0N9bFQpCJIL" target="_blank" rel="noopener"><br />
</a></p>
<p><a href="https://youtu.be/d3U7CQSfjns?si=w50xJ0N9bFQpCJIL" target="_blank" rel="noopener">Robiona prosto, szybko, z tego, co tanie, co pod ręką. Albo pokrojona w dużą kostkę, czyli zrobiona na szybko sałatka, albo drobno posiekane, a nawet zmielona jako pasta na kanapki.</a></p>
<p><strong>SKŁADNIKI:</strong></p>
<p>Mieszanka morska</p>
<p>po 5 gramów morszczynu, nori i wakame</p>
<p>10 g spirulina 10 g</p>
<p>4 kotlety sojowe</p>
<p>marynata do kotletów:</p>
<p>1 l wody lub bulionu</p>
<p>1 łyżka cremo balsamino</p>
<p>2 płaty nori</p>
<p>2-3 łyżki mocnego sosu sojowego</p>
<p>100 g wędzonego tofu</p>
<p>100 g cieciorki z puszki lub ugotowanej al dente</p>
<p>50 oleju musztardowego (z gorczycy)</p>
<p>1/2-1 łyżeczki czarnej soli</p>
<p>1 duża cebula (ok. 150 g)</p>
<p>4-5 ogórków kiszonych (około 300 g)</p>
<p>1 pęczek zielonej pietruszki</p>
<p>1-2 łyżki soku z cytryny</p>
<p><strong>SPOSÓB PRZYGOTOWANIA:</strong></p>
<p>Kotlety sojowe zagotowujemy w wodzie z sosem sojowymi nori i zdejmujemy, gdy woda zacznie wrzeć.</p>
<p>Uważajcie: dodatek sosu sojowego powoduje, że woda gwałtownie kipi</p>
<p>Odstawiamy co najmniej do wystygnięcia lepiej do następnego dnia.</p>
<p>Przygotowujemy „mieszankę morską”:</p>
<p>Mielimy razem nori, wakame i morszczyn i mieszamy ze spiruliną.</p>
<p>Tofu, ogórki i cebulę kroimy w dość dużą w kostkę</p>
<p>Kroimy natkę pietruszki</p>
<p>Cieciorkę i tofu smażymy na oleju z czarną solą aż sól zacznie intensywnie pachnieć jajami i odstawiamy do wystudzenia</p>
<p>Kotlety sojowe lekko odciskamy z marynaty i kroimy w poprzek na 0,5-1 cm szerokości paski.</p>
<p>Mieszamy w misce kotlety z soją i tofu razem z olejem, ogórkami i cebulą. Dodajemy 2 łyżeczki mieszanki morskiej sok z cytryny, natkę pietruszki i ewentualnie doprawimy solą i musztardą</p>
<p><strong>WARIANTY:</strong></p>
<p>Tofu w tym przepisie może być tak jak u mnie wędzone, może być klasyczne, może być marynowane, jakby koś chciał odtworzyć bardzo smak śledziowy to może zamarynować tofu w solance z glonami. Sam tak chyba zrobię ale to muszę do Harburga jechać po dobre tofu.</p>
<p>Olej musztardowy najlepiej zamienić lnianym i dodać łyżkę musztardy</p>
<p>Do mieszanki morskiej możecie użyć takich glonów jakie macie, najprościej i najłatwiej dostępne są nori. Tak, że możecie używać po prostu zmielonych płatów nori.</p>
<p><strong>UWAGI:</strong></p>
<p>Kotletów sojowych warto zawsze zrobić więcej i po zagotowaniu trzymać w marynacie w lodówce. Do tygodnia takie kotlety są dobre.</p>
<p>Również mieszanki morskiej warto przygotować więcej i używać do dań “bezrybnych” albo “morskich”</p>
<p>Olej musztardowy albo gorczycą owe inaczej możecie kupić na allegro lub w sklepach azjatyckich. Przynajmniej niektórych ja. Kupiłem ten w Harburgu</p>
<p>Możecie olej musztardowy zastąpić olejem lnianym lub nawet najzwyklejszym, a nawet zamiast oleju dać do sałatki ze 2-3 łyżki majonezu i trochę musztardy też będzie dobra.</p>
<p>Ilość 2-3 łyżki odnosi się do intensywnego mocnego sosu sojowego, przy typowych rzadkich, mniej intensywnych dajcie więcej. Możecie tez dodać (jeśli macie) łyżkę miso. Do smaków morskich dobrze komponuje się też dodatek sou worcestershire. eżeli nie macie cremo balsamico dodajcie do marynaty łyżeczkę cukru lub nawet lepiej, jakiegoś słodkiego syropu.</p>
<p><strong>SERWIS:</strong></p>
<p>Podajemy z pieczywem, na grzance, nawet z ziemniakami z wody. Fajnym i bardzo w stylu kuchni ludowej byłoby podać hekele na podpłomyku</p>
<p>Tradycyjnie adwent był okresem postu, podobnie jak wieczerza wigilijna. Więc tradycyjne danie adwentowe powinny być jarskie, bez mięsa, ale też, jeżeli cofamy się w czasie do tradycyjnego polskiego postu, bez nabiału i innych produktów pochodzących od zwierząt lądowych.</p>
<p>Nigdy chyba dosyć wyjaśniania tego nieporozumienia i prawicowych polityków bredzących ze “ryba to nie mięso”, czym wykazują swoją ignorancję w kwestii historii własnej religii.</p>
<p>Bo post wcale nie był i nigdy nie jest o mięsie. Był i jest zawsze o Absolucie, o zbliżaniu, o zwracaniu się do Absolutu, jakkolwiek wyznawane przez poszczącego przesądy to nazywają.</p>
<p>Odpowiednia dieta jest, istotnym, ale tylko elementem, takiego postu. Podobnie jak powstrzymanie się od imprezowania i sexu.</p>
<p>Dieta postna w tradycji chrześcijańskiej, to taka, która ułatwia skupienie na Absolucie, nie pobudza, nie “rozgrzewa” jak to określają dawne systemy medyczne Wschodu i Zachodu.</p>
<p>Pierwsi chrześcijanie praktykowali post na pewno już w początkach II wieku. Hipolit Rzymski w Konstytucjach Apostolskich z pierwszej połowy III wieku, tak zdefiniował postną dietę:</p>
<p><em>spożywajcie tylko chleb i sól z jarzynami oraz pijcie tylko wodę, a powstrzymujcie się od wina i mięsa</em></p>
<p>Te zasady są w późniejszym okresie rozbudowane według zasad dietetyki ojca starogreckiej medycyny Hipokratesa. Dzielącej pokarmy według żywiołów i ciepłej lub zimnej natury. Pokarmy rozgrzewające pobudzają soki witalne i cielesne żądze i odwracają od Boga. Natomiast mięso stworzeń wodnych (nie tylko ryb!) ma naturę wody, gaszenia ognia (żądz cielesnych) i studzenia. Więc ryby, ale tez np. bobry, żyjące w wodzie można było jeść w trakcie postu.</p>
<p>Produktów pochodzących od lądowych zwierząt, nie można według tych zasad jeść w poście, bo mają one takie właściwości jak zwierzęta, od których pochodzą, czyli i są rozgrzewające, pobudzające.</p>
<p>Pewną ciekawostką jest, że wśród wyznawców Harry Kriszna i w trakcie niektórych praktyk i form postu w buddyzmie nie wolno jeść czosnku, cebuli chili ani imbiru, z tego samego powodu, że są rozgrzewające i pobudzające.</p>
<p>Adwent to czas przygotowania do Świat Bożego Narodzenia nie tylko w sensie duchowym, ale i czysto (nomen omen) materialnym. Sprzątanie, dzisiaj zakupy, kiedyś o wiele więcej prac domowych i kuchennych.</p>
<p>Tradycyjny piernik szykowało się tak na miesiąc przed świętami. Też mam zresztą taki przepis świąteczny na hamburskie Kemm’sche Kuchen, nazywane niekiedy hamburskim piernikiem niekiedy, gdzie ciasto ma dojrzewać co najmniej tydzień.</p>
<p>Heleke oryginalnie są robione ze śledziem i jabłkiem tutaj zastąpionymi przez tofu i cieciorkę plus czarna sól.</p>
<p>Jak wiele śląskich dań jest znane zarówno w “kuchni polskiej”, jak i “kuchni niemieckiej” (przy tym śmiałym założeniu, że jest jakaś kuchnia polska i jakaś kuchnia niemiecka) Przy czym wersja niemiecka Häckerle to z reguły pasta, czyli wersja drobno siekana lub zmielona i podawana do pieczywa lub gotowanych ziemniaków. Zresztą to jedna z różnic, które mnie uderzyły po przeprowadzce z Polski do Niemiec, ogromna popularność wszelakich smarowideł do chleba</p>
<p>Sałatka ta upowszechniła się na Śląsku pod koniec XX wieku.</p>
<p>I tu mam tezę, którą jestem w stanie postawić tylko bo jej zweryfikowanie zajęłoby zbyt dużo czasu, może jest jakiś pasjonat historii kolejnictwa.</p>
<p>Dlaczego śledzie stały się popularne na Śląsku w drugiej połowie dziewiętnastego wieku? Moja teza jest taka: stało się tak dzięki rozwojowi środków transportu, a przede wszystkim kolei.</p>
<p>Pierwsza kolej na Śląsku, Kolej Górnośląska została wybudowana w 1843 roku, między Wrocławiem a Mysłowicami. W miarę jak kolej była rozbudowywana i coraz łatwiejszy, był transport towarów znad morza w głąb kraju, na Śląsk trafiały również coraz tasze śledzie.</p>
<p>Śledź był chyba od zawsze najtańszą rybą. dziś niestety został przełowiony jak wszystkie ryby bałtyckie.</p>
<p>W pierwszym chyba odcinku Kariery Nikodema Dyzmy jest scena, gdy zamawia w taniej knajpie ”stopke i śledzika”. Stopka to był kieliszek, przeważnie 50 g, wódki na nóżce, dzisiaj już raczej nie spotykany, ale jeszcze w moim dzieciństwie tak. Podbnie zresztą wtedy śledż był ludową, najtańszą rybą.</p>
<p>Czyli znowu jak bumerang wraca temat kuchni ludowej i tego, jak rozwój sił wytwórczych łączy się ze zmianami w diecie. I jak bardzo jest ona uwarunkowana klasowo</p>
<p><a href="https://rudekitchen.pl/postaw-kawe">U nas w gastro najlepszą motywacją do dobrej pracy jest dobry napiwek. jeżeli podoba ci się, to co piszę zostaw mi napiwek</a></p>
<p><a class="a2a_button_facebook" href="https://www.addtoany.com/add_to/facebook?linkurl=https%3A%2F%2Frudekitchen.pl%2Fhekele-na-adwent%2F&amp;linkname=Adwentowe%20Heleke" title="Facebook" rel="nofollow noopener" target="_blank"></a><a class="a2a_button_email" href="https://www.addtoany.com/add_to/email?linkurl=https%3A%2F%2Frudekitchen.pl%2Fhekele-na-adwent%2F&amp;linkname=Adwentowe%20Heleke" title="Email" rel="nofollow noopener" target="_blank"></a><a class="a2a_button_linkedin" href="https://www.addtoany.com/add_to/linkedin?linkurl=https%3A%2F%2Frudekitchen.pl%2Fhekele-na-adwent%2F&amp;linkname=Adwentowe%20Heleke" title="LinkedIn" rel="nofollow noopener" target="_blank"></a><a class="a2a_button_twitter" href="https://www.addtoany.com/add_to/twitter?linkurl=https%3A%2F%2Frudekitchen.pl%2Fhekele-na-adwent%2F&amp;linkname=Adwentowe%20Heleke" title="Twitter" rel="nofollow noopener" target="_blank"></a><a class="a2a_button_printfriendly" href="https://www.addtoany.com/add_to/printfriendly?linkurl=https%3A%2F%2Frudekitchen.pl%2Fhekele-na-adwent%2F&amp;linkname=Adwentowe%20Heleke" title="PrintFriendly" rel="nofollow noopener" target="_blank"></a><a class="a2a_dd addtoany_share_save addtoany_share" href="https://www.addtoany.com/share#url=https%3A%2F%2Frudekitchen.pl%2Fhekele-na-adwent%2F&#038;title=Adwentowe%20Heleke" data-a2a-url="https://rudekitchen.pl/hekele-na-adwent/" data-a2a-title="Adwentowe Heleke"></a></p>]]></content:encoded>
					
		
		
			</item>
		<item>
		<title>VeganBar W Bremen (Bremie)</title>
		<link>https://rudekitchen.pl/veganbar-w-bremen-bremie/</link>
		
		<dc:creator><![CDATA[Rude Kitchen]]></dc:creator>
		<pubDate>Mon, 25 Nov 2024 15:57:10 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Nieprzewodnik]]></category>
		<category><![CDATA[U nas w Niemcach]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://nowy.rudekitchen.pl/veganbar-w-bremen-bremie/</guid>

					<description><![CDATA[Zupa tajska tom kha – kokos, galangal, trawa cytrynowa. Nie musisz jechać do Bangkoku. Jak zrobić tom kha w Polsce z dostępnych składników.]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<p><strong>Minęło już trochę czasu od mojej ostatniej wizyty w Bremen i w tamtejszym Veganbar, ale dopiero teraz mam czas, żeby kolejne notatki przepisywać na czysto więc czas na recenzję Veganbar. </strong> Najkrótszą jest to, że była to kolejna moja wizyta i że, jadąc do Bremen. jechałem w dużej mierze po to, żeby zjeść coś w VeganBar. I zapewne jeszcze nieraz tak zrobię. Dla mnie zdecydowanie numer jeden, jeśli chodzi o miejsce, gdzie jadłem w Niemczech. Numer dwa zresztą tez jest w Bremen. Ale o tym po następnym falafelu. bo numer dwa serwuje falafela. Ale jako, że jest tak dobrze. o czym więcej dalej to skupmy się na tym, co nie jest tak dobre, a nawet złe czy fatalne <strong>Minusy:</strong> lokalizacja Żeby dojść do Veganbar trzeba z centrum przejść koło parku miejskiego, pełnego bezdomnych i narkomanów. Nie żeby mi to przeszkadzało, nawet tam rodaków spotkałem, ale wiele osób coś takiego odstrasza, nazwa i wygląd. Wnętrze i nazwa przypomina wczesne lata 90te i pierwsze wegetariańskie bary w Polsce, z klimatem tanich jadłodajni i pseudo indyjską-krysznowską kuchnią. I moim zdaniem to jest dużym błędem, bo odstrasza nie wegańskich klientów. A z doświadczenia z pracy w różnych miejscach z kuchnią roślinną w Warszawie, wiem, że z takim roślinnym żarciem, jakie serwuje VeganBar można trafić i do miłośników mięsa. <strong>A teraz wracamy do pełcoś, czegowytu peanu</strong> Jest coś, czego mi w niemieckiej scenie wegańskiej (przynajmniej w moim rejonie Niemiec) bardzo brakuje-regionalności, kuchni lokalnej i „niemieckiej”. Dwa chyba lata temu byłem na Vegan Weinachtmarkt w Hamburgu, gdzie przeżyłem spore rozczarowanie jedzeniem. Porównując to z Warszawą: grudzień to czas ofert wigilijnych również w lokalach wegańskich które oferują wegańskie wersje tradycyjnych polskich dań wigilijnych. Tu max co znalazłem to curry wurst, nie rzucający na kolana. Ale żadnej kuchni z tradycyjnego Weinachtmarkt w wersji roślinnej. Tu jest ciekawa kwestia, na ile można w ogóle mówić o kuchni niemieckiej i co nią jest. Bez wątpienia curry wurst. I jest to danie, które ma zaledwie 75 lat. No ewentualnie Kartofelsalat. Jako dodatek do smażonej kiełbasy. Może kiszona kapusta. Dzisiejsze landy niemieckie są spadkobiercami mających nawet 1000 lat tradycji państw niemieckich, rozwijających się odrębnie, ulegających innym wpływom kulinarnym. Charakterystyczne, że jedyne ogórki jakie mogę dostać na niemieckim zadupiu w Dolnej Saksonii to ogórki szprewaldzkie, ze Spreewaldu przy granicy z Polską gdzie ogórek kiszony mógłby stać się godłem narodowym. Już Goethe zapytywał “Niemcy? a gdzie to jest?…” odnosząc to do polityki swoich czasów, ale równie dobrze możemy podnieść to pytanie do kuchni niemieckiej. Na pewno istotny jest w tej kwestii podział północ-południe (zawsze mnie, swoją drogą rozwala jak widzę w Hamburgu pociągi ze Szlezwiku-Holztyna ze sloganem o „prawdziwej północy”). Północne Niemcy to Hanza, to morze. Północni Niemcy są w dużym stopniu ludem morza, którego jednym z podstawowych, dostępnych produktów są ryby. I w Veganbarze dostałem coś, co jest niemal symbolem kuchni północnoniemieckiej, czyli Fishbrotchen a właściwie Vishbrotchen czyli roślinną wersję tradycyjnej północnoniemieckiej bułki z rybą. I jako fascynat który marynuje różne rzeczy i na różne sposoby powiem, że chyba najlepsza marynowana cebula jaką jadłem. I coś nowego i źródło inspiracji dla mnie, czyli to, czego szukam, kiedy idę gdzieś na obiad. Już zrobiłem kilka wersji mojej bułki z bezrybą z tofu i sojowiną, w gorącej bułce oczywiście. <strong>Co mamy w menu.</strong> Jakkucharz, z którym kucharz z którym pracowałem: co dziś ugotowałeś? A same, kurwa, pyszności. Nie wiem, czy same pyszności nie spróbowałem jeszcze wszystkiego z menu, ale tych kilka pozycji, które jadłem absolutnie do mnie trafiło. Wszystko, co jadłem było takie, że wiedziałem, że wrócę na kolejne. Bardzo podoba mi się koncept i rodzaj kuchni, jaką Veganbar proponuje. Jakiś czas temu stało się coś, co nie myślałem, że kiedykolwiek nastąpi. Zacząłem mieć dość kuchni, szeroko rozumianej, azjatyckiej. Sam też gotuję mniej takich dań niż kiedyś. Na obiad, czy to do Hamburga, czy Bremen czy jeszcze gdzie indziej jadę (niech będzie wieczna chwała Scholzowi za Deutchlandticket!) z reguły po zakończeniu imprezy u mnie, kiedy przez kilka do kilkunastu dni gotuję dla gości i szukam w obiedzie, który jest dla mnie relaksem i trochę pracą jednocześnie, nowych dla mnie smaków, nowych doświadczeń. To też jest ważne w mojej pracy, żeby się konfrontować z nowymi smakami, z innymi stylami gotowania, czerpać inspirację od innych chefów I za każdą kolejną wizytą w Hamburgu, kiedy odpalałem HappyCow, żeby znaleźć kolejne, nowe miejsce, gdzie mogę zjeść obiad to okazywało się, że jest to kuchnia azjatycka. Pierwsze, drugie, trzecie, doświadczenie były znakomite, ale od pewnego momentu miałem takie “znowu azjatycka, nie ma czegoś innego? Tak notabene trafiłem na znakomitą kuchnię syryjską w Gangeviertel w Hamburgu, tam też zamierzam wrócić i napisać o tym parę słów. Jak bym określił kuchnię Veganbar? Europejski fast casual. Coś, co, moim zdaniem można nazwać nową street foodową (głównie), kuchnią europejską. Falafel, kebab, burger czy pizza to dania, które w różnych europejskich krajach ewoluują w dużym stopniu niezależnie od siebie. Czym innym jest polski (jest przecież nawet kebabownia, nosząca dumną nazwę „Prawdziwy kebab u prawdziwego polaka”, którą podczas inauguracji odwiedził jeden z ówczesnych przywódców ruchu narodowego w Polsce) a czym innym niemiecki doner. Dania są dostosowywane do lokalnych konsumentów i produktów. I nie jest tak, że jest jeden wzór, niczym metra w Sevre, według jakiego danie należy gotować. Kuchnia jest żywą tradycją, a nie muzeum a gotowanie jest sztuką zmiany. Co takiego dostaniemy w Veganbar? Właśnie to. Przede wszystkim street food. Burgery w kilku wersjach. I, co dla mnie jest ogromnie na plus, nie są to żadne Beyond Burger tylko (przepraszam za wyrażenie) rzemieślnicze własnego pomysłu i produkcji. Jest też (jak zapewniają pierwszy w Bremen) wegański kebab. Zdecydowane polecam. Oczywiście, nie może być inaczej, jest też Currywurst i Bratwurst czyli kiełbasa w sosie curry i smażona kiełbasa. No zdecydowanie Niemczy nie są mistrzami wyrafinowanej kuchni. Swoją drogą brakuje mi jarmużu w tym menu. Podstawowego niemal dania na tutejszych Weinachtmarkt, gotowanego duszonego jarmużu, który obok grzańca w 30 odmianach jest podstawa menu na tutejszych Weinachtsmarkt. Oczywiście z mięsem. Ale wersję wegańską wciągnąłbym jak dobry&#8230; wiecie co się wciąga. Jest też falafel. I tu się trochę boję, że mogę sobie zepsuć dobre wrażenia. Nie ma obowiązku wiedzieć, więc wyjaśniam, że w Warszawie pracowałem w Falafel Beirut, gdzie odpowiadałem za humus, ciasto na falafel i sos sezamowy do falafela. Nie ma obowiązku wiedzieć, więc wyjaśniam, że był to lokal prowadzony przez Libańczyka ze stuletnią rodzinną tradycją, powszechnie uznany za najlepszy w Polsce. Jest też część menu, do której się dopiero przymierzam, jak zjem kilka pozycji to pewnie napiszę jeszcze kilka słów, czyli dania główne. Sznycle sojowe, curry z buraka (ciekawy pomysł, musi mieć genialny kolor) czy danie, na które mam największą ochotę. zgodnie z zasadą ze nikt nie lubi robić, ale każdy lubi jeść, czyli gnocchi. Podane w sposób, który jeszcze rozbudza mój apetyt, bo z pesto z pestek dyni, jest też Vish and Chips, czyli bezryba z frytkami, czyli znowu ukłon w stronę lokalności. Menu może się wydawać na pierwszy rzut oka chaotyczne, od Sasa do Lasa, jeżeli ktoś stawia na jednorodność, jednotematyczność w menu. Tak mamy pierogarnie, pizzerie, lokale z sushi czy kuchnią libańską, rosyjską, tajską. I to jak najbardziej ma sens. Gotować to co się najlepiej zna, bo nikt nie jest specem od wszystkiego, gotować to, co się samemu „czuje”. Ale tym, co się czuje może być drugie podejście do menu, mi osobiście bliższe i pewnie jest to tez powód do moich zachwytów nad VeganBar. Podejście, w którym stawiamy na różnorodność w menu, ale w sposób w jakim jest zawsze jakiś wyraźny zamysł. VeganBar to streetfood i lunche, w stylu „nowej kuchni europejskiej” Jest to wyzwaniem, żeby różnorodne menu było spójne i wzbudzające zaufanie i przede wszystkim&#8230; smaczne. I wychodzi to VeganBar całkiem nieźle. Ekipa też bardzo spoko, fajnie się rozmawia. I to jest bardzo ważne, że jak idę do knajpy to gość za barem jest wkręcony w tematy kuchni, gotowania i jedzenia. Jeszcze parę różnych drobiazgów od strony marketingu czy aktywnej sprzedaży by można skrytykować, ale. Najważniejsze, czyli świetne żarcie jest całą resztę można dopracować i warto, bo są ciężkie czasy dla gastronomii, a takiego miejsca byłoby szkoda. <strong>Jak trafić</strong> Wychodzicie z Dworca Gównego nastronę parku miejskiego, vis a vis hali ÖVB-Arena, idziecie w lewo Theodor-Heuss-Allee, ktora przechodzi w Admiralstraße. Veganbar jest pod adresem Admiralstraße 97, po prawej stronie, Około 15 minut od worca<iframe height="450" src="https://www.google.com/maps/embed?pb=!1m18!1m12!1m3!1d4792.167761903402!2d8.796395659446699!3d53.09072848526395!2m3!1f0!2f0!3f0!3m2!1i1024!2i768!4f13.1!3m3!1m2!1s0x47b1286a37a0de0f%3A0xdb72fedad25ace59!2sVeganbar!5e0!3m2!1sde!2sde!4v1732550918172!5m2!1sde!2sde" style="border:0;" width="600"></iframe> <strong>Podobał ci się ten artykuł? Chcesz więcej podobnych? Wesprzyj mojego bloga </strong></p>
<div style="width:280px;"><iframe scrolling="no" src="https://gogetfunding.com/embed-widget2?campaignid=7889144&amp;frame_type=t1" style="width:100%;height:460px; border: none;"></iframe></div>
<p><a href="https://linktr.ee/kuchennybodhisatwa.pl" target="_blank" rel="noopener"><strong>Moje media społecznościowe</strong></a></p>
<p><a class="a2a_button_facebook" href="https://www.addtoany.com/add_to/facebook?linkurl=https%3A%2F%2Frudekitchen.pl%2Fveganbar-w-bremen-bremie%2F&amp;linkname=VeganBar%20W%20Bremen%20%28Bremie%29" title="Facebook" rel="nofollow noopener" target="_blank"></a><a class="a2a_button_email" href="https://www.addtoany.com/add_to/email?linkurl=https%3A%2F%2Frudekitchen.pl%2Fveganbar-w-bremen-bremie%2F&amp;linkname=VeganBar%20W%20Bremen%20%28Bremie%29" title="Email" rel="nofollow noopener" target="_blank"></a><a class="a2a_button_linkedin" href="https://www.addtoany.com/add_to/linkedin?linkurl=https%3A%2F%2Frudekitchen.pl%2Fveganbar-w-bremen-bremie%2F&amp;linkname=VeganBar%20W%20Bremen%20%28Bremie%29" title="LinkedIn" rel="nofollow noopener" target="_blank"></a><a class="a2a_button_twitter" href="https://www.addtoany.com/add_to/twitter?linkurl=https%3A%2F%2Frudekitchen.pl%2Fveganbar-w-bremen-bremie%2F&amp;linkname=VeganBar%20W%20Bremen%20%28Bremie%29" title="Twitter" rel="nofollow noopener" target="_blank"></a><a class="a2a_button_printfriendly" href="https://www.addtoany.com/add_to/printfriendly?linkurl=https%3A%2F%2Frudekitchen.pl%2Fveganbar-w-bremen-bremie%2F&amp;linkname=VeganBar%20W%20Bremen%20%28Bremie%29" title="PrintFriendly" rel="nofollow noopener" target="_blank"></a><a class="a2a_dd addtoany_share_save addtoany_share" href="https://www.addtoany.com/share#url=https%3A%2F%2Frudekitchen.pl%2Fveganbar-w-bremen-bremie%2F&#038;title=VeganBar%20W%20Bremen%20%28Bremie%29" data-a2a-url="https://rudekitchen.pl/veganbar-w-bremen-bremie/" data-a2a-title="VeganBar W Bremen (Bremie)"></a></p>]]></content:encoded>
					
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Co jedzą czefowie: zwykły niezwykły krupnik</title>
		<link>https://rudekitchen.pl/krupnik/</link>
		
		<dc:creator><![CDATA[Rude Kitchen]]></dc:creator>
		<pubDate>Sun, 29 Sep 2024 07:34:11 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Kuchnia]]></category>
		<category><![CDATA[Przepisy]]></category>
		<category><![CDATA[Zupy]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://nowy.rudekitchen.pl/krupnik/</guid>

					<description><![CDATA[Picie herbaty – nie myl z herbatą. Różnica między dobrą herbatą a wodą z torebki jest taka sama jak między świeżym makaronem a rozgotowanym spaghetti.]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<p><strong>Na kolacje serwuję regularnie zupę (nie wiem, czy to jakaś niemiecka czy tylko ośrodkowa specyfika, że zupy jada się na kolację), która ku mojemu zaskoczeniu zyskała ogromny aplauz u gości. Zwyczajny krupnik. No, nie do końca całkiem zwyczajny. W końcu kuchnia polska zupami stoi, żadna kuchnia na świecie nie ma takiej rozmaitości znakomitych zup jak kuchnia polska. A krupnik to kawał historii nie tylko polskiej kuchni, ale i polskiej historii ludowej.</p>
<p>Zupy to należą do najstarszych dań w historii ludzkości. Od kiedy tylko nauczyliśmy się robić naczynia i gotować wodę, to nic prostszego niż wrzucić do tej wody to co akurat było pod ręką, zagotować… i sprawdzić efekt.</p>
<p>Najciekawsze dla mnie i chyba na zawsze pozostanie tajemnicą, jest to jak ten proces przebiegał, jak zrodziła się myśl w czyjeś głowie, żeby tę paskudne i niestrawne bukwy wrzucić do wody i ugotować. I delektować się pierwszymi w historii ludzkości ziemniakami z wody. Jak dodał do tego jakieś zioło, grzyby to miał zupę.</p>
<p>Albo tripa. </p>
<p></strong>Według niektórych badaczy zupy gotowali już neandertalczycy ponad 30 tysięcy lat temu. Taką teorię dziesięć lat temu sformułował archeolog z University of Michigan John Speth. Jego zdaniem neandertalczycy, którzy nie znali naczyń glinianych, gotowali wodę w skórzanych torbach i pojemnikach z kory brzozowej. Chociaż w pierwszej chwili może się wydawać dziwnym gotowanie w palnym materiale to nie ma w tym żadnej magii. Jest prosta zasada fizyko-chemiczna: woda wrze w temperaturze dużo niższej niż temperatura zapłonu tych materiałów. Dopóki w naczyniu będzie woda, dopóty nie rozgrzeje się ono powyżej 100 stopni</p>
<p>Teorie, o tym, że neandertalczycy w jakiś sposób gotowali swoje jedzenie potwierdza badanie z 2011 r. opublikowane w Proceedings of the National Academy of Sciences wykazujące obecność gotowanych ziaren skrobi w 46 000-letnich skamieniałych szczękach neandertalczyków z Iraku.</p>
<p>„To nie dowodzi, że robili zupy lub gulasze, ale powiedziałbym, że jest to całkiem prawdopodobne” skomentował to badanie Speth.</p>
<p>Natomiast 20 tys. lat temu (o wiele wcześniej niż sądzono do niedawna) w Chinach wynaleziono ceramikę i ceramiczne naczynia. Na przykład do gotowania zupy. Tego też nie wiemy na pewno, czy zupy. Bardziej pewne są datowania na około 5 tys. lat przed naszą erą jako okres, gdy ludzi znali zupy.</p>
<p>Ale to oczywiście tez uproszczenie. Bo w tamtych czasach nie znano nie tylko internetu i telewizyjnych programów kulinarnych, lecz także telefonów (nawet na kablu) i gołębi pocztowych.  I coś znanego, codziennego i oczywistego w jednej części świata było czymś niezwykłym nieznanym i tajemniczym w innej, niekiedy nawet nieodległej.</p>
<p>To zresztą było normalną sytuacją w historii ludzkości, przez prawie cały okres naszych dziejów. W XII wieku najeżdżający Europe Mongołowie budzili postrach swoimi… latawcami w kształcie smoków wypuszczających iskry, hukiem i wybuchami prymitywnych rakiet prochowych. A niecałe sto lat temu mieszkańcy wysp na Pacyfiku brali amerykańskie samoloty za statki bogów dostarczające żywności i wszelkiego dobra (co dało początek kultom kargo).</p>
<p>To nasza dzisiejsza sytuacja, gdy ktoś pisze coś lesie w Dolnej Saksonii w Niemczech, a już po chwili może to przeczytać ktoś oddalony o tysiące kilometrów jest ewenementem.</p>
<p>Dlatego zapewne zupę wynajdywano wielokrotnie w różnych zakątkach świata na przestrzeni tysięcy lat.</p>
<p>Przez swoją prostotę, łatwość przyrządzenia i małe wymagania sprzętowe, bo wystarczał jeden garnek i ewentualnie nóż do pokrojenia większych kawałków przed wrzuceniem do garnka, zupa stała sie popularnym i najważniejszym pokarmem biedaków. Nie bez znaczenia było też to, że można zupę gotować zajmując się innymi pracami, inaczej niż np. przy smażeniu naleśników. Podobnie chleb, jest takim pokarmem gdzie najwięcej pracy wykonuje czas. </p>
<p>Można było wszystko wrzucić do garnka z woda i wrócić do np. rysowania rytualnego obrazu mamuta na ścianie jaskini. Albo iskania pcheł.</p>
<p>Kasze należały również jak zupy do najstarszych wynalazków kulinarnych i jadano je już 10 tysięcy lat temu. W Polsce na pewno od wczesnego średniowiecza. I od zawsze był to pokarm ludowy, jedzenie biednych.</p>
<p>Krupnik był przyrządzany najczęściej na kaszy jęczmiennej, ale nie ma powodu, by nie sięgnąć po kaszę jaglaną równie popularną w średniowiecznej Polsce jak jęczmienna. Kuchnia ludowa, kuchnia biedna, to kuchnia robiona z tego, co się akurat ma.</p>
<p>Przyprawy, oczywiście pieprz i wiele innych przypraw były naonczas pieruńsko drogie i wędrowały z krain bardziej baśniowych niż rzeczywistych, dla przeciętnego europejczyka. Ale lokalne zioło było jak najbardziej dostępne, rosło po łąkach i lasach. tak samo grzyby. Ja tym razem nie miałem grzybów, ale jak najbardziej. Suszone, świeże czy mrożone grzyby są dobrze widziane w krupniku.</p>
<p>W kuchni ludowej, przyprawy i olej (bo tłuszczu zwierzęcego i mięsa w tej kuchni biło- i to nieraz dosłownie-jak na lekarstwo) były sposobem dodanie smaku cienkiej zupie, bez mięsa. Podobnie grzyby, zwłaszcza suszone, które są źródłem umami. Doskonałym dodatkiem, takim bardziej z włoskiej cuccina povera są suszone pomidory, obfite w umami,</p>
<p>Krupnik to jedno z dań jakie gotuję tu regularnie i cały czas bez przepisu, bo gotuję je tylko dla gości, a wtedy nie mam czasu spisywać proporcji, a tez robię te dania trochę, z tego, co mam akurat, na przykład jakie daję zioło do krupniku. Najbardziej lubię kolendrę. Ale bardziej tradycyjna natka pietruszki czy świeży tymianek są tez doskonałe.</p>
<p>Ale przypadku zup, jest podstawowy schemat, na którym gotuję większość zup.</p>
<p>Zaczynam od smażenia cebuli, pokrojonej w piórka, na oliwie lub oleju i dodaniu pod koniec smażenia przypraw (technika z kuchni azjatyckiej, podbijająca mocno smak), potem dodaję mieszanki warzyw korzeniowych (2 części marchewki i po 1 części selera i pasternaku, pasternak używam zamiast pietruszki)</p>
<p>Potem bulion, który się rano gotował przez 4 godziny, według mojej receptury, RE-WE-LA-CYJ-NY!, </p>
<p>Bataty i kasza jaglana. Tyle, żeby zupa zrobiła się gęsta jak się kasza ugotuje. Wtedy dodaję mleka owsianego do pożądanej konsystencji. Ewentualnie jeszcze przyprawiam. I na sam koniec posiekana kolendra i odstawiam z ognia.</p>
<p>Bataty oczywiście zastępują ziemniaki, uwielbiam zupy z batatami, dodają głębi i słodyczy do każdej zupy. Polecam.</p>
<p>Kaszę jaglaną można zamienić na klasyczną jęczmienna, ale też jak najbardziej możecie sięgnąć po kaszą gryczaną czy quionę</p>
<p>To taka trochę kuchnia ludowa na bogato, bo jednak batat, no i zupa jest tylko na bulionie i mleku owsianym co też podnosi jej cenę, ale jest to zdecydowane warte efektu jaki uzyskujemy</p>
<p>I taka zupa to coś, co z przyjemnością zjadam regularnie na kolacje po ciężkim dniu w kuchni.</p>
<p>No, a że najbardziej mi smakuje to, czego nie jadam, coś nowego, coś innego niż gotuję dla gości to do zupy coś, czego nie jadam i czego nigdy nie byłem fanem. Brotaufstrich, bardzo popularne w Niemczech, czyli pasta kanapkowa. Vemondo, czyli marka wegańska Lidla. Agawa i gorczyca-rewelacja. czosnek niedźwiedzi-zawód.</p>
<p>Zupy to jedne z niewielu rzeczy jakie jestem w stanie jeść po całym dniu gotowania. I taki mój trochę comfort food. Krupnik, pomidorowa, buraczana to smaki mojego dzieciństwa. Podobnie jak soczyste dojrzałe pomidory, świeży ogórek z solą. I do tego swojski, ktoś jeszcze używa tego archaizmu poza mną?, majonez. Oczywiście roślinny, z aquafaby</p>
<p>https://rudekitchen.pl/banalnie-prosty-i-tani-majonez-domowy</p>
<p>Inną zupą jaka regularnie robię jest zupa na soku wielowarzywnym, właściwie za każdym razem inaczej. Właściwie to takie jest dzieło w procesie </p>
<p>W ostatniej wersji była to podobnie jak w krupniku, smażona cebula, zielony groszek, ryż. W 2/3 z soku i 1/3 bulionu, doprawiona przede wszystkim wędzona solą i wędzoną papryką. Do tego kumin, mielony jałowiec, mielona gałka muszkatołowa</p>
<p>Zamiast ryżu dobrze sprawdza się batat, można dać smażone kawałki tofu, cieciorkę jako źródło białka zamiast groszku</p>
<p>Zupy to też dobry sposób użycia składników których nam została niewielka ilość. Coś, co nazywam „zupą szefa kuchni” czyli warzywa, które domagają się zużycia wrzucone razem do gara i dobrze przyrządzone i doprawione. Stawiam nerkowce przeciwko słonecznikowi, że tak powstała na przykład słynna i wyśmienita zupa minestrone czy tybetańska tukpa, którą zaraz, według przepisu topowego szefa kuchni z Mombaju idę gotować dla naszego specjalnego gościa.</p>
<p><strong>Podobał ci się ten artykuł? Chcesz więcej podobnych? Wesprzyj mojego bloga </strong></p>
<div style="width:280px;"><iframe src='https://gogetfunding.com/embed-widget2?campaignid=7889144&#038;frame_type=t1' style='width:100%;height:460px; border: none;' scrolling='no'></iframe></div>
<p></iframe></p>
<p><a href="https://linktr.ee/kuchennybodhisatwa.pl" target="_blank" rel="noopener"><strong>Moje media społecznościowe</strong></a></p>
<p><a class="a2a_button_facebook" href="https://www.addtoany.com/add_to/facebook?linkurl=https%3A%2F%2Frudekitchen.pl%2Fkrupnik%2F&amp;linkname=Co%20jedz%C4%85%20czefowie%3A%20zwyk%C5%82y%20niezwyk%C5%82y%20krupnik" title="Facebook" rel="nofollow noopener" target="_blank"></a><a class="a2a_button_email" href="https://www.addtoany.com/add_to/email?linkurl=https%3A%2F%2Frudekitchen.pl%2Fkrupnik%2F&amp;linkname=Co%20jedz%C4%85%20czefowie%3A%20zwyk%C5%82y%20niezwyk%C5%82y%20krupnik" title="Email" rel="nofollow noopener" target="_blank"></a><a class="a2a_button_linkedin" href="https://www.addtoany.com/add_to/linkedin?linkurl=https%3A%2F%2Frudekitchen.pl%2Fkrupnik%2F&amp;linkname=Co%20jedz%C4%85%20czefowie%3A%20zwyk%C5%82y%20niezwyk%C5%82y%20krupnik" title="LinkedIn" rel="nofollow noopener" target="_blank"></a><a class="a2a_button_twitter" href="https://www.addtoany.com/add_to/twitter?linkurl=https%3A%2F%2Frudekitchen.pl%2Fkrupnik%2F&amp;linkname=Co%20jedz%C4%85%20czefowie%3A%20zwyk%C5%82y%20niezwyk%C5%82y%20krupnik" title="Twitter" rel="nofollow noopener" target="_blank"></a><a class="a2a_button_printfriendly" href="https://www.addtoany.com/add_to/printfriendly?linkurl=https%3A%2F%2Frudekitchen.pl%2Fkrupnik%2F&amp;linkname=Co%20jedz%C4%85%20czefowie%3A%20zwyk%C5%82y%20niezwyk%C5%82y%20krupnik" title="PrintFriendly" rel="nofollow noopener" target="_blank"></a><a class="a2a_dd addtoany_share_save addtoany_share" href="https://www.addtoany.com/share#url=https%3A%2F%2Frudekitchen.pl%2Fkrupnik%2F&#038;title=Co%20jedz%C4%85%20czefowie%3A%20zwyk%C5%82y%20niezwyk%C5%82y%20krupnik" data-a2a-url="https://rudekitchen.pl/krupnik/" data-a2a-title="Co jedzą czefowie: zwykły niezwykły krupnik"></a></p>]]></content:encoded>
					
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Faszerowana papryka resztkowa</title>
		<link>https://rudekitchen.pl/faszerowana-papryka-resztkowa/</link>
		
		<dc:creator><![CDATA[Rude Kitchen]]></dc:creator>
		<pubDate>Sun, 04 Aug 2024 17:00:41 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Kuchnia]]></category>
		<category><![CDATA[Obiady]]></category>
		<category><![CDATA[Przepisy]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://nowy.rudekitchen.pl/faszerowana-papryka-resztkowa/</guid>

					<description><![CDATA[Śniadanie białkowe bez jajek. Co jeść rano jeśli nie jesz nabiału ani mięsa. Tofu scrambled, hummus, batony owsiane – i dlaczego to działa lepiej niż płatki.]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<p><strong>Faszerowane warzywa to mój comfort food i też danie z polskiej kuchni ludowej.</p>
<p>Polska i Niemcy to kraje ogródków działkowych. Niewielkie kawałków ziemi, pierwotnie na obrzeżach miast, należących najczęściej do rodzin robotniczych, były w Polsce jeszcze do lat 90 tych ważnym ubogaceniem jadłospisów w wielu domach</strong></p>
<p><strong>SKŁADNIKI:</strong></p>
<p>500 g ugotowana biała fasola (patrz Uwagi)</p>
<p>75 g grubych (patrz Uwagi) płatków owsianych</p>
<p>200 g ugotowanej kaszy gryczanej (patrz Uwagi)</p>
<p>2 cebule (około 160 g netto)</p>
<p>50 g oleju</p>
<p>Przyprawa meksykańska-dużo (patrz warianty)</p>
<p>4-6 papryk</p>
<p><strong>SPOSÓB PRZYGOTOWANIA:</strong></p>
<p>Cebule kroimy w dość drobną kostkę i smażymy dość mocno, do zbrązowienia na patelni na oleju.</p>
<p>Fasole (im bardziej rozgotowana, tym lepiej), rozgniatamy np. tłuczkiem do ziemniaków na pure, dodajemy kaszę gryczaną i płatki owsiane.</p>
<p>Dodajemy przestudzoną cebulę razem z olejem, solimy i obficie przyprawiamy (patrz Warianty), i mieszamy dokładnie</p>
<p>Papryki kroimy wzdłuż na połówki, usuwamy gniazda nasienne i faszerujemy.</p>
<p>Wstawiamy do piekarnika na 220 C i około 30 minut</p>
<p><strong>WARIANTY:</strong></p>
<p>Możecie też w paprykach obciąć górną część (tę z ogonkiem) i faszerować całe papryki </p>
<p>W przepisie użyłem „mieszanki meksykańskiej” której opakowanie dostałem od jednego z gości. Całkiem przyzwoity skład: sól, papryka, czosnek, kumin, cynamon, chili, imbir, olej rzepakowy. Możecie użyć tych przypraw do doprawienia farszu albo skomponować inny smak np. jałowiec, kumin, gałka muszkatołowa, majeranek.</p>
<p><strong>UWAGI:</strong></p>
<p>To kolejne danie resztkowe, skomponowane na podstawie produktów jakie mi zostały: papryki, ugotowanej białej fasoli i ugotowanej niepalonej kaszy gryczanej. Te składniki wyznaczają nam to co powinno być przede wszystkim w faszerowanych w warzywach.</p>
<p>Po pierwsze: warzywo które faszerujemy. Bez warzywa do faszerowania nie zrobimy faszerowanych warzyw to raczej logiczne myślę dla każdego. </p>
<p>Drugim ważnym składnikiem jest białko. Białka dostarcza fasola, mogą być inne strączki. Bardzo dobrze sprawdza się cieciorka, która jest sama w sobie bardziej lepka niż fasola.</p>
<p>I trzeci składnik. Skrobia, czyli węglowodany. Do takiego dania możemy już nie podawać dodatków skrobiowych. No, chyba że ktoś lubi. Był to tez sposób, żeby małą ilością mięsa zrobić obiad dla całej rodziny, podając faszerowane warzywa np. z ziemniakami</p>
<p>Węglowodanowym składnikiem są też płatki owsiane, które dodatkowo sklejają farsz.</p>
<p>potrzeba jeszcze czwartego elementu, nie funkcjonalnego a smakowego, czyli przypraw. Ale najpierw oleju. „Olej jest nośnikiem smaku” jak mawiają starzy szefowie kuchni, a starych szefów kuchni należy się słuchać.</p>
<p>Zwróćcie uwagę, że jeżeli używacie mięsa, to ma ono w sobie tłuszcz. Fasola czy inne warzywa tłuszczu nie zawierają i żeby miały smak trzeba dodać jakiegoś tłuszczu. Ważnym elementem wzmacniającym smak jest smażona cebula oczywiście przyprawy. patrz warianty </p>
<p><strong>SERWIS:</strong></p>
<p>Podajemy z sosem, np. klasycznym sosem pomidorowym. Moja propozycja to sos curry i mizeria z ogórków w mirinie i occie jabłkowym z chili marynowanym w sosie Worcestershire</p>
<p>Możecie też podać do tego ziemniaki lub inny dodatek skrobiowy.</p>
<p>Papryka, pomidory, ogórek, ziemniaki, cukinia, patison, faszerowane i pieczone to moje wspomnienia z dzieciństwa, kiedy warzywa z działki stanowiły, nie tylko w sezonie ważne uzupełnienie jadłospisu.</p>
<p>Bo poza sezonem były wszelkie przetwory, przeciery, soki, koncentraty, weki.</p>
<p>Za początek zjawiska „ogródków działkowych” i datę powstania pierwszych takich ogródków przyjmuje się zazwyczaj rok 1864, kiedy w Lipsku w Niemczech powstał pierwszy „Schrebergarten” czyli ogród Schrebera, nazwany tak na cześć lipskiego lekarza i pedagoga Daniela Gottloba Moritza Schrebera i chociaż miały być raczej miejscem edukacji zdrowotnej i gimnastyki dla dzieci i rodziców, to właśnie „Schrebergaten” stało się w Niemczech synonimem na ogrody działkowe.</p>
<p>Wszystko to było też mocno związane z silnym wówczas w Niemczech ruchem zdrowego stylu życia, naturolecznictwa i powrotu do natury. Tak w XIX wieku. Współczesny New Age i pochodne to nic nowego. Działał wówczas taki ruch jak Lebensreform (pamiątką po Lebensreform są sklepy eko Reformhaus, drogie, ale z dobrym towarem). Pewnie od czasów rewolucji neolitycznej działały takie ruchy.</p>
<p>Ale ogródki działkowe mają zdecydowanie dłuższą historię niż Lebensreform bo sięgającą końca XVII wieku, kiedy landgraf Cark z Hesji zaczął dzierżawić kawałki ziemi biednym mieszkańcom miasta Kappeln w dzisiejszym Schlezwigu-Holstynie.</p>
<p>Do połowy XIX wieku takie ogrody istniały już w kilkudziesięciu miastach w Niemczech, zakładane głownie przez Czerwony Krzyż i ruch robotniczy. Ogródki szczególnie popularne były wśród kolejarzy (Eisenbahnergärten Ogródki kolejowe) i to jest coś, co pamiętam z dzieciństwa z północno-zachodniej Polski, czyli terenów wówczas pod okupacją Pruską („niemiecką”, pod taką okupacją i Hanower wówczas był, w sumie jest do dzisiaj). Położone na terenach kolejowych, ogródki działkowe pracowników kolei. Nie bez powodu w Polsce przed 89 te ogródki nazywano Pracowniczymi Ogródkami działkowymi. I komu to przeszkadzało…</p>
<p>W 1897 roku powstały pierwsze ogrody działkowe w Polsce, w Grudziądzu. Do dziś Polska i Niemcy są krajami ogródków działkowych, w obu krajach bardzo popularnych i pożądanych przez miliony obywateli.</p>
<p>w Niemczech jest obecnie około 900 tys. ogródków działkowych, z których jak szacuje sie korzysta około 5 milionów osób. W mającej dwa razy mniej ludności Polsce jest niewiele mniej, bo 850 tysięcy.</p>
<p>Przy czym w Niemczech cały czas powstają nowe ogrody, jak twierdzą sami Niemcy, jest ich zdecydowanie za mało, ale zdecydowanie jest to ruch w dobrym kierunku, podczas gdy w Polsce po zmianie ustrojowej w 1989 roku, raczej starano się likwidować i wywłaszczać ogródki działkowe, bo kolejne rządy uważały, że po dostaniu się do kapitalistycznego raju wszystko, co potrzeba kupi się w supermarkecie a ogródki działkowe sprzedamy developerom.</p>
<p>Szczęśliwie kolejne obłąkane zakusy spotykały zdecydowany opór społeczny, a też działkowcy i ich bliscy to kilka milionów wyborców i takie projekty były porzucane. </p>
<p>Do fenomenu ogródków działkowych pewnie będę jeszcze wracał, bo z racji i zawodowych i wspomnień dzieciństwa, to temat mi bliski, a w Hamburgu nieraz gdzieś trafiałem na takie ogródki, a w Hanowerze, jak się dowiedziałem są zabytkowe ogródki działkowe z 1930 roku. Z herbaciarnią. Wieki nie byłem w herbaciarni!</p>
<p><strong>Podobał ci się ten artykuł? Chcesz więcej podobnych? Wesprzyj mojego bloga </strong></p>
<div style="width:280px;"><iframe src='https://gogetfunding.com/embed-widget2?campaignid=7889144&#038;frame_type=t1' style='width:100%;height:460px; border: none;' scrolling='no'></iframe></div>
<p></iframe></p>
<p><a href="https://linktr.ee/kuchennybodhisatwa.pl" target="_blank" rel="noopener"><strong>Moje media społecznościowe</strong></a></p>
<p><a class="a2a_button_facebook" href="https://www.addtoany.com/add_to/facebook?linkurl=https%3A%2F%2Frudekitchen.pl%2Ffaszerowana-papryka-resztkowa%2F&amp;linkname=Faszerowana%20papryka%20resztkowa" title="Facebook" rel="nofollow noopener" target="_blank"></a><a class="a2a_button_email" href="https://www.addtoany.com/add_to/email?linkurl=https%3A%2F%2Frudekitchen.pl%2Ffaszerowana-papryka-resztkowa%2F&amp;linkname=Faszerowana%20papryka%20resztkowa" title="Email" rel="nofollow noopener" target="_blank"></a><a class="a2a_button_linkedin" href="https://www.addtoany.com/add_to/linkedin?linkurl=https%3A%2F%2Frudekitchen.pl%2Ffaszerowana-papryka-resztkowa%2F&amp;linkname=Faszerowana%20papryka%20resztkowa" title="LinkedIn" rel="nofollow noopener" target="_blank"></a><a class="a2a_button_twitter" href="https://www.addtoany.com/add_to/twitter?linkurl=https%3A%2F%2Frudekitchen.pl%2Ffaszerowana-papryka-resztkowa%2F&amp;linkname=Faszerowana%20papryka%20resztkowa" title="Twitter" rel="nofollow noopener" target="_blank"></a><a class="a2a_button_printfriendly" href="https://www.addtoany.com/add_to/printfriendly?linkurl=https%3A%2F%2Frudekitchen.pl%2Ffaszerowana-papryka-resztkowa%2F&amp;linkname=Faszerowana%20papryka%20resztkowa" title="PrintFriendly" rel="nofollow noopener" target="_blank"></a><a class="a2a_dd addtoany_share_save addtoany_share" href="https://www.addtoany.com/share#url=https%3A%2F%2Frudekitchen.pl%2Ffaszerowana-papryka-resztkowa%2F&#038;title=Faszerowana%20papryka%20resztkowa" data-a2a-url="https://rudekitchen.pl/faszerowana-papryka-resztkowa/" data-a2a-title="Faszerowana papryka resztkowa"></a></p>]]></content:encoded>
					
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Burger marchewkowy</title>
		<link>https://rudekitchen.pl/burger-marchewkowy/</link>
		
		<dc:creator><![CDATA[Rude Kitchen]]></dc:creator>
		<pubDate>Fri, 12 Apr 2024 06:54:15 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Kuchnia]]></category>
		<category><![CDATA[Obiady]]></category>
		<category><![CDATA[Przepisy]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://nowy.rudekitchen.pl/burger-marchewkowy/</guid>

					<description><![CDATA[Kuchnia przez okno – foodie podróże po Europie. Co jeść w Hamburgu, Lizbonie, Berlinie bez turystycznych pułapek. Gdzie jedzą ci którzy tam mieszkają.]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<p><strong>Jakąś premią od losu jest, że nigdy nie byłem fanem ani słodzonych napojów gazowanych, ani tych straszliwe słodkich Marsów, Twiksów, Pigsów czy jak się to brązowe coś z syropem kukurydzianym i dodatkami, ulepszaczami itp. nazywa.</p>
<p>Podobnie fast foodu. Tych wszystkich zapiekanek, hot dogów, burgerów. Ani nawet pizzy. I tych fanów nawet tak nie za bardzo rozumiałem i tak w ogóle patrzyłem na to jak na… serio uważasz, że burger z frytkami to najlepsze co można zjeść? </p>
<p></strong> Więc jak odstawiłem produkty odzwierzęce, ani mi nie brakowało takich produktów ani nie szukałem za bardzo wegańskiego fast food (no poza falafelem, ale libański, podkreślam LIBAŃSKI falafel to król wszechkuchni)</p>
<p> Ani mi nie brakowało za bardzo, ani nie czułem potrzeby konsumpcji. Różne burgery roślinne, wchodzące na rynek, jadłem, żeby przetestować.</p>
<p>Trochę to taki mój zawodowy odruch, a trochę charakter, żeby ciągle próbować czegoś nowego. Nie tylko w kuchni… zaskoczyłoby was jakie zastosowania może mieć pilot do telewizora…</p>
<p>Sławnego Beyond Burgera pierwszy raz jadłem w Hamburgu w 2019 roku, w Vincent Vegan. Takie miałem… no jak ktoś lubi fast food to spoko. Dla mnie żadne aj waj.</p>
<p>Bardziej nawet smakują mi kraftowe burgery roślinne, robione według własnej receptury lokalu, chociaż raczej to nie jest mój pierwszy wybór jak mam jeść na mieście. Ale w takim Nieinaczej w Katowicach i Veganbar w Bremen chętnie bym zjadł jeszcze raz.</p>
<p><strong>Na razie wymyśliłem własnego burgera, racz waść zjeść</strong></p>
<p><strong>SKŁADNIKI:</strong></p>
<p>300 g marchewki</p>
<p>puszka cieciorki (lub analogiczna ilość cieciorki ugotowanej)</p>
<p>50 g łuskanego ziarna konopi</p>
<p>50 g oleju</p>
<p>50 g płatków owsianych</p>
<p>1/4 łyżeczki kuminu</p>
<p>1 łyżeczka wędzonej papryki</p>
<p>mielony pieprz</p>
<p>mielony czosnek</p>
<p>100 g suszonych pomidorów z oleju (osączonych)</p>
<p>60 g musztardy figowej (lub innej słodkiej)</p>
<p>3-4 łyżki maki ziemniaczanej</p>
<p>2 łyżki zmielonego siemienia lnianego lub chia</p>
<p><strong>SPOSÓB PRZYGOTOWANIA:</strong></p>
<p>Marchewkę ścieramy na tarce, na grubych oczkach.</p>
<p>Zmielone siemię lniane zalewamy kilkoma łyżkami gorącej wody, mieszamy i zostawiamy do spęcznienia na kilka minut.</p>
<p>Cieciorkę odsączamy (aqua fabę można wykorzystać do zrobienia majonezu) i razem z pomidorami olejem i przyprawami mielimy np.  w food procesorze</p>
<p>Dodajemy pozostałe składniki i dokładnie mieszamy</p>
<p>Odstawiamy na pół godziny</p>
<p>Formujemy okrągłe burgery np. ringiem do pierogów i pieczemy w piekarniku rozgrzanym na 200 stopni przez około 20 minut.</p>
<p><strong>WARIANTY:</strong></p>
<p>Burger to produkt, do którego można włożyć właściwie wszystko, byle dobrze zmielić i skleić.</p>
<p>Kluczowe jest w przypadku roślinnych burgerów użycie składników, które będą całość “sklejać’. W klasycznych mięsnych burgerach samo mięso w procesie pieczenia uzyskuje odpowiednią sklejoną konsystencję, dodatkowo działają używane często jajka.</p>
<p>Tutaj takie składniki jak siemię lniane, cieciorka, mąka ziemniaczana, kasza jaglana, płatki owsiane/mąka owsiana są składnikami klejącymi.</p>
<p>Ważne jest też, aby pamiętać, że burgery dostarczają białka i roślinne burgery oprzeć o składniki bogate w białko. Strączki, tofu, seitan, konopie, orzechy to przykładowe składniki z dużą ilością białka.</p>
<p><strong>UWAGI:</strong></p>
<p>Burgery warto zrobić w większej ilości i po upieczeniu zamrozić. I wcale to oczywiście nie muszą być burgery. Można je uformować w coś bardziej jak kotlet mielony czy rodzaj klopsika.</p>
<p><strong>SERWIS:</strong></p>
<p>Podajemy prosto z pieca lub odsmażone na małym ogniu i małej ilości oleju, pod przykryciem. </p>
<p>Jak typowy burger w bułce ze świeżymi i kiszonymi warzywami i sosem, lub jako danie obiadowe. </p>
<p>Z jakimiś węglowodanami i surówką.</p>
<p>U mnie to surówka z białej kapusty i kluski kładzione z mąki pszennej z polentą.</p>
<p>Moje dzieciństwo było czasem przede wszystkim, kiedy zaczęła się moja choroba. Tak mniej więcej w wieku osiem, dziewięć lat miałem objawy nerwicy, a prawdopodobnie była to depresja dziecięca. Może nerwica, która się rozwinęła w depresję? Więc nie był to zbyt radosny okres. A ponieważ miałem też lęki społeczne, to nie był to też czas budowania dobrych relacji z rówieśnikami. Wręcz przeciwnie. Moją super mocą jest tworzenie maksymalnie toksycznych relacji.</p>
<p>Ale jedna rzecz była, powiedzieć, że dobra to nic nie powiedzieć, w moim dzieciństwie. I której prawdopodobnie zawdzięczam to, że ani słodzona woda z bąbelkami, ani syrop kukurydziany o smaku identycznym z naturalnym mnie nie pociągają. I która wytrenowała mój system odpornościowy i dzięki której, poza depresją praktycznie nie choruję.</p>
<p>Fenomen ogródków działkowych, czy jak nazywało się to w czasach mojego dzieciństwa „pracowniczych ogrodów działkowych”, XIX wieczna inicjatywa, skierowana na wsparcie biednych, zazwyczaj robotniczych rodzin w Niemczech, a zaraz potem w Polsce.</p>
<p>Te dwa kraje są działkowym fenomenem.  Niemcy z prawie 900 tys. ogrodów działkowych i Polska z o połowę mniejszą populacją 850 tys.</p>
<p>Pierwszym celem ogródków działkowych było zapewnienie biedocie w miastach dodatkowego źródła kalorii. Często z inicjatywy czy przynajmniej przy wsparciu fabrykantów, bo robotnikowi wystarczało mniej pieniędzy, żeby przeżyć i był mniej zdeterminowany do walki strajkowej.</p>
<p>Drugim celem jaki pojawił się niedługo potem i uczynił ogródków działkowych fenomen kulturowy był cel rekreacyjny, promowanie zdrowego aktywnego wypoczynku, w naturze, najpierw dzieci, a potem całych rodzin.</p>
<p> Taka działka była pasją mojego ojca, który wychował się zresztą na wsi, w biednej chłopskiej rodzinie, gdzie na kilkoro dzieci były jedne buty. Dla mnie była miejscem, gdzie spędzałem dużą część dzieciństwa.</p>
<p><strong>I dzięki temu mam teraz szansę dożyc do 100 lat. </strong></p>
<p>Profesor Ewa Stachowska z Pomorskiego Uniwersytetu Medycznego, specjalistka od żywienia i mikrobioty jelitowej, a przy tym potrafiąca mówić językiem zrozumiałym dla prostego kuchty, opublikowała filmik o „błękitnych strefach”, rejonach o najdłuższej długości życia, największym odsetku żyjących stulatków. Zwróciła uwagę, że tym, co łączy te strefy są OGRÓDKI DZIAŁKOWE!</p>
<p>Na pewno jest to wpływ tego, że uprawa ogródka to ruch fizjologiczny, taka umiarkowana aktywność fizyczna jaka jest zalecana przez medycynę stylu życia, ale też, a może przede wszystkim o… brud. O grzebanie w ziemi, o bakterie. O to, że w ten sposób wzbogacamy i wzmacniamy naszą naturalną mikroflorę bakteryjną.</p>
<p>Moje dzieciństwo to były jabłka prosto z drzewa, pomidory z krzaka, truskawki, obżeranie się pod korek świeżymi warzywami i owocami. A mój ociec „miał rękę” i to wszystko było najwyższej jakości. Teraz się takie produkty oznacza bio, eco, tradycyjny i sprzedaje za mnóstwo kasy.</p>
<p>Oczywiście poza sezonem były, też bio, eko i kraftowe, przetwory, Przecier pomidorowy, kiszone i konserwowe ogórki, kiszona kapusta (skarb dla jelit i jeden z niewielu produktów jakie ze względu na swoje właściwości zdrowotne zasługują na określenie „super food”), dżemy, soki i kompoty własna suszona fasola i suszony groch na zimę. Pewnie o czymś zapomniałem</p>
<p>I wzmocniło moje zdrowie i ukształtowało moje smaki i nawyki żywieniowe.</p>
<p>I bez wątpienia wpływ ogródków działkowych na zdrowie populacyjne, na nawyki żywieniowe, na spożywane ilości warzyw i owoców jest na poziomie wyraźnie odczuwalnym dla obciążenia służby zdrowia.</p>
<p><strong>To, że jakieś dzieciaki, tak jak ja wychowują się na działce, jedząc owoce i warzywa prosto z krzaka, przekłada się na to, że mniej jest potem przypadków cukrzycy, otyłości, chorób serca, co oznacza krótsze kolejki do lekarzy, czyli lepsze i dłuższe, zdrowsze życie nie tylko dla tych dzieciaków (i ich rodzin) ale ogółu społeczeństwa.</strong></p>
<p>Jest w tym po drodze też inna ciekawa zależność. Bo jeżeli ktoś ma własne warzywa i owoce to oznacza, że będzie z nich gotować.  a im więcej domowego gotowania, tym mniej żywności wysoko przetworzonej i dań gotowych, tzw. convience a to oznacza mniej kwasów nasyconych i tłuszczy, mniej soli i cukru, a to oznacza też krótsze kolejki do lekarzy.</p>
<p>Działki pełnią też jeszcze jedną ważną rolę. Są w miastach (jak zresztą wszystkie tereny zielone) regulatorem pogody. W mieście, które jest zabetonowane woda nie ma podczas deszczu gdzie spływać i są podtopienia, i przez to, że nie wsiąka w ziemie, latem jest sucho i gorąco, a wybetonowany plac zamiast trawnika to ogromny izolator, czyli o wiele większe burze.</p>
<p>Dzisiaj na tamtych działkach jest osiedle mieszkaniowe. W 2009 r. neoliberalny polski rząd próbował zlikwidować w Polsce ogródki działkowe. Na miejscy ogródków na warszawskim Okęciu już był zaplanowany Biznes Park (piękne jest tu to „park”). Mobilizacja społeczna obroniła wówczas ogródki działkowe.</p>
<p><strong>Teraz po „powrocie demokracji” i odsunięcia od władzy zbrodniczych populistów, ta sama neoliberalna ekipa znowu tym razem od tyłu, przez nowelizacje ustawy o zagospodarowaniu przestrzennym chce likwidować ogródki działkowe. A biorąc pod uwagę, ze dominującym formatem są sklepy convience Żabka to polskie naśladowanie USA osiągnie sukces tworząc w miejsce ogródków działkowych „pustynie żywieniowe”.</strong></p>
<p><strong>Podobał ci się ten artykuł? Chcesz więcej podobnych? Wesprzyj mojego bloga </strong></p>
<div style="width:280px;"><iframe src='https://gogetfunding.com/embed-widget2?campaignid=7889144&#038;frame_type=t1' style='width:100%;height:460px; border: none;' scrolling='no'></iframe></div>
<p></iframe></p>
<p><a href="https://linktr.ee/kuchennybodhisatwa.pl" target="_blank" rel="noopener"><strong>Moje media społecznościowe</strong></a></p>
<p><a class="a2a_button_facebook" href="https://www.addtoany.com/add_to/facebook?linkurl=https%3A%2F%2Frudekitchen.pl%2Fburger-marchewkowy%2F&amp;linkname=Burger%20marchewkowy" title="Facebook" rel="nofollow noopener" target="_blank"></a><a class="a2a_button_email" href="https://www.addtoany.com/add_to/email?linkurl=https%3A%2F%2Frudekitchen.pl%2Fburger-marchewkowy%2F&amp;linkname=Burger%20marchewkowy" title="Email" rel="nofollow noopener" target="_blank"></a><a class="a2a_button_linkedin" href="https://www.addtoany.com/add_to/linkedin?linkurl=https%3A%2F%2Frudekitchen.pl%2Fburger-marchewkowy%2F&amp;linkname=Burger%20marchewkowy" title="LinkedIn" rel="nofollow noopener" target="_blank"></a><a class="a2a_button_twitter" href="https://www.addtoany.com/add_to/twitter?linkurl=https%3A%2F%2Frudekitchen.pl%2Fburger-marchewkowy%2F&amp;linkname=Burger%20marchewkowy" title="Twitter" rel="nofollow noopener" target="_blank"></a><a class="a2a_button_printfriendly" href="https://www.addtoany.com/add_to/printfriendly?linkurl=https%3A%2F%2Frudekitchen.pl%2Fburger-marchewkowy%2F&amp;linkname=Burger%20marchewkowy" title="PrintFriendly" rel="nofollow noopener" target="_blank"></a><a class="a2a_dd addtoany_share_save addtoany_share" href="https://www.addtoany.com/share#url=https%3A%2F%2Frudekitchen.pl%2Fburger-marchewkowy%2F&#038;title=Burger%20marchewkowy" data-a2a-url="https://rudekitchen.pl/burger-marchewkowy/" data-a2a-title="Burger marchewkowy"></a></p>]]></content:encoded>
					
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Wielkanocne smaki</title>
		<link>https://rudekitchen.pl/wielkanocne-smaki/</link>
		
		<dc:creator><![CDATA[Rude Kitchen]]></dc:creator>
		<pubDate>Thu, 28 Mar 2024 14:19:02 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Uncategorized]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://nowy.rudekitchen.pl/wielkanocne-smaki/</guid>

					<description><![CDATA[Jak wybrać dobry nóż kucharski. Nie najtańszy i nie najdroższy. Waga, wyważenie, twardość stali. Co kupić za rozsądne pieniądze i jak go ostryć.]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<p>Wielkanoc, niejako w opozycji do tradycji Polskiej Wigilii jest ciężkim tematem do ugryzienia w kuchni roślinnej, na stole dominują mięsa, wędliny i jaja.</p>
<p>Tworzenie roślinnego menu na Wielkanoc jest o wiele trudniejsze wymaga więcej twórczości własnej niż wigilijnego, gdzie w wielu potrawach nie trzeba dokonywać większej niż minimalne zmiany jak zamiana żelatyny agarem.</p>
<p>Bardzo trudnym i nie zastąpienia jest też na stole wielkanocnym jajko ze względu na swoją symbolikę, zarówno chrześcijańską, jak i o wiele straszą i sięgającą nawet w tak odległe od chrześcijaństwa strony jak Tybet, gdzie według pierwotnych wierzeń wszechświat powstał z kosmicznego pra-jaja. Co jest zresztą dość częstym wierzeniem. Jajo jest symbolem zarówno narodzin i odrodzenia życia po zimie, jak i zmartwychwstania Chrystusa.</p>
<p>Ale o dziwo na stołach wielkanocnych w Polsce od stuleci jest jeden produkt, który niesie podobną nieco symbolikę. I który, w polskiej tradycji ludowej jest niezbędnym składnikiem Śniadania Wielkanocnego. Produkt w 100% roślinny.</p>
<p>Kierunkiem dla roślinne menu wielkanocnego mogą też być rozmaite wiosenne nowalijki. Wielkanoc była tradycyjnie czasem (w erze przed szklarniowej i przed importem z Peru i Maroka) kiedy na stołu trafiały pierwsze młode warzywa i wszelkie z nich potrawy,  i wszelki ich dodatek świetnie koresponduje z charakterem świąt.</p>
<p>Szczególnie ciekawa jest rzodkiewka. Dziś całoroczna, jeszcze kilkadziesiąt lat temu była dostępna jedynie w dwóch krótkich okienkach czasowych jesienią i wiosną, właśnie w okolicy Wielkanocy. Więc czemu nie sięgnąć po pesto z liści rzodkiewki czy innych zielenin takich jak natka pietruszki, młoda pokrzywa (po sparzeniu) czy czosnek niedźwiedzi.</p>
<p>Ale kulinarna Wielkanoc to nie tylko mięsa i jajka. To też, przynajmniej dla mnie, rozmaite zimne sosy do tych jajek i mięs, sosy które w dzieciństwie uwielbiałem. W moim rodzinnym domu królowały tatarski i chrzanowy na bazie majonezu.</p>
<p>I do tych sosów tu nawiązałem. Innym ważnym elementem wielkanocnego stołu był chrzan. Ważny nie tylko kulinarnie, ale i symbolicznie.</p>
<p><strong>Sos majonezowy</strong></p>
<p><strong>SKŁADNIKI:</strong></p>
<p>1/2 puszki groszku </p>
<p>100 kiszonego ogórka (3 średnie)</p>
<p>dwie łyżeczki pieprzu zielonego z zalewy</p>
<p>150 g majonezu (https://rudekitchen.pl/banalnie-prosty-i-tani-majonez-domowy)</p>
<p>30 g (czubata łyżka) musztardy z ziarnami gorczycy</p>
<p>60 g suszonej żurawiny</p>
<p><strong>SPOSÓB PRZYGOTOWANIA:</strong></p>
<p>Groszek i zielony pieprz odsączamy z zalewy</p>
<p>Ogórka kroimy w kostkę</p>
<p>Mieszamy wszystkie składniki i odstawiamy do lodówki na kilka godzin, żeby się smaki przegryzły</p>
<p>W razie potrzeby doprawiamy cukrem lub sokiem z cytryny/limonki</p>
<p><strong>WARIANTY:</strong></p>
<p>Ten sos jest w wersji dość skromnej. Można do niego dodawać rozmaite wiosenne nowalijki jak szczypiorem, rzodkiewki, czosnek niedźwiedzi.</p>
<p><strong>UWAGI:</strong></p>
<p>W tym sosie istotne jest zrównoważenie smaku słodkiego i słabszą trzecią nutą, ostrym smakiem z musztardy.</p>
<p><strong>Dwa sosy chrzanowe z żurawiną</p>
<p></strong>Sosy zrobiłem w stylu “marksizmu kulinarnego (no kocham to określenie) i połączyłem składniki polski i japoński, czyli do tradycyjnego chrzanu pospolitego dodałem wasabię japońską zwaną tez chrzanem japońskim lub wasabi.</p>
<p>Co jest istotne z wasabi-nadaje bardzo ładny zielony kolor.</p>
<p>Trzecim składnikiem w obu sosach jest żurawina. Co jest tradycją zarówno w kuchniach azjatyckich, jak i kuchni polskiej, czyli łączenie smaków wytrawnych, kwaśnych, ostrych ze słodkim, z owocami. Co ciekawe w dawnej Polsce popularne były figi, oczywiście wśród możnych. Biedota zadowalała się suszonymi takimi owocami jak jabłka, gruszki i śliwki (do dziś popularne w Polsce), nierzadko wędzonych, co jest typowo Polską specyfiką.</p>
<p>Gdybym miał wymienić jeden najważniejszy wkład Polski w światową sztukę kulinarną, to jest to używanie wędzonych owoców. W kuchni roślinnej znakomicie się to sprawdza we wszelkich daniach w jakich chcemy uzyskać mięsny i wędzonkowy smak.</p>
<p>na ciepło</p>
<p>Niekoniecznie każdemu będzie smakować. Połączenie mocno kokosowego kremu i chrzanu może być dla niektórych dziwne, ale  koleżanka, na której przeprowadziłem testy stwierdziła, że znakomity i pasowałby również na kanapkę zamiast masła czy szmalcu.</p>
<p><strong>SKŁADNIKI:</strong></p>
<p>100 g chrzanu</p>
<p>50 g wasabi</p>
<p>30 g creamed coconut (patrz Uwagi)</p>
<p>50 g suszonej żurawiny</p>
<p>100-150 g mleko kokosowego (patrz Uwagi)</p>
<p>sok z cytryny</p>
<p><strong>SPOSÓB PRZYGOTOWANIA:</strong></p>
<p>W małym garnczku rozpuszczamy na małym ogniu creamed coconut, dodajemy wasabi i chrzan i smażymy kilka minut, cały czas mieszając. Dolewamy mleko kokosowe i dodajemy żurawinę </p>
<p>Na małym ogniu cały czas mieszając doprowadzamy do zagotowania i gotujemy kilka minut.</p>
<p>Doprawiamy sokiem z cytryny i odstawiamy z ognia. W razie potrzeby doprawiamy sokiem z cytryny i cukrem tak, żeby uzyskać balans smaków.</p>
<p><strong>na zimno</strong></p>
<p>100 g chrzanu</p>
<p>50 g wasabi</p>
<p>1000 żurawiny (konfitura)</p>
<p>1000 g majonezu</p>
<p>sok z cytryny</p>
<p><strong></p>
<p>SPOSÓB PRZYGOTOWANIA:</strong></p>
<p>Tu żadnej filozofii nie ma, poza tym ze wasabi bywa trudne do rozmieszania.</p>
<p>Najlepiej zacząć od dokładnego wymieszania wasabi z częścią majonezu, potem dodać resztę składników. I oczywiście odstawić do przegryzienia</p>
<p><strong>WARIANTY</strong>:</p>
<p>Oczywiście do wypróbowania są inne wersje z innymi proporcjami. tak zeby sos był gęstszy/rzadszy, ostrzejszy/łagodniejszy</p>
<p>Zamiast żurawiny można użyć np, suszonej porzeczki.</p>
<p>UWAGI:</p>
<p>Creamed coconut to pasta ze zmielonego miąższu orzecha kokosowego, stała w temperaturze pokojowej, po rozpuszczeniu o konsystencji dobrej gęstej śmietany</p>
<p>Dużo w przepisie zależy od użytego chrzanu. Przepis odnosi się do dość typowego chrzanu „słoiczkowego”. Oczywiście fajnie jest użyć własnoręcznie startego korzenia chrzanu, ale kto tak naprawdę tak robi?</p>
<p>I nie sądzę, że trzeba nad każdym takim utowarowieniem kolejnego elementu produkcji żywności ubolewać.</p>
<p>Takie produkty jak gotowe makarony odegrały ogromną rolę w procesie emancypacji kobiet. Rozwój społeczny jest pochodną rozwoju sił wytwórczych.</p>
<p>Więc nie ma potrzeby ani samemu robić makaronu (a pamiętam to z dzieciństwa) ani trzeć chrzanu  </p>
<p><strong>protip do wasabi:</strong> wasabi można często kupić w plastikowych tubkach, z których nie ma siły, żeby wszystko wycisnąć.. Wystarczy przeciąć tubkę nożyczkami, żeby to było łatwe.    </p>
<p>Ja użyłem dokładnie 120 g mleka kokosowego, ale mleka są bardzo różne, mniej czy bardziej gęste. Dożo zależy też jak gesty chcecie mieć sos. W proporcji z 120 g po schłodzeniu sos można smarować na chlebie.  </p>
<p><strong>SERWIS:</strong></p>
<p>Najprostszy sposób to oczywiście podać sosy w miseczkach, salaterkach. Moza je tez uczynić częścią większego dania np. podając do seitana czy napelnijąc sosem majonezowym np. pomidora.</p>
<p><strong>Z chrzanem i smakiem ostrym jest tak, że pali, piecze ale lubimy. Bo smak ostry to nie jest smak. </strong></p>
<p>Rozpoznajemy pięć smaków: słodki, słony, kwaśny, gorzki i umami. A ostry to ból. Ostre przyprawy nie pobudzają receptorów smakowych one pobudzają receptory bólu.</p>
<p>Dlatego symbolicznie, dostępny powszechnie, nawet dla biedoty, gdy chili i pieprz były sprowadzane z Azji i bardzo drogie, kilkaset lat temu, był symbolem Męki Pańskiej. I to symbolem głębszym, niż się to zapewne wtedy powszechnie rozumiało.</p>
<p>Bo lubimy smak ostry, ponieważ ból pobudza wydzielanie endorfin. w dużym skrócie, naturalnych narkotyków, środków przeciwbólowych i euforycznych. Taki mały high. Językiem religijnym mówiąc: uniesienie lub ekstaza.</p>
<p>I to przeistoczenie cierpienia w ekstazę jest bardzo dobrym metaforycznym opowiedzeniem historii starej jak człowiek, a według niektórych starszej, bo pochodzącej od Neandertalczyków.</p>
<p>O ofierze umierającego i zmartwychwstającego boga. O tym jest Święto Wiosny, w chrześcijaństwie zwane Wielkanocą</p>
<p>Która może być jak w pierwotnych kultach opisywanych w Złotej Gałęzi wymiar czysto fizyczny, ofiara króla służy pomyślnym zbiorom</p>
<p>I może być jak w chrześcijaństwie i w tantrze ofiarą prowadzącą do duchowego odrodzenia czy urzeczywistnienia. To w końcu tylko słowa, mogą znaczyć wszystko, ale słowami się zupy w garnku nie zagotuje, ani cebuli nie pokroi.</p>
<p>Świętej pamięci profesor Roman Nowotarski, niesamowita postać, malarz scenograf, pedagog, stary hipis. Starym hipisem po sześćdziesiątce Pan Profesor był już 30 lat temu jak my byliśmy młodymi punkami. I wszyscy byliśmy kumplami Pana Profesora.</p>
<p>Profesor Nowotarski prowadził zajęcia w pracowni malarstwa na ASP w Katowicach.</p>
<p>I dnia pewnego przyglądał się krytycznie jak jedna ze studentek maluje. i coś nie tak… nie tak… </p>
<p>“A wie panienka jak sie rosół gotuje? Trzeba wziąć marchewkę, pietruszkę…” i tak przez 15 minut tłumaczył zdziwionej dziewczyny jak ugotować rosół.</p>
<p>I zakończył</p>
<p>“… no i obraz sie tak samo maluje”</p>
<p><strong>I dokładnie tak jest z religią.  Gadanie o zupie to nie zupa></strong></p>
<p>Opowieść będąca sednem Święta Wiosny „to wszystko śmieci” jeśli jest tylko opowieścią, a nie żywym przeżyciem, żywym doświadczeniem. Takim samym jakim jest gotowanie i smakowanie zupy.</p>
<p>A tradycja uczt ofiarnych obecna na wszystkich szczeblach rozwoju religii jest istotnym elementem mającym to doświadczenie przybliżyć.</p>
<p>Czy przez buddyjskie odczucie jednego smaku czy doświadczenie cierpienia w smaku chrzanu.</p>
<p><strong>Podobał ci się ten artykuł? Chcesz więcej podobnych? Wesprzyj mojego bloga </strong></p>
<div style="width:280px;"><iframe src='https://gogetfunding.com/embed-widget2?campaignid=7889144&#038;frame_type=t1' style='width:100%;height:460px; border: none;' scrolling='no'></iframe></div>
<p></iframe></p>
<p><a href="https://linktr.ee/kuchennybodhisatwa.pl" target="_blank" rel="noopener"><strong>Moje media społecznościowe</strong></a></p>
<p><a class="a2a_button_facebook" href="https://www.addtoany.com/add_to/facebook?linkurl=https%3A%2F%2Frudekitchen.pl%2Fwielkanocne-smaki%2F&amp;linkname=Wielkanocne%20smaki" title="Facebook" rel="nofollow noopener" target="_blank"></a><a class="a2a_button_email" href="https://www.addtoany.com/add_to/email?linkurl=https%3A%2F%2Frudekitchen.pl%2Fwielkanocne-smaki%2F&amp;linkname=Wielkanocne%20smaki" title="Email" rel="nofollow noopener" target="_blank"></a><a class="a2a_button_linkedin" href="https://www.addtoany.com/add_to/linkedin?linkurl=https%3A%2F%2Frudekitchen.pl%2Fwielkanocne-smaki%2F&amp;linkname=Wielkanocne%20smaki" title="LinkedIn" rel="nofollow noopener" target="_blank"></a><a class="a2a_button_twitter" href="https://www.addtoany.com/add_to/twitter?linkurl=https%3A%2F%2Frudekitchen.pl%2Fwielkanocne-smaki%2F&amp;linkname=Wielkanocne%20smaki" title="Twitter" rel="nofollow noopener" target="_blank"></a><a class="a2a_button_printfriendly" href="https://www.addtoany.com/add_to/printfriendly?linkurl=https%3A%2F%2Frudekitchen.pl%2Fwielkanocne-smaki%2F&amp;linkname=Wielkanocne%20smaki" title="PrintFriendly" rel="nofollow noopener" target="_blank"></a><a class="a2a_dd addtoany_share_save addtoany_share" href="https://www.addtoany.com/share#url=https%3A%2F%2Frudekitchen.pl%2Fwielkanocne-smaki%2F&#038;title=Wielkanocne%20smaki" data-a2a-url="https://rudekitchen.pl/wielkanocne-smaki/" data-a2a-title="Wielkanocne smaki"></a></p>]]></content:encoded>
					
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Postne tosty na piątek</title>
		<link>https://rudekitchen.pl/tosty-francuskie/</link>
		
		<dc:creator><![CDATA[Rude Kitchen]]></dc:creator>
		<pubDate>Fri, 08 Dec 2023 12:35:03 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Kuchnia]]></category>
		<category><![CDATA[Przepisy]]></category>
		<category><![CDATA[Śniadania]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://nowy.rudekitchen.pl/tosty-francuskie/</guid>

					<description><![CDATA[Falafel – nie z gotowej mieszanki. Z suchej cieciorki moczonej przez noc, z ziołami i czosnkiem. Dlaczego falafel z puszki jest kapryśny i co z tym zrobić.]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<p><strong>Zainspirował mnie znajomy chrześcijanin, udostepniając mój przepis z którego gotował postny obiad w piątek.</p>
<p>I pomyślałem, że ma sens. Wrzucać w piątki przepis na “postne danie”. Generalnie każde danie 100% roślinne jest 100% postne.</p>
<p>I moja taka pierwsza propozycja to postne tosty francuskie. Z resztkowymi dodatkami.</strong></p>
<p>W dawnym bardzo surowym poście we wschodniej Europie wykluczone były prócz mięsa również jaja i nabiał. I tak, dozwolone ryby i&#8230; bobry. A dlaczego pod przepisem na postne tosty francuskie z propozycją dodatków.</p>
<p>Jest to też doskonałe danie resztkowe. Najczęściej marnowanym, zwłaszcza w gospodarstwach domowych, produktem spożywczym jest pieczywo. Tosty francuskie to doskonały sposób na czerstwiejące pieczywo z dodatkiem innych resztek.</p>
<p><strong>SKŁADNIKI:</strong></p>
<p>Bulion (opcjonalnie)/woda 150 ml+30 ml</p>
<p>mąka cieciorkowa 100 g</p>
<p>czarna sól 1/2-1 łyżeczki</p>
<p>zmielone siemię lniane 1 łyżka (10 g) (opcjonalnie)</p>
<p>łuskane ziarno konopi 30 g (opcjonalnie)</p>
<p>olej rzepakowy 3 łyżki (30 g)</p>
<p><strong>SPOSÓB PRZYGOTOWANIA:</strong></p>
<p>Siemię lniane zalewamy 3 łyżkami wody, dokładnie mieszamy i odstawiamy na około 5 minut do wystygnięcia.</p>
<p>Do bulionu (patrz warianty) dodajemy stopniowo mąkę mieszając, najlepiej rózgą.</p>
<p>Mieszamy tak aby osiagnąć gładkie ciasto o konsystencji zbliżonej, ewentuaknie rzadszej do jajka. Dodajemy len, dokładnie mieszamy, na gładko. Dodajemy konopie i mieszamy.</p>
<p>Kromki chleba maczamy w cieście z dwóch stron i smażymy prawa-lewa na petlni z mocno rozgrzanym tłuszczem</p>
<p><strong>WARIANTY:</strong></p>
<p>Zamiast bulionu możecie użyć wody lub mleka roślinnego, najlepiej sojowego. Możecie też oddać płatków drożdżowych czy jakieś przypraw</p>
<p><strong>UWAGI:</strong></p>
<p>Użyłem w całym daniu tego głownie, co zostało po ostatnim wydarzeniu. Dlatego też np. użyłem bulionu, którego zostało mi około 1,5 l.</p>
<p>Dodatek konopi nie jest konieczny ale dodaje białek i nienasyconych kwasów tłuszczowych.</p>
<p>Ważne jest by tłuszcz na patelni był naprawdę mocno rozgrzany. Dzięki temu tosty wchłoną mniej tłuszczu.</p>
<p>U mnie było to na sześc tostów z chleba foremkowego</p>
<p><strong>SERWIS</strong>:</p>
<p>Tak jak pisałem wyżej jest to świetne danie resztkowe. I użyłem w nim głownie resztek które pozostały po ostatnim wydarzeniu.</p>
<p>Cebula, czerwona fasola, pomidor i papryka na patelni. Doprawione kremem balsamicznym, sosem sojowy i/lub sosem Worcestershire.</p>
<p>Zredukowane i skarmelizowane.</p>
<p>Sos z majonezu własnej produkcji z aquafabylink(najlepszy, ale może być kupny), jogurtu (u mnie własnej produkcji jogurt słonecznikowo-jaglany) i przywiędłego ogórka.</p>
<p>Resztka kiełków.</p>
<p>Będą pasować rozmaite świeże, kiszone.</p>
<p>Resztka pesto z pietruszki i rzodkiewki z pestkami dyni i ziarnem konopii.</p>
<p>Zasady dawnego postu chrześcijańskiego wynikały z zasad dietetyki humoralnej Hipokratesa. Celem diety postnej było powściągnięcie, wystudzenie rozpalonych żądz cielesnych a mięsa i produkty zwierzęce miały według Hipokratesa dzialanie pobudzające.</p>
<p>Ale nie ryby i inne stworzenia wodne. Bo te wszystkie miały naturę ochładzającą. Studzącą żądze cielesne co pozwalało się skupić na Bogu.</p>
<p>Kusi o dyskusję czy taka formuła postu ma sens w obecnym czasie i czy, jak wiele innych nauk Kościoła, pora to zrewidować. Ale nie mnie tu się wymądrzać.</p>
<p>Osobiście uwielbiam tradycje postną, bo daje mi wiele inspiracji kulinarnych. I to z kuchni, która mnie najbardziej interesuje czyli kuchni klasy ludowej.</p>
<p>Kuchnia postna to trochę nie tylko tradycja religijna ale też cuccina povera, taka była kuchnia biedoty, chłopstwa czyli przytłaczającej części społeczeństwa. Kuchnia i dieta mają charakter klasowy. Jak wszystko</p>
<p>I jeszcze, nie ma obowiązku wiedzieć, wiec napiszę.</p>
<p>Nigdy ta tradycja chrześcijańska nie była mi bliska. Ani żadna inna. Poza Bożym Narodzeniem, a właściwie samą Kolacją Wigilijną. Ale też, nie przeżywaną religijnie. Moja postawa religijna zmieniała się od ateizmu przez rozmaite, niekiedy dziwne sekty, do buddyzmu.</p>
<p>Z racji i wychowania, i wyznania i miejsca zamieszkania patrzę na tradycje chrześcijańskie i tradycyjny polski rok rytualny, trochę z zewnątrz. Nawiasem mówiąc, moja terapeutka uświadomiła mi, że żyjąc tu w ośrodku buddyjskim, wybrałem jeszcze jedną formę bycia poza społeczeństwem, bycia wyrzutkiem.</p>
<p>I chrześcijaństwo w ogólności, ani w szczególności katolicyzm nie był nigdy częścią mojej duchowej ścieżki.</p>
<p>No może poza “Obłokiem niewiedzy” Anonima z Azji. W wielu zresztą innych dziełach czy postaciach chrześcijaństwa znajdowałem wiele cennych inspiracji. Duchowych i kulinarnych.</p>
<p>Nie żeby była jakaś specjalna różnica między tymi dwoma dziedzinami</p>
<p><strong><em>Entre los pucheros anda el Señor</em></strong>, Pan przechadza się wśród garnków, dosłownie tłumacząc, po polsku to zdanie funkcjonuje w kilku wersjach. To słowa Św. Teresy z Avili, wielkiej mistyczki i świętej Kościoła Katolickiego.</p>
<p>Trafiłem na to powiedzenie przeglądając Twittera i tak wydaje mi się pasuje ono do Adwentu, kiedy mnóstwo osób spędza czas w kuchni, szykując świąteczne potrawy.</p>
<p>Łatwo zapomnieć, przy kuchennym zapierdolu, po co to. Wiem z doświadczenia. Najtrudniej pozostać w stanie łaski gdy trzeba pozmywać naczynia. No kto lubi zmywanie naczyń?</p>
<p>Ken Wilber. Ken Wilber podczas zmywania naczyń układał w głowie swoje koncepcje i książki. On jest trochę tak na drugim duchowym biegunie do Św. Teresy z Avili. Ale jego Śmiertelni Nieśmiertelni to też niezwykłe świadectwo ludzkiego ducha.</p>
<p><strong>I to właśnie Wilbur pokazał duchowe doświadczenie trochę tak jak przepis kulinarny. Pisali i piszą takie instrukcje medytacyjne od tysiącleci Nauczyciele buddyjscy.</p>
<p>Te instrukcje są niekiedy bardzo precyzyjnie opisane i rozpisane na minuty, ilość oddechów, powtórzeń mantry ale też zarysowane wyłącznie ogólnikowo jak :” utrzymuj obecność niezachwiana podczas krojenia cebuli (no dobra, o tej cebuli to ode mnie), cokolwiek robisz”, nawet jak dotkniesz łokciem drzwiczek pieca konwekcyjno-parowego rozgrzanych do 250 C.To co się wtedy krzyczy to nie jest ALLEJUJA!!! ani OMMmmmmm&#8230;&#8230;</strong></p>
<p>I tak spontanicznie ten pomysł wypadł w Adwencie czyli okresie gdzie post też nabiera szczególnego znaczenia (na ile jestem coś w stanie z chrześcijańskiej duchowości zrozumieć) to moje doświadczenie, bardziej kulinarne i zawodowe niż duchowe jest takie, że szczególne znaczenia ma nasza intencja.</p>
<p><strong>Po co gotuję? Po co jem? Czy to co gotuję służy innym czy im zaszkodzi?</p>
<p>Dzisiaj owo posłuży i zaszkodzi nabiera też radykalnie innego i szerszego niż kiedyś znaczenia. Mieszkam 300 metrów od rezerwatu, koło 1 kilometra od drugiego, często tu chodzę po lasach i widzę z roku na rok, jak coraz mnie jest wody, jak coraz więcej systemów nawadniania na polach.</p>
<p>I tak myślę, ze skoro Pan przechadza się wśród garnków to błogosławi on wszystkiemu co jest w kuchni i spiżarce, i każdy kawałek chleba jest relikwią&#8230;i jednocześnie jest Żywym Buddą i tak sądzę warto celebrować post w kuchni.</strong></p>
<p><a class="a2a_button_facebook" href="https://www.addtoany.com/add_to/facebook?linkurl=https%3A%2F%2Frudekitchen.pl%2Ftosty-francuskie%2F&amp;linkname=Postne%20tosty%20na%20pi%C4%85tek" title="Facebook" rel="nofollow noopener" target="_blank"></a><a class="a2a_button_email" href="https://www.addtoany.com/add_to/email?linkurl=https%3A%2F%2Frudekitchen.pl%2Ftosty-francuskie%2F&amp;linkname=Postne%20tosty%20na%20pi%C4%85tek" title="Email" rel="nofollow noopener" target="_blank"></a><a class="a2a_button_linkedin" href="https://www.addtoany.com/add_to/linkedin?linkurl=https%3A%2F%2Frudekitchen.pl%2Ftosty-francuskie%2F&amp;linkname=Postne%20tosty%20na%20pi%C4%85tek" title="LinkedIn" rel="nofollow noopener" target="_blank"></a><a class="a2a_button_twitter" href="https://www.addtoany.com/add_to/twitter?linkurl=https%3A%2F%2Frudekitchen.pl%2Ftosty-francuskie%2F&amp;linkname=Postne%20tosty%20na%20pi%C4%85tek" title="Twitter" rel="nofollow noopener" target="_blank"></a><a class="a2a_button_printfriendly" href="https://www.addtoany.com/add_to/printfriendly?linkurl=https%3A%2F%2Frudekitchen.pl%2Ftosty-francuskie%2F&amp;linkname=Postne%20tosty%20na%20pi%C4%85tek" title="PrintFriendly" rel="nofollow noopener" target="_blank"></a><a class="a2a_dd addtoany_share_save addtoany_share" href="https://www.addtoany.com/share#url=https%3A%2F%2Frudekitchen.pl%2Ftosty-francuskie%2F&#038;title=Postne%20tosty%20na%20pi%C4%85tek" data-a2a-url="https://rudekitchen.pl/tosty-francuskie/" data-a2a-title="Postne tosty na piątek"></a></p>]]></content:encoded>
					
		
		
			</item>
	</channel>
</rss>
