<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?><rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
	xmlns:slash="http://purl.org/rss/1.0/modules/slash/"
	>

<channel>
	<title>Nieprzewodnik &#8211; Rude Kitchen</title>
	<atom:link href="https://rudekitchen.pl/category/anty-lifestyle/nieprzewodnik/feed/" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>https://rudekitchen.pl</link>
	<description>100% roślinne, 110% smaku · Stay Rude!</description>
	<lastBuildDate>Thu, 20 Aug 2026 17:36:44 +0000</lastBuildDate>
	<language>pl-PL</language>
	<sy:updatePeriod>
	hourly	</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>
	1	</sy:updateFrequency>
	

<image>
	<url>https://rudekitchen.pl/wp-content/uploads/2026/04/cropped-cropped-logo_rudekitchen-32x32.png</url>
	<title>Nieprzewodnik &#8211; Rude Kitchen</title>
	<link>https://rudekitchen.pl</link>
	<width>32</width>
	<height>32</height>
</image> 
	<item>
		<title>Naprzeciwko porno kina</title>
		<link>https://rudekitchen.pl/saray-koz-hamburg/</link>
		
		<dc:creator><![CDATA[Rude Kitchen]]></dc:creator>
		<pubDate>Sun, 16 Aug 2026 13:58:49 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Nieprzewodnik]]></category>
		<category><![CDATA[U nas w Niemcach]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://rudekitchen.pl/?p=2135</guid>

					<description><![CDATA[Saray Köz — kuchnia turecka, a dokładnie anatolijska. Ta turecka knajpa to doskonały dowód na to, że najlepsze żarcie jest w najgorszych dzielnicach. St. Georg — najlepsze żarcie w najgorszej dzielnicy Przez ponad tydzień nie ruszałem się z domu, złożon grypą na łoże boleści, i gdy tylko poczułem się lepiej, miałem tak dość smucenia konia ... <a title="Naprzeciwko porno kina" class="read-more" href="https://rudekitchen.pl/saray-koz-hamburg/" aria-label="Dowiedz się więcej o Naprzeciwko porno kina">Dowiedz się więcej</a>]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<p>Saray Köz — kuchnia turecka, a dokładnie anatolijska.<br />
Ta turecka knajpa to doskonały dowód na to, że najlepsze żarcie jest w najgorszych dzielnicach.</p>
<h2>St. Georg — najlepsze żarcie w najgorszej dzielnicy</h2>
<p>Przez ponad tydzień nie ruszałem się z domu, złożon grypą na łoże boleści, i gdy tylko poczułem się lepiej, miałem tak dość smucenia konia w domu, że oto jestem wieczorową porą na skrzyżowaniu prawie że na środku <a href="https://rudekitchen.pl/zakupy-na-st-george/">St. Georg w Hamburgu</a> i zastanawiam się, gdzie iść coś zjeść.<br />
Myślałem nad <a href="https://rudekitchen.pl/nieprzewodnik-nie-tylko-po-hamburgu/">uroczą niemiecką knajpką przy placu Hanzy</a>. Mają znakomitego wegańskiego <a href="https://rudekitchen.pl/hamburg-w-10-obrazkach/">kumpira</a>, czyli faszerowanego ziemniaka. W styczniu 2025 roku w tym lokalu skończyła się strzelanina, która zaczęła się w innej <a href="https://rudekitchen.pl/jak-byc-bezpiecznym-w-miescie-5-prostych-zasad/">knajpie na St. Georg</a>.</p>
<h2>Hamburg, kokaina i wojna gangów — co to ma do jedzenia</h2>
<p>Hamburg jest jednym z trzech głównych portów, którymi kokaina wchodzi do Europy — po Antwerpii i Rotterdamie, a największym w Niemczech. A to oznacza Mocro Mafię, a to oznacza wojnę gangów.<br />
Taka to dzielnica. Na razie nie ma jeszcze strzelanin na ulicach i przypadkowych ofiar ani serii z kałasznikowa pod stacją metra, jak w lutym 25 na Clémenceau w Brukseli, gdzie gangi walczą o „punkty sprzedaży&#8221;.<br />
Nie wiadomo, co przyniesie kolejny rok. Jak chcecie odwiedzić Hamburg, to się pośpieszcie.</p>
<h2>Menu na szybie i osobna karta bez mięsa</h2>
<p>I dumałem tak przy skrzyżowaniu naprzeciwko kina porno. I tuż obok jakiejś tureckiej knajpy.<br />
I tu duży plus. Zwłaszcza z punktu osoby z takimi <a href="https://rudekitchen.pl/depresja-to-pieklo/">lękami społecznymi</a> jak ja.<br />
Całe menu wywieszone na szybie.<br />
Osobna karta w menu — „dania wegetariańskie i wegańskie&#8221;!<br />
Super rzecz, mam wrażenie, w Niemczech coraz częstsza, zwłaszcza w jakichś arabskich czy tureckich knajpach. Widziałem coś takiego w Berlinie, kilka razy. Lokale mają wywieszone informacje o opcjach wegetariańskich i wegańskich. Akurat w kuchniach z Bliskiego Wschodu takie „opcje&#8221; są podstawą jadłospisu, jak hummus, falafel, tabuleh czy baba ganoush.</p>
<h3>Dlaczego knajpy stricte wegańskie tracą na popularności</h3>
<p>I to jest jeden z powodów, dla których lokale stricte wegańskie tracą na popularności i upadają.<br />
Jakbym szedł ze znajomymi, których część chciałaby zjeść mięso, to wybralibyśmy Saray Köz, a nie lokal całkowicie wege. To jest zresztą świetny lokal na różne okazje, również na randkę. Nic nie sugeruję, ale gdyby któraś pani była w Hamburgu, to ja mam często cały dzień wolny.</p>
<h2>Seitan kebab — co to właściwie jest</h2>
<p>W opcjach wegańskich — seitan kebab.<br />
Nie ma obowiązku wiedzieć, więc wyjaśniam: <a href="https://rudekitchen.pl/seitan-yuba-na-wielkanoc/">seitan</a> jest to gluten, czyli białko pszeniczne, otrzymywane przez długotrwałe i strasznie *********** wypłukiwanie skrobi z ciasta z mąki pszennej. Podchodziłem do seitana kilka razy, z żadnej rzeczy do końca zadowolony nie jestem, więc tym bardziej szanuję kucharzy, którzy pracują z tym produktem.<br />
A naprawdę można zrobić cuda.</p>
<h3>Richtig Turkishe Mocca, czyli kawa, która ratuje wieczór</h3>
<p>Do tego taka Richtig Turkishe Mocca. Moje poszukiwania szczęścia dobiegły końca. Przynajmniej na ten wieczór.<br />
Kupili mnie już kawą totalnie. Godzinę włóczyłem się po Hamburgu, a była Tippischenorddeutsches zima, czyli koło zera, pizdzi i mokro. Więc mocna, gorąca kawa była czymś, co zmienia życie i uszczęśliwia.</p>
<h3>Durum czy w chlebie? Ważna uwaga przy zamawianiu</h3>
<p>I tu ważna uwaga przy zamawianiu.<br />
Jeżeli, jak ja, uważacie, że tylko cienkie pieczywo — tortilla czy <a href="https://rudekitchen.pl/sonmez-markt-steindamm-hamburg/">libańska pita</a> — to zamawiajcie DURUM. Jeżeli jest w menu „w chlebie&#8221; albo „w picie&#8221;, to z reguły jest to wielka gruba buła, przy której całe to danie traci sens. Przez zapchanie bułą nie przebije się bogactwo smaków. Bo dobry falafel, a też tak naprawdę i kebab, ma to do siebie, że ma wiele różnych smaków, różne składniki, różne tekstury. Dajemy do niego sos, żeby tych smaków, tych tekstur było jak najwięcej — i to w dużym stopniu robi robotę.</p>
<h2>Jak smakował seitan kebab z Saray Köz</h2>
<p>I zdecydowanie Seitan Kebab z Saray Köz polecam gorąco.<br />
Fajnie delikatny seitan, nieprzypominający żadnego konkretnego mięsa, ale jakieś delikatne — taka delikatna seitanina.<br />
Gdybym miał coś inaczej zrobić, no to bardziej bym urozmaicił warzywa, np. o kiszone. Doskonale pasowałaby tu turecka kiszona rzepa, waląca po oczach swoim żarówiastym kolorem różowo-purpurowym. I świetnie pasująca do falafela i kebaba.<br />
No wiadomo, jak to ja, dodałbym marynowane halapenio. Tylko że… U mnie to są 2 podstawowe przyprawy, które dodaję na talerzu: marynowane halapenio i sos sriracha.</p>
<h2>Ile kosztuje obiad w Saray Köz</h2>
<p>Kanapka 9,50 €, kawa 3,90 €. Powiedzmy, że w 2 dychach, a nawet mniej, zjecie danie obiadowe i wypijecie coś ciepłego lub zimnego.<br />
Karta urozmaicona, aż za długa. Długa karta z różnych powodów rodzi problemy, np. więcej odpadów czy potrzeba większych pomieszczeń magazynowych i lodówek. Nie wiem, jak sobie radzą, ale sądząc po tym, co zjadłem, ich Chef ogarnia. Szacun ziom!<br />
A jako że to naprawdę lokal turecki prowadzony przez wyznawców Allaha, nie ma alkoholu.<br />
Za to jest duży wybór kaw (jak to Turcy) i koktajle bezalkoholowe.<br />
I chociaż z reguły, jeżeli jest, to do obiadu biorę piwo, to jak dla mnie to dobrze, zwłaszcza jak mogę dostać tak podaną kawę.</p>
<h2>Obsługa, napiwek i opinie w Google</h2>
<p>Kolejna rzecz na plus, tak z czysto zawodowego punktu widzenia: w bardzo naturalny sposób, w rozmowie, którą ja zacząłem, kelner zapytał mnie, czy wystawię im opinię na Google. Chwaliłem Szefa kuchni za seitan.<br />
Z mojego doświadczenia to jedna z ważniejszych prac marketingowych u podstaw w gastronomii.<br />
Nie napierdalanie na Facebooku i śmieszne rolki na TikToku.<br />
Opinie w tego typu miejscach jak Mapy Google&#8217;a, Tripadvisor czy HappyCow.<br />
Więc i pod tym względem też świetnie.<br />
Lokal w ogóle tego typu, że może wejść z ulicy jakiś dzikus obrzępalec z lasu i zamówić falafla na wynos, a możesz tam w sumie nawet się na randkę umówić.<br />
Tak tylko Paniom przypominam, jakby co.<br />
Kelnerstwo i sala to nie moja domena, ale na mój gust obsługa świetna.<br />
Aż miło zostawiać napiwek.<br />
O czym i wam przypominam, abyście czynili.</p>
<h2>Strona internetowa lokalu — i jedno „ale&#8221;</h2>
<p>Pean pochwalny mi wyszedł, to jeszcze dołożę na koniec pochwałę strony internetowej.<br />
Po prostu ładna i elegancka, bez wodotrysków. Za to z menu i innymi potrzebnymi informacjami.<br />
I mam o co się przyczepić. Bo ta strona jest trochę za elegancka. I jest opcja rezerwacji stolika, ale nie ma informacji, że można też wejść z ulicy i zjeść.</p>
<h2>Jak trafić — trasa z dworca</h2>
<p><a href="https://maps.app.goo.gl/M3wbma3FEExrTH5u7" target="_blank" rel="noopener">Trasa z dworca do Saray Köz i potem przez plac Hanzy do dworca. Na rogach uważajcie na damy negocjowalnego afektu. I generalnie na St. Georg to lepiej uważajcie.</a></p>
<h2>Najczęstsze pytania</h2>
<h3>Gdzie zjeść w Hamburgu blisko dworca, jeśli nie jem mięsa?</h3>
<p>Saray Köz na St. Georg, kilka minut pieszo od Hauptbahnhof. Turecka knajpa z osobną kartą dań wegetariańskich i wegańskich wywieszoną na szybie. Kebab z seitana 9,50 €, kawa 3,90 €. Nie ma alkoholu — to lokal prowadzony przez muzułmanów.</p>
<h3>Co to jest seitan?</h3>
<p>Gluten, czyli białko pszenne, otrzymywane przez długie wypłukiwanie skrobi z ciasta z mąki pszennej. Robota mordercza, dlatego szanuję kucharzy, którzy z tym pracują. Dobrze zrobiony jest delikatny i nie udaje żadnego konkretnego mięsa.</p>
<h3>Durum czy „w chlebie&#8221; — co zamawiać?</h3>
<p>Durum, czyli w cienkim placku. „W chlebie&#8221; albo „w picie&#8221; to z reguły gruba bułacha, która zapycha i zabija cały sens dania. Dobry kebab czy falafel ma wiele smaków i tekstur — gruba bułka to wszystko przykrywa.</p>
<h3>Czy St. Georg w Hamburgu jest bezpieczna dzielnica?</h3>
<p>Ma złą sławę i nie bez powodu — Hamburg jest największym niemieckim portem, którym kokaina wchodzi do Europy, a to oznacza wojnę gangów. W styczniu 2025 skończyła się tam strzelanina. Na razie nie ma przypadkowych ofiar na ulicach, ale wieczorem lepiej uważać. Najlepsze żarcie bywa w najgorszych dzielnicach.</p>
<p><a class="a2a_button_facebook" href="https://www.addtoany.com/add_to/facebook?linkurl=https%3A%2F%2Frudekitchen.pl%2Fsaray-koz-hamburg%2F&amp;linkname=Naprzeciwko%20porno%20kina" title="Facebook" rel="nofollow noopener" target="_blank"></a><a class="a2a_button_email" href="https://www.addtoany.com/add_to/email?linkurl=https%3A%2F%2Frudekitchen.pl%2Fsaray-koz-hamburg%2F&amp;linkname=Naprzeciwko%20porno%20kina" title="Email" rel="nofollow noopener" target="_blank"></a><a class="a2a_button_linkedin" href="https://www.addtoany.com/add_to/linkedin?linkurl=https%3A%2F%2Frudekitchen.pl%2Fsaray-koz-hamburg%2F&amp;linkname=Naprzeciwko%20porno%20kina" title="LinkedIn" rel="nofollow noopener" target="_blank"></a><a class="a2a_button_twitter" href="https://www.addtoany.com/add_to/twitter?linkurl=https%3A%2F%2Frudekitchen.pl%2Fsaray-koz-hamburg%2F&amp;linkname=Naprzeciwko%20porno%20kina" title="Twitter" rel="nofollow noopener" target="_blank"></a><a class="a2a_button_printfriendly" href="https://www.addtoany.com/add_to/printfriendly?linkurl=https%3A%2F%2Frudekitchen.pl%2Fsaray-koz-hamburg%2F&amp;linkname=Naprzeciwko%20porno%20kina" title="PrintFriendly" rel="nofollow noopener" target="_blank"></a><a class="a2a_dd addtoany_share_save addtoany_share" href="https://www.addtoany.com/share#url=https%3A%2F%2Frudekitchen.pl%2Fsaray-koz-hamburg%2F&#038;title=Naprzeciwko%20porno%20kina" data-a2a-url="https://rudekitchen.pl/saray-koz-hamburg/" data-a2a-title="Naprzeciwko porno kina"></a></p>]]></content:encoded>
					
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Jak być bezpieczniejszym w mieście. 5 prostych zasad</title>
		<link>https://rudekitchen.pl/jak-byc-bezpiecznym-w-miescie-5-prostych-zasad/</link>
		
		<dc:creator><![CDATA[Rude Kitchen]]></dc:creator>
		<pubDate>Sun, 19 Jul 2026 06:48:21 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Anty-lifestyle]]></category>
		<category><![CDATA[Nieprzewodnik]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://rudekitchen.pl/?p=2087</guid>

					<description><![CDATA[Wpadł mi w oczy post o dodatkowym ubezpieczeniu od wypadków w mieście. Ubezpieczenie ubezpieczeniem, ale jest pięć rzeczy, które robisz sam i które działają wcześniej. Z perspektywy kogoś, kto chodzi po mieście na piechotę, a nie ogląda go z Ubera.]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<p><strong>Wpadł mi w oczy na LI post o dodatkowym ubezpieczeniu od wypadków i przypadków, na wyjazdach i wakacjach</strong><br />
<strong>I moja myśl to była: </strong><br />
<strong>nie wykupuję żadnego ubezpieczenia, bo ufam Panu, że mnie przeprowadzi bezpiecznie</strong><br />
<strong>A od kilku lat włóczę się po takich miejscach, że to, że raz tylko w ryja dostałem, a i to się skończyło niegroźnie, jasno pokazuje, że ufanie Panu działa lepiej niż ubezpieczenia.</strong><br />
<strong>Z 5 najniebezpieczniejszych dzielnic w Hamburgu bywam regularnie… w każdej.</strong><br />
Równie regularnie choć rzadziej bywam w najniebezpieczniejszych częściach najniebezpieczniejszego miasta w Niemczech Bremen<br />
I raz tylko w mordę dostałem<br />
I, a jakże by inaczej, od rodaka<br />
Więc albo opowieści, że Niemiec już nie ma i na ulicach szaleni imigranci gwałcą, mordują i rabują, niekoniecznie w tej kolejności , niekoniecznie są prawdziwe, albo ja w jakiś (zapewne magiczny) sposób unikam niebezpieczeństw.<br />
Jedno i drugie. Opowieści o ulicach pełnych zbrodniczych imigrantów są równie przesadzone co nazwanie Mundialu świętem sportu. No, niby jakiś sport tu jest, ale chodzi kompletnie o co innego.<br />
Bo statystycznie to, że dostałem w mordę od rodaka, to nie przypadek. Polacy są na czele niemieckich statystyk o przestępczości wśród cudzoziemców. Polska wyeksportowała do Niemiec (a zapewne też np. do Anglii) swoje problemy społeczne w liczbie 100 tysięcy polskich bezdomnych żyjących w Niemczech. Wielu jest też w Niemczech zaimportowanych przestępców, żebraków i bezdomnych z Rumunii.<br />
A główny problem i zagrożenie na niemieckich ulicach to rosnąca bieda i bezdomność i przede wszystkim twarde narkotyki, na czele których stoi Król Niemieckich Ulic Crack.<br />
Szczególnie niebezpiecznymi miejscami w Niemczech są dworce w dużych miastach, które stały się punktami zbiorczymi, po niemiecku nazywanymi Brennpunkt, dla bezdomności, drobnej przestępczości, handlu i konsumpcji narkotyków.<br />
Sytuacja najniebezpieczniejsza była 2–3 lata temu. Od tamtej pory na dworcach wprowadzono większe kontrole. Prowadzone wspólnie przez ochronę kolei, policję landową i federalną. Policja federalna odpowiada w Niemczech właśnie za dworce i lotniska ale za ich otoczenie już policja lokalna (landu)<br />
W Hamburgu wybudowano nowy, drugi komisariat przy dworcu.<br />
Pro Tip: W Hamburgu uważajcie szczególnie, wychodząc na stronę Museum für Kunst und Gewerbe. i do dworca autobusowego (ZOB), koło którego znajduje się “skwer narkomanów” i punkt Drob Inn, pomocy uzależnionym.<br />
W tej chwili jest wydzielony duży plac dla osób uzależnionych. Chodzi o to, żeby ich trochę zamknąć w czymś w rodzaju getta (a Niemcy mają prawie tysiącletnią praktykę w zamykaniu elementów w gettach) albo trochę jak małpy w klatce, ale to nie są małpy w klatce. Pamiętajcie to tacy sami ludzie jak ty czy ja i mają takie same prawa i ludzką godność.</p>
<p>Jest też tak, że zapewne z moją stylówą starego załoganta, weterana wojen subkultur i wagą obecnie 82 kg i to nie od lustrzycy, nie wyglądam jak łatwa ofiara. Raczej wyglądam tak, że element piątki ze mną przybija, a handlarze narkotyków pytają, co chcę kupić, a pod dworcem bardziej obawiam się policji niż “elementu”.<br />
Miałem parę sytuacji gdzie mogło być ciężko. Pomijając tę sytuację, w której napadł na mnie mój rodak, zagrożeniem byli niemieccy dresiarze.<br />
Do niczego nie doszło, ale raz na przykład sytuacja wyglądała, jakby szykowali się, żeby mnie zrobić. Wpierdol i rabunek, taki raczej międzynarodowy standard, tylko jeszcze kolegów ściągają, bo we dwóch nie zaryzykują.<br />
Wolałem nie czekać, żeby się nie przekonywać, czy słusznie mi się wydaje, i spierdoliłem.</p>
<p>Pro tip: to jest z reguły najlepsza opcja, niekoniecznie rozpaczliwa ucieczka, ale oddalenie się. Bo nawet jeżeli uważasz, że dasz radę, to nigdy nie wiesz tak naprawdę, z kim masz do czynienia i czy nie ma sprzętu. A najważniejsza zasada bezpieczeństwa na ulicy jest taka, że jak kozaczysz, to trafisz na większego kozaka od siebie.</p>
<p>Zwłaszcza w takim mieście, gdzie jak w Hamburgu, trwa wojna gangów.<br />
W styczniu 2025 roku dzieciak przysłany przez Mocro-mafię (kontrolującą import kokainy do Europy, a Hamburg jest najważniejszym portem dla tej korporacji) strzelał w St. George w Grand Baklava, cukierni z najlepszą baklavą w Hamburgu, do członka tureckiej mafii, rządzącej St. George. Jedno trzeba przyznać tureckim gangusom: na baklawie się znają</p>
<p>St. George, którego częścią jest też Dworzec Główny, należy do najniebezpieczniejszych miejsc w Hamburgu. Top 2 razem z St. Pauli. I jest to związane głównie z tym, że są to dzielnice imprezowe, pełne gości i turystów.<br />
A to zawsze oznacza alkohol i inne narkotyki, prostytucję, przemoc, przestępczość. Trochę jak na Pradze Północ kilkanaście lat temu. Kiedy dotarła już gentryfikacja i przyjeżdżali „turyści zza Wisły”, lokalsi trzymali się mocno i były miejsca, gdzie, jak turyści weszli, to zaraz spierdalali.</p>
<p>St. George to od jakiegoś czasu teren handlu i konsumpcji cracku. Chociaż dilerzy, przynajmniej z mojego doświadczenia, są raczej grzecznymi ludźmi i nienachalnie proponują swoje usługi, tacy młodzi biznesmeni, w większości czarni migranci<br />
Chociaż spotkałem też Polaka dilera. Polaków jest dużo (zaraz po Turkach) w niemieckim biznesie narkotykowym, ale z reguły wyżej w strukturze. Uliczny dealer to koniec układu pokarmowego, przeznaczony na pożarcie. Nie różni się to bardzo od robola w fabryce czy leminga w korpo.<br />
Natomiast konsumenci cracku mogą być groźni i agresywni. Prawdopodobnie Polak, który mnie zaatakował na St. Pauli, był uzależniony od cracku.<br />
Ale generalnie to są fajne miejsca i biorąc pod uwagę ilość ludzi jaka tam się przewala, ilu turystów, zwłaszcza w weekendy, to nie jest tak, że was obrabują, zgwałcą i zjedzą (niekoniecznie w tej kolejności), jak tam pójdziecie.<br />
Ale bądźcie ostrożni, ale nie przestraszeni. Przyjezdni, turyści to łatwy cel dla rabunków, kradzieży i pobić<br />
Oczywistym i naturalnym terenem dla tego są właśnie dworce. Zwłaszcza tak ogromne jak w Hamburgu<br />
Największy dworzec w Europie, w Paryżu obsługuje 700 tysięcy pasażerów dziennie i ma ponad 40 torów. Hamburski obsługuje 500 tysięcy i ma torów 14, więc tłum jest potworny. I bardzo łatwo jest tam kogoś okraść.<br />
Tylko znowu, kiedy dworzec hamburski był najniebezpieczniejszym miejscem w Niemczech, zdarzyło mi się tam spać na podłodze pewnej nocy. Jedynie obudził mnie pan serwis sprzątający dużą maszyną, nikt inny mi głowy nie zawracał ani nie próbował mnie okraść czy zgwałcić. Ale może to drugie, bo już jestem za stary.<br />
Swoją drogą, nocny Hauptbahnhof w Hamburgu to faktycznie specyficzny świat. “All the animals come out at night. Queens, fairies, dopers, junkies, sick venal.” Tacy sami ludzie jak ty i ja i mający takie samo prawo do prywatności<br />
I taka jest pierwsza z zasad</p>
<p>1. Nie róbcie bezdomnym czy narkomanom na St. George, ani dworcu, ani nigdzie indziej. Bo to jest pierwsza zasada, przez którą i ja w ryja dostałem. To nie małpy w zoo ani atrakcja turystyczna, tylko tacy sami ludzie jak ty i ja, i mają takie samo prawo do szacunku i prywatności jak ty czy ja.<br />
Jeżeli to robicie, nie dziwcie się, że spotykacie się z agresją. Możecie nawet stracić telefon. I słusznie<br />
Tym bardziej, że w Niemczech ludzie są bardzo uczuleni na punkcie swojej prywatności i robienia im bez ich zgody zdjęć.<br />
Miałem sytuację gdy starszy pan (qrwa! on był prawie w moim wieku, tylko nie wiem czy starszy czy młodszy) podszedł do mnie na ulicy i grzecznie poprosił o skasowanie zdjęcia które mu zrobiłem<br />
A robiłem zdjęcie zdobień budynku, przy którym przechodził.<br />
Mógłbym się spierać, czy słusznie, czy po powiększeniu można go rozpoznać. Gdybym był zjebem, to tak bym zrobił, ale ponieważ nie jestem zjebem, to grzecznie skasowałem.<br />
W Niemczech o czym też warto pamiętać takie żądania mają podstawę prawną<br />
Niedawno pewna spierdolina wrzuciła film na YouTube o tym, jak strasznie jest w Hamburgu i był bardzo zdziwiony, gdy przyjechała policja, bo filmował jakiegoś imigranta, po którą zadzwonił ten imigrant, który sobie nie życzył, żeby go filmować. Jak się będziecie stawiać w takiej sytuacji policji, możecie nawet stracić telefon.<br />
Mam z ponad pięciu lat ledwie kilka takich zdjęć, zrobionych z dużej odległości, gdzie postacie są niewyraźne, zasłonięte, zamazane, nie do rozpoznania albo same legowiska.<br />
Hamburg to notabene miasto w Niemczech z największą liczbą bezdomnych w stosunku do ogółu mieszkańców. I jest wśród nich spora grupa Polaków, jak w każdym znanym mi dużym niemieckim mieście. I to Polacy odpowiadają w dużym stopniu za to, że okolice dworców dużych miast w Niemczech są obecnie niebezpieczne.</p>
<p>2. Ja wiem, że mowa ciała, styl ubierania, etc. to nie jest coś, co tak łatwo z dnia na dzień zmienić, ale to jest też ważna część bycia bezpiecznym w mieście.<br />
Tym bardziej jak jesteście turystą. Turysta to oczywista i naturalna ofiara.<br />
Ale po prostu warto wiedzieć gdzie się idzie anie rozglądać bezradnie i kręcić jak gówno co go woda nie zabrała.<br />
Wiem, że czasem się nie da, sam się tak nieraz do dziś kręcę w Hamburgu.<br />
Ale już o ciuchach warto pomyśleć. Drogie ciuchy zachęcają, żeby skroić, podobnie biżuteria czy ultradrogie gadżety.<br />
W takich miejscach jak St. George są też dla wielu osób triggerem, kłują w oczy żyjącą tam biedotę. Lokalsi mogą to odbierać jako sposób pokazywania, że jest się lepszym. A jak turysta okazuje, że jest lepszym, to ******** mu się należy.<br />
Pamiętajcie też o takich prostych zasadach, jak to, żeby nie mieć portfela czy telefonu w tylnej kieszeni spodni. Zadziwiające, jak wiele osób tak nosi. Super są wszelkie kurtki z wewnętrznymi zamykanymi kieszeniami. Po co ułatwiać robotę kieszonkowcom.<br />
I nie zachęcam do wyglądania, jakbyście chcieli komuś ***********, bo zawsze się wtedy znajdzie taki, co zechce to sprawdzić. Bo nie warto kozaczyć. Jak zaczniesz kozaczyć, trafisz zawsze na większego kozaka.</p>
<p>3. I to jest kolejna zasada bezpieczeństwa, którą wam polecam.<br />
Nie bądź kozakiem ani innym rodzajem dupka.<br />
Zwłaszcza rasistowskiego dupka.<br />
Ja rozumiem, że kogoś może przerażać bajzel (targowiska narkotyków) pod dworcem kolejowym. Ale jak już widzą tam tylko czarnych, których notabene jest bardzo niewielu, wśród ćpunów i alkusów, to już znaczy, że są ******** dupkami. Którzy obsrywają się, że w centrum Hamburga jest wielu czarnych i Arabów. I jak wejdą w dzielnicę imigrancką czy do parku na Sternchanze, gdzie jest mnóstwo imigrantów, to srają jeszcze bardziej i jednocześnie nienawidzą tych ludzi i nimi gardzą.<br />
No więc niech się nie dziwią, jak dostaną w ryja. Tam, gdzie ja zbijam piątki albo miło gawędzę z dwoma młodymi imigrantami z Ghany.<br />
Tę niechęć widać w mowie ciała i czuć. A jak jesteś imigrantem, zwłaszcza tym o najniższym statusie (bo ja np. jestem imigrantem klasy drugiej, a oni co najwyżej czwartej), to stajesz się mistrzem w wyczuwaniu takich rzeczy.<br />
Ale też, żebyśmy mieli jasność, nie chodzi o to, żebyście na siłę z jakimiś dziwnymi typami się fraternizowali.<br />
Po prostu nie bądźcie dupkami i pracujcie nad swoją postawą wobec obcych.<br />
I tak zastanawiam się&gt; po chuj taki dupek co się obsrywa na widok obcych wyłazi ze swoje piwnicy, gdzie są sami swoi i jest bezpiecznie?</p>
<p>4. Uważność!<br />
Jak się okazuje, tradycje buddyjskie są przydatne również, żeby nie zostać obrabowanym. To uważność na otoczenie i przede wszystkim podstawowa zasada: SŁUCHAWKI WON!<br />
Sam bardzo lubię słuchać muzyki, gdzieś wędrując, podróżując. Natomiast w mieście praktycznie nigdy ich nie używam. Nawet słuchawki bez dźwięku są niebezpieczne, bo tłumią dźwięki z otoczenia<br />
Mając słuchawki, dajesz wyraźny sygnał: nie wiem, co się dzieje dookoła, możesz mnie obrabować, spuścić mi ********, zgwałcić, zjeść, a ja się zorientuję dopiero, gdy będę drugim daniem.</p>
<p>Piąty punkt jest najgorszy, najstraszniejszy i, co gorsza, piwo też.</p>
<p>5. W takie niebezpieczne miejsca jak Sankt Pauli, zwłaszcza okolice Reeperbahn czy St. George, Niemcy i turyści z innych krajów nie jadą, żeby poczuć klimat, poczuć miejsce, dotknąć ulicy, jak ja to nazywam, tylko się zabawić.<br />
No qrwa, co będziemy ściemniać. Najebać się jak chuj. Takie getta dla upadlania się są typowe dla Niemiec.<br />
I notabene dlatego te okolice są tak niebezpieczne. Tam, gdzie pojawia się alkohol, pojawiają się inne substancje, zawsze pojawia się przestępczość, kieszonkowcy, rabusie, prostytucja, pojawiają się gangi kontrolujące prostytutki. A osoby pijane czy pod wpływem innych substancji są łatwą ofiarą.<br />
I ta najważniejsza i najtrudniejsza zasada to zachować trzeźwość.<br />
Pod wpływem substancji, zwłaszcza w obcym mieście, łatwo zabłądzić i na przykład wpaść (w Hamburgu) do jakiegoś kanału.<br />
Nie zachęcam do abstynencji, bo to nic nie da; zachęcam, żeby mieć świadomość tego, że to, co robimy, oznacza konsekwencje.<br />
Jestem pewien, że gdybym wtedy, gdy zostałem zaatakowany, był pod wpływem alkoholu, zacząłbym się szarpać, a biorąc pod uwagę, że choć agresor był dość słaby, to miał za plecami 10 kolegów, mogłoby się to dla mnie skończyć zbutowaniem.</p>
<p>I może was zżerać ciekawość, co się stało.<br />
Sytuacja była w sumie dość zabawna.<br />
Szedłem sobie, jak to ja, po St. Pauli i skręciłem tam, gdzie mnie oczy poniosą. I tak szedłem, aż zobaczyłem ścianę w bocznej uliczce pokrytą plakatami i graffiti. I jak to mam zwyczaju, zacząłem robić zdjęcia. I kawałek dalej siedziała jakaś ekipa, może punki? To nie były punki.<br />
Jeden z tej ekipy zerwał się i zaczął biec w moim kierunku. Próbował wyrwać mi telefon i zaczął mnie okładać, wyzywając jednocześnie po polsku.<br />
Co już było dużym plusem dla mnie, bo z niemieckim miałbym problem, a to, że mówiłem do niego po polsku, też mogło go trochę uspokoić.<br />
Ćpuny sądziły, że robię im zdjęcia czy ich filmuję.<br />
I znowu. Nie szarpałem się z nim, nie stawiałem w sprawie bez znaczenia tylko, cały czas jedną ręką kontrolując napastnika, odsuwając go, drugą ręką skasowałem zdjęcia<br />
W wielu sytuacjach, oczywiste, nie wszystkich, można sobie poradzić właśnie, nie stawiając się i odchodząc czy kasując zdjęcia, kiedy ktoś… grzecznie prosi. A jak ma kosę czy kolegów dla wzmocnienia argumentów, to nawet nie myślcie o innym rozwiązaniu.<br />
Najzabawniejsze w moim przypadku było to, że koleś mnie cały czas wyzywał od pedałów. Chuj wie dlaczego&#8230;<br />
I dopiero jakiś czas potem, gdy znowu byłem w tej samej okolicy dotarło do mnie, ze z jego punktu widzenia ja przyszedłem od strony ulicy gdzie były jeden obok drugiego kluby gayowskie,</p>
<p><a class="a2a_button_facebook" href="https://www.addtoany.com/add_to/facebook?linkurl=https%3A%2F%2Frudekitchen.pl%2Fjak-byc-bezpiecznym-w-miescie-5-prostych-zasad%2F&amp;linkname=Jak%20by%C4%87%20bezpieczniejszym%20w%20mie%C5%9Bcie.%205%20prostych%20zasad" title="Facebook" rel="nofollow noopener" target="_blank"></a><a class="a2a_button_email" href="https://www.addtoany.com/add_to/email?linkurl=https%3A%2F%2Frudekitchen.pl%2Fjak-byc-bezpiecznym-w-miescie-5-prostych-zasad%2F&amp;linkname=Jak%20by%C4%87%20bezpieczniejszym%20w%20mie%C5%9Bcie.%205%20prostych%20zasad" title="Email" rel="nofollow noopener" target="_blank"></a><a class="a2a_button_linkedin" href="https://www.addtoany.com/add_to/linkedin?linkurl=https%3A%2F%2Frudekitchen.pl%2Fjak-byc-bezpiecznym-w-miescie-5-prostych-zasad%2F&amp;linkname=Jak%20by%C4%87%20bezpieczniejszym%20w%20mie%C5%9Bcie.%205%20prostych%20zasad" title="LinkedIn" rel="nofollow noopener" target="_blank"></a><a class="a2a_button_twitter" href="https://www.addtoany.com/add_to/twitter?linkurl=https%3A%2F%2Frudekitchen.pl%2Fjak-byc-bezpiecznym-w-miescie-5-prostych-zasad%2F&amp;linkname=Jak%20by%C4%87%20bezpieczniejszym%20w%20mie%C5%9Bcie.%205%20prostych%20zasad" title="Twitter" rel="nofollow noopener" target="_blank"></a><a class="a2a_button_printfriendly" href="https://www.addtoany.com/add_to/printfriendly?linkurl=https%3A%2F%2Frudekitchen.pl%2Fjak-byc-bezpiecznym-w-miescie-5-prostych-zasad%2F&amp;linkname=Jak%20by%C4%87%20bezpieczniejszym%20w%20mie%C5%9Bcie.%205%20prostych%20zasad" title="PrintFriendly" rel="nofollow noopener" target="_blank"></a><a class="a2a_dd addtoany_share_save addtoany_share" href="https://www.addtoany.com/share#url=https%3A%2F%2Frudekitchen.pl%2Fjak-byc-bezpiecznym-w-miescie-5-prostych-zasad%2F&#038;title=Jak%20by%C4%87%20bezpieczniejszym%20w%20mie%C5%9Bcie.%205%20prostych%20zasad" data-a2a-url="https://rudekitchen.pl/jak-byc-bezpiecznym-w-miescie-5-prostych-zasad/" data-a2a-title="Jak być bezpieczniejszym w mieście. 5 prostych zasad"></a></p>]]></content:encoded>
					
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Jak dostałem kociej mordy</title>
		<link>https://rudekitchen.pl/nieprzewodnik-nie-tylko-po-hamburgu/</link>
		
		<dc:creator><![CDATA[Rude Kitchen]]></dc:creator>
		<pubDate>Thu, 07 May 2026 19:54:19 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Anty-lifestyle]]></category>
		<category><![CDATA[Nieprzewodnik]]></category>
		<category><![CDATA[Społeczne]]></category>
		<category><![CDATA[U nas w Niemcach]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://nowy.rudekitchen.pl/?p=707</guid>

					<description><![CDATA[Goście wszyscy w pizdu pojechali, pogoda jest… Tippischenorddeutcheswetter co oznacza, że przez pół dnia deszcz przechodzi w deszcz względnie mżawkę lub ulewę, więc gdzieś się wybrać to nie bardzo. Chociaż w sumie… deszcze w drodze już przeżyłem. Rok temu złapała mnie w drodze do miasta (6 km) na pociąg do Hamburga swoim na szczęcie obrzeżem ... <a title="Jak dostałem kociej mordy" class="read-more" href="https://rudekitchen.pl/nieprzewodnik-nie-tylko-po-hamburgu/" aria-label="Dowiedz się więcej o Jak dostałem kociej mordy">Dowiedz się więcej</a>]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<p><strong>Goście wszyscy w pizdu pojechali, pogoda jest… Tippischenorddeutcheswetter co oznacza, że przez pół dnia deszcz przechodzi w deszcz względnie mżawkę lub ulewę, więc gdzieś się wybrać to nie bardzo.</strong></p>
<p>Chociaż w sumie… deszcze w drodze już przeżyłem.</p>
<p>Rok temu złapała mnie w drodze do miasta (6 km) na pociąg do Hamburga swoim na szczęcie obrzeżem tylko, nawałnica jaka przetoczyła się wówczas przez Hamburg. I rozjebała strefę kibica na Millerntor.</p>
<p>Chyba wtedy pierwszy raz trafiłem do Café Miller. Nazwa najbanalniejsza do wyrzygania, aczkolwiek nie całkiem, bo Miller nie jest oczywiście od nazwiska, a od Millerntor.</p>
<p>Kiedyś jednej z bram miejskich Hamburga, a dziś Stadion Millerntor drużyny FC St. Pauli.</p>
<p>Jakbyście się obawiali kibicowskich klimatów, to warto wiedzieć, że FC St. Pauli jest specyficznym klubem.</p>
<p>Nie tylko dlatego, że należy do kibiców, a nie miliarderów. I że chociaż gramy teraz w ERSTE Bundeslidze to jest to nadal klub z dzielni, Kiez Club.  U nas wszyscy są mile wdziani. Prawie wszyscy. Prócz sexistów, rasistów, homofobów i podobnych dupków.</p>
<p>Chyba współcześnie znaczenie słowa Kiez najlepiej oddaje dzielnia. Taka gdzie mieszkają ziomale, same dobre chłopaki.</p>
<p>Oczywiście, St. Pauli to moja ulubiona dzielnica w Hamburgu. Punki, kurwy, żebracy, ćpuny. Jak w domu.</p>
<p>St. Pauli, a zwłaszcza Reeperbahn, główna ulica St. Pauli i najbardziej imprezowa ulica w Niemczech, to również jedno z najniebezpieczniejszych miejsc w Hamburgu.</p>
<p>Natomiast warto pamiętać, że imprezownia, alkohol, narkotyki, prostytucja zawsze oznaczają wysoką przestępczość.</p>
<p>Najprostsza zasada, jak być bezpieczniejszym: nie nawalić się! Wiem, że jak jest weekend w Hamburgu, to jest to trudne. Ale żebyście nie mówili potem, że was nie ostrzegałem.</p>
<p>I miejcie zawsze przy sobie drobne dla bezdomnych i żebraków, jakich jest mnóstwo.</p>
<p>Bo skoro to czytasz, a nawet wybierasz się balować czy zwiedzać St. Pauli, to jesteś w o wiele lepszej sytuacji niż ten, kto prosi cię o drobne. I pamiętaj, że też ma ludzką godność. Taka sama jak Twoja. I nie rób zdjęć, to nie muzeum osobliwości ani panoptykon. panoptykon jest na St. Pauli, polecam.</p>
<p><strong>Bo możesz dostać w mordę. I słusznie!</strong></p>
<p>I możesz mieć mniej szczęścia niż ja miałem. I niekoniecznie cała sytuacja okaże się bardziej śmieszna niż straszna, jak było w moim przypadku.</p>
<p>Siedzę i zerkam za okno i na prognozę pogody, kiedy uda mi się wybrać do Hamburga. Po latach życia w wielkim mieście to jest wciąż ożywcze być tak uzależnionym od pogody. Jak i to, że rano za oknem mam ptaki, a nie samochody. I na pociąg 6 km, a autobus tylko w dni robocze… coś za coś… ale jakie mam mięśnie nóg!</p>
<p>Widziałem kiedyś obrazek z pustelnikiem z jaskini, który siedzi przy laptopie, i podpis: „Ze światem kontaktuje się tylko za pomocą internetu”.</p>
<p>W taką pogodę, jeszcze w wakacje, kiedy do autobusu mam 1,5 km, trochę się tak czuję.</p>
<p>Siedzę przy laptopie i przeglądam zdjęcia z moich wycieczek i zaczęły mi się układać w coś, co nazwałem „Subiektywny nieprzewodnik nie tylko po Hamburgu”.</p>
<p>Pokazujący raczej takie miejsca i dzielnice, czy takie ich strony, jakich nie ma w przewodnikach dla turystów. Jak Park Narkomanów w centrum Hamburga.</p>
<p>Pamiętam jak chyba 2 lata temu po kilkakrotnych, w krótkim czasie, wizytach w Bremen, kiedy zawarłem znajomość z polskim bezdomnym żyjącym w Parku Miejskim, (tuż koło antykolonialnego słonia, taki pomnik), sprawdzając informacje w internecie znalazłem na jednym portali tekst zatytułowany „Brema, miasto z bajki”.</p>
<p><strong>I dostałem kociej mordy</strong>.</p>
<p>Bo to musiała być bajka napisana przez braci Grimm, kiedy mieli wyjątkowo zły dzień inną.</p>
<p><strong>W przewodnikach hamburskie Saint George to urocza stara  dzielnica LGBT, klubów, kuchni z całego świata (to prawda!), zabawy. Nie ma ani słowa o kurwach, ćpunach dealerach i porachunkach mafijnych, ani o przedszkolu otoczonym murem z drutem żyletkowym</strong></p>
<p><strong>O tym jest Nieprzewodnik.</strong></p>
<p>1. Hamburg ma chyba więcej pomników i upamiętnień ofiar nazizmu i wszystkich znaków sprzeciwu niż Warszawa. Jest wśród nich Pomnik Dezerterów</p>
<p><img fetchpriority="high" decoding="async" class="" src="https://cdn-images-1.medium.com/max/800/1*_8bZpMKyxS9Rf0fRkHb0Jg.jpeg" width="600" height="450" /></p>
<p>2. Plac Hanzy na St. George. Niedaleko jest przedszkole otoczone drutem żyletkowym i knajpa gdzie w styczniu 2025 strzelał zabójca przysłany przez mocro mafię</p>
<p><img decoding="async" class="" src="https://cdn-images-1.medium.com/max/800/1*6G9_6AzY5vvsuXB42w5aoA.jpeg" width="587" height="440" /></p>
<p>3. Jedno z Alsterów, dwóch sztucznych jezior w Hamburgu</p>
<p><img decoding="async" class="" src="https://cdn-images-1.medium.com/max/800/1*JfBk_pTAYh_mRpHf5SBeVQ.jpeg" width="652" height="489" /></p>
<p>4. Przy tej windzie spałem w 2024  roku po koncercie Violent Instinct. Warto było.</p>
<p>Dworzec hamburski był przez pewien czas najniebezpieczniejszym miejscem w Niemczech. Ale warto to umieścić w skali. Dworzec hamburski to drugi dworzec w Europie, 450–500 tys. podróżnych każdego dnia. Mikroświat. Pół miliona mieszkańców ma położona na północny wschód Bremen.</p>
<p><img loading="lazy" decoding="async" class="" src="https://cdn-images-1.medium.com/max/800/1*Ztb8u_gsiHoa8NONy1l4Tg.jpeg" width="585" height="439" /></p>
<p>5. Ulica w Hamburgu-Harburgu, przy której mieszkali zamachowcy z 11 września. Niedaleko Uniwersytetu Technicznego gdzie studiowali, na lotnisku po drugiej stronie Hamburga uczyli się pilotażu</p>
<p><img loading="lazy" decoding="async" class="" src="https://cdn-images-1.medium.com/max/800/1*Icnx8L2yMbmPDPEqH59Kww.jpeg" width="616" height="462" /></p>
<p>6. Czynsz w Hamburgu wynosi obecnie nawet 100 euro za m2. Coraz więcej osób pracujących w metropolii nie stać by w niej mieszkać, trwa gentryfikacja. St. Pauli, Gangeviertel, to dzielnice gdzie zniszczenia są widoczne. Ciągle jeszcze oazami w centrum Hamburga pozostają St. George i Munzeviertel</p>
<p>Na zdjęciu wyburzenia starych budynków w okolicy portu. Money talk</p>
<p><img loading="lazy" decoding="async" class="" src="https://cdn-images-1.medium.com/max/800/1*VSfgJr34zpBPJy2SSuLYJA.jpeg" width="617" height="463" /></p>
<p>7. Grafitti, murale, sztuka ulicy, zwłaszcza w „gorszych” częściach miasta, mają często rewelacyjny poziom.</p>
<p><img loading="lazy" decoding="async" class="" src="https://cdn-images-1.medium.com/max/800/1*gMLtCDBcRJHLI_EzibJUsg.jpeg" width="661" height="496" /></p>
<p>8. Urodziny portu w Hamburgu-Harburgu latem 2024 roku. Super koncert hamburskiego zespołu ska w klimacie Spirit of &#8217;69, Skaramanga. W 2025 roku grali na największej i najważniejszej imprezie hamburga Hafergeburstag</p>
<p><img loading="lazy" decoding="async" class="" src="https://cdn-images-1.medium.com/max/800/1*wM2HAwShh3qOC12fs5fGHQ.jpeg" width="707" height="530" /></p>
<p>9. Planten un Blomem. Hamburg jest bardzo zielonym miastem. 71% powierzchni Hamburga to zieleń. To najwięcej z dużych niemieckich miast. Ze stolic europejskich tylko Oslo jest bardziej zielone — 72%, ale druga stolica — o ponad 1/3 mniej — 52%.</p>
<p>Planten un Blomen i Schanzenpark to moje dwa ulubione. <a href="https://rudekitchen.pl/co-się-stanie-z-schantzenpark">O Schantzenpark pisałem w 2024 roku przy okazji dekryminalizacji marihuany zeszłym roku. </a>Oo tym, o czym piszę, też nie ma w przewodnikach turystycznych. A to co się dzieje, przerasta o wiele moje ówczesne obawy. Ulice zostały zalane crackiem</p>
<p><img loading="lazy" decoding="async" class="alignnone wp-image-1617" src="https://rudekitchen.pl/wp-content/uploads/2026/05/20230504_110229-300x225.jpg" alt="Planten un Blomen Hamburg" width="393" height="295" srcset="https://rudekitchen.pl/wp-content/uploads/2026/05/20230504_110229-300x225.jpg 300w, https://rudekitchen.pl/wp-content/uploads/2026/05/20230504_110229-1024x768.jpg 1024w, https://rudekitchen.pl/wp-content/uploads/2026/05/20230504_110229-768x576.jpg 768w, https://rudekitchen.pl/wp-content/uploads/2026/05/20230504_110229-600x450.jpg 600w" sizes="auto, (max-width: 768px) 100vw, 360px" /></p>
<p>10. Na jednej z wycieczek w Planten un Blomen</p>
<p><img loading="lazy" decoding="async" class="" src="https://cdn-images-1.medium.com/max/800/1*KoKCGg88rfWA69Jc0zAj3Q.jpeg" width="692" height="389" /></p>
<p>U<a href="https://buy.stripe.com/aEU2bv7pr1rQg924gm" target="_blank" rel="noopener"> nas w gastro najlepszą motywacją jest napiwek, jak podobał ci mój Nieprzewodnik możesz zostawić mi napiwek. Chętnie też przeczytam o czym (nie tylko w) Hamburgu chaciałbyś poczytać</a></p>
<p>&nbsp;</p>
<p><a class="a2a_button_facebook" href="https://www.addtoany.com/add_to/facebook?linkurl=https%3A%2F%2Frudekitchen.pl%2Fnieprzewodnik-nie-tylko-po-hamburgu%2F&amp;linkname=Jak%20dosta%C5%82em%20kociej%20mordy" title="Facebook" rel="nofollow noopener" target="_blank"></a><a class="a2a_button_email" href="https://www.addtoany.com/add_to/email?linkurl=https%3A%2F%2Frudekitchen.pl%2Fnieprzewodnik-nie-tylko-po-hamburgu%2F&amp;linkname=Jak%20dosta%C5%82em%20kociej%20mordy" title="Email" rel="nofollow noopener" target="_blank"></a><a class="a2a_button_linkedin" href="https://www.addtoany.com/add_to/linkedin?linkurl=https%3A%2F%2Frudekitchen.pl%2Fnieprzewodnik-nie-tylko-po-hamburgu%2F&amp;linkname=Jak%20dosta%C5%82em%20kociej%20mordy" title="LinkedIn" rel="nofollow noopener" target="_blank"></a><a class="a2a_button_twitter" href="https://www.addtoany.com/add_to/twitter?linkurl=https%3A%2F%2Frudekitchen.pl%2Fnieprzewodnik-nie-tylko-po-hamburgu%2F&amp;linkname=Jak%20dosta%C5%82em%20kociej%20mordy" title="Twitter" rel="nofollow noopener" target="_blank"></a><a class="a2a_button_printfriendly" href="https://www.addtoany.com/add_to/printfriendly?linkurl=https%3A%2F%2Frudekitchen.pl%2Fnieprzewodnik-nie-tylko-po-hamburgu%2F&amp;linkname=Jak%20dosta%C5%82em%20kociej%20mordy" title="PrintFriendly" rel="nofollow noopener" target="_blank"></a><a class="a2a_dd addtoany_share_save addtoany_share" href="https://www.addtoany.com/share#url=https%3A%2F%2Frudekitchen.pl%2Fnieprzewodnik-nie-tylko-po-hamburgu%2F&#038;title=Jak%20dosta%C5%82em%20kociej%20mordy" data-a2a-url="https://rudekitchen.pl/nieprzewodnik-nie-tylko-po-hamburgu/" data-a2a-title="Jak dostałem kociej mordy"></a></p>]]></content:encoded>
					
		
		
			</item>
		<item>
		<title>5 rzeczy do zabrania na jednodniową wycieczkę</title>
		<link>https://rudekitchen.pl/5-rzeczy-do-zabrania-na-jednodniowa-wycieczke/</link>
		
		<dc:creator><![CDATA[Rude Kitchen]]></dc:creator>
		<pubDate>Sat, 25 Apr 2026 15:46:03 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Anty-lifestyle]]></category>
		<category><![CDATA[Nieprzewodnik]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://nowy.rudekitchen.pl/5-rzeczy-do-zabrania-na-jednodniowa-wycieczke/</guid>

					<description><![CDATA[Jednodniowa wycieczka to najlepszy reset. Bez laptopa, bez dostaw, z porządnym prowiantem w plecaku. Co warto zabrać, żeby nie skończyć na czipsach ze stacji.]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<p><strong>Mój od kilku lat ulubiony sposób spędzania wolnego dnia (o ile w ramach tego wolnego nie gotuję) to krótka jednodniowa wycieczka po okolicy.</p>
<p>Dokładnie od pandemii, kiedy siedziałem sam w lesie i żeby nie zwariować, zacząłem spacerować po okolicy.</strong></p>
<p>Od jakiegoś czasu jednak głównym celów moich micro-tours jest położony o 60 km  Hamburg.</p>
<p>Do wyboru mam jeszcze Bremen i Hanower, ale moje serce jest na St. Pauli, jak głosi, popularna w szczególnie w tej dzielnicy Hamburga, stara niemiecka piosenka. Na tyle stara by jej autor był zamieszany w nazizm.</p>
<p>W Niemczech jest ten dodatkowy bonus dla fanów takich miejskich zwłaszcza wycieczek jakim jest Deutschlandticket, uprawniający do przejazdu komunikacją publiczną w całej Bundesrepublik.</p>
<p>Przez z górą pięć lat uzbierało się z kilkaset wypadów. I chyba czas na pewne podsumowania i wnioski. Na początek o tym, co zabrać, a  czego nie zabierać</p>
<p><strong>5 elementów wyposażenia, które potrzebujesz na taką wycieczkę. </strong></p>
<p><strong>1. Wygodny plecak ewentualnie (ale lepiej nie) torba. Jak najmniejszy i możliwie nieprzemakalny. </strong></p>
<p>Zdecydowanie plecak jest lepszy niż torba. Chociażby dlatego, ze nie ogranicza swobody ruchu np. w sytuacji zagrożenia. Coś  tym wiem. Nawet spierdalać wygodniej z plecakiem niż torbą</p>
<p>Ja używam torby-plecaka typu “na laptopa, ale dość pojemnego, noszonego na plecach.</p>
<p>Akurat u mnie ta pojemność jest ważna, bo czasami jadąc do dużego miasta robię na koniec zakupy.</p>
<p>zdjęcie</p>
<p><strong>2. Powerbank. Dzisiaj telefon zastępuje mapę, zegarek i rozkład jazdy. W Niemczech również bilet DT.</strong></p>
<p>Dlatego potrzebujesz powerbanka z największą pojemnością i mocą ładowania</p>
<p>na jaki Cię stać i jaki zdecydujesz się nosić cały dzień.</p>
<p>Przy wyborze warto się zastanowić jak go będziesz używać.</p>
<p>Czy telefon podłączony do powerbanka będziesz wkładać do plecaka czy do kieszeni.</p>
<p>W tym drugim przypadku potrzebujesz raczej mniejszego rozmiarami (ale dłuższego kabla, pamiętaj, żeby dokupić odpowiedni). Ale te maja z reguły mniejszą pojemność i większą cenę.</p>
<p>Co jest ważne, bardzo w chuj ważne, to szybkie ładowanie i moc 22,5 W (chyba że jak to czytasz są w normalnych cenach powerbanki z większą mocą ładowania). Sprawdziłem są powerbanki obecnie 30 watt i takie polecam</p>
<p>Ilość i rodzaj portów.</p>
<p>W tej chwili w Europie USB C staje się jednolitym dla wszystkich urządzeń (chwała Unii Europejskiej!) standardem, niemniej warto sprawdzić, jakie porty i jaki kabel dołączony ma powerbank.</p>
<p>Warto też zastanowić się chwilę czy metal czy plastik. Metalowy jest cięższy, ale odporniejszy, co na wycieczce może mieć niemałe znaczenie.</p>
<p>Wyświetlacz jest już raczej standardem, poza najtańszymi modelami i jest bardzo ważny. Pozwala kontrolować poziom naładowania</p>
<p>Bo tu jest jeszcze rzecz banalna, ale warto ją przypominać.</p>
<p>Wszystko jest nietrwałe. Powerbanki również. Nieuchronnie nadchodzi moment, że naszego powerbanka należy  wyrzucić i kupić nowy.</p>
<p>U mnie się objawiło tym, że bardzo mocno spadła moc ładowania (taki spadek poznacie po mniejszym tempie ładowania.</p>
<p>Obniżyło się mocno napięcie wyjściowe z powerbanka i żeby telefon się ładował, musiałem go przełączać w tryb samolotowy. Jak masz bilet i mapę w telefonie to słabo.</p>
<p>Ale zazwyczaj takim objawem jest spadek pojemności. Poznacie po tym, że np. na wycieczce poziom energii w powerbanku po naładowaniu telefonu spada znacząco więcej niż wcześniej Do tego jest potrzebny wyświetlacz</p>
<p>Żeby przedłużyć żywotność powerbanka, pamiętajcie o tym, żeby przede wszystkim nie zostawiać go podłączonego do ładowania po pełnym naładowaniu.</p>
<p>Czyli ładowanie przez noc odpada</p>
<p>Takie powerbanki można kupić już poniżej 20 ojro w Polsce od około 100 zł (prawie cała elektronika jest w Polsce i to niekiedy sporo, droższa niż w Niemczech)</p>
<p><strong>3. Picie. </strong></p>
<p>Co?</p>
<p>Woda lub jakiś napój niesłodzony. I butelka.</p>
<p>Najlepsze są izotoniki, a w zimnej części roku dobry termos z gorącym napojem. U mnie to Yerba mate z dodatkiem jakiejś herbatki owocowej.</p>
<p>W ciepłej porze kupuję isotonic w proszku i jedną porcję rozpuszczam na taki bidon.</p>
<p>Najprościej możecie nawet kranówkę doprawić sokiem z cytryny/limonki/pomarańczy/grejpfruta i solą z dużą ilością mikroelementów kłodawską lub himalajską.</p>
<p>W czym?</p>
<p>Jakiś rowerowy, sportowy bidon, raczej większy, ale też zależy ile chcecie dźwigać i w czym. Ja mam bidon treningowy 0,7 litra i podobnej pojemności termos.</p>
<p>Zdecydowanie odradzam i ostrzegam przed naczyniami, butelkami ze szkła. I nie chodzi nawet o wagę takiego szkła.</p>
<p>Chyba że macie jakieś pancerne szkło, które wytrzyma jak stulecie się mając je w torbie czy plecaku z ruchomych schodów. Na przykład.</p>
<p>Nie żeby mi się to zdarzyło tfu, tfu, tfu odpukać czy komuś życzę, ale trzeba takie zdarzenie brać pod uwagę.</p>
<p>Jeżeli masz szklane naczynie (porcelanowe, ceramiczne) to może ci zrobić dużą krzywdę, jak się wypierdolisz na betonie na plecy. Masz w plecaku szklaną butelkę, kawałek ci się może wbić w plecy. Więc szkłu stanowcze nie na jednodniowej wycieczce</p>
<p>Ważna kwestią związana z wodą to bezpieczeństwo mikrobiologiczne. czyli kwestia np. polio w niektórych krajach, ale w Europie tez lepiej jest nie pić wody ze stojących czy nawet płynących otwartych zbiorników. To znaczy możecie pić tylko, że w takim wypadku dołączcie do listy koniecznych do zabrania papier toaletowy.</p>
<p>Również jest to kwestia bezpieczeństwa samego bidonu. Czyli tego, że należy go dokładnie wymyć i regularnie wyparzać (np. w zmywarce, 60 C to wystarczająca temperatura do dezynfekcji)</p>
<p>Oczywiście w mieście mamy możliwość kupowania napojów. I zdecydowanie odradzam napoje typu cola czy pepsi, które właściwie nie gaszą pragnienia. Nie po to są.</p>
<p>Najlepiej woda mineralna.</p>
<p>No i oczywiście jest też dostępny alkohol i oczywiście wiem, że wiele osób na takich wycieczkach pije alkohol i oczywiście wszyscy wiemy, że to nie jest dobrze.</p>
<p>Ale kto nie zachwycał się pięknem widoków gasząc pragnienie zimnym piwem do długim marszu niech pierwszy rzuci otwieraczem do butelek.</p>
<p>Wypicie jednego czy 2 piwek was nie zabije, natomiast więcej już może tak, więc uważajcie.</p>
<p>I nie wliczajcie sobie piwa jako tego napoju, który trzeba nosić i pić. Ani żadnego innego alkoholu, bo tak piwo to też alkohol, jakby ktoś jeszcze qrwa miał wątpliwości.</p>
<p><strong>4. Dobre buty (i ubranie).</strong></p>
<p>Wygodne i przede wszystkim mocne i dostosowane do różnych i trudnych warunków. Doskonałe są buty trekkingowe, i wszelkiego rodzaju glany.</p>
<p>Buty za kostkę, co stabilizuje stopy i chroni przed urazem na różnej nawierzchni.</p>
<p>Nieprzemakalne z dobrą antypoślizgową, przyczepną podeszwą</p>
<p>Większość obuwie street wear (a jakie gurwa buty mają być jak nie uliczne) old i new school hooligans to tego typu buty.</p>
<p>Bo takie było przeznaczenie takiego obuwia, zanim zaczęło być modne: żeby w nim cały dzień bruki szlifować.</p>
<p>Widzieliście jakieś filmy z Charlie Chaplinem? Z wczesnego okresu. Tę charakterystyczną postać włóczęgi? W za dużych butach.</p>
<p>I to jest dość istotne. Na taką wycieczkę but powinien być luźny. W miarę dnia, w miarę chodzenia stopa będzie. Go wypełniać będzie trochę puchła. Przyciasne buty to potworna męka.</p>
<p>Osobny temat to obuwie barefood. Jestem wielkim fanemlink ale nie używałem do wycieczek więc nie wiem jak się sprawdzają na trasie. W pracy gdzie tez robię kilkanaście kilometrów dziennie sprawdzają się wspaniale i odmłodziły mnie o kilka lat</p>
<p>Zawsze dobrze jest sprawdzić pogodę i liczyć się z koniecznością zabrania dodatkowej kurtki czy odwrotnie z tym. że trzeba będzie kurtkę czy bluzę wpakować do plecaka (patrz p. 1)</p>
<p>Ze stylem ubioru jest związany jeden ważny aspekt ciuchów, zwłaszcza w mieście, zwłaszcza jeżeli jak ja lubicie się zapuszczać w niebezpieczne dzielnice.</p>
<p>O bezpieczeństwie napiszę osobno, ale ważne jest, żeby nie wyglądać jak łatwa ofiara. Niekoniecznie tak, że ochrona i psiarnia was będzie obcinać a dealerzy przybijać piątki, ale w tę stronę polecam.</p>
<p><strong>5. Gotówka i karty.</strong></p>
<p>Dobrze mieć jedno i drugie.</p>
<p>Zwłaszcza jeżeli wędrujecie gdzieś po zadupiach, kupujecie na przykład w Niemczech na Wochenmarkt, jakichś małych budkach z falafelem, możecie potrzebować gotówki</p>
<p>Ile? To zależy. Dla mnie kwota w gotówce to minimum 20 euro, tyle mniej więcej płacę za obiad w knajpie.</p>
<p>Taki mój podstawowy wydatek na jednodniowej wycieczce. Często ze względu na moja i pracę i pasje to główny punkt dnia</p>
<p>Chociaż w porównaniu z 2019 rokiem miejsc, gdzie nie mogę płacić kartą już prawie nie ma poza targowiskami (ale i tu bywa terminal na stoisku). Jest za to coraz więcej miejsc, gdzie zapłacisz tylko kartą. Ostatnio w Manufakturze Musztardy na St. Pauli w Hamburgi zetknąłem się z tym, że płatność tylko kartą.</p>
<p>Warto też mieć kartę w telefonie czy zegarku. Prócz karty fizycznej. Najlepiej inną, żeby na wypadek utraty karty fizycznej, po jej zablokowaniu płacić w ten sposób.</p>
<p>A szczególnie zegarek bywa łatwiejszy i szybszy w użyciu.</p>
<p>Jest też kwestia dostępności bankomatów i przewalutowania, jeżeli jeździcie za granicę</p>
<p><a href="http://https://revolut.com/referral/?referral-code=piotroq4f!MAY1-26-AR&amp;geo-redirect">Ja używam Revoluta i z płatnością kartą nie ma problemu w Niemczech, ale bankomaty niektóre pobierają nawet do 5 euro i to dobrze jest sprawdzić wcześniej z jakich bankomatów można bezpłatnie wypłacać pieniądze.</p>
<p>Ale generalnie darmowe konto Revoluta jest najlepsza i najprostsza opcja jak jeździcie za granicę.Jak z tego linku otworzysz konto Revoluta i dokonasz do 12 maja 3 transakcji po minimum 5 euro, to dostanę prowizję na moje kolejne wycieczki i pisanie o nich. Warto zainwestować, chocby po to zeby przeczytać jak dostałem w ryja. i jak tego uniknąć na ulicy w podłej dzielnicy</a></p>
<p><strong>Punkt dodatkowy, dodany już po napisaniu pozostałych i chyba jednak najważniejszy.</p>
<p>6. Chusteczki/papier toaletowy</strong></p>
<p>No, nawet jak zadbacie, żeby nie pić niepewnej wody i nie dostać sraczki, to jednak na całodniowej wycieczce dużą szansę na dwójkę macie. I jak nawet w mieście, znajdziecie toaletę (w Hamburgu o to raczej łatwo), są do tego nawet specjalne aplikacje, to nie liczcie na to, że zawsze będzie papier toaletowy. I pozostaje opcja palcem.</p>
<p>Albo z tym co macie ze sobą. Tak ze dwie trzy paczki chusteczek higienicznych warto mieć.</p>
<p>I również, ewentualnie, chusteczki dezynfekcyjne, żeby nie tylko w sytuacji toaletowej zdezynfekować nie tylko ręce.</p>
<p><strong>Czego nie brać</p>
<p>Wszystkiego, co nie jest niezbędne. Pamiętaj, że na takiej wycieczce chodzisz cały czas z tym wszystkim w plecaku albo w torbie</strong></p>
<p><a href="https://rudekitchen.pl/postaw-kawe">U nas w gastro najlepszą motywacją do dobrej pracy jest dobry napiwek. jeżeli podoba ci się, to co piszę zostaw mi napiwek</a></p>
<p><a href="https://linktr.ee/rudekitchen" target="_blank" rel="noopener"><strong>Moje media społecznościowe</strong></a></p>
<p>&nbsp;</p>
<p><a class="a2a_button_facebook" href="https://www.addtoany.com/add_to/facebook?linkurl=https%3A%2F%2Frudekitchen.pl%2F5-rzeczy-do-zabrania-na-jednodniowa-wycieczke%2F&amp;linkname=5%20rzeczy%20do%20zabrania%20na%20jednodniow%C4%85%20wycieczk%C4%99" title="Facebook" rel="nofollow noopener" target="_blank"></a><a class="a2a_button_email" href="https://www.addtoany.com/add_to/email?linkurl=https%3A%2F%2Frudekitchen.pl%2F5-rzeczy-do-zabrania-na-jednodniowa-wycieczke%2F&amp;linkname=5%20rzeczy%20do%20zabrania%20na%20jednodniow%C4%85%20wycieczk%C4%99" title="Email" rel="nofollow noopener" target="_blank"></a><a class="a2a_button_linkedin" href="https://www.addtoany.com/add_to/linkedin?linkurl=https%3A%2F%2Frudekitchen.pl%2F5-rzeczy-do-zabrania-na-jednodniowa-wycieczke%2F&amp;linkname=5%20rzeczy%20do%20zabrania%20na%20jednodniow%C4%85%20wycieczk%C4%99" title="LinkedIn" rel="nofollow noopener" target="_blank"></a><a class="a2a_button_twitter" href="https://www.addtoany.com/add_to/twitter?linkurl=https%3A%2F%2Frudekitchen.pl%2F5-rzeczy-do-zabrania-na-jednodniowa-wycieczke%2F&amp;linkname=5%20rzeczy%20do%20zabrania%20na%20jednodniow%C4%85%20wycieczk%C4%99" title="Twitter" rel="nofollow noopener" target="_blank"></a><a class="a2a_button_printfriendly" href="https://www.addtoany.com/add_to/printfriendly?linkurl=https%3A%2F%2Frudekitchen.pl%2F5-rzeczy-do-zabrania-na-jednodniowa-wycieczke%2F&amp;linkname=5%20rzeczy%20do%20zabrania%20na%20jednodniow%C4%85%20wycieczk%C4%99" title="PrintFriendly" rel="nofollow noopener" target="_blank"></a><a class="a2a_dd addtoany_share_save addtoany_share" href="https://www.addtoany.com/share#url=https%3A%2F%2Frudekitchen.pl%2F5-rzeczy-do-zabrania-na-jednodniowa-wycieczke%2F&#038;title=5%20rzeczy%20do%20zabrania%20na%20jednodniow%C4%85%20wycieczk%C4%99" data-a2a-url="https://rudekitchen.pl/5-rzeczy-do-zabrania-na-jednodniowa-wycieczke/" data-a2a-title="5 rzeczy do zabrania na jednodniową wycieczkę"></a></p>]]></content:encoded>
					
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Sönmez Markt-nareszcie libańskie pity!</title>
		<link>https://rudekitchen.pl/sonmez-markt-steindamm-hamburg/</link>
		
		<dc:creator><![CDATA[Rude Kitchen]]></dc:creator>
		<pubDate>Fri, 27 Feb 2026 19:58:59 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Anty-lifestyle]]></category>
		<category><![CDATA[Nieprzewodnik]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://nowy.rudekitchen.pl/sonmez-markt-steindamm-hamburg/</guid>

					<description><![CDATA[Sönmez Markt w Hamburgu. Jeden z tych sklepów, w których można kupić libańskie pity, coś z Lewantu i kilka rzeczy, których nazwy się nie zna. Obowiązkowy przystanek.]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<p>Jedną z moich ulubionych rozrywek jest pojechać do Hamburga, ale w ogóle dużego miasta i spacerować po ulicach, obserwując ludzi.</p>
<p>Takie miejsca jak St. George w Hamburgu są niesamowite. Spotkasz tu ludzi wszelkich ras i wszelkich klas społecznych: businessmanów, korposzczury, ćpunów, kurwy i bezdomnych. Jak się na co dzień żyje w lesie, jest to jak podróż w egzotyczne kraje.</p>
<p>No i te sklepy!</p>
<p>St. George zamieszkują imigranci z różnych kontynentów i przywieźli ze sobą swoje jedzenie…</p>
<p>I mam nowy ulubiony sklep</p>
<p>Tym razem arabski/bliskowschodni.</p>
<p>Sönmez Markt przy Steindamm</p>
<p>Gdzie wreszcie, nie wierzyłem we własne szczęście, kupiłem oryginalne arabskie/libańskie pity! Takie, jak używaliśmy w Falafel Beirut. I wiele innych cudów z rejonu krajów arabskich jak syrop z granatu</p>
<p>Półki z różnymi rodzajami pity były obok stoiska z mięsem. I pracownik z tego stoiska musiał miec niezły ubaw, obserwujac moje religijne wręcz zachwyty i okrzyki gdy oglądałerm róne rodzaje pity</p>
<p>Oprócz pity jest dużo rodzajów mięsa, co oczywiście mnie nie zainteresowało, chałwy, tahiny, różne rodzaje słodkich past z tahiny itp. Kiszone liście winogron różnego rodzaju. Na pewno jakieś kupię, jak wymyślę, jak je wykorzystać. Dolmy kręcić nie będę. Ciekawe przekąski/czipsy, o których napiszę osobno. Warzywa owoce, oczywiscie duze wiązki taniej kolendry</p>
<p>Sklep jest niecałe 10 minut spaceru od dworca gównego</p>
<p>https://maps.app.goo.gl/kHYdVQsDwmJ31BLa6</p>
<p>Tuż obok są znakomite lokale Grand Café Back-Lava i Saray Köz. Pamiętajcie, że o ile się zachwycam hamburskim St. George, to może tam być niebezpiecznie. W Grand Café Back-Lava w styczniu 2025 roku rozpoczeła się wojna gangów o panowanie nad kokainą która wpływa już nie rzeką a powiodzią do hamburskiego portu</p>
<p>I że jest to teren, na którym zakazane jest spożywanie alkoholu i lepiej nawet nie nieść zamkniętego piwa w ręce, bo cię policja może zawinąć, a na pewno się przypierdolić.</p>
<p>Do tematu bezpieczeństwa w takich miejscach też się szykuje.</p>
<p>A wy zapuszczacie się na zakupy w zakazane dzielnice?</p>
<p><a href="https://rudekitchen.pl/postaw-kawe">U nas w gastro najlepszą motywacją do dobrej pracy jest dobry napiwek. jeżeli podoba ci się, to co piszę zostaw mi napiwek</a></p>
<p><a href="https://linktr.ee/rudekitchen" target="_blank" rel="noopener"><strong>Moje media społecznościowe</strong></a></p>
<p>&nbsp;</p>
<p><a class="a2a_button_facebook" href="https://www.addtoany.com/add_to/facebook?linkurl=https%3A%2F%2Frudekitchen.pl%2Fsonmez-markt-steindamm-hamburg%2F&amp;linkname=S%C3%B6nmez%20Markt-nareszcie%20liba%C5%84skie%20pity%21" title="Facebook" rel="nofollow noopener" target="_blank"></a><a class="a2a_button_email" href="https://www.addtoany.com/add_to/email?linkurl=https%3A%2F%2Frudekitchen.pl%2Fsonmez-markt-steindamm-hamburg%2F&amp;linkname=S%C3%B6nmez%20Markt-nareszcie%20liba%C5%84skie%20pity%21" title="Email" rel="nofollow noopener" target="_blank"></a><a class="a2a_button_linkedin" href="https://www.addtoany.com/add_to/linkedin?linkurl=https%3A%2F%2Frudekitchen.pl%2Fsonmez-markt-steindamm-hamburg%2F&amp;linkname=S%C3%B6nmez%20Markt-nareszcie%20liba%C5%84skie%20pity%21" title="LinkedIn" rel="nofollow noopener" target="_blank"></a><a class="a2a_button_twitter" href="https://www.addtoany.com/add_to/twitter?linkurl=https%3A%2F%2Frudekitchen.pl%2Fsonmez-markt-steindamm-hamburg%2F&amp;linkname=S%C3%B6nmez%20Markt-nareszcie%20liba%C5%84skie%20pity%21" title="Twitter" rel="nofollow noopener" target="_blank"></a><a class="a2a_button_printfriendly" href="https://www.addtoany.com/add_to/printfriendly?linkurl=https%3A%2F%2Frudekitchen.pl%2Fsonmez-markt-steindamm-hamburg%2F&amp;linkname=S%C3%B6nmez%20Markt-nareszcie%20liba%C5%84skie%20pity%21" title="PrintFriendly" rel="nofollow noopener" target="_blank"></a><a class="a2a_dd addtoany_share_save addtoany_share" href="https://www.addtoany.com/share#url=https%3A%2F%2Frudekitchen.pl%2Fsonmez-markt-steindamm-hamburg%2F&#038;title=S%C3%B6nmez%20Markt-nareszcie%20liba%C5%84skie%20pity%21" data-a2a-url="https://rudekitchen.pl/sonmez-markt-steindamm-hamburg/" data-a2a-title="Sönmez Markt-nareszcie libańskie pity!"></a></p>]]></content:encoded>
					
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Prosto do piekła</title>
		<link>https://rudekitchen.pl/overtourism/</link>
		
		<dc:creator><![CDATA[Rude Kitchen]]></dc:creator>
		<pubDate>Thu, 05 Feb 2026 12:01:58 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Anty-lifestyle]]></category>
		<category><![CDATA[News]]></category>
		<category><![CDATA[Nieprzewodnik]]></category>
		<category><![CDATA[Rozmaitości]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://nowy.rudekitchen.pl/overtourism/</guid>

					<description><![CDATA[Droga do piekła jest wybrukowana dobrymi intencjami i złymi przepisami. O tym, co naprawdę szkodzi w kuchni – zanim pomyślisz, że zdrowo jesz.]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<p><strong>Czy w pociągu do piekła podają wegański katering? A w samolocie? Zdrowy, zrównoważony, z naturalnych składników, strączków warzyw. </strong></p>
<p>Linie lotnicze Emirates zapowiedziały, że od 2027 roku, o ile nie wybuchnie trzecia wojna światowa, będą serwować na pokładzie samolotów tego typu wegańskie posiłki.</p>
<p>Bez wątpienia zmniejszy to ślad węglowy o ułamek procenta tego, co spala samolot lecący tysiące kilometrów.</p>
<p>A trzeba przyznać, że jeśli jest to samolot Emirates, to catering, jaki serwują, wzbudza pewien szacunek. Prócz tego, że wszystkie posiłki, ponieważ jest to narodowy przewoźnik kraju islamskiego, są halal oferują na zamówienie posiłki zgodne z dowolnymi ograniczeniami dietetycznymi, religijnymi i alergiami pokarmowymi. Żeby temu sprostać to Emirates m.in. buduje największy na świcie obiekt do uprawy hydroponicznej mający dostarczać dziennie 4 tony zielonych warzyw liściastych!</p>
<p>I to jest ten problem. Efekt skali zarówno tego, jak wiele samolotów lata, jak i tego, ilu turystów odwiedza atrakcyjne miejsca.</p>
<p>Jak kiedyś dżuma, szarańcza czy najazd Wandali tak dziś samoloty przywożą desant turystów. Niekończący się, coraz bardziej wartki i obfity strumień. Strumień kłopotów.</p>
<p>Lubię, kiedy mam wolny dzień, włóczyć się po najgorszych dzielnicach Hamburga. Takich, gdzie to qrwy dilerzy, złodzieje, ćpuny. Czuję się jak w domu.</p>
<p>I czasem na murze jest napis „tourists go home”.</p>
<p>Tego w domu nie było.</p>
<p>Hamburg to bardzo popularne miasto turystyczne. Kilkanaście milinów noclego-turystów do tego kilka milionów turystów jednodniowych (sam w sumie taki jestem, przyjeżdżając rano i wracając na wieczór do domu)</p>
<p>Gdy w Niemczech zaczynały się Mistrzostwa Europy w Piłce Nożnej, na Reeperbahn w hamburskim St. Pauli policja postrzeliła agresywnego czterdziestoparolatka z kilofem i koktajlem Mołotowa.</p>
<p>Znając tę okolicę i wiedząc co tam wyprawiają turyści stwierdziłem: jakiś lokals się wqrwił</p>
<p>I byłem blisko.</p>
<p>Bo to był lokals, czterdziestoparoletni Niemiec, tyle że nie z Hamburga, a z pobliskiego Buchholzu, ważnego punktu przesiadkowego. Również dla kibiców z Holandii, której reprezentacja grała tego dnia mecz w Hamburgu z Polską</p>
<p>Musieli nieźle narozrabia,ć że facet wyruszył do Hamburga ich szukać. Chociaż znalezienie nie było trudne. Wiadomo, że przed meczem będą imprezować na St. Pauli.</p>
<p><strong>Overturyzm.</p>
<p>Zmora popularnych destynacji. </strong></p>
<p>W ostatnim roku do protestów mieszkańców przeciwko turystom doszło w Hiszpanii, Włoszech, Portugalii.</p>
<p>A przecież turystyka to pieniądze, to rozwój gospodarczy! I koszta. Środowiskowe, społeczne, ekonomiczne.</p>
<p>Mieszkasz w takim miejscu, gdzie w sezonie jest turystów kilka razy więcej niż lokalsów (w polskim Helu zamieszkałym przez 2 tys. osób na początku XXI wieku w sezonie letnim było około 20 tys. turystów dziennie) i chcesz pójść do kiosku, sklepu, do knajpy, napić się piwa. Wszędzie jest pełno turystów, trzeba długo czekać.</p>
<p>Napływ turystów powoduje też wzrost cen. Ale nie zarobków większości lokalsów, tym bardziej że jak w każdej dziedzinie i w branżach turystycznych działa zasada akumulacji kapitału i coraz więcej jest miejsc sieciowych, inwestycji turystycznych dużych firm i korporacji. I pieniądze turystów z tych miejscowości są wysyłane do centrali firmy. Nierzadko w ogóle w innym kraju.</p>
<p>Co zostaje dla miejscowych? Gówno. I to dosłownie, ale o tym będzie dalej.</p>
<p>Zachodzi proces podobny do gentryfikacji w takich miastach jak Hamburg czy Warszawa (te widziałem na własne oczy). Obok rybackiej chaty wyrasta wielki luksusowy hotel, a plaża zostaje sprywatyzowana i jest dostępna tylko dla turystów z tego hotelu. Nie wkurwiłbyś się, jakbyś był lokalsem i by ci plażę zabrali?</p>
<p>A gentryfikacja to tez oczywiście; mieszkania! I tu się przyznam. Prawie zawsze, jeżeli gdzieś wyjeżdżam, korzystam z Airbnb, nawet nie chodzi o cenę. Wynajmuję z reguły całe mieszkanie czy cały jakiś tam apartament, bo potrzebuję mieć po dniu spędzonym na mieście wśród ludzi miejsce, gdzie będę się czuł całkowicie jakby odizolowany, i w hotelu na przykład tego nie mam.</p>
<p>I tu wam opowiem anegdotkę, która się wiąże. Z patologią Airbnb. W grudniu kilka lat temu byłem przez tydzień w Bremie, głównie na Jarmarku Bożonarodzeniowym.</p>
<p>I miałem dość dziwne zdarzenie pierwszego dnia. Rozpakowałem się, szykowałem do wyjścia w miasto. I ktoś zaczął się dobijać do drzwi. Okazało się, że tu sąsiadka jest osobą mocno wiekową, nawet z punktu widzenia takiego starca jak ja. Się pyta, czy ja tu teraz mieszkam i jak długo? I wyraźnie wqrwiona, że jakiś turysta znowu tu będzie balangi do świtu urządzał&#8230;</p>
<p>No, a ja większość dnia chodziłem po Bremen a wieczorem wracałem z Jarmarku (nie powiem, że obyło się bez grzanego wina) i szedłem spać. No, ewentualnie zjadłem kolację. Co musiało się tej sąsiadce spodobać i być miłym zaskoczeniem</p>
<p>Bo dwa dni później, jak się widzieliśmy, to z daleka mi machała z szerokim uśmiechem.</p>
<p>To jest właśnie ta patologia. Mieszkania pod najem krótkoterminowy są często imprezowniami. Spotykanie co i rusz jakiegoś obcego typa najebanego na klatce nie jest czymś, co poprawiałoby nastrój i samopoczucie mieszkańców.</p>
<p>No i oczywiście najem krótkoterminowy powoduje, że mieszkania dla lokalsów są coraz droższe.</p>
<p>I stopniowo, ale potem coraz szybciej tych, którzy mieszkali od zawsze w tej okolicy zaczyna być na to nie stać</p>
<p>Problemem jest też infrastruktura. Nawet tam, gdzie ona była przed laty obliczona na turystów. Bo dziś tych turystów jest o wiele więcej. Poprawia się standard życia, wielu krajach, więcej ludzi stać na takie loty samolotami i wakacje w atrkcyjnych lokalizacjach.</p>
<p>Jak we wspomnianym przeze mnie wcześniej Helu, w sezonie, kiedy liczba srających zwiększała się dziesięciokrotnie, na głównej ulicy waliło gównem, bo kanalizacja była przepełniona.</p>
<p>Komunikacja miejska, kanalizacja, służby oczyszczania miasta są przeciążone. Duża liczba turystów produkuje ogromne ilości śmieci, w tym oczywiście potłuczonego szkła z butelek po alkoholu.</p>
<p><strong>W „Furiozie” jest scena, gdzie jeden z głównych bohaterów, piłkarski chuligan, spuszcza wpierdol turystom, którzy nie chcieli posprzątać po swoim psie. I każdy, kto mieszka w turystycznej miejscowości jest w tym momencie z nim całym sercem</strong></p>
<p>Bo często turyści to osoby, które zachowują się… dużo swobodniej, niżby się zachowały tam, gdzie ich wszyscy znają. Wakacje i wyjazdy to czas i miejsce, gdzie wielu osobom co najmniej rozluźniają się hamulce.</p>
<p>I cała okolica staje się imprezownią dla przyjezdnych.</p>
<p>Imprezownia jest super, jak tam wpadasz na imprezę, ale jest koszmarem, jak masz mieszkać.</p>
<p><strong>Nie da się tego problemu rozwiązać demokratycznie, sprawiedliwie i w warunkach wolnego rynku. Bo rynek, co może, to zaproponuje antydemokratyczne rozwiązanie – wysokie ceny na atrakcyjne lokalizacje.</strong></p>
<p><strong>Coś takiego jak niemiecki Sylt, gdzie bawią się banany, politycy i gwiazdy, czy Trump Gaza.</strong></p>
<p><strong>Tyle że na całym świecie, w każdej atrakcyjnej lokalizacji. Im jesteś biedniejszy tym zatrzymujesz się dalej od plaży i brzegu morza. Zresztą na plażę nie wejdziesz, bo jest tylko dla gości z drogiego hotelu. A morze możesz zobaczyć jak zapłacisz za wejście na wieżę widokową.</strong></p>
<p>Ale za to w samolocie będzie wegański catering. Smacznego!</p>
<p><a href="https://rudekitchen.pl/postaw-kawe">U nas w gastro najlepszą motywacją do dobrej pracy jest dobry napiwek. jeżeli podoba ci się, to co piszę zostaw mi napiwek</a></p>
<p><a href="https://linktr.ee/rudekitchen" target="_blank" rel="noopener"><strong>Moje media społecznościowe</strong></a></p>
<p><a class="a2a_button_facebook" href="https://www.addtoany.com/add_to/facebook?linkurl=https%3A%2F%2Frudekitchen.pl%2Fovertourism%2F&amp;linkname=Prosto%20do%20piek%C5%82a" title="Facebook" rel="nofollow noopener" target="_blank"></a><a class="a2a_button_email" href="https://www.addtoany.com/add_to/email?linkurl=https%3A%2F%2Frudekitchen.pl%2Fovertourism%2F&amp;linkname=Prosto%20do%20piek%C5%82a" title="Email" rel="nofollow noopener" target="_blank"></a><a class="a2a_button_linkedin" href="https://www.addtoany.com/add_to/linkedin?linkurl=https%3A%2F%2Frudekitchen.pl%2Fovertourism%2F&amp;linkname=Prosto%20do%20piek%C5%82a" title="LinkedIn" rel="nofollow noopener" target="_blank"></a><a class="a2a_button_twitter" href="https://www.addtoany.com/add_to/twitter?linkurl=https%3A%2F%2Frudekitchen.pl%2Fovertourism%2F&amp;linkname=Prosto%20do%20piek%C5%82a" title="Twitter" rel="nofollow noopener" target="_blank"></a><a class="a2a_button_printfriendly" href="https://www.addtoany.com/add_to/printfriendly?linkurl=https%3A%2F%2Frudekitchen.pl%2Fovertourism%2F&amp;linkname=Prosto%20do%20piek%C5%82a" title="PrintFriendly" rel="nofollow noopener" target="_blank"></a><a class="a2a_dd addtoany_share_save addtoany_share" href="https://www.addtoany.com/share#url=https%3A%2F%2Frudekitchen.pl%2Fovertourism%2F&#038;title=Prosto%20do%20piek%C5%82a" data-a2a-url="https://rudekitchen.pl/overtourism/" data-a2a-title="Prosto do piekła"></a></p>]]></content:encoded>
					
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Linden Baza i Asia Shop na St. George w hamburgu</title>
		<link>https://rudekitchen.pl/zakupy-na-st-george/</link>
		
		<dc:creator><![CDATA[Rude Kitchen]]></dc:creator>
		<pubDate>Sat, 24 Jan 2026 10:03:11 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Anty-lifestyle]]></category>
		<category><![CDATA[Nieprzewodnik]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://nowy.rudekitchen.pl/zakupy-na-st-george/</guid>

					<description><![CDATA[Linden Bazar w Hamburgu – 4000 produktów, głównie arabskich. Jeden z tych sklepów, gdzie przez godzinę nie widzisz ani jednego polskiego produktu. I to jest piękne.]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<p>Linden Bazar na St. George.</p>
<p>Według strony mają 4000 różnych artykułów, głownie spożywczych. Głownie z arabskich.</p>
<p>Będąc tam miałem wrażenie, patrząc po klienteli, że to jeden z głównych sklepów dla imigrantów z krajów arabskich.&nbsp;</p>
<p>Zwłaszcza tych bardziej ortodoksyjnych. I nie ma się co dziwić wybór znakomity</p>
<p>na zdjęciu kilkanaście rodzajów tahiny. Obok był gotowy taratour sos sezamowy do falafela.</p>
<p>Przyczynia sie do tego pewnie tez, że sklep należy do Centrumsgemeinde i finansuje działalność położonego tuż obok Meczetu Centralnego należącego do oficjanej muzułmańskiej organizacji religijnej mającej umowę z rządem Wolnego I Hanzeatyckiego Miasta Hamburga… Radykałowie byli kawałek dalej.</p>
<p>Sklep jest dziesięć minut spaceru przez Steindamm. Przez St George więc różne rzeczy można zobaczyć po drodze.&nbsp;</p>
<p>Na przykład gliniarza przeganiającego qrwy z okolicy sex kina</p>
<p>https://maps.app.goo.gl/DzuXs1QRPimKkkkS7</p>
<p>Notabene to w St. George w 2024 roku odbyły sie kilkakrotnie manifestacje radykałów. W ilości około 1000 osób domagali sie wprowadzenia kalifatu w Niemczech. Ale po kilku demonstracjach jakoś ucichli. Chuj wie czemu.</p>
<p>Obstawiam ze turecka mafia kontrolująca St. George uświadomiła im że mogą sobie być radykałami, ale w domu, bo przeszkadzają w interesach. Tylko tak z dupy spekuluję.</p>
<p>Generalnie St. George należy do najniebezpieczniejszych miejsc w Hamburgu. Raz że narkotyki a dwa, że to imprezowa dzielnica i najlepszych sposobem na bycie bezpiecznym to bycie trzeźwym. I nie wyglądanie jak turysta-frajer do zrobienia. Wiem że jedno i drugie jest trudne.</p>
<p>Z Linden Bazaru macie 10 minut na piechotę na Berliner Tor gdzie jest Asia24 Supermarkt.</p>
<p>Wbrew nazwie nie nie jest otwarty całą dobę, ale jest zajebisty. na ten moment mój ulubiony sklep. Kilka jeśli nie kilkanaście rodzajów tofu, tani tempeh</p>
<p>https://maps.app.goo.gl/LPWkXGMxa72fpsnr8</p>
<p>Na St. George jest też mnóstwo knajp arabskich, tureckich, afrykańskich, indyjskich. Ostatnio odwiedziłem Saray Köz, naprzeciwko miejsca, gdzie pan Policjant odganiał Panie Qrwy.</p>
<p>Warci są osobnej recenzji wiec tylko link do mapy google</p>
<p>jak będzie na St. George zdecydowanie jedno z miejsc godnych polecenia</p>
<p>https://maps.app.goo.gl/1twYzdwyohb6zbq36</p>
<p>&nbsp;</p>
<p><a href="https://rudekitchen.pl/postaw-kawe">U nas w gastro najlepszą motywacją do dobrej pracy jest dobry napiwek. jeżeli podoba ci się, to co piszę zostaw mi napiwek</a></p>
<p><a href="https://linktr.ee/rudekitchen" target="_blank" rel="noopener"><strong>Moje media społecznościowe</strong></a></p>
<p>&nbsp;</p>
<p><a class="a2a_button_facebook" href="https://www.addtoany.com/add_to/facebook?linkurl=https%3A%2F%2Frudekitchen.pl%2Fzakupy-na-st-george%2F&amp;linkname=Linden%20Baza%20i%20Asia%20Shop%20na%20St.%20George%20w%20hamburgu" title="Facebook" rel="nofollow noopener" target="_blank"></a><a class="a2a_button_email" href="https://www.addtoany.com/add_to/email?linkurl=https%3A%2F%2Frudekitchen.pl%2Fzakupy-na-st-george%2F&amp;linkname=Linden%20Baza%20i%20Asia%20Shop%20na%20St.%20George%20w%20hamburgu" title="Email" rel="nofollow noopener" target="_blank"></a><a class="a2a_button_linkedin" href="https://www.addtoany.com/add_to/linkedin?linkurl=https%3A%2F%2Frudekitchen.pl%2Fzakupy-na-st-george%2F&amp;linkname=Linden%20Baza%20i%20Asia%20Shop%20na%20St.%20George%20w%20hamburgu" title="LinkedIn" rel="nofollow noopener" target="_blank"></a><a class="a2a_button_twitter" href="https://www.addtoany.com/add_to/twitter?linkurl=https%3A%2F%2Frudekitchen.pl%2Fzakupy-na-st-george%2F&amp;linkname=Linden%20Baza%20i%20Asia%20Shop%20na%20St.%20George%20w%20hamburgu" title="Twitter" rel="nofollow noopener" target="_blank"></a><a class="a2a_button_printfriendly" href="https://www.addtoany.com/add_to/printfriendly?linkurl=https%3A%2F%2Frudekitchen.pl%2Fzakupy-na-st-george%2F&amp;linkname=Linden%20Baza%20i%20Asia%20Shop%20na%20St.%20George%20w%20hamburgu" title="PrintFriendly" rel="nofollow noopener" target="_blank"></a><a class="a2a_dd addtoany_share_save addtoany_share" href="https://www.addtoany.com/share#url=https%3A%2F%2Frudekitchen.pl%2Fzakupy-na-st-george%2F&#038;title=Linden%20Baza%20i%20Asia%20Shop%20na%20St.%20George%20w%20hamburgu" data-a2a-url="https://rudekitchen.pl/zakupy-na-st-george/" data-a2a-title="Linden Baza i Asia Shop na St. George w hamburgu"></a></p>]]></content:encoded>
					
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Hamburg w 10 obrazkach</title>
		<link>https://rudekitchen.pl/hamburg-w-10-obrazkach/</link>
		
		<dc:creator><![CDATA[Rude Kitchen]]></dc:creator>
		<pubDate>Thu, 18 Sep 2025 09:49:25 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Nieprzewodnik]]></category>
		<category><![CDATA[U nas w Niemcach]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://nowy.rudekitchen.pl/hamburg-w-10-obrazkach/</guid>

					<description><![CDATA[Hamburg w 10 obrazkach – nie przewodnikowych. Targ w St. Georg, tureckie delikatesy, kucharze wolni we wtorek rano. Miasto widziane z kuchni.]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<p>W tekście o 5 złych stronach pracy w kuchni pisałem o jej anty socjalności.</p>
<p>Nie tylko zresztą gastro, ale też pracownicy hoteli czy różnych miejsc rozrywki i kultury. Pracujemy intensywniej w weekendy.</p>
<p>&nbsp;W jednej z aplikacji, z których korzystam jest poradnik jakie posty pisać w jakie dni. I jest piątkowa rutyna. O tym, że piątek po południu laptopy są zamknięte i jest weekend, nikt nie pracuje.</p>
<p>Wiecie jaka była moja reakcja?… A kucharze potrafią przeklinać. A właśnie zakończyłem kolejny pracowity weekend. Powiedzieć „pracowity weekend” w gastro to jak powiedzieć, że Bukowsky nie był abstynentem.&nbsp;</p>
<p>Teraz pracuję w specyficznym miejscu ta specyfika przekłada się na to, że więcej niż połowę moich godzin pracy przypada na weekendy.</p>
<p>Impreza która się właśnie skończyła trwała dwa tygodnie, ale większość to 2-3-dniowe imprezy w weekend.</p>
<p>Piątkowa rutyna w gastro to ostry zapierdol. pracujemy gdy inni się bawią, pracujemy by inni się bawili.</p>
<p>Za to w poniedziałek, jak jest wysyp postów o tym, że znowu od rana do roboty albo robię sobie wolne, albo góra pół dnia spędzam na porządkach w kuchni. Początek tygodnia to dla nas odpoczynek. Dla mnie to najczęściej wypad do Hamburga.&nbsp;</p>
<p>City break w środku tygodnia.</p>
<p>Zdecydowanie lepiej niż w weekend. Ponad 15 milionów noclegów i 100 mln osobo, a właściwie turysto-dni rocznie. To prawie 300 tyś. (równe 15% populacji miasta) gości każdego dnia.</p>
<p>Teoretycznie. Praktycznie głównie w weekendy. Tym bardziej że Hamburg, ze względu na swój rozrywkowy charakter jest częstym celem weekendowych wypadów imprezowych Niemców w różnym wieku.</p>
<p>Reeperbahn w St. Pauli, najbardziej imprezowa ulica Niemiec, w weekendy jest zatłoczona, tak samo wszystkie lokale. Trudno się poruszać i trudno znaleźć miejsce, żeby usiąść na piwo czy kawę.</p>
<p>À propos alkoholu. Myślę, że jeden z większych szoków kulturowych dla Polaka i pewnie tak samo Amerykanina, w Niemczech to brak zakazu picia alkoholu w miejscach publicznych. Poziom akceptacji alkoholu w Niemczech jest szokujący nawet w porównaniu z Polską.</p>
<p>Żeby w Niemczech sprzedawać alkohol nie trzeba żadnej licencji, a liczba punktów i ich położenie (np. odległość od szkoły) są nieograniczone żadnymi limitami. Sprzedaż i konsumpcja piwa i wina dozwolona jest już 16-latkom, a pod opieką rodzica… 14-latkom.&nbsp;</p>
<p>&nbsp;Bardzo często kioski czy różne małe sklepiki wystawiają na zewnątrz stolik, ławkę czy krzesła gdzie można usiąść i wypić. Jest takich miejsc dużo również na Reeperbahn.</p>
<p>Ale Reeperbahn zna każdy, kto był albo chce jechać do Hamburga. I prostytutki. To chyba pierwsze co się kojarzy w tym wspaniałym miastem</p>
<p>Ale Hamburg to mikrokosmos, miasto-państwo. Z wszystkich miast najpiękniejsze są miasta portowe. Porty zawsze były miejscami trochę poza porządkiem, miastami, wyrzutków, zakazanych rozrywek, kontaktu kultur. Miejscami pełnymi towarów z całego świata, smaków całego świata i muzyki całego świata.&nbsp;</p>
<p>Ktoś się pyta co zobaczyć w Hamburgu odpowiadam pytaniem: a co cię interesuje? Tu jest wszystko.</p>
<p>Ale nade wszystko to miasto dla tych, którzy kochają ten specyficzny klimat buntu, wielokulturowości i zapachu morza jaki czuć w prawie całym mieście (poza dzielnicami klasy średniej i wyższej-ale o wyprawie na teren wroga napiszę kiedyś osobno)</p>
<p>
<strong>1. Hamburg jest najbardziej zielonym miastem Niemiec. Jeden z wielu w Hamburgu parków, koło Berliner Tor. Dworzec Główny i Berliner Tor wyznaczają granice dzielnicy St. George, mniej sławnej niż St. Pauli, ale równie imprezowej i pełnej wyrzutków społecznych.</strong></p>
<p><img decoding="async" src="https://cdn-images-1.medium.com/max/800/1*hgAqL3zdeMzagaMHVuItSA.jpeg"></p>
<p>https://maps.app.goo.gl/dz5WzR8zumg32GVdA</p>
<p>Must see z ogrodów to oczywiście Planten un Blomen, założony w 1821 park z ogrodem botanicznym. Z wejściem głównym ze stacji Hamburg Dammtor (jeden przystanek kolejną miejską S5 z Dworca Głównego lub 20 minut pieszo, między sztucznymi jeziorami Alster)&nbsp;</p>
<p>Nieco inny charakter ma Schanzenpark przy metrze Sternschanze, miejsce imprezowe, wielokulturowe, pełne dealerów. Niestety od jakiegoś czasu crack, a nie marihuana jest ich głównym produktem. Zalew cracku to największa plaga obecnych Niemiec</p>
<p><strong>2. Stadion Millerntor, klubu FC St. Pauli.&nbsp;</strong></p>
<p><img decoding="async" src="https://cdn-images-1.medium.com/max/800/1*ueR326rz1R4zNk96af2lnA.jpeg"></p>
<p>Czym jest St. Pauli, czym jest FC St. Pauli, co nadaje im tak wyjątkowy charakter?</p>
<p>Najlepiej oddaje to niemieckie słowo Kiez. Nieprzetłumaczalne. Po polsku chyba najlepiej oddaje je słowo „dzielnia”. Początkowo były to getta ludności słowiańskiej, później dzielnice klasy służebnej i do dziś to są „najgorsze”, najniebezpieczniejsze, najbiedniejsze dzielnice miast niemieckich.</p>
<p>https://maps.app.goo.gl/X2ryc9Lp6edUuZFw8</p>
<p>Ważna różnica między jest miedzy Ossi i Wessi. Na Zachodzie, jak w Hamburgu Kiez ma charakter „lewicowy”, we wschodnich Niemczech ultraprawicowy. Włącznie z taką organizacją jak Combat 88. Dlatego nie jeżdżę na Wschód Niemiec.</p>
<p>FC St. Pauli nazywane „Kiez Club” to cały czas są ziomale z dzielni, a ich ultrasi to antyfaszystowscy skinheadzi, punki, lewica uliczna, imigranci. Część z tego antyspołecznego elementu to właściciele klubu. Bo to co jeszcze wyróżnia Kiez Club to, że jest własnością kibiców, a nie oligarchów. Ucieleśnienie wojny klasowej jaka toczy się również w futbolu od czasów, gdy West Ham zaczął odnosić pierwsze sukcesy.</p>
<p>FC St. &nbsp;zaczęło właśnie drugi sezon po powrocie do Erste Liga i to ja jest jak Dawid walczący z Goliatem.</p>
<p>Ten wyjątkowy charakter klubu sprawia, że ma 550 fan klubów na całym świecie. W zeszłym roku wpadłem na Reeperbahn na grupę polskich punków z jednego z tych fan klubów. Poznali mnie po jego koszulce. Bo wszyscy kibice FC St. Pauli są braćmi.</p>
<p>St. Pauli jest dla punków i podobnego „elementu” trochę jak dla chrześcijan Ziemia Święta. I dla wszystkich, którzy kochają r’n’r. To tutaj dla najebanych marynarzy i dziwek grali przez dwa lata Beatlesi, tutaj ćpali fenmetrazynę (środek pobudzający podobny do amfetaminy), tutaj nagrali pierwszy singiel, tutaj rodził się rock lat 60. i 70.</p>
<p>Beatlesi pierwszy koncert zagrali 12 sierpnia 1960 roku w istniejącym do dziś klubie Indra. Nazwa wielokulturowa jak St. Pauli i cały Hamburg, w tym roku odbywał się tam St. Pauli Punkfest, w repertuarze klubu dużo punka, jest też ska/reggae/rocksteady, metal. Generalnie porządna rockowa i subkulturowa muzyka.</p>
<p><strong>3. Hamburg, perła Hanzy, pomimo, ze położony 120 km od morza od stuleci jest jednym z najważniejszych portów Europy.</strong></p>
<p><img decoding="async" src="https://cdn-images-1.medium.com/max/800/1*G1-2IR2Mekgsd-vF-B5Rtw.jpeg"></p>
<p>To miasto żyje morzem, żyje rzeką, żyje w stronę morza, w stronę rzeki i żyje na rzece.</p>
<p>Największą imprezą w Hamburgu są coroczne Hafengeburstag Urodziny Portu. Odradzam wizytę w tym czasie. Miasto jest potwornie zatłoczone, do każdej atrakcji, a jest ich mnóstwo, na przykład zwiedzanie statków i okrętów są ogromne kolejki. Ścisk w komunikacji publicznej (wspaniałej w Hamburgu, tutaj nie ma sensu korzystać z samochodu) niemożebny.&nbsp;</p>
<p>W tym roku wybrałem się na koncert Skaramanga na Urodzinach Portu. Ta kapela nie zawodzi i to tez bardzo fajne że gwiazdą koncertu najważniejszej imprezy w miejskiej jest kapela w stylu „spirit 0f 69”, przy której bawią się punki skiny, chuligani i normalsi. Bo takie to jest miasto. Trochę jakby na Dniach Morza w Szczecinie gwiazdą byli Analogsi (a powinni!)&nbsp;</p>
<p>https://maps.app.goo.gl/E1LYMLqHhyvYYotCA</p>
<p>Na co dzień, podczas zwykłego spaceru w dowolnym kierunku traficie na most, rzekę, sztuczne jezioro, symbolikę związaną z morskim, portowym charakterem Hamburga. warto zobaczyć Targ Rybny, przejść się starym tunelem pod Elbą i popływać tramwajem wodnym (na Deutchlandticket, tramwaj wodny jest częścią komunikacji publicznej)</p>
<p><strong>4. Miasto Magazynów, zabytkowy, największy na świecie obszar magazynowania, w starym porcie. Możecie tu odwiedzić muzeum magazynowania (gdzie kupicie towary kolonialne np. kawę) i muzeum przypraw, również ważnego towaru od setek lat przypływającego do portu w Hamburgu. W starym porcie znajdziecie też Muzeum Celne z kolekcją pokazującą historię przemytu</strong>.</p>
<p><img decoding="async" src="https://cdn-images-1.medium.com/max/800/1*2Cl-uGJgkuFMNNQQvuFacw.jpeg"></p>
<p>Przemyt i dostępność towarów z przemytu to też specyfika miast portowych. Kiedyś dzięki temu kuchnia na wybrzeżu była lepsza, bo łatwiej było o przyprawy i inne produkty, a dziś ulice są zasypywane crackiem.</p>
<p>Miasto magazynów to jak awers monety której rewersem są St. Pauli czy St. George. Magazyny, strefa wolnocłowa, wielkie firmy, biurowce i towarzystwa kupieckie to wszystko obsługują robotnicy, portowcy, robotnicy budowlani, dokerzy i marynarze. I ci marynarze przede wszystkim stworzyli St. Pauli dokąd szli się zabawić.</p>
<p>To pokazuje obłudę niemieckiego mieszczaństwa, tych wszystkich porządnych obywateli, którzy nawet widzieć nie chcieli deprawacji zepchnęli prostytucję na wyznaczone ulice w kiezach takich jak St. Pauli.</p>
<p>Prostytucja w Niemczech jest legalna. W wyznaczonych do tego gettach. My tego &nbsp;nie widzimy tak samo jak nie widzieliśmy obozów koncentracyjnych i deportacji naszych żydowskich sąsiadów</p>
<p><strong>5. Jak wiele miast nadrzecznych Hamburg ma stronę lepszą i gorszą rzeki. Centralną i podmiejską. Dąbie na prawym brzegu Odry w hanzeatyckim również Szczecinie, Praga na prawym brzegu Wisły w Warszawie, pierwsze z brzegu przykłady z bliskich mi miast.</strong></p>
<p><img decoding="async" src="https://cdn-images-1.medium.com/max/800/1*nmh31mOzo9w19M1S9ZYMlw.jpeg"></p>
<p>W Hamburgu lewy brzeg, południowa czy południowo-zachodnia strona Elby jest tą częścią gorszą. I historycznie mocno odrębną. Po tej stronie leży przede wszystkim Harburg do 1937 roku odrębne miasto przemysłowe. Włączone do Hamburga na mocy nazistowskiej Ustawy o Wielkim Hamburgu, której celem było zlikwidowanie odrębności niepokornego miasta. Do dziś Harburg ma wyraźnie odrębny charakter. Z własnym centrum i ratuszem.&nbsp;</p>
<p>Podobnie włączona została dzielnica Finkenwerder, do lat 60. zresztą wyspa. Po powodziach sztormowych w sześćdziesiątym drugim roku wybudowano połączenia lądowe i dzielnica przestała być wyspą.</p>
<p>Oczywiście dominował na wyspie przemysł rybacki, była też stocznia.</p>
<p>Obecnie w dzielnice wjeżdża gentryfikacja i przemysł lotniczy. Stary rybacki charakter dzielnicy ukazuje model 1:2 kutra rybackiego ustawiony na rondzie Steendiek w centrum dzielnicy.</p>
<p>Podobne kutry wciąż odpływają z pobliskiego nabrzeża, do którego dojdziecie przez typową dzielnicę rybacką starych kamienic i knajpek. Stąd popłynąć na drugą stronę do “właściwego&#8221; Hamburga tramwajem wodnym miejskim lub komercyjnym. Tuż obok ronda, na którym zacumował model możecie zatrzymać się w niedrogim Hotel Elbinsel</p>
<p>https://maps.app.goo.gl/9LZ8aPohMYXvMxCJA</p>
<p>.&nbsp;</p>
<p><strong>6. Jeden z największych bohaterów nie tylko Hamburga i Hanzy, ale całej Europy. Oczywiście, w przeciwieństwie do koronowanych oprawców nieznany poza rodzinnym miastem.&nbsp;</strong></p>
<p><img decoding="async" src="https://cdn-images-1.medium.com/max/800/1*XZuZ1ZeaSGwTkypwwx2pDQ.jpeg"></p>
<p>&nbsp;Klaus Störtebeker XIV wieczny &nbsp;przywódca Likedeeler, Równodzielących, piratów którzy na cztery stulecia przez republiką piratów na Karaibach, stworzyli demokrację równych na Bałtyku i Morzu Północnym.</p>
<p>Kiedy jestem w Porcie zawszę idę się pokłonić na miejscu, gdzie wraz z 72 towarzyszami został stracony 21 października 1401 roku.</p>
<p>Walki i opór społeczny mają w Hamburgu długą i &nbsp;piękną tradycję, działała tu jedna z niewielu w Niemczech grup opory przeciwko nazistom, a także swing-jugend. Wcześniejszy o 20 lat pierwowzór amerykańskich bitników i polskich bikiniarzy. Tańczący swing wielbiciel amerykańskiej kultury i czarnej muzyki, co już wystarczało, żeby wylądować w obozie koncentracyjnym.&nbsp;</p>
<p>https://maps.app.goo.gl/BZNCUpknhVpCJuvc8</p>
<p><strong>7. Pomnik Dezerterów z armii III rzeszy.</strong></p>
<p><img decoding="async" src="https://cdn-images-1.medium.com/max/800/1*_8bZpMKyxS9Rf0fRkHb0Jg.jpeg"></p>
<p>https://maps.app.goo.gl/4m1h5txAqLVK2ZRh6</p>
<p>Hamburg czci pamięć każdej ofiary i każdego znaku sprzeciwu wobec nazizmu. Chodząc po ulicach mam wrażenie, że jest tych upamiętnień więcej niż w Warszawie. I to jeden z powodów, dla których tak kocham to miasto.</p>
<p>Stolpersteine to kamienie pamięci, na które można natrafił w całych Niemczech</p>
<p>Dokładnie są, to jeśli dobrze rozumiem wieloznaczna niemiecką nazwę, „kamienie obrazy”, upamiętniające ofiary nazizmu. Umieszczone na przykład przed domami, w których mieszkali deportowani, zamordowani Żydzi. W Hamburgu znajduje się 7280 takich kamieni. Dosłownie potykamy się o nie w niektórych dzielnicach.&nbsp;</p>
<p>Dziwne wrażenie, gdy trafia się na to pierwszy raz.</p>
<p>Upamiętnione są nie tylko ofiary. Trafiłem na kamień z datą 21 września 1938 roku i miejscem Ebro, Hiszpania. Upamiętniający &nbsp;bojownika, który wyjechał z Hamburga walczyć przeciwko nazistom w Hiszpanii i zginął pod Ebro. Chwała bohaterom!&nbsp;</p>
<p>Wiem, że wiele osób w Polsce mówi o niemieckim czczeniu ofiar nazizmu i robieniu z Niemców ofiar nazizmu, że to teatr, że to pozowanie. Im bardziej Niemcy tak robią, tym lepiej. Nawet jeżeli jest to niemiecka poprawność polityczna. Gorzej będzie, gdy postanowią wstać z kolan, zerwać z pedagogiką wstydu i przywrócić cześć żołnierzom Wehrmachtu, którzy szli na Polskę i zrehabilitować SS. Wrogami Polski i Polaków są ci niemieccy politycy, którzy chcą do tego doprowadzić albo tylko tym grają, a nie „niemiecka antifa” składająca kwiaty pod pomnikami ofiar nazizmu, a czasami łamiąca kolana niemieckim neonazistom jak grupa Leny E. Chwała bohaterom!&nbsp;</p>
<p>Co jest bardzo ciekawe to w Hamburgu po wojnie nie niszczono pomników tylko je komentowano. Pomnik dezerterów znajduje się obok pomnika niemieckiego militaryzmu i nazizmu. Postawionego w 1936 roku pomnika 76 Pułku Piechoty. Nie jest to jedyne takie zestawienie. Wstrząsający jest „Harburski rzołnierz” któremu dodano płaczące dziecko</p>
<p>https://maps.app.goo.gl/rWGxEDoW88TP61k47</p>
<p><strong>8. Plac Hanzy w centrum St. George, niezgentryfikowanej enklawy w centrum Hamburga.</strong></p>
<p><img decoding="async" src="https://cdn-images-1.medium.com/max/800/1*38r0KFcRvws94pWstJLK7g.jpeg"></p>
<p>&nbsp;Opisywana zazwyczaj w przewodnikach jako piękna dzielnica klubów, jedzenia z całego świata i LGBT jest też dzielnicą prostytucji, handlu twardymi narkotykami i walk gangów o dominację nad handlem zalewającym Hamburg i całe Niemcy crackiem.</p>
<p>Przy placu Hansy w Arpi&#8217;s &nbsp;z kuchnią niemiecką (głownie, ale i pizza i dania imigranckie), polecam wegańskiego kumpira, czyli wielkiego faszerowanego ziemniaka, jedna ze specjalności kuchni niemieckiej.</p>
<p>Do Arpi&#8217;s uciekł w styczniu 2025 roku niedoszły młodociany sicario wysłany przez Mokromafię. Oni zawsze są niepełnoletni. Innowacja południowo-amerykańskich karteli, która wraz z kokainą (crackiem) dotarła do europy.</p>
<p>Ta strzelanina była początkiem wojny gangów w Hamburgu, która przyszła wraz z crackiem zalewającym obecnie Hamburg. Kiedy w Amsterdamie i Rotterdamie wzmocniono kontrole i środki bezpieczeństwa Hamburg stał się głównym portem importowym kokainy w Europie. A Niemcy nowym wielkim rynkiem. O który walczą gangi</p>
<p>Nie jest (jeszcze) tak, że bandyci strzelają się na ulicach, ale w St. George i St. Pauli były kilka razy strzelaniny/zamachy i ataki bombowe (bez ofiar śmiertelnych; na razie). Więc jakbyście chcieli zabalować to weźcie to ryzyko pod uwagę, bo ataki są z reguły w knajpach albo pod knajpami.&nbsp;</p>
<p><strong>9. &nbsp;Hamburg to miasto wszechobecnego i wspaniałego street artu, podobne pod tym względem jest Bremen (tylko 2 h pociągiem z Hamburga)</strong></p>
<p><img decoding="async" src="https://cdn-images-1.medium.com/max/800/1*gMLtCDBcRJHLI_EzibJUsg.jpeg"></p>
<p>Oczywiście najwięcej street artu jest i w Hamburgu, i w Bremen w najgorszych dzielnicach. W Bremen to Viertel, co jest zabawne, bo „Viertel” to po niemiecku dzielnica, ale tu pewnie bardziej w znaczeniu takim jak polskie „dzielnia” czy “niemieckie „Kiez” przyjęte jako nazwa własna.</p>
<p>W Hamburgu to oczywiście St. Pauli, to oczywiście St. George, ale właściwie street art jest wszędzie. Może poza jakimiś dzielnicami czysto biznesowymi-klasy średniej/wyższej. Bo w korporacyjno-biurowym, a kiedyś przemysłowym Hammerbrook tez można zobaczyć wiele dzieł sztuki na murach.</p>
<p>Nie ma graffiti ani żadnego street artu w Uhlenhorst, dzielnicy klasy średniej wyższej i Błękitnego Meczetu (zamkniętego w zeszłym roku przez służby niemieckie jako agentura irańska) nad sztucznym jeziorem Alster (tak, tutejsi bogacze mają jachty) z dochodem prawie dwa razy wyższym niż średnia dla całego miasta. Nie ma też w Winterhude, z równie wysokim dochodem. Ale tam, to z moją subkulturową stylówką, czułem się jakbym zabłądził na terenie wroga. Miejscowa klasa średnia tez tak na mnie patrzyła</p>
<p>Trochę to jest syndrom wybitej szyby. Jeżeli w okolicy jest już jedna wybita szyba, to jest łatwo wybić następną, coś zniszczyć. I też, jeżeli okolica jest brudna, zaniedbana, to wtedy się zaczną pojawiać graffiti. Bo łatwiej psychologicznie na takich murach coś namalować. Ale co też istotne to często upiększanie swojej ulicy. I najbardziej demokratyczna forma sztuki i komunikatu w przestrzeni społecznej/publicznej.</p>
<p>&nbsp;Im więcej różnorodnych graffiti, tym kultura miasta jest żywsza i wartościowsze. Nie tylko graffiti, ale street art, w najszerszym znaczeniu sztuki, twórczości, kreacji i ekspresji twórczej w przestrzeni publicznej. Formalnej i nieformalnej.</p>
<p><strong>10. &nbsp;Hamburg tylko komunikacją publiczną! No ewentualnie rowerem. Zarówno sieć komunikacji publicznej, jak i ścieżek rowerowych jest w Hamburgu imponująca. Co zapewne przekłada się na niewielkie jak na tak duże miasto korki nawet w piątkowe popołudnie.</strong></p>
<p>4 linie metra (UBahn), sześc linii kolei miejskiej (SBahn) z nie wiem czy nie jedynym metrem jeżdżącym nad ziemią (linia U3, bardzo ciekawa turystycznie, dla równowagi w Hanowerze jest podziemny tramwaj) i gęsta sieć często jeżdżących autobusów. Od końca lat 70 tych w Hamburgu nie ma tramwajów. Za to na dniach maja zacząć jeździć po Hamburgu autonomiczne autobusy-taksówki.</p>
<p>Bilety najlepiej kupić w aplikacji. Albo w aplikacji HVV</p>
<p>https://play.google.com/store/apps/details?id=de.hochbahn.hvvswitch&#038;pcampaignid=web_share</p>
<p>albo kupujecie Dojczlandticket za 58 € i nic was nie obchodzi. Cała komunikacja publiczna poza Intercity/Eurocity jest wasza. Nie tylko w Hamburgu, ale w całej Bundesrepublik. Kupujecie w każdej aplikacji komunikacyjnej lokalnej takiej jak HVV, w aplikacji Deutchebahn albo w aplikacji Deutchlandticket.</p>
<p><img decoding="async" src="https://cdn-images-1.medium.com/max/800/1*kpheekiDTeXEpTCMw77icw.jpeg"></p>
<p>&nbsp;</p>
<p><a href="https://rudekitchen.pl/postaw-kawe">U nas w gastro najlepszą motywacją do dobrej pracy jest dobry napiwek. jeżeli podoba ci się, to co piszę zostaw mi napiwek</a></p>
<p><a href="https://linktr.ee/rudekitchen" target="_blank" rel="noopener"><strong>Moje media społecznościowe</strong></a></p>
<p><img decoding="async" src="https://cdn-images-1.medium.com/max/800/1*I1D25Jo9-TinXAk75UCFUw.jpeg"></p>
<p>&nbsp;</p>
<p><a class="a2a_button_facebook" href="https://www.addtoany.com/add_to/facebook?linkurl=https%3A%2F%2Frudekitchen.pl%2Fhamburg-w-10-obrazkach%2F&amp;linkname=Hamburg%20w%2010%20obrazkach" title="Facebook" rel="nofollow noopener" target="_blank"></a><a class="a2a_button_email" href="https://www.addtoany.com/add_to/email?linkurl=https%3A%2F%2Frudekitchen.pl%2Fhamburg-w-10-obrazkach%2F&amp;linkname=Hamburg%20w%2010%20obrazkach" title="Email" rel="nofollow noopener" target="_blank"></a><a class="a2a_button_linkedin" href="https://www.addtoany.com/add_to/linkedin?linkurl=https%3A%2F%2Frudekitchen.pl%2Fhamburg-w-10-obrazkach%2F&amp;linkname=Hamburg%20w%2010%20obrazkach" title="LinkedIn" rel="nofollow noopener" target="_blank"></a><a class="a2a_button_twitter" href="https://www.addtoany.com/add_to/twitter?linkurl=https%3A%2F%2Frudekitchen.pl%2Fhamburg-w-10-obrazkach%2F&amp;linkname=Hamburg%20w%2010%20obrazkach" title="Twitter" rel="nofollow noopener" target="_blank"></a><a class="a2a_button_printfriendly" href="https://www.addtoany.com/add_to/printfriendly?linkurl=https%3A%2F%2Frudekitchen.pl%2Fhamburg-w-10-obrazkach%2F&amp;linkname=Hamburg%20w%2010%20obrazkach" title="PrintFriendly" rel="nofollow noopener" target="_blank"></a><a class="a2a_dd addtoany_share_save addtoany_share" href="https://www.addtoany.com/share#url=https%3A%2F%2Frudekitchen.pl%2Fhamburg-w-10-obrazkach%2F&#038;title=Hamburg%20w%2010%20obrazkach" data-a2a-url="https://rudekitchen.pl/hamburg-w-10-obrazkach/" data-a2a-title="Hamburg w 10 obrazkach"></a></p>]]></content:encoded>
					
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Szlakiem zdrowej zywnosci po hamburgu</title>
		<link>https://rudekitchen.pl/zdrowa-zywnosc-w-niemczech/</link>
		
		<dc:creator><![CDATA[Rude Kitchen]]></dc:creator>
		<pubDate>Sat, 28 Jun 2025 03:32:43 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Anty-lifestyle]]></category>
		<category><![CDATA[Nieprzewodnik]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://nowy.rudekitchen.pl/zdrowa-zywnosc-w-niemczech/</guid>

					<description><![CDATA[Kolendra dzieli ludzi. Jednym smakuje jak mydło, innym jak najlepsza przyprawa. Genetyka, kultura, zwyczaj. Jak oswoić kolendrę jeśli jej nie znosisz.]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<p>W Niemczech jest o wiele łatwiej się zdrowo odżywiać niż w Polsce i podejrzewam, niż w większości krajów.</p>
<p>I nie chodzi tu bynajmniej o wysokość zarobków czy wysokość płac realnych, czyli w relacji do cen tych samych produktów. No w porównaniu z Polską oczywiście też.&nbsp;</p>
<p>Chodzi o niemiecką, niezwykłą, fascynującą tradycję reformy życia dokładnie ruchu Lebensreform z połowy XIX wieku.</p>
<p>Ruchu powrotu do natury, nudyzmu, zdrowego żywienia, wegetarianizmu, współczesnego muesli i prawdopodobnie tego niemieckiego szaleństwa jakim jest jedzenie codziennie na śniadanie owsianki&#8230;</p>
<p>Prekursora i źródła mody na zdrowy styl, życia, hipisów, New Age, nazizmu, Straigt Edge (trzeźwych punków) i sieci sklepów ze zdrową i wegańską żywnością Reformhaus.</p>
<p>Zagadka: z którego roku pochodzi pierwsze zdjęcie?</p>
<p>Jakiś hipis pierdolony&#8230;c’nie?</p>
<p><img decoding="async" src="https://miro.medium.com/v2/resize:fit:500/1*vqtlNobab_6O_dUxU4sHNA.jpeg"></p>
<p>Ale nie</p>
<p>To konsul i przedsiębiorca Joseph Salomonson uprawiający ogród w klinice spółdzielczej i naturopatycznej na Monte Verità w Szwajcarii. Co było ciekawym przypadkiem &#8222;marki osobistej&#8221;. Salomon nazywany był &#8222;apostołem naturalnego życia&#8221;.</p>
<p>I to nie był jeden przedsiębiorca. Tak jak dzisiejszy New Age czy hippisi, Lebensreform był ruchem głównie klasy średniej.</p>
<p>I sklepy Reformhause, założone na przełomie XIX/XX wieku są do klasy średniej skierowane. Więc tam nawet nie zaglądam. Są dla mnie za drogie.</p>
<p><img decoding="async" alt="Reformhaus shop in Schneverdingen" src="https://miro.medium.com/v2/resize:fit:700/1*F78LgwMnwXaXKjT4M3FGEQ.jpeg"></p>
<p>￼</p>
<p>W Hamburgu jest taki sklep 10 minut od dworca głównego a 5 od stacji metra na Mönckebergstraße, ulicy (drogim) pasażu handlowym</p>
<p><img decoding="async" src="https://miro.medium.com/v2/resize:fit:700/1*W0AIAQvOio9ZbudxBKnLNw.jpeg"></p>
<p>Ale możecie tam zajrzeć do Europa Passage, centrum handlowego (brrrrr&#8230;nie lubię). Niektóre miejsca w food courcie wyglądają ciekawie ale jeszcze nie testowałem. Nie włóczę się po dzielnicach i rozrywkach klasy średniej.</p>
<p><img decoding="async" src="https://miro.medium.com/v2/resize:fit:700/1*C9Kjd1VgcgAlloJ-_TVJTg.jpeg"></p>
<p>Ale przede wszystkim na parterze, zaraz przy wejściu sklep ONYGO. Od DrMartens, po adidasy, wszelkie rodzaje chuligańskich butów.</p>
<p>Jak macie farta jak ja, to traficie na promocje i kupicie za pół ceny albo taniej.</p>
<p>Takie na przykład rewelacyjne damskie glany.&nbsp;</p>
<p>&nbsp;</p>
<p><img decoding="async" src="https://miro.medium.com/v2/resize:fit:700/1*pQkuwQv8K4zAac5_q8GVZw.jpeg"></p>
<p>Notabene w Hamburgu jest też sklep DrMartens. Lubię wejść i pogładzić te buty. To jest chyba jedyny sklep, gdzie ja wchodzę po prostu pooglądać i podelektować się tym co tam widzę.</p>
<p>Ten sklep macie, właściwie za rogiem od ONYGO na Mönckebergstraße, którą możecie wrócić na Haupbanhof albo pójść zobaczyć Ratusz. Pod ratuszem są typowe dla Niemiec budki z piwem i Bratwurstem.</p>
<p><img decoding="async" src="https://miro.medium.com/v2/resize:fit:700/1*7MbbT4xBcuNBChszm-28rQ.jpeg"></p>
<p>I tu słabość hamburskiej sceny wegańskiej. Brak roślinnych wersji tradycyjnych specjałów północnoniemieckich. Tak mnie to drażni, ze stworzyłem swoja wersję najważniejszego klasyka współczesnej kuchni niemieckiej czyli currywurszta. Smażonej kiełbasy z sosem curry.</p>
<p><img decoding="async" src="https://miro.medium.com/v2/resize:fit:700/1*9NWA2Zk7-XruqHdIE3ewYQ.jpeg"></p>
<p>https://maps.app.goo.gl/GwBJcWMfp1982Vxf6</p>
<p>Z okolicy ratusza dojedziecie autobusami 3 i 17</p>
<p>https://maps.app.goo.gl/ZXH7XMg9FFeQ39hSA</p>
<p>w pobliże sklepu firmowego Alnatura. Największego niemieckiego producenta zdrowej żywności.</p>
<p>To produkty Alnatura są dostępne w supermarketach w cenie średniej półki produktów przemysłowych. Działa na pewno efekt skali. Niemcy mają 150 lat tradycji kupowania takiego jedzenia, kupują go dużo, supermarkety mają swoje marki własne bio/eko jak EdekaBio, dzięki dużemu obrotowi spadają koszty jednostkowe i można obniżyć ceny na wszystkich etapach od pola do stołu. Podobnie długą tradycje mają w Niemczech ekologiczne gospodarstwa rolne, często spółdzielcze.</p>
<p>Jest wymowne że sklepy firmowe Alnatury są odmiennie niż Reformhaus lokowane w podłych, nieraz niebezpiecznych dzielnicach, zamieszkałych przez biedniejszych, w okolicy w którą jak zapuszcza się klasa średnia to kupić narkotyki czyli Sterschanze w Hamburgu i Viertel w Bremen.</p>
<p>Tego typu dzielnice zazwyczaj obfitują też w różnego rodzaju knajpki i jak Viertel w Bremen mnóstwo sklepików i supermarketów z żywnością arabską, indyjską, afrykańską jak wszysskie biedne dzielnice jest w dużej części zamieszkała przez imigrantów</p>
<p>Brema 2019</p>
<p><img decoding="async" alt="Altura shop In Viertel Bremenchneverdingen" src="https://miro.medium.com/v2/resize:fit:700/1*i3j4D2YQ6JbFTVTpjFGJ7g.jpeg"></p>
<p>Zakładając, że nie chcecie kupić narkotyków a tylko zdrową żywność to ze sklepu Alnatura macie pięć minut do stacji SBahn &nbsp;kolei miejskiej Sternschanze, i liniami S2 i S5 wracacie na dworzec Główny.</p>
<p>Na samym dworcu głównym jest całkiem porządny food court. Jest dobry falafel w, kilku miejscach opcje wegetariańskie i wegańskie, i bardzo niemiecki klimat a właściwe hamburski.</p>
<p>Na samym dworcu możecie jeszcze zajrzeć do sklepu sieci a dokładnie spółdzielni sklepów Edeka gdzie jest zawsze duży dział zdrowej żywności zdominowany przez Alnaturę i EcoEdeka i warzywa z okolicy.&nbsp;</p>
<p>Hamburg leży na granicy Dolnej Saksonii i Szlezwiku-Holsztynu a Dolna Saksonia mogłaby się reklamować hasłem: Tu bije ziemniaczane serce Niemiec i jakieś20-30km od Hamburga zaczynają się ogromne tereny rolniczo-leśne.</p>
<p>Na dworcu jest też sklep sieci drogerii Rossman w którym też jest duży dział ze zdrową żywnością. Rossman ma też najlepsze najtańsze roślinne batony białkowe WellMix po 99 eurocentów. W okresach intensywnej pracy na kuchni podstawa mojego żywienia ostatnio</p>
<p><a href="https://rudekitchen.pl/postaw-kawe">U nas w gastro najlepszą motywacją do dobrej pracy jest dobry napiwek. jeżeli podoba ci się, to co piszę zostaw mi napiwek</a></p>
<p><img decoding="async" src="https://miro.medium.com/v2/resize:fit:700/1*Alf1Qc3hrsWGLGfMuf8jHA.jpeg"></p>
<p>&nbsp;</p>
<p>(disclaimer: moje doświadczenie obejmuje Dolną Saksonię i 2 miasta na prawach landu geograficznie położone w Dolnej Saksonii, czyli Hamburg i Bremen. Niemcy są krajem federalnym z naprawdę dużymi różnicami również jeśli chodzi o sklepy pomiędzy landami.)</p>
<p>&nbsp;</p>
<p><img decoding="async" src="https://miro.medium.com/v2/resize:fit:700/1*BQGiW1GxobpSVlHkm005vA.jpeg"></p>
<p>&nbsp;</p>
<p><a href="https://rudekitchen.pl/postaw-kawe">U nas w gastro najlepszą motywacją do dobrej pracy jest dobry napiwek. jeżeli podoba ci się, to co piszę zostaw mi napiwek</a></p>
<p><a href="https://linktr.ee/rudekitchen" target="_blank" rel="noopener"><strong>Moje media społecznościowe</strong></a></p>
<p>&nbsp;</p>
<p><a class="a2a_button_facebook" href="https://www.addtoany.com/add_to/facebook?linkurl=https%3A%2F%2Frudekitchen.pl%2Fzdrowa-zywnosc-w-niemczech%2F&amp;linkname=Szlakiem%20zdrowej%20zywnosci%20po%20hamburgu" title="Facebook" rel="nofollow noopener" target="_blank"></a><a class="a2a_button_email" href="https://www.addtoany.com/add_to/email?linkurl=https%3A%2F%2Frudekitchen.pl%2Fzdrowa-zywnosc-w-niemczech%2F&amp;linkname=Szlakiem%20zdrowej%20zywnosci%20po%20hamburgu" title="Email" rel="nofollow noopener" target="_blank"></a><a class="a2a_button_linkedin" href="https://www.addtoany.com/add_to/linkedin?linkurl=https%3A%2F%2Frudekitchen.pl%2Fzdrowa-zywnosc-w-niemczech%2F&amp;linkname=Szlakiem%20zdrowej%20zywnosci%20po%20hamburgu" title="LinkedIn" rel="nofollow noopener" target="_blank"></a><a class="a2a_button_twitter" href="https://www.addtoany.com/add_to/twitter?linkurl=https%3A%2F%2Frudekitchen.pl%2Fzdrowa-zywnosc-w-niemczech%2F&amp;linkname=Szlakiem%20zdrowej%20zywnosci%20po%20hamburgu" title="Twitter" rel="nofollow noopener" target="_blank"></a><a class="a2a_button_printfriendly" href="https://www.addtoany.com/add_to/printfriendly?linkurl=https%3A%2F%2Frudekitchen.pl%2Fzdrowa-zywnosc-w-niemczech%2F&amp;linkname=Szlakiem%20zdrowej%20zywnosci%20po%20hamburgu" title="PrintFriendly" rel="nofollow noopener" target="_blank"></a><a class="a2a_dd addtoany_share_save addtoany_share" href="https://www.addtoany.com/share#url=https%3A%2F%2Frudekitchen.pl%2Fzdrowa-zywnosc-w-niemczech%2F&#038;title=Szlakiem%20zdrowej%20zywnosci%20po%20hamburgu" data-a2a-url="https://rudekitchen.pl/zdrowa-zywnosc-w-niemczech/" data-a2a-title="Szlakiem zdrowej zywnosci po hamburgu"></a></p>]]></content:encoded>
					
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Niemcy, ale gdzie to jest?</title>
		<link>https://rudekitchen.pl/niemcy-przed-wyborami/</link>
		
		<dc:creator><![CDATA[Rude Kitchen]]></dc:creator>
		<pubDate>Sat, 22 Feb 2025 10:00:11 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Nieprzewodnik]]></category>
		<category><![CDATA[U nas w Niemcach]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://nowy.rudekitchen.pl/niemcy-przed-wyborami/</guid>

					<description><![CDATA[Ramen – nie z torebki. Bulion, jajko marynowane, makaron, nori. Jak zrobić ramen w domu który jest rzeczywiście ramenem a nie zupką instant.]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<p>test</p>
<p><a class="a2a_button_facebook" href="https://www.addtoany.com/add_to/facebook?linkurl=https%3A%2F%2Frudekitchen.pl%2Fniemcy-przed-wyborami%2F&amp;linkname=Niemcy%2C%20ale%20gdzie%20to%20jest%3F" title="Facebook" rel="nofollow noopener" target="_blank"></a><a class="a2a_button_email" href="https://www.addtoany.com/add_to/email?linkurl=https%3A%2F%2Frudekitchen.pl%2Fniemcy-przed-wyborami%2F&amp;linkname=Niemcy%2C%20ale%20gdzie%20to%20jest%3F" title="Email" rel="nofollow noopener" target="_blank"></a><a class="a2a_button_linkedin" href="https://www.addtoany.com/add_to/linkedin?linkurl=https%3A%2F%2Frudekitchen.pl%2Fniemcy-przed-wyborami%2F&amp;linkname=Niemcy%2C%20ale%20gdzie%20to%20jest%3F" title="LinkedIn" rel="nofollow noopener" target="_blank"></a><a class="a2a_button_twitter" href="https://www.addtoany.com/add_to/twitter?linkurl=https%3A%2F%2Frudekitchen.pl%2Fniemcy-przed-wyborami%2F&amp;linkname=Niemcy%2C%20ale%20gdzie%20to%20jest%3F" title="Twitter" rel="nofollow noopener" target="_blank"></a><a class="a2a_button_printfriendly" href="https://www.addtoany.com/add_to/printfriendly?linkurl=https%3A%2F%2Frudekitchen.pl%2Fniemcy-przed-wyborami%2F&amp;linkname=Niemcy%2C%20ale%20gdzie%20to%20jest%3F" title="PrintFriendly" rel="nofollow noopener" target="_blank"></a><a class="a2a_dd addtoany_share_save addtoany_share" href="https://www.addtoany.com/share#url=https%3A%2F%2Frudekitchen.pl%2Fniemcy-przed-wyborami%2F&#038;title=Niemcy%2C%20ale%20gdzie%20to%20jest%3F" data-a2a-url="https://rudekitchen.pl/niemcy-przed-wyborami/" data-a2a-title="Niemcy, ale gdzie to jest?"></a></p>]]></content:encoded>
					
		
		
			</item>
	</channel>
</rss>
