<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?><rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
	xmlns:slash="http://purl.org/rss/1.0/modules/slash/"
	>

<channel>
	<title>Uncategorized &#8211; Rude Kitchen</title>
	<atom:link href="https://rudekitchen.pl/category/uncategorized/feed/" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>https://rudekitchen.pl</link>
	<description>100% roślinne, 110% smaku · Stay Rude!</description>
	<lastBuildDate>Sun, 28 Jun 2026 16:46:12 +0000</lastBuildDate>
	<language>pl-PL</language>
	<sy:updatePeriod>
	hourly	</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>
	1	</sy:updateFrequency>
	

<image>
	<url>https://rudekitchen.pl/wp-content/uploads/2026/04/cropped-cropped-logo_rudekitchen-32x32.png</url>
	<title>Uncategorized &#8211; Rude Kitchen</title>
	<link>https://rudekitchen.pl</link>
	<width>32</width>
	<height>32</height>
</image> 
	<item>
		<title>Hamburg w 10 obrazkach</title>
		<link>https://rudekitchen.pl/hamburg-w-10-obrazkach/</link>
		
		<dc:creator><![CDATA[Rude Kitchen]]></dc:creator>
		<pubDate>Thu, 18 Sep 2025 09:49:25 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Uncategorized]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://nowy.rudekitchen.pl/hamburg-w-10-obrazkach/</guid>

					<description><![CDATA[Hamburg w 10 obrazkach – nie przewodnikowych. Targ w St. Georg, tureckie delikatesy, kucharze wolni we wtorek rano. Miasto widziane z kuchni.]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<p>W tekście o 5 złych stronach pracy w kuchni pisałem o jej anty socjalności.</p>
<p>Nie tylko zresztą gastro, ale też pracownicy hoteli czy różnych miejsc rozrywki i kultury. Pracujemy intensywniej w weekendy.</p>
<p>&nbsp;W jednej z aplikacji, z których korzystam jest poradnik jakie posty pisać w jakie dni. I jest piątkowa rutyna. O tym, że piątek po południu laptopy są zamknięte i jest weekend, nikt nie pracuje.</p>
<p>Wiecie jaka była moja reakcja?… A kucharze potrafią przeklinać. A właśnie zakończyłem kolejny pracowity weekend. Powiedzieć „pracowity weekend” w gastro to jak powiedzieć, że Bukowsky nie był abstynentem.&nbsp;</p>
<p>Teraz pracuję w specyficznym miejscu ta specyfika przekłada się na to, że więcej niż połowę moich godzin pracy przypada na weekendy.</p>
<p>Impreza która się właśnie skończyła trwała dwa tygodnie, ale większość to 2-3-dniowe imprezy w weekend.</p>
<p>Piątkowa rutyna w gastro to ostry zapierdol. pracujemy gdy inni się bawią, pracujemy by inni się bawili.</p>
<p>Za to w poniedziałek, jak jest wysyp postów o tym, że znowu od rana do roboty albo robię sobie wolne, albo góra pół dnia spędzam na porządkach w kuchni. Początek tygodnia to dla nas odpoczynek. Dla mnie to najczęściej wypad do Hamburga.&nbsp;</p>
<p>City break w środku tygodnia.</p>
<p>Zdecydowanie lepiej niż w weekend. Ponad 15 milionów noclegów i 100 mln osobo, a właściwie turysto-dni rocznie. To prawie 300 tyś. (równe 15% populacji miasta) gości każdego dnia.</p>
<p>Teoretycznie. Praktycznie głównie w weekendy. Tym bardziej że Hamburg, ze względu na swój rozrywkowy charakter jest częstym celem weekendowych wypadów imprezowych Niemców w różnym wieku.</p>
<p>Reeperbahn w St. Pauli, najbardziej imprezowa ulica Niemiec, w weekendy jest zatłoczona, tak samo wszystkie lokale. Trudno się poruszać i trudno znaleźć miejsce, żeby usiąść na piwo czy kawę.</p>
<p>À propos alkoholu. Myślę, że jeden z większych szoków kulturowych dla Polaka i pewnie tak samo Amerykanina, w Niemczech to brak zakazu picia alkoholu w miejscach publicznych. Poziom akceptacji alkoholu w Niemczech jest szokujący nawet w porównaniu z Polską.</p>
<p>Żeby w Niemczech sprzedawać alkohol nie trzeba żadnej licencji, a liczba punktów i ich położenie (np. odległość od szkoły) są nieograniczone żadnymi limitami. Sprzedaż i konsumpcja piwa i wina dozwolona jest już 16-latkom, a pod opieką rodzica… 14-latkom.&nbsp;</p>
<p>&nbsp;Bardzo często kioski czy różne małe sklepiki wystawiają na zewnątrz stolik, ławkę czy krzesła gdzie można usiąść i wypić. Jest takich miejsc dużo również na Reeperbahn.</p>
<p>Ale Reeperbahn zna każdy, kto był albo chce jechać do Hamburga. I prostytutki. To chyba pierwsze co się kojarzy w tym wspaniałym miastem</p>
<p>Ale Hamburg to mikrokosmos, miasto-państwo. Z wszystkich miast najpiękniejsze są miasta portowe. Porty zawsze były miejscami trochę poza porządkiem, miastami, wyrzutków, zakazanych rozrywek, kontaktu kultur. Miejscami pełnymi towarów z całego świata, smaków całego świata i muzyki całego świata.&nbsp;</p>
<p>Ktoś się pyta co zobaczyć w Hamburgu odpowiadam pytaniem: a co cię interesuje? Tu jest wszystko.</p>
<p>Ale nade wszystko to miasto dla tych, którzy kochają ten specyficzny klimat buntu, wielokulturowości i zapachu morza jaki czuć w prawie całym mieście (poza dzielnicami klasy średniej i wyższej-ale o wyprawie na teren wroga napiszę kiedyś osobno)</p>
<p>
<strong>1. Hamburg jest najbardziej zielonym miastem Niemiec. Jeden z wielu w Hamburgu parków, koło Berliner Tor. Dworzec Główny i Berliner Tor wyznaczają granice dzielnicy St. George, mniej sławnej niż St. Pauli, ale równie imprezowej i pełnej wyrzutków społecznych.</strong></p>
<p><img decoding="async" src="https://cdn-images-1.medium.com/max/800/1*hgAqL3zdeMzagaMHVuItSA.jpeg"></p>
<p>https://maps.app.goo.gl/dz5WzR8zumg32GVdA</p>
<p>Must see z ogrodów to oczywiście Planten un Blomen, założony w 1821 park z ogrodem botanicznym. Z wejściem głównym ze stacji Hamburg Dammtor (jeden przystanek kolejną miejską S5 z Dworca Głównego lub 20 minut pieszo, między sztucznymi jeziorami Alster)&nbsp;</p>
<p>Nieco inny charakter ma Schanzenpark przy metrze Sternschanze, miejsce imprezowe, wielokulturowe, pełne dealerów. Niestety od jakiegoś czasu crack, a nie marihuana jest ich głównym produktem. Zalew cracku to największa plaga obecnych Niemiec</p>
<p><strong>2. Stadion Millerntor, klubu FC St. Pauli.&nbsp;</strong></p>
<p><img decoding="async" src="https://cdn-images-1.medium.com/max/800/1*ueR326rz1R4zNk96af2lnA.jpeg"></p>
<p>Czym jest St. Pauli, czym jest FC St. Pauli, co nadaje im tak wyjątkowy charakter?</p>
<p>Najlepiej oddaje to niemieckie słowo Kiez. Nieprzetłumaczalne. Po polsku chyba najlepiej oddaje je słowo „dzielnia”. Początkowo były to getta ludności słowiańskiej, później dzielnice klasy służebnej i do dziś to są „najgorsze”, najniebezpieczniejsze, najbiedniejsze dzielnice miast niemieckich.</p>
<p>https://maps.app.goo.gl/X2ryc9Lp6edUuZFw8</p>
<p>Ważna różnica między jest miedzy Ossi i Wessi. Na Zachodzie, jak w Hamburgu Kiez ma charakter „lewicowy”, we wschodnich Niemczech ultraprawicowy. Włącznie z taką organizacją jak Combat 88. Dlatego nie jeżdżę na Wschód Niemiec.</p>
<p>FC St. Pauli nazywane „Kiez Club” to cały czas są ziomale z dzielni, a ich ultrasi to antyfaszystowscy skinheadzi, punki, lewica uliczna, imigranci. Część z tego antyspołecznego elementu to właściciele klubu. Bo to co jeszcze wyróżnia Kiez Club to, że jest własnością kibiców, a nie oligarchów. Ucieleśnienie wojny klasowej jaka toczy się również w futbolu od czasów, gdy West Ham zaczął odnosić pierwsze sukcesy.</p>
<p>FC St. &nbsp;zaczęło właśnie drugi sezon po powrocie do Erste Liga i to ja jest jak Dawid walczący z Goliatem.</p>
<p>Ten wyjątkowy charakter klubu sprawia, że ma 550 fan klubów na całym świecie. W zeszłym roku wpadłem na Reeperbahn na grupę polskich punków z jednego z tych fan klubów. Poznali mnie po jego koszulce. Bo wszyscy kibice FC St. Pauli są braćmi.</p>
<p>St. Pauli jest dla punków i podobnego „elementu” trochę jak dla chrześcijan Ziemia Święta. I dla wszystkich, którzy kochają r’n’r. To tutaj dla najebanych marynarzy i dziwek grali przez dwa lata Beatlesi, tutaj ćpali fenmetrazynę (środek pobudzający podobny do amfetaminy), tutaj nagrali pierwszy singiel, tutaj rodził się rock lat 60. i 70.</p>
<p>Beatlesi pierwszy koncert zagrali 12 sierpnia 1960 roku w istniejącym do dziś klubie Indra. Nazwa wielokulturowa jak St. Pauli i cały Hamburg, w tym roku odbywał się tam St. Pauli Punkfest, w repertuarze klubu dużo punka, jest też ska/reggae/rocksteady, metal. Generalnie porządna rockowa i subkulturowa muzyka.</p>
<p><strong>3. Hamburg, perła Hanzy, pomimo, ze położony 120 km od morza od stuleci jest jednym z najważniejszych portów Europy.</strong></p>
<p><img decoding="async" src="https://cdn-images-1.medium.com/max/800/1*G1-2IR2Mekgsd-vF-B5Rtw.jpeg"></p>
<p>To miasto żyje morzem, żyje rzeką, żyje w stronę morza, w stronę rzeki i żyje na rzece.</p>
<p>Największą imprezą w Hamburgu są coroczne Hafengeburstag Urodziny Portu. Odradzam wizytę w tym czasie. Miasto jest potwornie zatłoczone, do każdej atrakcji, a jest ich mnóstwo, na przykład zwiedzanie statków i okrętów są ogromne kolejki. Ścisk w komunikacji publicznej (wspaniałej w Hamburgu, tutaj nie ma sensu korzystać z samochodu) niemożebny.&nbsp;</p>
<p>W tym roku wybrałem się na koncert Skaramanga na Urodzinach Portu. Ta kapela nie zawodzi i to tez bardzo fajne że gwiazdą koncertu najważniejszej imprezy w miejskiej jest kapela w stylu „spirit 0f 69”, przy której bawią się punki skiny, chuligani i normalsi. Bo takie to jest miasto. Trochę jakby na Dniach Morza w Szczecinie gwiazdą byli Analogsi (a powinni!)&nbsp;</p>
<p>https://maps.app.goo.gl/E1LYMLqHhyvYYotCA</p>
<p>Na co dzień, podczas zwykłego spaceru w dowolnym kierunku traficie na most, rzekę, sztuczne jezioro, symbolikę związaną z morskim, portowym charakterem Hamburga. warto zobaczyć Targ Rybny, przejść się starym tunelem pod Elbą i popływać tramwajem wodnym (na Deutchlandticket, tramwaj wodny jest częścią komunikacji publicznej)</p>
<p><strong>4. Miasto Magazynów, zabytkowy, największy na świecie obszar magazynowania, w starym porcie. Możecie tu odwiedzić muzeum magazynowania (gdzie kupicie towary kolonialne np. kawę) i muzeum przypraw, również ważnego towaru od setek lat przypływającego do portu w Hamburgu. W starym porcie znajdziecie też Muzeum Celne z kolekcją pokazującą historię przemytu</strong>.</p>
<p><img decoding="async" src="https://cdn-images-1.medium.com/max/800/1*2Cl-uGJgkuFMNNQQvuFacw.jpeg"></p>
<p>Przemyt i dostępność towarów z przemytu to też specyfika miast portowych. Kiedyś dzięki temu kuchnia na wybrzeżu była lepsza, bo łatwiej było o przyprawy i inne produkty, a dziś ulice są zasypywane crackiem.</p>
<p>Miasto magazynów to jak awers monety której rewersem są St. Pauli czy St. George. Magazyny, strefa wolnocłowa, wielkie firmy, biurowce i towarzystwa kupieckie to wszystko obsługują robotnicy, portowcy, robotnicy budowlani, dokerzy i marynarze. I ci marynarze przede wszystkim stworzyli St. Pauli dokąd szli się zabawić.</p>
<p>To pokazuje obłudę niemieckiego mieszczaństwa, tych wszystkich porządnych obywateli, którzy nawet widzieć nie chcieli deprawacji zepchnęli prostytucję na wyznaczone ulice w kiezach takich jak St. Pauli.</p>
<p>Prostytucja w Niemczech jest legalna. W wyznaczonych do tego gettach. My tego &nbsp;nie widzimy tak samo jak nie widzieliśmy obozów koncentracyjnych i deportacji naszych żydowskich sąsiadów</p>
<p><strong>5. Jak wiele miast nadrzecznych Hamburg ma stronę lepszą i gorszą rzeki. Centralną i podmiejską. Dąbie na prawym brzegu Odry w hanzeatyckim również Szczecinie, Praga na prawym brzegu Wisły w Warszawie, pierwsze z brzegu przykłady z bliskich mi miast.</strong></p>
<p><img decoding="async" src="https://cdn-images-1.medium.com/max/800/1*nmh31mOzo9w19M1S9ZYMlw.jpeg"></p>
<p>W Hamburgu lewy brzeg, południowa czy południowo-zachodnia strona Elby jest tą częścią gorszą. I historycznie mocno odrębną. Po tej stronie leży przede wszystkim Harburg do 1937 roku odrębne miasto przemysłowe. Włączone do Hamburga na mocy nazistowskiej Ustawy o Wielkim Hamburgu, której celem było zlikwidowanie odrębności niepokornego miasta. Do dziś Harburg ma wyraźnie odrębny charakter. Z własnym centrum i ratuszem.&nbsp;</p>
<p>Podobnie włączona została dzielnica Finkenwerder, do lat 60. zresztą wyspa. Po powodziach sztormowych w sześćdziesiątym drugim roku wybudowano połączenia lądowe i dzielnica przestała być wyspą.</p>
<p>Oczywiście dominował na wyspie przemysł rybacki, była też stocznia.</p>
<p>Obecnie w dzielnice wjeżdża gentryfikacja i przemysł lotniczy. Stary rybacki charakter dzielnicy ukazuje model 1:2 kutra rybackiego ustawiony na rondzie Steendiek w centrum dzielnicy.</p>
<p>Podobne kutry wciąż odpływają z pobliskiego nabrzeża, do którego dojdziecie przez typową dzielnicę rybacką starych kamienic i knajpek. Stąd popłynąć na drugą stronę do “właściwego&#8221; Hamburga tramwajem wodnym miejskim lub komercyjnym. Tuż obok ronda, na którym zacumował model możecie zatrzymać się w niedrogim Hotel Elbinsel</p>
<p>https://maps.app.goo.gl/9LZ8aPohMYXvMxCJA</p>
<p>.&nbsp;</p>
<p><strong>6. Jeden z największych bohaterów nie tylko Hamburga i Hanzy, ale całej Europy. Oczywiście, w przeciwieństwie do koronowanych oprawców nieznany poza rodzinnym miastem.&nbsp;</strong></p>
<p><img decoding="async" src="https://cdn-images-1.medium.com/max/800/1*XZuZ1ZeaSGwTkypwwx2pDQ.jpeg"></p>
<p>&nbsp;Klaus Störtebeker XIV wieczny &nbsp;przywódca Likedeeler, Równodzielących, piratów którzy na cztery stulecia przez republiką piratów na Karaibach, stworzyli demokrację równych na Bałtyku i Morzu Północnym.</p>
<p>Kiedy jestem w Porcie zawszę idę się pokłonić na miejscu, gdzie wraz z 72 towarzyszami został stracony 21 października 1401 roku.</p>
<p>Walki i opór społeczny mają w Hamburgu długą i &nbsp;piękną tradycję, działała tu jedna z niewielu w Niemczech grup opory przeciwko nazistom, a także swing-jugend. Wcześniejszy o 20 lat pierwowzór amerykańskich bitników i polskich bikiniarzy. Tańczący swing wielbiciel amerykańskiej kultury i czarnej muzyki, co już wystarczało, żeby wylądować w obozie koncentracyjnym.&nbsp;</p>
<p>https://maps.app.goo.gl/BZNCUpknhVpCJuvc8</p>
<p><strong>7. Pomnik Dezerterów z armii III rzeszy.</strong></p>
<p><img decoding="async" src="https://cdn-images-1.medium.com/max/800/1*_8bZpMKyxS9Rf0fRkHb0Jg.jpeg"></p>
<p>https://maps.app.goo.gl/4m1h5txAqLVK2ZRh6</p>
<p>Hamburg czci pamięć każdej ofiary i każdego znaku sprzeciwu wobec nazizmu. Chodząc po ulicach mam wrażenie, że jest tych upamiętnień więcej niż w Warszawie. I to jeden z powodów, dla których tak kocham to miasto.</p>
<p>Stolpersteine to kamienie pamięci, na które można natrafił w całych Niemczech</p>
<p>Dokładnie są, to jeśli dobrze rozumiem wieloznaczna niemiecką nazwę, „kamienie obrazy”, upamiętniające ofiary nazizmu. Umieszczone na przykład przed domami, w których mieszkali deportowani, zamordowani Żydzi. W Hamburgu znajduje się 7280 takich kamieni. Dosłownie potykamy się o nie w niektórych dzielnicach.&nbsp;</p>
<p>Dziwne wrażenie, gdy trafia się na to pierwszy raz.</p>
<p>Upamiętnione są nie tylko ofiary. Trafiłem na kamień z datą 21 września 1938 roku i miejscem Ebro, Hiszpania. Upamiętniający &nbsp;bojownika, który wyjechał z Hamburga walczyć przeciwko nazistom w Hiszpanii i zginął pod Ebro. Chwała bohaterom!&nbsp;</p>
<p>Wiem, że wiele osób w Polsce mówi o niemieckim czczeniu ofiar nazizmu i robieniu z Niemców ofiar nazizmu, że to teatr, że to pozowanie. Im bardziej Niemcy tak robią, tym lepiej. Nawet jeżeli jest to niemiecka poprawność polityczna. Gorzej będzie, gdy postanowią wstać z kolan, zerwać z pedagogiką wstydu i przywrócić cześć żołnierzom Wehrmachtu, którzy szli na Polskę i zrehabilitować SS. Wrogami Polski i Polaków są ci niemieccy politycy, którzy chcą do tego doprowadzić albo tylko tym grają, a nie „niemiecka antifa” składająca kwiaty pod pomnikami ofiar nazizmu, a czasami łamiąca kolana niemieckim neonazistom jak grupa Leny E. Chwała bohaterom!&nbsp;</p>
<p>Co jest bardzo ciekawe to w Hamburgu po wojnie nie niszczono pomników tylko je komentowano. Pomnik dezerterów znajduje się obok pomnika niemieckiego militaryzmu i nazizmu. Postawionego w 1936 roku pomnika 76 Pułku Piechoty. Nie jest to jedyne takie zestawienie. Wstrząsający jest „Harburski rzołnierz” któremu dodano płaczące dziecko</p>
<p>https://maps.app.goo.gl/rWGxEDoW88TP61k47</p>
<p><strong>8. Plac Hanzy w centrum St. George, niezgentryfikowanej enklawy w centrum Hamburga.</strong></p>
<p><img decoding="async" src="https://cdn-images-1.medium.com/max/800/1*38r0KFcRvws94pWstJLK7g.jpeg"></p>
<p>&nbsp;Opisywana zazwyczaj w przewodnikach jako piękna dzielnica klubów, jedzenia z całego świata i LGBT jest też dzielnicą prostytucji, handlu twardymi narkotykami i walk gangów o dominację nad handlem zalewającym Hamburg i całe Niemcy crackiem.</p>
<p>Przy placu Hansy w Arpi&#8217;s &nbsp;z kuchnią niemiecką (głownie, ale i pizza i dania imigranckie), polecam wegańskiego kumpira, czyli wielkiego faszerowanego ziemniaka, jedna ze specjalności kuchni niemieckiej.</p>
<p>Do Arpi&#8217;s uciekł w styczniu 2025 roku niedoszły młodociany sicario wysłany przez Mokromafię. Oni zawsze są niepełnoletni. Innowacja południowo-amerykańskich karteli, która wraz z kokainą (crackiem) dotarła do europy.</p>
<p>Ta strzelanina była początkiem wojny gangów w Hamburgu, która przyszła wraz z crackiem zalewającym obecnie Hamburg. Kiedy w Amsterdamie i Rotterdamie wzmocniono kontrole i środki bezpieczeństwa Hamburg stał się głównym portem importowym kokainy w Europie. A Niemcy nowym wielkim rynkiem. O który walczą gangi</p>
<p>Nie jest (jeszcze) tak, że bandyci strzelają się na ulicach, ale w St. George i St. Pauli były kilka razy strzelaniny/zamachy i ataki bombowe (bez ofiar śmiertelnych; na razie). Więc jakbyście chcieli zabalować to weźcie to ryzyko pod uwagę, bo ataki są z reguły w knajpach albo pod knajpami.&nbsp;</p>
<p><strong>9. &nbsp;Hamburg to miasto wszechobecnego i wspaniałego street artu, podobne pod tym względem jest Bremen (tylko 2 h pociągiem z Hamburga)</strong></p>
<p><img decoding="async" src="https://cdn-images-1.medium.com/max/800/1*gMLtCDBcRJHLI_EzibJUsg.jpeg"></p>
<p>Oczywiście najwięcej street artu jest i w Hamburgu, i w Bremen w najgorszych dzielnicach. W Bremen to Viertel, co jest zabawne, bo „Viertel” to po niemiecku dzielnica, ale tu pewnie bardziej w znaczeniu takim jak polskie „dzielnia” czy “niemieckie „Kiez” przyjęte jako nazwa własna.</p>
<p>W Hamburgu to oczywiście St. Pauli, to oczywiście St. George, ale właściwie street art jest wszędzie. Może poza jakimiś dzielnicami czysto biznesowymi-klasy średniej/wyższej. Bo w korporacyjno-biurowym, a kiedyś przemysłowym Hammerbrook tez można zobaczyć wiele dzieł sztuki na murach.</p>
<p>Nie ma graffiti ani żadnego street artu w Uhlenhorst, dzielnicy klasy średniej wyższej i Błękitnego Meczetu (zamkniętego w zeszłym roku przez służby niemieckie jako agentura irańska) nad sztucznym jeziorem Alster (tak, tutejsi bogacze mają jachty) z dochodem prawie dwa razy wyższym niż średnia dla całego miasta. Nie ma też w Winterhude, z równie wysokim dochodem. Ale tam, to z moją subkulturową stylówką, czułem się jakbym zabłądził na terenie wroga. Miejscowa klasa średnia tez tak na mnie patrzyła</p>
<p>Trochę to jest syndrom wybitej szyby. Jeżeli w okolicy jest już jedna wybita szyba, to jest łatwo wybić następną, coś zniszczyć. I też, jeżeli okolica jest brudna, zaniedbana, to wtedy się zaczną pojawiać graffiti. Bo łatwiej psychologicznie na takich murach coś namalować. Ale co też istotne to często upiększanie swojej ulicy. I najbardziej demokratyczna forma sztuki i komunikatu w przestrzeni społecznej/publicznej.</p>
<p>&nbsp;Im więcej różnorodnych graffiti, tym kultura miasta jest żywsza i wartościowsze. Nie tylko graffiti, ale street art, w najszerszym znaczeniu sztuki, twórczości, kreacji i ekspresji twórczej w przestrzeni publicznej. Formalnej i nieformalnej.</p>
<p><strong>10. &nbsp;Hamburg tylko komunikacją publiczną! No ewentualnie rowerem. Zarówno sieć komunikacji publicznej, jak i ścieżek rowerowych jest w Hamburgu imponująca. Co zapewne przekłada się na niewielkie jak na tak duże miasto korki nawet w piątkowe popołudnie.</strong></p>
<p>4 linie metra (UBahn), sześc linii kolei miejskiej (SBahn) z nie wiem czy nie jedynym metrem jeżdżącym nad ziemią (linia U3, bardzo ciekawa turystycznie, dla równowagi w Hanowerze jest podziemny tramwaj) i gęsta sieć często jeżdżących autobusów. Od końca lat 70 tych w Hamburgu nie ma tramwajów. Za to na dniach maja zacząć jeździć po Hamburgu autonomiczne autobusy-taksówki.</p>
<p>Bilety najlepiej kupić w aplikacji. Albo w aplikacji HVV</p>
<p>https://play.google.com/store/apps/details?id=de.hochbahn.hvvswitch&#038;pcampaignid=web_share</p>
<p>albo kupujecie Dojczlandticket za 58 € i nic was nie obchodzi. Cała komunikacja publiczna poza Intercity/Eurocity jest wasza. Nie tylko w Hamburgu, ale w całej Bundesrepublik. Kupujecie w każdej aplikacji komunikacyjnej lokalnej takiej jak HVV, w aplikacji Deutchebahn albo w aplikacji Deutchlandticket.</p>
<p><img decoding="async" src="https://cdn-images-1.medium.com/max/800/1*kpheekiDTeXEpTCMw77icw.jpeg"></p>
<p>&nbsp;</p>
<p><a href="https://rudekitchen.pl/postaw-kawe">U nas w gastro najlepszą motywacją do dobrej pracy jest dobry napiwek. jeżeli podoba ci się, to co piszę zostaw mi napiwek</a></p>
<p><a href="https://linktr.ee/rudekitchen" target="_blank" rel="noopener"><strong>Moje media społecznościowe</strong></a></p>
<p><img decoding="async" src="https://cdn-images-1.medium.com/max/800/1*I1D25Jo9-TinXAk75UCFUw.jpeg"></p>
<p>&nbsp;</p>
<p><a class="a2a_button_facebook" href="https://www.addtoany.com/add_to/facebook?linkurl=https%3A%2F%2Frudekitchen.pl%2Fhamburg-w-10-obrazkach%2F&amp;linkname=Hamburg%20w%2010%20obrazkach" title="Facebook" rel="nofollow noopener" target="_blank"></a><a class="a2a_button_email" href="https://www.addtoany.com/add_to/email?linkurl=https%3A%2F%2Frudekitchen.pl%2Fhamburg-w-10-obrazkach%2F&amp;linkname=Hamburg%20w%2010%20obrazkach" title="Email" rel="nofollow noopener" target="_blank"></a><a class="a2a_button_linkedin" href="https://www.addtoany.com/add_to/linkedin?linkurl=https%3A%2F%2Frudekitchen.pl%2Fhamburg-w-10-obrazkach%2F&amp;linkname=Hamburg%20w%2010%20obrazkach" title="LinkedIn" rel="nofollow noopener" target="_blank"></a><a class="a2a_button_twitter" href="https://www.addtoany.com/add_to/twitter?linkurl=https%3A%2F%2Frudekitchen.pl%2Fhamburg-w-10-obrazkach%2F&amp;linkname=Hamburg%20w%2010%20obrazkach" title="Twitter" rel="nofollow noopener" target="_blank"></a><a class="a2a_button_printfriendly" href="https://www.addtoany.com/add_to/printfriendly?linkurl=https%3A%2F%2Frudekitchen.pl%2Fhamburg-w-10-obrazkach%2F&amp;linkname=Hamburg%20w%2010%20obrazkach" title="PrintFriendly" rel="nofollow noopener" target="_blank"></a><a class="a2a_dd addtoany_share_save addtoany_share" href="https://www.addtoany.com/share#url=https%3A%2F%2Frudekitchen.pl%2Fhamburg-w-10-obrazkach%2F&#038;title=Hamburg%20w%2010%20obrazkach" data-a2a-url="https://rudekitchen.pl/hamburg-w-10-obrazkach/" data-a2a-title="Hamburg w 10 obrazkach"></a></p>]]></content:encoded>
					
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Erytrytol</title>
		<link>https://rudekitchen.pl/erytrytol/</link>
		
		<dc:creator><![CDATA[Rude Kitchen]]></dc:creator>
		<pubDate>Thu, 28 Aug 2025 08:45:16 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Uncategorized]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://nowy.rudekitchen.pl/erytrytol/</guid>

					<description><![CDATA[Erytrytol pod lupą kolejnych badań. Popularny słodzik bez kalorii – ale z pytaniem o skutki uboczne. Co mówi nauka, zanim go dosypiesz do kawy.]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<p><strong>Kolejne badanie wykazuje szkodliwość popularnego słodzika Erytrytolu.&nbsp;</strong></p>
<p>Jak wykazały badania prowadzone przez Christopher DeSouza, profess fizjologii and director of laboratorium US Integrative Vascular Biology Lab, erytrytol i inne słodziki mają szkodliwy wpływ na zdrowie</p>
<p>„Nasze badanie dodają dowodów sugerujących, że słodziki, które na ogół uważano za bezpieczne, mogą nie być bez negatywnych konsekwencji zdrowotnych ”” powiedział profesor DeSouza</p>
<p>Erytrytol według nowych nadań może zwiększać ryzyko udaru poprzez swój wpływ na mózg.</p>
<p>Nieco wcześniejsze, z ubiegłego roku, badanie Cliveland Clinic z udziałem 4000 osób wykazało związek erytrytolu z większym ryzykiem udaru i zwału serca.</p>
<p>DeSouza i Auburn Berry analizowali przyczyny tego zjawiska. Analizowali wpływ etrytolu na ludzkie komórki. Odkryli miedzy innymi, że erytrytol powoduje wydzielanie wolnych rodników przyśpieszających starzenie i pozapalnych.</p>
<p>Dyskusja wokół słodzików trwa od początków ich popularności. Pierwszym popularnym słodzikiem „dietetycznym” czyli o mniejszej ilości kalorii niż cukier był cyklaminian sodu. Od połowy XX wieku do dokładnie 1969 roku.</p>
<p>Wtedy badania wykazały jego toksyczne działanie na wątrobę. Powodował też uszkodzenia płodów</p>
<p>Podobna historia jak przeciwbólowego talidomidu. To są historie o tym, że biznesowi trzeba nakładać kaganiec i orać nim pole, bo w przeciwnym wypadku jego żądza zysków będzie zabijać ciebie i twoje, narodzone lub nie, dzieci.</p>
<p>Pokazuje też, jak bardzo potrzebujemy ośrodków naukowych/badawczych, które nie są w żaden sposób powiązane z prywatnym biznesem. Są utrzymywane przez państwo i są formą służby publicznej.&nbsp;</p>
<p>Bo oczywiście organizacja producentów słodzików podważa te badania. I twierdzi, że słodziki zbawią ludzkość.</p>
<p>Ale nie trzeba być znawcą historii prawa, żeby. wiedzieć starą rzymską zasadę, że &nbsp;„nemo iudex in causa sua”. Nikt nie może być sędzią we własnej sprawie. &nbsp;Biznes będzie zawsze bronił swojego interesu, który z reguły jest sprzeczny z interesem publicznym</p>
<p>Na zdjęciu: brzozy z mojego podwórka. Cukier brzozowy inaczej xylitol to również popularny zamiennik cukru. Chyba jedyny jaki dla mnie jest akceptowalny smakowo.</p>
<p>Ma natomiast paskudny skutek uboczny. U co trzeciej osoby nie spożywającej wcześniej xylitolu zjedzenie deseru czy ciasta słodzonego xylitolem powoduje biegunkę.</p>
<p>Zdaję sobie sprawę, że coś takiego byłoby bardzo nieapetyczne, ale tam, gdzie podaje się produkty słodzone ksylitolem powinna być taka informacja dla klientów. Również w interesie miejsc, które to sprzedają, żeby nie być oskarżanym o spowodowanie zatrucia.&nbsp;</p>
<p><a href="https://buy.stripe.com/aEU2bv7pr1rQg924gm" target="_blank" rel="noopener">Chcesz wiedzieć więcej o tym, co jesz i jakie są tego skutki? Polub, udostępnij ten post i zostaw napiwek</a></p>
<p><a href="https://linktr.ee/rudekitchen" target="_blank" rel="noopener"><strong>Moje media społecznościowe</strong></a></p>
<p>&nbsp;</p>
<p><a class="a2a_button_facebook" href="https://www.addtoany.com/add_to/facebook?linkurl=https%3A%2F%2Frudekitchen.pl%2Ferytrytol%2F&amp;linkname=Erytrytol" title="Facebook" rel="nofollow noopener" target="_blank"></a><a class="a2a_button_email" href="https://www.addtoany.com/add_to/email?linkurl=https%3A%2F%2Frudekitchen.pl%2Ferytrytol%2F&amp;linkname=Erytrytol" title="Email" rel="nofollow noopener" target="_blank"></a><a class="a2a_button_linkedin" href="https://www.addtoany.com/add_to/linkedin?linkurl=https%3A%2F%2Frudekitchen.pl%2Ferytrytol%2F&amp;linkname=Erytrytol" title="LinkedIn" rel="nofollow noopener" target="_blank"></a><a class="a2a_button_twitter" href="https://www.addtoany.com/add_to/twitter?linkurl=https%3A%2F%2Frudekitchen.pl%2Ferytrytol%2F&amp;linkname=Erytrytol" title="Twitter" rel="nofollow noopener" target="_blank"></a><a class="a2a_button_printfriendly" href="https://www.addtoany.com/add_to/printfriendly?linkurl=https%3A%2F%2Frudekitchen.pl%2Ferytrytol%2F&amp;linkname=Erytrytol" title="PrintFriendly" rel="nofollow noopener" target="_blank"></a><a class="a2a_dd addtoany_share_save addtoany_share" href="https://www.addtoany.com/share#url=https%3A%2F%2Frudekitchen.pl%2Ferytrytol%2F&#038;title=Erytrytol" data-a2a-url="https://rudekitchen.pl/erytrytol/" data-a2a-title="Erytrytol"></a></p>]]></content:encoded>
					
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Międzynarodowy Dzień Słuchania Punk Rocka w Kuchni</title>
		<link>https://rudekitchen.pl/dzien-punk-rocka/</link>
		
		<dc:creator><![CDATA[Rude Kitchen]]></dc:creator>
		<pubDate>Mon, 25 Aug 2025 14:08:49 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Uncategorized]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://nowy.rudekitchen.pl/dzien-punk-rocka/</guid>

					<description><![CDATA[26 sierpnia – Międzynarodowy Dzień Słuchania Punk Rocka w Kuchni. Historia tego dziwnego święta i co wspólnego ma Minor Threat z przygotowaniem posiłków.]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<p>Międzynarodowy Dzień słuchania Punk Rocka w kuchni przypada 26 sierpnia.</p>
<p>Dlaczego właśnie 26 sierpnia będzie na końcu. Zdziwisz się dlaczego&#8230;</p>
<p>2 dni wcześniej natomiast przypada Międzynarodowy Dzień Słuchania Dziwnej Muzyki.</p>
<p>Dla mnie to też powód do świętowania, choć dziwnej muzyki słucham obecnie mało. I nie przy pracy.&nbsp;</p>
<p>Na co dzień i w kuchni, i przy pisaniu towarzyszy mi punk rock.</p>
<p>Kto wie ten wie, a kto nie wie to informuję że w punk rocku jest wiele odmian, stylów i nurtów. Muzycznych, odzieżowych i ideowych Wiem, ze wiele osób nie jest w stanie tego usłyszeć. Tak samo wiele osób nie jest w stanie poczuć wszystkich smaków jakie Chef zawarł w daniu.</p>
<p>I jedną z odmian jest muzyka Oi! albo Oi!/street punk, choć to nie jest dokładnie to samo.</p>
<p>&nbsp;Energetyczna, taneczna (sic!) muzyka o przejebanym życiu biedoty, klasy robotniczej i wyrzutków społecznych. Dobra do tańca, piwa, pracy, zabawy i żeby dać mordę. Albo dostać w mordę.</p>
<p>Samo słowo “oi” pochodzi z języka klasy robotniczej i biedoty Londynu i znaczyło pierwotnie “hey”. W jednej ze scen filmu Green Street Hooligans, gdy pojawia się pierwszy raz Pete Dunham, kibol West Ham (najbardziej robotniczej drużyny piłkarskiej w historii futbolu) i wita się z każdym mówiąc gardłowo “oi”. Jak ktoś by chciał wiedzieć jak prawidłowo wymawiać “oi!” to niech obejrzy.</p>
<p>&nbsp;W kontekście stylu muzyki i drogi życia zaczęło być używane po tym jak zespół Cockney Rejects zatytułował jedną ze swoich piosenek &#8222;Oi, Oi, Oi&#8221;&nbsp;</p>
<p>Punk rocka i kuchnię łączy to, że są schronieniem dla wyrzutków. “The professional kitchen is the last refuge of the misfits”. &nbsp;Anthony Bourdain (jeden z największych punkowców w kuchni, fan i kumpel Iggy Popa, zwanego “dziadkiem punkrocka”)</p>
<p>To “schronienie dla wyrzutków” jakim jest punk pozwoliło mi przeżyć po tym jak w wieku 16 lat próbowałem popełnić samobójstwo.</p>
<p>Punk rock mi uratował życie. Przy całej ogromnej destrukcyjności, jaka, mam wrażenie dominowała wtedy w polskim punku.&nbsp;</p>
<p>Zawsze, teraz wiem że to część mojej choroby, miałem poczucie obcości, szklanej ściany miedzy mną a innymi ludźmi. No prawie zawsze&#8230; na pewno w wieku 16 lat. Jednocześnie bliskość innych ludzi wywołuje we mnie lęk, nieraz na granicy ataków paniki. Zwłaszcza w nowych sytuacjach. Wszystko we mnie krzyczy UCIEKAĆ!</p>
<p>Jak sytuacja się powtarza to jestem w stanie obecnie przechodzić przez np. Hauptbanhof w Hamburgu niewiele bardziej wkurwiony niż każdy z przeciskających się w tłumie na peronie.</p>
<p>Punk gdy byłem nastolatkiem i młodym dorosłym dał mi najmocniejsze, najgłębsze w moim życiu poczucie przynależności i wspólnoty, społeczności. Nie było tej szklanej ściany!!!</p>
<p>I to jest muzyka która bardzo dobrze pasuje do ciężkiej pracy w kuchni. Jest tak że dostosowujemy się do rytmu, który czy słyszymy, czy widzimy. I szybkie tempo punka podkręca tempo pracy, podkręca też adrenalinę, która jest jedną z najlepszych rzeczy, jakie ma się dzięki pracy w kuchni.</p>
<p>I to też łączy kuchnię i punk rock. Nie wiem jak teraz, jestem już dziaders punkiem, ale kiedyś jak byłeś punkiem (czy skinheadem) to wyjście na ulicę to była adrenalina za każdym razem. A tak groził z każdej strony.&nbsp;</p>
<p>To co było u samego zarania istotą punka, czyli przekroczenie granic, łamanie reguł, bycie pod prąd, przeciwko społeczeństwu, przełamywanie schematów, szukanie czegoś nowego, czegoś innego jest równie istotne w kuchni.&nbsp;</p>
<p>I tak myślę, a może tylko mam nadzieję, że trochę tego punk rocka czuć w mojej kuchni, w tym jak podchodzę do gotowania, do smaków. Możny by w ogóle połączyć różną muzykę ze smakami. Na przykład punka i metal do dobrego palącego chili a Taylor Swift do deseru z McDonalda. I to takiego po terminie&#8230;</p>
<p>&nbsp;Sam fakt zresztą ze gotuje roślinnie jest tu już połączeniem.</p>
<p>Po jasnej stronie punka jest też wegetarianizm i weganizm, będący w środowisku punkowym czymś normalnym, kiedy dla ogółu społeczeństwa była to egzotyka jak z Jowisza (bo z Marsa to za blisko). Polski oddział Ruchu Wyzwolenia Zwierząt na początku lat 90-tych tworzyły w dużej mierze punki.</p>
<p>Uświadomiłem też sobie ostatnio, że dzięki mojej obecnej pracy i związanej z nią sytuacji zawodowo-życiowej słucham najwięcej muzyki od lat, nawet wiem ilu. Ponad dwudziestu, od czasów gdy pracowałem za barem na Śląsku w klubie muzycznym. Z dwoma albo trzema koncertami w każdym tygodniu.</p>
<p>Znalazłem w lipcu w swoich notatkach adnotację pod tytułem Dzień Dziwnej Muzyki i zacząłem sprawdzać co to jest.</p>
<p>No i to jest dzień który pojawia się na tych wszystkich stronach z “nietypowymi świętami”, “jaki dziś dzień”, itp.</p>
<p>wiecie, dzień pizzy, dzień walenia konia, dzień rzeźbienia fujarek, dzień całowania szefa w dupę, itd. I nigdzie więcej poza tymi stronami nie znalazłem informacji, może źle szukałem.</p>
<p>I pomyślałem, że można by wymyślić taki dzień i puścić w obieg i opublikować, że na przykład dzisiaj czyli 26 sierpnia jest Międzynarodowy Dzień Słuchania Punkrocka w Kuchni.</p>
<p>Bo wiecie, jak się żyje samotnie i w lesie to nie dostaje się zbyt wielu prezentów. Więc sam sobie robię prezenty i Międzynarodowy Dzień Słuchania Punk Rocka W Kuchni w moje urodziny to zajebisty prezent urodzinowy. I to taki który raczej mi sie nie znidzi untill i die</p>
<p>Jak teraz słucham punka to wracają do mnie tamte emocje, tamta energia, tamta świeżość. Trudno o lepszy prezent na urodziny. Nie przyznam sie które .</p>
<p>Jakby powiedział poeta: historyjkę wam opowiedziałem a morał mam na względzie&#8230; a jaki to morał? pytacie a taki:</p>
<p>tak naprawdę nigdy nie wiemy jakie będą skutki waszych działań, co jest dobre, a co złe, da nas samych a co dopiero dla innych.</p>
<p>&nbsp;To, że się włóczyłem z bandą chuliganów, wystawałem po bramach i ulicach strasząc porządnych obywateli i robiłem wiele nieakceptowalnych (i często słusznie) społecznie i oficjalnie rzeczy, zdecydowanie nie wzbudzało zachwytu moich rodziców ani nauczycieli.</p>
<p>&nbsp;Ale gdybym tego nie robił, to prawdopodobnie bym już dawno nie żył</p>
<p>Co najmniej kilka osób by sobie pomyślało teraz: byłoby lepiej. Ja jednak wolą żyć. Na razie.</p>
<p>I myślę, że to, że punk uchronił mnie przed kolejną, skuteczną już zapewne, próbą samobójczą jest wystarczającym powodem żeby swoje urodziny uczcić Międzynarodowym Dniem Słuchania Punkrocka w Kuchni, co łączy dwie moje wielkie miłości, pasja, czy jak to zwał&#8230; Bo ciągle mi ratuje życie. Każdego dnia&#8230;</p>
<p><a href="https://buy.stripe.com/aEU2bv7pr1rQg924gm" target="_blank" rel="noopener">A jakbyście chcieli mi jednak zrobić prezent urodzinowy to potrzebuję nowego robota gotującego i możecie się do niego dorzuć. Albo do krótkich jesiennych wakacji w Berlinie, skąd napiszę wam, gdzie zjeść, gdzie kupić narkotyki i gdzie najłatwiej w mordę dostać.</a></p>
<p>&nbsp;</p>
<p><a href="https://linktr.ee/rudekitchen" target="_blank" rel="noopener"><strong>Moje media społecznościowe</strong></a></p>
<p>&nbsp;</p>
<p><a class="a2a_button_facebook" href="https://www.addtoany.com/add_to/facebook?linkurl=https%3A%2F%2Frudekitchen.pl%2Fdzien-punk-rocka%2F&amp;linkname=Mi%C4%99dzynarodowy%20Dzie%C5%84%20S%C5%82uchania%20Punk%20Rocka%20w%20Kuchni" title="Facebook" rel="nofollow noopener" target="_blank"></a><a class="a2a_button_email" href="https://www.addtoany.com/add_to/email?linkurl=https%3A%2F%2Frudekitchen.pl%2Fdzien-punk-rocka%2F&amp;linkname=Mi%C4%99dzynarodowy%20Dzie%C5%84%20S%C5%82uchania%20Punk%20Rocka%20w%20Kuchni" title="Email" rel="nofollow noopener" target="_blank"></a><a class="a2a_button_linkedin" href="https://www.addtoany.com/add_to/linkedin?linkurl=https%3A%2F%2Frudekitchen.pl%2Fdzien-punk-rocka%2F&amp;linkname=Mi%C4%99dzynarodowy%20Dzie%C5%84%20S%C5%82uchania%20Punk%20Rocka%20w%20Kuchni" title="LinkedIn" rel="nofollow noopener" target="_blank"></a><a class="a2a_button_twitter" href="https://www.addtoany.com/add_to/twitter?linkurl=https%3A%2F%2Frudekitchen.pl%2Fdzien-punk-rocka%2F&amp;linkname=Mi%C4%99dzynarodowy%20Dzie%C5%84%20S%C5%82uchania%20Punk%20Rocka%20w%20Kuchni" title="Twitter" rel="nofollow noopener" target="_blank"></a><a class="a2a_button_printfriendly" href="https://www.addtoany.com/add_to/printfriendly?linkurl=https%3A%2F%2Frudekitchen.pl%2Fdzien-punk-rocka%2F&amp;linkname=Mi%C4%99dzynarodowy%20Dzie%C5%84%20S%C5%82uchania%20Punk%20Rocka%20w%20Kuchni" title="PrintFriendly" rel="nofollow noopener" target="_blank"></a><a class="a2a_dd addtoany_share_save addtoany_share" href="https://www.addtoany.com/share#url=https%3A%2F%2Frudekitchen.pl%2Fdzien-punk-rocka%2F&#038;title=Mi%C4%99dzynarodowy%20Dzie%C5%84%20S%C5%82uchania%20Punk%20Rocka%20w%20Kuchni" data-a2a-url="https://rudekitchen.pl/dzien-punk-rocka/" data-a2a-title="Międzynarodowy Dzień Słuchania Punk Rocka w Kuchni"></a></p>]]></content:encoded>
					
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Pietruszka i żelazo</title>
		<link>https://rudekitchen.pl/pietruszka-i-zelazo/</link>
		
		<dc:creator><![CDATA[Rude Kitchen]]></dc:creator>
		<pubDate>Fri, 08 Aug 2025 06:06:09 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Uncategorized]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://nowy.rudekitchen.pl/pietruszka-i-zelazo/</guid>

					<description><![CDATA[Zielona pietruszka jest znakomitym źródłem żelaza, jeżeli jesteście na diecie roślinnej, wegetariańskiej czy jecie mało mięsa. &#160;Najlepszym notabene jest… młoda pokrzywa, ale to na wiosnę jak są młode pędy. Wychodzi z nich znakomite pesto Ale jest to żelazo niehemowe Fe3+ trójwartościowe (pamiętacie z chemii w podstawówce jeszcze?) i przed przyswojeniem musi zostać zredukowane do postaci ... <a title="Pietruszka i żelazo" class="read-more" href="https://rudekitchen.pl/pietruszka-i-zelazo/" aria-label="Dowiedz się więcej o Pietruszka i żelazo">Dowiedz się więcej</a>]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<p>Zielona pietruszka jest znakomitym źródłem żelaza, jeżeli jesteście na diecie roślinnej, wegetariańskiej czy jecie mało mięsa. &nbsp;Najlepszym notabene jest… młoda pokrzywa, ale to na wiosnę jak są młode pędy. Wychodzi z nich znakomite pesto</p>
<p>Ale jest to żelazo niehemowe Fe3+ trójwartościowe (pamiętacie z chemii w podstawówce jeszcze?) i przed przyswojeniem musi zostać zredukowane do postaci dwuwartościowej Fe2+ nazywanej żelazem hemowym. Co jest najistotniejsze w kuchni to, że żelazo niehemowe jest o wiele gorzej przyswajalne.</p>
<p>Żelazo hemowe występuje jedynie w mięsie, więc jak ograniczasz albo w ogóle nie jesz mięsa to zwracaj na to uwagę.</p>
<p>Najprostszy sposób to&#8230;… z cytryny.</p>
<p>Już na talerzu (bo witamina C jest niszczona przez wysoką temperaturę) skrapiaj dania cytryną.</p>
<p>Ale… i tu jest zaleta zielonej pietruszki. Natka zawiera zarówno żelazo, jak i witaminę C! I żelazo natki jest najlepiej wchłanianym żelazem roślinnym!</p>
<p>Również pesto z pietruszki czy liści rzodkiewki (też dobre źródłem żelaza) rób z dodatkiem cytryny</p>
<p>Na stronie jest pesto z czosnku niedźwiedziego i natki pietruszki, ale czy to pietruszka czy rzodkiewka czy młoda pokrzywa zrobicie według tych proporcji.</p>
<blockquote class="wp-embedded-content" data-secret="JSIFa26cnR"><p><a href="https://rudekitchen.pl/pesto-z-czosnkiem-niedzwiedzim/">Pesto z czosnkiem niedźwiedzim</a></p></blockquote>
<p><iframe class="wp-embedded-content" sandbox="allow-scripts" security="restricted"  title="„Pesto z czosnkiem niedźwiedzim” — Rude Kitchen" src="https://rudekitchen.pl/pesto-z-czosnkiem-niedzwiedzim/embed/#?secret=R9MPI0UOb3#?secret=JSIFa26cnR" data-secret="JSIFa26cnR" width="600" height="338" frameborder="0" marginwidth="0" marginheight="0" scrolling="no"></iframe></p>
<p>Zestawienie wybranych dobrych roślinnych źródeł żelaza (zawartośc w miligramach w 100 g)</p>
<p>Pokrzywa 19&nbsp;</p>
<p>Len, nasiona 17,1</p>
<p>Dynia, pestki15</p>
<p>Komosa ryżowa, quinoa 8,9</p>
<p>Soja, sucha 8,9</p>
<p>Mak niebieski 8,1</p>
<p>Amarantus, ziarno 7,8</p>
<p>Fasola biała, sucha 6,9</p>
<p>Orzechy pistacjowe 6,7</p>
<p>Sezam, nasiona 5,9</p>
<p>Soczewica czerwona, sucha 5,8</p>
<p>Natka pietruszki 5,3</p>
<p>Kasza jaglana 4,8</p>
<p>Płatki owsiane 3,9</p>
<p>Może zdziwić niska zawartość żelaza w szpinaku, którym moje pokolenie było karmione na siłę jako źródłem żelaza i siły.</p>
<p>Było to najprawdopodobniej skutkiem błędu popełnionego przez kogoś podczas przepisywania wyniku badań i przesunięcia przecinka o jedno miejsce w prawo. Aż ktoś powtórzył badania.</p>
<p>To też przyczynek do tego, że pojedyncze badanie nie znaczy wiele. A silnym dowodem są metaanalizy różnego rodzaju badań.&nbsp;</p>
<p>Szczególnie dobrym źródłem żelaza jest dynia, pestki dyni są w moim przepisie na pesto. Warto je stosować jako dodatek do sałatek, surówek czy prażone i gotowane do wielu dań takich jak zupy czy różnego rodzaju gulasze, podobnie jak inne pestki czy orzechy. Pamiętajcie przy tym jednak, że choć są bardzo dobre i mają dużo białka, to mają też dużo tłuszczu, czyli są wysokokaloryczne.&nbsp;</p>
<p>Przez strączkach czy kosmosie pamiętajcie, że to jest zawartość w 100 g suchego produktu po ugotowaniu ciężar ulega co najmniej dwukrotnemu zwiększeniu.</p>
<p>Więc zawartość żelaza w quinoi na talerzu, powiedzmy porcji 200 g to nie będzie prawie 18 mg, a około 7 mg.&nbsp;</p>
<p>Pamiętajcie też, aby produktów bogatych w żelazo nie popijać kawą ani herbatą, które zmniejszają wchłanianie żelaza.</p>
<p><a href="https://rudekitchen.pl/postaw-kawe">Jeżeli ta wiedza i porady kulinarne o żelazie w diecie jest dla ciebie wartościowa to możesz podziękować zostawiając mi napiwek. To zmotywuje mnie do pisania kolejnych, bo u nas w gastro najlepszą motywacją jest dobry napiwek.</a></p>
<p>Głównym źródłem danych w tekście jest strona Narodowego Centrum Edukacji Żywieniowej. <a href="https://pl.wikipedia.org/wiki/Medycyna_oparta_na_faktach" target="_blank" rel="noopener">W informacjach dietetycznych podawanych przeze mnie zawsze bazuję na dietetyce EBM</a></p>
<p>&nbsp;</p>
<p>&nbsp;</p>
<p><a href="https://linktr.ee/rudekitchen" target="_blank" rel="noopener"><strong>Moje media społecznościowe</strong></a></p>
<p>&nbsp;</p>
<p><a class="a2a_button_facebook" href="https://www.addtoany.com/add_to/facebook?linkurl=https%3A%2F%2Frudekitchen.pl%2Fpietruszka-i-zelazo%2F&amp;linkname=Pietruszka%20i%20%C5%BCelazo" title="Facebook" rel="nofollow noopener" target="_blank"></a><a class="a2a_button_email" href="https://www.addtoany.com/add_to/email?linkurl=https%3A%2F%2Frudekitchen.pl%2Fpietruszka-i-zelazo%2F&amp;linkname=Pietruszka%20i%20%C5%BCelazo" title="Email" rel="nofollow noopener" target="_blank"></a><a class="a2a_button_linkedin" href="https://www.addtoany.com/add_to/linkedin?linkurl=https%3A%2F%2Frudekitchen.pl%2Fpietruszka-i-zelazo%2F&amp;linkname=Pietruszka%20i%20%C5%BCelazo" title="LinkedIn" rel="nofollow noopener" target="_blank"></a><a class="a2a_button_twitter" href="https://www.addtoany.com/add_to/twitter?linkurl=https%3A%2F%2Frudekitchen.pl%2Fpietruszka-i-zelazo%2F&amp;linkname=Pietruszka%20i%20%C5%BCelazo" title="Twitter" rel="nofollow noopener" target="_blank"></a><a class="a2a_button_printfriendly" href="https://www.addtoany.com/add_to/printfriendly?linkurl=https%3A%2F%2Frudekitchen.pl%2Fpietruszka-i-zelazo%2F&amp;linkname=Pietruszka%20i%20%C5%BCelazo" title="PrintFriendly" rel="nofollow noopener" target="_blank"></a><a class="a2a_dd addtoany_share_save addtoany_share" href="https://www.addtoany.com/share#url=https%3A%2F%2Frudekitchen.pl%2Fpietruszka-i-zelazo%2F&#038;title=Pietruszka%20i%20%C5%BCelazo" data-a2a-url="https://rudekitchen.pl/pietruszka-i-zelazo/" data-a2a-title="Pietruszka i żelazo"></a></p>]]></content:encoded>
					
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Wolnym rynek nas nie nakarmi</title>
		<link>https://rudekitchen.pl/bezpieczenstwo-zywnosciowe-i-wolny-rynek/</link>
		
		<dc:creator><![CDATA[Rude Kitchen]]></dc:creator>
		<pubDate>Wed, 06 Aug 2025 12:08:35 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Uncategorized]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://nowy.rudekitchen.pl/bezpieczenstwo-zywnosciowe-i-wolny-rynek/</guid>

					<description><![CDATA[Nawałnice zniszczyły uprawy na Podkarpaciu. Kto ubezpiecza rolników? Nikt. O tym dlaczego wolny rynek i rolnictwo to zły duet.]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<p>Nawałnice jakie przeszły ostatnio nad Polską w zniszczyły znaczące ilości ziemniaków, buraków cukrowych, kukurydzy i zbóż. Trwa szacowanie strat. Ale już wiadomo, że są rejony takie jak w powiecie leżajskim gdzie miejscami burza z gradem zniszczyła 100% upraw!</p>
<p>Co gorsza, jak powiedział magazynowi Agrobiznes rolnik któremu grad zniszczył całkowicie pole dyni, uprawianej na olej, nie ma firmy, która by chciała ubezpieczać obecnie rolników od katastrof pogodowych i konieczne jest powszechne państwowe ubezpieczenie rolnicze od szkód pogodowych.</p>
<p>Najpierw wiosenne mrozy, potem susza. Deszcze nawalne, burze, grad, które niszczą to, co jednak udało się wyhodować.&nbsp;</p>
<p>To nie tylko mniejsze zbiory (jest dramat w tym roku z jagodami) i wyższe ceny. To też groźba bankructwa dla rolników którzy &nbsp;stracili 100% plonów.</p>
<p>Oznacza to, że ci ludzie stracili półroczny albo nawet całoroczny zarobek.&nbsp;</p>
<p>Wyobraź sobie, że nagle przez pół roku nie masz możliwości zarabiać, musisz pracować, ale nie dostajesz z tego grosza tak wygląda. najbliższe pół roku, &nbsp;wielu z tych rolników. Ile takich osób to wytrzyma?</p>
<p>Jak się to przełoży w dłuższej perspektywie na bezpieczeństwo żywnościowe, jeżeli znaczące ilości rolników przez katastrofy pogodowe będzie bankrutować i sprzedawać ziemię? A co będzie, jeżeli tę ziemię przejmą wielkie korporacje stosujące dewastującą uprawę i hodowlę przemysłową?</p>
<p>Jedzenie nie jest produktem rynkowym jak każdy inny</p>
<p>Jeżeli nie kupię samochodu, to pojadę autobusem, pójdę na piechotę lub będę siedział na dupie w domu. Jeżeli nie kupię spodni to wyjdę z gołą dupą, albo owinę się kocem. Albo też będę siedział w domu.</p>
<p>I tak dalej i tak dalej&#8230; Nawet jeżeli nie mam mieszkania, nie mam dachu nad głową to mogę nadal żyć. Moja sytuacja się może zmienić, poprawić. Wiem z doświadczenia. Ale jeżeli nie mam jedzenia?</p>
<p>To już nic innego nie ma znaczenia, bo umieram.&nbsp;</p>
<p>I sytuacje kryzysowe pokazują, jak bardzo nie można tej kwestii zostawiać tak zwanemu wolnemu rynkowi, który w rzeczywistości nieuchronnie dąży do monopolu lub oligopolu.</p>
<p>Koncentracja kapitału i maksymalizacja zysku to podstawowe i immanetne cechy gospodarki kapitalistycznej i nie ma nic dziwnego że ma miejsce kiedy żywność zostaje całkowicie utowarowiona.&nbsp;</p>
<p>Ale jest tu istotna różnica. Bo jak się obrażę na Microsofta, albo on na mnie, no to nie będę korzystał z komputera.</p>
<p>Albo nauczę się LInuxa, albo obecnie Adroida.</p>
<p>Jak się obrażę na X-a albo on na mnie to mniej będę marnował czasu na bzdury.</p>
<p>Ale jeżeli jakaś analogiczna do cyfrowych wielka korporacja przejmie kontrolę nad produkcją żywności, to jeżeli z jakiegoś powodu ona się na nas obrazi, albo my na nią, albo po prostu jej interes będzie sprzeczny z interesem kraju, bo nie ma żadnego powodu, żeby nie był i ta korporacja zabierze np. 80% żywności z rynku. Bez żadnej złej woli.&nbsp;</p>
<p>To będzie dobrze wyglądać w raporcie dla akcjonariuszy, bo cała ta żywność zostanie sprzedana w innym rejonie. Albo nawet nie. W tym samym kraju, w tym samym mieście. Tylko w innym sklepie, za dwa razy wyższą cenę.</p>
<p>W sytuacji kryzysu żywnościowego jest to oczywiste jest i w pełni uzasadnione logika zysku.&nbsp;</p>
<p>“Jedynym celem przedsiębiorczości jest maksymalizacja zysku” powiada Klasyk</p>
<p>W raporcie dla akcjonariuszy nie ma oczywiście zmarłych z głodu, ani rolników popełniających samobójstwa po upadku swojego gospodarstwa.</p>
<p>Nie lubię żadnych mistycyzmów ani psychologizmów ale jest coś szczególnego w relacji rolników z ziemią. Czego nie ma (z małymi wyjątkami) klasa robotnicza ani korporacyjna.&nbsp;</p>
<p>Może to wynika po prostu z tego, że do pracy idziemy w wieku 20 20 kilku lat. A jeżeli ktoś jest rolnikiem, to z ziemią ma kontakt od urodzenia. Można powiedzieć, że ziemię ma w jelitach. I to całkiem dosłownie, bo jego mikrobiota jelitowa, wzbogaca się dzięki kontaktowi z ziemią.</p>
<p>Tego też oczywiście nie ma w raportach dla akcjonariuszy. To nie są koszty korporacji. To są koszty nas wszystkich.</p>
<p>Samobójstwa, pogorszenie zdrowia, bezrobocie to są koszty ponoszone przez ogół społeczeństwa. Zysk korporacji (biznesu) jest strata społeczeństwa i niszczeniem, zawłaszczaniem dóbr wspólnych.</p>
<p>Tu pojawia się Proudhona “własność jest kradzieżą” i “własność jest niemożliwa” w odniesieniu do ziemi.</p>
<p>Ale zostawmy te inteligenckie rozważania inteligentnym inteligentom a skupmy się na realiach. Na tym co rzeczywiste, prawdziwe, co można dotknąć, pokroić, wrzucić do garnka i podać na stół.&nbsp;</p>
<p>I tu jest potrzebna aktywna rola państwa.</p>
<p>W ubezpieczaniu rolników od szkód pogodowych, nowej &nbsp;normalności czasów katastrofy klimatycznej.</p>
<p>W dofinansowaniu, nakłanianiu, szkoleniu na temat tego, jak dostosować uprawy do nowych warunków, począwszy od budowy osłon nad całym polem. Jest to zresztą kolejna rzecz, która podniesie cenę produkowanej żywności. I która już zaczyna mieć miejsce w Polsce.&nbsp;</p>
<p>Większa niż dotąd role muszą tez pełnić rządowe strategiczne zapasy żywności.</p>
<p>okres zapoczątkowany pandemią w 2020 roku jest końcem ery spokoju, dobrobytu i nadmiaru.&nbsp;</p>
<p>Jak wyleci w powietrze fabryka komputerów to inna może produkować więcej a my trochę dłużej poczekamy na nowego laptopa.</p>
<p>Ale jak pogoda zniszczy 100% upraw w Dolnej Saksonii (a tu bije ziemniaczane serce Niemiec) to nie tylko Niemcy będą głodować ale odczuje to cała Europa,</p>
<p>A najmocniej kraje biedniejsze od Niemiec, jak Polska. Zawsze w sytuacji niedoboru biedniejsi tracą najwięcej. Taka jest logika rynku.</p>
<p>Pierwszym krokiem do zapewnienia bezpieczeństwa żywnościowego jest wyjecie żywności spod tej logiki. Rola pastwa jest tu jasne postawienie bezpieczeństwa żywnościowego &nbsp;ponad zyski biznesu</p>
<p>Zdjęcie pole niedaleko mojego domu. W tym roku ominęły nas takie nawałnice jak w Polsce, ale wiosenne mrozy poczyniły spustoszenie, aż boję się chodzić oglądać nasz mały sad</p>
<p><a href="https://rudekitchen.pl/postaw-kawe">U nas w gastro najlepszą motywacją do dobrej pracy jest dobry napiwek. jeżeli podoba ci się, to co piszę zostaw mi napiwek</a></p>
<p><a href="https://linktr.ee/rudekitchen" target="_blank" rel="noopener"><strong>Moje media społecznościowe</strong></a></p>
<p>&nbsp;</p>
<p><a class="a2a_button_facebook" href="https://www.addtoany.com/add_to/facebook?linkurl=https%3A%2F%2Frudekitchen.pl%2Fbezpieczenstwo-zywnosciowe-i-wolny-rynek%2F&amp;linkname=Wolnym%20rynek%20nas%20nie%20nakarmi" title="Facebook" rel="nofollow noopener" target="_blank"></a><a class="a2a_button_email" href="https://www.addtoany.com/add_to/email?linkurl=https%3A%2F%2Frudekitchen.pl%2Fbezpieczenstwo-zywnosciowe-i-wolny-rynek%2F&amp;linkname=Wolnym%20rynek%20nas%20nie%20nakarmi" title="Email" rel="nofollow noopener" target="_blank"></a><a class="a2a_button_linkedin" href="https://www.addtoany.com/add_to/linkedin?linkurl=https%3A%2F%2Frudekitchen.pl%2Fbezpieczenstwo-zywnosciowe-i-wolny-rynek%2F&amp;linkname=Wolnym%20rynek%20nas%20nie%20nakarmi" title="LinkedIn" rel="nofollow noopener" target="_blank"></a><a class="a2a_button_twitter" href="https://www.addtoany.com/add_to/twitter?linkurl=https%3A%2F%2Frudekitchen.pl%2Fbezpieczenstwo-zywnosciowe-i-wolny-rynek%2F&amp;linkname=Wolnym%20rynek%20nas%20nie%20nakarmi" title="Twitter" rel="nofollow noopener" target="_blank"></a><a class="a2a_button_printfriendly" href="https://www.addtoany.com/add_to/printfriendly?linkurl=https%3A%2F%2Frudekitchen.pl%2Fbezpieczenstwo-zywnosciowe-i-wolny-rynek%2F&amp;linkname=Wolnym%20rynek%20nas%20nie%20nakarmi" title="PrintFriendly" rel="nofollow noopener" target="_blank"></a><a class="a2a_dd addtoany_share_save addtoany_share" href="https://www.addtoany.com/share#url=https%3A%2F%2Frudekitchen.pl%2Fbezpieczenstwo-zywnosciowe-i-wolny-rynek%2F&#038;title=Wolnym%20rynek%20nas%20nie%20nakarmi" data-a2a-url="https://rudekitchen.pl/bezpieczenstwo-zywnosciowe-i-wolny-rynek/" data-a2a-title="Wolnym rynek nas nie nakarmi"></a></p>]]></content:encoded>
					
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Czekolada z probówki tania i z nowym smakiem. Ale jest problem&#8230;</title>
		<link>https://rudekitchen.pl/kakao-komorkowe/</link>
		
		<dc:creator><![CDATA[Rude Kitchen]]></dc:creator>
		<pubDate>Thu, 31 Jul 2025 17:51:14 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Uncategorized]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://nowy.rudekitchen.pl/kakao-komorkowe/</guid>

					<description><![CDATA[Kakao komórkowe od Barry Callebaut – czekolada z laboratorium. Brzmi futurystycznie. Problem w tym, że czekolada już teraz drożeje.]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<p><strong>Belgijsko-szwajcarska korporacja produkująca czekoladę Barry Callebaut pracuje nad kakao komórkowym</strong></p>
<p><strong></p>
<p>To chyba pierwszy przypadek zastosowania tej technologii do produktów roślinnych.&nbsp;</p>
<p>Skutki anomalii pogodowych powodowanych zmianami klimatu odczuwają już wszyscy wielbiciele dwóch fundamentów naszej kultury i cywilizacji: kawy i czekolady.&nbsp;</p>
<p></strong></p>
<p><strong>Ceny kawy i kakao od około dwóch lat biją rekordy.</strong></p>
<p>Jeszcze pod konie zeszłego roku, kiedy co tydzień-dwa, za każdym razem, gdy kupowałem, kawa z lokalnej palarni miała wyższą cenę i patrzyłem z przerażeniem jak z okolic 5 € cena szybuje do 10-12 za 250 g. Boli…</p>
<p>Cena boli jeszcze bardziej branżę gastro.</p>
<p>Branża cukiernicza i deserowa mają bardzo ciężkie czasy. Wiele lokali plajtuje, wiele zmienia receptury, wiele podnosi ceny. A pamiętajcie ze food cost, czyli koszt użytych produktów w cenie dania, nie powinien być większy niż około 25%. Jak będzie więcej to długo nie pobędzie, bo lokal zmierza ku plajcie. Średnio próg opłacalności w lokalu gastronomicznym to food cost między 20 a 25 proc.&nbsp;</p>
<p>A ostatnie lata to również duże wzrosty cen energii. A gastronomia jest branżą energożerną. To nie jest biuro, w którym 10 komputerów będzie&nbsp;</p>
<p>pobierać 1-2 KW. Jeden profesjonalny blender pobiera około 1 KW a piec nawet do kilkunastu.</p>
<p>Od pandemii nastąpił też generalny spadek płac realnych, czyli ludzie mają mniej dochodu rozporządzalnego, mniej mogą wydawać na głupoty, a jedną z pierwszych głupot z jakich rezygnują jest jedzenie na mieście, są wyjścia na kawę i ciastko.&nbsp;</p>
<p>I stąd pomysł czekolady z probówki</p>
<p>Technologia wciąż w fazie testów i eksperymentów. Produkcja z pojedynczych komórek do tej pory była stosowana, też ciągle w fazie prób, do produkcji mięsa. To chyba pierwszy przypadek, zastosowania tej technologii do produktu pochodzenia roślinnego.</p>
<p>Firma podaje, że zdecydowała się na taką innowację, aby zwiększyć swoje portfolio smakowe, ale przede wszystkim w obliczu coraz większego zagrożenia przerwami w łańcuchu dostaw i kolejnych katastrof pogodowych drastycznie zmniejszających podaż kakao na światowym rynku.</p>
<p>Komórkowe kakao ma też mniejszy wpływ na środowisko. Problemem w tym momencie jest wciąż koszt produkcji. Oczywistą oczywistością jest, że gdy rozpoczęta zostanie produkcja na dużą skalę to spowoduje to spadek kosztu produkcji.</p>
<p>Ale tu jest haczyk! &nbsp;Bo gdy produkty komórkowe się upowszechnią i będą znacząco tańsze to pogłębią nierówności.</p>
<p>Wizja trochę jak w serialu „Incorporated” gdzie elita je naturalne mięso i pije prawdziwą kawę a prole jedzą komórkowe surogaty.</p>
<p>A jak wiadomo, co najmniej od czasu, gdy Piketty opublikował „Kapitał w XXI wieku” nierówności są złe dla demokracji, rozwoju i 90% społeczeństwa. (czasami 99%).</p>
<p>&nbsp;O tym właśnie tak naprawdę jest sprawa komórkowego kakao. O tym tak naprawdę jest katastrofa klimatyczna. Czy będziesz pić dobrą prawdziwą kawę. Bardzo nie chcę żyć w społeczeństwie, w którym naturalna kawa będzie tylko dla garstki najbogatszych.</p>
<p>Odwracając znane powiedzenie jesz to, czym jesteś.W społeczeństwie klasowym wszystko ma charakter klasowy, również nasz sposób odżywiania. Widać to doskonale w całym nurcie fit jedzenia i stylu życia, który ma charakter w dużej mierze statusowy. Czy poprzez drogie akcesoria i sportowe stroje czy tego, co i gdzie się je. Model życia fit lansowany w mediach masowego rażenia wymaga dużo czasu i pieniędzy.</p>
<p>Niedawno kupiłem nowy smartwatch. Poprzedni domagał się już pójścia na emeryturze. I używam go przede wszystkim do pracy. Do ustawiania za ile minut mam sprawdzić, czy ziemniaki są już miękkie, czy że za 4 godziny mam wyłączyć bulion.</p>
<p>Jedną z funkcji jest mierzenie tętna. I wynik pomiaru możesz w predefiniowany sposób oznaczyć czy zapisać: przed treningiem, trening, po treningu, podczas masturbacji, etc.</p>
<p>Ale nie ma opcji… To mówi bardzo wymowne na temat grupy docelowej dla producenta zegarka.</p>
<p>Klasa próżniaczej, która spędza czas na dbaniu o siebie i wrzucaniu zdjęć na Instagram. Albo filmików na tiktoka. A nie dla hołoty, która ich obsługuje.&nbsp;</p>
<p>Ta kluczowa kwestia, społeczny aspekt katastrofy klimatycznej jest pomijana w dyskursie publicznym jakim jest społeczny aspekt katastrofy klimatycznej i działań mitygujących.</p>
<p>Którego już doświadczamy na przykład poprzez wzrost cen kawy czy kakao. Który najbardziej uderza oczywiście w biedniejszą część społeczeństwa. To też jest coś, co nie znajduje dostatecznego podkreślenia w dyskursie publicznym. Katastrofa klimatyczna już uderza w każdego z nas każdego z nas bije po kieszeni.&nbsp;</p>
<p>Sprawy nie poprawia też głupia i przeciw skuteczna polityka, (anty)klimatyczna w Unii Europejskiej, uderzająca przede wszystkim w biednych, zamiast na przykład opodatkować, skonfiskować czy zestrzelić wszystkie prywatne odrzutowce.&nbsp;</p>
<p>Efektem tego idiotyzmu jest niechęć do polityki klimatycznej widzianej jako uderzenie w portfele zwłaszcza biedniejszej części społeczeństwa zamiast, jak głosi slogan niemieckiej lewicy „kto ma ten daje”, zabrać na cele ochrony klimatu majątki najbogatszym czy to przez opodatkowanie dóbr luksusowych (jak wspomniane wcześniej prywatne odrzutowce), progresywne podatki (jak w czasach tzw. złotej ery kapitalizmu, po II WŚ, kiedy w Europie czy USA opodatkowanie sięgało nawet 90% dla zarobków milionerów), czy poprzez pomysły w rodzaju osobistego budżetu emisji CO2, takiego samego dla biednych i bogatych. &nbsp;Możliwości jest wiele. Najlepszych z nich, pewnie nawet nie jesteśmy obecnie sobie w stanie wyobrazić zgodnie ze słowami Żiżka, że łatwiej wyobrazić sobie koniec świata, choćby za sprawą katastrofy klimatycznej niż koniec kapitalizmu.&nbsp;</p>
<p>Gdyby ktoś się mnie zapytał, dlaczego jestem socjalistą, mógłbym odpowiedzieć: Bo lubię dobrą kawę. I uważam, że każdy człowiek ma takie same prawo, żeby pić dobrą kawę.</p>
<p>Jest jeszcze jeden aspekt czekolady z probówki.</p>
<p>Czekolada z probówki (i inne komórkowo produkowane artykuły) może być fascynująca i dawać nowe możliwości w kuchni</p>
<p>To niedoceniony aspekt czy to produkcji komórkowej czy drukowania żywności. Daje to ogromne możliwości nowych smaków, tekstur, niesamowitego ubogacenia menu. Mięso kurczaka o smaku cytrynowym, kakao z białkiem czy cokolwiek nam się zamarzy.</p>
<p>Drukarka 3D, na której mógłbym projektować nowe tekstury, smak i tak dalej jest jednym z moich marzeń zawodowych, właściwie drugim po tym, żeby moje dania znalazły się w menu stołówek szkolnych. &nbsp;</p>
<p>Jest to coś, o czym już od jakiegoś czasu przy różnych okazjach wspominam. Czy tworzymy danie roślinne, które ma upodobnić się do konkretnego dania czy konkretnego rodzaju produktów zwierzęcych: udko z kurczaka, stek wołowy czy kiełbasa krakowska, czy tworzymy coś nowego, co po prostu odpowiada poziomem smakowitości i comfor foodu daniom mięsnych. Na drukarce 3D możemy, wymyślić i wydrukować mięso nieistniejącego zwierzęta, np. ogon bazyliszka albo steki z centaura.&nbsp;</p>
<p>I nie jest to jakoś bardzo różne od tego, co robimy niemal, od kiedy zaczęliśmy przetwarzać żywność przed zjedzeniem. Człowiek jest jedynym zwierzęciem, które gotuje, przerabia swój pokarm przed jedzeniem. To gotowanie uczyniło nas ludźmi.&nbsp;</p>
<p>Tak samo jak w pewnym momencie zaczęliśmy selekcjonować rośliny, żeby tworzyć nowe odmiany („prawdziwych” naturalnych pomidorów sprzed stuleci byście nie chcieli jeść). Co było koniecznością. Naturalne odmiany zbóż nie wykarmiłyby obecnej populacji. Plonowanie pszenicy jest obecnie większe 10 razy niż raptem 100 lat temu.</p>
<p>Nie inaczej ma się sprawa z burakiem cukrowym, którego plonowanie w ciągu ostatnich dwustu lat (czyli od kiedy jest głównym źródłem cukru) zwiększono z 10 do 100 ton z hektara a zawartość cukru z 4 na ponad 20%.</p>
<p>Zdjęcie: deser sprzed dwóch dziś byłby dużo droższy. Roślinne rafaello w sosie czekoladowym.&nbsp;</p>
<p>`<a href="https://rudekitchen.pl/postaw-kawe">U nas w gastro najlepszą motywacją do dobrej pracy jest dobry napiwek. jeżeli podoba ci się, to co piszę zostaw mi napiwek</a></p>
<p><a href="https://linktr.ee/rudekitchen" target="_blank" rel="noopener"><strong>Moje media społecznościowe</strong></a></p>
<p>&nbsp;</p>
<p><a class="a2a_button_facebook" href="https://www.addtoany.com/add_to/facebook?linkurl=https%3A%2F%2Frudekitchen.pl%2Fkakao-komorkowe%2F&amp;linkname=Czekolada%20z%20prob%C3%B3wki%20tania%20i%20z%20nowym%20smakiem.%20Ale%20jest%20problem%E2%80%A6" title="Facebook" rel="nofollow noopener" target="_blank"></a><a class="a2a_button_email" href="https://www.addtoany.com/add_to/email?linkurl=https%3A%2F%2Frudekitchen.pl%2Fkakao-komorkowe%2F&amp;linkname=Czekolada%20z%20prob%C3%B3wki%20tania%20i%20z%20nowym%20smakiem.%20Ale%20jest%20problem%E2%80%A6" title="Email" rel="nofollow noopener" target="_blank"></a><a class="a2a_button_linkedin" href="https://www.addtoany.com/add_to/linkedin?linkurl=https%3A%2F%2Frudekitchen.pl%2Fkakao-komorkowe%2F&amp;linkname=Czekolada%20z%20prob%C3%B3wki%20tania%20i%20z%20nowym%20smakiem.%20Ale%20jest%20problem%E2%80%A6" title="LinkedIn" rel="nofollow noopener" target="_blank"></a><a class="a2a_button_twitter" href="https://www.addtoany.com/add_to/twitter?linkurl=https%3A%2F%2Frudekitchen.pl%2Fkakao-komorkowe%2F&amp;linkname=Czekolada%20z%20prob%C3%B3wki%20tania%20i%20z%20nowym%20smakiem.%20Ale%20jest%20problem%E2%80%A6" title="Twitter" rel="nofollow noopener" target="_blank"></a><a class="a2a_button_printfriendly" href="https://www.addtoany.com/add_to/printfriendly?linkurl=https%3A%2F%2Frudekitchen.pl%2Fkakao-komorkowe%2F&amp;linkname=Czekolada%20z%20prob%C3%B3wki%20tania%20i%20z%20nowym%20smakiem.%20Ale%20jest%20problem%E2%80%A6" title="PrintFriendly" rel="nofollow noopener" target="_blank"></a><a class="a2a_dd addtoany_share_save addtoany_share" href="https://www.addtoany.com/share#url=https%3A%2F%2Frudekitchen.pl%2Fkakao-komorkowe%2F&#038;title=Czekolada%20z%20prob%C3%B3wki%20tania%20i%20z%20nowym%20smakiem.%20Ale%20jest%20problem%E2%80%A6" data-a2a-url="https://rudekitchen.pl/kakao-komorkowe/" data-a2a-title="Czekolada z probówki tania i z nowym smakiem. Ale jest problem…"></a></p>]]></content:encoded>
					
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Kto ma prawo do kotleta</title>
		<link>https://rudekitchen.pl/nowy-zakaz-ue/</link>
		
		<dc:creator><![CDATA[Rude Kitchen]]></dc:creator>
		<pubDate>Sat, 26 Jul 2025 08:21:58 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Uncategorized]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://nowy.rudekitchen.pl/nowy-zakaz-ue/</guid>

					<description><![CDATA[UE chce zakazać nazwy 'kotlet' na produkty roślinne. Lobby mięsne wygrało bitwę. Czy to ma jakikolwiek sens poza biznesowym?]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<p>Komisja Europejska chce zakazu stosowania 29 mięsnych nazw na określanie produktów roślinnych</p>
<p>Propozycja ta niczym dno oka pokazuje problemy nękające Komisję i Unię Europejską, takie jak sprzeczność własnych działań.</p>
<p>Propozycja komisji pojawiła się niedługo po tym, jak Europejski Trybunał Sprawiedliwości zablokował francuskie prawo zakazujące używanie takich nazw na szczeblu krajowym.</p>
<p>Te pomysły są efektem działania silnych, między innymi w Polsce, lobby mięsnych. Po części rolniczych, ale głównie. ze strony przemysłu przetwórczego.&nbsp;</p>
<p>Pomysł Komisji (no powiedzmy, że z drobną inspiracją, zapewne nie tylko słowną, ze strony biznesu) jest sprzeczny z programem i kierunkiem unijnej transformacji. Jak i kierunkiem w jakim musimy iść, by ratować przed ostatecznym kolapsem służbę zdrowia i zapewnić samowystarczalność żywnościową Europy w nowej sytuacji światowej. Zmniejszenie ilości spożywanego mięsa jest tu jednym z kluczowych elementów.</p>
<p>Ale chcę na to spojrzeć z innego punktu widzenia. Zawodowego</p>
<p>Takie zakazy są idiotyczne i ignoranckie. Takie nazwy są wygodne i wcale nie nowe, bo mleko migdałowe i serek migdały (obie nazwy już zakazane w EU) w polskiej kuchni znane było skromnie licząc 300 lat temu, podobnie jak kiełbasa z fig a wegetariańskie kotlety z warzyw to klasyka taniej kuchni z XIX wieku.</p>
<p>Wygodne, bo jeżeli powiem komuś mleko migdałowe, on od razu wie, jaki to jest rodzaj napoju, jakie mniej więcej ma właściwości, smak.</p>
<p>Napój migdałowy to może być cokolwiek.</p>
<p>I oczywiście klasyczny kotlet schabowy robiony jest z wieprzowiny. Ale już dawno temu zaistniał kotlet schabowy z kurczaka. Przyrządzone podobnie mięso z kurczaka. Więc dlaczego nie może to być „mięso” z soi, jeżeli jest też w ten sposób przyrządzone. Schabowe z kani czy żółciaka to wręcz klasyka w kuchni ludowej</p>
<p>I nie sądzę, żeby ktoś pomyślał ze żółciak to nowa odmiana bydła. Albo stek z kalafiora. Nie sądzę, żeby ktokolwiek pomyślał, że to będzie to samo co z wołowiny.&nbsp;</p>
<p>Chodzi o sposób pokrojenia i podania. Całkiem fajne, zwłaszcza jeżeli kalafiora zrobicie na przykład z olejem sezamowym z wędzona paprykę.</p>
<p>I jest to duże ułatwienie dla klienta, który widząc taką nazwę w menu czy na półce sklepowej, wie czego się spodziewać. „Roślinne kawałki do smażenia” nie brzmi zachęcająco.</p>
<p>I o to właśnie chodzi by. By nie brzmiały. „makaron z sosem pomidorowym i granulatem TVP” nie przekona nikogo „bolognese 100% roślinne” i owszem</p>
<p>Są pewnie tacy co jak widzą mleko sojowe myślą, że soja to taka japońska ekologiczna odmiana krowy, co tylko sushi wpierdala. Są też ludzie, którzy uważają, że McDonald to znakomita restauracja. W porównaniu z tym pomyśleć, że mleko sojowe jest od specjalnej odmiany krowy to niewielki błąd.</p>
<p>Równie sensowne byłoby zakazane nazywanie spaghetti makaronu bezglutenowego. Przecież spaghetti jest maki pszennej</p>
<p>Na zdjęciu regał chłodniczy z roślinnym nabiałem i „mięsem” roślinnym w jednym z niemieckich supermarketów.</p>
<p><a href="https://rudekitchen.pl/postaw-kawe">U nas w gastro najlepszą motywacją do dobrej pracy jest dobry napiwek. jeżeli podoba ci się, to co piszę zostaw mi napiwek</a></p>
<p><a href="https://linktr.ee/rudekitchen" target="_blank" rel="noopener"><strong>Moje media społecznościowe</strong></a></p>
<p>&nbsp;</p>
<p><a class="a2a_button_facebook" href="https://www.addtoany.com/add_to/facebook?linkurl=https%3A%2F%2Frudekitchen.pl%2Fnowy-zakaz-ue%2F&amp;linkname=Kto%20ma%20prawo%20do%20kotleta" title="Facebook" rel="nofollow noopener" target="_blank"></a><a class="a2a_button_email" href="https://www.addtoany.com/add_to/email?linkurl=https%3A%2F%2Frudekitchen.pl%2Fnowy-zakaz-ue%2F&amp;linkname=Kto%20ma%20prawo%20do%20kotleta" title="Email" rel="nofollow noopener" target="_blank"></a><a class="a2a_button_linkedin" href="https://www.addtoany.com/add_to/linkedin?linkurl=https%3A%2F%2Frudekitchen.pl%2Fnowy-zakaz-ue%2F&amp;linkname=Kto%20ma%20prawo%20do%20kotleta" title="LinkedIn" rel="nofollow noopener" target="_blank"></a><a class="a2a_button_twitter" href="https://www.addtoany.com/add_to/twitter?linkurl=https%3A%2F%2Frudekitchen.pl%2Fnowy-zakaz-ue%2F&amp;linkname=Kto%20ma%20prawo%20do%20kotleta" title="Twitter" rel="nofollow noopener" target="_blank"></a><a class="a2a_button_printfriendly" href="https://www.addtoany.com/add_to/printfriendly?linkurl=https%3A%2F%2Frudekitchen.pl%2Fnowy-zakaz-ue%2F&amp;linkname=Kto%20ma%20prawo%20do%20kotleta" title="PrintFriendly" rel="nofollow noopener" target="_blank"></a><a class="a2a_dd addtoany_share_save addtoany_share" href="https://www.addtoany.com/share#url=https%3A%2F%2Frudekitchen.pl%2Fnowy-zakaz-ue%2F&#038;title=Kto%20ma%20prawo%20do%20kotleta" data-a2a-url="https://rudekitchen.pl/nowy-zakaz-ue/" data-a2a-title="Kto ma prawo do kotleta"></a></p>]]></content:encoded>
					
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Amerykańska Apokalipsa</title>
		<link>https://rudekitchen.pl/mikrobiom-niemowlat/</link>
		
		<dc:creator><![CDATA[Rude Kitchen]]></dc:creator>
		<pubDate>Tue, 22 Jul 2025 15:01:16 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Uncategorized]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://nowy.rudekitchen.pl/mikrobiom-niemowlat/</guid>

					<description><![CDATA[Mikrobiota jelitowa niemowląt pod lupą nauki. Projekt My Baby Biome i to, co kupka niemowlęcia mówi o przyszłości zdrowia publicznego.]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<p>(i jak przed nią uchronić swoje dziecko)</p>
<p>I tak się właśnie kończy świat, nie hukiem lecz kupką niemowlęcia.</p>
<p>W renomowanym czasopiśmie naukowym peer review Communications Biology opublikowane zostały wyniki pierwszych dwóch lat amerykańskiego projektu badawczego My Baby Biome</p>
<p>Badanie obejmuje niemowlęta w wieku od 2 tygodni do 2 miesięcy. Naukowcy pobierają próbki kału niemowląt, by określić skład ich mikrobioty jelitowej. W naszym przewodzie pokarmowym mamy po ok. 2 kilogramy koniecznych dla dobrego zdrowia bakterii.</p>
<p>Wyniki badania są przerażające.</p>
<p>Trzy czwarte amerykańskich niemowląt ma deficyt koniecznych prozdrowotnych bakterii jelitowych. Oznacza to w przyszłości więcej takich chorób jak cukrzyca, astma, alergie, stany zapalne i ich konsekwencje, np. choroby serca.</p>
<p>W skali która przerasta możliwości jakiejkolwiek służby zdrowia.</p>
<p>Równie alarmujące dane płyną z innych krajów. Brytyjscy naukowcy odkryli ze mikrobiota jelitowa tamtejszych niemowląt jest zdominowana przez chorobotwórczego Enterococcus faecalis paciorkowca kałowego, często odpornego na antybiotyki!</p>
<p>Żeby dopełnić tego apokaliptycznego obrazu: naukowcy są zgodni co do przyczyn. Nie ma.</p>
<p>Nie ma żadnych danych demograficznych, ekonomicznych itp. które dało by się powiązać z tymi wynikami.</p>
<p>Nasuwająca się wielu osobom jako pierwsza myśl kwestia karmienia piersią tez nie jest znacząca.</p>
<p>Pewnych tropów podsuwają badania nad dziećmi ze wspólnoty Mennonitów Starego Porządku, kultywującej wiejski styl życia sprzed czasów pary i elektryczności. Mikrobiom tych dzieci tył bogaty w kluczową i prozdrowotną Bifidobacterium.</p>
<p>Badacze skłaniają się do teorii, że przyczyną dramatycznego stanu mikrobiomu u niemowląt jest współczesny styl życia.</p>
<p>Zespół czynników takich jak mało kontaktów z innymi ludźmi i zwierzętami, sterylne środowisko wydają się tu być kluczowymi czynnikami.</p>
<p>Ciekaw jestem bardzo wyników takich badań dla Niemiec i Polski.</p>
<p>To kraje, które łączy fenomen w którym Jestem zakochany od zawsze, bo wiąże się z najlepszymi wspomnieniami z mojego dzieciństwa.</p>
<p>Po Polsku, nazywa się to działka, ogród działkowy, kiedyś pracownicze ogrody działkowe. W Niemczech to Kleingarten. Niemiecki wynalazek z dziewiętnastego wieku.</p>
<p>Najpopularniejszy w Polsce. W Niemczech jest 900 tyś Kleingarten, więcej o 50 tysięcy niż w Polsce ale przy dwukrotnie większej liczbie ludności.</p>
<p>Kleingarten były sposobem biedoty, klasy robotniczej klasy robotniczej na uzupełnianie swojej diet, rekreacje i wakacje dla dzieci.</p>
<p>Jeszcze z lat siedemdziesiątych dzieciństwa i do końca lat osiemdziesiątych pamiętam te wszystkie cudowne pachnące krzakiem pomidory, warzywa, owoce. Najlepsza rzecz jaką możesz dać swojemu dziecku, żeby było zdrowe. Taki ogródek, warzywa i zabawa w błocie.</p>
<p>To ubogaca i rozwija nasz mikrobiom. Plus oczywiście korzyści z jedzenia dużej ilości świeżych warzyw i owoców.</p>
<p>Drugim sposobem jest jakaś ekologiczno-komunistyczna utopia. Z powszechną własnością Kleingarten</p>
<p>Zdjęcie: 90 letnie (dokładnie, założone w 35 roku, w ramach nazistowskiego zdrowienia narodu niemieckiego) ogródki działkowe Annateich w Hanowerze.</p>
<p><a href="https://rudekitchen.pl/postaw-kawe">U nas w gastro najlepszą motywacją do dobrej pracy jest dobry napiwek. jeżeli podoba ci się, to co piszę zostaw mi napiwek</a></p>
<p><a href="https://linktr.ee/rudekitchen" target="_blank" rel="noopener"><strong>Moje media społecznościowe</strong></a></p>
<p>&nbsp;</p>
<p><a class="a2a_button_facebook" href="https://www.addtoany.com/add_to/facebook?linkurl=https%3A%2F%2Frudekitchen.pl%2Fmikrobiom-niemowlat%2F&amp;linkname=Ameryka%C5%84ska%20Apokalipsa" title="Facebook" rel="nofollow noopener" target="_blank"></a><a class="a2a_button_email" href="https://www.addtoany.com/add_to/email?linkurl=https%3A%2F%2Frudekitchen.pl%2Fmikrobiom-niemowlat%2F&amp;linkname=Ameryka%C5%84ska%20Apokalipsa" title="Email" rel="nofollow noopener" target="_blank"></a><a class="a2a_button_linkedin" href="https://www.addtoany.com/add_to/linkedin?linkurl=https%3A%2F%2Frudekitchen.pl%2Fmikrobiom-niemowlat%2F&amp;linkname=Ameryka%C5%84ska%20Apokalipsa" title="LinkedIn" rel="nofollow noopener" target="_blank"></a><a class="a2a_button_twitter" href="https://www.addtoany.com/add_to/twitter?linkurl=https%3A%2F%2Frudekitchen.pl%2Fmikrobiom-niemowlat%2F&amp;linkname=Ameryka%C5%84ska%20Apokalipsa" title="Twitter" rel="nofollow noopener" target="_blank"></a><a class="a2a_button_printfriendly" href="https://www.addtoany.com/add_to/printfriendly?linkurl=https%3A%2F%2Frudekitchen.pl%2Fmikrobiom-niemowlat%2F&amp;linkname=Ameryka%C5%84ska%20Apokalipsa" title="PrintFriendly" rel="nofollow noopener" target="_blank"></a><a class="a2a_dd addtoany_share_save addtoany_share" href="https://www.addtoany.com/share#url=https%3A%2F%2Frudekitchen.pl%2Fmikrobiom-niemowlat%2F&#038;title=Ameryka%C5%84ska%20Apokalipsa" data-a2a-url="https://rudekitchen.pl/mikrobiom-niemowlat/" data-a2a-title="Amerykańska Apokalipsa"></a></p>]]></content:encoded>
					
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Pięć ciemnych stron w pracy w kuchni</title>
		<link>https://rudekitchen.pl/praca-w-kuchni/</link>
		
		<dc:creator><![CDATA[Rude Kitchen]]></dc:creator>
		<pubDate>Fri, 18 Jul 2025 17:31:42 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Uncategorized]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://nowy.rudekitchen.pl/praca-w-kuchni/</guid>

					<description><![CDATA[Praca w kuchni: 20 km dziennie na nogach, gorąco, ciężar i brak snu. Pięć rzeczy których nikt nie mówi przed zatrudnieniem.]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<p><strong>1. Jesteś cały czas na nogach. Nogi, kręgosłup to czują.</strong></p>
<p>Podczas dnia pracy, zależy to od konkretnego charakteru stanowiska, ale np. ja obecnie przechodzę w dniu pracy od 10 do 20 km.</p>
<p>Nierzadko z ciężarem od kilku do w moim wypadku tylko 20 kg. Ale nie jest w niczym nadzwyczajnym w tej pracy noszenie worków 50 kg warzyw.</p>
<p><strong>2. Jest gorąco i wilgotno</strong></p>
<p>Najgorsze jest oczywiście lato, bo w kuchni jest zawsze kilka co najmniej stopni więcej niż na zewnątrz. Dramatyczne było dla mnie lato 2019 roku, kiedy padały rekordy temperatury niedaleko, bo w Dolnej Saksonii było 42, 5 stopnia. U mnie tylko 41. Na zewnątrz…</p>
<p>W warszawie zdarzyło się zemdleć w pracy jednemu z moich znajomych z powodu gorąca. Oczywistem skutkiem pracy w takich warunkach jest odwodnienie. Teraz już raczej pilnuję, żeby pic, ale nieraz zdarzało mi się z odwodnienia czuć jak na kacu.</p>
<p><strong>3. Ciągły kontakt z żywnością powoduje zaburzenia odżywiania</strong></p>
<p>Mózg nie za bardzo odróżnia to, co sobie wyobrażamy od tego, co przeżywamy i trochę wariuje, jeżeli ktoś cały dzień jest otoczony widokiem, zapachami jedzenia. I smakami, bo dań trzeba próbować (a czasami aż odrzuca samo próbowanie)</p>
<p>Wokół nas jest pełną jedzenia, a my nie jemy. Ewolucyjnie nie jesteśmy do tego przystosowani. Więc nic dziwnego, że wywołuje problemy.</p>
<p>To mogą być bardzo różne rzeczy &#8211; od jadłowstrętu i braku odczuwania głodu, poprzez smaki na bardzo określone rzeczy (i nic innego i zazwyczaj to cos innego niż samemu się cały dzień gotuje)</p>
<p>Aż po ataki kompulsywnego obżarstwa</p>
<p><strong>4. Toksyczne środowisko pracy i mobbing</strong></p>
<p>Jak w kuchni nikt nie wrzeszczy ani nie wyzywa to jest dziwnie. Jak kiedyś, akurat wtedy pracowałem w świetnej ekipie przyjechaliśmy gościnnie zrobić wegańskie wesele w domu weselnym w rezerwacie czasów PRL to szefowa kuchni z tego domu dziwiła się „u was tak spokojnie wszystko”.</p>
<p>A też jest to praca, że łatwo o to, żeby nerwy puściły. Bo skutki błędów są katastrofalne i nieodwracalne.</p>
<p>Sam swego czasu zbluzgałem pomocnika, w dwóch językach, który miał odcedzić wywar owocowy na chyba kisiel. I zostawił wygotowane owoce a wywar wylał do zlewu</p>
<p>To nie jest błąd w mailu, jest coś namacalnego i nieodwracalnego. Wylany wywar nie wróci, nowy to kolejna godzina gotowania, na co nie ma już czasu.</p>
<p>Jak w The Bear &#8222;liczy się każda sekunda “. Jeżeli masz podać obiad na 12.30, to oznacza, że makaron z sosem powinien na stole wylądować tuż przed 12.30.</p>
<p>2-3 minuty. Za wcześnie to zrobi się niedobry, zamieni w papkę. Jeżeli masz na określoną godzinę przygotować dania do podania, to musisz zgrać wszystkie procesy w czasie. Błąd w którymkolwiek procesie wywala całość. I jest to nieodwracalne jak na 12.30. nie będę miał gotowanego makaronu, to nie da się z nim zrobić tylko. tylko czekać aż go ugotuję za wcześnie, to nie da się sprawić, żeby był gorący i nie nie zmieniał swojej konsystencji. Żadne prezentacje tego nie zakryją</p>
<p><strong>5. Godziny pracy utrudniają, a nawet wykluczają potrzebną dla zdrowia psychicznego kontakty społecznych i są fatalne dla relacji rodzinnych i romantycznych.</strong></p>
<p>Z czasów pracy w knajpach w Polsce pamiętam jak w Warszawie przychodziłem na imprezę po tym jak skończyłem pracę i impreza też się kończyła.</p>
<p>A ze Ślaska jak regularnie wracając rano z pracy za barem spotykałem znajomego który do pracy właśnie jechał.</p>
<p>To jest TYLKO pięć punktów. Jestem pewien, że wiele osób pracujących w gastro dorzuciłoby swoje jak kwestie związane z zarobkami, ale chciałem skupić sie tylko na tym, co bezpośrednio dzieje się w kuchni.</p>
<p>I nie jest tak oczywiście, że wszędzie gdzie pójdziecie zjeść jest dramatycznie źle a kiepsko opłacana ekipa nienawidzi swojej roboty, ale musi z czegoś zyc.</p>
<p>Ale i tak bywa.</p>
<p>Wakacje to złote żniwa dla lokali w miejscach wakacyjnych. I dramatyczny zapierdol dla pracowników gastronomii.</p>
<p>Chciałbym, żebyście po prostu pamiętali o tym, że ci ludzie mają bardzo ciężkie warunki pracy. W sezonie pracuje się nieraz po miesiąc, dwa, trzy bez dnia wolnego, po kilkanaście godzin dziennie. I żebyście okazali szacunek ich ciężkiej pracy. I również, kiedy coś spierdolą, a to się zdarza, zwłaszcza przy takim nasileniu ruchu, jaki jest w sezonie wakacyjnym. Żebyście byli po prostu miłymi, grzecznymi klientami.</p>
<p>Bo jeżeli jesteście w tej chwili na wakacje to na 90% co najmniej macie lepiej płatną i lżejszą pracę niż ludzie, którzy was obsługują.</p>
<p>I oczywiście pamiętajcie o napiwku u nas w gastro najlepszą formą okazania szacunku do czyjejś pracy i motywowania do lepszej jest danie napiwku.</p>
<p><a href="https://buy.stripe.com/fZeg2lfVX4E29KEeUZ" target="_blank" rel="noopener">Więc też możecie mi dać napiwek, jeżeli lubicie czytać, to co piszę</a></p>
<p>&nbsp;</p>
<p><a href="https://linktr.ee/rudekitchen" target="_blank" rel="noopener"><strong>Moje media społecznościowe</strong></a></p>
<p>&nbsp;</p>
<p><a class="a2a_button_facebook" href="https://www.addtoany.com/add_to/facebook?linkurl=https%3A%2F%2Frudekitchen.pl%2Fpraca-w-kuchni%2F&amp;linkname=Pi%C4%99%C4%87%20ciemnych%20stron%20w%20pracy%20w%20kuchni" title="Facebook" rel="nofollow noopener" target="_blank"></a><a class="a2a_button_email" href="https://www.addtoany.com/add_to/email?linkurl=https%3A%2F%2Frudekitchen.pl%2Fpraca-w-kuchni%2F&amp;linkname=Pi%C4%99%C4%87%20ciemnych%20stron%20w%20pracy%20w%20kuchni" title="Email" rel="nofollow noopener" target="_blank"></a><a class="a2a_button_linkedin" href="https://www.addtoany.com/add_to/linkedin?linkurl=https%3A%2F%2Frudekitchen.pl%2Fpraca-w-kuchni%2F&amp;linkname=Pi%C4%99%C4%87%20ciemnych%20stron%20w%20pracy%20w%20kuchni" title="LinkedIn" rel="nofollow noopener" target="_blank"></a><a class="a2a_button_twitter" href="https://www.addtoany.com/add_to/twitter?linkurl=https%3A%2F%2Frudekitchen.pl%2Fpraca-w-kuchni%2F&amp;linkname=Pi%C4%99%C4%87%20ciemnych%20stron%20w%20pracy%20w%20kuchni" title="Twitter" rel="nofollow noopener" target="_blank"></a><a class="a2a_button_printfriendly" href="https://www.addtoany.com/add_to/printfriendly?linkurl=https%3A%2F%2Frudekitchen.pl%2Fpraca-w-kuchni%2F&amp;linkname=Pi%C4%99%C4%87%20ciemnych%20stron%20w%20pracy%20w%20kuchni" title="PrintFriendly" rel="nofollow noopener" target="_blank"></a><a class="a2a_dd addtoany_share_save addtoany_share" href="https://www.addtoany.com/share#url=https%3A%2F%2Frudekitchen.pl%2Fpraca-w-kuchni%2F&#038;title=Pi%C4%99%C4%87%20ciemnych%20stron%20w%20pracy%20w%20kuchni" data-a2a-url="https://rudekitchen.pl/praca-w-kuchni/" data-a2a-title="Pięć ciemnych stron w pracy w kuchni"></a></p>]]></content:encoded>
					
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Magiczny biały proszek</title>
		<link>https://rudekitchen.pl/cpanie-w-gastro/</link>
		
		<dc:creator><![CDATA[Rude Kitchen]]></dc:creator>
		<pubDate>Mon, 14 Jul 2025 05:18:29 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Uncategorized]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://nowy.rudekitchen.pl/cpanie-w-gastro/</guid>

					<description><![CDATA[Narkotyki, alkohol i kuchnia – klasyczne trio. O substancjach i uzależnieniach w gastronomii. Tekst bez filtra, z doświadczenia.]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<p><em>(tekst zawiera wulgaryzmy i obrazy o treści seksualnej, zażywanie narkotyków)</em></p>
<p><strong>Praca w kuchni jest ciężka, stresująca i zazwyczaj kiepsko płatna. Żeby to odreagować, odstresować, najczęstszym sposobem jest oczywiście alkohol.</strong></p>
<p><strong><br />
</strong></p>
<p><strong>Parę słów o substancjach.&nbsp;</strong>Uwielbiam to określenie.</p>
<p>I o uzależnieniach w kuchni.</p>
<p>Jestem tu nieomalże ekspertem. Zarówno rock&#8217;n&#8217;roll, jak i depresja sprzyjają wszelkim używkom, narkotykom i uzależnieniom. Niedawno coś sobie starając przypomnieć miałem „kiedy to było… kiedy to było”. I jak sądzę normalni ludzie mają: to było jak… zmieniłem pracę, jak poznałem moją żonę, jak dostałem awans, jak pierwszy raz poruchałem. A u mnie to było: to było, wtedy kiedy brałem kokainę. Na szczęście nie stać mnie było na uzależnienie od kokainy.</p>
<p>Obecnie prawdopodobnie już tak. Europę, a Niemcy szczególnie zalewa obecnie tania, dobrej jakości kokaina. Więc wolę się nawet nie pytać o cenę, kiedy zaczepiają mnie dilerzy. Dla ostrożności.</p>
<p>Kokaina, jak zapewne większość z was wie, podobnie jak amfetamina i kilka jeszcze innych substancji ma postać białego proszku.</p>
<p>I pewnego ranka, kiedy pracowałem jeszcze w Polsce w cateringu, zaczynaliśmy koło siódmej, ósmej pracę na kuchni. I qrwa na kuchni, a nie w kuchni, bo w kuchni to mąż może żonę wysmyrać jak ona mu smaży kotlety.</p>
<p>Zaczynamy pracę, jest siódma, ósma rano i jedna z koleżanek podchodzi do mnie, ja coś tam właśnie kroję i pyta:</p>
<p>-czy brałeś rano magiczny biały proszek?</p>
<p>I po chwili do niej dotarło co powiedziała i jak to brzmi.</p>
<p>Bo rzeczonym proszkiem była witamina C. Ale jak pomyśleliście, że amfa, mefedron, albo koka to dobrze pomyśleliście.</p>
<p>Bo te używki są obecne w kuchniach.</p>
<p>Nie w kuchni, ale za barem sam miałem okres regularnego zażywania amfetaminy. Żeby dotrwać kolejną noc do rana w pracy.</p>
<p>Kolejną popularną, a właściwie najpierwszą używką jest oczywiście alkohol.</p>
<p>Pracowałem z kucharzem, który był w trakcie terapii antyalkoholowej, pracowałem z kucharzem, który rano przed pracą musiał małpkę wypić, bo inaczej to cały się trząsł, pracowałem z kucharzem, który potrafił wyjść na papierosa i zalec po obaleniu flaszki, w dziesięć minut</p>
<p>Zdecydowanie w gastro jest większa akceptacja tego typu zachowań.</p>
<p>Z zawodowego punktu widzenia syf najgorszy. Alkohol upośledza zarówno motorykę, jak i myślenie, jak, i to summa sumarum najważniejsze: kubki smakowe i to zarówno kiedy jesteśmy pod wpływem alkoholu, jak i na kacu.</p>
<p>Realia jakie są wiadomo. Praca na kacu jest najmniejszym przewinieniem. Praca po pijaku i picie w alkoholu w pracy i to nie na poziomie jednego piwa, nie jest niczym niezwykłym.</p>
<p>Jest raczej czymś niezwykłym, jeżeli nikt na kuchni nie ma problemu alkoholowego. Jest taki stereotypowy obraz kucharza, który ma albo problem alkoholowy, albo problem z prawem, albo problem alimentacyjny, albo dowolną kombinację tych 3. Przepraszam 4, bo jeszcze są problemy psychiczne. Które też oczywiście przyczyniają się do większej niż średnia konsumpcji substancji. I ten stereotyp zdecydowanie ma mocne podstawy.</p>
<p>Fakt, że pracuje się z alkoholem. Wielu takich miejscach też sprawy nie ułatwia.</p>
<p>Papierosy</p>
<p>Syf równie straszliwy jak alkohol dla kubków smakowych, a nawet gorszy. Bo kto pali, ten pali co i rusz, co pół godziny, co godzinę wychodzi na szluga i potem nie ma czucia w języku. To nie tylko kubki smakowe, ale i fizjologiczny efekt działania na mózg nikotyny. W kwestii nikotyny najlepiej sięgnąć po Narkotyki Witkacego, nie ma lepszego i dokładniejszego opisu działania nikotyny. I tak samo jak Witkacy opisuje, że kolory są jak brudna ścierka i podobnie jest ze smakiem.</p>
<p>Marihuana. Z zawodowego punktu widzenia najgorsze jest działanie gorącego dymu kubki smakowe, podobne jak przy paleniu tytoniu.</p>
<p>Natomiast smak się wyostrza, wzbogaca co wcale nie jest dobre. Bo zrobisz kanapkę ze starej bułki z majonezem i uznać to za wyrafinowany fine dining.</p>
<p>Jak pisałem mam w kwestii substancji większe doświadczenie niż chciałbym mieć. Jak powiada poeta z tej historii ja wyszedłem z życiem to jest cud. i ja to doceniam. Wielu moich przyjaciół zginęło. Dwóch z moich najbliższych przyjaciół jeszcze w latach 90 tych zabiła heroina.</p>
<p>Przyczyną moich rozpaczliwych wręcz prób zmiany świadomości w jakikolwiek sposób, było to co w gastro jest równie powszechne, jak sądzę substancje. Zaburzenia psychiczne. U mnie to depresja zagłuszona w jakikolwiek sposób, ale wachlarz możliwości jest duży. Krótko przed wyjazdem z Polski pracowałem z bardzo fajnym chłopakiem, heroinistą po odwyku. Stereotypowy kucharz ma problem z substancjami albo z prawem, albo z alimentami, albo którąś z kombinacji tych trzech</p>
<p>Amfetamina, metaamfetamina, mefedron, kokaina i masa innego gówna</p>
<p>Ogólnie stymulanty, środki pobudzające. Kiedy byłem barmanem i pracowałem wiele nocy z rzędu do piątej rano, czasem do dziesiątej przed południem, nieraz używałem amfetaminy, żeby dotrwać do końca pracy.</p>
<p>Amfetamina po barmańsku. W specyficzny sposób zażywana (nie napisze, jak żeby nie kusić) i w małych dawkach. Szczęśliwie kiedy jeszcze w pierwszej połowie lat 90tych amfetamina zaczęła być powszechnie dostępna w Polsce, przekonałem się, że to nie mój smak.</p>
<p>Pamiętam zresztą do dziś swoje pierwsze doświadczenie z amfetaminą. Dostałem od przyjaciela trochę bardzo dobrej, lepszej znacznie niż na ulicy jakości, amfetaminy i pewnego dnia w domu wciągnąłem, oczekując świetnej zabawy…</p>
<p>I rozmontowałem i wyniosłem na śmietnik kanapę, która mi zawadzała i od raku jak nie dłużej nie chciało mi się ani miałem siły, żeby ją wynieść. No nie tego oczekiwałem po dobrej zabawie…</p>
<p>No ale wielu osób ma zupełnie inne doświadczenia i wrażenia. I i nie poprzestaje na małych dawkach zeby dotrwac do konca zmiany.</p>
<p>Smutne przypadki chociażby warszawskich kierowców, autobusów czy liczne krążące plotki na temat pracowników Amazona, inpostu i wielu innych firm pokazują, że takie środki nie są często zabawą, a koniecznością, żeby wytrzymać wyzysk i pracę ponad siły.</p>
<p>Jeżeli potrzebujesz brać amfetaminę, żeby dostatecznie szybko pracować, żeby dotrwać do końca zmiany, to problemem nie jest amfetamina a wyzysk i miejsce, gdzie pracujesz.</p>
<p>Heroina, morfina, fentanyl, opiaty</p>
<p>To są chyba substancje najmniej obecne w kuchni.</p>
<p>No nie da się po działce hery pracować (niby po alku tez nie ale to jakoś łatwo uchodzi). Generalnie po opiatach to troche jesteś kuchenny bo jak worek kartofli. Albo zombie</p>
<p>Jak pojawiły się jakiś czas temu w internecie filmy z „zombie” po fentanylu dla mnie nie było to nic niezwykłego.</p>
<p>Pamiętam to z przełomu lat 80/90 z bajzla w Katowicach, ale generalnie łatwo było zobaczyć takie osoby na mieście. Wtedy w Polsce był to kompot, czyli polska heroina. Wyjątkowa technologia, pozwalająca otrzymywać heroine z maku w warunkach domowych.</p>
<p>Są to też substancje tak wyniszczające i w tak szybkim tempie, że niewielka, jest szansa na utrzymanie jakiejkolwiek pracy przy uzależnieniu od opiatów.</p>
<p>W Niemczech mamy teraz, przypominającą czasy bajzli i kompotu epidemię cracku. Której epicentrum jest w Hamburgu, obecnie głównym porcie, przez który duże ilości taniej kokainy zalewają Europę i Frankfurcie zwanym potocznie obecnie Crakfurt.</p>
<p>Z substancjami łączy się nieuchronnie temat mniej czy bardziej zorganizowanej przestępczości.</p>
<p>To nie jest przypadek, że w trwającej obecnie w Hamburgu wojnie gangów wszystkie ataki związane są z knajpami. A to oznacza też łatwy dostęp do nielegalnych substancji.</p>
<p>Jest normą, że na kuchni zawsze jest ktoś, kto umie ogarnąć temat, ma kontakt do dealera. Bywa że dealerzy siedzą na sali. Zdarza się, że barman jest dilerem. Ale to jest patologia i to się tępi. Chyba że właściciele od niego kupują. Też w takim miejscu pracowałem wiele lat temu.</p>
<p>W tym samym miejscu zdarzyła się jedna z moich najdziwniejszych przygód gastronomicznych</p>
<p>Byłem barmanem. Przychodzę na nocną zmianę, a barmanka do mnie, co ty qrwa, ty chciałeś spluwę od kogoś kupić.pojebało Cię?</p>
<p>Ale że co?</p>
<p>Przyszedł jakiś koleś i się pyta, czy jest barman. Ja mówię, że nie ma i o co chodzi to mu powiem. No klamkę chciał kupić</p>
<p>Jaką klamkę?</p>
<p>No klamkę i koleś rozchyla i pokazuje spluwę.</p>
<p>Dostałem tak zwanej kociej mordy, bo nie miałem i do dziś nie mam, pojęcia i to jest do dziś dla mnie nieodgadniona są tajemnicą. Skąd, się do kurwy nędzy, wziął ten koleś.</p>
<p>Nikogo nie prosiłem, nie rozmawiałem, żeby mi załatwił broń. Nie rozmawiałem w ogóle na temat broni z nikim. Swoją drogą to Jestem pewien, że niektórzy z naszych gości wtedy przychodzili ze spluwami. Ci z mafii raczej nie, bo ich się i tak się każdy bał.</p>
<p>Również w czasach stania za barem wiele lat temu regularnie dostawałem od jednego z dealerów coś do zapalenia po pracy. Po tym jak uparcie odmiałem zapalenia w pracy. To był akurat przyjacielski gest wobec starego znajomego. kiedy ja byłem już tzw. starym załogantem, tan dealer był młodym punkiem. Zdarzyło mi się też, pamiętam też przy sprzątaniu i marihuanę i amfetaminę. Więc dostępność substancji jest ogromna.</p>
<p>Ciężka praca, nie ma nic dziwnego w pracy 12,14 godzin, przez tydzień z rzędu. Stres, pośpiech, mobbing. A substancje to najłatwiejszy. I w gastronomii różne nie tylko alkohol łatwo dostępny regulator emocji.</p>
<p>Nie jest możliwe wyeliminowanie substancji z kuchni. Ale można i należy starać się je ograniczać. I sięgać do przyczyn, a nie do skutków. Mobbing, praca ponad siły, nędzne zarobki, niestabilność zatrudnienia, brak ścieżki kariery. Poprawa tych problemów jest najprostszym. I właściwie jedynym skutecznym sposobem do znaczącego ograniczenia substancji w kuchni.</p>
<p>O kofeinie napiszę osobno hymn pochwalny</p>
<p>Zdjęcie: alkohol i inne substancje to łatwa droga do bezdom,ności. Na zdjeciu autobus kąpielowy dla bezdomnych GoBanyo koło parku narkomanów, tuż koło dworca Gównego w Hamburgu.</p>
<p><a href="https://rudekitchen.pl/postaw-kawe">U nas w gastro najlepszą motywacją do dobrej pracy jest dobry napiwek. jeżeli podoba ci się, to co piszę zostaw mi napiwek</a></p>
<p><a href="https://linktr.ee/rudekitchen" target="_blank" rel="noopener"><strong>Moje media społecznościowe</strong></a></p>
<p>&nbsp;</p>
<p><a class="a2a_button_facebook" href="https://www.addtoany.com/add_to/facebook?linkurl=https%3A%2F%2Frudekitchen.pl%2Fcpanie-w-gastro%2F&amp;linkname=Magiczny%20bia%C5%82y%20proszek" title="Facebook" rel="nofollow noopener" target="_blank"></a><a class="a2a_button_email" href="https://www.addtoany.com/add_to/email?linkurl=https%3A%2F%2Frudekitchen.pl%2Fcpanie-w-gastro%2F&amp;linkname=Magiczny%20bia%C5%82y%20proszek" title="Email" rel="nofollow noopener" target="_blank"></a><a class="a2a_button_linkedin" href="https://www.addtoany.com/add_to/linkedin?linkurl=https%3A%2F%2Frudekitchen.pl%2Fcpanie-w-gastro%2F&amp;linkname=Magiczny%20bia%C5%82y%20proszek" title="LinkedIn" rel="nofollow noopener" target="_blank"></a><a class="a2a_button_twitter" href="https://www.addtoany.com/add_to/twitter?linkurl=https%3A%2F%2Frudekitchen.pl%2Fcpanie-w-gastro%2F&amp;linkname=Magiczny%20bia%C5%82y%20proszek" title="Twitter" rel="nofollow noopener" target="_blank"></a><a class="a2a_button_printfriendly" href="https://www.addtoany.com/add_to/printfriendly?linkurl=https%3A%2F%2Frudekitchen.pl%2Fcpanie-w-gastro%2F&amp;linkname=Magiczny%20bia%C5%82y%20proszek" title="PrintFriendly" rel="nofollow noopener" target="_blank"></a><a class="a2a_dd addtoany_share_save addtoany_share" href="https://www.addtoany.com/share#url=https%3A%2F%2Frudekitchen.pl%2Fcpanie-w-gastro%2F&#038;title=Magiczny%20bia%C5%82y%20proszek" data-a2a-url="https://rudekitchen.pl/cpanie-w-gastro/" data-a2a-title="Magiczny biały proszek"></a></p>]]></content:encoded>
					
		
		
			</item>
	</channel>
</rss>
