<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?><rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
	xmlns:slash="http://purl.org/rss/1.0/modules/slash/"
	>

<channel>
	<title>Dharma &#8211; Rude Kitchen</title>
	<atom:link href="https://rudekitchen.pl/category/anty-lifestyle/dharma/feed/" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>https://rudekitchen.pl</link>
	<description>100% roślinne, 110% smaku · Stay Rude!</description>
	<lastBuildDate>Fri, 21 Aug 2026 14:40:48 +0000</lastBuildDate>
	<language>pl-PL</language>
	<sy:updatePeriod>
	hourly	</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>
	1	</sy:updateFrequency>
	

<image>
	<url>https://rudekitchen.pl/wp-content/uploads/2026/04/cropped-cropped-logo_rudekitchen-32x32.png</url>
	<title>Dharma &#8211; Rude Kitchen</title>
	<link>https://rudekitchen.pl</link>
	<width>32</width>
	<height>32</height>
</image> 
	<item>
		<title>Dharma Punk</title>
		<link>https://rudekitchen.pl/dharma-punk/</link>
		
		<dc:creator><![CDATA[Rude Kitchen]]></dc:creator>
		<pubDate>Tue, 24 Jun 2025 15:51:10 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Anty-lifestyle]]></category>
		<category><![CDATA[Dharma]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://nowy.rudekitchen.pl/dharma-punk/</guid>

					<description><![CDATA[TVP, czyli teksturowane białko sojowe – weganina którą masz w sklepie za grosze. Jak ją ugotować żeby nie smakowała jak wata i co z niej zrobić.]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<p><strong>Goście pojechali w piździec i mogę odpocząć. A także trochę posprzątać w pokoju, bo im więcej mam pracy, tym mam większy pierdolnik. I iść zrobić pranie.</strong></p>
<p><strong></p>
<p>O ile przestanie padać. Bo na razie tak pada, że się nie da.</p>
<p></strong></p>
<p><strong>Co ci przyszło do głowy? Dlaczego nie da się zrobić prania?</strong></p>
<p>Sądzę, że najczęstsze skojarzenie: bo nie ma gdzie powiesić…</p>
<p>Otóż nie. Nie da się IŚĆ zrobić prania, bo pralnia jest w innym budynku.</p>
<p>Przez to, że jest kilka budynków, codzienne czynności, czy to jest wyrzucenie śmieci, czy zrobienie prania, wymagają chodzenia o wiele więcej, niż gdy się mieszka w mieście.</p>
<p>I podczas codziennych aktywności, nawet nie podczas pracy, jestem w stanie wyrobić te mityczne cokolwiek 8 tys. kroków</p>
<p>&#8230;chyba że mam załamanie nerwowe. Wtedy kroków robię dziennie 80. Żeby nie narobić pod siebie.</p>
<p>Ośrodek ma dwie części: otwartą i zamkniętą. W otwartej jest sześć budynków. Najmniejszy to domek kempingowy, największe mają po dwa pietra.&nbsp;</p>
<p>W części zamkniętej, za magiczną bramą, którą mam zaszczyt co poniedziałek przekraczać, żeby zabrać zamówienia na żywność, mieszka obecnie piątka joginów na trzyletnim odosobnieniu medytacyjnym.</p>
<p>W tradycji tybetańskiej trzyletnie odosobnienie medytacyjne jest podstawowym warunkiem, by zostać lamą, czyli takim trochę tybetańskim księdzem. Ale robią je też mnisi i świeccy. Zwykli w sumie ludzie.</p>
<p>W sumie to może być twój sąsiad. Miałem przyjaciela w Warszawie, przez jakiś czas współlokatora (mieszkaliśmy we trójkę i szalone rzeczy się działy czasami) który zamieszkał w ośrodku buddyjskim w Polsce i przeszedł trzyletnie odosobnienie.</p>
<p>Chefem zmywaka jest u nas kolega z Anglii, mnich, który wcześniej przechodził u nas trzyletnie odosobnienie. Chyba rodowity Londyńczyk, bo za chuj go nie rozumiem (a qrwa rozumiem nawet chińczyków miotących po angielsku, Hindusów! i Afrykanów, z trudem, ale jednak. Ale jak on mówi cockneyem to nic nie rozumiem. No i oczywiście jest ogolony na łysy. Typowy brytyjski skinhead i kibol.</p>
<p>A jak już, jak to u mnie zeszło na subkulturę, to miałem rozkminkę ostatnio.</p>
<p>Wracałem pewnie z Hamburga. Jak to ja, krokiem sprężystym, do rytmu oi! jaki leciał na słuchawkach,. Akurat przyjechała znajoma, która przyjeżdża tu od lat.&nbsp;</p>
<p>I zastanowiłem się co by było, gdyby przyjechał ktoś zupełnie nowy. I pierwszą osobą, którą by zobaczył, bym był ja w stroju wyjściowym.</p>
<p>Glany, dżinsy z podwiniętymi nogawkami, wyćwiekowany pas, koszulka z dwoma skrzyżowanymi młotkami i napisem &#8222;working class&#8221;, pieszczocha, czapka &#8222;Skinhead antyracist&#8221;</p>
<p>Nie wygląda jak typowy mieszkaniec ośrodka buddyjskiego.</p>
<p>I za każdym razem, kiedy o tym myślę, poprawia mi to humor. Zawsze sprawiało mi wielką radość łamanie schematów i stereotypów.&nbsp;</p>
<p>A cóż nie wydaje się być bardziej odległe od stereotypowego rozmodlonego, pogrążonego w medytacji i będącego ogólnie miękką fają buddysty od wściekłego, dzikiego, agresywnego i wqrwionego panka czy innego skinheada.</p>
<p>No to qrwa poczytajcie o Drukpa Kunleyu, oświeconym joginie z Bhutanu co on odpierdalał. Rozjebie wam mózg. Jako i mnie przed laty &nbsp;rozjebało.</p>
<p>I pewnie też to, że jest coś takiego jak Dharma Punk, bardzo właściwie nieostry i mało znany termin pierwszy raz użyty przez Noah Levina i nazwa założonej przez niego sanghi (wspólnoty) buddyjskiej Dharma Punkx dla ćpunów, punków i innych wyrzutków, którzy źle się czuli i byli źle widziany w amerykańskich grupach buddyjskich robiących wrażenie spotkania towarzyskiego klasy średniej.</p>
<p>&#8222;Pierwotny etos punka zawsze dotyczył społeczności. I tego nauczał Budda. Powiedział, że warunkiem wstępnym każdej duchowej ścieżki jest posiadanie mądrych duchowych przyjaciół. To właśnie oferowali sobie nawzajem punki, a także głębokie kwestionowanie, a nawet poszukiwanie celu w życiu poza materializmem&#8221;</p>
<p>Josh Korda jeden z nauczycieli w Dharma Punx</p>
<p>Jest też Brad Warner, dla mnie jednym z najważniejszych nauczycieli. Basista punkowych Zero Defex i Dimentia 13, hard core punk i mistrz szkoły Zen Soto z Japonii.</p>
<p>I fan filmów z Godzillą. Przez które doszedł do Zen. Zaprawdę duch tchnie kędy chce&#8230;</p>
<p>Jest coś takiego jak stereotypowa pobożność. Zazwyczaj trochę prześmiewcze i negatywne postrzeganie typowego obskuranta, zazwyczaj ze wsi lub małego miasteczka. I jak każdy stereotyp ma oczywiście w sobie trochę prawdy i jest jednocześnie, jak każdy stereotyp całkowicie fałszywy.</p>
<p>Subkultura (&#8222;punki, skini, chuligani&#8221;) ma całościowy charakter. I jest spektrum. Spektrum postaw i stylów. Od dziaders punków dyskretnie identyfikujących się wizualnie przez małe logo Fred Perry czy dres Bena Shermana, poprzez zawsze ascetycznych w ubiorze hard core punków, przez irokezy, dredy po bezdomnych crust punków.</p>
<p>Jest też oczywiście modyfikowana w każdej kolejnej kulturze krajowej/lokalnej od &#8222;szkoły Hamburskiej&#8221; kiedyś i hamburskiego oi! dzisiaj, poprzez białoruskiego Mister X po kapele (i załogi!) z Ameryki południowej i Azji.&nbsp;</p>
<p>Każda częśc kultury ma swoje odbicie, często w krzywym zwiercoadle, czesto pokazujace brzydka prawdę od której społeczeństwo ucieka.</p>
<p>Więc i religia pojawia się w punku. Częściej wprawdzie jako wyśmianie.. ale imo głównie wyśmianie obłudy religianctwa i obskurantyzmu. Myślę swoja drogą, że to mocny punkt wspólny polskiego i amerykańskiego punka.</p>
<p>Oczywiście religia w pozytywnej roli też jest punku obecna. Ale przede wszystkim nie buddyzm a.. ISKCON Międzynarodowe Towarzystwo Świadomości Kryszny. Ci śmieszni faceci w dziwnych pomarańczowych szatach, co śpiewają Hare Kryszna i rozdają jedzenie. czym notabene przyciągali wielu punków.</p>
<p>Z kolei radykalne skrzydło Straight Edge punk czyli trzeźwych punków, poprzez napierdalanie pijących piwo na koncertach doszło w swojej ewolucji do islamu. Oczywiście zawsze jest to religia rozumiana i interpretowana subkulturowo, jako miejsce dla wyrzutków i sprzeciw wobec systemu.</p>
<p>Życie w ośrodku buddyjskim jest też trochę formą sprzeciwu wobec systemu. a właściwe, życiem trochę poza systemem. Nie tylko dlatego ze mieszkam prawie w lesie, 500 m do przystanku, 600 m do najbliższego sąsiada, 1,5 km do najbliższej wsi i 300 metrów do najbliższego rezerwatu, ale tez dlatego że pracując (i żyjąc) w organizacji religijnej jestem poza logika zysku dzisiejszego systemu ekonomiczno-politycznego. Trochę z boku, trochę na drodze mniej uczęszczanej wśród mniej uczęszczanych.</p>
<p><a href="https://rudekitchen.pl/postaw-kawe">U nas w gastro najlepszą motywacją do dobrej pracy jest dobry napiwek. jeżeli podoba ci się, to co piszę zostaw mi napiwek</a></p>
<p><a href="https://linktr.ee/rudekitchen" target="_blank" rel="noopener"><strong>Moje media społecznościowe</strong></a></p>
<p>&nbsp;</p>
<p><a class="a2a_button_facebook" href="https://www.addtoany.com/add_to/facebook?linkurl=https%3A%2F%2Frudekitchen.pl%2Fdharma-punk%2F&amp;linkname=Dharma%20Punk" title="Facebook" rel="nofollow noopener" target="_blank"></a><a class="a2a_button_email" href="https://www.addtoany.com/add_to/email?linkurl=https%3A%2F%2Frudekitchen.pl%2Fdharma-punk%2F&amp;linkname=Dharma%20Punk" title="Email" rel="nofollow noopener" target="_blank"></a><a class="a2a_button_linkedin" href="https://www.addtoany.com/add_to/linkedin?linkurl=https%3A%2F%2Frudekitchen.pl%2Fdharma-punk%2F&amp;linkname=Dharma%20Punk" title="LinkedIn" rel="nofollow noopener" target="_blank"></a><a class="a2a_button_twitter" href="https://www.addtoany.com/add_to/twitter?linkurl=https%3A%2F%2Frudekitchen.pl%2Fdharma-punk%2F&amp;linkname=Dharma%20Punk" title="Twitter" rel="nofollow noopener" target="_blank"></a><a class="a2a_button_printfriendly" href="https://www.addtoany.com/add_to/printfriendly?linkurl=https%3A%2F%2Frudekitchen.pl%2Fdharma-punk%2F&amp;linkname=Dharma%20Punk" title="PrintFriendly" rel="nofollow noopener" target="_blank"></a><a class="a2a_dd addtoany_share_save addtoany_share" href="https://www.addtoany.com/share#url=https%3A%2F%2Frudekitchen.pl%2Fdharma-punk%2F&#038;title=Dharma%20Punk" data-a2a-url="https://rudekitchen.pl/dharma-punk/" data-a2a-title="Dharma Punk"></a></p>]]></content:encoded>
					
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Buddyzm widziany (dosłownie) od kuchni</title>
		<link>https://rudekitchen.pl/buddyzm-widziany-od-kuchni/</link>
		
		<dc:creator><![CDATA[Rude Kitchen]]></dc:creator>
		<pubDate>Fri, 22 Nov 2024 13:07:03 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Dharma]]></category>
		<category><![CDATA[Z życia Chefa]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://nowy.rudekitchen.pl/buddyzm-widziany-od-kuchni/</guid>

					<description><![CDATA[Ocet – nie tylko do sałatki. Jabłkowy, balsamiczny, ryżowy, z czerwonego wina. Jak ocet zmienia danie i dlaczego szczypta kwasu robi robotę sosu.]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<p>Od pięciu i pół roku mieszkam i pracuję w ośrodku buddyjskim w Niemczech. 1,5 km do najbliższej wsi, 600 m do najbliższego sąsiada, 300 m do najblizżzego rezerwatu.</p>
<p>Jestem trochę jak pies żywiący się resztkami z ołtarza. I to prawie dosłownie.</p>
<p>Bo żywię się na przykład tym co zostaje z obiadów dla gości. Nie, żeby to było złe jedzenie. Jest bardzo dobre. Wiem bo bo to ja je gotuję.</p>
<p>Od kiedy stałem się przez tę pracę niejako zawodowym buddystą coraz mniej mnie wszelkie formalne, rytualne kwestie związane z buddyzmem interesują. Cała egzotyka jest dla mnie wręcz nudna a buddyjskich Nauczyciela odróżniam po tym co lubią jeść. Buddyjskie święta to dla mnie najczęściej okres wzmożonej pracy, kiedy przyjeżdżają goście na świąteczny obiad. Jak nie ma gości to święto mi umyka. Podobnie jak święta chrześcijańskie. Państwowe zauważam, bo wtedy nie jeździ autobus do miasta. Tak samo jak w weekendy.</p>
<p>Jedno z tych buddyjskich świąt, jedno z czterech najwązniejszych to La bab Duchen. Obchodzone, jak wszystkie święta Wadżrajany (buddyzmu tybeteńskiego) według kalendarza księżycowego, przypada na 22. dzień dziewiątego miesiąca (w roku 2014 e.v. przypadało na 23 listopada). Jest to upamiętnienie jego powrotu z Nieba Indry, gdzie przez trzy miesiące nauczał Dharmy swoją matkę, Mayadewi, która zmarła kilka dni po porodzie, oraz 33 bogów sfery pragnienia (możliwe, że liczba 33 ma tu znaczenie symboliczne, oznaczając &#8222;bardzo wielu&#8221;).</p>
<p>Po namowach i błaganiach swego bliskiego ucznia Maugalyayany zdecydował się powrócić do świata ludzi by szerzyć Dharmę. </p>
<p>Zejściu Buddy towarzyszyli bogowie Indra i Brahma, którzy zamanifestowali z siebie potrójne schody z lapis lazuli, złota i kryształu a by go uhonorować    , w podzięce za Nauki, udzielone bogom, nieśli nad Nim parasol. Zstąpienie miało miejsce w Sankisa (dzisiejsze Uttar Pradesh).</p>
<p>Zapewne przypominało to dzisiejsze wizyty głów państw czy celebrytów z całym ceremoniałem, tłumem paparazzich i groupies. Wszak Budda był bardzo przystojny. Jak Keanuu Reves, wiadomo. </p>
<p>Stada słoni którymi przyjechali wielmoże, kieszonkowcy uwijający się w tłumie, sprzedawcy hot dogów i coca coli. Wszystkie pokoje w mieście zajęte przez pielgrzymów. Żniwa dla branży HoReCa.</p>
<p>Pośród zgromadzonych tłumów, wyróżniają się władcy i książęta ze swoimi orszakami. W tłumie jest też prosta zakonnica Utpali, która składa ślubowanie, że będzie pierwszą osobą, która powita Buddę.</p>
<p>Ale zwykła mniszka nie może konkurować z możnymi tego świata o miejsce w pobliżu Oświeconego. Jednak efektem jej ogromnego oddania, jest jej zamanifestowanie się jako &#8222;władca świata&#8221; wraz z całym orszakiem. W tej postaci bez trudu zajmuje odpowiednie miejsce, by jako pierwsza pokłonić się wracającemu na ziemię Buddzie. Widząc tak wielkie oddanie Budda zapowiada jej przyszłe Oświecenie.</p>
<p>Po swoim zstąpieniu Budda dokonał kolejnego cudu-&#8222;otwarcia światów&#8221;. Spoglądając w górę i w dół sprawił, że światy bogów, ludzi i istot piekielnych stały się dla siebie nawzajem widoczne.</p>
<p>Tak jak rocznica narodzin Buddy jest odpowiednikiem zachodniego Dnia Dziecka tak La Bab Duchen jest buddyjskim Dniem Matki.</p>
<p>Ile jest niebios?</p>
<p>Pierwszą kwestią jaką warto wyjaśnić jest nasuwające się pytanie-skoro jest to Niebo Indry to czy znaczy to, że są tez inne nieba? I ile ich ich jest?</p>
<p>Odpowiedź na to pytanie jest równocześnie bardzo łatwa i bardzo trudna.</p>
<p>Nauki Buddy mówią o 6 podstawowych światach i rodzajach istot-świecie istot piekielnych, głodnych duchów, zwierząt, ludzi, półbogów (asurów) i bogów. [obrazek z kołem 6 światów]</p>
<p>Właściwie należałoby tu użyć liczby mnogiej bo jest to wiele różnych światów.</p>
<p>Przykładowo, istnieją piekła zimne i gorące, odpowiednie dla różnych rodzajów gniewu. A tym co stwarza światy jest umysł i trawiące go emocje, czy też różne stany umysłu.</p>
<p>Światem piekieł jest nienawiść, gniew, głodnych duchów (istot o ogromnym brzuchu i węższym niż ucho igielne przełyku) pragnienie/pożądanie, zwierząt-niewiedza, półbogów-zazdrość, bogów-duma.</p>
<p>Jak widać w tej wizji rzeczywistości, bogowie są takimi samymi samsarycznymi istotami jak my wszyscy. Nawet najbardziej doskonali, pozbawienie formy bogowie najwyższego poziomu nieba są tylko uwięzionymi w samsarze istotami a gdy ich dobra karma wyczerpuje się spadają do niższych światów. </p>
<p>Jedynie świat istot ludzkich, jedynie ludzkie odrodzenie, niesie ze sobą możliwość wyzwolenia z samsary. Istoty w innych światach są zbyt pochłonięte przez swe stany umysłu-cierpienie w świecie głodnych duchów i istot piekielnych, niewiedza i głupota zwierząt, zazdrość i próby podboju nieba asurów, duma i rozkosze życia bogów.</p>
<p>Istotom ludzkim, co wyróżnia człowieka, spośród wszystkich rodzajów istnienia, nie jest przypisana jedna emocja, mówi się ze specyfiką stanu ludzkiego jest występowanie przemieszanych wszystkich emocji. Żadna nie włada całkowicie naszymi myślami, co daje możliwość uwolnienia się od nich i zwrócenia umysłu ku Dharmie. Niektórzy mówią też, że specyficzną cechą ludzką jest ciekawość, chęć zdobywania wiedzy, możliwość i chęć rozwoju. </p>
<p>Nauki Buddy mówią o „cennym ludzkim ciele” i „cennym ludzkim odrodzeniu”. Gdy tylko będziesz miał okazję idź na łąkę albo do lasu. Usiądź w spokoju i kontempluj mnogość życia, mnogość czujących istot wokół ciebie. Odgarnij ostrożnie kawałek darni i przyjrzyj się jak wiele istot żyje pod ziemią (pamiętaj, aby przykryć je ponownie darnią-te wszystkie istoty były naszymi matkami i ojcami, i z taka tez wdzięcznością i miłością je traktujmy). </p>
<p>Wokół nas są miriady czujących istot ze świata zwierząt. Samych owadów, jak szacują współcześni uczeni jest 10 do 18 potęgi, czyli ponad 140 mln owadów na jednego człowieka. A gdzie inne stawonogi? A kręgowce? A ile istot żyje w światach których nie widzimy?</p>
<p>Dlatego też Budda użył kiedyś metafory o żółwiu i oceanie. Wyobraź sobie, że cały świat pokryty jest morzem, pan-oceanem oblewającym cała planetę. Po powierzchni tego oceanu pływa końskie chomąto. W głębinach nurkuje nieśmiertelny żółw morski. Raz na tysiąc lat żółw wypływa na powierzchnię, by zaczerpnąć powietrza. I tak często jak zdarza mu się trafić przypadkowo w chomąto tak często ktoś rodzi sie człowiekiem!</p>
<p>Dlatego też to ludzkie ciało jest tak niezwykle cenne i wartościowe, i tak ważne jest dbanie by jak najdłużej i najlepiej nam służyło, a wszystko co je niszczy, zabija, skraca życie jest sprzeczne z Dharmą. Czy jest to tryb życia, spędzanego za biurkiem przy komputerze, z komórką przyklejoną do ucha czy toksyczna i zabijająca ciało dieta, czy tez używki czy zanieczyszczanie środowiska przez egoistyczną konsumpcję.</p>
<p>I będąc w tym ludzkim ciele możemy doświadczać, stwarzać wszystkie sześć światów w swoim umyśle, poprzez emocje, stany mentalne jakie przeżywamy-gniew, pożądliwość, tępotę, zazdrość, dumę&#8230;I można na Nauke o 6 światach spojrzeć jak na metaforę, mapę ludzkiego umysłu czy jakiegoś obszaru naszego umysłu, metafory naszych emocji.</p>
<p>Warto się zastanowić i zatrzymać chwilę nad symboliczna wymową faktu, że Budda dokonał tego by odwdzięczyć się za cała dobroć jakiej doświadczył ze strony swej matki.</p>
<p>Królowa Maya zmarła zaledwie siedem dni po narodzinach małego Sidharty, więc dla Europejczyka może się wydawać dziwnym mówienie o ogromie dobra jakie doświadczył od niej syn.</p>
<p>W tradycji tybetańskiej matka zajmuje szczególne miejsce. Nie bez powodu &#8222;lama&#8221; znaczy &#8222;najwyższa matka&#8221; a w licznych metaforach przytacza się porównanie do bezwarunkowej dobroci i miłości, matki i zaleca by traktować wszystkie istoty jak własną matkę. </p>
<p>W tradycyjnym, tybetańskim społeczeństwie niewyobrażalne wręcz było by matka nie kochała swego dziecka, by dzieci oddawały rodziców do domu starców a kontakty ograniczały do dnia przyjścia emerytury. Przykładem takiej miłości (i posłuszeństwa) jest nawet życiorys Milarepy, który podjął się zbrodniczych czarnomagicznych działań z miłości do swojej matki. A potem został największym joginem w historii Tybetu. Bądźmy szczerzy-w Tybecie nie było zbyt wielu dróg kariery dla młodzieńca z ubogiej rodziny. To była feudalna teokracja. z władcami którzy właściwie żyli wiecznie, bo co umierał to od razu się odradzał.</p>
<p>Niezależnie od naszych poglądów na aborcje wiemy, że te 9 miesięcy ciąży to ciężki czas dla kobiety. </p>
<p>A co dopiero poród. Dlatego matka, relacja matki z dzieckiem była (jest?) w tybetańskiej kulturze symbolem dobroci i miłości.</p>
<p>Jest pewna opowieść z życia Buddy, o tym jak idąc z uczniami zobaczył kobietę jedzącą rybę. Kobieta trzymała na rękach małe dziecko i wkładała mu do ust przeżute kawałki ryby a u jej nóg pies próbował pochwycić to co spadało na ziemie, brutalnie odganiany przez kobietę.</p>
<p>Budda powiedział wówczas do uczniów, że to najsmutniejszy widok, jaki kiedykolwiek widział.</p>
<p>Gdy dopytywali się dlaczego wyjaśnił, że ryba była w poprzednim życiu matką tej kobiety, pies ojcem a dziecko wrogiem, który ją zabił.</p>
<p>Tak więc traktowanie wszystkich istot jak własnej matki nie jest tylko metaforą ale przede wszystkim konsekwencja tego co faktycznie nastąpiło w nie mającym początku szeregu naszych wcieleń. Odradzamy się przez nieskończenie długi czas i wszystkie czujące istoty były już naszymi matkami. Tak przynajmniej wierzą buddyści.</p>
<p>Racjonalnym zachodni umysł, ma często problem z tego typu opowieściami. Bo o ile buddyzm sprowadzony do jakiejś formy &#8222;tylko siedzenia&#8221;, że posłużę się terminem Zen, coraz popularniejszego mindfullnes, jest dla Zachodu czymś jak najbardziej do przyjęcia i zaakceptowania, BA! nawet do praktykowania, to powstaje pytanie czy nie jest tak, że ten &#8222;buddyzm light&#8221; nie staje się li tylko, jeszcze jedną metodą rozwoju osobistego, jakąś kolejną formą mambo-dżambo-nju-ejdż-lekko-łatwo-i-przyjemnie. Zostaje niekiedy tak &#8222;oczyszczony z naleciałości kulturowych&#8221;, ze pozostaje już niewiele, niczym w starej polskiej komedii: &#8222;ile buddyzmu jest w buddyzmie&#8221;.</p>
<p>Ten oswojony przez racjonalny umysł buddyzm ogranicza się do poziomu konwencjonalnego. Opisanego w buddyzmie. </p>
<p>W dużym uproszczeniu możemy mówić o dwóch poziomach postrzegania rzeczywistości. Zwykłym konwencjonalnym poziomie, dostępnym zwykłym istotom, na którym rzeczy są tym czym są, czy też tym, jak je postrzegamy.</p>
<p>Ale istnieje też poziom inny, dostępny na pewnym etapie duchowego wglądu. Jakkolwiek by to dziwnie i ezoterycznie brzmiało. Skoro cała rzeczywistość manifestuje się z Natury Umysłu, jest nieoddzielną od pustki grą przejawień, to co mogłoby stać na przeszkodzie jakiemukolwiek manifestowaniu zjawisk przez Buddów?</p>
<p>Na konwencjonalnym poziomie dżataki, opowieści o podróży do Nieba Indry, przybyciu do Tybetu drogą powietrzną Przez Guru Padmasabhawę ( czy siadaniu przez Drugpę Kunleja na promieniach słońca i pokonaniu demona kutasem są mitami, co najwyżej służącymi do przekazania Nauk. Ale na poziomie absolutnym w tych zjawiskach nie ma nic bardziej dziwnego niż w filiżance kawy, tym ze trawa jest zielona a niebo niebieskie, a słońca wstaje i zachodzi&#8230;.</p>
<p>Ale z kolejnej strony&#8230; Kiedy opowieści o cudach i niezwykłych czynach Buddy, Milarepy czy Padmasabhawy traktujemy li tylko jako metaforę, podobnie jak 6 światów (a szczególnie niższe), przypomina to tych chrześcijan, którzy wierzą w niebo, ale w piekło to już nie, a z przykazań wybierają których będą przestrzegać a które są &#8222;przestarzałe&#8221; i nie warto się nimi przejmować (jakoś najbardziej niemodne jest szóste). </p>
<p>Podobnie sprowadzanie buddyzmu do samej techniki niszczy podstawy, takie jak wiara i oddanie Trzem Klejnotom, 5 Wskazań czy 4 Szlachetne Prawdy. Warto sobie zadawać pytanie czy to co robię jest zgodne z Dharmą, czy nie łamię zobowiązania Schronienia, czy przestrzegam 5 wskazań. Czy jeżeli sięgam po rozmaite metody ezoteryczne, magiczne a co więcej-wykorzystuję je dla własnej korzyści czy też popisuję się przed innymi jest to zgodne z Dharmą? Czy nie łamię zobowiązania przyjmowania Schronienia w Trzech Klejnotach a nie samsarycznych bóstwach i aktywnościach. Budda wyraźnie wskazał też zajęcia czy zawody w jakich nie powinien pracować praktykujący Dharmę. Powracanie do tych podstaw, ich ciągłe kontemplowanie czy to podczas formalnych sesji praktyki, czy podczas codziennych aktywności jest więcej warte niż czczenie Buddów i bodhisattwów. Przestrzeganie ich w pełni jest trudne w naszych czasów za sprawą niesamowitego splątania i współzależności, jakie mają miejsce w naszej cywilizacji i kulturze. Jednym z zawodów jakich nie powinien wykonywać praktykujący Dharmę jest praca przy produkcji i sprzedaży alkoholu. Proste? Niby tak. Ale jeżeli pracuję w sklepie który handluje alkoholem, na dziale z pieczywem? A w firmie marketingowej która robi kampanie reklamową piwa? A kiedy występuję w reklamie tego piwa?</p>
<p>I nie są to teoretyczne rozważania. To samo pytanie tyczy się mojej pracy. jeżeli gotuj w knajpie gdzie jest alkohol to czy jest to właściwe”</p>
<p>Nie wiem&#8230; ja tylko gotuję i zmywam naczynia.</p>
<p>Jestem jak pies zjadający resztki ofiarne z ołtarza albo karaluch zjadający okruchy chleba jedzonego przez Mistrza.. Zawsze w świątyni jest ktoś kto sprząta sale do medytacji i kto sprząta kible, i ktoś kto gotuje i ktoś kto zmywa naczynia. Raz w roku jest u nas dwutygodniowe wydarzenie na 150 osób. Ja widzę to wszystko od kuchni. A takie wydarzenie oznacza dla mnie przede wszystkim ogrom pracy i stresu.</p>
<p> Rano w kuchni jest zimno i ciemno, jest jeszcze przed świtem. Zapalam swiatłą, czapka, fartuch i biorę sie do roboty. Uruchmiam piec do pieczenia chleba, robi się ciepło. Mam też już kawę. Jedną dziennie, z samego rana, ale taka w rodzaju że cie z laciów wydupi&#8230; Kiedy kończę, sprzątam, zamiatam, myję podłogę, gaszę światła, wychodzę. Normalny dzień pracy, taki sam w kuchni, jak każdy inny.</p>
<p>Praca w kuchni ma wiele elementów zrytualizowanych, bardziej w stylu Zen niż buddyzmu tybetańskiego. Tak jak święty czas Lha Bab Duchem jest czasem odtwarzanym w specjalnym rytuale tak każde miejsce dgdzie odprawia się rytuał staje się miejscem i czasem świętym. Takim miejscem jest kuchnia podczas pracy. W tej metaforze kucharz jest Arcykapłanem, ofiarnikiem i ofiarą jednocześnie. Najdoskonalszą forma praktykowania tego jest umysł obecny tu i teraz. Kuchnia sprzyja takiej koncentracji. Nic tak nie przypomina o uważności jak jak złapanie za rozgrzane do 220 drzwiczki pieca czy uciecie kawałka palca przy krojeniu cebuli (zawsze mam wtedy zadwozdke cy ta cebula jest nadal wegańska)</p>
<p>Pracuje sam. Jak jest dużo gości to nawet od 4 rano. Określenie szef kuchni jest o tyle nieprecyzyjne, że nie mam żadnego zespołu ale o tyle adekwatne, ze wykonuję, wszystkie poza tym obowiązki szefa kuchni i jeszcze kilka. Robię dostawy i zamówienia, tworzę menu, nowe receptury, gotuję, piekę pieczywo, robię serwis, robię przynajmniej jeden zmywak.</p>
<p>Jestem psem żywiącym się resztkami z ołtarza. I wbrew pozorom to bardzo dobra pozycja. taka dosłownie od kuchni. Od zaplecza.</p>
<p>Z buddyjskiego punktu widzenia trudno o lepsze miejsce dla takiego świszczypały i utracjusza.  Kiedy kogoś karmisz tworzysz z nim silne związki karmiczne. Biorąc pod uwagę ilu Mistrzów karmiłem to mam zajebiści cie mocne plecy w kwestii kolejnego odrodzenia.z</p>
<p>Oświeceni w swym nieskończonym współczuciu dali nam bardzo wiele zręcznych środków, będących niczym lina czy koło ratunkowe rzucone tonącemu.</p>
<p>Wielu urzeczywistnionych Nauczycieli składało ślubowania związane np. z ich mantrami imion, jak Padmasambhawa czy Czenrezig, którzy zobowiązali się, że gdy tylko ktoś z wiarą i oddaniem będzie recytował ich mantry to natychmiast przybędą.</p>
<p>Podobnie, jak mniemam, Budda ustanowił 4 najważniejsze Święta, 8 świętych miejsc-abyśmy mogli chwycić się nich, niczym tonący koła ratunkowego w oceanie cierpienia jakim jest samsara.</p>
<p>10 000 000 razy przemnożone karmiczne skutki-oznacza to, ze jedna mantra ma moc 10 000 000 mantr, jedno ofiarowanie 10 000 000 ofiarowań. To tez wspaniała okazja do praktykowania uważności ciała mowy i umysłu bo jak potężna moc karmiczną mają w takim dniu nasze myśli, emocje, słowa i czyny.</p>
<p>I to jest najważniejsza, jak sądzę, Nauka jaką niesie ze sobą La Bab Duchen- aby każdy dzień traktować tak jakby był Świętem gdy 10 000 000 rośnie moc naszych czynów, słów, myśli i emocji. </p>
<p><em>autor nie pretenduje do reprezentowania czystego buddyjskiego punktu widzenia, jest tylko psem zagubionym w samsarze, który postanowił podzielić się swoim dośwaidczeniem w nadziei że przyniesie to komuś pożytek</p>
<p></em></p>
<p><strong>Podobał ci się ten artykuł? Chcesz więcej podobnych? Wesprzyj mojego bloga </strong></p>
<div style="width:280px;"><iframe src='https://gogetfunding.com/embed-widget2?campaignid=7889144&#038;frame_type=t1' style='width:100%;height:460px; border: none;' scrolling='no'></iframe></div>
<p></iframe></p>
<p><a href="https://linktr.ee/kuchennybodhisatwa.pl" target="_blank" rel="noopener"><strong>Moje media społecznościowe</strong></a></p>
<p><a class="a2a_button_facebook" href="https://www.addtoany.com/add_to/facebook?linkurl=https%3A%2F%2Frudekitchen.pl%2Fbuddyzm-widziany-od-kuchni%2F&amp;linkname=Buddyzm%20widziany%20%28dos%C5%82ownie%29%20od%20kuchni" title="Facebook" rel="nofollow noopener" target="_blank"></a><a class="a2a_button_email" href="https://www.addtoany.com/add_to/email?linkurl=https%3A%2F%2Frudekitchen.pl%2Fbuddyzm-widziany-od-kuchni%2F&amp;linkname=Buddyzm%20widziany%20%28dos%C5%82ownie%29%20od%20kuchni" title="Email" rel="nofollow noopener" target="_blank"></a><a class="a2a_button_linkedin" href="https://www.addtoany.com/add_to/linkedin?linkurl=https%3A%2F%2Frudekitchen.pl%2Fbuddyzm-widziany-od-kuchni%2F&amp;linkname=Buddyzm%20widziany%20%28dos%C5%82ownie%29%20od%20kuchni" title="LinkedIn" rel="nofollow noopener" target="_blank"></a><a class="a2a_button_twitter" href="https://www.addtoany.com/add_to/twitter?linkurl=https%3A%2F%2Frudekitchen.pl%2Fbuddyzm-widziany-od-kuchni%2F&amp;linkname=Buddyzm%20widziany%20%28dos%C5%82ownie%29%20od%20kuchni" title="Twitter" rel="nofollow noopener" target="_blank"></a><a class="a2a_button_printfriendly" href="https://www.addtoany.com/add_to/printfriendly?linkurl=https%3A%2F%2Frudekitchen.pl%2Fbuddyzm-widziany-od-kuchni%2F&amp;linkname=Buddyzm%20widziany%20%28dos%C5%82ownie%29%20od%20kuchni" title="PrintFriendly" rel="nofollow noopener" target="_blank"></a><a class="a2a_dd addtoany_share_save addtoany_share" href="https://www.addtoany.com/share#url=https%3A%2F%2Frudekitchen.pl%2Fbuddyzm-widziany-od-kuchni%2F&#038;title=Buddyzm%20widziany%20%28dos%C5%82ownie%29%20od%20kuchni" data-a2a-url="https://rudekitchen.pl/buddyzm-widziany-od-kuchni/" data-a2a-title="Buddyzm widziany (dosłownie) od kuchni"></a></p>]]></content:encoded>
					
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Czego awaria wody nauczyła mnie o umyśle</title>
		<link>https://rudekitchen.pl/czego-awaria-wody-nauczyla-mnie-o-umysle/</link>
		
		<dc:creator><![CDATA[Rude Kitchen]]></dc:creator>
		<pubDate>Wed, 05 Jun 2024 14:32:33 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Dharma]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://nowy.rudekitchen.pl/czego-awaria-wody-nauczyla-mnie-o-umysle/</guid>

					<description><![CDATA[Nasiona chia – superfood czy przereklamowane siemię. Co mają czego inne nasiona nie mają, jak je jeść żeby miały sens i czy warto dopłacać.]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<p><strong>Medytacja jest jak trening na sali. Ćwiczysz powtarzasz te samy ruchy ciała lub umysłu, dążąc w nich do perfekcji. Tylko po chuj? Zamierzasz przeżyć życie na sali treningowej?</strong></p>
<p>Obudziłem się. Jakoś między trzecią a czwartą, przez chwilę jeszcze się przewracałem na łóżku, usiłując z powrotem zasnąć. Ale pokonała mnie fizjologia. Im człowiek jest starszy, tym fizjologia częściej wygrywa.</p>
<p>Wstałem, żeby pójść do toalety. I odkryć, że nie ma wody.</p>
<p>Jest to problem. I to razy kilkanaście.</p>
<p>Bo zaraz miałem z mojej kwatery iść do kuchni i szykować śniadanie i robić produkcję na cały dzień dla kilkunastu gości. A bez wody to nie za bardzo.</p>
<p>I co będzie jak te kilkanaście osób w budynku (dwa piętra, dziesięć 1 i 2-osobowych pokoi i dwie sypialnie po 10 miejsc na poddaszu) wstanie za jakiś czas i nie spuści wody&#8230; ale dobrze, że u nas w nie pije się alkoholu, co na wszelkich wyjazdach szkoleniowych i podobnych jest powszechne. Bo jakby te kilkanaście osób nie spuściło wody po kac kupie to byłoby skażenie biologiczne na cały powiat.</p>
<p>I zaraz szybka kombinacja w głowie. Nie, no owsianki nie ugotuję bez wody. Debil jestem, powinienem zawsze mieć zapas wody. No nie, nigdy wcześniej nie było awarii wody. No to już kurwa najwyższy czas. Mam wiadra, będę musiał nalać i mieć zawsze pełne jak będę kończył pracę. No ale nie mam. No ale mam suchy prowiant. Jest chleb, wszystkie dodatki do chleba. No chuj. Nie że ok, bo w chuj nie ok. ale co?</p>
<p>Trzeba sobie radzić z tym, co się ma, najlepiej jak się potrafi. Tego nauczyła mnie praca w kuchni.</p>
<p>I zaraz do szefowej napiszę, ale teraz pewnie jeszcze śpi, poczekam może się naprawi, mam i tak co robić w tym czasie.</p>
<p>I cholera nie mam wody w czajniku, żeby sobie kawę zrobić. Noż kurwa! Dobra. Do kuchni. Trzeba przejrzeć co mogę podać bez wody i czy mam gdzieś wodę jakąś. Jakąkolwiek</p>
<p>I się krzątam i nie mam wody i mam zaraz pisać do szefowej, która właśnie wchodzi i pyta, czy też nie mam wody. I że próbuje się dodzwonić do wodociągów. A jest sobota 6 rano. I my jesteśmy 6 kilometrów za miastem więc niekoniecznie szybko coś z tego będzie.</p>
<p>I tak się krzątam, chodzę od kuchenki do kąta. I tylko tak przypadkiem się zakręcam tak, że koło zlewu przechodzę. No jak jak już jestem koło zlewu to sprawdzę może leci..</p>
<p>I za którymś takim kółkiem HOSANNA! Chwalcie Pana chamy na kolanach! Bliski byłem dzikiego tańca moich słowiańskich przodków z głośnym śpiewem, w stylu okrzyków radości po zabiciu wroga, rozpruciu go, wyfiletowaniu i zjedzeniu serca.</p>
<p><strong>Aż zdałem sobie sprawę co właśnie się dzieje i zacząłem się śmiać.</strong></p>
<p>Jak niewiele mi było potrzebne w tym momencie, żebym był głęboko i prawdziwie szczęśliwy. Była woda. Nie było wody, dramat. Jest woda, szczęście. Co się z tego, że względem tego, że woda była wieczorem, kiedy kładłem się spać (nie że myłem, bez przesady, dbajmy o środowisko) a jest teraz rano? A gdybym obudził się dopiero teraz (to bym, zaczął kurwic, bo toby znaczyło, że zaspałem, i to w chuj) i nie wiedział, że wody nie było? Co by się zmieniło?</p>
<p>Co więc uczyniło mnie szczęśliwym w tym momencie? Woda? Czy moja reakcja? Mój własny umysł? A czy to właśnie nie na tym polega? że mój umysł sam siebie czyni szczęśliwym, nawet nie w reakcji na rzeczywistość (przy tym śmiałym założeniu, że rzeczywistość istnieje) ale na swoją interpretację. Na tworzone przez samego sienie symulakrum. </p>
<p><strong>A gdyby nie było gości, to bym się wkurzył, że nie ma wody ucieszył się, że jest. Albo pojechał do miasta i nawet nie wiedział, o której by woda zaczęła płynąć. Co by się zmieniło poza moim umysłem?</p>
<p>Czy drzewo padające w lesie, w którym nikogo nie ma wydaje odgłos? Czy gdy woda zaczyna płynąć, ale ale nikt nie odkręca kranu, to ma jakieś znaczenie? </p>
<p></strong></p>
<p>I wszystko to nalewając wody do garnka na ryż. Awaria wody nauczyła mnie czegoś bardzo ważnego o umyśle. Czy raczej jasno pokazała to co teoretycznie dobrze wiem.</p>
<p>Właściwie ciągle wydarza się coś zwłaszcza „niemiłego” (to znaczy odbieranego przez mnie jako „niemiłe”, a właściwie moim umyśle pojawia się emocja awersji) co wybija nas z naszej rutyny. I tak nas czegoś uczy. Albo nie. To też zależy od naszego własnego umysłu. </p>
<p>Nie wiem co to jest medytacja. Wiem jak pokroić marchewkę, upiec chleb i ugotować zupę. I że trzeba rozpoznawać swój stan, być obecnym w tym, co się dzieje. W każdej sytuacji i emocji. „Dobrej” i „złej”, awersji i lgnięcia.  Rozpoznawać i zauważać swój umysł w tej emocji i sytuacji. Jak wtedy kiedy złapiesz gołą ręką za drzwiczki od pieca rozgrzane do 230 stopni. Albo niesiesz kilkunastolitrowy gar wrzącego bulionu. Albo jak popuścisz w spodnie. Warto się przygotować, przy obecnej średniej długości życia jest statystycznie prawdopodobne, że dożyjesz wieku, gdy będziesz popuszczał w spodnie. Jaki będzie stan twojego umysłu, gdy się zesrasz pod siebie i będziesz siedział w gównie? Nie w lotosie. W gównie. Czy powiesz jak jeden z mistrzów Zen po wzięciu LSD: umysł się nie zmienił?</p>
<p>I to było trochę tak, jakby ta awaria wydarzyła się po to, żebym to zrozumiał. Bo wszechświat ciągłe daje nam lekcję, tylko musimy się na te lekcje otworzyć, bo kiedy uczeń jest gotowy pojawia się mistrz i naciąga go na kasę, frajera. A kiedy tak odpływasz przy gotowaniu to coś się przypali albo wykipi. W kuchni uczysz się być tu i teraz. </p>
<p>Jest taka wielka kosmiczna tablica, wszechświat (albo Ban Puk albo Budda, albo inszy Ramajana) wypisuje na niej temat kosmiczną kreda i ma takie „no to dzisiaj Piotrka będę uczył, potem jedna wojna i dwie lokalne epidemie, i plan na dzisiaj odhaczony”. </p>
<p>Oczywiście nie chodzi mi o to, że wszechświat w ten sposób nam daje znak. To tylko antropomorfizacja naszego doświadczenia. W chrześcijaństwie, zwłaszcza prawosławiu, jest koncepcja „teologii negatywnej”, mówiąca o Bogu poprzez to jaki nie jest (na przykład nie jest ograniczony i nie jest taki, jak sobie wyobrażamy) bo naszym ograniczonym umysłem nie pojmujemy Boga, który nie jest ograniczony. Podobnie w buddyzmie nie jesteśmy w stanie opisać Natury Umysłu/ Natury Buddy ani pojąc prawa karmy. Chwytamy tylko symulakrum tworzone przez nasz umysł. Jak antropomorfizowany wszechświat w roli szkolnego nauczyciela.</p>
<p> Ale to wygodna metafora, wygodny model pomagający dobrze sobie poradzić z sytuacją. Jak nauczał Budda: pracujesz z tymi okolicznościami i warunkami jakie są, pracujesz z tym i ze wszystkim tym, co się pojawia.</p>
<p>I warzywa na zupę pokrojone.</p>
<p>To jest trochę tak jak z lekcją języków obcych. Zakuwanie słówek, rozmowy z Native Speakerem i mnóstwo innych pierdół. Przyjmuje do świadomości, że są ludzie, którzy to lubią, ale wiem, że są ludzie, którzy lubią jak im odcinać kończyny więc to  żaden argument.</p>
<p>No ale wiem, rozumiem, ktoś może lubić uczyć się języków, poznawać nowe słowa. Ale raczej nam nie o to chodzi jak się uczymy języków. Bycie emigrantem to jasno pokazuje. Nauka języka jest kompletnie bez znaczenia. Ważne jest, żeby się porozumieć.</p>
<p>Nawet certyfikat językowy jest po to: żeby potwierdzić, że sie umiesz komunikować w tym języku.</p>
<p>I dobrze komunikujesz się kiedy zapominasz te wszystkie regułki i odmiany i nie zastanawiasz się, nie odmieniasz w głowie… tylko mówisz. Kiedy na ulicy ktoś rzuca się na Ciebie z nożem ważne, żebyś się obronił, a nie wykonał czysto technikę. Trening w sali pomaga, ale może też być przeszkodą, jeżeli wydaje ci się, że musisz jak na sali zacząć od rozgrzewki.</p>
<p>Najwspanialsze dzieło motywacyjne w historii światowej literatury Żywoty 84 Mahasidhów indyjskich, pełne jest opowieści o joginach, którzy nie praktykowali formalnej medytacji. A ich praktyką była ich codzienna aktywność, niekiedy bardzo zwyczajna, jak szycie butów, niekiedy w ten, czy inny sposób ekstremalna jak czyszczenie latryny kurwie. </p>
<p>Szanujcie więc typa co wam czyści kible w korpo, bo to może być nowy Budda. </p>
<p><strong>Podobał ci się ten artykuł? Chcesz więcej podobnych? Wesprzyj mojego bloga </strong></p>
<div style="width:280px;"><iframe src='https://gogetfunding.com/embed-widget2?campaignid=7889144&#038;frame_type=t1' style='width:100%;height:460px; border: none;' scrolling='no'></iframe></div>
<p></iframe></p>
<p><a href="https://linktr.ee/kuchennybodhisatwa.pl" target="_blank" rel="noopener"><strong>Moje media społecznościowe</strong></a></p>
<p><a class="a2a_button_facebook" href="https://www.addtoany.com/add_to/facebook?linkurl=https%3A%2F%2Frudekitchen.pl%2Fczego-awaria-wody-nauczyla-mnie-o-umysle%2F&amp;linkname=Czego%20awaria%20wody%20nauczy%C5%82a%20mnie%20o%20umy%C5%9Ble" title="Facebook" rel="nofollow noopener" target="_blank"></a><a class="a2a_button_email" href="https://www.addtoany.com/add_to/email?linkurl=https%3A%2F%2Frudekitchen.pl%2Fczego-awaria-wody-nauczyla-mnie-o-umysle%2F&amp;linkname=Czego%20awaria%20wody%20nauczy%C5%82a%20mnie%20o%20umy%C5%9Ble" title="Email" rel="nofollow noopener" target="_blank"></a><a class="a2a_button_linkedin" href="https://www.addtoany.com/add_to/linkedin?linkurl=https%3A%2F%2Frudekitchen.pl%2Fczego-awaria-wody-nauczyla-mnie-o-umysle%2F&amp;linkname=Czego%20awaria%20wody%20nauczy%C5%82a%20mnie%20o%20umy%C5%9Ble" title="LinkedIn" rel="nofollow noopener" target="_blank"></a><a class="a2a_button_twitter" href="https://www.addtoany.com/add_to/twitter?linkurl=https%3A%2F%2Frudekitchen.pl%2Fczego-awaria-wody-nauczyla-mnie-o-umysle%2F&amp;linkname=Czego%20awaria%20wody%20nauczy%C5%82a%20mnie%20o%20umy%C5%9Ble" title="Twitter" rel="nofollow noopener" target="_blank"></a><a class="a2a_button_printfriendly" href="https://www.addtoany.com/add_to/printfriendly?linkurl=https%3A%2F%2Frudekitchen.pl%2Fczego-awaria-wody-nauczyla-mnie-o-umysle%2F&amp;linkname=Czego%20awaria%20wody%20nauczy%C5%82a%20mnie%20o%20umy%C5%9Ble" title="PrintFriendly" rel="nofollow noopener" target="_blank"></a><a class="a2a_dd addtoany_share_save addtoany_share" href="https://www.addtoany.com/share#url=https%3A%2F%2Frudekitchen.pl%2Fczego-awaria-wody-nauczyla-mnie-o-umysle%2F&#038;title=Czego%20awaria%20wody%20nauczy%C5%82a%20mnie%20o%20umy%C5%9Ble" data-a2a-url="https://rudekitchen.pl/czego-awaria-wody-nauczyla-mnie-o-umysle/" data-a2a-title="Czego awaria wody nauczyła mnie o umyśle"></a></p>]]></content:encoded>
					
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Losar, Walentynki, Wielki Post. Trzy święta, cztery tradycje</title>
		<link>https://rudekitchen.pl/losar-walentynki-wielki-post-trzy-swieta-cztery-tradycje/</link>
		
		<dc:creator><![CDATA[Rude Kitchen]]></dc:creator>
		<pubDate>Thu, 15 Feb 2024 15:53:49 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Dharma]]></category>
		<category><![CDATA[Okolicznościowe]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://nowy.rudekitchen.pl/losar-walentynki-wielki-post-trzy-swieta-cztery-tradycje/</guid>

					<description><![CDATA[Losar, Walentynki i Wielki Post w tym samym tygodniu. Trzy tradycje przy jednym stole – tybetański Nowy Rok, chrześcijański post i zachodni komercjalizm miłości.]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<p><strong>W tym roku zbiegły się trzy różne uroczyste dni, trzech różnych tradycji czy porządków świętowania. Tradycji na których styku żyję.</strong></p>
<p>Od weekendu dla 30 osób na początku lutego nie miałem czasu porządnie odpocząć więc czas wolny spędzam głównie w łóżku w półśnie, żeby się regenerować. Zasada jest niby prosta. Po pracy fizycznej regeneracją jest umysłowa i vice versa. Praca kucharza, chefa to praca ciężka zarówno fizycznie, jak i psychicznie. To praca w pospiechu pod silną presją, z koniecznością podejmowania decyzji w ułamku minuty. Takich decyzji jakich nie myślałeś, że będziesz musiał podejmował (no musiałem, mój wewnętrzny stand-uper mnie zmusił). Ostatnie lata to w mojej branży dramatyczny wzrost kosztów i ubożenia klientów. A to oznacza konieczność przekalkulowania całego menu, przeliczenie jak bardzo można obniżyć koszty bez obniżania jakości</p>
<p>Na przykład kalkulacja cen. Przy tak ogromnym wzroście cen energii i produktów trzeba na nowo kalkulować jadłospis, szukać kompromisu między kosztami a jakością.</p>
<p><strong></p>
<p>Wiele jest prac gdzie, wbrew pozorom, oprócz wysiłku fizycznego, jest też presja psychiczna, stress, potrzebny jest wysoki poziom kompetencji zawodowych.</p>
<p>Często są to pracownicy określani mianem essential workers, co dziwnym trafem pokrywa się z zakresem funkcjonowania szkodliwego mitu Unskillet Labor i working poor, pracujących biednych.</strong></p>
<p><strong>Pracującym biednym nie jest prezes kolejnego 456 internetowego startupu do mierzenia dupy Maryni, ale kierowca autobusu miejskiego czy śmieciarki. </p>
<p>Jak zniknie prezes startupu, nawet tego nie zauważymy. Jak znikną kierowcy autobusów i śmieciarek bardzo boleśnie to odczujemy. Jakie ryzyko tak naprawdę ponosi prezes startupu? </p>
<p>Że coś źle kliknie w excellu?</p>
<p>Kierowca autobusu odpowiada za życie kilkudziesięciu osób. Mglisty, dżdżysty poranek, tłum ludzi dojeżdżających do pracy… poślizg… to jest praca pod presją i obciążająca psychicznie…</strong> Z młodości pamiętam jak kładliśmy kable światłowodowe. W mojej ekipie tylko wyjebaliśmy korki w jednym bloku a kumpla pierdolnął i odrzucił prąd, jak wjechał wiertarka w kable. W drugiej grupie wyjebali rurę z gazem… jakby ktoś akurat palił szluga… to jest stres i odpowiedzialność w pracy. A nie &#8222;kampania marketingowa&#8221; nowego kompletnie niepotrzebnego gówna, kolejnego jedzenia które zapcha ci żyły i zabije wątrobę…</p>
<p>Bez takich osób nie byłoby żadnej porządnej imprezy ani wydarzenia, niezależnie od kultury, tradycji i okazji. Losar, czyli Nowy Rok Tybetański, wielkie święto w tradycji Buddyzmu Wadżrajany dla mnie był dniem dodatkowej pracy. Wczorajsze Walentynki były dniem wytężonej pracy dla mnóstwa ludzi z sektorów usług, hospitality, sprzątaczy w kinach.</p>
<p>Już prawie pięć lat mieszkam i pracuję w specjalnym, niezwykłym miejscu, ale wiem, pamiętam jak traktuje się takich pracowników.</p>
<p>Od lat miałem/mam ubaw z tego, ze księżycowy, tybetański, buddyjski Nowy Rok przypada w okolicach początku Wielkiego Postu. W tym roku przypada to jeszcze w okolicy Walentynek w które z kolei przypadał pierwszy dzień Wielkiego Postu.</p>
<p>A Wielki Post w dawnych czasach to był dla wielu kucharzy czas szczególnie ciężkiej pracy, kiedy w ramach zasad postu musieli przygotować wystawną i smaczną ucztę.</p>
<p>Okazji do świętowania jest w roku wiele. I bardzo dobrze. Im mniej pracujemy a więcej świętujemy jesteśmy szczęśliwsi i zdrowsi. Wiem co piszę, jestem pracoholikiem.</p>
<p>Losar, Walentynki i Wielki Post. Tradycja tybetańska i buddyjska, tradycja dziś przede wszystkim romantyczna i komercyjna, i tradycja przede wszystkim katolicka spotykająsié  w ciężkiej pracy Morloków.</p>
<p>Tych wszystkich pracowników, niezbędnych pracowników pozostających poza sceną. Ustawiajacych krzesełka i podium, myjących szyby. Lubię opowiadać o tym jak do Warszawy przyleciał Donald Trump i przy trasie z lotniska zdemontowano… kosze na śmiecie. Akurat mieszkałem przy tej trasie. To była dodatkowa praca dla ekipy dbającej o czystość przystanków. Dla zakładów komunikacji miejskiej których pracownicy musieli zmienić trasy autobusów i rozwieszać informacje na przystankach. Dla chefów przygotowujących przysmaki na bankietowy stół, dla kelnerów dbających by stół był pełen…</p>
<p><strong>Ta praca jest ciężka również poprzez swój destrukcyjny charakter dla relacji. Rodzinnych, romantycznych, towarzyskich.</strong> Bo tych którzy świętowali Walentynki w kinie czy knajpce ktoś musiał obsługiwać. On nie świętował. Doskonały przykład tego co Marks nazwał utowarowieniem i alienacją pracy. I stosunków klasowych miedzy pracownikami a przełożonymi i klientami.</p>
<p>Poszukując i sprawdzając informacje do amerykańskiej wersji przepisu na śledzia po kaszubsku, oczywiście roślinnego, zabłądziłem na stronę… zaskoczę was, nie porno…</p>
<p>z listą pasażerów jacy wypłynęli w roku 1857 z Hamburga do Adelajdy w Australii. Nawet były wyszczególnione zawody osadników.</p>
<p>Nie było wśród nich menadżerów sprzedaży ani ki akantów. Byli cieśle, rolnicy.<strong> Ludzie bez których pracy nie byłoby świąt, ani dni powszednich, bo nie byłoby co jeść ani gdzie mieszkać. Ani świętować.</strong></p>
<p>Pisałem o świętach trzech tradycji jakie spotkały się w tym roku.</p>
<p>Ale jest jeszcze czwarta tradycja. <strong>Tradycja Morloków. Tradycja ciężkiej pracy. Pracy niedocenianej, pracy słabo płatnej, o niskim statusie społecznym. Bez wykształcenia, nie potrafiący sie wysłowić, niewiele lepsi niż chłop pańszczyźniany. właściwie bardziej maszyna niż człowiek. Ot, taka mechaniczna pomarańcza..</strong></p>
<p>Próba narzucenia człowiekowi, istocie, która też rośnie i zdolna jest do słodyczy, aby się w końcowym okrążeniu rozpływał soczyście u brodatych warg Boga, próba narzucenia, powiadam, praw i warunków pracy odpowiednich dla mechanicznego stworu, przeciw temu wznoszę miecz mego pióra&#8230;pióro silniejsze jest od miecza. A od pióra silniejszy jest nóż szefa kuchni.<strong> Pamiętaj</strong></p>
<p><strong>Podobał ci się ten artykuł? Chcesz więcej podobnych? Wesprzyj mojego bloga </strong></p>
<div style="width:280px;"><iframe src='https://gogetfunding.com/embed-widget2?campaignid=7889144&#038;frame_type=t1' style='width:100%;height:460px; border: none;' scrolling='no'></iframe></div>
<p></iframe></p>
<p><a href="https://linktr.ee/kuchennybodhisatwa.pl" target="_blank" rel="noopener"><strong>Moje media społecznościowe</strong></a></p>
<p><a class="a2a_button_facebook" href="https://www.addtoany.com/add_to/facebook?linkurl=https%3A%2F%2Frudekitchen.pl%2Flosar-walentynki-wielki-post-trzy-swieta-cztery-tradycje%2F&amp;linkname=Losar%2C%20Walentynki%2C%20Wielki%20Post.%20Trzy%20%C5%9Bwi%C4%99ta%2C%20cztery%20tradycje" title="Facebook" rel="nofollow noopener" target="_blank"></a><a class="a2a_button_email" href="https://www.addtoany.com/add_to/email?linkurl=https%3A%2F%2Frudekitchen.pl%2Flosar-walentynki-wielki-post-trzy-swieta-cztery-tradycje%2F&amp;linkname=Losar%2C%20Walentynki%2C%20Wielki%20Post.%20Trzy%20%C5%9Bwi%C4%99ta%2C%20cztery%20tradycje" title="Email" rel="nofollow noopener" target="_blank"></a><a class="a2a_button_linkedin" href="https://www.addtoany.com/add_to/linkedin?linkurl=https%3A%2F%2Frudekitchen.pl%2Flosar-walentynki-wielki-post-trzy-swieta-cztery-tradycje%2F&amp;linkname=Losar%2C%20Walentynki%2C%20Wielki%20Post.%20Trzy%20%C5%9Bwi%C4%99ta%2C%20cztery%20tradycje" title="LinkedIn" rel="nofollow noopener" target="_blank"></a><a class="a2a_button_twitter" href="https://www.addtoany.com/add_to/twitter?linkurl=https%3A%2F%2Frudekitchen.pl%2Flosar-walentynki-wielki-post-trzy-swieta-cztery-tradycje%2F&amp;linkname=Losar%2C%20Walentynki%2C%20Wielki%20Post.%20Trzy%20%C5%9Bwi%C4%99ta%2C%20cztery%20tradycje" title="Twitter" rel="nofollow noopener" target="_blank"></a><a class="a2a_button_printfriendly" href="https://www.addtoany.com/add_to/printfriendly?linkurl=https%3A%2F%2Frudekitchen.pl%2Flosar-walentynki-wielki-post-trzy-swieta-cztery-tradycje%2F&amp;linkname=Losar%2C%20Walentynki%2C%20Wielki%20Post.%20Trzy%20%C5%9Bwi%C4%99ta%2C%20cztery%20tradycje" title="PrintFriendly" rel="nofollow noopener" target="_blank"></a><a class="a2a_dd addtoany_share_save addtoany_share" href="https://www.addtoany.com/share#url=https%3A%2F%2Frudekitchen.pl%2Flosar-walentynki-wielki-post-trzy-swieta-cztery-tradycje%2F&#038;title=Losar%2C%20Walentynki%2C%20Wielki%20Post.%20Trzy%20%C5%9Bwi%C4%99ta%2C%20cztery%20tradycje" data-a2a-url="https://rudekitchen.pl/losar-walentynki-wielki-post-trzy-swieta-cztery-tradycje/" data-a2a-title="Losar, Walentynki, Wielki Post. Trzy święta, cztery tradycje"></a></p>]]></content:encoded>
					
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Buddyzm, dharma ale o so chodzi?</title>
		<link>https://rudekitchen.pl/buddyzm-dharma-ale-o-so-chodzi/</link>
		
		<dc:creator><![CDATA[Rude Kitchen]]></dc:creator>
		<pubDate>Mon, 06 Feb 2023 18:14:33 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Dharma]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://nowy.rudekitchen.pl/buddyzm-dharma-ale-o-so-chodzi/</guid>

					<description><![CDATA[Wegetariańskie białko śniadaniowe. Jajka, tofu scramble, jogurt, rośliny strączkowe. Jak zacząć dzień z białkiem bez mięsa i bez bólu głowy.]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<p>Diclaimer: absolutnie nie uzurpuję sobie kompetencji Nauczyciela czy instruktora buddyjskiego, jeżeli interesuje cię Dharma skontaktuj się z Nauczycielem lub Ośrodkiem o potwierdzonych kwalifikacjach.</p>
<p>&#8222;Nigdy nie podejmuj praktyki w jakimś celu, by coś uzyskać lub, by zaspokoić któreś ze swych pożądań. Nigdy nie podejmuj praktyki, by polepszyć swój los. Nigdy nie podejmuj praktyki w nadziei na zdobycie cudownych mocy. Podejmij praktykę dla niej samej.&#8221; Dogen, XIII-wieczny mistrz, który sprowadził do Japonii Nauki Soto Zen.</p>
<p>No bo te wszystkie obrazki na widok których leci ślinka były manipulacją by wciągnąć Was do sekty! A poważnie to w buddyzmie nie ma właściwie czegoś takie jak &#8222;sekta&#8221;.</p>
<p>Nie ma problemu, żeby będąc wyznawcą, jak ja, buddyzmu tybetańskiego (Wadżrajana) pobierać i stosować Nauki od mistrza Zen czyli szkoły, w uproszczeniu: chińsko-japońskiej, pod wieloma względami przeciwieństwa Wadżrajany.</p>
<p>Buddyzm jest trochę jak gotowanie. Liczy się efekt. Ma być smacznie i zdrowo. Wszystko inne to narzędzie, z którego korzystasz gdy przynosi efekt. Ba! Jako buddysta nie mam problemu z sięganiem po nauki chrześcijańskie. Do dziś jako najważniejszą duchową (nie znoszę tego słowa) książkę w moim życiu wymieniam &#8222;Obłok Niewiedzy” Anonima z Anglii, który przeczytałem we wczesnej młodości, jeszcze zanim zacząłem praktykować buddyzm i która moje nastawienie do religii i duchowości wywaliła&#8230; nie że w kosmos. Ale do kibla i spuściła wodę.</p>
<p>Jako buddyści wierzymy, że Budda wyłożył 84 000 różnych Nauk, ponieważ jest 84 tysiące różnych typów osobowości i dla każdej osobowości jest odpowiednia nauka. Dlatego tez różne szkoły buddyjskie żyją generalnie w zgodzie. Uważamy, że ludzie są różni i potrzebują różnych nauk i ścieżek. Również na czysto praktycznym poziomie. Jednej osobie bardziej pomoże praktyka ze skomplikowaną wizualizacją (jak w Wadżrajanie), innemu liczenie oddechów (jak w Zen). No i są też tacy, którym najlepiej pomoże praktyka nie-medycji, czyli coś co nawet w tolerancyjnym buddyzmie bywało uznawane za herezję czyli Dzogchen.</p>
<p>Oczywiście nigdy nie jest tak słodko jakby wynikało z teorii, dochodziło w buddyzmie nawet do konfliktów zbrojnych między różnymi szkołami czy klasztorami. Ale jest to bardziej wyjątek niż reguła. Normalne jest też, że jeżeli gdzieś przyjeżdża wybitny Nauczyciel, to buddyści z innych szkół  czy “linii” przychodzą po błogosławieństwo. Ponieważ wszystkie 84 tysiące Dharm pochodzą od tego samego Buddy. Nota bene, nie mamy też za bardzo problemu by pójść po błogosławieństwo do jakiegoś chrześcijańskiego duchownego.  </p>
<p>Tak, wiem, że buddyjskie reżimy w Myanmie, Tajlandii i na Sri Lance mają na ten temat inne zdanie. Historycznie, to nie wiem czy buddyzm nie dzierżył władzy przez stulecia silną ręką, o wiele silniejszą i dłużej niż chrześcijaństwo na Zachodzie. Zresztą tak jest do dziś. Na Sri Lance istnieje ministerstwa propagowania i ochrony buddyzmu a w Tajlandii najwyższa rada Sanghi (wspólnoty buddyjskiej) jest oficjalnym organem państwowym. </p>
<p>Myślę, ze obraz buddyzmu jest w oczach Zachodu mocno wyidealizowany i orientalizowany. Bajkowy i nju ejdżowy, niczym z powieści Lobsanga Ramby, anglika mającego tyle wspólnego z buddyzmem co koń z koniakiem.</p>
<p>Na to ale o so chodzi w buddyzmie?</p>
<p>Formalnie o trzy schronienia, cztery pieczęcie, linie przekazu ale w buddyzmie istnieje wiele poziomów odpowiedzi na każde pytanie i na bardziej esencjonalnym poziomie jest tak jak mówi  Ajahn Brahm współczesny Nauczyciel tradycji Theravada z Australii</p>
<p>&#8222;Dharma Buddhy nie znajduje sie w książkach. Jeśli chcesz przekonać się sam, o czym mówił Buddha, nie musisz zaprzątać sobie głowy książkami. Przyjrzyj się własnemu umysłowi. Zbadaj jak uczucia i myśli przychodzą i odchodzą. Nie przywiązuj się do niczego, bądź tylko świadom wszystkiego, co jest do zobaczenia. Oto droga do prawd Buddy. Bądź naturalny. Wszystko, co robisz w tym życiu jest szansą by praktykować. To wszystko jest Dharmą. Kiedy wykonujesz prace domowe, próbuj być uważnym. Jeśli opróżniasz spluwaczkę, lub czyścisz toaletę, nie myśl, że jest to przysługa dla kogoś innego. W czyszczeniu spluwaczek jest Dharma.. Nie myśl, że praktykujesz tylko, gdy siedzisz ze skrzyżowanymi nogami. Niektórzy z was narzekali, że nie ma wystarczająco dużo czasu, by medytować. Czy jest wystarczająco dużo czasu by oddychać? To jest wasza medytacja: uważność, naturalność we wszystkim, co robicie&#8221;</p>
<p></p>
<p><a href="https://buycoffee.to/kuchennybodhisatwa" target="_blank" rel="noopener"><img decoding="async" src="https://buycoffee.to/btn/buycoffeeto-btn-primary.svg" style="width: 151px" alt="Postaw mi kawę na buycoffee.to"></a></p>
<p><em>Autor nie uzurpuje sobie reprezentowania czystego, buddyjskiego widzenia. jest tylko psem zagubionym w samsarze. Ale wierzy, ze podzielenie się swoim skromny doświadczeniem może przynieść pożytek i zachęcić do poszukiwania znaczenia Świętej Dharmy. Cały pożytek jaki wyniknie z tego tekstu, jest zasługą moich szlachetnych Nauczycieli, przede wszystkim Szlachetnego Mahasidhy Garchena Rinpoche, którego długiemu życiu i zdrowiu dedylkują całą zasługę z wszelkich moich aktywności</em></p>
<p><a class="a2a_button_facebook" href="https://www.addtoany.com/add_to/facebook?linkurl=https%3A%2F%2Frudekitchen.pl%2Fbuddyzm-dharma-ale-o-so-chodzi%2F&amp;linkname=Buddyzm%2C%20dharma%20ale%20o%20so%20chodzi%3F" title="Facebook" rel="nofollow noopener" target="_blank"></a><a class="a2a_button_email" href="https://www.addtoany.com/add_to/email?linkurl=https%3A%2F%2Frudekitchen.pl%2Fbuddyzm-dharma-ale-o-so-chodzi%2F&amp;linkname=Buddyzm%2C%20dharma%20ale%20o%20so%20chodzi%3F" title="Email" rel="nofollow noopener" target="_blank"></a><a class="a2a_button_linkedin" href="https://www.addtoany.com/add_to/linkedin?linkurl=https%3A%2F%2Frudekitchen.pl%2Fbuddyzm-dharma-ale-o-so-chodzi%2F&amp;linkname=Buddyzm%2C%20dharma%20ale%20o%20so%20chodzi%3F" title="LinkedIn" rel="nofollow noopener" target="_blank"></a><a class="a2a_button_twitter" href="https://www.addtoany.com/add_to/twitter?linkurl=https%3A%2F%2Frudekitchen.pl%2Fbuddyzm-dharma-ale-o-so-chodzi%2F&amp;linkname=Buddyzm%2C%20dharma%20ale%20o%20so%20chodzi%3F" title="Twitter" rel="nofollow noopener" target="_blank"></a><a class="a2a_button_printfriendly" href="https://www.addtoany.com/add_to/printfriendly?linkurl=https%3A%2F%2Frudekitchen.pl%2Fbuddyzm-dharma-ale-o-so-chodzi%2F&amp;linkname=Buddyzm%2C%20dharma%20ale%20o%20so%20chodzi%3F" title="PrintFriendly" rel="nofollow noopener" target="_blank"></a><a class="a2a_dd addtoany_share_save addtoany_share" href="https://www.addtoany.com/share#url=https%3A%2F%2Frudekitchen.pl%2Fbuddyzm-dharma-ale-o-so-chodzi%2F&#038;title=Buddyzm%2C%20dharma%20ale%20o%20so%20chodzi%3F" data-a2a-url="https://rudekitchen.pl/buddyzm-dharma-ale-o-so-chodzi/" data-a2a-title="Buddyzm, dharma ale o so chodzi?"></a></p>]]></content:encoded>
					
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Usłyszcie mój krzyk</title>
		<link>https://rudekitchen.pl/uslyszcie-moj-krzyk/</link>
		
		<dc:creator><![CDATA[Rude Kitchen]]></dc:creator>
		<pubDate>Tue, 03 May 2022 15:26:56 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Dharma]]></category>
		<category><![CDATA[Społeczne]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://nowy.rudekitchen.pl/uslyszcie-moj-krzyk/</guid>

					<description><![CDATA[Kuchnia śmieciowa jako komfort. Dlaczego jemy przetworzone jedzenie kiedy jest nam źle i czy można zastąpić chips marchewką bez utraty poczucia komfortu.]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<p>22 kwietnia 2022, w Dzień Ziemi, 50-letni Wynn Alan Bruce, buddysta i aktywista klimatyczny,  podpalił się przed budynkiem Sądy najwyższego w Waszyngtonie. Płonął około 60 sekund, nie krzyczał, nie biegł, siedział spokojnie, z wyprostowanym kręgosłupem. Jak do medytacji… Przewieziony do szpitala zmarł następnego dnia w wyniku poparzeń. Nie pozostawił żadnego listupożegnalnego</p>
<p>Wiadomość ta umknęła polskim serwisom informacyjnym, również tym niszowym, poświęconym kwestiom czy to ekologii czy aktywizmu. Pierwsza informacja pojawiła się w patoserwisie “Swiat rolnika” (z takim-ha ha co za debile ci ekolodzy, niech się pozabijają) i 29 kwietnia w serwisie “Świat oze”. Oba serwisy zniekształciły fakty, podajac przypuszczenia i emocjonalne reakcje za fakty.</p>
<p>Co wiadomo</p>
<p>Wynn Alan Bruce, buddysta, mieszkający w Boulder w Colorado w budynku komunalnym. Szczegół, ale bardzo ważny, pokazujący status materialny Bruce’a-mieszkania komunalne zasiedlają ci, których nie stać na wynajem na wolnym rynku. Są to często zaniedbane lokale, o niskim standardzie.  Wynn zajmował się zawodowo fotografią, czasami dorabiał też pracując w firmie transportowej.</p>
<p>“Independent” dotarł do sąsiadów Wynna który zgodnie twierdzili, ze nigdy nie poruszał  w rozmowach tematu katastrofy klimatycznej i określili go jako miłego i życzliwego sąsiada. Mającego poważne problemy z podejmowaniem decyzji, koncentracją i doprowadzaniem działań do końca a także bardzo podatnego na wpływy. Było to konsekwecją poważnego wypadku samochodowego, jakiemu uległ on w 1989 roku, w którym zginał jego najlepszy przyjaciel. Wynn Bruce doznał wówczas uszkodzenia mózgu(TBI, traumatic brain injurese, nie wiem jak to w sumie po polsku powinno brzmieć, to termin medyczny).</p>
<p>Boulder w Colorado to ważny ośrodku buddyzmu amerykańskiego i siedziba Uniwersytetu Naropa, założonego przez kontrowersyjnego buddyjskiego nauczyciela Chongyama Trungpę. Założona przez niego szkoła buddyjska Szambhala od kilku lat jest w ogniu krytyki, z powodu systemowych nadużyć sexualnych, do jakich dochodziło ze strony nauczycieli. Wśród oskarżonych o nadużycia jest również Sakyong Mipham Rinpoche, syn i spadkobierca Chongyama Trungpy. Jest to szczególnie uderzające, ze względu na wizerunek Sakjonga Miphama-sportowiec, szczęśliwy mąż i ojciec, dbający o swoją społeczność.</p>
<p>Buddyzm Szambali to ścieżka mocno aktywistyczna, nie tylko w USA praktykujący z Szambhali angażują się w społeczny i ekologiczny aktywizm, działania na rzecz społeczności LGBT, osób w kryzysie bezdomności. To pierwsza chyba szkoła buddyjska która OFICJALNIE zaprasza osoby LGBT.</p>
<p>Oficjalnie szkoła Buddyzmu Shambhali oświadczyła, ze Wynn Bruce nie był członkiem sanghi Szambali. Jako pierwszy informację o takiej afiliacji podał tabloidowy The Daily Beast, biorąc ją zapewne z facebooka. Na swoim facebooku Wynn pisał o Szambali jako swojej duchowej ścieżce.</p>
<p>Bez wątpienia był natomiast związany z Rocky Mountain Ecodharma Center aktywistyczna grupa buddyjską, w tradycji Zen, inspirowaną nauka Thich Nath Hanha</p>
<p>Przyjaciółka Bruce’a, klimatolożka i nauczycielka zen Sensei Kritee Kanko pierwsza skojarzyła samospalenie z katastrofa klimatyczną, pisząc na Twitterze</p>
<p>„Ten czyn nie jest samobójstwem. To głęboko nieustraszony akt współczucia, aby zwrócić uwagę na kryzys klimatyczny”. </p>
<p>Później zarówno ona jak i centrum buddyjskie Rocky Mountain Ecodharma Retreat center (aktywistyczną grupą buddyjska w której działał Bruce i gdzie naucza Kanko) wyjaśniali, że absolutnie nie pochwalają samobójstwa ani nie wiedzieli nic na temat planowania przez Bruce’a samospalenia.</p>
<p>“Buddyści ślubują chronić całe życie i redukować wszelkie cierpienie. Jesteśmy zaangażowani w budowanie kreatywnego i strategicznego ruchu na styku uzdrawiania rasowego, sprawiedliwości i działań na rzecz klimatu. Prowadzimy również kręgi żałoby, aby ludzie mogli dzielić się traumą i pracować nad nią w obecności kochającej społeczności. Nigdy nie rozmawialiśmy o samospaleniu i nie uważamy, że jest to umiejętny protest. Niemniej jednak, biorąc pod uwagę tragiczny stan planety i pogłębiający się kryzys klimatyczny, możemy spróbować zrozumieć, dlaczego ktoś może to zrobić. Chociaż w historii buddyzmu miało miejsce samospalenie w celu uwypuklenia okrucieństw popełnionych wobec Tybetańczyków i Wietnamczyków, nie jest to coś, do czego chcielibyśmy kiedykolwiek zachęcać. Mamy nadzieję, że usłyszymy przesłanie Wynna bez akceptowania jego metody”</p>
<p>Tak więc wiadomość, ze samospalenie było motywowane katastrofą klimatyczną to emocjonalna reakcja jego przyjaciółki z Dharma Center. Ale charakterystyczne, że wiele serwisów tak te informacje bezkrytycznie przekazuje.</p>
<p>Oficjalnie władze poinformowały jedynie, ze Bruce nie pozostawił żadnego listu ani wiadomości i trwa dochodzenie.</p>
<p>Douglas Bruce ojciec Wynna powiedział Washingtone Post, zę rozmawiał z synem na kila dni przed jego samospaleniem i nic nie wskazywało na samobójcze plany jego syna</p>
<p>Na facebooku Bruce’a jednak można znaleźć post z informacja o zmianach klimatu z dodanym przez niego komentarzem z datą 22 04 2022 i emotikoną ognia…</p>
<p>Niezależnie od tego jakie były motywacje Bruce’a staje się on ikoną ruchu ekologicznego. W piątek 29 kwietnia grupa Declare Emergency zorganizowała upamietniające go czuwanie przed budynkiem Sądu Najwyższego.</p>
<p>Akty samospalenia jako element walki aktywistycznej nie są powszechne ale się zdarzają. Od lat w ten sposób walczą Tybetańczycy, tą metodą buddyjski mnich Thích Quảng Ðức protestował w Sajgonie przeciwko antybuddyjskiej polityce rządu Diema, Czech Jan Palach i Polak Ryszard Siwiec zaprotestowali przeciwko agresji na Czechosłowację  w 1968 roku. I tak jak prawie nikt nie wie, że cała światowa współczesna tradycja Non Violence, wiązana z takimi Postaciami jak Ghandi czy MLK ma swoje korzenie w naukach Braci Polskich tak prawie nikt nie kojarzy faktów, z zakresu szkoły średniej, że najstarszym przypadkiem samospalenia odnotowanym w nowożytnej historii była śmierć Karola Levittoux, działacza Stowarzyszenia Ludu Polskiego</p>
<p>Budda nauczał, że bardzo ważną, jedną z najważniejszych rzeczy we wszystkim, jest MOTYWACJA. Znajdziemy mnóstwo nauk na temat właściwej motywacji, czym jest i jak ją wzbudzać. Oczywiście z buddyjskiego punktu widzenia istnieje tylko jedna właściwa, czysta motywacja. Jest nią współczucie.</p>
<p>Bez wchodzenia w to czym to “współczucie” jest.</p>
<p>Nie wiemy i nie będziemy wiedzieć jaka motywacją kierował się Wynn Alan Bruce. Samospalenie to moralna broń ostateczna. Pełna przemocy walka bez przemocy. Ostateczne wołanie, akt rozpaczy i beznadziei ale tez niezwykłej odwagi i determinacji. </p>
<p>“Spalenie się ogniem to udowodnienie, że to, co się mówi, ma ogromne znaczenie. Nie ma nic bardziej bolesnego niż spalenie się. Powiedzieć coś, doświadczając tego rodzaju bólu, to powiedzieć to z największą odwagą, szczerością, determinacją i szczerością” Thich Nhat Hanh</p>
<p>Co chciał powiedzieć Bruce pozostaje zagadką co nie przeszkodzi zapewne by stał się ikona i męczennikiem ruchu ekologicznego tylko w ten sposób może zatracić się coś bardzo ważnego-konkretny człowiek i jego cierpienie które popchnęło go do tego aktu.</p>
<p>Ta historia  gdzieś tak na głębokim, osobistym poziomie bardzo mnie poruszyła. Patrzę na zdjęcie Bruce’a z plecakiem, czytając o tym jak lubił wędrować po lesie, górach, fotografować naturę, jak choroba niszczyła jego życie i możliwości. Gdy zdarzył się wypadek był dobrze zapowiadającym się sportowcem, z planami na studia. I zapewne nie całkiem radził sobie w życiu, mieszkał w komunałce (a jak wygląda życie mieszkających w amerykańskich komunałkach poczytajcie w “Eksmitowanych), prowadził małą firmę fotograficzną (co zapewne było jego pasją) ale zarabiał w niej tak niewiele, że musiał dodatkowo dorabiać. Rzeczywistość prekaryjna późnego kapitalizmu, szczególnie okrutna dla osób które, często z niezależnych od siebie przyczyn (np. choroba) nie maja sznas na zajęcie dobrego miejsca w społeczeństwie.</p>
<p>Pod tym względem jest to też moja historia. Też dlatego, że myśli o śmierci, własnej śmierci, samobójczej śmierci są dla mnie jak mycie zębów, nawet jeżeli nie codziennie to czesto i regularnie. Może nie o tak strasznej śmierci… ale tylko dlatego, że bardzo boję sią bólu.</p>
<p>Nie mam pojęcia, nawet nie próbuję wyobrazić sobie sobie, co działo się w umyśle Wynna, kiedy zdecydował się na tak radykalne czyn, ani co go motywowało ale wiem dobrze jak niewiele byłoby trzeba, żeby na jakimś zakręcie coś poszło inaczej i moje życie mogłoby się tak zakończyć.</p>
<p>To tak jak z bezdomnością zawsze wydaje się nam, że tyczy się kogoś innego ale to gówno prawda. Jak ktoś to ładnie ujął: jesteśmy od bezdomności o jedną ratę kredytu hipotecznego (albo jeden niezapłacony czynsz za wynajem mieszkania lub pokoju). Dopiero kiedy to sobie  uświadamiamy, zaczynamy odczuwam współczucie dla takich osób, kiedy stawiamy siebie na ich miejscu. Rozumiemy, że nie ma dużej różnicy między nimi a nami. </p>
<p>I może warto zadać sobie pytanie, odwrócić i zamiast pytać dlaczego Bruce dokonał tego desperackie go aktu zapytać, co powstrzymuje nas przed przed takim działaniem. Moze nie aż tak desperackim ale jak u Topora, “pozdrawiać nowy dzień chórlanym okrzykiem rozpaczy”.  Jaka religia chroni nas przed szaleństwem gdy świat płonie? Budda powiedział, że wszystko płonie. Cały świat jest ogniem i jesteśmy jak człowiek któremu pożar szaleje we włosach.</p>
<p>Dzisiaj nie tyczy się to tylko naszej metafizycznej kondycji wobec kosmosu ale naszego codziennego życia. Świat dosłownie płonie jak było widać niedawno w Australii, a my staramy się to wypierać. Całkiem udanie. </p>
<p>Nie jest zagadką Dlaczego Bruce się podpalił ale dlaczego  my wszyscy tego nie robimy.</p>
<p></p>
<p><iframe frameborder="0" width="175" height="190" scrolling="no" src="https://pomagam.pl/kuchennybodhisatwa/widget/"  align=left></iframe> <em>Podoba Ci się ten tekst? Chciałbyś więcej tego typu materiałów?</p>
<p>Wesprzyj to co robię i ciesz się bonusami dla patronów bloga</em></p>
<p><a class="a2a_button_facebook" href="https://www.addtoany.com/add_to/facebook?linkurl=https%3A%2F%2Frudekitchen.pl%2Fuslyszcie-moj-krzyk%2F&amp;linkname=Us%C5%82yszcie%20m%C3%B3j%20krzyk" title="Facebook" rel="nofollow noopener" target="_blank"></a><a class="a2a_button_email" href="https://www.addtoany.com/add_to/email?linkurl=https%3A%2F%2Frudekitchen.pl%2Fuslyszcie-moj-krzyk%2F&amp;linkname=Us%C5%82yszcie%20m%C3%B3j%20krzyk" title="Email" rel="nofollow noopener" target="_blank"></a><a class="a2a_button_linkedin" href="https://www.addtoany.com/add_to/linkedin?linkurl=https%3A%2F%2Frudekitchen.pl%2Fuslyszcie-moj-krzyk%2F&amp;linkname=Us%C5%82yszcie%20m%C3%B3j%20krzyk" title="LinkedIn" rel="nofollow noopener" target="_blank"></a><a class="a2a_button_twitter" href="https://www.addtoany.com/add_to/twitter?linkurl=https%3A%2F%2Frudekitchen.pl%2Fuslyszcie-moj-krzyk%2F&amp;linkname=Us%C5%82yszcie%20m%C3%B3j%20krzyk" title="Twitter" rel="nofollow noopener" target="_blank"></a><a class="a2a_button_printfriendly" href="https://www.addtoany.com/add_to/printfriendly?linkurl=https%3A%2F%2Frudekitchen.pl%2Fuslyszcie-moj-krzyk%2F&amp;linkname=Us%C5%82yszcie%20m%C3%B3j%20krzyk" title="PrintFriendly" rel="nofollow noopener" target="_blank"></a><a class="a2a_dd addtoany_share_save addtoany_share" href="https://www.addtoany.com/share#url=https%3A%2F%2Frudekitchen.pl%2Fuslyszcie-moj-krzyk%2F&#038;title=Us%C5%82yszcie%20m%C3%B3j%20krzyk" data-a2a-url="https://rudekitchen.pl/uslyszcie-moj-krzyk/" data-a2a-title="Usłyszcie mój krzyk"></a></p>]]></content:encoded>
					
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Thich Nhat Hanh</title>
		<link>https://rudekitchen.pl/thich-nhat-hanh/</link>
		
		<dc:creator><![CDATA[Rude Kitchen]]></dc:creator>
		<pubDate>Sat, 22 Jan 2022 17:50:51 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Dharma]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://nowy.rudekitchen.pl/thich-nhat-hanh/</guid>

					<description><![CDATA[Kuchnia catering – co jedzą ludzie kiedy nie gotują sami. Catering dietetyczny, lunchboxy, jedzenie biurowe. Rynek który urósł w pandemii i co z niego wynikło.]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<p>Wczoraj w o północy czasu lokalnego, w swojej świątyni w Wietnamie, odszedł do paranirwany Thich Nhat Han, jeden z najbardziej znanych i szanowanych Nauczycieli buddyjskich, znany ze swojego zaangażowania w działność społeczną, twórca pojęcia “buddyzmu zaangażowanego” i ojciec duchowy mindfulnes. Przyjaciel Thomasa Mertona, który nazywał go swoim bratem. Przyjaciel i współpracownik Martina Luthera Kinga, któRy zgłosił go do Pokojowej Nagrody Nobla, pisząc do Komitetu Noblowskiego “Nie znam nikogo godniejszego Pokojowej Nagrody Nobla niż ten łagodny mnich z Wietnamu”. Miał 95 lat.</p>
<p>Thai (jak był niekiedy nazywany) swoją drogę rozpoczął gdy w 1963 roku powrócił do Wietnamu ze Stanów Zjednoczonych, gdzie był wykładowcą na wyższej uczelni by pomagać ofiarom wojny wietnamskiej. Zakładał szkoły i szpitale, wspomagał ofiary wojny nie pytając nikogo po której jest stronie. Ta aktywnośc dla Niego i jego Sanghi nie była czymś różnym od praktyki Dharmy a jej integralną i bardzo ważną częścią.</p>
<p>Uczestnik paryskiej konferencji pokojowej, gdzie reprezentował wietnamskich buddystów. Po konferencji wietnamski rząd zakazał mu powrotu do kraju. Od  1982 mieszkał na południu Francji w założonym przez siebie ośrodku-wiosce Plum Village na południu Francji.</p>
<p>W roku 2014 Mistrz doznał cieżkięgo wylewu, po którym nie wrócił już w pełni do zdrowia. W 20198 roku wrócił do Wietnamu (zakaz powrotu do kraju został zniesiony przez władze w 2005 roku) by spędzić swoje ostanie dni w swojej głównej świątyni w Hue. </p>
<p>Jego niesekciarskie i odrzucające kwietyzm podejście było i jest inspiracja tysięcy, nie tylko buddystów, do zaangażowania w zmienianie świata w lepsze miejsce. Ważnym elementem jego Nauk było podkreślanie znaczenia “współzależnego powstawania”, nie tylko w jego mistycznym znaczeniu ale też, a może przede wszystkim podczas naszych codziennych i niecodziennych działań. I jako antidotum na to co inny Nauczyciel Chongyam Trungpa nazwał “duchowym materializmem: czy też egoizmem. Postawy wciąż nie tak żadkiej wśród buddystów i powszechnej w środowiskach nju ejdż i rozmaitych “rozwojowców”.  Skupienia wyłącznie na osobistym rozwoju i obojetności na cierpienia świata. W buddyzmie podkreślamy bardzo mocno, ze naszym celem nie jest własne, egoistyczne (chociażby na zewnątrz najbardziej uduchowione) szczęście i Oświecenie a dobro wszystkich istot. Na drodze Mahajany ślubujemy uwolnić wszystkie istoty od cierpienia i uczynić wszystko dla ich doczesnego i absolutnego szczęścia.</p>
<p>To pozostaje Jego najważniejszą spuścizną. Czwarty Obrót Koła Dharmy &#8222;buddyzm zaangażowany&#8221;. Niesekciarski ruch angażujacy buddystów z całego świata w aktywność  społeczną, wprowadzający medytacyjny wgląd i nauki Buddy do wyzwolenia od politycznego, ekologicznego i ekonomicznego cierpienia i niesprawiedliwości. Inspiracją dla Thaya był Buddyzm Humanistyczny, ruch reform zapoczątkowany przez Taixu i Yinshun w Chinach w początrkach XX stuklecia, a później rozwijany na Tajwanie przez Yen Cheng i Hsing Yun .</p>
<p>Spuściznę tę i jej niesekciarskie podejście kultywują na całym świecie organizacje takie jak the Buddhist Peace Fellowship, the International Network of Engaged Buddhists,  Zen Peacemakers, prowadzony przez Roshi Bernarda Glassmana, the Benevolent Organisation for Development, Health and Insight, Garden Relief Projects, the UK&#8217;s Network of Buddhist Organisations czy Buddhist Global Relief.</p>
<p>Przez kilka lat miałem wielkie szczęście i zaszczyt dołożyć swoją skromną część do tego dzieła działając pod szyldem Stowarzyszenia Milinda, niesekciarskiego religijno-społęcznego stowarzyszenia w którym min. organizowaliśmy sprzątanie Rezerwatu Wyspy Zawadowskiej i świąteczne spotknia międzyreligijne.</p>
<p>„Zapraszamy naszą globalną duchową rodzinę, aby poświęciła kilka chwil na wyciszenie, aby powrócić do naszego świadomego oddechu, gdy razem trzymamy Thay w naszych sercach w pokoju i pełnej miłości wdzięczności za wszystko, co ofiarował światu”.</p>
<p></p>
<p><iframe frameborder="0" width="175" height="190" scrolling="no" src="https://pomagam.pl/kuchennybodhisatwa/widget/"  align=left></iframe> <em>Podoba Ci się ten tekst? Chciałbyś więcej tego typu materiałów?</p>
<p>Wesprzyj to co robię i ciesz się bonusami dla patronów bloga</em></p>
<p><a class="a2a_button_facebook" href="https://www.addtoany.com/add_to/facebook?linkurl=https%3A%2F%2Frudekitchen.pl%2Fthich-nhat-hanh%2F&amp;linkname=Thich%20Nhat%20Hanh" title="Facebook" rel="nofollow noopener" target="_blank"></a><a class="a2a_button_email" href="https://www.addtoany.com/add_to/email?linkurl=https%3A%2F%2Frudekitchen.pl%2Fthich-nhat-hanh%2F&amp;linkname=Thich%20Nhat%20Hanh" title="Email" rel="nofollow noopener" target="_blank"></a><a class="a2a_button_linkedin" href="https://www.addtoany.com/add_to/linkedin?linkurl=https%3A%2F%2Frudekitchen.pl%2Fthich-nhat-hanh%2F&amp;linkname=Thich%20Nhat%20Hanh" title="LinkedIn" rel="nofollow noopener" target="_blank"></a><a class="a2a_button_twitter" href="https://www.addtoany.com/add_to/twitter?linkurl=https%3A%2F%2Frudekitchen.pl%2Fthich-nhat-hanh%2F&amp;linkname=Thich%20Nhat%20Hanh" title="Twitter" rel="nofollow noopener" target="_blank"></a><a class="a2a_button_printfriendly" href="https://www.addtoany.com/add_to/printfriendly?linkurl=https%3A%2F%2Frudekitchen.pl%2Fthich-nhat-hanh%2F&amp;linkname=Thich%20Nhat%20Hanh" title="PrintFriendly" rel="nofollow noopener" target="_blank"></a><a class="a2a_dd addtoany_share_save addtoany_share" href="https://www.addtoany.com/share#url=https%3A%2F%2Frudekitchen.pl%2Fthich-nhat-hanh%2F&#038;title=Thich%20Nhat%20Hanh" data-a2a-url="https://rudekitchen.pl/thich-nhat-hanh/" data-a2a-title="Thich Nhat Hanh"></a></p>]]></content:encoded>
					
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Taniec śmierci</title>
		<link>https://rudekitchen.pl/taniec-smierci/</link>
		
		<dc:creator><![CDATA[Rude Kitchen]]></dc:creator>
		<pubDate>Mon, 23 Aug 2021 16:05:22 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Dharma]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://nowy.rudekitchen.pl/taniec-smierci/</guid>

					<description><![CDATA[Kuchnia marokańska – harissa domowa. Suszone chili, czosnek, kminek, kolendra, oliwa. Pięć minut i pasta która zmienia każde danie w coś z charakterem.]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<p><strong>Wiele osób na Zachodzie uważa buddyzm za ponurą i nihilistyczną… religię/filozofię/ścieżkę życiową. Z obsesją na punkcie śmierci i cierpienia. </p>
<p></strong>Faktycznie. Pierwsza (z czterech) Szlachetna Prawda brzmi: Istnieje cierpienie. “Narodziny są cierpieniem, starzenie się jest cierpieniem, śmierć jest cierpieniem; rozpacz, lament, ból i napięcie są cierpieniem; powiązanie z niechcianym jest cierpieniem; rozłąka z upragnionym jest cierpieniem; nie osiągnięcie pożądanego jest cierpieniem”. Uwarunkowana egzystencja jest nieustającym pasmem cierpienia. Analizowanie i klasyfikacja tego cierpienia jest ważną częścią buddyjskiej teorii i praktyki. Ale tylko częścią i punktem wyjścia tak jak i świadomość nieuchronności śmierci. Bo jakie znaczenia ma cokolwiek skoro za chwilę (Tybetańczycy mawiają, że “nigdy nie wiadomo co będzie szybciej. Następny dzień czy następne życie”), być może jeszcze dzisiaj-umrzemy. Ta świadomość że nigdy nie wiemy ile jest przed nami życia i ze być może tylko kilka godzin, jest w buddyzmie źródłem potężnej motywacji. Jak powiedział Budda “jak ktoś na kim palą się włosy”, tak powinniśmy podchodzić do praktyki Dharmy. Kiedy bierzemy wdech nie wiemy czy nie jest ostatnim. Kiedy wstajemy nie wiemy czy dożyjemy wieczora, kiedy wychodzimy z domu nie wiemy czy powrócimy.</p>
<p>Ale ta świadomość śmierci jest tylko punktem wyjścia. Gdyby Budda poprzestał na tej smutnej konstatacji, faktycznie byłby to nihilizm. Ale za Pierwszą idą trzy kolejne Szlachetne Prawdy o przyczynie cierpienia, ustaniu cierpienia i prowadzącej do tego Ścieżce.</p>
<p>Czy chcielibyśmy leczyć się u lekarza który zapewnia nas że nic nam poważnego nie jest i nie ma się czym przejmować, smażony na smalcu schabowy pod litra wódki nie szkodzi wątrobie a dwie paczki papierosów dziennie to nic.. czy u takiego która rzetelnie stawia diagnozę i ostrzega że z nasza wątrobą to dieta i wstrzemięźliwość.  I zaleca odpowiednie lekarstwa. I terapię, niekiedy operacje i rehabilitacje. niekoniecznie przyjemne ale przynoszące ratunek</p>
<p>A wszak-cały czas tak postępujemy. Uciekamy w rozmaite aktywności, znieczulacze przed cierpieniem i nieuchronnością nadchodzącej z każdą sekundą śmierci. Mówiąc o śmierci i cierpieniu, Budda to właśnie nam mówi. Jesteśmy ciężko i śmiertelnie chorzy a nasze rozrywki są jak szklanka słonej wody na pustyni i zlizywanie miody z ostrza noża, prowadzą nieuchronnie do cierpienia.</p>
<p>“Świadomość nieuchronnej śmierci sprawia, że podchodzisz do życia z większą energią, a jeśli zaakceptujesz fakt, iż śmierć jest jednym z jego elementów, to gdy wreszcie nadejdzie, dużo łatwiej ją przyjmiesz” J. Św Dalajlama XIV</p>
<p>Dobrze jest też zdać sobie sprawę z bardzo istotnej różnicy między kulturą zachodnią wyrosłą na gruncie religii abrahamowych z liniowym pojmowaniem czasu i “postanowione ludziom raz umrzeć, a potem sąd” Hbr 9,27 z kulturami wyrosłymi z religii dharmicznych, z kołową linią czasu i śmiercią po której jest zawsze następne życie czyli następna szansa.</p>
<p>Jeżeli sobie to uświadomimy to łatwo też zrozumiemy że w buddyzmie nie ma przegranej. Że ta obsesja śmierci, nawet jeżeli pominiemy znaczenie procesu umierania jako sposobności do osiągnięcia Oświecenia (a przynajmniej “korzystnego odrodzenia”, ma swoja jasną, pozytywną stronę. Skoro odradzamy się wciąż i wciąż, aż osiągniemy Stan Buddy..to, może za tysiące eonów, ale w końcu osiągniemy Oświecenie. Wszystko inne nie jest trwałe i kiedyś się kończy. Ta myśl, ze jak nauczał Oświecony, nic nie jest trwałe i wszystko przemija, również, każde cierpienia pomogła mi siedem lat temu, kiedy na dnie najgorszej depresji pragnąłem już tylko umrzeć by zakończyć swoje cierpienie</p>
<p> W buddyzmie nie ma potępienia na wieki, nie tylko dlatego, że nie ma nikogo, kto by nas potępił ale też dlatego, ze każde odrodzenie wcześniej czy później dobiega kresu. Wszystko jedno w którym z tzw. Sześciu Światów się odradzamy. Świat bogów (tak w buddyzmie, są bogowie, są to potężne i długowieczne istoty, cieszące się bardzo długim życiem w rozkoszy, ale są to istoty samsaryczne, rodzą się i umierają a ich egzystencja jest uwarunkowana nagromadzoną karmą, tak samo jak nasza), asurów (półbogów), ludzi, zwierząt, głodnych duchów i piekieł (istot piekielnych). Odrodzenie w każdym z tych światów czy w każdej z tych form egzystencji jest uwarunkowane naszą karmą. Co też jest jest dobra wiadomością. Bo karma nie jest żadnym przeznaczeniem ani wola bożą ale skutkami naszych własnych czynów. I to my i tylko my mamy summa summarum klucz do skarbu, którym jest nasz własny umysł.</p>
<p>Sześć Światów, na innym poziomie (bo w buddyzmie właściwie każda nauka ma wiele poziomów, inne znaczenie jest na poziomie względnym, inne na absolutny, inne jest znaczenie zewnętrzne, inne wewnętrzne a jeszcze inne tajemne, ta wielopoziomowość i to że można rozumieć i tłumaczyć to samo na wiele sposobów i każdy będzie prawdziwy i słuszny to tez charakterystyczna cecha buddyzmu) to sześć stanów naszego umysłu, sześć emocji. Budda pozostawił (Czwarta Szlachetna Prawda) szczegółowe instrukcje jak pracować z każdą z tych emocji, by wykorzystać je na Ścieżce. I osiągnąć kres kresów, którym jest stan Buddy. Taniec szkieletów okazuje się ostatecznie tańcem wielkiej radości mahamudry.</p>
<p><em>Autor nie uzurpuje sobie reprezentowania czystego, buddyjskiego widzenia. jest tylko psem zagubionym w samsarze. Ale wierzy, ze podzielenie się swoim skromny doświadczeniem może przynieść pożytek i zachęcić do poszukiwania znaczenia Świętej Dharmy. </p>
<p>Cały pożytek jaki wyniknie z tego tekstu, jest zasługą moich szlachetnych Nauczycieli, przede wszystkim Szlachetnego Mahasidhy Garchena Rinpoche, którego długiemu życiu i zdrowiu dedykuję całą zasługę z wszelkich moich aktywności</em></p>
<p></p>
<p><iframe frameborder="0" width="175" height="190" scrolling="no" src="https://pomagam.pl/kuchennybodhisatwa/widget/"  align=left></iframe> <em>Podoba Ci się ten przepis? Chciałbyś więcej tego typu materiałów?</p>
<p>Wesprzyj to co robię i ciesz się bonusami dla patronów bloga</em></p>
<p><a class="a2a_button_facebook" href="https://www.addtoany.com/add_to/facebook?linkurl=https%3A%2F%2Frudekitchen.pl%2Ftaniec-smierci%2F&amp;linkname=Taniec%20%C5%9Bmierci" title="Facebook" rel="nofollow noopener" target="_blank"></a><a class="a2a_button_email" href="https://www.addtoany.com/add_to/email?linkurl=https%3A%2F%2Frudekitchen.pl%2Ftaniec-smierci%2F&amp;linkname=Taniec%20%C5%9Bmierci" title="Email" rel="nofollow noopener" target="_blank"></a><a class="a2a_button_linkedin" href="https://www.addtoany.com/add_to/linkedin?linkurl=https%3A%2F%2Frudekitchen.pl%2Ftaniec-smierci%2F&amp;linkname=Taniec%20%C5%9Bmierci" title="LinkedIn" rel="nofollow noopener" target="_blank"></a><a class="a2a_button_twitter" href="https://www.addtoany.com/add_to/twitter?linkurl=https%3A%2F%2Frudekitchen.pl%2Ftaniec-smierci%2F&amp;linkname=Taniec%20%C5%9Bmierci" title="Twitter" rel="nofollow noopener" target="_blank"></a><a class="a2a_button_printfriendly" href="https://www.addtoany.com/add_to/printfriendly?linkurl=https%3A%2F%2Frudekitchen.pl%2Ftaniec-smierci%2F&amp;linkname=Taniec%20%C5%9Bmierci" title="PrintFriendly" rel="nofollow noopener" target="_blank"></a><a class="a2a_dd addtoany_share_save addtoany_share" href="https://www.addtoany.com/share#url=https%3A%2F%2Frudekitchen.pl%2Ftaniec-smierci%2F&#038;title=Taniec%20%C5%9Bmierci" data-a2a-url="https://rudekitchen.pl/taniec-smierci/" data-a2a-title="Taniec śmierci"></a></p>]]></content:encoded>
					
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Pożytki z medytacji</title>
		<link>https://rudekitchen.pl/pozytki-z-medytacji/</link>
		
		<dc:creator><![CDATA[Rude Kitchen]]></dc:creator>
		<pubDate>Fri, 30 Jul 2021 12:53:46 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Dharma]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://nowy.rudekitchen.pl/pozytki-z-medytacji/</guid>

					<description><![CDATA[Restauracja jako miejsce polityczne. Kto jest obsługiwany, kto zatrudniany, co podawane. Dlaczego każda restauracja jest polityczną deklaracją jej właściciela.]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<p><strong>Duchowość jest modna. Od kilkudziesięciu lat co najmniej. Swojego guru mieli Beatelsi, gwiazdy i celebryci uczą medytacji, na zmianę z gotowaniem. Medytacja jest modna. To moda jeszcze gorsza niż na dietę bezglutenową czy keto, powieści Paulo Coelho albo picie moczu.</p>
<p></strong>Ostatnio przeglądałem rozmaite topowe blogi  i oczywiście pojawiał sie tam temat medytacji i tego jaka to jest zajebista. Bo tyle przynosi korzyści…</p>
<p>Otóż nie moi drodzy. Medytacja nie przynosi żadnych korzyści. Nie po to jest. Jeżeli medytacja przynosi ci korzyści to jesteś jak strzała lecąca prosto do piekła.</p>
<p>Ale jak to!? Ale czemu to?! Przecież ci mnisi w szafranowych szatach są tacy COOOOOLLL i ten jak mu tam dalejlama taki usmiechnięty. I nawet w telewizji śniadaniowej ostatnio był taki celebryta co to zaczął propagować medytacje bo był na tygodniowym kursie i teraz jest innym człowiekiem. Wprawdzie tak samo głupim i płytkim… ale innym.</p>
<p>No i taką zajefajną apkę do medytacji polecał i można kupić kurs w którym prowadzi różne medytacje. I potem się jak takim COOOOOLLL i tak jest miło. </p>
<p>Jaki jest najlepszy kurs medytacji? Idź na oddział chorych na raka albo do domu starców i przepracuj tam kilka miesięcy. Kiedyś jogini spędzali miesiące a nawet lata na górskich odosobnieniach, na polach kremacyjnych i cmentarzach. Bez aplikacji, porad celebrytów i wakacji z medytacją w luksusowych hotelach spa. Sam na sam ze śmiercią.</p>
<p>Umrzesz. Żadna medytacja, żadne bogactwo, żadne cnoty ani żadne lekarstwo nic nie pomoże, nic tego nie zatrzyma. Żadna medytacja tego nie zmieni. Żadna medytacja nie da ci żadnej korzyści wobec tego faktu. Umrzesz, umrą wszyscy twoi bliscy, nic nie jest trwałe a każdego z nas nieuchronnie czeka cierpienie.</p>
<p>Budda Śakjamuni rozpoczął swoje Nauczanie od wygłoszenia<strong> Czterech Szlachetnych Prawd,</strong> z których pierwsza jasno i wyraźnie mówi <em>“istnieje cierpienie</em>”. <em>“Narodziny są dukkha (cierpieniem), starzenie się jest dukkha, śmierć jest dukkha; rozpacz, lament, ból i napięcie są dukkha; powiązanie z niechcianym jest dukkhą; rozłąka z upragnionym jest dukkha; nie osiągnięcie pożądanego jest dukkha. Pokrótce, pięć znikających zespołów jest dukkha</em>”</p>
<p>Medytacja nie jest po to, żeby od tego faktu uciec. Medytacja jest po to by zobaczyć go z całą jego jaskrawością. I… nic, ale to absolutnie nic nie zrobić z tym faktem. Niektórzy mówią, ze medytacja to kontrola nad umysłem. Medytacja pokazuje ze nie ma nikogo kto mógłby kontrolować ani tez nie ma niczego co można by kontrolować. To nie ma ja-nie ma problemu, nie ma podmiotu i przedmiotu, nie ma różnicy między myślą a brakiem myśli.</p>
<p><em>W bezpośredniej chwili doświadczania</p>
<p>nie ma niczego, co mógłbyś powiedzieć,</p>
<p>pomyśleć i sklasyfikować.</p>
<p>Tarthang Tulku Rinpoche, jeden z najwybitniejszych nauczycieli tradycji Ningma buddyzmu tybetańskiego (Wadżrajany)</em></p>
<p>Oczywiście są praktyki medytacyjne, które wymagają świadomego wysiłku, aktywności mentalnej, wizualizacji, recytowania wielu stron tekstu. Bywa to hardcorowe-kiedy recytujesz po tybetańsku, jednocześnie śledzisz tekst po polsku i robić skomplikowaną i zmieniającą się wizualizację. Ale można powiedzieć że jest to trening przygotowawczy, wstęp do etapu na którym nabywa się swoistej “nieświadomej kompetencji”. W buddyzmie jest to nazywane nie-medytacją, medytacją bezwysiłkową czy spontanicznie samopowstałym stanem umysłu. Stanem którym znika dualizm i nie ma rozróżnienia na podmiotu który medytuje, przedmiot medytacji i sam proces medytacji. Jako buddyści wierzymy że jeżeli będziemy potrafili utrzymać ten stan w momencie śmierci to stanie sie ona momentem wyzwolenia z koła samsary (narodzin i śmierci) i osiągnięcia Stanu Buddy </p>
<p></p>
<p><iframe loading="lazy" frameborder="0" width="175" height="190" scrolling="no" src="https://pomagam.pl/kuchennybodhisatwa/widget/"  align=left></iframe> <em>Podoba Ci się ten tekst? Chciałbyś więcej tego typu materiałów?</p>
<p>Wesprzyj to co robię i ciesz się bonusami dla patronów bloga</em></p>
<p><a class="a2a_button_facebook" href="https://www.addtoany.com/add_to/facebook?linkurl=https%3A%2F%2Frudekitchen.pl%2Fpozytki-z-medytacji%2F&amp;linkname=Po%C5%BCytki%20z%20medytacji" title="Facebook" rel="nofollow noopener" target="_blank"></a><a class="a2a_button_email" href="https://www.addtoany.com/add_to/email?linkurl=https%3A%2F%2Frudekitchen.pl%2Fpozytki-z-medytacji%2F&amp;linkname=Po%C5%BCytki%20z%20medytacji" title="Email" rel="nofollow noopener" target="_blank"></a><a class="a2a_button_linkedin" href="https://www.addtoany.com/add_to/linkedin?linkurl=https%3A%2F%2Frudekitchen.pl%2Fpozytki-z-medytacji%2F&amp;linkname=Po%C5%BCytki%20z%20medytacji" title="LinkedIn" rel="nofollow noopener" target="_blank"></a><a class="a2a_button_twitter" href="https://www.addtoany.com/add_to/twitter?linkurl=https%3A%2F%2Frudekitchen.pl%2Fpozytki-z-medytacji%2F&amp;linkname=Po%C5%BCytki%20z%20medytacji" title="Twitter" rel="nofollow noopener" target="_blank"></a><a class="a2a_button_printfriendly" href="https://www.addtoany.com/add_to/printfriendly?linkurl=https%3A%2F%2Frudekitchen.pl%2Fpozytki-z-medytacji%2F&amp;linkname=Po%C5%BCytki%20z%20medytacji" title="PrintFriendly" rel="nofollow noopener" target="_blank"></a><a class="a2a_dd addtoany_share_save addtoany_share" href="https://www.addtoany.com/share#url=https%3A%2F%2Frudekitchen.pl%2Fpozytki-z-medytacji%2F&#038;title=Po%C5%BCytki%20z%20medytacji" data-a2a-url="https://rudekitchen.pl/pozytki-z-medytacji/" data-a2a-title="Pożytki z medytacji"></a></p>]]></content:encoded>
					
		
		
			</item>
		<item>
		<title>No i się zaczęło</title>
		<link>https://rudekitchen.pl/drubchen/</link>
		
		<dc:creator><![CDATA[Rude Kitchen]]></dc:creator>
		<pubDate>Mon, 06 May 2019 09:43:43 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Anty-lifestyle]]></category>
		<category><![CDATA[Dharma]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://nowy.rudekitchen.pl/drubchen/</guid>

					<description><![CDATA[Relacja z Nairatmya Drubchen w ośrodku buddyjskim – przyjazd Jego Świątobliwości Drikung Kyabgon Thinle Lhundupa i pierwsza sesja nauk.]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<p><iframe loading="lazy" width="560" height="315" src="https://www.youtube.com/embed/g8D6uQLIxCE" frameborder="0" allow="accelerometer; autoplay; encrypted-media; gyroscope; picture-in-picture" allowfullscreen></iframe></p>
<h3></h3>
<p><strong>W sobotę o 15 Jego Świątobliwość Drikung Kyabgon Thinle Lhundup wkroczył oficjalnie do światyni, poprzedzany orszakiem i dźwiękiem trąb (robi duże wrażenie na żywo) i rozpoczął udzielanie Nauk rozpoczynając tym samym Nairatmya Drubchen. </strong></p>
<p>Drupczchen to w dużym skrócie grupowa praktyka podczas której nieustannie, 24 godziny na dobę jest recytowana mantra, co najmniej przez 4 osoby. Prócz tego podczas drupchen&#8217;u budowana jest materialna lub wizualizowana mandala i wykonywany płlny rytuał z rozbudowaną wizualizacją. <!--break--></p>
<p>Tę intensywną praktykę zalecali tak wielcy mistrzowie jak Dilgo Khyentse Rinpoche, jako szczególnie odpowiednią dla naszych czasów, również dlatego że kilkudniowa praktyka drupchen moze mieć efekt równie silny jak wielomiesięczne odosobnienie w samotności. </p>
<p>Drupchen na jednym poziomie pozwala wykreować w umyśle praktykującego transcendentną rzeczywistość, postrzeganie całego świata zjawisk jako świętego i czystego. Na innym jest antidotum na negatywności działające w świecie, szczególnie sprzyja zachowaniu pokoju, wewnętrznego, pokoju wewnątrz społeczności i pokoju na świecie. Jak widać jest o bardzo potrzebna obecnie praktyka,przydało by się zrobienie jej w Polsce.</p>
<p>Dla mnie, na ile pozwala moje niewielkie zrozumienie, ten pogląd jest jednym z najważniejszych elementów tantry w buddyzmie-postrzeganie całego świata, tu i teraz jako czystej krainy a wszystkich czujących istot jako Buddów. Nie jest to łatwe. Nie tylko dlatego, ze samsara, świat poziomu relatywnego, jest pełna cierpienia i niesprawiedliwości, zarówno na poziomie osobistym jak i społecznym, ale też, a może zwłaszcza że w wielu sytuacjach  czujemy, że, jak to kiedyś ująłem &#8222;ja wiem że każdy człowiek ma w sobie Naturę Buddy, ale w wypadku niektórych bardzo ciężko jest mi o tym pamiętać&#8221;. </p>
<p>W wielu sytuacjach jednak warto wyjść poza siebie, poza mentalne nawyki i nawykowe emocje, i starać się spojrzeć na sytuację oczami tej drugiej osoby.Najtrudniej jest chyba zachować czyste widzenie w relacjach z najbliższymi, bo towarzyszą im najsilniejsze emocje. Ale trzeba się starać. Jak z trawnikiem w angielskim powiedzeniuo tym jak mieć piekny trawnik: <em>podlewać i przycinać, podlewać i przycinać. I tak przez sto lat</em>. Wtedy będzie ladny trawnik. </p>
<p>Praktyki takie jak drupchen są narzędziem do wprowadzania takiego sposobu widzenia rzeczywistości do codziennego życia. Myślę, że to jedna ze specyficznych cech &#8222;zachodniego buddyzmu&#8221;. W każdym kolejnym kraju do którego docierała Nauka Buddy, przyjmowała ona nowy kształt w połączeniu z miejscową kulturą i warunkami. Być może w kształtującym się &#8222;zachodnim buddyzmie&#8221; będzie to jedna z cech charakterystycznych- łaczenie praktyki z codziennymi aktywnościami. &#8230;</p>
<p>Niezależnie od tego ponad setka osób, głównie z Niemiec, ale też spotkałem Polaka, mieszkającego w Szwecji, spędza większość dnia na poduszkach medytacyjnych ćwicząc swoje umysły w opracowanych tysiąc lat temu technikach.</p>
<p>Prócz tego że medytują, to goście oczywiście muszą też jeść. Zrobienie takich ilości jedzenia dla jednej osoby byłoby zbyt dużym obciążeniem. Wiem, ze zdaniem polskich &#8222;januszy biznesu&#8221; kucharze (i w ogóle pracownicy) posiadają rozmaite super moce, potrafią się multiplikować i obywać bez snu i odpoczynku.. Szczęśliwie dla mnie tego typu &#8222;kultura biznesowa&#8221; ma swoją zachodnią granicę na Odrze i jedzenie dostarcza catering  a ja jedynie zajmuję się przygotowaniem serwisu, w czym pomaga mi grupa wolontariuszy, i robieniem humusu i innych past do chleb.</p>
<p>Zawodowa solidarność nakazywała by powiedzieć coś dobrego o przywożonym jedzeniu..Hmmm&#8230;Jest go dużo. Tyle mogę powiedzieć dobrego.</p>
<p>Jeżeli ten catering prezentuje średnią niemieckiej gastronomii, to faktycznie ten kraj chyli się ku upadkowi. To zresztą problem który zauważyłem już dawno-kucharze przygotowujący na codzień kuchnie mięsną, kiedy zostają tego składnika pozbawieni, często są bezradni, nie mają wiedzy na temat przyrządzani np. tofu i wzbogacanie potraw w smak umami który w dużej ilości zawiera mięso a bez którego większość potraw jest smakowo jałowa i nijaka. jak medytacja bez współczucia.</p>
<p>dzisiaj rano nie wytrzymałem i około polowy dzieła nazwanego szumnie &#8222;bolognese&#8221; a konkretnie tofu rozpbełtanego z kiepska passatą, które zostalo z wczorajszego obiadu, stunningowałem za pomocą przesmażonych startych warzyw, koncentratu, cukru, balsamiko i przypraw. Kiedy to robiłem nasunęła mi sie analogia kulinarno-dharmiczna. Poprawianie kompletnie nieudanego dania (ci\o jest trudniejsze niż zrobienie dobrego dania od początku jest jak tantra. Kucharz(jogin tantryczny) przekształca trucizny umysłu (niesmaczna potrawa) za pomocą zręcznych środków (przyprawy, smażenie, redukowanie i inne procesy kulinarne) w mądrość (końcowe, smaczne danie)</p>
<p><a class="a2a_button_facebook" href="https://www.addtoany.com/add_to/facebook?linkurl=https%3A%2F%2Frudekitchen.pl%2Fdrubchen%2F&amp;linkname=No%20i%20si%C4%99%20zacz%C4%99%C5%82o" title="Facebook" rel="nofollow noopener" target="_blank"></a><a class="a2a_button_email" href="https://www.addtoany.com/add_to/email?linkurl=https%3A%2F%2Frudekitchen.pl%2Fdrubchen%2F&amp;linkname=No%20i%20si%C4%99%20zacz%C4%99%C5%82o" title="Email" rel="nofollow noopener" target="_blank"></a><a class="a2a_button_linkedin" href="https://www.addtoany.com/add_to/linkedin?linkurl=https%3A%2F%2Frudekitchen.pl%2Fdrubchen%2F&amp;linkname=No%20i%20si%C4%99%20zacz%C4%99%C5%82o" title="LinkedIn" rel="nofollow noopener" target="_blank"></a><a class="a2a_button_twitter" href="https://www.addtoany.com/add_to/twitter?linkurl=https%3A%2F%2Frudekitchen.pl%2Fdrubchen%2F&amp;linkname=No%20i%20si%C4%99%20zacz%C4%99%C5%82o" title="Twitter" rel="nofollow noopener" target="_blank"></a><a class="a2a_button_printfriendly" href="https://www.addtoany.com/add_to/printfriendly?linkurl=https%3A%2F%2Frudekitchen.pl%2Fdrubchen%2F&amp;linkname=No%20i%20si%C4%99%20zacz%C4%99%C5%82o" title="PrintFriendly" rel="nofollow noopener" target="_blank"></a><a class="a2a_dd addtoany_share_save addtoany_share" href="https://www.addtoany.com/share#url=https%3A%2F%2Frudekitchen.pl%2Fdrubchen%2F&#038;title=No%20i%20si%C4%99%20zacz%C4%99%C5%82o" data-a2a-url="https://rudekitchen.pl/drubchen/" data-a2a-title="No i się zaczęło"></a></p>]]></content:encoded>
					
		
		
			</item>
	</channel>
</rss>
