<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?><rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
	xmlns:slash="http://purl.org/rss/1.0/modules/slash/"
	>

<channel>
	<title>Anty-lifestyle &#8211; Rude Kitchen</title>
	<atom:link href="https://rudekitchen.pl/category/anty-lifestyle/feed/" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>https://rudekitchen.pl</link>
	<description>100% roślinne, 110% smaku · Stay Rude!</description>
	<lastBuildDate>Sun, 23 Aug 2026 14:14:07 +0000</lastBuildDate>
	<language>pl-PL</language>
	<sy:updatePeriod>
	hourly	</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>
	1	</sy:updateFrequency>
	

<image>
	<url>https://rudekitchen.pl/wp-content/uploads/2026/04/cropped-cropped-logo_rudekitchen-32x32.png</url>
	<title>Anty-lifestyle &#8211; Rude Kitchen</title>
	<link>https://rudekitchen.pl</link>
	<width>32</width>
	<height>32</height>
</image> 
	<item>
		<title>Bulletproof Cold Brew Matcha</title>
		<link>https://rudekitchen.pl/bulletproof-cold-brew-matcha/</link>
		
		<dc:creator><![CDATA[Rude Kitchen]]></dc:creator>
		<pubDate>Sun, 23 Aug 2026 14:10:25 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Kuchnia]]></category>
		<category><![CDATA[Dietetyka]]></category>
		<category><![CDATA[Przekąski]]></category>
		<category><![CDATA[Przepisy]]></category>
		<category><![CDATA[Z życia Chefa]]></category>
		<category><![CDATA[Zdrowie]]></category>
		<category><![CDATA[kawa]]></category>
		<category><![CDATA[mleko kokosowe]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://rudekitchen.pl/?p=2161</guid>

					<description><![CDATA[Moja relacja z matchą jest skomplikowana. Nie tak skomplikowana jak z alkoholem. ale jednak. Nie jestem wielbicielem, delikatnie mówiąc. Kupiłem paczkę 200 gramową z pół roku temu. Do pomysłu na polewę do ciasta królowej Elżbiety. I potem użyłem raz do tego przepisu na matchę A to jest trzeci raz. Ale pewnie będzie więcej przepisów z ... <a title="Bulletproof Cold Brew Matcha" class="read-more" href="https://rudekitchen.pl/bulletproof-cold-brew-matcha/" aria-label="Dowiedz się więcej o Bulletproof Cold Brew Matcha">Dowiedz się więcej</a>]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<p>Moja relacja z matchą jest skomplikowana. Nie tak skomplikowana jak z alkoholem. ale jednak.<br />
Nie jestem wielbicielem, delikatnie mówiąc. Kupiłem paczkę 200 gramową z pół roku temu. Do pomysłu na polewę do ciasta królowej Elżbiety.<br />
I potem użyłem raz do tego przepisu na matchę<br />
A to jest trzeci raz. Ale pewnie będzie więcej przepisów z matchą, bo zdecydowanie mam za dużo zapasów i trzeba je wyużyć.</p>
<p><strong>SKŁADNIKI:</strong><br />
4 porcje kawy (patrz Uwagi)<br />
1 puszka (400 ml) mleka kokosowego<br />
100 g cieciorki z puszki lub ugotowanej<br />
1 duża łyżka 10 g Matchy<br />
Cold Brew z jednego litra wody<br />
opcjonalnie słodziwo (patrz warianty)</p>
<p><strong>SPOSÓB PRZYGOTOWANIA:</strong><br />
<a href="https://rudekitchen.pl/pomaranczowa-cold-brew/">Robimy Cold Brew według tego przepisu. Bez soku z pomarańczy!</a><br />
Cieciorkę blendujemy z połową mleka kokosowego. Dzięki temu ona się lepiej zblenduje, niż gdybyśmy wszystko od razu blendowali razem . Dodajemy resztę składników, jeszcze blendujemy przez dłuższą chwilę do pojawienia się wyraźnej piany na górze.</p>
<p><strong>WARIANTY:</strong><br />
Lubię gorzką kawę, gorzką herbatę, lubię gorzkie smaki, lubię goryczkę piwną, więc dla mnie ta wersja całkowicie bez dodatków słodzących jest super. Pewnej słodyczy dodaje mleko kokosowe. Cold Brew jest mniej gorzka niż normalna kawa, z taką kwaśną nutą, bardzo mi to dobrze gra.<br />
Ale oczywiście pierwszą rzeczą, którą możecie dodać, opcjonalnie jest cukier. Ale możecie też np. tak jak w poprzednim przepisie dododać soku pomarańczowego. Możecie dodać banany i więcej cieciorki i zrobić z tego smoothie.<br />
A dlaczego w ogóle tu jest cieciorka? Bo cieciorka zawiera białko, a warto zadbać o to, żeby nawet w takich przekąskach było białko.<strong>UWAGI:</strong><br />
Porcja to tyle mniej więcej ile dalecie na 250 ml naparu, ja w przepisach na cold brew stosuję 1 łyżkę kawy jako porcję (chociaż moja porcja w porannej kawie jest sporo większa)</p>
<p><strong>SERWIS:</strong><br />
Moim zdaniem najlepiej w wysokich, grubych szklankach.<br />
A po wierzchu na przykład troszkę kakao albo cynamonu. Albo pokropić syropem z granatów<br />
Troszkę oleju sezamowego lub arachidowego. To bym przede wszystkim proponował dla wersji słodkiej.</p>
<p>Praca kucharza bardzo, bardzo sprzyja zaburzeniom odżywiania.<br />
Zaburzenia odżywiania to, obok alkoholizmu i narkomanii, częste choroby zawodowe w gastronomii.<br />
Jak cały dzień pracujesz z jedzeniem, dotykasz, wąchasz, widzisz, serwujesz, czasem coś spróbujesz, to dla mózgu znaczy, że jesz. Ale ciało nie dostaje, mózg też, potrzebnego paliwa.<br />
To jest coś, czego nigdy w procesie ewolucji nie było.<br />
Ewolucyjnie nie jesteśmy przystosowani do takiej sytuacji (tak samo jak w ogóle do obecnej obfitości i dostępności jedzenia)<br />
U mnie to idzie kilkoma torami<br />
1. Coś w rodzaju klasycznego jadłowstrętu (anoreksja). Odrzuca mnie, jak tylko myślę, żeby coś zjeść. Jak to podczas takiej imprezy mam lodówkę pełną rozmaitego jedzenia. Otwieram patrzę czy coś bym z tego zjadł i nu chuja<br />
2. Myśl, że mam coś sobie gotować, tak mnie odrzuca, że stałym składnikiem mojej diety są deserki białkowe czekoladowe wegańskie Alpro. 20 g białka i dobra, czyli niska cena. Znakomite są też ich drinki białkowe ale w huj drogie.<br />
Może ich oznaczę, to mi może przyślą troch. Co?<br />
3. Dziwne smaki. Czasami to jest jakaś zmiana upodobań smakowych albo coś takiego jak w zeszłym tygodniu, gdzie ciągle jadłem bułki. Cokolwiek, byle z bułką.<br />
4. Najlepszy. Dlatego jest ten przepis.<br />
Coś bym zjadł takiego fajnego, coś nowego specjalnego, mam ochotę na jakieś dziwny nietypowy smak, coś czego jeszcze nigdy nie jadłem. Tak powstał niejeden z moich przepisów.<br />
Normalnie nigdy nie robię sobie Cold Brew<br />
Piję jedną kawę wcześnie rano, czasem drugą po południu ale cały dzień latam, zwłaszcza w pracy na Yerba Mate<br />
U mnie bez wątpienia w zaburzeniach odżywiania dochodzi, że moja depresja dowala mi również od tej strony. Z pracą w kuchni daje to wspaniały przykład efektu synergicznego, harmonijnej współpracy i wzajemnego wzmacniania.<br />
Szkoda tylko, ze zaburzeń. C’nie?</p>
<p><a class="a2a_button_facebook" href="https://www.addtoany.com/add_to/facebook?linkurl=https%3A%2F%2Frudekitchen.pl%2Fbulletproof-cold-brew-matcha%2F&amp;linkname=Bulletproof%20Cold%20Brew%20Matcha" title="Facebook" rel="nofollow noopener" target="_blank"></a><a class="a2a_button_email" href="https://www.addtoany.com/add_to/email?linkurl=https%3A%2F%2Frudekitchen.pl%2Fbulletproof-cold-brew-matcha%2F&amp;linkname=Bulletproof%20Cold%20Brew%20Matcha" title="Email" rel="nofollow noopener" target="_blank"></a><a class="a2a_button_linkedin" href="https://www.addtoany.com/add_to/linkedin?linkurl=https%3A%2F%2Frudekitchen.pl%2Fbulletproof-cold-brew-matcha%2F&amp;linkname=Bulletproof%20Cold%20Brew%20Matcha" title="LinkedIn" rel="nofollow noopener" target="_blank"></a><a class="a2a_button_twitter" href="https://www.addtoany.com/add_to/twitter?linkurl=https%3A%2F%2Frudekitchen.pl%2Fbulletproof-cold-brew-matcha%2F&amp;linkname=Bulletproof%20Cold%20Brew%20Matcha" title="Twitter" rel="nofollow noopener" target="_blank"></a><a class="a2a_button_printfriendly" href="https://www.addtoany.com/add_to/printfriendly?linkurl=https%3A%2F%2Frudekitchen.pl%2Fbulletproof-cold-brew-matcha%2F&amp;linkname=Bulletproof%20Cold%20Brew%20Matcha" title="PrintFriendly" rel="nofollow noopener" target="_blank"></a><a class="a2a_dd addtoany_share_save addtoany_share" href="https://www.addtoany.com/share#url=https%3A%2F%2Frudekitchen.pl%2Fbulletproof-cold-brew-matcha%2F&#038;title=Bulletproof%20Cold%20Brew%20Matcha" data-a2a-url="https://rudekitchen.pl/bulletproof-cold-brew-matcha/" data-a2a-title="Bulletproof Cold Brew Matcha"></a></p>]]></content:encoded>
					
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Weganie i Imperium</title>
		<link>https://rudekitchen.pl/weganie-w-wojsku/</link>
		
		<dc:creator><![CDATA[Rude Kitchen]]></dc:creator>
		<pubDate>Sat, 22 Aug 2026 15:21:51 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Anty-lifestyle]]></category>
		<category><![CDATA[News]]></category>
		<category><![CDATA[Rozmaitości]]></category>
		<category><![CDATA[Społeczne]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://rudekitchen.pl/?p=2158</guid>

					<description><![CDATA[1. Ile dzieci zabili weganie w Gazie? Czy w izraelskiej armii jest wielu wegan? Co osiemnasty. To trochę nawet więcej, bo weganinem jest co dwudziesty Izraelczyk. Nie ma danych na temat tego, gdzie służą weganie i ilu ich brało lub bierze udział w ludobójstwie w Gazie, ale zakładając, że weganizm nie jest czynnikiem determinującym przydział, ... <a title="Weganie i Imperium" class="read-more" href="https://rudekitchen.pl/weganie-w-wojsku/" aria-label="Dowiedz się więcej o Weganie i Imperium">Dowiedz się więcej</a>]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<p><strong>1. Ile dzieci zabili weganie w Gazie?</strong><br />
Czy w izraelskiej armii jest wielu wegan?<br />
Co osiemnasty.<br />
To trochę nawet więcej, bo weganinem jest co dwudziesty Izraelczyk. Nie ma danych na temat tego, gdzie służą weganie i ilu ich brało lub bierze udział w ludobójstwie w Gazie, ale zakładając, że weganizm nie jest czynnikiem determinującym przydział, to izraelscy weganie zabili w Gazie ponad 1000 palestyńskich dzieci.<br />
I nie tylko dzieci. Najwięcej wegan jest w Brygadzie Nahal, bardzo aktywnej w Gazie i odpowiedzialnej za atak na World Central Kitchen, kiedy zginął polski Chef Damian Soból. Być może zabił go weganin. Nawet nie dlatego, że gotował mięso. To bym zrozumiał. Ale za to, że gotował dla Palestyńczyków.<br />
Tak więc IDF to nie tylko “najmoralniejsza armia świata” ale też “najbardziej wegańska” co jak widać można bez specjalnych problemów połączyć z ludobójstwem<br />
Izrael ze wszystkich krajów rozwiniętych ma największy odsetek wegan i wegetarian. Jest też, ze względu na specyficzną kulturę kulinarną związaną z koszernością, najbardziej przyjazny weganom i wegetarianom, bo jeżeli coś jest wege, to łatwiej o koszerność. Odpada choćby kwestia uboju rytualnego i osobnych naczyń mięsnych i mlecznych (zakaz łączenia w jednym daniu mięsa i mleka)<br />
Kuchnia koszerna nie tłumaczy jednak fenomenu jakim jest popularność wegetarianizmu i weganizmu w Izraelu<br />
5% wegan to najwyższy odsetek na świecie. I drugi kraj na świecie, jeśli podliczymy wegetarian. Na pierwszym miejscu są Indie, gdzie w wielu religiach funkcjonuje zakaz “od zawsze” jedzenia mięsa albo co najmniej eliminacji wołowiny lub wieprzowiny, więc ma to długoletnie uzasadnienie religijno-kulturowe.<br />
Ale Izrael jest fenomenem. Właściwie, jeśli nad tym chwilę pomyśleć, Izrael to zrealizowana utopia zwolenników postępu i wzór do naśladowania.<br />
Pieski i kotki ratujemy i żałujemy, gayom dajemy pełnię praw, ale nie arabskim dzieciom, bo z nich i tak by wyrośli terroryści (pamiętam takie całkowicie serio i na poważnie wygłoszone uzasadnienie dla działań Izraela w Strefie Gazy).<br />
Tak jak fałszywy jest stereotypowy wizerunek weganina jako chudego słabeusza, tak samo fałszywy jest wizerunek weganina jako kochającego i otaczającego opieką wszystkich i wszystko.<br />
Pieski, kotki, dżdżownice, skarabeusze, tasiemce ale nie Palestyńczycy, Ukraińcy, pracownicy, biedni, hołota, podludzie<br />
Dokładnie tego samego mechanizmu doświadczyłem jeszcze w Polsce od propagujących weganizm właścicieli knajp, w których pracowałem. Prawa zwierząt Tak! Prawa pracownicze NIE!</p>
<p><strong>2. Czy weganie są sprawniejsi w zabijaniu?</strong><br />
Jak poinformował Combat Feeding Division of the Army’s Combat Capabilities Development Command Soldier Center (serio, to poważna nazwa), armia amerykańska „bada, w jaki sposób powstający sektor alternatywnych białek może pomóc w osiągnięciu kilku celów, w tym wzmocnieniu odporności łańcucha dostaw żywności , umożliwieniu produkcji żywności w środowiskach objętych walką oraz zapewnieniu żołnierzom dostosowanego, wysokiej jakości odżywiania”<br />
Po co żołnierzom w środowiskach objętych walką wysokiej jakości jedzenie? Żeby sprawniej zabijali tych po drugiej stronie.<br />
To ma sens. Z punktu widzenia współczesnej dietetyki, zdecydowanie lepsza będzie zrównoważona dieta roślinna niż hamburgery, jeśli chodzi o zdrowie i kondycję żołnierzy.<br />
Rozwój nowej żywności tworzy ogromne możliwości usprawnienia armii przez odpowiednie żywienie żołnierzy.<br />
Czy nie jest tak, że szlachetni frajerzy rezygnujący z mięsa i produktów odzwierzęcych stworzyli nowy segment żywności, która będzie pomagać w sprawniejszym zabijaniu?<br />
Czy więc może izraelscy weganie mordujący dzieci w Gazie mają rację?I jest to całkiem naturalne i oczywiste.</p>
<p><strong>3. Straszni mieszczanie “patrząc – widzą wszystko o d d z i e l n i e/Że dom&#8230; że Stasiek&#8230; że koń&#8230; że drzewo.. ”.</strong><br />
Ale tak jak każdy z nas istnieje tylko jako istota społeczna (nawet mieszkając w lesie, no poza “dziećmi wilków”, ale wilki też są zwierzętami społecznymi), a za sprawą globalizacji bierzemy udział w globalnym społeczeństwie. Swoimi wyborami konsumenckimi, na przykład przy zakupie wegańskich, jak to owoc pomarańczy. Izraelskich. Czy wspierające ludobójstwo pomarańcze są wegańskie?<br />
Ale niektórzy to też widzą osobno. I cieszą się izraelskimi pomarańczami i palestyńską flagą na profilowym. Ale to raczej ci lewicowi, którzy z uporem godnym lepszej sprawy powtarzają “rozwiązanie systemowe, nie indywidualne wybory” (dlaczego nie jedno i drugie?). Od czasów Nadera wiadomo, że efekt skali doskonale działa w przypadku bojkotów konsumenckich.<br />
W Polsce prawica wykorzystała bojkot konsumencki z powodzeniem wobec napoju energetycznego Demon Energy Drink, wprowadzony na rynek w 2012, a wycofany w 2014 pod wpływem bojkotu konsumenckiego katolików wobec wszystkich produktów firmy produkującej przetwory owocowe i warzywne i soki.<br />
Nasze czyny i nasze wybory mają konsekwencje rozciągające się bardzo daleko i szeroko, a indywidualne wybory są jednym z czynników kształtujących rozwiązania systemowe. Rozwiązania systemowe też nie istnieją osobno, a w ramach pewnego systemu społeczno-ekonomicznego, ale te ramy mogą przesuwać i rozciągać czy to poszczególne rozwiązania, czy sumy indywidualnych decyzji. Zakupowych czy wyborczych<br />
I nieraz, całkiem często, jest tak, że działanie skierowane przeciwko określonemu systemowi zostaje przez niego wchłonięte i wykorzystywane jako jego wzmocnienie. Kapitalizm jest tego doskonałym przykładem. Znakomicie monetyzuje każdy, nawet najbardziej antykapitalistyczny ruch i bunt.<br />
I podporządkowuje swojej logice.<br />
I patrząc w ten sposób, całkiem logiczny jest weganizm w służbie ludobójstwa i imperializmu.<br />
Ostatnio pojawiają się wzmożone inteligenckie oburzenia na niszczenie książek przy uczeniu sztucznej inteligencji. Firmy z branży AI masowo skupują książki, zwłaszcza sprzed czasów digitalizacji i uczą na nich sztuczną inteligencję<br />
Co odbywa się przez zeskanowanie książek. A żeby zeskanowanie książki było szybkie i możliwie bezbłędne, trzeba obciąć grzbiet i skanować pojedyncze kartki.<br />
Jest zabawne, jak ludzie radzący sobie o wiele lepiej w kapitalizmie ode mnie robią zdziwionego Pikaczu, bo kapitalizm jest kapitalizmem. A książka jest towarem takim jak każdy inny. Tak to działa, moi drodzy.<br />
Zresztą metafora odcinania grzbietu, a więc i kręgosłupa, jest całkiem dobra co do weganizmu w izraelskiej armii czy w ogóle pracy na rzecz armii. Nie tylko przez wegan.<br />
I oczywiście warto i trzeba piętnować tego typu zjawiska i głośno o nich mówić. Próbować przesunąć granice tego systemu, ale najlepszym i jedynym prawdziwym rozwiązaniem byłoby podpalenie tego systemu, zaoranie i posypanie solą pogorzeliska, by zło się więcej nie odrodziło.<br />
Ale do tego nie jesteśmy zdolni, bo jak powiedział Klasyk “łatwiej nam wyobrazić sobie koniec świata, niż koniec kapitalizmu”.<br />
Bo nie istnieje żadna ideologia poza ideologią klasy panującej.<br />
Nie w znaczeniu tego w co wierzy klasa panująca ale w znaczeniu narzędzia panowania klasowego, przez to w co społeczeństwo wierzy i co uważa na możliwe.<br />
Poprzez ideologię klasa panująca narzuca nie swój obraz świata, ale najkorzystniejszy dla swojego klasowego interesu obraz świata. I skwapliwie wykorzystuje do tego każdy nasz przejaw buntu.<br />
Kartka wyborcza czy kula? jak powiedział kolejny Klasyk</p>
<p>ps. nie daje mi spokoju pytanie: czy mordujący dzieci w Gazie izraelscy weganie ratują ich pieski i kotki?<br />
ps.2 akurat jak pisałem ten artykuł usłyszałem w wiadomościach, że 20 sierpnia 2026 w Izraelu umorzono sprawę ataku na World Central Kitchen</p>
<p><a class="a2a_button_facebook" href="https://www.addtoany.com/add_to/facebook?linkurl=https%3A%2F%2Frudekitchen.pl%2Fweganie-w-wojsku%2F&amp;linkname=Weganie%20i%20Imperium" title="Facebook" rel="nofollow noopener" target="_blank"></a><a class="a2a_button_email" href="https://www.addtoany.com/add_to/email?linkurl=https%3A%2F%2Frudekitchen.pl%2Fweganie-w-wojsku%2F&amp;linkname=Weganie%20i%20Imperium" title="Email" rel="nofollow noopener" target="_blank"></a><a class="a2a_button_linkedin" href="https://www.addtoany.com/add_to/linkedin?linkurl=https%3A%2F%2Frudekitchen.pl%2Fweganie-w-wojsku%2F&amp;linkname=Weganie%20i%20Imperium" title="LinkedIn" rel="nofollow noopener" target="_blank"></a><a class="a2a_button_twitter" href="https://www.addtoany.com/add_to/twitter?linkurl=https%3A%2F%2Frudekitchen.pl%2Fweganie-w-wojsku%2F&amp;linkname=Weganie%20i%20Imperium" title="Twitter" rel="nofollow noopener" target="_blank"></a><a class="a2a_button_printfriendly" href="https://www.addtoany.com/add_to/printfriendly?linkurl=https%3A%2F%2Frudekitchen.pl%2Fweganie-w-wojsku%2F&amp;linkname=Weganie%20i%20Imperium" title="PrintFriendly" rel="nofollow noopener" target="_blank"></a><a class="a2a_dd addtoany_share_save addtoany_share" href="https://www.addtoany.com/share#url=https%3A%2F%2Frudekitchen.pl%2Fweganie-w-wojsku%2F&#038;title=Weganie%20i%20Imperium" data-a2a-url="https://rudekitchen.pl/weganie-w-wojsku/" data-a2a-title="Weganie i Imperium"></a></p>]]></content:encoded>
					
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Naprzeciwko porno kina</title>
		<link>https://rudekitchen.pl/saray-koz-hamburg/</link>
		
		<dc:creator><![CDATA[Rude Kitchen]]></dc:creator>
		<pubDate>Sun, 16 Aug 2026 13:58:49 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Nieprzewodnik]]></category>
		<category><![CDATA[U nas w Niemcach]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://rudekitchen.pl/?p=2135</guid>

					<description><![CDATA[Saray Köz — kuchnia turecka, a dokładnie anatolijska. Ta turecka knajpa to doskonały dowód na to, że najlepsze żarcie jest w najgorszych dzielnicach. St. Georg — najlepsze żarcie w najgorszej dzielnicy Przez ponad tydzień nie ruszałem się z domu, złożon grypą na łoże boleści, i gdy tylko poczułem się lepiej, miałem tak dość smucenia konia ... <a title="Naprzeciwko porno kina" class="read-more" href="https://rudekitchen.pl/saray-koz-hamburg/" aria-label="Dowiedz się więcej o Naprzeciwko porno kina">Dowiedz się więcej</a>]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<p>Saray Köz — kuchnia turecka, a dokładnie anatolijska.<br />
Ta turecka knajpa to doskonały dowód na to, że najlepsze żarcie jest w najgorszych dzielnicach.</p>
<h2>St. Georg — najlepsze żarcie w najgorszej dzielnicy</h2>
<p>Przez ponad tydzień nie ruszałem się z domu, złożon grypą na łoże boleści, i gdy tylko poczułem się lepiej, miałem tak dość smucenia konia w domu, że oto jestem wieczorową porą na skrzyżowaniu prawie że na środku <a href="https://rudekitchen.pl/zakupy-na-st-george/">St. Georg w Hamburgu</a> i zastanawiam się, gdzie iść coś zjeść.<br />
Myślałem nad <a href="https://rudekitchen.pl/nieprzewodnik-nie-tylko-po-hamburgu/">uroczą niemiecką knajpką przy placu Hanzy</a>. Mają znakomitego wegańskiego <a href="https://rudekitchen.pl/hamburg-w-10-obrazkach/">kumpira</a>, czyli faszerowanego ziemniaka. W styczniu 2025 roku w tym lokalu skończyła się strzelanina, która zaczęła się w innej <a href="https://rudekitchen.pl/jak-byc-bezpiecznym-w-miescie-5-prostych-zasad/">knajpie na St. Georg</a>.</p>
<h2>Hamburg, kokaina i wojna gangów — co to ma do jedzenia</h2>
<p>Hamburg jest jednym z trzech głównych portów, którymi kokaina wchodzi do Europy — po Antwerpii i Rotterdamie, a największym w Niemczech. A to oznacza Mocro Mafię, a to oznacza wojnę gangów.<br />
Taka to dzielnica. Na razie nie ma jeszcze strzelanin na ulicach i przypadkowych ofiar ani serii z kałasznikowa pod stacją metra, jak w lutym 25 na Clémenceau w Brukseli, gdzie gangi walczą o „punkty sprzedaży&#8221;.<br />
Nie wiadomo, co przyniesie kolejny rok. Jak chcecie odwiedzić Hamburg, to się pośpieszcie.</p>
<h2>Menu na szybie i osobna karta bez mięsa</h2>
<p>I dumałem tak przy skrzyżowaniu naprzeciwko kina porno. I tuż obok jakiejś tureckiej knajpy.<br />
I tu duży plus. Zwłaszcza z punktu osoby z takimi <a href="https://rudekitchen.pl/depresja-to-pieklo/">lękami społecznymi</a> jak ja.<br />
Całe menu wywieszone na szybie.<br />
Osobna karta w menu — „dania wegetariańskie i wegańskie&#8221;!<br />
Super rzecz, mam wrażenie, w Niemczech coraz częstsza, zwłaszcza w jakichś arabskich czy tureckich knajpach. Widziałem coś takiego w Berlinie, kilka razy. Lokale mają wywieszone informacje o opcjach wegetariańskich i wegańskich. Akurat w kuchniach z Bliskiego Wschodu takie „opcje&#8221; są podstawą jadłospisu, jak hummus, falafel, tabuleh czy baba ganoush.</p>
<h3>Dlaczego knajpy stricte wegańskie tracą na popularności</h3>
<p>I to jest jeden z powodów, dla których lokale stricte wegańskie tracą na popularności i upadają.<br />
Jakbym szedł ze znajomymi, których część chciałaby zjeść mięso, to wybralibyśmy Saray Köz, a nie lokal całkowicie wege. To jest zresztą świetny lokal na różne okazje, również na randkę. Nic nie sugeruję, ale gdyby któraś pani była w Hamburgu, to ja mam często cały dzień wolny.</p>
<h2>Seitan kebab — co to właściwie jest</h2>
<p>W opcjach wegańskich — seitan kebab.<br />
Nie ma obowiązku wiedzieć, więc wyjaśniam: <a href="https://rudekitchen.pl/seitan-yuba-na-wielkanoc/">seitan</a> jest to gluten, czyli białko pszeniczne, otrzymywane przez długotrwałe i strasznie *********** wypłukiwanie skrobi z ciasta z mąki pszennej. Podchodziłem do seitana kilka razy, z żadnej rzeczy do końca zadowolony nie jestem, więc tym bardziej szanuję kucharzy, którzy pracują z tym produktem.<br />
A naprawdę można zrobić cuda.</p>
<h3>Richtig Turkishe Mocca, czyli kawa, która ratuje wieczór</h3>
<p>Do tego taka Richtig Turkishe Mocca. Moje poszukiwania szczęścia dobiegły końca. Przynajmniej na ten wieczór.<br />
Kupili mnie już kawą totalnie. Godzinę włóczyłem się po Hamburgu, a była Tippischenorddeutsches zima, czyli koło zera, pizdzi i mokro. Więc mocna, gorąca kawa była czymś, co zmienia życie i uszczęśliwia.</p>
<h3>Durum czy w chlebie? Ważna uwaga przy zamawianiu</h3>
<p>I tu ważna uwaga przy zamawianiu.<br />
Jeżeli, jak ja, uważacie, że tylko cienkie pieczywo — tortilla czy <a href="https://rudekitchen.pl/sonmez-markt-steindamm-hamburg/">libańska pita</a> — to zamawiajcie DURUM. Jeżeli jest w menu „w chlebie&#8221; albo „w picie&#8221;, to z reguły jest to wielka gruba buła, przy której całe to danie traci sens. Przez zapchanie bułą nie przebije się bogactwo smaków. Bo dobry falafel, a też tak naprawdę i kebab, ma to do siebie, że ma wiele różnych smaków, różne składniki, różne tekstury. Dajemy do niego sos, żeby tych smaków, tych tekstur było jak najwięcej — i to w dużym stopniu robi robotę.</p>
<h2>Jak smakował seitan kebab z Saray Köz</h2>
<p>I zdecydowanie Seitan Kebab z Saray Köz polecam gorąco.<br />
Fajnie delikatny seitan, nieprzypominający żadnego konkretnego mięsa, ale jakieś delikatne — taka delikatna seitanina.<br />
Gdybym miał coś inaczej zrobić, no to bardziej bym urozmaicił warzywa, np. o kiszone. Doskonale pasowałaby tu turecka kiszona rzepa, waląca po oczach swoim żarówiastym kolorem różowo-purpurowym. I świetnie pasująca do falafela i kebaba.<br />
No wiadomo, jak to ja, dodałbym marynowane halapenio. Tylko że… U mnie to są 2 podstawowe przyprawy, które dodaję na talerzu: marynowane halapenio i sos sriracha.</p>
<h2>Ile kosztuje obiad w Saray Köz</h2>
<p>Kanapka 9,50 €, kawa 3,90 €. Powiedzmy, że w 2 dychach, a nawet mniej, zjecie danie obiadowe i wypijecie coś ciepłego lub zimnego.<br />
Karta urozmaicona, aż za długa. Długa karta z różnych powodów rodzi problemy, np. więcej odpadów czy potrzeba większych pomieszczeń magazynowych i lodówek. Nie wiem, jak sobie radzą, ale sądząc po tym, co zjadłem, ich Chef ogarnia. Szacun ziom!<br />
A jako że to naprawdę lokal turecki prowadzony przez wyznawców Allaha, nie ma alkoholu.<br />
Za to jest duży wybór kaw (jak to Turcy) i koktajle bezalkoholowe.<br />
I chociaż z reguły, jeżeli jest, to do obiadu biorę piwo, to jak dla mnie to dobrze, zwłaszcza jak mogę dostać tak podaną kawę.</p>
<h2>Obsługa, napiwek i opinie w Google</h2>
<p>Kolejna rzecz na plus, tak z czysto zawodowego punktu widzenia: w bardzo naturalny sposób, w rozmowie, którą ja zacząłem, kelner zapytał mnie, czy wystawię im opinię na Google. Chwaliłem Szefa kuchni za seitan.<br />
Z mojego doświadczenia to jedna z ważniejszych prac marketingowych u podstaw w gastronomii.<br />
Nie napierdalanie na Facebooku i śmieszne rolki na TikToku.<br />
Opinie w tego typu miejscach jak Mapy Google&#8217;a, Tripadvisor czy HappyCow.<br />
Więc i pod tym względem też świetnie.<br />
Lokal w ogóle tego typu, że może wejść z ulicy jakiś dzikus obrzępalec z lasu i zamówić falafla na wynos, a możesz tam w sumie nawet się na randkę umówić.<br />
Tak tylko Paniom przypominam, jakby co.<br />
Kelnerstwo i sala to nie moja domena, ale na mój gust obsługa świetna.<br />
Aż miło zostawiać napiwek.<br />
O czym i wam przypominam, abyście czynili.</p>
<h2>Strona internetowa lokalu — i jedno „ale&#8221;</h2>
<p>Pean pochwalny mi wyszedł, to jeszcze dołożę na koniec pochwałę strony internetowej.<br />
Po prostu ładna i elegancka, bez wodotrysków. Za to z menu i innymi potrzebnymi informacjami.<br />
I mam o co się przyczepić. Bo ta strona jest trochę za elegancka. I jest opcja rezerwacji stolika, ale nie ma informacji, że można też wejść z ulicy i zjeść.</p>
<h2>Jak trafić — trasa z dworca</h2>
<p><a href="https://maps.app.goo.gl/M3wbma3FEExrTH5u7" target="_blank" rel="noopener">Trasa z dworca do Saray Köz i potem przez plac Hanzy do dworca. Na rogach uważajcie na damy negocjowalnego afektu. I generalnie na St. Georg to lepiej uważajcie.</a></p>
<h2>Najczęstsze pytania</h2>
<h3>Gdzie zjeść w Hamburgu blisko dworca, jeśli nie jem mięsa?</h3>
<p>Saray Köz na St. Georg, kilka minut pieszo od Hauptbahnhof. Turecka knajpa z osobną kartą dań wegetariańskich i wegańskich wywieszoną na szybie. Kebab z seitana 9,50 €, kawa 3,90 €. Nie ma alkoholu — to lokal prowadzony przez muzułmanów.</p>
<h3>Co to jest seitan?</h3>
<p>Gluten, czyli białko pszenne, otrzymywane przez długie wypłukiwanie skrobi z ciasta z mąki pszennej. Robota mordercza, dlatego szanuję kucharzy, którzy z tym pracują. Dobrze zrobiony jest delikatny i nie udaje żadnego konkretnego mięsa.</p>
<h3>Durum czy „w chlebie&#8221; — co zamawiać?</h3>
<p>Durum, czyli w cienkim placku. „W chlebie&#8221; albo „w picie&#8221; to z reguły gruba bułacha, która zapycha i zabija cały sens dania. Dobry kebab czy falafel ma wiele smaków i tekstur — gruba bułka to wszystko przykrywa.</p>
<h3>Czy St. Georg w Hamburgu jest bezpieczna dzielnica?</h3>
<p>Ma złą sławę i nie bez powodu — Hamburg jest największym niemieckim portem, którym kokaina wchodzi do Europy, a to oznacza wojnę gangów. W styczniu 2025 skończyła się tam strzelanina. Na razie nie ma przypadkowych ofiar na ulicach, ale wieczorem lepiej uważać. Najlepsze żarcie bywa w najgorszych dzielnicach.</p>
<p><a class="a2a_button_facebook" href="https://www.addtoany.com/add_to/facebook?linkurl=https%3A%2F%2Frudekitchen.pl%2Fsaray-koz-hamburg%2F&amp;linkname=Naprzeciwko%20porno%20kina" title="Facebook" rel="nofollow noopener" target="_blank"></a><a class="a2a_button_email" href="https://www.addtoany.com/add_to/email?linkurl=https%3A%2F%2Frudekitchen.pl%2Fsaray-koz-hamburg%2F&amp;linkname=Naprzeciwko%20porno%20kina" title="Email" rel="nofollow noopener" target="_blank"></a><a class="a2a_button_linkedin" href="https://www.addtoany.com/add_to/linkedin?linkurl=https%3A%2F%2Frudekitchen.pl%2Fsaray-koz-hamburg%2F&amp;linkname=Naprzeciwko%20porno%20kina" title="LinkedIn" rel="nofollow noopener" target="_blank"></a><a class="a2a_button_twitter" href="https://www.addtoany.com/add_to/twitter?linkurl=https%3A%2F%2Frudekitchen.pl%2Fsaray-koz-hamburg%2F&amp;linkname=Naprzeciwko%20porno%20kina" title="Twitter" rel="nofollow noopener" target="_blank"></a><a class="a2a_button_printfriendly" href="https://www.addtoany.com/add_to/printfriendly?linkurl=https%3A%2F%2Frudekitchen.pl%2Fsaray-koz-hamburg%2F&amp;linkname=Naprzeciwko%20porno%20kina" title="PrintFriendly" rel="nofollow noopener" target="_blank"></a><a class="a2a_dd addtoany_share_save addtoany_share" href="https://www.addtoany.com/share#url=https%3A%2F%2Frudekitchen.pl%2Fsaray-koz-hamburg%2F&#038;title=Naprzeciwko%20porno%20kina" data-a2a-url="https://rudekitchen.pl/saray-koz-hamburg/" data-a2a-title="Naprzeciwko porno kina"></a></p>]]></content:encoded>
					
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Jak być bezpieczniejszym w mieście. 5 prostych zasad</title>
		<link>https://rudekitchen.pl/jak-byc-bezpiecznym-w-miescie-5-prostych-zasad/</link>
		
		<dc:creator><![CDATA[Rude Kitchen]]></dc:creator>
		<pubDate>Sun, 19 Jul 2026 06:48:21 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Anty-lifestyle]]></category>
		<category><![CDATA[Nieprzewodnik]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://rudekitchen.pl/?p=2087</guid>

					<description><![CDATA[Wpadł mi w oczy post o dodatkowym ubezpieczeniu od wypadków w mieście. Ubezpieczenie ubezpieczeniem, ale jest pięć rzeczy, które robisz sam i które działają wcześniej. Z perspektywy kogoś, kto chodzi po mieście na piechotę, a nie ogląda go z Ubera.]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<p><strong>Wpadł mi w oczy na LI post o dodatkowym ubezpieczeniu od wypadków i przypadków, na wyjazdach i wakacjach</strong><br />
<strong>I moja myśl to była: </strong><br />
<strong>nie wykupuję żadnego ubezpieczenia, bo ufam Panu, że mnie przeprowadzi bezpiecznie</strong><br />
<strong>A od kilku lat włóczę się po takich miejscach, że to, że raz tylko w ryja dostałem, a i to się skończyło niegroźnie, jasno pokazuje, że ufanie Panu działa lepiej niż ubezpieczenia.</strong><br />
<strong>Z 5 najniebezpieczniejszych dzielnic w Hamburgu bywam regularnie… w każdej.</strong><br />
Równie regularnie choć rzadziej bywam w najniebezpieczniejszych częściach najniebezpieczniejszego miasta w Niemczech Bremen<br />
I raz tylko w mordę dostałem<br />
I, a jakże by inaczej, od rodaka<br />
Więc albo opowieści, że Niemiec już nie ma i na ulicach szaleni imigranci gwałcą, mordują i rabują, niekoniecznie w tej kolejności , niekoniecznie są prawdziwe, albo ja w jakiś (zapewne magiczny) sposób unikam niebezpieczeństw.<br />
Jedno i drugie. Opowieści o ulicach pełnych zbrodniczych imigrantów są równie przesadzone co nazwanie Mundialu świętem sportu. No, niby jakiś sport tu jest, ale chodzi kompletnie o co innego.<br />
Bo statystycznie to, że dostałem w mordę od rodaka, to nie przypadek. Polacy są na czele niemieckich statystyk o przestępczości wśród cudzoziemców. Polska wyeksportowała do Niemiec (a zapewne też np. do Anglii) swoje problemy społeczne w liczbie 100 tysięcy polskich bezdomnych żyjących w Niemczech. Wielu jest też w Niemczech zaimportowanych przestępców, żebraków i bezdomnych z Rumunii.<br />
A główny problem i zagrożenie na niemieckich ulicach to rosnąca bieda i bezdomność i przede wszystkim twarde narkotyki, na czele których stoi Król Niemieckich Ulic Crack.<br />
Szczególnie niebezpiecznymi miejscami w Niemczech są dworce w dużych miastach, które stały się punktami zbiorczymi, po niemiecku nazywanymi Brennpunkt, dla bezdomności, drobnej przestępczości, handlu i konsumpcji narkotyków.<br />
Sytuacja najniebezpieczniejsza była 2–3 lata temu. Od tamtej pory na dworcach wprowadzono większe kontrole. Prowadzone wspólnie przez ochronę kolei, policję landową i federalną. Policja federalna odpowiada w Niemczech właśnie za dworce i lotniska ale za ich otoczenie już policja lokalna (landu)<br />
W Hamburgu wybudowano nowy, drugi komisariat przy dworcu.<br />
Pro Tip: W Hamburgu uważajcie szczególnie, wychodząc na stronę Museum für Kunst und Gewerbe. i do dworca autobusowego (ZOB), koło którego znajduje się “skwer narkomanów” i punkt Drob Inn, pomocy uzależnionym.<br />
W tej chwili jest wydzielony duży plac dla osób uzależnionych. Chodzi o to, żeby ich trochę zamknąć w czymś w rodzaju getta (a Niemcy mają prawie tysiącletnią praktykę w zamykaniu elementów w gettach) albo trochę jak małpy w klatce, ale to nie są małpy w klatce. Pamiętajcie to tacy sami ludzie jak ty czy ja i mają takie same prawa i ludzką godność.</p>
<p>Jest też tak, że zapewne z moją stylówą starego załoganta, weterana wojen subkultur i wagą obecnie 82 kg i to nie od lustrzycy, nie wyglądam jak łatwa ofiara. Raczej wyglądam tak, że element piątki ze mną przybija, a handlarze narkotyków pytają, co chcę kupić, a pod dworcem bardziej obawiam się policji niż “elementu”.<br />
Miałem parę sytuacji gdzie mogło być ciężko. Pomijając tę sytuację, w której napadł na mnie mój rodak, zagrożeniem byli niemieccy dresiarze.<br />
Do niczego nie doszło, ale raz na przykład sytuacja wyglądała, jakby szykowali się, żeby mnie zrobić. Wpierdol i rabunek, taki raczej międzynarodowy standard, tylko jeszcze kolegów ściągają, bo we dwóch nie zaryzykują.<br />
Wolałem nie czekać, żeby się nie przekonywać, czy słusznie mi się wydaje, i spierdoliłem.</p>
<p>Pro tip: to jest z reguły najlepsza opcja, niekoniecznie rozpaczliwa ucieczka, ale oddalenie się. Bo nawet jeżeli uważasz, że dasz radę, to nigdy nie wiesz tak naprawdę, z kim masz do czynienia i czy nie ma sprzętu. A najważniejsza zasada bezpieczeństwa na ulicy jest taka, że jak kozaczysz, to trafisz na większego kozaka od siebie.</p>
<p>Zwłaszcza w takim mieście, gdzie jak w Hamburgu, trwa wojna gangów.<br />
W styczniu 2025 roku dzieciak przysłany przez Mocro-mafię (kontrolującą import kokainy do Europy, a Hamburg jest najważniejszym portem dla tej korporacji) strzelał w St. George w Grand Baklava, cukierni z najlepszą baklavą w Hamburgu, do członka tureckiej mafii, rządzącej St. George. Jedno trzeba przyznać tureckim gangusom: na baklawie się znają</p>
<p>St. George, którego częścią jest też Dworzec Główny, należy do najniebezpieczniejszych miejsc w Hamburgu. Top 2 razem z St. Pauli. I jest to związane głównie z tym, że są to dzielnice imprezowe, pełne gości i turystów.<br />
A to zawsze oznacza alkohol i inne narkotyki, prostytucję, przemoc, przestępczość. Trochę jak na Pradze Północ kilkanaście lat temu. Kiedy dotarła już gentryfikacja i przyjeżdżali „turyści zza Wisły”, lokalsi trzymali się mocno i były miejsca, gdzie, jak turyści weszli, to zaraz spierdalali.</p>
<p>St. George to od jakiegoś czasu teren handlu i konsumpcji cracku. Chociaż dilerzy, przynajmniej z mojego doświadczenia, są raczej grzecznymi ludźmi i nienachalnie proponują swoje usługi, tacy młodzi biznesmeni, w większości czarni migranci<br />
Chociaż spotkałem też Polaka dilera. Polaków jest dużo (zaraz po Turkach) w niemieckim biznesie narkotykowym, ale z reguły wyżej w strukturze. Uliczny dealer to koniec układu pokarmowego, przeznaczony na pożarcie. Nie różni się to bardzo od robola w fabryce czy leminga w korpo.<br />
Natomiast konsumenci cracku mogą być groźni i agresywni. Prawdopodobnie Polak, który mnie zaatakował na St. Pauli, był uzależniony od cracku.<br />
Ale generalnie to są fajne miejsca i biorąc pod uwagę ilość ludzi jaka tam się przewala, ilu turystów, zwłaszcza w weekendy, to nie jest tak, że was obrabują, zgwałcą i zjedzą (niekoniecznie w tej kolejności), jak tam pójdziecie.<br />
Ale bądźcie ostrożni, ale nie przestraszeni. Przyjezdni, turyści to łatwy cel dla rabunków, kradzieży i pobić<br />
Oczywistym i naturalnym terenem dla tego są właśnie dworce. Zwłaszcza tak ogromne jak w Hamburgu<br />
Największy dworzec w Europie, w Paryżu obsługuje 700 tysięcy pasażerów dziennie i ma ponad 40 torów. Hamburski obsługuje 500 tysięcy i ma torów 14, więc tłum jest potworny. I bardzo łatwo jest tam kogoś okraść.<br />
Tylko znowu, kiedy dworzec hamburski był najniebezpieczniejszym miejscem w Niemczech, zdarzyło mi się tam spać na podłodze pewnej nocy. Jedynie obudził mnie pan serwis sprzątający dużą maszyną, nikt inny mi głowy nie zawracał ani nie próbował mnie okraść czy zgwałcić. Ale może to drugie, bo już jestem za stary.<br />
Swoją drogą, nocny Hauptbahnhof w Hamburgu to faktycznie specyficzny świat. “All the animals come out at night. Queens, fairies, dopers, junkies, sick venal.” Tacy sami ludzie jak ty i ja i mający takie samo prawo do prywatności<br />
I taka jest pierwsza z zasad</p>
<p>1. Nie róbcie bezdomnym czy narkomanom na St. George, ani dworcu, ani nigdzie indziej. Bo to jest pierwsza zasada, przez którą i ja w ryja dostałem. To nie małpy w zoo ani atrakcja turystyczna, tylko tacy sami ludzie jak ty i ja, i mają takie samo prawo do szacunku i prywatności jak ty czy ja.<br />
Jeżeli to robicie, nie dziwcie się, że spotykacie się z agresją. Możecie nawet stracić telefon. I słusznie<br />
Tym bardziej, że w Niemczech ludzie są bardzo uczuleni na punkcie swojej prywatności i robienia im bez ich zgody zdjęć.<br />
Miałem sytuację gdy starszy pan (qrwa! on był prawie w moim wieku, tylko nie wiem czy starszy czy młodszy) podszedł do mnie na ulicy i grzecznie poprosił o skasowanie zdjęcia które mu zrobiłem<br />
A robiłem zdjęcie zdobień budynku, przy którym przechodził.<br />
Mógłbym się spierać, czy słusznie, czy po powiększeniu można go rozpoznać. Gdybym był zjebem, to tak bym zrobił, ale ponieważ nie jestem zjebem, to grzecznie skasowałem.<br />
W Niemczech o czym też warto pamiętać takie żądania mają podstawę prawną<br />
Niedawno pewna spierdolina wrzuciła film na YouTube o tym, jak strasznie jest w Hamburgu i był bardzo zdziwiony, gdy przyjechała policja, bo filmował jakiegoś imigranta, po którą zadzwonił ten imigrant, który sobie nie życzył, żeby go filmować. Jak się będziecie stawiać w takiej sytuacji policji, możecie nawet stracić telefon.<br />
Mam z ponad pięciu lat ledwie kilka takich zdjęć, zrobionych z dużej odległości, gdzie postacie są niewyraźne, zasłonięte, zamazane, nie do rozpoznania albo same legowiska.<br />
Hamburg to notabene miasto w Niemczech z największą liczbą bezdomnych w stosunku do ogółu mieszkańców. I jest wśród nich spora grupa Polaków, jak w każdym znanym mi dużym niemieckim mieście. I to Polacy odpowiadają w dużym stopniu za to, że okolice dworców dużych miast w Niemczech są obecnie niebezpieczne.</p>
<p>2. Ja wiem, że mowa ciała, styl ubierania, etc. to nie jest coś, co tak łatwo z dnia na dzień zmienić, ale to jest też ważna część bycia bezpiecznym w mieście.<br />
Tym bardziej jak jesteście turystą. Turysta to oczywista i naturalna ofiara.<br />
Ale po prostu warto wiedzieć gdzie się idzie anie rozglądać bezradnie i kręcić jak gówno co go woda nie zabrała.<br />
Wiem, że czasem się nie da, sam się tak nieraz do dziś kręcę w Hamburgu.<br />
Ale już o ciuchach warto pomyśleć. Drogie ciuchy zachęcają, żeby skroić, podobnie biżuteria czy ultradrogie gadżety.<br />
W takich miejscach jak St. George są też dla wielu osób triggerem, kłują w oczy żyjącą tam biedotę. Lokalsi mogą to odbierać jako sposób pokazywania, że jest się lepszym. A jak turysta okazuje, że jest lepszym, to ******** mu się należy.<br />
Pamiętajcie też o takich prostych zasadach, jak to, żeby nie mieć portfela czy telefonu w tylnej kieszeni spodni. Zadziwiające, jak wiele osób tak nosi. Super są wszelkie kurtki z wewnętrznymi zamykanymi kieszeniami. Po co ułatwiać robotę kieszonkowcom.<br />
I nie zachęcam do wyglądania, jakbyście chcieli komuś ***********, bo zawsze się wtedy znajdzie taki, co zechce to sprawdzić. Bo nie warto kozaczyć. Jak zaczniesz kozaczyć, trafisz zawsze na większego kozaka.</p>
<p>3. I to jest kolejna zasada bezpieczeństwa, którą wam polecam.<br />
Nie bądź kozakiem ani innym rodzajem dupka.<br />
Zwłaszcza rasistowskiego dupka.<br />
Ja rozumiem, że kogoś może przerażać bajzel (targowiska narkotyków) pod dworcem kolejowym. Ale jak już widzą tam tylko czarnych, których notabene jest bardzo niewielu, wśród ćpunów i alkusów, to już znaczy, że są ******** dupkami. Którzy obsrywają się, że w centrum Hamburga jest wielu czarnych i Arabów. I jak wejdą w dzielnicę imigrancką czy do parku na Sternchanze, gdzie jest mnóstwo imigrantów, to srają jeszcze bardziej i jednocześnie nienawidzą tych ludzi i nimi gardzą.<br />
No więc niech się nie dziwią, jak dostaną w ryja. Tam, gdzie ja zbijam piątki albo miło gawędzę z dwoma młodymi imigrantami z Ghany.<br />
Tę niechęć widać w mowie ciała i czuć. A jak jesteś imigrantem, zwłaszcza tym o najniższym statusie (bo ja np. jestem imigrantem klasy drugiej, a oni co najwyżej czwartej), to stajesz się mistrzem w wyczuwaniu takich rzeczy.<br />
Ale też, żebyśmy mieli jasność, nie chodzi o to, żebyście na siłę z jakimiś dziwnymi typami się fraternizowali.<br />
Po prostu nie bądźcie dupkami i pracujcie nad swoją postawą wobec obcych.<br />
I tak zastanawiam się&gt; po chuj taki dupek co się obsrywa na widok obcych wyłazi ze swoje piwnicy, gdzie są sami swoi i jest bezpiecznie?</p>
<p>4. Uważność!<br />
Jak się okazuje, tradycje buddyjskie są przydatne również, żeby nie zostać obrabowanym. To uważność na otoczenie i przede wszystkim podstawowa zasada: SŁUCHAWKI WON!<br />
Sam bardzo lubię słuchać muzyki, gdzieś wędrując, podróżując. Natomiast w mieście praktycznie nigdy ich nie używam. Nawet słuchawki bez dźwięku są niebezpieczne, bo tłumią dźwięki z otoczenia<br />
Mając słuchawki, dajesz wyraźny sygnał: nie wiem, co się dzieje dookoła, możesz mnie obrabować, spuścić mi ********, zgwałcić, zjeść, a ja się zorientuję dopiero, gdy będę drugim daniem.</p>
<p>Piąty punkt jest najgorszy, najstraszniejszy i, co gorsza, piwo też.</p>
<p>5. W takie niebezpieczne miejsca jak Sankt Pauli, zwłaszcza okolice Reeperbahn czy St. George, Niemcy i turyści z innych krajów nie jadą, żeby poczuć klimat, poczuć miejsce, dotknąć ulicy, jak ja to nazywam, tylko się zabawić.<br />
No qrwa, co będziemy ściemniać. Najebać się jak chuj. Takie getta dla upadlania się są typowe dla Niemiec.<br />
I notabene dlatego te okolice są tak niebezpieczne. Tam, gdzie pojawia się alkohol, pojawiają się inne substancje, zawsze pojawia się przestępczość, kieszonkowcy, rabusie, prostytucja, pojawiają się gangi kontrolujące prostytutki. A osoby pijane czy pod wpływem innych substancji są łatwą ofiarą.<br />
I ta najważniejsza i najtrudniejsza zasada to zachować trzeźwość.<br />
Pod wpływem substancji, zwłaszcza w obcym mieście, łatwo zabłądzić i na przykład wpaść (w Hamburgu) do jakiegoś kanału.<br />
Nie zachęcam do abstynencji, bo to nic nie da; zachęcam, żeby mieć świadomość tego, że to, co robimy, oznacza konsekwencje.<br />
Jestem pewien, że gdybym wtedy, gdy zostałem zaatakowany, był pod wpływem alkoholu, zacząłbym się szarpać, a biorąc pod uwagę, że choć agresor był dość słaby, to miał za plecami 10 kolegów, mogłoby się to dla mnie skończyć zbutowaniem.</p>
<p>I może was zżerać ciekawość, co się stało.<br />
Sytuacja była w sumie dość zabawna.<br />
Szedłem sobie, jak to ja, po St. Pauli i skręciłem tam, gdzie mnie oczy poniosą. I tak szedłem, aż zobaczyłem ścianę w bocznej uliczce pokrytą plakatami i graffiti. I jak to mam zwyczaju, zacząłem robić zdjęcia. I kawałek dalej siedziała jakaś ekipa, może punki? To nie były punki.<br />
Jeden z tej ekipy zerwał się i zaczął biec w moim kierunku. Próbował wyrwać mi telefon i zaczął mnie okładać, wyzywając jednocześnie po polsku.<br />
Co już było dużym plusem dla mnie, bo z niemieckim miałbym problem, a to, że mówiłem do niego po polsku, też mogło go trochę uspokoić.<br />
Ćpuny sądziły, że robię im zdjęcia czy ich filmuję.<br />
I znowu. Nie szarpałem się z nim, nie stawiałem w sprawie bez znaczenia tylko, cały czas jedną ręką kontrolując napastnika, odsuwając go, drugą ręką skasowałem zdjęcia<br />
W wielu sytuacjach, oczywiste, nie wszystkich, można sobie poradzić właśnie, nie stawiając się i odchodząc czy kasując zdjęcia, kiedy ktoś… grzecznie prosi. A jak ma kosę czy kolegów dla wzmocnienia argumentów, to nawet nie myślcie o innym rozwiązaniu.<br />
Najzabawniejsze w moim przypadku było to, że koleś mnie cały czas wyzywał od pedałów. Chuj wie dlaczego&#8230;<br />
I dopiero jakiś czas potem, gdy znowu byłem w tej samej okolicy dotarło do mnie, ze z jego punktu widzenia ja przyszedłem od strony ulicy gdzie były jeden obok drugiego kluby gayowskie,</p>
<p><a class="a2a_button_facebook" href="https://www.addtoany.com/add_to/facebook?linkurl=https%3A%2F%2Frudekitchen.pl%2Fjak-byc-bezpiecznym-w-miescie-5-prostych-zasad%2F&amp;linkname=Jak%20by%C4%87%20bezpieczniejszym%20w%20mie%C5%9Bcie.%205%20prostych%20zasad" title="Facebook" rel="nofollow noopener" target="_blank"></a><a class="a2a_button_email" href="https://www.addtoany.com/add_to/email?linkurl=https%3A%2F%2Frudekitchen.pl%2Fjak-byc-bezpiecznym-w-miescie-5-prostych-zasad%2F&amp;linkname=Jak%20by%C4%87%20bezpieczniejszym%20w%20mie%C5%9Bcie.%205%20prostych%20zasad" title="Email" rel="nofollow noopener" target="_blank"></a><a class="a2a_button_linkedin" href="https://www.addtoany.com/add_to/linkedin?linkurl=https%3A%2F%2Frudekitchen.pl%2Fjak-byc-bezpiecznym-w-miescie-5-prostych-zasad%2F&amp;linkname=Jak%20by%C4%87%20bezpieczniejszym%20w%20mie%C5%9Bcie.%205%20prostych%20zasad" title="LinkedIn" rel="nofollow noopener" target="_blank"></a><a class="a2a_button_twitter" href="https://www.addtoany.com/add_to/twitter?linkurl=https%3A%2F%2Frudekitchen.pl%2Fjak-byc-bezpiecznym-w-miescie-5-prostych-zasad%2F&amp;linkname=Jak%20by%C4%87%20bezpieczniejszym%20w%20mie%C5%9Bcie.%205%20prostych%20zasad" title="Twitter" rel="nofollow noopener" target="_blank"></a><a class="a2a_button_printfriendly" href="https://www.addtoany.com/add_to/printfriendly?linkurl=https%3A%2F%2Frudekitchen.pl%2Fjak-byc-bezpiecznym-w-miescie-5-prostych-zasad%2F&amp;linkname=Jak%20by%C4%87%20bezpieczniejszym%20w%20mie%C5%9Bcie.%205%20prostych%20zasad" title="PrintFriendly" rel="nofollow noopener" target="_blank"></a><a class="a2a_dd addtoany_share_save addtoany_share" href="https://www.addtoany.com/share#url=https%3A%2F%2Frudekitchen.pl%2Fjak-byc-bezpiecznym-w-miescie-5-prostych-zasad%2F&#038;title=Jak%20by%C4%87%20bezpieczniejszym%20w%20mie%C5%9Bcie.%205%20prostych%20zasad" data-a2a-url="https://rudekitchen.pl/jak-byc-bezpiecznym-w-miescie-5-prostych-zasad/" data-a2a-title="Jak być bezpieczniejszym w mieście. 5 prostych zasad"></a></p>]]></content:encoded>
					
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Mondelez przegrywa proces o shrinkflację</title>
		<link>https://rudekitchen.pl/mondelez-przegrywa-proce-o-shrinkflacje/</link>
		
		<dc:creator><![CDATA[Rude Kitchen]]></dc:creator>
		<pubDate>Wed, 20 May 2026 17:14:32 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[U nas w Niemcach]]></category>
		<category><![CDATA[News]]></category>
		<category><![CDATA[Społeczne]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://rudekitchen.pl/?p=1677</guid>

					<description><![CDATA[Mondelez jest winne wprowadzania konsumentów w błąd! Wyrok dotyczy pozwu złożonego w zeszłym roku przez stowarzyszenie konsumenckie Verbraucherzentrale Hamburg e.V. w sprawie zmiany przez koncern wielkości tabliczek czekolady Milka ze 100 na 90 g bez wyraźnego poinformowania konsumentów. Milka Alpine Milk dostała od hamburskich konsumentów tytuł fałszywego opakowania roku 2025. Czekolada wraz ze zmianą wagi ... <a title="Mondelez przegrywa proces o shrinkflację" class="read-more" href="https://rudekitchen.pl/mondelez-przegrywa-proce-o-shrinkflacje/" aria-label="Dowiedz się więcej o Mondelez przegrywa proces o shrinkflację">Dowiedz się więcej</a>]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<p><strong>Mondelez jest winne wprowadzania konsumentów w błąd!</strong></p>
<p><b>Wyrok dotyczy pozwu złożonego w zeszłym roku przez stowarzyszenie konsumenckie Verbraucherzentrale Hamburg e.V. w sprawie zmiany przez koncern wielkości tabliczek czekolady Milka ze 100 na 90 g bez wyraźnego poinformowania konsumentów.</b></p>
<p><strong>Milka Alpine Milk dostała od hamburskich konsumentów tytuł fałszywego opakowania roku 2025.</strong></p>
<p><strong>Czekolada wraz ze zmianą wagi z 100 na 90 g zmieniła cenę z 1,49 na 1,99 euro.</strong></p>
<p><strong>Sędziowie orzekli, że informacja o zmniejszeniu wagi produktu musi pozostać na opakowaniu przez co najmniej cztery miesiące po wprowadzeniu zmiany. Konkretne sformułowanie tej informacji pozostawiono do uznania firmy. Wytok nie jest prawomocny, firma już zapowiedziała odwołanie.</strong></p>
<p>Powiedzmy szczerze. Takie praktyki są powszechne i występują od lat pod nazwą downsizingu, czyli nieznacznego, trudnego do zauważenia, zmniejszania wielkości opakowań a często tylko ilości produktu w opakowaniu.</p>
<p>To sposób na oszukiwanie klientów i wprowadzanie niezauważanych podwyżek cen. Obecnie zjawisko to nazywane jest shrinkflacją i pod to nazwą zaczęło być bardziej zauważane. Także dlatego, że od czasu covid praktyki biznesu wykorzystującego inflację czy rozmaite zaburzenia na rynkach do podwyżek cen, zaczęły być na tyle powszechne i dokuczliwe dla konsumentów, że stało się o nich głośno. NARESZCIE!</p>
<p>Hamburska organizacja nagłaśnia temat różnymi sposobami od dłuższego czasu.</p>
<p>Pozew złożyła przeciwko Mondelez pod koniec sierpnia zeszłego roku do sądu krajowego w Bremen, gdzie zarejestrowana jest niemiecka spółka Mondelez.</p>
<p>Pozew tyczył się „opakowania wprowadzającego w błąd”. W takim samym opakowaniu koncern oferował czekoladę o 1 milimetr cieńszą.</p>
<p>No qrwa nikt z suwmiarką nie chodzi na zakupy.</p>
<p>Armin Valet z hamburskiej organizacji mówił wówczas “wielu konsumentów od lat kupuje czekolady Milka w znanych opakowaniach i zakłada, że ​​ilość czekolady w środku się nie zmieniła. Ale są wprowadzani w błąd, ponieważ wiele rodzajów zawiera teraz tylko 90 gramów, a ich cena jest taka sama, a nawet wyższa”.</p>
<p>Organizacja prowadzi monitoring tego zjawiska i publikuje jego wyniki na specjalnej stronie, gdzie umieszczonych jest już ponad 1000 produktów w opakowaniach wprowadzających w błąd</p>
<p>https://www.vzhh.de/mogelpackungsliste</p>
<p>Na stronie jest też możliwość zgłaszania przez konsumenta opakowań wprowadzających w błąd.</p>
<p>Swoją drogą jak zwykle Niemcy mają już na to zjawisko piękne słowo Mogelpackung czyli oszukane opakowanie</p>
<p>Podobnym, upowszechniającym się obecnie zjawiskiem jest skimming, czyli obniżanie jakości (np. przez mniejsza ilości kakao w czekoladzie) produktu.</p>
<p>Przy czym trzeba zaznaczyć, że faktycznie producenci i handel borykają się z największym w historii wzrostem cen kakao w ostatnich latach. I poddani są presji wzrostu kosztów produkcji (ceny energii też szybują w kosmos) a z drugiej strony oszczędzających coraz bardziej klientów.</p>
<p>Z biznesowego punktu widzenia oszustwo jest tu najwłaściwszym rozwiązaniem.</p>
<p>Skoro “jedynym celem przedsiębiorczości jest maksymalizacja zysku” a w szerszym planie nieustająca akumulacja i koncentracja kapitału to z punktu widzenia koncernu/biznesu jak najbardziej dopuszczalne i wskazane są wszelkie działania, które temu służą.</p>
<p>Zyski coraz bardziej mitycznych “akcjonariuszy” czy “inwestorów” są jedynym prawem i moralnością.</p>
<p>Żadne przestępstwo nie jest niewskazane jeśli przynosi więcej zysków niż strat. Złe jest wtedy gdy koszty są zbyt wysokie, na przykład kary sądowe.</p>
<p>Branża żywności to historia walki z tym jak chciwość truje nas wszystkich i to całkiem dosłownie.</p>
<p>Jeżeli sięgniemy do przeszłości to znajdziemy w niej “Adulteration of Food or Drink Act”, brytyjską ustawę o fałszowaniu żywności z 1860 toku. Ustawa była efektem burzy, jaką wywołali swoimi pracami Thomas Wakley i Arthur Hill Hassall, z których pierwszy był nie tylko chirurgiem i założycielem pisma „The Lancet”, ale też posłem podnoszącym problem fałszowania żywności w paramencie.</p>
<p>Do tamtego czasu powszechne było w Zjednoczonym Królestwie takie praktyki jak:</p>
<p>Chleb wybielany toksycznym ałunem, dodawano do chleba też gips i kredę.</p>
<p>Mleko rozcieńczano wodą i zagęszczano mąką.</p>
<p>Do barwienia i utrwalania kolorów powszechnie dostosowywano toksyczne sole miedzi, arszenik i chrom.</p>
<p>Herbata była mieszana z liśćmi innych roślin, a nawet – jak wspominano podczas debat w parlamencie – z odchodami jedwabników.</p>
<p>Masowo fałszowano również kawę poprzez dodatek np. cykorii, a nawet ciemnego cukru</p>
<p>Cytując klasyka “tak działa wolny rynek”.</p>
<p>Nieuchronnie nie tylko zły pieniądz wypiera dobry, ale też gorszy produkt zastępuje lepszy. I zmniejszenie wagi czekolady wydaje się wobec takich praktyk jak dodawanie gipsu do chleba, drobiazgiem, ale jest jak stopa w drzwiach.</p>
<p>Jeśli jej nie utniemy, zatrzaskując z hukiem drzwi, to jesteśmy na drodze powrotnej do takich właśnie praktyk.</p>
<p><a href="https://de.wikipedia.org/wiki/Historische_Mühle_von_Sanssouci" target="_blank" rel="noopener">Dlatego tak dobrze, że są jeszcze sędziowie w Bremen, którzy nie klękają przed współczesnym monarchą, jakim jest wielki kapitał</a></p>
<p><strong><a href="https://buy.stripe.com/aEU2bv7pr1rQg924gm" target="_blank" rel="noopener">U nas w gastro najlepszą motywacją jest napiwek, jak podobał ci mój Nieprzewodnik możesz zostawić mi napiwek</a></strong></p>
<p>&nbsp;</p>
<p>&nbsp;</p>
<p><a class="a2a_button_facebook" href="https://www.addtoany.com/add_to/facebook?linkurl=https%3A%2F%2Frudekitchen.pl%2Fmondelez-przegrywa-proce-o-shrinkflacje%2F&amp;linkname=Mondelez%20przegrywa%20proces%20o%20shrinkflacj%C4%99" title="Facebook" rel="nofollow noopener" target="_blank"></a><a class="a2a_button_email" href="https://www.addtoany.com/add_to/email?linkurl=https%3A%2F%2Frudekitchen.pl%2Fmondelez-przegrywa-proce-o-shrinkflacje%2F&amp;linkname=Mondelez%20przegrywa%20proces%20o%20shrinkflacj%C4%99" title="Email" rel="nofollow noopener" target="_blank"></a><a class="a2a_button_linkedin" href="https://www.addtoany.com/add_to/linkedin?linkurl=https%3A%2F%2Frudekitchen.pl%2Fmondelez-przegrywa-proce-o-shrinkflacje%2F&amp;linkname=Mondelez%20przegrywa%20proces%20o%20shrinkflacj%C4%99" title="LinkedIn" rel="nofollow noopener" target="_blank"></a><a class="a2a_button_twitter" href="https://www.addtoany.com/add_to/twitter?linkurl=https%3A%2F%2Frudekitchen.pl%2Fmondelez-przegrywa-proce-o-shrinkflacje%2F&amp;linkname=Mondelez%20przegrywa%20proces%20o%20shrinkflacj%C4%99" title="Twitter" rel="nofollow noopener" target="_blank"></a><a class="a2a_button_printfriendly" href="https://www.addtoany.com/add_to/printfriendly?linkurl=https%3A%2F%2Frudekitchen.pl%2Fmondelez-przegrywa-proce-o-shrinkflacje%2F&amp;linkname=Mondelez%20przegrywa%20proces%20o%20shrinkflacj%C4%99" title="PrintFriendly" rel="nofollow noopener" target="_blank"></a><a class="a2a_dd addtoany_share_save addtoany_share" href="https://www.addtoany.com/share#url=https%3A%2F%2Frudekitchen.pl%2Fmondelez-przegrywa-proce-o-shrinkflacje%2F&#038;title=Mondelez%20przegrywa%20proces%20o%20shrinkflacj%C4%99" data-a2a-url="https://rudekitchen.pl/mondelez-przegrywa-proce-o-shrinkflacje/" data-a2a-title="Mondelez przegrywa proces o shrinkflację"></a></p>]]></content:encoded>
					
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Magiczny Biały Proszek</title>
		<link>https://rudekitchen.pl/uzaleznienia-w-kuchni/</link>
		
		<dc:creator><![CDATA[Rude Kitchen]]></dc:creator>
		<pubDate>Sat, 09 May 2026 08:38:11 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Kuchnia]]></category>
		<category><![CDATA[Anty-lifestyle]]></category>
		<category><![CDATA[Rozmaitości]]></category>
		<category><![CDATA[Społeczne]]></category>
		<category><![CDATA[Zdrowie]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://nowy.rudekitchen.pl/?p=702</guid>

					<description><![CDATA[(tekst zawiera wulgaryzmy i obrazy o treści seksualnej, zażywanie narkotyków) Praca w kuchni jest ciężka, stresująca i zazwyczaj kiepsko płatna. Żeby to odreagować, odstresować, najczęstszym sposobem jest oczywiście alkohol. Parę słów o substancjach. Uwielbiam to określenie. I o uzależnieniach w kuchni. Jestem tu nieomalże ekspertem. Zarówno rock&#8217;n&#8217;roll, jak i depresja sprzyjają wszelkim używkom, narkotykom i ... <a title="Magiczny Biały Proszek" class="read-more" href="https://rudekitchen.pl/uzaleznienia-w-kuchni/" aria-label="Dowiedz się więcej o Magiczny Biały Proszek">Dowiedz się więcej</a>]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<p><em>(tekst zawiera wulgaryzmy i obrazy o treści seksualnej, zażywanie narkotyków)</em></p>
<p><strong>Praca w kuchni jest ciężka, stresująca i zazwyczaj kiepsko płatna. Żeby to odreagować, odstresować, najczęstszym sposobem jest oczywiście alkohol.</p>
<p>Parę słów o substancjach.</strong></p>
<p><strong>Uwielbiam to określenie. I o uzależnieniach w kuchni</strong>.</p>
<p>Jestem tu nieomalże ekspertem. Zarówno rock&#8217;n&#8217;roll, jak i depresja sprzyjają wszelkim używkom, narkotykom i uzależnieniom. Niedawno, coś sobie starając się przypomnieć, miałem „kiedy to było… kiedy to było”. I, jak sądzę, normalni ludzie mają: to było jak… zmieniłem pracę, jak poznałem moją żonę, jak dostałem awans, jak pierwszy raz poruchałem. A u mnie to było: to było, wtedy kiedy brałem kokainę. Na szczęście nie stać mnie było na uzależnienie od kokainy.</p>
<p>Obecnie prawdopodobnie już tak. Europę, a Niemcy szczególnie, zalewa tania, dobrej jakości kokaina. Więc wolę się nawet nie pytać o cenę, kiedy zaczepiają mnie dilerzy. Dla ostrożności.</p>
<p>Kokaina, jak zapewne większość z was wie, podobnie jak amfetamina i kilka jeszcze innych substancji, ma postać białego proszku.</p>
<p>I pewnego ranka, kiedy pracowałem jeszcze w Polsce w cateringu, zaczynaliśmy koło siódmej, ósmej pracę na kuchni. I qrwa na kuchni, a nie w kuchni, bo w kuchni to mąż może żonę wysmyrać jak ona mu smaży kotlety.</p>
<p>Zaczynamy pracę, jest siódma, ósma rano i jedna z koleżanek podchodzi do mnie, ja coś tam właśnie kroję i pyta:</p>
<p>-czy brałeś rano magiczny biały proszek?</p>
<p>I po chwili do niej dotarło, co powiedziała i jak to brzmi.</p>
<p>Bo rzeczonym proszkiem była witamina C. Ale jak pomyśleliście, że amfa, mefedron, albo koka to dobrze pomyśleliście.</p>
<p>Bo te używki są obecne w kuchniach.Bo te używki są obecne w kuchniach. Najkrócej — dają speeda, power, usuwają zmęczenie, pozwalają ciężej, dłużej i szybciej pracować.</p>
<p>Nie w kuchni, ale za barem sam miałem okres regularnego zażywania amfetaminy. Żeby dotrwać kolejną noc do rana w pracy.</p>
<p>Kolejną popularną, a właściwie najpierwszą używką jest oczywiście</p>
<p><strong>Alkohol.</strong></p>
<p>Pracowałem z kucharzem, który był w trakcie terapii antyalkoholowej, pracowałem z kucharzem, który rano przed pracą musiał małpkę wypić, bo inaczej to cały się trząsł, pracowałem z kucharzem, który potrafił wyjść na papierosa i zalec po obaleniu flaszki, w dziesięć minut</p>
<p>Zdecydowanie w gastro jest większa akceptacja tego typu zachowań.</p>
<p>Z zawodowego punktu widzenia syf najgorszy. Alkohol upośledza zarówno motorykę, jak i myślenie, jak, i to summa sumarum najważniejsze: kubki smakowe i to zarówno kiedy jesteśmy pod wpływem alkoholu, jak i na kacu.</p>
<p>Realia, jakie są, wiadomo. Praca na kacu jest najmniejszym przewinieniem. Praca po pijaku i picie alkoholu w pracy, i to nie na poziomie jednego piwa, nie jest niczym niezwykłym.</p>
<p>Jest raczej czymś niezwykłym, jeżeli nikt na kuchni nie ma problemu alkoholowego. Jest taki stereotypowy obraz kucharza, który ma albo problem alkoholowy, albo problem z prawem, albo problem alimentacyjny, albo dowolną kombinację tych trzech. Przepraszam 4, bo jeszcze są problemy psychiczne. Które też oczywiście przyczyniają się do większej niż średnia konsumpcji substancji. I ten stereotyp zdecydowanie ma mocne podstawy.</p>
<p>Fakt, że pracuje się z alkoholem. Wielu takich miejscach też sprawy nie ułatwia.</p>
<p><strong>Papierosy</strong></p>
<p>Syf równie straszliwy jak alkohol dla kubków smakowych, a nawet gorszy. Bo kto pali, ten pali co i rusz, co pół godziny, co godzinę wychodzi na szluga i potem nie ma czucia w języku. To nie tylko kubki smakowe, ale i fizjologiczny efekt działania na mózg nikotyny. W kwestii nikotyny najlepiej sięgnąć po Narkotyki Witkacego, nie ma lepszego i dokładniejszego opisu działania nikotyny. I tak samo jak Witkacy opisuje, że kolory są jak brudna ścierka i podobnie jest ze smakiem.</p>
<p><strong>Marihuana.</strong> Z zawodowego punktu widzenia najgorsze jest działanie gorącego dymu na kubki smakowe, podobne jak przy paleniu tytoniu.</p>
<p>Natomiast smak się wyostrza, wzbogaca, co wcale nie jest dobre. Bo zrobisz kanapkę ze starej bułki z majonezem i uznasz to za wyrafinowany fine dining.</p>
<p>Jak pisałem, mam w kwestii substancji większe doświadczenie niż chciałbym mieć. Jak powiada poeta z tej historii, ja wyszedłem z życiem — to jest cud. i ja to doceniam. Wielu moich przyjaciół zginęło. Dwóch z moich najbliższych przyjaciół jeszcze w latach 90. zabiła heroinę.</p>
<p>Przyczyną moich rozpaczliwych wręcz prób zmiany świadomości w jakikolwiek sposób, było to co w gastro jest równie powszechne, jak sądzę substancje. Zaburzenia psychiczne. U mnie to depresja zagłuszona w jakikolwiek sposób, ale wachlarz możliwości jest duży. Krótko przed wyjazdem z Polski pracowałem z bardzo fajnym chłopakiem, heroinistą po odwyku. Stereotypowy kucharz ma problem z substancjami albo z prawem, albo z alimentami, albo którąś z kombinacji tych trzech</p>
<p>Z substancjami łączy się nieuchronnie temat mniej czy bardziej zorganizowanej przestępczości.</p>
<p>To nie jest przypadek, że w trwającej obecnie w Hamburgu wojnie gangów wszystkie ataki związane są z knajpami. A to oznacza też łatwy dostęp do nielegalnych substancji.</p>
<p>Jest normą, że na kuchni zawsze jest ktoś, kto umie ogarnąć temat, ma kontakt do dealera. Bywa, że dealerzy siedzą na sali. Zdarza się, że barman jest dilerem. Ale to jest patologia i to się tępi. Chyba że właściciele od niego kupują. Też w takim miejscu pracowałem wiele lat temu.</p>
<p>W tym samym miejscu zdarzyła się jedna z moich najdziwniejszych przygód gastronomicznych</p>
<p>Byłem barmanem. Przychodzę na nocną zmianę, a barmanka do mnie: „Co ty, qrwa? Ty chciałeś spluwę kupić. Pojebało Cię?</p>
<p>Ale że co?</p>
<p>Przyszedł jakiś koleś i się pyta, czy jest barman. Ja mówię, że nie ma, i o co chodzi, to mu powiem. No klamkę chciał kupić</p>
<p>Jaką klamkę?</p>
<p>No klamkę i koleś rozchyla i pokazuje spluwę.</p>
<p>Dostałem tak zwanej kociej mordy, bo nie miałem i do dziś nie mam, pojęcia i to jest do dziś dla mnie nieodgadniona są tajemnicą. Skąd, się do kurwy nędzy, wziął ten koleś.</p>
<p>Nikogo nie prosiłem, nie rozmawiałem, żeby mi załatwił broń. Nie rozmawiałem w ogóle na temat broni z nikim. Swoją drogą, jestem pewien, że niektórzy z naszych gości wtedy przychodzili ze spluwami. Ci z mafii raczej nie, bo ich się i tak się każdy bał.</p>
<p>Również w czasach stania za barem wiele lat temu regularnie dostawałem od jednego z dealerów coś do zapalenia po pracy. Po tym jak uparcie odmawiałem zapalenia w pracy. To był akurat przyjacielski gest wobec starego znajomego. Kiedy ja byłem już tzw. starym załogantem, ten dealer był młodym punkiem. Zdarzyło mi się też znaleźć przy sprzątaniu i marihuanę i amfetaminę. Więc dostępność substancji jest ogromna.</p>
<p>Ciężka praca, nie ma nic dziwnego w pracy 12,14 godzin, przez tydzień z rzędu. Stres, pośpiech, mobbing. Substancje, nie tylko alkohol, to w gastro łatwo dostępny regulator emocji.</p>
<p>Nie jest możliwe wyeliminowanie substancji z kuchni. Ale można i należy starać się je ograniczać. I sięgać do przyczyn, a nie do skutków. Mobbing, praca ponad siły, nędzne zarobki, niestabilność zatrudnienia, brak ścieżki kariery. Poprawa tych problemów jest najprostszym. I właściwie jedynym skutecznym sposobem do znaczącego ograniczenia substancji w kuchni.</p>
<p>O kofeinie napiszę osobno hymn pochwalny</p>
<p>Zdjęcie: alkohol i inne substancje to łatwa droga do bezdomności. Na zdjęciu autobus kąpielowy dla bezdomnych GoBanyo koło parku narkomanów, tuż koło dworca głównego w Hamburgu.</p>
<p><a href="https://rudekitchen.pl/postaw-kawe">U nas w gastro najlepszą motywacją do dobrej pracy jest dobry napiwek. jeżeli podoba ci się, to co piszę zostaw mi napiwek</a></p>
<p><a href="https://linktr.ee/rudekitchen" target="_blank" rel="noopener"><strong>Moje media społecznościowe</strong></a></p>
<p>&nbsp;</p>
<p><a class="a2a_button_facebook" href="https://www.addtoany.com/add_to/facebook?linkurl=https%3A%2F%2Frudekitchen.pl%2Fuzaleznienia-w-kuchni%2F&amp;linkname=Magiczny%20Bia%C5%82y%20Proszek" title="Facebook" rel="nofollow noopener" target="_blank"></a><a class="a2a_button_email" href="https://www.addtoany.com/add_to/email?linkurl=https%3A%2F%2Frudekitchen.pl%2Fuzaleznienia-w-kuchni%2F&amp;linkname=Magiczny%20Bia%C5%82y%20Proszek" title="Email" rel="nofollow noopener" target="_blank"></a><a class="a2a_button_linkedin" href="https://www.addtoany.com/add_to/linkedin?linkurl=https%3A%2F%2Frudekitchen.pl%2Fuzaleznienia-w-kuchni%2F&amp;linkname=Magiczny%20Bia%C5%82y%20Proszek" title="LinkedIn" rel="nofollow noopener" target="_blank"></a><a class="a2a_button_twitter" href="https://www.addtoany.com/add_to/twitter?linkurl=https%3A%2F%2Frudekitchen.pl%2Fuzaleznienia-w-kuchni%2F&amp;linkname=Magiczny%20Bia%C5%82y%20Proszek" title="Twitter" rel="nofollow noopener" target="_blank"></a><a class="a2a_button_printfriendly" href="https://www.addtoany.com/add_to/printfriendly?linkurl=https%3A%2F%2Frudekitchen.pl%2Fuzaleznienia-w-kuchni%2F&amp;linkname=Magiczny%20Bia%C5%82y%20Proszek" title="PrintFriendly" rel="nofollow noopener" target="_blank"></a><a class="a2a_dd addtoany_share_save addtoany_share" href="https://www.addtoany.com/share#url=https%3A%2F%2Frudekitchen.pl%2Fuzaleznienia-w-kuchni%2F&#038;title=Magiczny%20Bia%C5%82y%20Proszek" data-a2a-url="https://rudekitchen.pl/uzaleznienia-w-kuchni/" data-a2a-title="Magiczny Biały Proszek"></a></p>]]></content:encoded>
					
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Jak dostałem kociej mordy</title>
		<link>https://rudekitchen.pl/nieprzewodnik-nie-tylko-po-hamburgu/</link>
		
		<dc:creator><![CDATA[Rude Kitchen]]></dc:creator>
		<pubDate>Thu, 07 May 2026 19:54:19 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Anty-lifestyle]]></category>
		<category><![CDATA[Nieprzewodnik]]></category>
		<category><![CDATA[Społeczne]]></category>
		<category><![CDATA[U nas w Niemcach]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://nowy.rudekitchen.pl/?p=707</guid>

					<description><![CDATA[Goście wszyscy w pizdu pojechali, pogoda jest… Tippischenorddeutcheswetter co oznacza, że przez pół dnia deszcz przechodzi w deszcz względnie mżawkę lub ulewę, więc gdzieś się wybrać to nie bardzo. Chociaż w sumie… deszcze w drodze już przeżyłem. Rok temu złapała mnie w drodze do miasta (6 km) na pociąg do Hamburga swoim na szczęcie obrzeżem ... <a title="Jak dostałem kociej mordy" class="read-more" href="https://rudekitchen.pl/nieprzewodnik-nie-tylko-po-hamburgu/" aria-label="Dowiedz się więcej o Jak dostałem kociej mordy">Dowiedz się więcej</a>]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<p><strong>Goście wszyscy w pizdu pojechali, pogoda jest… Tippischenorddeutcheswetter co oznacza, że przez pół dnia deszcz przechodzi w deszcz względnie mżawkę lub ulewę, więc gdzieś się wybrać to nie bardzo.</strong></p>
<p>Chociaż w sumie… deszcze w drodze już przeżyłem.</p>
<p>Rok temu złapała mnie w drodze do miasta (6 km) na pociąg do Hamburga swoim na szczęcie obrzeżem tylko, nawałnica jaka przetoczyła się wówczas przez Hamburg. I rozjebała strefę kibica na Millerntor.</p>
<p>Chyba wtedy pierwszy raz trafiłem do Café Miller. Nazwa najbanalniejsza do wyrzygania, aczkolwiek nie całkiem, bo Miller nie jest oczywiście od nazwiska, a od Millerntor.</p>
<p>Kiedyś jednej z bram miejskich Hamburga, a dziś Stadion Millerntor drużyny FC St. Pauli.</p>
<p>Jakbyście się obawiali kibicowskich klimatów, to warto wiedzieć, że FC St. Pauli jest specyficznym klubem.</p>
<p>Nie tylko dlatego, że należy do kibiców, a nie miliarderów. I że chociaż gramy teraz w ERSTE Bundeslidze to jest to nadal klub z dzielni, Kiez Club.  U nas wszyscy są mile wdziani. Prawie wszyscy. Prócz sexistów, rasistów, homofobów i podobnych dupków.</p>
<p>Chyba współcześnie znaczenie słowa Kiez najlepiej oddaje dzielnia. Taka gdzie mieszkają ziomale, same dobre chłopaki.</p>
<p>Oczywiście, St. Pauli to moja ulubiona dzielnica w Hamburgu. Punki, kurwy, żebracy, ćpuny. Jak w domu.</p>
<p>St. Pauli, a zwłaszcza Reeperbahn, główna ulica St. Pauli i najbardziej imprezowa ulica w Niemczech, to również jedno z najniebezpieczniejszych miejsc w Hamburgu.</p>
<p>Natomiast warto pamiętać, że imprezownia, alkohol, narkotyki, prostytucja zawsze oznaczają wysoką przestępczość.</p>
<p>Najprostsza zasada, jak być bezpieczniejszym: nie nawalić się! Wiem, że jak jest weekend w Hamburgu, to jest to trudne. Ale żebyście nie mówili potem, że was nie ostrzegałem.</p>
<p>I miejcie zawsze przy sobie drobne dla bezdomnych i żebraków, jakich jest mnóstwo.</p>
<p>Bo skoro to czytasz, a nawet wybierasz się balować czy zwiedzać St. Pauli, to jesteś w o wiele lepszej sytuacji niż ten, kto prosi cię o drobne. I pamiętaj, że też ma ludzką godność. Taka sama jak Twoja. I nie rób zdjęć, to nie muzeum osobliwości ani panoptykon. panoptykon jest na St. Pauli, polecam.</p>
<p><strong>Bo możesz dostać w mordę. I słusznie!</strong></p>
<p>I możesz mieć mniej szczęścia niż ja miałem. I niekoniecznie cała sytuacja okaże się bardziej śmieszna niż straszna, jak było w moim przypadku.</p>
<p>Siedzę i zerkam za okno i na prognozę pogody, kiedy uda mi się wybrać do Hamburga. Po latach życia w wielkim mieście to jest wciąż ożywcze być tak uzależnionym od pogody. Jak i to, że rano za oknem mam ptaki, a nie samochody. I na pociąg 6 km, a autobus tylko w dni robocze… coś za coś… ale jakie mam mięśnie nóg!</p>
<p>Widziałem kiedyś obrazek z pustelnikiem z jaskini, który siedzi przy laptopie, i podpis: „Ze światem kontaktuje się tylko za pomocą internetu”.</p>
<p>W taką pogodę, jeszcze w wakacje, kiedy do autobusu mam 1,5 km, trochę się tak czuję.</p>
<p>Siedzę przy laptopie i przeglądam zdjęcia z moich wycieczek i zaczęły mi się układać w coś, co nazwałem „Subiektywny nieprzewodnik nie tylko po Hamburgu”.</p>
<p>Pokazujący raczej takie miejsca i dzielnice, czy takie ich strony, jakich nie ma w przewodnikach dla turystów. Jak Park Narkomanów w centrum Hamburga.</p>
<p>Pamiętam jak chyba 2 lata temu po kilkakrotnych, w krótkim czasie, wizytach w Bremen, kiedy zawarłem znajomość z polskim bezdomnym żyjącym w Parku Miejskim, (tuż koło antykolonialnego słonia, taki pomnik), sprawdzając informacje w internecie znalazłem na jednym portali tekst zatytułowany „Brema, miasto z bajki”.</p>
<p><strong>I dostałem kociej mordy</strong>.</p>
<p>Bo to musiała być bajka napisana przez braci Grimm, kiedy mieli wyjątkowo zły dzień inną.</p>
<p><strong>W przewodnikach hamburskie Saint George to urocza stara  dzielnica LGBT, klubów, kuchni z całego świata (to prawda!), zabawy. Nie ma ani słowa o kurwach, ćpunach dealerach i porachunkach mafijnych, ani o przedszkolu otoczonym murem z drutem żyletkowym</strong></p>
<p><strong>O tym jest Nieprzewodnik.</strong></p>
<p>1. Hamburg ma chyba więcej pomników i upamiętnień ofiar nazizmu i wszystkich znaków sprzeciwu niż Warszawa. Jest wśród nich Pomnik Dezerterów</p>
<p><img fetchpriority="high" decoding="async" class="" src="https://cdn-images-1.medium.com/max/800/1*_8bZpMKyxS9Rf0fRkHb0Jg.jpeg" width="600" height="450" /></p>
<p>2. Plac Hanzy na St. George. Niedaleko jest przedszkole otoczone drutem żyletkowym i knajpa gdzie w styczniu 2025 strzelał zabójca przysłany przez mocro mafię</p>
<p><img decoding="async" class="" src="https://cdn-images-1.medium.com/max/800/1*6G9_6AzY5vvsuXB42w5aoA.jpeg" width="587" height="440" /></p>
<p>3. Jedno z Alsterów, dwóch sztucznych jezior w Hamburgu</p>
<p><img decoding="async" class="" src="https://cdn-images-1.medium.com/max/800/1*JfBk_pTAYh_mRpHf5SBeVQ.jpeg" width="652" height="489" /></p>
<p>4. Przy tej windzie spałem w 2024  roku po koncercie Violent Instinct. Warto było.</p>
<p>Dworzec hamburski był przez pewien czas najniebezpieczniejszym miejscem w Niemczech. Ale warto to umieścić w skali. Dworzec hamburski to drugi dworzec w Europie, 450–500 tys. podróżnych każdego dnia. Mikroświat. Pół miliona mieszkańców ma położona na północny wschód Bremen.</p>
<p><img loading="lazy" decoding="async" class="" src="https://cdn-images-1.medium.com/max/800/1*Ztb8u_gsiHoa8NONy1l4Tg.jpeg" width="585" height="439" /></p>
<p>5. Ulica w Hamburgu-Harburgu, przy której mieszkali zamachowcy z 11 września. Niedaleko Uniwersytetu Technicznego gdzie studiowali, na lotnisku po drugiej stronie Hamburga uczyli się pilotażu</p>
<p><img loading="lazy" decoding="async" class="" src="https://cdn-images-1.medium.com/max/800/1*Icnx8L2yMbmPDPEqH59Kww.jpeg" width="616" height="462" /></p>
<p>6. Czynsz w Hamburgu wynosi obecnie nawet 100 euro za m2. Coraz więcej osób pracujących w metropolii nie stać by w niej mieszkać, trwa gentryfikacja. St. Pauli, Gangeviertel, to dzielnice gdzie zniszczenia są widoczne. Ciągle jeszcze oazami w centrum Hamburga pozostają St. George i Munzeviertel</p>
<p>Na zdjęciu wyburzenia starych budynków w okolicy portu. Money talk</p>
<p><img loading="lazy" decoding="async" class="" src="https://cdn-images-1.medium.com/max/800/1*VSfgJr34zpBPJy2SSuLYJA.jpeg" width="617" height="463" /></p>
<p>7. Grafitti, murale, sztuka ulicy, zwłaszcza w „gorszych” częściach miasta, mają często rewelacyjny poziom.</p>
<p><img loading="lazy" decoding="async" class="" src="https://cdn-images-1.medium.com/max/800/1*gMLtCDBcRJHLI_EzibJUsg.jpeg" width="661" height="496" /></p>
<p>8. Urodziny portu w Hamburgu-Harburgu latem 2024 roku. Super koncert hamburskiego zespołu ska w klimacie Spirit of &#8217;69, Skaramanga. W 2025 roku grali na największej i najważniejszej imprezie hamburga Hafergeburstag</p>
<p><img loading="lazy" decoding="async" class="" src="https://cdn-images-1.medium.com/max/800/1*wM2HAwShh3qOC12fs5fGHQ.jpeg" width="707" height="530" /></p>
<p>9. Planten un Blomem. Hamburg jest bardzo zielonym miastem. 71% powierzchni Hamburga to zieleń. To najwięcej z dużych niemieckich miast. Ze stolic europejskich tylko Oslo jest bardziej zielone — 72%, ale druga stolica — o ponad 1/3 mniej — 52%.</p>
<p>Planten un Blomen i Schanzenpark to moje dwa ulubione. <a href="https://rudekitchen.pl/co-się-stanie-z-schantzenpark">O Schantzenpark pisałem w 2024 roku przy okazji dekryminalizacji marihuany zeszłym roku. </a>Oo tym, o czym piszę, też nie ma w przewodnikach turystycznych. A to co się dzieje, przerasta o wiele moje ówczesne obawy. Ulice zostały zalane crackiem</p>
<p><img loading="lazy" decoding="async" class="alignnone wp-image-1617" src="https://rudekitchen.pl/wp-content/uploads/2026/05/20230504_110229-300x225.jpg" alt="Planten un Blomen Hamburg" width="393" height="295" srcset="https://rudekitchen.pl/wp-content/uploads/2026/05/20230504_110229-300x225.jpg 300w, https://rudekitchen.pl/wp-content/uploads/2026/05/20230504_110229-1024x768.jpg 1024w, https://rudekitchen.pl/wp-content/uploads/2026/05/20230504_110229-768x576.jpg 768w, https://rudekitchen.pl/wp-content/uploads/2026/05/20230504_110229-600x450.jpg 600w" sizes="auto, (max-width: 768px) 100vw, 360px" /></p>
<p>10. Na jednej z wycieczek w Planten un Blomen</p>
<p><img loading="lazy" decoding="async" class="" src="https://cdn-images-1.medium.com/max/800/1*KoKCGg88rfWA69Jc0zAj3Q.jpeg" width="692" height="389" /></p>
<p>U<a href="https://buy.stripe.com/aEU2bv7pr1rQg924gm" target="_blank" rel="noopener"> nas w gastro najlepszą motywacją jest napiwek, jak podobał ci mój Nieprzewodnik możesz zostawić mi napiwek. Chętnie też przeczytam o czym (nie tylko w) Hamburgu chaciałbyś poczytać</a></p>
<p>&nbsp;</p>
<p><a class="a2a_button_facebook" href="https://www.addtoany.com/add_to/facebook?linkurl=https%3A%2F%2Frudekitchen.pl%2Fnieprzewodnik-nie-tylko-po-hamburgu%2F&amp;linkname=Jak%20dosta%C5%82em%20kociej%20mordy" title="Facebook" rel="nofollow noopener" target="_blank"></a><a class="a2a_button_email" href="https://www.addtoany.com/add_to/email?linkurl=https%3A%2F%2Frudekitchen.pl%2Fnieprzewodnik-nie-tylko-po-hamburgu%2F&amp;linkname=Jak%20dosta%C5%82em%20kociej%20mordy" title="Email" rel="nofollow noopener" target="_blank"></a><a class="a2a_button_linkedin" href="https://www.addtoany.com/add_to/linkedin?linkurl=https%3A%2F%2Frudekitchen.pl%2Fnieprzewodnik-nie-tylko-po-hamburgu%2F&amp;linkname=Jak%20dosta%C5%82em%20kociej%20mordy" title="LinkedIn" rel="nofollow noopener" target="_blank"></a><a class="a2a_button_twitter" href="https://www.addtoany.com/add_to/twitter?linkurl=https%3A%2F%2Frudekitchen.pl%2Fnieprzewodnik-nie-tylko-po-hamburgu%2F&amp;linkname=Jak%20dosta%C5%82em%20kociej%20mordy" title="Twitter" rel="nofollow noopener" target="_blank"></a><a class="a2a_button_printfriendly" href="https://www.addtoany.com/add_to/printfriendly?linkurl=https%3A%2F%2Frudekitchen.pl%2Fnieprzewodnik-nie-tylko-po-hamburgu%2F&amp;linkname=Jak%20dosta%C5%82em%20kociej%20mordy" title="PrintFriendly" rel="nofollow noopener" target="_blank"></a><a class="a2a_dd addtoany_share_save addtoany_share" href="https://www.addtoany.com/share#url=https%3A%2F%2Frudekitchen.pl%2Fnieprzewodnik-nie-tylko-po-hamburgu%2F&#038;title=Jak%20dosta%C5%82em%20kociej%20mordy" data-a2a-url="https://rudekitchen.pl/nieprzewodnik-nie-tylko-po-hamburgu/" data-a2a-title="Jak dostałem kociej mordy"></a></p>]]></content:encoded>
					
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Bastion Islamu</title>
		<link>https://rudekitchen.pl/bastion-islamu/</link>
		
		<dc:creator><![CDATA[Rude Kitchen]]></dc:creator>
		<pubDate>Wed, 29 Apr 2026 09:10:25 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Anty-lifestyle]]></category>
		<category><![CDATA[Rozmaitości]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://nowy.rudekitchen.pl/?p=912</guid>

					<description><![CDATA[Klient w gastro potrafi zamówić chili bez kolendry, fasoli i pomidorów. Czyli właściwie miskę ciepłej wody. Klasyczne teksty z kuchni i obsługi.]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[
<p class="wp-block-paragraph"><strong>&#8222;Klient to z natury swojej stworzenie głupie, złe i przewrotne i tylko pozornie ma rację&#8221;…</strong><br />Bądźmy szczerzy, większość pracowników gastro tak o was myśli. I dajecie, moi kochani, ku temu powody.<br />W rankingu moich ulubionych tekstów klientów, takich na poziomie kupowania makaronu al dente albo bardziej, mam na przykład w knajpie z kuchnią meksykańską: <em>ja bym poprosił coś bez kolendry, bez fasoli, bez pomidorów i żeby nie było ostre.</em><br />albo<br /><em>a ten falafel to jakiego mięsa</em><br />Chociaż najlepszy tekst rzuciła pewna katolicka aktywistka na wieść, że lokal z falafelem, w którym pracowałem, będzie otwarty w Boże Ciało: <em>Wy jesteście bastionem islamu!</em><br />I jedyny w ekipie muzułmanin, bardzo miły chłopak z Syrii, miał od tego dnia ksywę Bastion Islamu.<br />Sytuacja jest tym zabawniejsza, że falafel w swej genezie jest daniem chrześcijańskim. Stworzonym przez Ojców Pustyni, acetycznych chrześcijańskich joginów, którzy w III i IV wieku żyli na terenach Egiptu, Palestyny i Syrii, a falafel był ich daniem na okresy postu. Czyli w sumie większość roku.</p>
<p><a class="a2a_button_facebook" href="https://www.addtoany.com/add_to/facebook?linkurl=https%3A%2F%2Frudekitchen.pl%2Fbastion-islamu%2F&amp;linkname=Bastion%20Islamu" title="Facebook" rel="nofollow noopener" target="_blank"></a><a class="a2a_button_email" href="https://www.addtoany.com/add_to/email?linkurl=https%3A%2F%2Frudekitchen.pl%2Fbastion-islamu%2F&amp;linkname=Bastion%20Islamu" title="Email" rel="nofollow noopener" target="_blank"></a><a class="a2a_button_linkedin" href="https://www.addtoany.com/add_to/linkedin?linkurl=https%3A%2F%2Frudekitchen.pl%2Fbastion-islamu%2F&amp;linkname=Bastion%20Islamu" title="LinkedIn" rel="nofollow noopener" target="_blank"></a><a class="a2a_button_twitter" href="https://www.addtoany.com/add_to/twitter?linkurl=https%3A%2F%2Frudekitchen.pl%2Fbastion-islamu%2F&amp;linkname=Bastion%20Islamu" title="Twitter" rel="nofollow noopener" target="_blank"></a><a class="a2a_button_printfriendly" href="https://www.addtoany.com/add_to/printfriendly?linkurl=https%3A%2F%2Frudekitchen.pl%2Fbastion-islamu%2F&amp;linkname=Bastion%20Islamu" title="PrintFriendly" rel="nofollow noopener" target="_blank"></a><a class="a2a_dd addtoany_share_save addtoany_share" href="https://www.addtoany.com/share#url=https%3A%2F%2Frudekitchen.pl%2Fbastion-islamu%2F&#038;title=Bastion%20Islamu" data-a2a-url="https://rudekitchen.pl/bastion-islamu/" data-a2a-title="Bastion Islamu"></a></p>]]></content:encoded>
					
		
		
			</item>
		<item>
		<title>5 rzeczy do zabrania na jednodniową wycieczkę</title>
		<link>https://rudekitchen.pl/5-rzeczy-do-zabrania-na-jednodniowa-wycieczke/</link>
		
		<dc:creator><![CDATA[Rude Kitchen]]></dc:creator>
		<pubDate>Sat, 25 Apr 2026 15:46:03 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Anty-lifestyle]]></category>
		<category><![CDATA[Nieprzewodnik]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://nowy.rudekitchen.pl/5-rzeczy-do-zabrania-na-jednodniowa-wycieczke/</guid>

					<description><![CDATA[Jednodniowa wycieczka to najlepszy reset. Bez laptopa, bez dostaw, z porządnym prowiantem w plecaku. Co warto zabrać, żeby nie skończyć na czipsach ze stacji.]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<p><strong>Mój od kilku lat ulubiony sposób spędzania wolnego dnia (o ile w ramach tego wolnego nie gotuję) to krótka jednodniowa wycieczka po okolicy.</p>
<p>Dokładnie od pandemii, kiedy siedziałem sam w lesie i żeby nie zwariować, zacząłem spacerować po okolicy.</strong></p>
<p>Od jakiegoś czasu jednak głównym celów moich micro-tours jest położony o 60 km  Hamburg.</p>
<p>Do wyboru mam jeszcze Bremen i Hanower, ale moje serce jest na St. Pauli, jak głosi, popularna w szczególnie w tej dzielnicy Hamburga, stara niemiecka piosenka. Na tyle stara by jej autor był zamieszany w nazizm.</p>
<p>W Niemczech jest ten dodatkowy bonus dla fanów takich miejskich zwłaszcza wycieczek jakim jest Deutschlandticket, uprawniający do przejazdu komunikacją publiczną w całej Bundesrepublik.</p>
<p>Przez z górą pięć lat uzbierało się z kilkaset wypadów. I chyba czas na pewne podsumowania i wnioski. Na początek o tym, co zabrać, a  czego nie zabierać</p>
<p><strong>5 elementów wyposażenia, które potrzebujesz na taką wycieczkę. </strong></p>
<p><strong>1. Wygodny plecak ewentualnie (ale lepiej nie) torba. Jak najmniejszy i możliwie nieprzemakalny. </strong></p>
<p>Zdecydowanie plecak jest lepszy niż torba. Chociażby dlatego, ze nie ogranicza swobody ruchu np. w sytuacji zagrożenia. Coś  tym wiem. Nawet spierdalać wygodniej z plecakiem niż torbą</p>
<p>Ja używam torby-plecaka typu “na laptopa, ale dość pojemnego, noszonego na plecach.</p>
<p>Akurat u mnie ta pojemność jest ważna, bo czasami jadąc do dużego miasta robię na koniec zakupy.</p>
<p>zdjęcie</p>
<p><strong>2. Powerbank. Dzisiaj telefon zastępuje mapę, zegarek i rozkład jazdy. W Niemczech również bilet DT.</strong></p>
<p>Dlatego potrzebujesz powerbanka z największą pojemnością i mocą ładowania</p>
<p>na jaki Cię stać i jaki zdecydujesz się nosić cały dzień.</p>
<p>Przy wyborze warto się zastanowić jak go będziesz używać.</p>
<p>Czy telefon podłączony do powerbanka będziesz wkładać do plecaka czy do kieszeni.</p>
<p>W tym drugim przypadku potrzebujesz raczej mniejszego rozmiarami (ale dłuższego kabla, pamiętaj, żeby dokupić odpowiedni). Ale te maja z reguły mniejszą pojemność i większą cenę.</p>
<p>Co jest ważne, bardzo w chuj ważne, to szybkie ładowanie i moc 22,5 W (chyba że jak to czytasz są w normalnych cenach powerbanki z większą mocą ładowania). Sprawdziłem są powerbanki obecnie 30 watt i takie polecam</p>
<p>Ilość i rodzaj portów.</p>
<p>W tej chwili w Europie USB C staje się jednolitym dla wszystkich urządzeń (chwała Unii Europejskiej!) standardem, niemniej warto sprawdzić, jakie porty i jaki kabel dołączony ma powerbank.</p>
<p>Warto też zastanowić się chwilę czy metal czy plastik. Metalowy jest cięższy, ale odporniejszy, co na wycieczce może mieć niemałe znaczenie.</p>
<p>Wyświetlacz jest już raczej standardem, poza najtańszymi modelami i jest bardzo ważny. Pozwala kontrolować poziom naładowania</p>
<p>Bo tu jest jeszcze rzecz banalna, ale warto ją przypominać.</p>
<p>Wszystko jest nietrwałe. Powerbanki również. Nieuchronnie nadchodzi moment, że naszego powerbanka należy  wyrzucić i kupić nowy.</p>
<p>U mnie się objawiło tym, że bardzo mocno spadła moc ładowania (taki spadek poznacie po mniejszym tempie ładowania.</p>
<p>Obniżyło się mocno napięcie wyjściowe z powerbanka i żeby telefon się ładował, musiałem go przełączać w tryb samolotowy. Jak masz bilet i mapę w telefonie to słabo.</p>
<p>Ale zazwyczaj takim objawem jest spadek pojemności. Poznacie po tym, że np. na wycieczce poziom energii w powerbanku po naładowaniu telefonu spada znacząco więcej niż wcześniej Do tego jest potrzebny wyświetlacz</p>
<p>Żeby przedłużyć żywotność powerbanka, pamiętajcie o tym, żeby przede wszystkim nie zostawiać go podłączonego do ładowania po pełnym naładowaniu.</p>
<p>Czyli ładowanie przez noc odpada</p>
<p>Takie powerbanki można kupić już poniżej 20 ojro w Polsce od około 100 zł (prawie cała elektronika jest w Polsce i to niekiedy sporo, droższa niż w Niemczech)</p>
<p><strong>3. Picie. </strong></p>
<p>Co?</p>
<p>Woda lub jakiś napój niesłodzony. I butelka.</p>
<p>Najlepsze są izotoniki, a w zimnej części roku dobry termos z gorącym napojem. U mnie to Yerba mate z dodatkiem jakiejś herbatki owocowej.</p>
<p>W ciepłej porze kupuję isotonic w proszku i jedną porcję rozpuszczam na taki bidon.</p>
<p>Najprościej możecie nawet kranówkę doprawić sokiem z cytryny/limonki/pomarańczy/grejpfruta i solą z dużą ilością mikroelementów kłodawską lub himalajską.</p>
<p>W czym?</p>
<p>Jakiś rowerowy, sportowy bidon, raczej większy, ale też zależy ile chcecie dźwigać i w czym. Ja mam bidon treningowy 0,7 litra i podobnej pojemności termos.</p>
<p>Zdecydowanie odradzam i ostrzegam przed naczyniami, butelkami ze szkła. I nie chodzi nawet o wagę takiego szkła.</p>
<p>Chyba że macie jakieś pancerne szkło, które wytrzyma jak stulecie się mając je w torbie czy plecaku z ruchomych schodów. Na przykład.</p>
<p>Nie żeby mi się to zdarzyło tfu, tfu, tfu odpukać czy komuś życzę, ale trzeba takie zdarzenie brać pod uwagę.</p>
<p>Jeżeli masz szklane naczynie (porcelanowe, ceramiczne) to może ci zrobić dużą krzywdę, jak się wypierdolisz na betonie na plecy. Masz w plecaku szklaną butelkę, kawałek ci się może wbić w plecy. Więc szkłu stanowcze nie na jednodniowej wycieczce</p>
<p>Ważna kwestią związana z wodą to bezpieczeństwo mikrobiologiczne. czyli kwestia np. polio w niektórych krajach, ale w Europie tez lepiej jest nie pić wody ze stojących czy nawet płynących otwartych zbiorników. To znaczy możecie pić tylko, że w takim wypadku dołączcie do listy koniecznych do zabrania papier toaletowy.</p>
<p>Również jest to kwestia bezpieczeństwa samego bidonu. Czyli tego, że należy go dokładnie wymyć i regularnie wyparzać (np. w zmywarce, 60 C to wystarczająca temperatura do dezynfekcji)</p>
<p>Oczywiście w mieście mamy możliwość kupowania napojów. I zdecydowanie odradzam napoje typu cola czy pepsi, które właściwie nie gaszą pragnienia. Nie po to są.</p>
<p>Najlepiej woda mineralna.</p>
<p>No i oczywiście jest też dostępny alkohol i oczywiście wiem, że wiele osób na takich wycieczkach pije alkohol i oczywiście wszyscy wiemy, że to nie jest dobrze.</p>
<p>Ale kto nie zachwycał się pięknem widoków gasząc pragnienie zimnym piwem do długim marszu niech pierwszy rzuci otwieraczem do butelek.</p>
<p>Wypicie jednego czy 2 piwek was nie zabije, natomiast więcej już może tak, więc uważajcie.</p>
<p>I nie wliczajcie sobie piwa jako tego napoju, który trzeba nosić i pić. Ani żadnego innego alkoholu, bo tak piwo to też alkohol, jakby ktoś jeszcze qrwa miał wątpliwości.</p>
<p><strong>4. Dobre buty (i ubranie).</strong></p>
<p>Wygodne i przede wszystkim mocne i dostosowane do różnych i trudnych warunków. Doskonałe są buty trekkingowe, i wszelkiego rodzaju glany.</p>
<p>Buty za kostkę, co stabilizuje stopy i chroni przed urazem na różnej nawierzchni.</p>
<p>Nieprzemakalne z dobrą antypoślizgową, przyczepną podeszwą</p>
<p>Większość obuwie street wear (a jakie gurwa buty mają być jak nie uliczne) old i new school hooligans to tego typu buty.</p>
<p>Bo takie było przeznaczenie takiego obuwia, zanim zaczęło być modne: żeby w nim cały dzień bruki szlifować.</p>
<p>Widzieliście jakieś filmy z Charlie Chaplinem? Z wczesnego okresu. Tę charakterystyczną postać włóczęgi? W za dużych butach.</p>
<p>I to jest dość istotne. Na taką wycieczkę but powinien być luźny. W miarę dnia, w miarę chodzenia stopa będzie. Go wypełniać będzie trochę puchła. Przyciasne buty to potworna męka.</p>
<p>Osobny temat to obuwie barefood. Jestem wielkim fanemlink ale nie używałem do wycieczek więc nie wiem jak się sprawdzają na trasie. W pracy gdzie tez robię kilkanaście kilometrów dziennie sprawdzają się wspaniale i odmłodziły mnie o kilka lat</p>
<p>Zawsze dobrze jest sprawdzić pogodę i liczyć się z koniecznością zabrania dodatkowej kurtki czy odwrotnie z tym. że trzeba będzie kurtkę czy bluzę wpakować do plecaka (patrz p. 1)</p>
<p>Ze stylem ubioru jest związany jeden ważny aspekt ciuchów, zwłaszcza w mieście, zwłaszcza jeżeli jak ja lubicie się zapuszczać w niebezpieczne dzielnice.</p>
<p>O bezpieczeństwie napiszę osobno, ale ważne jest, żeby nie wyglądać jak łatwa ofiara. Niekoniecznie tak, że ochrona i psiarnia was będzie obcinać a dealerzy przybijać piątki, ale w tę stronę polecam.</p>
<p><strong>5. Gotówka i karty.</strong></p>
<p>Dobrze mieć jedno i drugie.</p>
<p>Zwłaszcza jeżeli wędrujecie gdzieś po zadupiach, kupujecie na przykład w Niemczech na Wochenmarkt, jakichś małych budkach z falafelem, możecie potrzebować gotówki</p>
<p>Ile? To zależy. Dla mnie kwota w gotówce to minimum 20 euro, tyle mniej więcej płacę za obiad w knajpie.</p>
<p>Taki mój podstawowy wydatek na jednodniowej wycieczce. Często ze względu na moja i pracę i pasje to główny punkt dnia</p>
<p>Chociaż w porównaniu z 2019 rokiem miejsc, gdzie nie mogę płacić kartą już prawie nie ma poza targowiskami (ale i tu bywa terminal na stoisku). Jest za to coraz więcej miejsc, gdzie zapłacisz tylko kartą. Ostatnio w Manufakturze Musztardy na St. Pauli w Hamburgi zetknąłem się z tym, że płatność tylko kartą.</p>
<p>Warto też mieć kartę w telefonie czy zegarku. Prócz karty fizycznej. Najlepiej inną, żeby na wypadek utraty karty fizycznej, po jej zablokowaniu płacić w ten sposób.</p>
<p>A szczególnie zegarek bywa łatwiejszy i szybszy w użyciu.</p>
<p>Jest też kwestia dostępności bankomatów i przewalutowania, jeżeli jeździcie za granicę</p>
<p><a href="http://https://revolut.com/referral/?referral-code=piotroq4f!MAY1-26-AR&amp;geo-redirect">Ja używam Revoluta i z płatnością kartą nie ma problemu w Niemczech, ale bankomaty niektóre pobierają nawet do 5 euro i to dobrze jest sprawdzić wcześniej z jakich bankomatów można bezpłatnie wypłacać pieniądze.</p>
<p>Ale generalnie darmowe konto Revoluta jest najlepsza i najprostsza opcja jak jeździcie za granicę.Jak z tego linku otworzysz konto Revoluta i dokonasz do 12 maja 3 transakcji po minimum 5 euro, to dostanę prowizję na moje kolejne wycieczki i pisanie o nich. Warto zainwestować, chocby po to zeby przeczytać jak dostałem w ryja. i jak tego uniknąć na ulicy w podłej dzielnicy</a></p>
<p><strong>Punkt dodatkowy, dodany już po napisaniu pozostałych i chyba jednak najważniejszy.</p>
<p>6. Chusteczki/papier toaletowy</strong></p>
<p>No, nawet jak zadbacie, żeby nie pić niepewnej wody i nie dostać sraczki, to jednak na całodniowej wycieczce dużą szansę na dwójkę macie. I jak nawet w mieście, znajdziecie toaletę (w Hamburgu o to raczej łatwo), są do tego nawet specjalne aplikacje, to nie liczcie na to, że zawsze będzie papier toaletowy. I pozostaje opcja palcem.</p>
<p>Albo z tym co macie ze sobą. Tak ze dwie trzy paczki chusteczek higienicznych warto mieć.</p>
<p>I również, ewentualnie, chusteczki dezynfekcyjne, żeby nie tylko w sytuacji toaletowej zdezynfekować nie tylko ręce.</p>
<p><strong>Czego nie brać</p>
<p>Wszystkiego, co nie jest niezbędne. Pamiętaj, że na takiej wycieczce chodzisz cały czas z tym wszystkim w plecaku albo w torbie</strong></p>
<p><a href="https://rudekitchen.pl/postaw-kawe">U nas w gastro najlepszą motywacją do dobrej pracy jest dobry napiwek. jeżeli podoba ci się, to co piszę zostaw mi napiwek</a></p>
<p><a href="https://linktr.ee/rudekitchen" target="_blank" rel="noopener"><strong>Moje media społecznościowe</strong></a></p>
<p>&nbsp;</p>
<p><a class="a2a_button_facebook" href="https://www.addtoany.com/add_to/facebook?linkurl=https%3A%2F%2Frudekitchen.pl%2F5-rzeczy-do-zabrania-na-jednodniowa-wycieczke%2F&amp;linkname=5%20rzeczy%20do%20zabrania%20na%20jednodniow%C4%85%20wycieczk%C4%99" title="Facebook" rel="nofollow noopener" target="_blank"></a><a class="a2a_button_email" href="https://www.addtoany.com/add_to/email?linkurl=https%3A%2F%2Frudekitchen.pl%2F5-rzeczy-do-zabrania-na-jednodniowa-wycieczke%2F&amp;linkname=5%20rzeczy%20do%20zabrania%20na%20jednodniow%C4%85%20wycieczk%C4%99" title="Email" rel="nofollow noopener" target="_blank"></a><a class="a2a_button_linkedin" href="https://www.addtoany.com/add_to/linkedin?linkurl=https%3A%2F%2Frudekitchen.pl%2F5-rzeczy-do-zabrania-na-jednodniowa-wycieczke%2F&amp;linkname=5%20rzeczy%20do%20zabrania%20na%20jednodniow%C4%85%20wycieczk%C4%99" title="LinkedIn" rel="nofollow noopener" target="_blank"></a><a class="a2a_button_twitter" href="https://www.addtoany.com/add_to/twitter?linkurl=https%3A%2F%2Frudekitchen.pl%2F5-rzeczy-do-zabrania-na-jednodniowa-wycieczke%2F&amp;linkname=5%20rzeczy%20do%20zabrania%20na%20jednodniow%C4%85%20wycieczk%C4%99" title="Twitter" rel="nofollow noopener" target="_blank"></a><a class="a2a_button_printfriendly" href="https://www.addtoany.com/add_to/printfriendly?linkurl=https%3A%2F%2Frudekitchen.pl%2F5-rzeczy-do-zabrania-na-jednodniowa-wycieczke%2F&amp;linkname=5%20rzeczy%20do%20zabrania%20na%20jednodniow%C4%85%20wycieczk%C4%99" title="PrintFriendly" rel="nofollow noopener" target="_blank"></a><a class="a2a_dd addtoany_share_save addtoany_share" href="https://www.addtoany.com/share#url=https%3A%2F%2Frudekitchen.pl%2F5-rzeczy-do-zabrania-na-jednodniowa-wycieczke%2F&#038;title=5%20rzeczy%20do%20zabrania%20na%20jednodniow%C4%85%20wycieczk%C4%99" data-a2a-url="https://rudekitchen.pl/5-rzeczy-do-zabrania-na-jednodniowa-wycieczke/" data-a2a-title="5 rzeczy do zabrania na jednodniową wycieczkę"></a></p>]]></content:encoded>
					
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Frytki i życie w zgodzie z naturą</title>
		<link>https://rudekitchen.pl/dieta-ewolucyjna/</link>
		
		<dc:creator><![CDATA[Rude Kitchen]]></dc:creator>
		<pubDate>Sun, 12 Apr 2026 10:36:45 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Anty-lifestyle]]></category>
		<category><![CDATA[Dietetyka]]></category>
		<category><![CDATA[Zdrowie]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://nowy.rudekitchen.pl/dieta-ewolucyjna/</guid>

					<description><![CDATA[Frytki są naturalne. Ziemniak rośnie w ziemi, olej jest roślinny, sól z morza. Pewna filozofia kryje się w tym, że najlepsze jedzenie nie potrzebuje certyfikatów.]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<p>Jeżeli nie lubisz frytek, to jesteś złym człowiekiem żyjącym wbrew naturze..</p>
<p>Poważnie</p>
<p>Może jesteś cyborgiem zgodnie z przepowiednią Bogdana Mielnika z Antrovisu (jednej z dwóch polskich sekt współczesnych, związanej z kilkoma niewyjaśnionymi zgonami wyznawców).</p>
<p>Dlaczego lubimy frytki?</p>
<p>Zastanawialiście się kiedyś nad tym, dlaczego lubimy frytki</p>
<p>I wiele różnych dań, które niekoniecznie nam służą zdrowotnie.</p>
<p>Co to są frytki? Węglowodany, tłuszcze, sól.</p>
<p>Wysokokaloryczne danie, które poza kaloriami nie ma  wartości odżywczych, za to dużo za dużo soli. I generalnie nas pomału zabija.</p>
<p>A my się ślinimy na samą myśl, jak pojebani!</p>
<p>Bo nasze upodobania smakowe są wstępnie zaprogramowane od momentu urodzenia albo wcześniej, przez ewolucję. Ewolucyjnie ci, którzy wpierdalali węglowodany z dużą ilością tłuszczu w czasach ciągłego niedoboru żywności, czyli przez ponad 90% dziejów gatunków Homo, mieli większe szanse na przeżycie niż smakosze jarmużu.</p>
<p>Dlatego zdrowym i normalnym odruchem na hasło „chipsy z jarmużu” jest powiedzenie „spierdalaj”.</p>
<p>Z tych samych powodów lubimy rzeczy słodkie i tłuste. Jak lody, batony i podobne. Pączki! Każdy kocha Tłusty Czwartek! No to jest część bycia człowiekiem!</p>
<p>Ciekawa kwestia jest z solą, której obecnie mamy wszyscy w nadmiarze w diecie. To, że coś jest słone, w czasach nie tylko niedoboru, ale też zerowej wiedzy żywieniowej, słony smak był większą szansą na dostarczenie nie tylko kalorii, ale też mikroelementów. Chociażby magnezu niezbędnego do prawidłowego funkcjonowania systemu nerwowego.</p>
<p>Czyli najlepsze żarcie jest tłuste, słone i z mnóstwem cukru…</p>
<p>No to brzmi jak recepta na cukrzycę, otyłość i zawał po czterdziestce.</p>
<p>Jestem tylko kucharzem, a nie biologiem, ale ta koincydencja aż krzyczy.</p>
<p>Człowiek nie jest celem ewolucji. Człowiek jest skutkiem ubocznym ewolucji. Człowiek jest wehikułem dla ewolucji. A całym sensem jest przekazywanie genów. Nie. Wyobrażenie, że przetrwają najsilniejsi. Naiwne wyobrażenie ewolucji, przetrwają najsilniejszy nie nic wspólnego z rzeczywistością. Przetrwają ci, którzy skutecznie przekażą swoje geny.</p>
<p>A co z nimi, jak przekażą? Koło czterdziestki, to potomstwo już dorosłe, a miarę starzenia nieuchronnie zaczynamy być obciążeniem. Więc z ewolucyjnego punktu widzenia, pora się zawijać. Rak, atak serca, śpiączka cukrzycowa… Tak zaraz po czterdziestce</p>
<p>I to było życie (i śmierć) zgodne z naturą.</p>
<p>Więc oczywiście tysiące chorób dziś niegroźnych czy wręcz nieznanych, które cię mogły zabić, tygrysy, zimno… sto innych przyczyn, których dziś nawet sobie nie wyobrazimy, pisząc czy czytając to w domu, autobusie, pociągu, samochodzie (pfuj!), poczekalni…</p>
<p>No, qrwa, zwykła grypa zabijała masowo jeszcze sto lat temu. Hiszpanka wykosiła kilka procent populacji.</p>
<p>No qtwa stare dobre czasy i życie zgodne z naturą, więc nie wiem, czy jak nie żyje zgodnie z naturą to jest złym człowiekiem. Ale na jest pewno rozsądnym.</p>
<p>Kocham historię jedzenia, kocham historię o jedzeniu, a najbardziej kocham, kiedy są one zakotwiczone w codziennym doświadczeniu.</p>
<p>A historia o słodkim, słonym i tłustym jak mało co jest zakotwiczona w naszym codziennym doświadczeniu. Zrobiłem wczoraj ulubione ciasto królowej angielskiej (hak-tfu), które składa się głównie z cukru i tłuszczu.</p>
<p>I co byście zjedli? Takie ciasto czy chipsy z jarmużu? (Tak, jeżeli ktoś myśli, że mam coś do jarmużu, to tak ma, ***** rację)</p>
<p>Bo tego typu dieta oparta na chipsach z jarmużu i humus (to ok) z selerem naciowym i surową marchewką to są, wiecie… lepiej tej marchewki nie kroić, tylko sobie… ten tego… chociaż trochę radości będzie.</p>
<p>O to oparta jest w dużym stopniu cała koncepcja comford food. To  pokazuje nam też, że wszelkie restrykcyjne diety bez cukru, bez węglowodanów, bez tłuszczu są również z tego powodu aberracją. I zadawaniem gwałtu samemu sobie, własnej naturze, własnemu czlowieczeństwu</p>
<p>Więc zamiast walczyć z gracją pudzianowskiego lepiej zastosować wobec swojej diety podejście rodem bardziej z brazylijskiego jiu-jitsu.</p>
<p>A jeszcze bardziej ze współczesnej polityki narkotykowej, zwanej redukcją szkód.</p>
<p>Z wykorzystaniem wiedzy o tym, co i dlaczego nam smakuje.</p>
<p>Lubimy rzeczy, które są tłuste, słone.</p>
<p>Lubimy też chrupiące (więc ta wspomniana wcześniej marchewka nie jest całkiem bez sensu), bo to oznaczało, że jest świeże, więc się nie zatrujemy.</p>
<p>Więc też ci, co woleli świeże i chrupiące, przeżyli i przekazali to upodobanie nam w genach.</p>
<p>I na przykład dobrym sposobem, żeby to danie było wartościowsze, jest dodanie do niego białka i oparcie go, co jest ważne na tłuszczach nienasyconych.</p>
<p>Falafel, czy mówimy w sensie „kotlecika” z ciecierzycy, smażonego w głębokim oleju, czy mówimy o całym daniu, w picie z ogromem warzyw (wiele kolorów i tekstur to też upodobanie ewolucyjne), tłustym i słonym sosem z sezamu.</p>
<p><a href="https://rudekitchen.pl/postaw-kawe">U nas w gastro najlepszą motywacją do dobrej pracy jest dobry napiwek. jeżeli podoba ci się, to co piszę zostaw mi napiwek</a></p>
<p><a href="https://linktr.ee/rudekitchen" target="_blank" rel="noopener"><strong>Moje media społecznościowe</strong></a></p>
<p>&nbsp;</p>
<p><a class="a2a_button_facebook" href="https://www.addtoany.com/add_to/facebook?linkurl=https%3A%2F%2Frudekitchen.pl%2Fdieta-ewolucyjna%2F&amp;linkname=Frytki%20i%20%C5%BCycie%20w%20zgodzie%20z%20natur%C4%85" title="Facebook" rel="nofollow noopener" target="_blank"></a><a class="a2a_button_email" href="https://www.addtoany.com/add_to/email?linkurl=https%3A%2F%2Frudekitchen.pl%2Fdieta-ewolucyjna%2F&amp;linkname=Frytki%20i%20%C5%BCycie%20w%20zgodzie%20z%20natur%C4%85" title="Email" rel="nofollow noopener" target="_blank"></a><a class="a2a_button_linkedin" href="https://www.addtoany.com/add_to/linkedin?linkurl=https%3A%2F%2Frudekitchen.pl%2Fdieta-ewolucyjna%2F&amp;linkname=Frytki%20i%20%C5%BCycie%20w%20zgodzie%20z%20natur%C4%85" title="LinkedIn" rel="nofollow noopener" target="_blank"></a><a class="a2a_button_twitter" href="https://www.addtoany.com/add_to/twitter?linkurl=https%3A%2F%2Frudekitchen.pl%2Fdieta-ewolucyjna%2F&amp;linkname=Frytki%20i%20%C5%BCycie%20w%20zgodzie%20z%20natur%C4%85" title="Twitter" rel="nofollow noopener" target="_blank"></a><a class="a2a_button_printfriendly" href="https://www.addtoany.com/add_to/printfriendly?linkurl=https%3A%2F%2Frudekitchen.pl%2Fdieta-ewolucyjna%2F&amp;linkname=Frytki%20i%20%C5%BCycie%20w%20zgodzie%20z%20natur%C4%85" title="PrintFriendly" rel="nofollow noopener" target="_blank"></a><a class="a2a_dd addtoany_share_save addtoany_share" href="https://www.addtoany.com/share#url=https%3A%2F%2Frudekitchen.pl%2Fdieta-ewolucyjna%2F&#038;title=Frytki%20i%20%C5%BCycie%20w%20zgodzie%20z%20natur%C4%85" data-a2a-url="https://rudekitchen.pl/dieta-ewolucyjna/" data-a2a-title="Frytki i życie w zgodzie z naturą"></a></p>]]></content:encoded>
					
		
		
			</item>
	</channel>
</rss>
