<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?><rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
	xmlns:slash="http://purl.org/rss/1.0/modules/slash/"
	>

<channel>
	<title>Recenzje &#8211; Rude Kitchen</title>
	<atom:link href="https://rudekitchen.pl/category/anty-lifestyle/recenzje/feed/" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>https://rudekitchen.pl</link>
	<description>100% roślinne, 110% smaku · Stay Rude!</description>
	<lastBuildDate>Fri, 21 Aug 2026 14:41:10 +0000</lastBuildDate>
	<language>pl-PL</language>
	<sy:updatePeriod>
	hourly	</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>
	1	</sy:updateFrequency>
	

<image>
	<url>https://rudekitchen.pl/wp-content/uploads/2026/04/cropped-cropped-logo_rudekitchen-32x32.png</url>
	<title>Recenzje &#8211; Rude Kitchen</title>
	<link>https://rudekitchen.pl</link>
	<width>32</width>
	<height>32</height>
</image> 
	<item>
		<title>The Bear oglądany od kuchni</title>
		<link>https://rudekitchen.pl/the-bear-ogladany-od-kuchni/</link>
		
		<dc:creator><![CDATA[Rude Kitchen]]></dc:creator>
		<pubDate>Sun, 03 Mar 2024 13:20:46 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Recenzje]]></category>
		<category><![CDATA[Z życia Chefa]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://nowy.rudekitchen.pl/the-bear-ogladany-od-kuchni/</guid>

					<description><![CDATA[The Bear, Ugotowany i Punkt wrzenia oczami zawodowego kucharza. Co te filmy pokazują prawdziwie, a co ładnie przemilczają o pracy w kuchni.]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<p><strong>Kuchnia, w przeciwieństwie do jadalni, czyli salonu, gdzie Jaśniepaństwo rozmawiają na mądre i ważne Jaśniepańskie tematy, nie zajmuje zbyt wiele miejsca w kulturze.</strong></p>
<p>Sensacją byli angielscy młodzi gniewni. Grupa debiutujących w drugiej połowie z lat 50. XX wieku, twórców, uprawiających “realizm zlewu kuchennego”.  “Rosół z pęczakiem”, “Ziemniaki do wszystkiego”, te tytuły sztuk Arnolda Weskera mówią same za siebie. Wesker, który pracował przez pewien czas zawodowo jako kucharz pozostawił po sobie prócz sztuk, esejów i powieści książkę kucharską. Zanim kucharka zacznie rządzić państwem, powinna stać się postacią kultury.</p>
<p>Ale Weskera znają tylko rozmaici pasjonaci i oszołomy, czy to literatury angielskiej czy historii robotniczej, czy gastronomii i gotowania. Tacy, co będą oglądać nudny film i czytać gównianie napisaną książkę, bo gdzieś jest przez 30 sekund scena w kuchni (jak w kuchni gastronomicznej, to może być 10 sekund).</p>
<p>Regularnie przy takich filmach i lekturach mam coś w stylu “no rzesz kurwa, ja pierdolę. Gdzie z takimi kudłami nad garnkiem”. Kto nie pracował w kuchni pewnie nie wie, że włosy pod czapką to jedna z najważniejszych zasad w kuchni. Ponieważ sam mam długi ogon z tyłu, to jestem na tę kwestię uczulony.</p>
<p>Taka drobna nieścisłość (chociaż Sanepid by tu miał wątpliwości czy drobna) ale pokazująca jak bardzo nieprawdziwy jest świat filmowych opowieści, gdy schodzi drabiny społecznej i ma opowiadać o Morlokach, żyjącej w mroku klasie służebnej, obsługującej Jaśniepaństwa. Zawsze jest to perspektywa Jaśniepaństwa, pochylającego się, a to z troską, a to z pogardą nad podludźmi.</p>
<p><strong>Takiej perspektywy nie ustrzegły się trzy skądinąd wybitne, ważne i mówiące kawał ważnej prawdy o pracy w kuchni dzieła filmowe. </p>
<p>Dwa filmy i serial, w których kuchnia jest najważniejszym z bohaterów i prowadzi protagonistę przez, niemal dantejskie, nieba i piekła. Głównie piekła. Właściwie same piekła…taka jest ta robota… wiem coś o tym, też jestem szefem kuchni. I też nie jestem normalny. A w kuchni, tak jak wiele osób, chowam się przed światem i ludźmi.</strong></p>
<p><strong>Obejrzałem oba sezony The Bear. Prawie ciurkiem</p>
<p>Jestem pod wrażeniem.</strong> </p>
<p>Ostatnie odcinki drugiego sezonu, kiedy trwały przygotowania do otwarcia, oglądałem jak dobry thriller. Ale to trochę na pewno mój zawodowy odpał. Potrafię zatrzymać film, w którym na kilka sekund pojawia się kuchnia w jakiejś knajpie, żeby przyjrzeć się dokładnie tej kuchni.</p>
<p>No i właśnie- całkiem prawdziwie pokazana profesjonalna kuchnia. </p>
<p>Mnóstwo takich szczegółów, które znam z własnego doświadczenia, jak zegar. </p>
<p><strong>Duży zegar wiszący na ścianie w widocznym dla wszystkich miejscu, jedna z najważniejszych rzeczy na kuchni. Dlaczego zegar, kiedy każdy ma przy sobie zegarek w telefonie?</strong></p>
<p>Nawet epizodycznie pojawiają się narkotyki. Za bardzo epizodycznie. Podobnie jak alkohol, mobbing, przemoc</p>
<p><strong>I to jest zasadnicze zastrzeżenie jakie mam do tego serialu.</strong></p>
<p>Oni są tam, kurwa wszyscy tacy grzeczni. Poza Richiem to same harcerzyki w tej knajpie pracują. Nawet nie klną!</p>
<p>Jeden Richie chuligan. A reszta to tacy&#8230;no jak z lektury “Serca” De Amicisa. Ten był całe życie nieśmiały i nie miał przez to dziewczyny. Drugi się chorą mamusią opiekuje. No jebane wzory cnót. Może tacy, qrwa w Ameryce pracują w gastronomii, ale nie w Europie.  </p>
<p>Jak w scenie w magazynku, gdy Carmy pije z kimś… koktajl owocowy. W prawdziwym życiu byłaby to raczej wódka. Albo bimber. Dobry bimber jest bardzo ceniony przez pracowników gastronomii, którzy mają wyrobione smaki. Albo domowa śliwowica, 70-80%. I ktoś taką przynosi do pracy, żeby poczęstować kolegów dla smaku. Idzie pół litra w 5 minut. </p>
<p>Praca w kuchni, nie jest zbytnio szanowana ani dobrze opłacana. Taka jest rzeczywistość pracowników tej branży. Ciężka fizycznie, odpowiedzialna i obciążona stresem, w pośpiechu. “Every second couts” znaczy dosłownie-zapierdalaj najszybciej jak potrafisz  a potem przyśpiesz albo odpadasz.</p>
<p>Ale jest coś nieuchwytnego, co łączy Anthony Bourdaina, Escoffiera, Daniela Humma i anonimowego gościa kręcącego humus w małym barze, który niedługo potem zdobywa ogólnokrajową sławę.</p>
<p> To coś, czego nie umiemy nazwać. Jest w tym udręka i ekstaza, i poszukiwanie doskonałości niczym z z “Pachnidła” Suskinda. Jest w tym romantyzacja złych warunków pracy, poparzeń i okaleczeń… psychopatycznych, mobbingujacych szefów kuchni, niekompetentnych menadżerów i właścicieli. Romantyzacja  pijanych i/lub zaćpanym pracowników.</p>
<p>Jak napisał Anthony Bourdain kuchnia to “last refuge of the misfits”. Obok oczywiście przytułku dla bezdomnych.</p>
<p>I tak naprawdę to większości z nas bliżej do przytułku niż do bycia gwiazda kulinarną taką jak bohaterowie tych (znakomitych filmów)</p>
<p>Można powiedzieć, że Ugotowany, Punkt wrzenia i The Bear tworzą gastronomiczną trylogię.  I w pewien sposób romantyzują patologie branży. Brudną rzeczywistość profesjonalnych kuchni. <strong>Gotowanie jest modne, praca w kuchni o wiele mniej.</strong></p>
<p>Łączy te dzieła postać szefa kuchni. Trochę jakby tego samego, pokazać z różnych stron (ale zawsze od kuchni) i na różnych etapach życia i kariery.</p>
<p>Wybitny kucharz z problemami. Mam trochę wrażenie, że taka postać staje się jednym z archetypów albo memów (a to jeszcze jakaś różnica?) kultury popularnej. Wraz z postępującą normalizacji patologii jakich pełna jest branża hospitality.</p>
<p>Alkohol, narkotyki, mobbing, przemoc, wyzysk, łamanie przepisów sanitarnych, łamanie zasad bezpieczeństwa. </p>
<p>Następnym etapem będzie telewizyjne live show z zamawianiem jedzenia przez telefon podczas strajku pracowników delivery. W tej firmie, której pracownicy nie dostarczą paczki zostanie zalegalizowany związek zawodowy. W pozostałych wszyscy strajkujący wylecą na bruk… Kapitaliści sprzedadzą nam nawet sznurek, na którym się powiesimy.</p>
<p><strong>I to jest mój ogromny zarzut i do The Bear, i do Ugotowanego i do Punktu Wrzenia, że tego aspektu w tych filmach jest bardzo niewiele. A kwestii praw pracowniczych w ogóle.</p>
<p>Bo to są filmy o demonach głównego bohatera.</p>
<p> I to jest ich siła, ale i słabość. Bo poprzez to skupienie na jednostce znika aspekt społeczny. A gastronomia to branża społeczna jak mało która. Nie ma restauracji bez społeczeństwa na rzecz którego pracuje. Gości. I relacji społecznych tworzonych w lokalu.</strong></p>
<p> Społeczna rola rożnego sortu knajp jest znana od stuleci. Wspólne spożywanie jadła i alkoholu, na bardzo podstawowym, biologicznym, ewolucyjnym poziomie tworzy silne więzi społeczne. W języku koreańskim ideogram “rodzina” to grupa ludzi jedzących razem. Jedzenie to poczucie bezpieczeństwa. </p>
<p>W pewien sposób te filmy odzwierciedlają rzeczywistość późnego kapitalizmu/neoliberalizmu który dokonuje utowarowienia/monetyzacji każdego aspektu życia zastępując relacje społeczne relacjami finansowymi/biznesowymi wyobcowanej monady. Zmagającej się samotnie ze swoimi demonami. Znika wspólne spożywanie posiłków, znika rodzina i wspólnota.</p>
<p><strong>Ale te filmy są też o marzeniu. O takim miejscu i takim poziomie, o którym wiem, że nigdy pracować nie będę.</strong></p>
<p>I doskonale rozumiem kogoś, kto znosił poniżanie i mobbing. Sam też wiele rzeczy znosiłem, żeby nauczyć się lepiej tego rzemiosła. </p>
<p>Myślę, że to jest najlepsze określenie na, niekiedy mówi się, “sztukę kulinarną”.  W wykonaniu największych mistrzów to bez wątpienia jest wielka sztuka. Symfonie smaków, tekstur i ferie kolorów na talerzu. Kompozycje klasyczne i awangardowe.</p>
<p>Ale na takim poziomie jaki jest osiągalny i na jakim pracuje większość kucharzy, to jest rzemiosło.</p>
<p>Rzemiosło tym się różni między innymi od sztuki, że jest powtarzalne. Jeżeli zrobię raz jedno danie, to zrobię je 100 razy. I tego się ode mnie oczekuje. I kto inny będzie robić je tak samo (przynajmniej teoretycznie)</p>
<p>Więc teoretycznie wasze danie z mojego przepisu, będzie takie samo jak moje, w praktyce zbliżone, bo nie wiesz np. jak świeżych przypraw używasz.</p>
<p>Dlatego przepisy kulinarne to sztuka niemożliwa. “Mapa nie jest terenem”. Nawet tak dokładna, jak z Borgesa, ze zakrywa cały kraj. Albo jak dziennik, tak dokładny, że opisanie jednego dnia zajmuje rok.</p>
<p>W The Bear pojawia się hasło z tajemniczego lokalu w Kopenhadze “Every secund counts”. Zainspirowało mnie to do hasła jakie zamówiłem i nakleiłem sobie na ścianie przed moim stoiskiem pracy “Everyhing Counts”. Bo w kuchni liczy się wszystko. Każdy drobny element ma znaczenie i wpływ na końcowe danie. Przepisy są jak partytury, które gotujący aranżuje za każdym razem na nowo.</p>
<p>Nie aspiruję nawet do poziomu fine diningu czy kuchni molekularnej. Ale taka wysoka kuchnia jak w The Bear, Eleven Madison czy Nomie może być inspiracją dla profesjonalnego i domowego gotowania.</p>
<p>Lokalne produkty, dzikie rośliny, kwiaty jadalne (z dzieciństwa pamiętam kwiaty bzu smażone na głębokim oleju w cieście naleśnikowym), nieraz jest to powrót do zapomnianych praktyk i produktów, Z kolei Reakcje Maillarda, karmelizacja, umami to terminy, za którymi kryją się określone zjawiska i reakcje fizyko-chemiczne. Jeżeli się zna zasady tych reakcji to można je stosować i w Eleven Madison czy Nomie i domowej kuchni. Albo w takim fast casual, jaki ja gotuję.</p>
<p>W klasowym społeczeństwie wszystko ma charakter klasowy. Również to co mówimy i jak mówimy, wszystko co tworzymy. Od powieści po kreację na wieczorne wyjście. I to położenie klasowe łączy bohaterów tych trzech opowieści To są Gwiazdy. Tacy szefowie jakich oglądamy w telewizyjnych show. I jakich kochamy. Ja też uwielbiam programy kulinarne z szefami kuchni.</p>
<p>Bo wiele z tych telewizyjnych gwiazd to naprawdę znakomici szefowie kuchni od których każdy kucharz się może wiele nauczyć. Muzyk, poeta, performer, okultysta, ezoterrorysta Genesis P-Orridhge mówił o przyjmowaniu podejścia “nic nie wiem i uczę się od każdego przy każdej okazji”. To bardzo dobra postawa w kuchni.</p>
<p>Tacy celebryccy szefowie kuchni jak Jammy Olivier, a najbardziej polski szef Karol Okrasa to szefowie, których każde słowo spijam niczym browara po 14-godzinnej szychcie przy frytownicy. Bywają takie na kuchni. Moja najdłuższa zmiana trwała 20 godzin. A najdłuższy czas pracy w tygodniu jakieś 70 godzin.</p>
<p>Ale takie sytuacje nie są za bardzo obecne, bo te show pokazują tak naprawdę pracę gastronomicznego 1%, najlepszych, o mocnej bezpiecznej pozycji (w sensie, że nie będą od jutra na ulicy, bo stracili pracę, co jest realne dla większości pracowników tej branży), wysokich zarobkach.</p>
<p>Ciekawe i charakterystyczne jak temat pieniędzy jest mało obecny w tych filmach.  W The Bear pojawia się jako temat pieniędzy na inwestycję, w Ugotowanym to dług za narkotyki, w Punkcie Wrzenia alimenty. Ale nie istnieje jako temat wypłaty, liczenia napiwków, zrzucania się na narkotyki (też obecne tylko w tle, gdy w prawdziwym życiu, są równie mocno jak alkohol obecne w kuchni). A nawet jako rozliczanie konsumpcji personelu.</p>
<p><strong>Czy The Bear, Ugotowany i Punkt Wrzenia są warte obejrzenia? Absolutnie tak.</p>
<p>Czy mówią prawdę o gastronomii? Kawałek prawdy. Uładzonej i przez punkt widzenie kilku procent najlepszych w tej branży. I to tym warto pamiętać przy oglądaniu.</p>
<p>Dla tych którzy doczytali do końca wyjaśnienie zegara. Powody są dwa.</strong></p>
<p>Zegar na ścianie jest widoczny cały czas i dla wszystkich. Więc np. widać ile czasu zostało do rozpoczęcia lunchu, kiedy wszystko musi już być gotowe, czas jest jednym z najważniejszych czynników w kuchni</p>
<p>I drugi. Telefon obok pieniędzy to jeden z najbrudniejszych rzeczy na świecie. Całkowicie dosłownie i w sensie rodzajów bakterii.  Jedna z najgorszych rzeczy jakie można robić na kuchni to wyciągać co chwilę telefon. Telefon powinien być odłożony na półce poza kuchnią, a po użyciu pracownik powinien dezynfekować ręce. Podobnie jak kasjer, jeżeli bierze jakieś artykuły spożywcze. Zwracajcie na to uwagę, bo wam powie dużo o poziomie dbania o czystość w lokalu, czyli o waszym bezpieczeństwie.</p>
<p><strong>Podobał ci się ten artykuł? Chcesz więcej podobnych? Wesprzyj mojego bloga </strong></p>
<div style="width:280px;"><iframe src='https://gogetfunding.com/embed-widget2?campaignid=7889144&#038;frame_type=t1' style='width:100%;height:460px; border: none;' scrolling='no'></iframe></div>
<p></iframe></p>
<p><a href="https://linktr.ee/kuchennybodhisatwa.pl" target="_blank" rel="noopener"><strong>Moje media społecznościowe</strong></a></p>
<p><a class="a2a_button_facebook" href="https://www.addtoany.com/add_to/facebook?linkurl=https%3A%2F%2Frudekitchen.pl%2Fthe-bear-ogladany-od-kuchni%2F&amp;linkname=The%20Bear%20ogl%C4%85dany%20od%20kuchni" title="Facebook" rel="nofollow noopener" target="_blank"></a><a class="a2a_button_email" href="https://www.addtoany.com/add_to/email?linkurl=https%3A%2F%2Frudekitchen.pl%2Fthe-bear-ogladany-od-kuchni%2F&amp;linkname=The%20Bear%20ogl%C4%85dany%20od%20kuchni" title="Email" rel="nofollow noopener" target="_blank"></a><a class="a2a_button_linkedin" href="https://www.addtoany.com/add_to/linkedin?linkurl=https%3A%2F%2Frudekitchen.pl%2Fthe-bear-ogladany-od-kuchni%2F&amp;linkname=The%20Bear%20ogl%C4%85dany%20od%20kuchni" title="LinkedIn" rel="nofollow noopener" target="_blank"></a><a class="a2a_button_twitter" href="https://www.addtoany.com/add_to/twitter?linkurl=https%3A%2F%2Frudekitchen.pl%2Fthe-bear-ogladany-od-kuchni%2F&amp;linkname=The%20Bear%20ogl%C4%85dany%20od%20kuchni" title="Twitter" rel="nofollow noopener" target="_blank"></a><a class="a2a_button_printfriendly" href="https://www.addtoany.com/add_to/printfriendly?linkurl=https%3A%2F%2Frudekitchen.pl%2Fthe-bear-ogladany-od-kuchni%2F&amp;linkname=The%20Bear%20ogl%C4%85dany%20od%20kuchni" title="PrintFriendly" rel="nofollow noopener" target="_blank"></a><a class="a2a_dd addtoany_share_save addtoany_share" href="https://www.addtoany.com/share#url=https%3A%2F%2Frudekitchen.pl%2Fthe-bear-ogladany-od-kuchni%2F&#038;title=The%20Bear%20ogl%C4%85dany%20od%20kuchni" data-a2a-url="https://rudekitchen.pl/the-bear-ogladany-od-kuchni/" data-a2a-title="The Bear oglądany od kuchni"></a></p>]]></content:encoded>
					
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Na brzuchu, na kolanach, znacząc drogę krwią</title>
		<link>https://rudekitchen.pl/tomasz-terlikowski-wygasanie/</link>
		
		<dc:creator><![CDATA[Rude Kitchen]]></dc:creator>
		<pubDate>Sun, 11 Jun 2023 15:24:15 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Recenzje]]></category>
		<category><![CDATA[Społeczne]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://nowy.rudekitchen.pl/tomasz-terlikowski-wygasanie/</guid>

					<description><![CDATA[Kuchnia turecka – meze, kebab, borek, lahmacun. Bogatsza niż myślisz i bliższa niż Stambuł. Kilka dań które da się zrobić w każdej kuchni.]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<p><strong>0</strong></p>
<p>To w ogóle nie jest coś co by mnie dotyczyło. Nigdy nie byłem katolikiem ani w ogóle chrześcijaninem, nie otrzymałem religijnego wykształcenia, co w moim pokoleniu było rzadkie, ale tez w ogóle ochrzczony. Ale ta książka mnie poruszyła. Dużo bardziej niż sam bym się spodziewał. Tak bardzo, że postanowiłem napisać recenzję, tak bardzo, że wyszedł z tego esej.</p>
<p><strong>I</strong></p>
<p>Nie znoszę Umberto Eco. Ale “dzieło otwarte” to jedna z najważniejszych koncepcji w historii ludzkiej twórczości. I reguła, którą jak poznamy, widzimy wszędzie. Każde dzieło jest dziełem otwartym, nie istnieje bez kontekstu jakim jest całe życiowe doświadczenie odbiorcy i jego obecna kondycja. Włącznie z tym co jadł (a może jest na czczo?) i czy się wyspał. Dopiero ten kontekst odbiorcy tworzy kompletne dzieło. Nie czytana książka jest jak drzewo upadające w lesie, gdzie nikt go nie słyszy. Obraz, kiedy nikt go nie widzi, nie ma barw ani perspektywy. Te powstają dopiero z niedoskonałości naszego oka i re-kreacyjnej zdolności umysłu, który kłamie sam sobie tworząc z plam farby pejzaż. Albo gołą babę. Zależy co kto z nas ma w głowie.</p>
<p>Mój kontekst to lasy Dolnej Saksonii, tybetańscy lamowie i Czerwony Hamburg. I znacie to uczucie jak czytacie opowieść o jakiejś absolutnie egzotycznej, obcej kulturze? Prawdziwej lub fikcyjnej? Napisaną ze środka tej kultury? I za wuj nie kumacie tych emocji? O co chodzi w tych rytuałach? Takie uczucie narastało we mnie przez pierwszych kilkadziesiąt stron lektury. </p>
<p>Pamiętam wiele z opisanych wydarzeń z własnego życia. Pamiętam zupełnie inaczej. I nawet nie dlatego, że widziałem je z perspektywy małego hanzeatyckiego miasteczka na Pomorzu a nie Warszawy. Choć ten podział stolica/metropolia versus prowincja jest chyba jednym z najistotniejszych obecnie. I ma w dużym stopniu charakter klasowy. </p>
<p> Pamiętam dokładnie, kiedy dowiedziałem się o zamachu na papieża. Miałem wówczas 13 lat, było bardzo ciepło a ja pomagałem mojemu ojcu na działce.. Mojemu ojcu komuniście, ostatniemu ideowemu komuniście w PZPR, który tyrał na zmiany w elektrowni bo stawiał się na zebraniach i wymachując konstytucja PRL nie zgadzał sie na fałszowanie lokalnych wyborów. I który mi opowiadał jak przed wojną miał z rodzeństwem jedną parę butów a jadać do syta zaczął w PRL-u</p>
<p>Dla mnie ta książka to możliwość zajrzenia do świata jaki był mi obcy, nieznany. Mówi się o Ameryce, która podzieliła się na dwa narody, o tym, ze Polska się tak obecnie dzieli. Ale ten podział to nie kwestia ostatnich lat, PiS-u czy Trumpa. Ani nawet neoliberalizmu. To nie jest podział polityczny jeśli rozumieć politykę jako prawicę, lewicę, liberałów, konserwatyzm, wybory i konstytucję. Ale to podział absolutnie polityczny jeśli rozumieć politykę jako historię walki klas. To najbardziej klasyczny podział, to wellsowski podział na Morloków i Elojów. </p>
<p>Zawsze są ci z dobrych domów, co dyskutują w klubach dla lepszych, o ważnych sprawach i potem się nimi zajmują, robiąc kariery. I tacy jak my, co piją tanie wino i wódę, w bramach i po parkach, często z patologii, próbujący jakoś przeżyć.</p>
<p><strong>II</strong></p>
<p>Byłem jak pisałem wychowany całkowicie pozareligijnie. W żadnym momencie mojego życia nie poczuwałem się do związku z kościołem rzymskim. Choć potrzeba duchowości, czegoś więcej, czegoś poza mną była moim Sturm und Drang.</p>
<p>Ale chyba tak to jest, że w pewnym momencie życia, zazwyczaj w młodości, co jest o tyle śmieszne, że jesteśmy wówczas zbyt głupi, żeby dobrze rozpoznawać to co doświadczamy, poszukujemy nie tylko seksualnie i przygodowo ale i duchowo. </p>
<p>U jednych jest to najnaturalniejsza w Polsce religijność katolicka, wbrew temu co mówią w TVN, piękna i bogata. Sam więcej zaczerpnąłem duchowo “Obłoku Niewiedzy” Anonima z Anglii niż jakiejkolwiek buddyjskiej książki. Właściwie to ta chrześcijańska książka ukształtowała w dużym stopniu, po dziś dzień, mój buddyzm.</p>
<p>U jednych jest to prsta i jasna droga. U unnych to droga przez las, zarastająca trawą. Moja droga była kręta przez całe życie, ale jednak w dość młodym ją wybrałem a reszta wzięła się z tego. Nawet pamiętam ten moment. Wieczór, 10 czerwca 1994 roku, akademik w Krakowie, gdzie nocowaliśmy podczas wizyty wielkiego mistrza Dzogczen, jednej z tradycji buddyzmu Wadżarajany, Namhai Norbu Rinpoche. Są takie wyjątkowe momenty w naszym życiu, które pozostają z nami na zawsze, jak fotografia, albo kilkusekundowa migawka, wycięta z filmy życia. Dokładnie to była kuchnia w tym akademiku, gdzie z miłością mojego życia, robiliśmy herbatę dla całej ekipy. Moment kiedy popatrzyliśmy sobie w oczy i wiedzieliśmy. “To jest to czego szukaliśmy”. Czy to była miłość? Czy to było doświadczenie duchowe? Nie wiem. Ja jestem prosty kuchta, głupi Morlok żyjący w mroku.</p>
<p>I to doświadczenie, pomimo wszystkich zakrętów, pomimo moich słabości, choroby i podłości cały czas do dziś organizuje jakoś moje życie, moje rozumienie i widzenie świata i samego siebie. Również mojej choroby</p>
<p>I też, choć te nie są to tak potworne, jak w Kościele Katolickim, były dla mnie wstrząsem nadużycia, oszustwa i wykorzystywanie, nie tylko seksualne i równie faryzejska reakcja. </p>
<p>I dlatego też ta książka jest mi tak bliska,. Wręcz osobista. I dlatego też trochę wiele co oznacza, gdy się takie tematy wywleka, zadaje pytania i głosi na górze.</p>
<p><strong>III</strong></p>
<p>Ta książka to w dużej części bardzo osobisty zapis stanu kiedy rozpada ideał. Dramat człowieka zaangażowanego religijnie, który odkrywa że lotosowy pałac jest domem demonów. I to zmienia wszystko. To bardzo trudne doświadczenie, bo to nie jest żaden kryzy wiary. Ani nawet utrata wiary. To śmierć wiary. Śmierć wszystkiego. To czarna noc duszy rozpościerająca się na wszystkich dookoła. Bardzo łatwo i przyjemnie jest wtedy popaść w błąd nihilizmu. Dziś jest to nawet modne. Nihiliści opluwający to, w co przez lata wierzyli są fetowani niczym burdelmama w “Królowych Życia”. </p>
<p>Widzieliście kiedyś kuchnię, której ktoś nie posprzątał i zostawił garnki z resztkami potraw przed dwumiesięcznym zamknięciem? Gdzie w jednym z garów z resztkami zupy pływa rozkładający się szczur?</p>
<p>Wiecie jaki to smród i ohyda?</p>
<p> Można się zerzygać. Można jeszcze nasrać i uciec. A można też zacząć tę paskudą robotę, założyć fartuch, rękawiczki i wziąć się za odkażanie i sprzątanie. Bo jest coś ważniejszego niż ten smród i brud. Bo to miejsce nie jest po to by gniło, żeby być miejscem zepsucia. Jest po to, żeby dawać ludziom coś dobrego. I wiecie, różnie to bywa. Chciwość, lenistwo, egoizm a nieraz zwykła głupota powodują, że to co wychodzi z kuchni nie powinno z niej nigdy wyjść, ba! nie powinno być w ogóle ugotowane ale to nie znaczy, że trzeba złamać nóż i zostać burdelmamą. Nóż trzeba naostrzyć jeszcze bardziej.</p>
<p>Bywa że to doświadczenie ostrzy umysł. Każda zmiana, kiedy konfrontujesz się z tym, co nie pasuje do twojego ułożonego obrazu świata i nie uciekasz, nie odwracasz oczy ale konfrontujesz to z nowymi faktami, z nową wiedzą ostrzy twój umysł niczym diament ostrzy nóż. Neuroplastyczność. Tak to nazywa współczesna nauka. Zdrada i zaprzaństwo tak to nazywają niedawni przyjaciele. Niezależnie z jakiego wyznania, sekty czy mlm-u.</p>
<p>Jest też w tym pewna bardzo ważna prawda, o której nie tylko buddyści nie chcą wiedzieć. Nikt z nas nie chce o niej wiedzieć.</p>
<p>Niczym się nie różnimy. Żadna wspólnota nie jest lepsza, żadna zbiorowość nie jest wolna od spaczeń. Tak to działa .</p>
<p>Inaczej niż u autora, dla mnie nie jest to efekt spaczonej, grzesznej ludzkiej natury a natura władzy i walki o przetrwanie. Dziedzictwo okrutnej historii gatunku ludzkiego. A czasami, paradoksalnie, to właśnie jest poszukiwaniem mistycznej jedności. Pisał o tym Ken Wilber. Władza, przemoc, gwałt są namiastką poczucia jedności, pełni&#8230;</p>
<p>To nie są łatwe i proste kwestie do rozstrzygnięcia w polityczno-medialnym tok szoł ani przez twitterowych ekspertów od wszystkiego.  A są to najważniejsze tematy dla nas wszystkich. Bo to jak będziemy z tym sobie radzić zdecyduje nie tylko o dramatach ofiar ale też o tym jak i w którym kierunku będziemy iść jako ludzkość. A krawędź przepaści jest tuż, tuż&#8230; </p>
<p><strong>IV</strong></p>
<p>Ale co myślę jest tu najistotniejsze najgłębsze najbardziej poruszające w tej książce, to rozliczenie z samym sobą, z własną winą, własnym milczeniem i ślepotą. Stanięcie w prawdzie jak mawiają katolicy</p>
<p>Może dlatego jest lepiej być żyjącym w mroku morlokiem bo gdy odkrywasz że za piękną fasadą kryje się syf, brud i ohyda nie jest to dla ciebie żadnym zaskoczeniem, bo wiesz że tak działa świat, że za każdą piękną fasadą jest syf a szczęście każdego Eloja jest kupione cierpieniem morloka</p>
<p><strong>V</strong></p>
<p>To czwarta z książek Tomasza Terlikowskiego, którą przeczytałem i najbardziej, dla mnie, duchowa. Teologiczna? Nie w sensie scholastycznych czy njuedżowych bajdurzeń ale bardzo bezpośredniego przeżycia, pytania o sacrum, o jego obecność i rolę. I o wiarę.</p>
<p>&#8222;Czy rze­czy­wi­ście to Duch Świę­ty? A może jed­nak cza­sem ma­ni­pu­la­cja? A może po pro­stu ludz­kie emo­cje? Czy cza­sem zwy­czaj­na prze­moc psy­chicz­na nie jest opa­ko­wana w rze­komo świę­tą moc? Czy ślepa wiara, po­zba­wiona ro­ze­zna­nia, nie pro­wa­dzi do sek­ciar­skie­go myślenia?&#8221;</p>
<p>Często “bycie wierzącym” staje się synonimem głupoty, ślepoty, łatwowierności, zakłamania. I często słusznie. Ale nie o takie wiarę chodzi. W buddyzmie często mówi się zamiast wiara “zaufanie”. To bardziej adekwatne słowo. Bo wiara może być ślepa głucha i niedorozwinięta umysłowo i odbijać jedynie pouczenia tego, czy innego autorytetu.</p>
<p>Zaufanie wypływa z doświadczenia. Ufam, że moja droga prowadzi mnie do Absolutu, mam zaufanie do nauk duchowych jakie dostaję i staram się, mniej czy bardziej koślawo i słabo je praktykować, bo czegoś doświadczyłem, coś się we mnie zmieniło. To doświadczenie jest oczywiście często, jeśli nie zawsze niefalsyfikowalne. Ale czy z tego, że mój zachwyt Koncertami Brandeburskimi jest czysto subiektywny i niefalsyfikowalny wynika, że że nie jest on prawdziwy, nie porusza czegoś niezwykłego i prawdziwego wenątrz mnie? Czy umniejsza to wielkości Jana Sebastiana?</p>
<p>I ciągłe pytanie i podważanie własnych przekonać, własnej wiary. Sprawdzanie jak złotnik sprawdza jakość kruszcu, poddawanie próbie jest podstawą zaufania.</p>
<p>I warto odrzucić swoje ideowe czy religijne uprzedzenia i idiosynkrazje patrząc na opis zmagań autora wokół Jana Pawła II. Jak to możliwe, że on, czy on wiedział, czy nie wiedział, czy krył. To też trochę porzucanie takiej naiwnej, dziecięcej wiary. Takiej jak małe dziecko wierzy, że mój tata jest najsilniejszy, mój tata wie wszystko i może wszystko. Nie oszukujmy się, wszyscy tak lubimy podchodzić do autorytetów, nie tylko duchowych. Oddawać komuś odpowiedzialność. Ale i władzę. I to też tłumaczy milczenie, ukrywanie i hipokryzję. Często naprawdę dobrych ludzi. Bo skoro mój dobry i ukochany tata mnie napierdala i gwałci, to ma do tego równie dobry powód. Albo szef. Albo ksiądz. Albo partner/ka.</p>
<p>I to jest zwyczajne. Tak działa ludzka psychika, tak działa ludzki mózg, takie podejście  czy nastawienie pomagało nam przetrwać przez miliony lat ewolucji. To taka sam dziś szkodliwa skłonność jak apetyt na słodkie i tłuste. Żeby jej nie ulegać potrzebujemy świadomego wysiłku i pracy nad sobą. I wsparcia systemowego. Z tym jest, zarówno jeśli chodzi o otyłość jak i uległość przemocowym autorytetom, najgorzej.</p>
<p>I&#8230; co też łatwo nam umyka. Nasze autorytety, nasi mistrzowie, nasi świeci też temu podlegają. Takimi samymi ludźmi jak my. Co oznacza też, że tak samo jak my wszyscy, podlegają moralnej i prawnej ocenie i odpowiedzialności za swoje czyny. Nie, gwałt na nastolatce nie zbliża jej do oświecenia, molestowanie ministrantów nie prowadzi ich do Boga. I tak samo jak każdy, mogą się w swoim ocenach, poglądach i działaniach mylić. </p>
<p>To co coś za co jestem autorowi głęboko wdzięczny. Co jest odpowiedzią na moje pytania, jakie od lat sobie zadaję.</p>
<p>Świętość nie oznacza nieomylności,  to że ktoś jest uznany za świętego, nie oznacza że nie jest zwykłym człowiekiem nie ma wad i upadków. Ale pomimo tych wad i upadków do tej świętości dąży. Że ktoś może być osobą o głębokim wglądzie i doświadczeniu natury umysłu a jednocześnie być głupim chujem gwałcącym dzieci. To nie jest odpowiedź, która mnie jako buddystę zadowala do końca, bo co chociażby z prawem karmy, którego zrozumienie i zintegrowanie  jest ważne, jest częścią tego głębokiego wglądu, ale w tę stronę iść, warto to tak postrzegać. Również po to, żeby przestać wypierać, że nasi duchowi mistrzowie gwałcą dzieci i popełniają wiele innych przestępstw i nadużyć. Przestać uznawać że są nadludźmi znajdującymi się poza prawem. Że ktokolwiek jest lepszy, jest nadczłowiekiem ponad dobrem i złem, któremu wolno więcej. Znany adwokat, który naćpany zabił dwie kobiety i jest zadowolony z siebie, polityk który propaguje alkoholizm a tłum wyznawców mu klaszcze,  gwiazda polskiego biznesu która okradła swoich pracowników a jest bożyszczem i wzorem do naśladowania, czy moja ulubiona postać Malka Kafka która gdy zasłynęła z mobbingu nadal była fetowana na branżowych eventach.</p>
<p>Nikt nie jest lepszy, nikt nie ma większych praw, nikt nie ma prawa krzywdzić kogoś, tylko dlatego, że ten jest słabszy, biedniejszy albo w jakiś sposób zależny. Zgoda na takie postępowanie nie jest winą Kościoła, jest naszym wspólnym dziedzictwem. Które ma się całkiem dobrze, umacniane przez system społeczny wielbiący i wynoszący na piedestał sukces, konkurencję i deptanie po trupach w drodze na szczyt. Epstein nie był błędem w systemie, był jego kwintesencją.</p>
<p><strong>VI</strong></p>
<p>Tym co w tej książce dla mnie najważniejsze, co najważniejsze gdy mierzymy się z roztrzaskaniem naszego świętego ideału jest pytanie o sacrum, o spotkanie sacrum, o doświadczanie sacrum</p>
<p>Z każdym kolejnym rozdziałem ta książka jest bardziej przejmująca, bardziej głęboka, bardziej, mam wrażenie, dotykająca samego jądra duszy autora. Jako chrześcijanin, bez wątpienia, ma on duszę, ja jako buddysta, takiej duszy nie mam. W jądrze nie mam nic. Jest pustka i to ta pustka jest sacrum i dotknięcie, czy to poprzez praktyki, czy nawet kiedy zaćpałem, albo kiedy się dobrze ruchałem jest istotą, nie lubię nazywać tego religią. Dotknięcie czegoś co wykracza poza pojęcia takie jak religia, duchowość czy oświecenie. Chrześcijanie mają teologię negatywną gdzie mówią, że Boga nie można w żaden sposób opisać, ponieważ jest on nieskończony, nieograniczony, nieuwarunkowany, więc ograniczony, uwarunkowany ludzki język nie jest w stanie tego opisać. W buddyzmie  jest o wiele mocniejsze, jest jedną z podstaw, że ostateczna natura rzeczywistości, tożsama z naturą naszego umysłu, nazywaną też Naturą Buddy, jest niewyrażalna.</p>
<p>Tak samo nie można jej też nauczyć, można tylko  doświadczyć a cały ten sztafaż który nazywamy religią, ten teatrzyk służy temu, żebyśmy zostali w bezpośredni sposób wprowadzeni w to doświadczenie. Dotknęli go, rozpoznali i podążali za nim. I tak jak to pokazuje “Wygasanie” podążamy, nieustannie padając i wstając. Na brzuchu, na kolanach, pełznąć do Betlejem, krwawiąc z ran własnych, z ran świata. Z rany każdej ofiary, każdego skrzywdzonego dziecka, każdego bezdomnego, każdego samobójcy i robotnika bez wynagrodzenia, matki bez pokarmu dla dziecka. Nie ma innej drogi.</p>
<p><strong><a href="https://gogetfunding.com/rude-kitchen/" target="_blank" rel="noopener">Podobał ci się ten artykuł? Chcesz więcej podobnych? Wesprzyj mojego bloga </a></strong></p>
<p><a href="https://linktr.ee/kuchennybodhisatwa.pl" target="_blank" rel="noopener"><strong>Moje media społecznościowe</strong></a></p>
<p><a class="a2a_button_facebook" href="https://www.addtoany.com/add_to/facebook?linkurl=https%3A%2F%2Frudekitchen.pl%2Ftomasz-terlikowski-wygasanie%2F&amp;linkname=Na%20brzuchu%2C%20na%20kolanach%2C%20znacz%C4%85c%20drog%C4%99%20krwi%C4%85" title="Facebook" rel="nofollow noopener" target="_blank"></a><a class="a2a_button_email" href="https://www.addtoany.com/add_to/email?linkurl=https%3A%2F%2Frudekitchen.pl%2Ftomasz-terlikowski-wygasanie%2F&amp;linkname=Na%20brzuchu%2C%20na%20kolanach%2C%20znacz%C4%85c%20drog%C4%99%20krwi%C4%85" title="Email" rel="nofollow noopener" target="_blank"></a><a class="a2a_button_linkedin" href="https://www.addtoany.com/add_to/linkedin?linkurl=https%3A%2F%2Frudekitchen.pl%2Ftomasz-terlikowski-wygasanie%2F&amp;linkname=Na%20brzuchu%2C%20na%20kolanach%2C%20znacz%C4%85c%20drog%C4%99%20krwi%C4%85" title="LinkedIn" rel="nofollow noopener" target="_blank"></a><a class="a2a_button_twitter" href="https://www.addtoany.com/add_to/twitter?linkurl=https%3A%2F%2Frudekitchen.pl%2Ftomasz-terlikowski-wygasanie%2F&amp;linkname=Na%20brzuchu%2C%20na%20kolanach%2C%20znacz%C4%85c%20drog%C4%99%20krwi%C4%85" title="Twitter" rel="nofollow noopener" target="_blank"></a><a class="a2a_button_printfriendly" href="https://www.addtoany.com/add_to/printfriendly?linkurl=https%3A%2F%2Frudekitchen.pl%2Ftomasz-terlikowski-wygasanie%2F&amp;linkname=Na%20brzuchu%2C%20na%20kolanach%2C%20znacz%C4%85c%20drog%C4%99%20krwi%C4%85" title="PrintFriendly" rel="nofollow noopener" target="_blank"></a><a class="a2a_dd addtoany_share_save addtoany_share" href="https://www.addtoany.com/share#url=https%3A%2F%2Frudekitchen.pl%2Ftomasz-terlikowski-wygasanie%2F&#038;title=Na%20brzuchu%2C%20na%20kolanach%2C%20znacz%C4%85c%20drog%C4%99%20krwi%C4%85" data-a2a-url="https://rudekitchen.pl/tomasz-terlikowski-wygasanie/" data-a2a-title="Na brzuchu, na kolanach, znacząc drogę krwią"></a></p>]]></content:encoded>
					
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Babilon Berlin</title>
		<link>https://rudekitchen.pl/babilon-berlin/</link>
		
		<dc:creator><![CDATA[Rude Kitchen]]></dc:creator>
		<pubDate>Tue, 22 Nov 2022 16:03:06 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Recenzje]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://nowy.rudekitchen.pl/babilon-berlin/</guid>

					<description><![CDATA[Kuchnia sezonowa zimą – co jest dostępne i co z tym zrobić. Buraki, marchew, kapusta, gruszki, jabłka. Sezonowość to nie wyrzeczenie, to smak.]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<p>Jest czwarty sezon Babilon Berlin. Jak nie widzieliście wcześniejszych trzech to obejrzyjcie. Największa produkcja telewizyjna w historii Niemiec. Najdroższy w historii telewizji serial nieanglojęzyczny.</p>
<p>I to widać. Rekonstrukcja Berlina czasów Wielkiego Kryzysu robi wrażenie, zarówno pałacami, jak i slamsami. Oglądamy panoramę społeczną Berlina z jego ogromnym rozwarstwieniem, patologiami społecznymi, egoizmem i ślepotą elit. I mnóstwo drobniejszych, znikających w spojrzeniu historycznym elementów. Jak ta starsza pani, szyjąca opaski ze swastyką.</p>
<p>Jak maraton taneczny kobiet, zupa dla głodnych w siedzibie NSDAP. Spojrzenie na nazistów jak na jedną z wielu głośnych i awanturniczych grupek politycznych, a trochę takie harcerstwo, tyle że nie lubią żydów.</p>
<p>&#8222;Nie tylko w powieści Alfreda Döblina Berlin Alexanderplatz: dzieje Franciszka Biberkopfa stolica Niemiec uchodziła za nierządnicę babilońską z najpodlejszym ze wszystkich miast podziemnym światem. Zbawienia szukano w największej rozwiązłości, jaką tylko można sobie wyobrazić, a środki odurzające szły z nią ręka w rękę&#8221;</p>
<p>W berlińskiej dzielnicy Adlershof, jeszcze kilka lat temu można było oglądać pozostałości fabryki Temmler, sztandarowej wytwórni Pervitinu czyli amfetaminy, w której zaopatrywał się osobisty lekarz Hitlera. Cudwony narkotyk III Rzeszy, której</p>
<p>&nbsp;“W 1926 roku Niemcy stały na czele krajów produkujących morfinę, były także mistrzem świata w eksporcie heroiny: 98 procent produkcji trafiało za granicę 10. Od 1925 do 1930 roku wyprodukowano 91 ton morfiny, co stanowiło 40 procent produkcji światowej</p>
<p>&nbsp;Hamburg pełnił funkcję głównego punktu przeładunkowego surowej kokainy – każdego roku legalnie importowano tu tysiące kilogramów. Tak więc na przykład Peru przekazywało Niemcom do przetworzenia niemal całą swoją roczną produkcję surowej kokainy, która wynosiła każdorazowo ponad pięć ton”.</p>
<p>Historia, kultura, tradycja każdego kraju to ogród o rozdwajających się ścieżkach. Z Altershof całkiem niedaleko do Kopenick. Kapitan z Kopenick to był trochę taki ówczesny celebryta. Po swoim “przejęciu władzy” utrzymywał się sprzedając pocztówki ze swoim wizerunkiem i podpisem, w cyrku. Zmieniają się narzędzia mechanizmy i struktury pozostają takie same. Kłótnie celebrytów i polityków, popisy piłkarzy, influencerzy i OnlyFans. Życie życiem zapośredniczonym. Od mającego status półboga guru, gwiazdy.</p>
<p>Ale Babilon Berlin to też życie na dnie. Bezdomne dzieci, bezrobotni i ich codzienność. To co zazwyczaj i jeszcze do niedawno całkowicie, umyka spojrzeniu historyka. W wielkiej historycznej syntezie historyk spogląda z wyżyn niczym Bóg (tak pisze Jasienica), dostrzega, mających status półbogów-herosów władców. Hołota jest niewidoczna. Nawet o diecie biedoty nie wiemy zbyt wiele. Pierwsze książki kucharskie to zbiory przepisów na dwory ówczesnego 1%. O historii Polski znakomicie pisze od tej strony Stefan Bratkowski w swojej “Trochę innej historii Polski”. Jak patrzeć na historię od tej stromy to wyraźnie widoczne stają się materialistyczne siły napędowe historii. Klasowe mechanizmy władzy, podległości, wykluczenia.</p>
<p>Takie same czy wodzem, guru, celebrytą, pół-bogiem jest Hitler, Red Lipstick Monster, Lewandowski czy Putin.</p>
<p>O tym jest serial Babilon Berlin. Dziś bardziej aktualny niż w 2017 kiedy powstały dwa pierwsze sezony. Maraton taneczny na ciałach bezdomnych dzieci, robotników w Katarze, traktorzysty z Przewodowa&#8230;</p>
<p>“Potem przyszedł jeden z siedmiu aniołów, mających siedem czasz, i tak odezwał się do mnie: «Chodź, ukażę ci wyrok na Wielką Nierządnicę, która siedzi nad wielu wodami, 2 z którą nierządu się dopuścili królowie ziemi, a mieszkańcy ziemi się upili winem jej nierządu»”</p>
<p>Ale będzie jeszcze reality show “Mene, Tekel, Ufarsin”. To, co było tragedią dziś wraca farsą na tiktoku. Hitler czy Friz. Nie ma żadnej różnicy.</p>
<p><a href="https://buycoffee.to/kuchennybodhisatwa" target="_blank" rel="noopener"><em>Podoba Ci się ten tekst? Chciałbyś więcej tego typu materiałów? Możesz postawić mi wirtualną kawę (bez cukru, rzecz jasna)</em></a></p>
<p><a class="a2a_button_facebook" href="https://www.addtoany.com/add_to/facebook?linkurl=https%3A%2F%2Frudekitchen.pl%2Fbabilon-berlin%2F&amp;linkname=Babilon%20Berlin" title="Facebook" rel="nofollow noopener" target="_blank"></a><a class="a2a_button_email" href="https://www.addtoany.com/add_to/email?linkurl=https%3A%2F%2Frudekitchen.pl%2Fbabilon-berlin%2F&amp;linkname=Babilon%20Berlin" title="Email" rel="nofollow noopener" target="_blank"></a><a class="a2a_button_linkedin" href="https://www.addtoany.com/add_to/linkedin?linkurl=https%3A%2F%2Frudekitchen.pl%2Fbabilon-berlin%2F&amp;linkname=Babilon%20Berlin" title="LinkedIn" rel="nofollow noopener" target="_blank"></a><a class="a2a_button_twitter" href="https://www.addtoany.com/add_to/twitter?linkurl=https%3A%2F%2Frudekitchen.pl%2Fbabilon-berlin%2F&amp;linkname=Babilon%20Berlin" title="Twitter" rel="nofollow noopener" target="_blank"></a><a class="a2a_button_printfriendly" href="https://www.addtoany.com/add_to/printfriendly?linkurl=https%3A%2F%2Frudekitchen.pl%2Fbabilon-berlin%2F&amp;linkname=Babilon%20Berlin" title="PrintFriendly" rel="nofollow noopener" target="_blank"></a><a class="a2a_dd addtoany_share_save addtoany_share" href="https://www.addtoany.com/share#url=https%3A%2F%2Frudekitchen.pl%2Fbabilon-berlin%2F&#038;title=Babilon%20Berlin" data-a2a-url="https://rudekitchen.pl/babilon-berlin/" data-a2a-title="Babilon Berlin"></a></p>]]></content:encoded>
					
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Arditi czyli wojna jest piękna</title>
		<link>https://rudekitchen.pl/arditi-czyli-wojna-jest-piekna/</link>
		
		<dc:creator><![CDATA[Rude Kitchen]]></dc:creator>
		<pubDate>Thu, 28 Jul 2022 09:52:14 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Recenzje]]></category>
		<category><![CDATA[Społeczne]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://nowy.rudekitchen.pl/arditi-czyli-wojna-jest-piekna/</guid>

					<description><![CDATA[Kuchnia austriacka – Wiener Schnitzel, Tafelspitz, Kaiserschmarrn. Co jest autentyczne, co jest mitem i dlaczego Wiedeń ma jedną z lepszych kuchni miejskich w Europie.]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<p><strong>Futuryzm, estetyka faszystowska, martial industrial, dark ambient i Laibach. Nie wiem czy Arditi to zespół faszystowski. Dwóch Szwedów tworzy swoją niesamowitą mroczna mieszankę, postmodernistyczne wydanie futuryzmu z estetyczna fascynacja przemocą i wojną.</strong></p>
<p>Ta fascynacja zawarta jest już w samej nazwie. Arditi były to (pierwsze na świecie) siły specjalne armii włoskiej podczas pierwszej wojny światowej. Żołnierze arditi zaangażowali się w ..futuryzm. Kapitan Mario Carli przyjaźnił się z Marinettim a potem poparł Mussoliniego, podobnie jak wielu jego towarzyszy broni. Ta fascynacja była obustronna: Mussolini swoje “czarne koszule” wzorował na umundurowaniu Arditi.</p>
<p>Na okładce “Omne Ensis Impera” zamieścili słowa „Śpiewamy pochwałę wojny. Nie za sposób, w jaki sprawia, że ​​ludzie umierają, ale za to, jak sprawia, że ​​ludzie ożywają”. Ich teksty to często fragmenty przemówień i patriotycznych wezwań do broni.</p>
<p>Dzisiaj takie przesłania nabierają nowej aktualności, stają się proroctwami. Otaczająca nas od kilku miesięcy nowa rzeczywistość nadaje nowe znaczenie każdemu właściwie dziełu sztuki czy publicystyki z jakim się stykamy. “Koniec historii” wzbudza już tylko śmiech, za to “Na zachodzie bez zmian” nabiera przerażającej aktualności.</p>
<p>O to właśnie! Bo Arditi można odczytywać również przez pryzmat takich dzieł jak powieść Remarque’a. W 1914 roku panowała powszechna radość i patriotyczne uniesienie, które zabiło 8,5 mln ludzi. Najjaskrawiej jest to widoczne w dokonaniach Laibacha, ktróry dokonuje już nie dekonstrukcji a wiwisekcji ideologii, z naukową obojętnością i bezwględnością.</p>
<p>Jest też w tym pytanie o relacje sztuki i życia. I pytanie o sens sztuki. Czy sztuka ma czemuś służyć? Tak jak setki jeśli nie tysiące razy służyła wzniecaniu patriotycznego uniesienia by posłać frajerów na wojnę w imię zysków garstki uprzywilejowanych. I historia niczego nas nie uczy. To też zdaje się mówić swoją sztuką Arditi.</p>
<p>&nbsp;</p>
<p>&nbsp;</p>
<p>&nbsp;</p>
<p>&nbsp;</p>
<p><a class="a2a_button_facebook" href="https://www.addtoany.com/add_to/facebook?linkurl=https%3A%2F%2Frudekitchen.pl%2Farditi-czyli-wojna-jest-piekna%2F&amp;linkname=Arditi%20czyli%20wojna%20jest%20pi%C4%99kna" title="Facebook" rel="nofollow noopener" target="_blank"></a><a class="a2a_button_email" href="https://www.addtoany.com/add_to/email?linkurl=https%3A%2F%2Frudekitchen.pl%2Farditi-czyli-wojna-jest-piekna%2F&amp;linkname=Arditi%20czyli%20wojna%20jest%20pi%C4%99kna" title="Email" rel="nofollow noopener" target="_blank"></a><a class="a2a_button_linkedin" href="https://www.addtoany.com/add_to/linkedin?linkurl=https%3A%2F%2Frudekitchen.pl%2Farditi-czyli-wojna-jest-piekna%2F&amp;linkname=Arditi%20czyli%20wojna%20jest%20pi%C4%99kna" title="LinkedIn" rel="nofollow noopener" target="_blank"></a><a class="a2a_button_twitter" href="https://www.addtoany.com/add_to/twitter?linkurl=https%3A%2F%2Frudekitchen.pl%2Farditi-czyli-wojna-jest-piekna%2F&amp;linkname=Arditi%20czyli%20wojna%20jest%20pi%C4%99kna" title="Twitter" rel="nofollow noopener" target="_blank"></a><a class="a2a_button_printfriendly" href="https://www.addtoany.com/add_to/printfriendly?linkurl=https%3A%2F%2Frudekitchen.pl%2Farditi-czyli-wojna-jest-piekna%2F&amp;linkname=Arditi%20czyli%20wojna%20jest%20pi%C4%99kna" title="PrintFriendly" rel="nofollow noopener" target="_blank"></a><a class="a2a_dd addtoany_share_save addtoany_share" href="https://www.addtoany.com/share#url=https%3A%2F%2Frudekitchen.pl%2Farditi-czyli-wojna-jest-piekna%2F&#038;title=Arditi%20czyli%20wojna%20jest%20pi%C4%99kna" data-a2a-url="https://rudekitchen.pl/arditi-czyli-wojna-jest-piekna/" data-a2a-title="Arditi czyli wojna jest piękna"></a></p>]]></content:encoded>
					
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Czy nie ma i nie będzie jest?</title>
		<link>https://rudekitchen.pl/czy-nie-ma-i-nie-bedzie-jest/</link>
		
		<dc:creator><![CDATA[Rude Kitchen]]></dc:creator>
		<pubDate>Thu, 14 Apr 2022 04:59:15 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Recenzje]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://nowy.rudekitchen.pl/czy-nie-ma-i-nie-bedzie-jest/</guid>

					<description><![CDATA[Kuchnia syryjska – fattoush, muhammara, kibbeh. Kuchnia uchodźców w Europie. Jedzenie jako łącznik i dlaczego syryjskie restauracje w Niemczech są tak dobre.]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<p><strong>Czy nie ma i nie będzie jest? Jest. Ebook wcześniej niż papier (chociaż raz!) więc mam i ja i… i tak, wiem, ze  żarty z tytułu to maja brodę jak z Dolnej Sakjsoni do Zawiercia</p>
<p>Więc, przede wszystkim, dawno na żadną ksiażkę tak nie czekałem</strong>. Po “Ziemi jałowej” widać było wielki talent i reporterskie oko. I przypominały się najlepsze czasy polskiej szkoły reportażu i tacy autorzy jak Krzysztof Kąkolewski.</p>
<p>I po lekturze pierwszych kilkudziesięciu stron stron “Nie ma i nie będzie”.. TAK. Tą książką objawiła się godna kontynuatorka najlepszych tradycji polskiego reportażu, w mistrzowski sposób operująca językiem i malująca nim emocje i obrazy spustoszonych ziem. Oczywiste jest tu z powinowactwo z LeDuffem i obrazem Ameryki jaki nakreślił w Detroit. Ta książka pojawia się zresztą w “Nie ma i nie będzie”. </p>
<p>“Nie ma i nie będzie” to książka w której polska szkoła reportażu spotyka nowy zaangażowany reportaż społeczny. </p>
<p>Reportaż powstaje tedy jeśli w każdym zdaniu jest fakt. Są dwie szkoły… Taka jest moja koncepcja, tak ja to widzę…  dwie filozofie pisania reportażu. Jedna w której reporter ukrywa się, znika za podawanymi faktami, staje się niewidzialnym narratorem, lustrem chodzącym po gościńcu. Taki jest reporter w “Eksmitowanych” Matthew Desmonda.</p>
<p> I druga w którym reporter jest centrum opisywanego  świata. Tak pisywał Kapuściński i tak pisze Magda. Pisze o ludziach i w relacji z ludźmi.  Fakty, wydarzenia, historia są tu tylko tłem dla pokazania doświadczenia pojedynczego człowieka, doświadczenia jego człowieczeństwa w wykluczeniu i poniżeniu.  jest to pod tym względem książka bardzo, w najlepszym sensie tego słowa, chrześcijańska, bardzo personalistyczny. Ale też zarazem bardzo socjalistyczna (nie, żebym uważam że socjalizm i chrześcijaństwo są jakoś sprzeczne, mój ukochany święty to oczywiście nieustraszony ojciec Romero), pokazująca jednostkę w jej wspólnocie, w relacji ze wspólnotą. To bodajże Kropotkin napisał “społeczeństwo jest starsze niż człowiek”, stajemy się ludźmi dzięki pomocy wzajemnej a nie konkurencji. I tu jest tez kluczowy konflikt pustoszący miejsca opisywane w kolejnych książkach Magdy. Między społecznościami pomagającymi sobie wzajemnie (nawet jeśli te sposoby samopomocy nie podobają się władzom i estetom z salonów) a stosującym skrajny darwinizm społeczny biznesem.</p>
<p>“Nie ma i nie będzie” powinno tez stanąć obok “Powrotu do Reims”, za pokazywanie świata z którego Eribion i jego koledzy uciekli, od którego się odcięli. Którego nie rozumieją i którego się boją. A który jest światem milionów Polaków i milionów, setek milionów pracowników na całym świecie.</p>
<p>Dane ekonomiczne są jednoznaczne. Od kilkudziesięciu lat narasta rozwarstwienie społeczne. W Polsce ma ono na największa skalę w Unii , porównywalne z najbardziej nierównymi krajami świata. Coraz częściej z pomocy socjalnej, w najbogatszych krajach świata, korzystają osoby pracujące na cały (a nieraz więcej!) etat. Zjawisko ubogich pracujących, w obliczu drożyzny, inflacji i spadku płac, spowodowanego napływem uchodźczyń z Ukrainy, będzie coraz poważniejszym problemem społecznym. </p>
<p>Czy książka Magdy Okraski to zapowiedź jak za kilkadziesiąt lat będzie wyglądał cały świat? 90% społeczeństwa żyjące w nędzy, pracujące za stawki minimalne… czy to futurystyczny reportaż post-apo? Może od Wałbrzycha z książki Magdy prowadzi prosta droga do Pragi z cyberpunkowych powieści Kotlety? </p>
<p>Każde dzieło nabiera dodatkowych znaczeń poprzez kontekst czytającego, jego świata, kluczy percepcyjnych. Moja perspektywa jest dla takich reportaży szczególna. Pisze te słowa o świcie, za oknem szaleją ptaki. Mieszkam w środku lasów Dolnej Saksonii. Bliżej mam do najbliższego rezerwatu niż do najbliższego sąsiada a wizyta w mieście jest dla mnie największa atrakcją dnia. Ale z tego środka lasu mam kilka razy dziennie autobus do najbliższego miasteczka. Autobus ma trasę tak poprowadzoną by każdy miał blisko przystanek autobusowy. A są tu osady po dwa gospodarstwa. A z miasteczka mam połączenie pociągiem co godzinę do trzech pobliskich dużych miast. A pod dworcem kolejowym więcej miejsc parkingowych (również zabezpieczonych, ba! nawet garaży) dla rowerów niż dla samochodów. Niemcy to oczywiście kraj bogatszy niż Polska ale nie tu jest kluczowa różnica. Jak ten wspólny tort jest dzielony. Bo nadal w Polsce jest tak, jak w II RP, że w Polsce pracownicy to dostali od Polski ino gówno. </p>
<p>I o tym przypominają książki Magdy. Prawdziwe i szczere do bólu. I o tym wiele osób nie chce pamiętać, tym bardziej, że ich dobrobyt jest ufundowany na poniżeniu bohaterów reportażu. Niech to zobaczą.</p>
<p>PS. A zauwążyliście ten potencjał koanowy tytułu?</p>
<p><strong></p>
<p>Możesz wyrazić uznanie i zachęcić mnie do kolejnych wpisów stawiając mi wirtualna kawę</strong></p>
<p><a href="https://buycoffee.to/kuchennybodhisatwa" target="_blank" rel="noopener"><img decoding="async" src="https://buycoffee.to/btn/buycoffeeto-btn-primary.svg" style="width: 150px" alt="Możesz wyrazić uznanie i zachęcić mnie do kolejnych wpisów stawiając mi wirtualna kawę"></a></p>
<p><a href="https://linktr.ee/kuchennybodhisatwa.pl" target="_blank" rel="noopener"><strong>Moje media społecznościowe</strong></a></p>
<p><a class="a2a_button_facebook" href="https://www.addtoany.com/add_to/facebook?linkurl=https%3A%2F%2Frudekitchen.pl%2Fczy-nie-ma-i-nie-bedzie-jest%2F&amp;linkname=Czy%20nie%20ma%20i%20nie%20b%C4%99dzie%20jest%3F" title="Facebook" rel="nofollow noopener" target="_blank"></a><a class="a2a_button_email" href="https://www.addtoany.com/add_to/email?linkurl=https%3A%2F%2Frudekitchen.pl%2Fczy-nie-ma-i-nie-bedzie-jest%2F&amp;linkname=Czy%20nie%20ma%20i%20nie%20b%C4%99dzie%20jest%3F" title="Email" rel="nofollow noopener" target="_blank"></a><a class="a2a_button_linkedin" href="https://www.addtoany.com/add_to/linkedin?linkurl=https%3A%2F%2Frudekitchen.pl%2Fczy-nie-ma-i-nie-bedzie-jest%2F&amp;linkname=Czy%20nie%20ma%20i%20nie%20b%C4%99dzie%20jest%3F" title="LinkedIn" rel="nofollow noopener" target="_blank"></a><a class="a2a_button_twitter" href="https://www.addtoany.com/add_to/twitter?linkurl=https%3A%2F%2Frudekitchen.pl%2Fczy-nie-ma-i-nie-bedzie-jest%2F&amp;linkname=Czy%20nie%20ma%20i%20nie%20b%C4%99dzie%20jest%3F" title="Twitter" rel="nofollow noopener" target="_blank"></a><a class="a2a_button_printfriendly" href="https://www.addtoany.com/add_to/printfriendly?linkurl=https%3A%2F%2Frudekitchen.pl%2Fczy-nie-ma-i-nie-bedzie-jest%2F&amp;linkname=Czy%20nie%20ma%20i%20nie%20b%C4%99dzie%20jest%3F" title="PrintFriendly" rel="nofollow noopener" target="_blank"></a><a class="a2a_dd addtoany_share_save addtoany_share" href="https://www.addtoany.com/share#url=https%3A%2F%2Frudekitchen.pl%2Fczy-nie-ma-i-nie-bedzie-jest%2F&#038;title=Czy%20nie%20ma%20i%20nie%20b%C4%99dzie%20jest%3F" data-a2a-url="https://rudekitchen.pl/czy-nie-ma-i-nie-bedzie-jest/" data-a2a-title="Czy nie ma i nie będzie jest?"></a></p>]]></content:encoded>
					
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Air Fryer</title>
		<link>https://rudekitchen.pl/air-fryer/</link>
		
		<dc:creator><![CDATA[Rude Kitchen]]></dc:creator>
		<pubDate>Mon, 20 Dec 2021 16:46:10 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Porady]]></category>
		<category><![CDATA[Recenzje]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://nowy.rudekitchen.pl/air-fryer/</guid>

					<description><![CDATA[Jagnięcina – mięso z charakterem. Jak ją przygotować żeby nie smakowała jak owca i dlaczego jagnięcina w kuchni arabskiej i greckiej jest inna niż w polskiej.]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<p>
<iframe frameborder="0" width="175" height="190" scrolling="no" src="https://pomagam.pl/kuchennybodhisatwa/widget/"  align=left></iframe> <em>Podoba Ci się ten przepis? Chciałbyś więcej tego typu materiałów?<br />
Wesprzyj to co robię i ciesz się bonusami dla patronów bloga</em></p>
<p><a class="a2a_button_facebook" href="https://www.addtoany.com/add_to/facebook?linkurl=https%3A%2F%2Frudekitchen.pl%2Fair-fryer%2F&amp;linkname=Air%20Fryer" title="Facebook" rel="nofollow noopener" target="_blank"></a><a class="a2a_button_email" href="https://www.addtoany.com/add_to/email?linkurl=https%3A%2F%2Frudekitchen.pl%2Fair-fryer%2F&amp;linkname=Air%20Fryer" title="Email" rel="nofollow noopener" target="_blank"></a><a class="a2a_button_linkedin" href="https://www.addtoany.com/add_to/linkedin?linkurl=https%3A%2F%2Frudekitchen.pl%2Fair-fryer%2F&amp;linkname=Air%20Fryer" title="LinkedIn" rel="nofollow noopener" target="_blank"></a><a class="a2a_button_twitter" href="https://www.addtoany.com/add_to/twitter?linkurl=https%3A%2F%2Frudekitchen.pl%2Fair-fryer%2F&amp;linkname=Air%20Fryer" title="Twitter" rel="nofollow noopener" target="_blank"></a><a class="a2a_button_printfriendly" href="https://www.addtoany.com/add_to/printfriendly?linkurl=https%3A%2F%2Frudekitchen.pl%2Fair-fryer%2F&amp;linkname=Air%20Fryer" title="PrintFriendly" rel="nofollow noopener" target="_blank"></a><a class="a2a_dd addtoany_share_save addtoany_share" href="https://www.addtoany.com/share#url=https%3A%2F%2Frudekitchen.pl%2Fair-fryer%2F&#038;title=Air%20Fryer" data-a2a-url="https://rudekitchen.pl/air-fryer/" data-a2a-title="Air Fryer"></a></p>]]></content:encoded>
					
		
		
			</item>
	</channel>
</rss>
